Marcin Halaś: CZTERY MILIARDY NA DWIE BUDOWY…


Warszawska-Gazeta-logo

Wyszedł jak Zabłocki na mydle – głosi stare porzekadło. Tę historię z XIX wieku przebił jednak obecny polski rząd. Zabłocki stracił spore pieniądze na spławianiu mydła Wisłą. Polski rząd wydał 4 miliardy złotych, a w zamian dostał… dwie drewniane budy. Tak niestety wygląda polityka wschodnia naszego państwa.

Podczas grudniowej wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Kijowie – nastąpił cud we Lwowie. Na Cmentarz Obrońców Lwowa powróciły dwa kamienne lwy, stojące przed tzw. Łukiem Chwały, który stanowił główne wejście na tę nekropolię. Usunięto je stamtąd w czasach sowieckich. Podczas częściowej rekonstrukcji Cmentarza Obrońców – władze Lwowa nie zgodziły się przywrócenie nekropolii do stanu sprzed zniszczenia. Zabroniono tak rekonstrukcji wielu oryginalnych napisów na pomnikach i tablicach epitafijnych, jak odtworzenia kolumnady oraz właśnie powrotu lwów. To, że dokonało się to niespodziewanie w grudniu, w czasie wizyty na Ukrainie Andrzeja Dudy – optymiści uznali za pojednawczy gest dobrej woli ze strony Ukrainy. Co prawda tych dwóch wydarzeń oficjalnie nie powiązała ani strona polska, ani ukraińska, jednak w polityce liczą się także „gesty pozawerbalne”. Można więc było mieć nadzieję, iż jest to sygnał, że Ukraińcy postanowili złagodzić ostry antypolski kurs. Przecież, kiedy Kijów odwiedzał prezydent Bronisław Komorowski – został on w spektakularny sposób upokorzony. Wygłosił w Werchownej Radzie przemówienie, w którym – przepraszam za trywializm – wchodził Ukraińcom niemal bez wazeliny. W zamian – ledwie godzinę później deputowani Werchownej Rady przyjęli ustawę, włączającą odpowiedzialną za ludobójstwo wołyńskie (i nie tylko wołyńskie) Ukraińską Powstańczą Armię w poczet oficjalnych bohaterów państwowych oraz spenalizowała jej krytykę. Inna rzecz, że opluty Komorowski zademonstrował brak godności i uznał, że skropił go deszcz.

Władze Lwowa znane są z realnego antypolonizmu, maskowanego werbalnymi deklaracjami przyjaźni. Dość wspomnieć właśnie długoletnie piętrzenie trudności przy rekonstrukcji Cmentarza Obrońców, albo nie zwrócenie rzymskim katolikom po upadku Związku Sowieckiego ani jednego kościoła w mieście. Zgoda na powrót lwów mogła być symbolem-przełomem. Symbolem, że skoro Polska pozostaje „największym adwokatem Ukrainy w Unii Europejskiej” – to może liczyć na jakiś rewanż, a nie tylko na policzki.

Nawet jeśli ktoś po stronie ukraińskiej chciał dobrze – szybko został sprowadzony na ziemię. Ukraińcy po raz kolejny pokazali Polakom gest Kozakiewicza. W imieniu państwa gest ten wykonał ambasador Ukrainy w Polsce – Andrzej (Andrij) Deszczyca. Po przemówieniu Beaty Szydło w europarlamencie, kiedy polska premier mówiła, że Polska przyjęła milion ukraińskich uchodźców – Deