Henryk Dyrda: Wielka manipulacja wokół osoby Ojca Mieczysława Alberta Krąpca OP (Część II).


 

Ojciec prof. Mieczysław Albert Krąpiec (21.V.1921-16.V.2008)
Ojciec prof. Mieczysław Albert Krąpiec
(21.V.1921-16.V.2008)

Dariusz Rosiak już w książce „Człowiek o twardym karku” z „troską” pochylił się nad Ojcem Mieczysławem Krąpcem. Na wszelkie możliwe sposoby próbowano z Ojca Krąpca zrobić antysemitę. W tej kwestii główną rolę odgrywał uczeń Ojca Krąpca ksiądz Romuald Jakub Weksler-Waszkinel, który rzucał kalumnie i oszczerstwa pod adresem Ojca Krąpca. Oto kilka przykładów radosnej twórczości księdza R. J. Wekslera-Waszkinela:

„Już wtedy uważałem, że jest po prostu antysemitą. W piątek po seminarium wracaliśmy razem na Złotą do dominikanów i on mi po drodze takie okropne rzeczy opowiadał… Ja go swoją drogą podpuszczałem, a on jechał na Żydów. Nigdy mu nie okazałem, co do niego czuję. Nie wiedział, że każdy antysemicki dowcip kieruje bezpośrednio do mnie. Jak mówił, że Żydzi to skansen, to o mnie mówił” [17]. O swojej niedoszłej habilitacji pisze tak: „Nie chciałem uzależniać się od ludzi, którzy otwarcie pluli na Żydów. Nie chciałem, żeby recenzowali moja pracę, nic od nich nie chciałem. Wstydziłem się za nich, za to co słyszałem” [18].

„Antysemita”?

I tak dalej, i tak dalej. Profesor Adam Schaff, który zawsze akcentował swoje żydowskie pochodzenie, po wydarzeniach marcowych 1968 roku został pozbawiony piastowanych stanowisk. Wszyscy się od niego odsunęli, głównie ci co mu najwięcej zawdzięczali. W publikacji Książka dla mojej żony dokładnie opisuje ten trudny okres swojego życia: „Ojciec Krąpiec, wówczas Rektor Katolickiego Uniwersytetu w Lublinie, zaprosił mnie ostentacyjnie na wykład w tymże uniwersytecie, którego Audytorium Maximum pękało w szwach od natłoku słuchaczy. Nie mam żadnej pretensji do tego środowiska i kłaniam się im po słowiańsku w pas” [19].

I tak to rzekomy „antysemita” Ojciec Krąpiec, wówczas jako jedyny w Polsce, zaprosił Żyda Adama Schaffa do wygłoszenie wykładu w KUL-u. Przyznacie Państwo, iż ze strony Ojca Krąpca był to bardzo ciekawy przejaw antysemityzmu. Dominikanin Ludwik Wiśniewski te bzdury o antysemityzmie Ojca Krąpca skomentował jednoznacznie: „On nie był żadnym antysemitą. Tylko, że był człowiekiem sprzed ery poprawności politycznej, wychowanym na wschodzie, tam pewien sposób o Żydach czy Ukraińcach był naturalny, ale nie był to rzeczywisty antysemityzm czy nacjonalizm” [20]. Ks. prof. dr hab. Andrzej Maryniarczyk oszczerstwa ks. Wekslera-Waszkinela ocenia tak: „Ojciec Krąpiec nie tylko nie okazywał mu wrogości – on nie posunąłby się do choćby najmniejszych oznak antysemityzmu. Oskarżenia o antysemityzm czy jakiś brak wrażliwości są niedopuszczalne” [21].

Ks. Weksler-Waszkinel na wszelkie możliwe sposoby atakuje i deprecjonuje osobę Ojca Krąpca mówiąc wprost: „Nigdy nie uważałem Krąpca za swojego mistrza od samego początku. Dlatego, że nie lubię ludzi zarozumiałych a on taki właśnie był” [22]. Tymczasem tenże sam ksiądz we wstępie do książki „Geneza pozytywnej metafizyki Bergsona” wydanej w 1986 roku pisze: „Szczególnie gorąco dziękuję promotorowi tej pracy mojemu mistrzowi, o. prof. M.A. Krąpcowi. Jego rozległa wiedza i kultura filozoficzna, a zwłaszcza gruntowna znajomość filozofii klasycznej i życzliwa cierpliwość, a czasami i niecierpliwość były mi bardzo pomocne. Jego staraniom zawdzięczam również roczne stypendium naukowe w Paryżu, dzięki któremu mogłem zgromadzić najnowszą literaturę niezbędną przy opracowaniu tematu” [23].

Niewdzięczność

Czytam i przecieram oczy ze zdumienia. Zestawiając, porównując te dwa cytaty tego samego autora, nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Oto przykład umiłowania prawdy i obiektywizmu ks. R.J. Wekslera-Waszkinela wobec Ojca Krąpca. Słusznie zauważa Ks. prof. dr hab. A. Maryniarczyk: „To Krąpiec go zatrudnił, wspierał, nie było mowy o jakiejkolwiek wrogości. Nie został zwolniony, a przecież jeśli ktoś zwleka z napisaniem pracy habilitacyjnej, to szef wydziału ma prawo mu podziękować. Krąpiec nigdy tego księdzu Waszkinelowi nie zrobił.

Nie miał obowiązku go zatrudniać, a mimo to szedł mu na rękę. Jeśli ksiądz Waszkinel tak cierpiał, O. Krąpiec był dla niego taki niedobry to dlaczego Waszkinel zgodził się być autorem wydanej przez nas rozmowy z Ojcem Krąpcem „O człowieku”? Dlaczego pisał i redagował hasła do Powszechnej Encyklopedii Filozofii tworzonej na naszym wydziale? Jeśli jesteśmy mu tak wrodzy, to dlaczego do dziś publikujemy jego prace? Dlaczego dorobek księdza Waszkinela jest wspomniany w wydanym u nas dziele o lubelskiej szkole filozoficznej?” [24].

Postawę ks. R.J. Wekslera-Waszkinela wobec Ojca Krąpca można scharakteryzować krótko, jednym słowem – niewdzięczność. A niewdzięczność jako wada jest „rzeczą wyjątkowo ohydną i potępianą przez wszystkich ludzi” [25]. Podobnie wobec Ojca Krąpca zachowuje się kilku zakonnych współbraci. Tomasz Dostatni, w tekście „In memoriam: Albert Mieczysław Krąpiec (1921-2008), Miesięcznik „Znak” wrzesień 2008, nr 640, pisze:

„Po śmierci Ojca Alberta zrobiło się pusto na Złotej na Starym Mieście w Lublinie. Mieszkał w tym klasztorze ponad pięćdziesiąt lat, a z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim był związany od roku 1945. Tam rozpoczął dalsze studia teologiczne, już po przyjęciu święceń kapłańskich. To cała epoka, i dlatego, gdy kondukt pogrzebowy szedł od bazyliki dominikańskiej przez Rynek Starego Miasta, poprzez Bramę Krakowską i Krakowskie Przedmieście, i dalej Alejami Racławickimi do KUL-u, a później na cmentarz, pomyślałem, że nie mogło być inaczej, gdyż to była ostatnia droga Rektora, który przez te wszystkie lata codziennie odbywał ją pieszo. Kilka tysięcy ludzi, uczniowie, profesorowie, byli studenci i zwykli mieszkańcy Lublina. Jak ktoś później zauważył, to byli ci, których spotykał przez te lata i pozdrowieniem na ulicy odpowiadał na pozdrowienie.

Zmarł 8 maja, zaskoczywszy nas wszystkich śmiercią jakże symboliczną dla filozofa, profesora i rektora. Usnął przy własnym biurku pracując nad hasłem do Encyklopedii filozofii – swojego ostatniego ukochanego dziecka. Nad hasłem zatytułowanym „Chrześcijaństwo”, poprawiając tekst o Chrystusie, a konkretnie o Mesjaszu. Mieszkając z Ojcem Albertem w jednym klasztorze ostatnie osiem lat, niejeden raz mogłem go zobaczyć jak się modlił, a na długo pozostanie mi w pamięci jego postać, gdy w ostatni Wielki Piątek stał obok mnie w kościele i widziałem jak wyraźnie z Panem Bogiem o czymś rozmawia” [26]. I dalej w tym samym tekście: „A jego wystąpienie podczas spotkania z Gorbaczowem na Zamku w Warszawie w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, było obroną polskiej tradycji niezależności i suwerenności. Pamiętam jak wówczas byliśmy z niego po prostu dumni” [27].

Od opublikowania tekstu w miesięczniku „Znak” mija sześć lat. W rozmowie z Pawłem Smoleńskim w „Gazecie Wyborczej” (28-29 czerwiec 2014) mówi tak: „Albo przyjeżdża do Polski Gorbaczow i na Zamku Królewskim w Warszawie Ojciec Krąpiec występuje przed nim z mową o polskiej niezależności i samostanowieniu. Przecież to musiało być ustalone w Moskwie i w polskim Biurze Politycznym. Ktoś musiał go zmotywować: >>Zobaczcie, ojcze, jak wiele możecie, wasze słowa kształtują wizerunek Polski w oczach przywódcy ZSRR.

Oto jeden z przykładów prawdziwości wydawanych sądów i używania rozumu przez T. Dostatniego. W 2008 roku i wcześniej był dumny z wystąpienia Ojca Krąpca, w 2014 wystąpienie Ojca Krąpca to już była „cepeliada”. W tej samej sprawie dwie różne wykluczające się opinie. Jak to jest możliwe? Do innych bałamutnych wypowiedzi T. Dostatniego wrócimy w dalszej części tekstu.

„Rasista”

Kolejny dominikanin, ojciec Józef Puciłowski, na pytanie jak zapamiętał swojego współbrata Alberta Krąpca odpowiada: „Nie znosił nas w sposób serdeczny. Wszystkim próbował udowodnić, że są głupi, a tylko on jest mądry” [29]. I dalej tak skomentował opinię Krąpca o pochodzeniu Węgier: „I zaczyna (Krąpiec) udowadniać mongolskie pochodzenie Węgrów w sposób rasistowski, nieprzyjemny, głupi” [30]. Widzimy więc, że Ojciec Krąpiec to nie tylko antysemita, gorzej, rasista. Ale to nie koniec subtelnych ocen wystawianych przez współbraci. Ojciec Aleksander Hauke-Ligowski o Ojcu Krąpcu mówi tak: „Nie umiał z nikim dyskutować, pośmiać się – owszem, ale dyskutować nie potrafił. Kpił ze wszystkiego, zwłaszcza z zasad życia zakonnego. Któregoś wieczora pamiętam naśmiewał się z brewiarza, a potem spostrzegł, że jest już późno i nagle krzyczy >>Ojej jeszcze nieszporów nie odprawiłem.

Czytając wypowiedzi zastanawiałem się skąd u współbraci taka niechęć czy nawet nienawiść do Ojca Krąpca? Z czego to wynika? Jaki jest powód ich postawy? Może jest to wynik ich kompleksów, jakiś resentyment, odreagowanie na to co Ojciec Krąpiec wielokrotnie mówił o dominikanach. Był nimi rozczarowany, zwracał uwagę na ich lenistwo, głównie lenistwo intelektualne. Ojcu T. Dostatniemu swego czasu powiedział: „Jako rektor KUL-u zacząłem inwestować w salezjanów. Skoro dominikanie nie chcą studiować to nie” [32]. W innym miejscu na pytanie dlaczego nie zostawi dominikanom biblioteki odpowiedział: „Oni? Oni to wrzucą do piwnicy, bo im to już niepotrzebne, mają swój internet, telewizję, którą po nocach oglądają, czasem się w nocy budzę, wstaję i widzę jak w oknach cel świecą się ekrany! Smutne to, smutne” [33].

Ojciec Krąpiec, gdy trzeba było mówił o tym wprost i ostro, nie owijał niczego w bawełnę, co mu niewątpliwie przysporzyło w zakonie wielu wrogów. Każdy, kto znał Ojca Krąpca, kto się z nim zetknął lub współpracował doskonale wiedział, iż Ojciec Krąpiec nigdy nie żartował z filozofii (a lubił żartować). Podobnie było z wiarą, codziennie prosił Boga o to, aby ukończyć prace związane z wydaniem Powszechnej Encyklopedii Filozofii, której poświęcił ostatnie lata swojego ziemskiego życia i Bóg go wysłuchał.

Zofia Zdybicka podczas pogrzebu Ojca Krąpca podkreślała: „Codziennie odmawiał cały różaniec łącznie z litanią, przestrzegał postów. To była ludowa, niemal dziecięca pobożność. Mógł być największym polskim filozofem, ale przed obliczem Boga stawał jak dziecko” [34]. Wiara Ojca Krąpca była prosta, dziecięca, ale była również, co należy podkreślić, rozumna. Dzisiaj opowiadanie, że Ojciec Krąpiec kpił z wiary, z życia zakonnego jest po prostu obrzydliwe a przede wszystkim nieprawdziwe.

„Agent” SB

Nie mając żadnej źródłowej, bezpośredniej dokumentacji D. Rosiak próbuje kreować Ojca Krąpca na TW Służby Bezpieczeństwa (szerzej o tym w oświadczeniu Zarządu Polskiego Towarzystwa Tomasza z Akwinu). Autor książki i część jego rozmówców podkreśla, iż Ojciec Krąpiec podejmował takie a nie inne decyzje w jednym celu – chciał za wszelka cenę zrobić karierę. I tak współbrat Ojca Krąpca, Józef Puciłowski, stwierdza: „Józef donosił, bo chciał zrobić karierę. Jego założeniem było by z pomocą Konrada Straszewskiego stworzyć jedyną uczelnię katolicką subwencjonowaną przez państwo, której on byłby rektorem” [35].

Prymas Wyszyński i Rektor Krąpiec byli ostatnimi, którzy dążyli do stworzenia katolickiej uczelni subwencjonowanej przez komunistyczne władze. Na odwrót, jak źrenicy oka bronili prywatności i niezależności KUL-u od państwa. J. Puciłowskiemu wtóruje współbrat publicysta Tomasz Dostatni. W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” komentuje: „Straszewski zrobił na Krąpcu karierę i Krąpiec zrobił karierę na Straszewskim. Zaczęli rozmawiać na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych poprzedniego wieku. Myślę, że Krąpiec chciał funkcjonować w realiach PRL-u i zarazem wiele znaczyć w Kościele” [36] i dalej „subtelnie” w swoim stylu dodaje: „Umysł zasklepiony potrzebuje dowartościowania z zewnątrz. Straszewski mu je ofiarował” [37].

W latach sześćdziesiątych poprzedniego wieku Niemcy proponowali Ojcu Krąpcowi objęcie Katedry Metafizyki na Uniwersytecie w Monachium. Zaproponowali warunki finansowe i organizacyjne, o których w ówczesnej Polsce można było tylko pomarzyć. Ojciec Krąpiec oferty nie przyjął. Generał zakonu dominikanów namawiał Ojca Krąpca do objęcia poważnych funkcji w zakonie, co wiązało by się z koniecznością opuszczenia Polski. Ojciec Krąpiec uprzejmie dziękuje. W latach siedemdziesiątych proponowano Ojcu Krąpcowi arcybiskupstwo we Wrocławiu i co się z tym wiązało kardynalski kapelusz. Po raz kolejny nie zgadza się, odmawia mówiąc wprost: „Mając do wyboru tron lub trumnę wybieram trumnę”.

Dlaczego D. Rosiak z tej ostatniej sprawy czyni niebywałą tajemnicę cytując T. Dostatniego jakoby Ojciec Krąpiec mówił o tym po raz pierwszy krótko przed śmiercią. Przecież ta historia była powszechnie znana i decyzja Ojca Krąpca nie była jakimś wyjątkowym dowodem na lojalność wobec Prymasa S. Wyszyńskiego, dlatego, że Ojciec Krąpiec każdorazowo był wobec Prymasa lojalny.

„Karierowicz”

Te przykłady pokazują realnie jak wyglądał „pęd” do kariery Ojca Krąpca. Jakakolwiek kariera Ojca Krąpca nie interesowała, nie miało to dla niego żadnego znaczenia. Obce mu były zaszczyty tego świata. Mieszkał bardzo skromnie, oszczędności życia w całości przeznaczył na finansowanie kolejnych tomów Powszechnej Encyklopedii Filozofii, której ukazanie się doprowadziło wrogów Ojca Krąpca do szewskiej pasji. To co, współbracia: historyk i publicysta nie znają tych kwestii z życia Ojca Krąpca, a jeżeli znają to dlaczego o tym milczą? Dalej przypomnijmy, iż Ojciec Krąpiec jako rektor KUL-u – w całonocnej rozmowie z Franciszkiem Szlachcicem, ówczesnym członkiem Biura Politycznego KC PZPR uzyskał anulowanie niesłusznie naliczonych KUL-owi podatków.

Tym samym odsunął groźbę likwidacji uczelni, – zatrudnił na wykładowcę z historii Władysława Bartoszewskiego, który miał wilczy bilet, nie posiadał tytułu magistra i nie miał żadnych szans na pracę w jakiejkolwiek innej uczelni, – przyjął na KUL studentów wyrzuconych z innych uczelni po wydarzeniach z marca 1968 roku, – żadnego studenta z uczelni nie wyrzucił, a wielu wspierał finansowo, – uzyskał zgodę od wiceministra spraw wewnętrznych B. Stachury na sprzedaż „cegiełek”, które były konieczne na remont KUL-u. Budynki uczelniane były w ruinie. Ojciec Krąpiec i prorektor S. Sawicki przez dwa tygodnie zabiegali o spotkanie z B. Stachurą [38], – utworzył fundusz, na który składało się kilka milionów dolarów na specjalnym koncie w Watykanie, którym dysponował jego kolega z gimnazjum w Tarnopolu – Władysław Rubin.

13 grudnia 1981 roku WRON wprowadza w Polsce stan wojenny. Władze przygotowują kolejną prowokację wobec KUL-u. Cel jest jasny – zamknąć uczelnię. Wykorzystują albo naiwność albo głupotę kilku współpracowników Ojca Krąpca. Ojciec Krąpiec zorientowawszy się w całej prowokacji po raz kolejny pokrzyżował plany władz wobec KUL-u. O całej sytuacji natychmiast informuje Prymasa Polski Kardynała Józefa Glempa.

Nieodparcie nasuwa się pytanie do autora książki D. Rosiaka i jego rozmówców – czy Ojciec Krąpiec podejmując takie decyzje wykonywał polecenia SB? Przecież to kompletny absurd i idiotyzm. Chciałoby się rzec – Panowie opamiętania! Ojciec Krąpiec wielokrotnie mówił o swoim rektorowaniu w trudnych komunistycznych czasach: „Musiałem rozmawiać z E. Gierkiem i innymi >>aparatczykami

W innym miejscu wspomina: „Byłem wówczas rektorem i miałem bardzo wiele trudności. Wcześniej w kraju panowały rządy Gomułki, później Gierka, a jeszcze później dwóch innych, którzy nastali po Gierku Kani i Jaruzelskiego. Jako rektor musiałem kontaktować się z najróżniejszymi czynnikami rządowymi. Czasy – jak wiemy nie były łatwe, uważałem jednak, że powinienem rozmawiać ze wszystkimi, właściwie tylko z jednego powodu! Po to, aby Uniwersytet mógł żyć, rozwijać się. Dostrzegłem, że istnieje wśród sfer rządowych zamierzenie likwidacji KUL” [40].

Ojciec Krąpiec o rozmowach i spotkaniach z przedstawicielami ówczesnych władz komunistycznych instytucji informował Prymasa Polski Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który doskonale wiedział, iż ze względu na funkcje pełnione przez Ojca Krąpca tego rodzaju spotkania są konieczne. Prymas Wyszyński był świadom tego, iż „pierwszym uderzeniem w Kościół będzie uderzenie w KUL”, dlatego też tak duże znaczenie przywiązywał do roli jaką pełnił KUL.

Zwolennik Rydzyka

Należy jeszcze przypomnieć o sprawie, która Ojcu Krąpcowi przysporzyła kolejnych wrogów – mianowicie relacje z Ojcem Tadeuszem Rydzykiem. Niezastąpiony T. Dostatni komentuje: „Rydzyk rozpoznał typ rozczarowania Krąpca i jego próżność. Po 1990 roku Krąpiec był już prawie emerytem. Wiedział, że niewiele znaczy” [41]. Oto kolejne zadziwiające odkrycie zakonnika, tym razem już nie chęć zrobienia kariery przez Ojca Krąpca, ale jego próżność i rozczarowanie. Dostatniemu wtóruje E. Wolicka: „Istnieją dusze z natury endeckie i chyba coś takiego w Krąpcu siedziało. To się ujawniło z pełna mocą po 1989 roku, ale zawsze w nim było. Dla mnie to niepojęte, że ktoś taki jak profesor Krąpiec mógł cenić księdza – Rydzyka – choć najwyraźniej tak właśnie było. Może wmawiał sobie, że nie widzi ubóstwa tego myślenia i tej interpretacji świata” [42].

Nie dość, że pomagał Ojcu Rydzykowi, występował w Radio Maryja, to jeszcze w dodatku endek. No nie, tego to już za wiele, tym bardziej, że skutkuje to ubóstwem myślenia i prostacką interpretacją świata. Ojej, ojej, za to media głównego nurtu poprawnie politycznie to sama prawda, rzetelność, bezinteresowna służba w interesie Polski. Adwersarze i wrogowie Ojca Krąpca to subtelni intelektualiści o rzadko spotykanej głębi myślenia, przepojeni troską o los Polaków, Ojczyzny i Kościoła. No cóż, uśmiać się można. Ojciec Rydzyk za to co zrobił i robi był setki, ba, tysiące razy atakowany, opluwany, przez tzw. niezależne ośrodki i media. Cel tych ataków był i jest oczywisty – Nasz Dziennik, Radio Maryja, Telewizja Trwam powinny, muszą zniknąć. Ojciec Krąpiec co najmniej dwukrotnie prosił papieży o obronę Ojca Rydzyka i jego dzieła. Prosił, co należy podkreślić, skutecznie. Media funkcjonują do dziś, poszerzając krąg odbiorców. Tego Ojcu Krąpcowi też nie zapomniano.

Pomówienia i insynuacje wobec Ojca Krąpca są tym samym co uczyniono kilka lat wcześniej (na przełomie 2006-2007 roku) z arcybiskupem Stanisławem Wielgusem, któremu uniemożliwiono objęcie godności metropolity warszawskiego. Arcybiskup Wielgus, znakomity historyk filozofii, znawca filozofii klasycznej, wybitny duszpasterz doceniający rolę tradycji w Kościele. Ostrożny wobec różnego rodzaju nowinek liturgicznych, teologicznych. Podobnie jak Ojciec Krąpiec pełnił funkcję rektora KUL-u, zarzucono mu to samo co Ojcu Krąpcowi.

Niesławnej pamięci akcja Prezydenta RP

Jednym z promotorów furiackiego ataku na arcybiskupa był ówczesny prezydent RP Lech Kaczyński, o którego roli arcybiskup mówi tak: „Moim zdaniem stały za tym określone siły, które przekraczały granice naszego kraju. Nie będę tego w tej chwili kontynuował. Faktem jest, że Lech Kaczyński stał się moim nieprzyjacielem i bardzo mu zależało, żebym nie został arcybiskupem warszawskim” [43]. W wywiadzie udzielonym „Naszemu Dziennikowi” arcybiskup St. Wielgus zwraca również uwagę na zachowanie dziennikarzy, publicystów, którzy w tej haniebnej akcji brali udział. Kiedy okazało się, iż tzw. zarzuty wobec arcybiskupa to fałszywka, wyssane z palca, żaden z piszących nawet nie próbował przeprosić arcybiskupa Wielgusa, który mówi o jeszcze jednej ciekawej sprawie: „Z tego co wiem, niektórzy z nich dostali wielkie pieniądze >>za Wielgusa .

Widzimy więc, że nie są to sprawy przypadkowe. Są przygotowywane przez osoby i ośrodki mające duże wpływy i możliwości. O co w tym wszystkim chodzi? Jaki jest cel tych ataków? Biskup Ignacy Dec mówi wprost: „W świecie ma miejsce zorganizowana akcja zmierzająca do zniszczenia cywilizacji chrześcijańskiej. Atakowane są trzy główne jej filary: filozofia klasyczna, religia chrześcijańska i prawo rzymskie. Po pierwsze ośmiesza się i atakuje filozofię klasyczną, której naczelną wartością była prawda i moralnie silny człowiek – przyjaciel Boga i ludzi” [45]

Podobnie oceni to ks. prof. dr hab. A. Maryniarczyk, który na pytanie dlaczego próbuje się za wszelką cenę zdeprecjonować legendarną postać jaką jest Ojciec Krąpiec – odpowiada: „Ja bym nie sprowadzał tego ataku na samą osobę ojca Krąpca. To jest sposób ataku czy zanegowania pewnego typu myśli, filozofii i kultury, który okazał się dla Kościoła, Polski i Narodu niezwykle ożywczy zarówno w czasach PRL, jak i obecnie. Nieprzypadkowo to uderzenie pojawiło się w przeddzień kanonizacji św. Jana Pawła II równolegle z próbą wystawienia szkalujących Karola Wojtyłę bilbordów, też jakoby opartych na jakichś materiałach bezpieki” [46].

Ojciec Krąpiec – największy polski filozof napisał czterdzieści monografii naukowych, ponad czterysta artykułów. Jego wykładów słuchało tysiące studentów i nie tylko studentów. Pod jego kierunkiem napisało pracę ponad trzystu magistrów i ponad sześćdziesięciu doktorów. Załatwiał wiele stypendiów i staży naukowych w zagranicznych najbardziej prestiżowych uczelniach i ośrodkach. Wychował uczniów, którzy w Polsce i za granicą kontynuują jego dzieło. Przez całe swoje bogate i twórcze życie służył pomocą każdemu kto się do niego zwrócił. Dzisiaj nie może się już bronić, dlatego też konieczne jest danie świadectwo prawdzie przez każdego z nas, każdego kto z Mistrzem Krąpcem w swoim życiu się zetknął.

Przeczytaj    CZĘŚĆ III.

Henryk Dyrda

 

Przypisy:
[17] D. Rosiak „Człowiek o twardym karku. Historia księdza Romualda Jakuba Wekslera – Waszkinela”, Wołowiec 2013, s. 94.
[18] Tamże, s. 93.
[19] A. Schaff „Książka dla mojej żony” Warszawa 2001, s. 80.
[20] L. Wiśniewski w: D. Rosiak „Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista”, Wołowiec 2014, s. 230.
[21] A.Maryniarczyk w: D. Rosiak „Człowiek o twardym karku. Historia księdza Romualda Jakuba Wekslera – Waszkinela”, Wołowiec 2013, s .90
[22] Tamże, s.74.
[23] R. Waszkinel, „Geneza pozytywnej metafizyki Bergsona”, Lublin 1986, s. 21.
[24] A.Maryniarczyk w: D. Rosiak „Człowiek o twardym karku. Historia księdza Romualda Jakuba Wekslera – Waszkinela”, Wołowiec 2013, s .97-98
[25] T. Pegues OP, „Katechizm według Summy Teologicznej św. Tomasza z Akwinu, Ząbki, s. 199.
[26] T. Dostatni w artykule „In memoriam Albert Mieczysław Krąpiec (1921-2008), miesięcznik „Znak” wrzesień 2008 Nr 640.
[27] Tamże.
[28] T. Dostatni w artykule „Ofiara niewarta grzechu”, „Gazeta Wyborcza” z dnia 28-29 czerwca 2014, s. 38-39.
[29] J. Puciłowski w: D. Rosiaka „Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista” Wołowiec 2014, s. 107.
[30] Tamże, s. 107.
[31] A. Hauke-Ligowski w: D. Rosiak „Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista” Wołowiec 2014, s. 103.
[32] Tamże, s. 102.
[33] Komentarz internauty.
[34] D. Rosiak, „Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista” Wołowiec 2014, s. 236.
[35] J. Puciłowski w: D. Rosiaka „Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista”, Wołowiec 2014, s. 105.
[36] T. Dostatni w artykule „Ofiara niewarta grzechu”, „Gazeta Wyborcza” z dnia 28-29 czerwca 2014, s. 38.
[37] Tamże, s. 38.
[38] P.S. Mazur „O Polskiej Kulturze Humanistycznej”, Lublin 2011, s. 160.
[39] „Porzucić świat absurdów. Z Mieczysławem A. Krąpcem OP rozmawia ks. Jan Sochoń” Lublin 2002, s. 65.
[40] Tamże, s. 5.
[41] T. Dostatni w: D. Rosiaka „Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista”, Wołowiec 2014, s. 226
[42] E. Wolicka w: D. Rosiaka „Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista”. Wołowiec 2014, s. 226
[43] Abp St. Wielgus w artykule „Kościół zwycięży zawsze”, „Nasz Dziennik” z 20-21 grudnia 2014, s. 24.
[44] Tamże, s. 25.
[45] Bp I. Dec w artykule „Cel: zniszczyć chrześcijaństwo”, „Nasz Dziennik” z 8 lipca 2014, s. 1.
[46] A. Maryniarczyk w artykule „KUL w czasach zarazy”, „Nasz Dziennik” z 24-25 maja 2014, s. M10.

 

  • Myśl Polska, nr 3-4 (18-25.01.2015)

Za:  https://gloria.tv/media/LSceNtLuuKf .

 

  • Na zdjęciu tytyłowym: Naukowcy lubelskiej szkoły filozoficznej. Wśród nich byli M. A. Krąpiec, S. Swieżawski, J. Kalinowski, S. Kamiński, M. Kurdziałek, K. Wojtyła i pierwsi uczniowie (w większości są to uczniowie Krąpca): M. Gogacz, F. Wilczek, A. B. Stępień, M. Jaworski, W. Stróżewski, B. Dembowski, J. Z. Zdybicka, ks. S. Kowalczyk, S. Majdański, T. Kwiatkowski. Wielu z nich jest na prezentowanym zdjęciu. Fot. za ptta.pl / Wybór zdjęcia wg.PCO

 

Przeczytaj więcej o ks. prof. Mieczysławie Alfredzie Krąpcu:

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2

 , 2016.01.24

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci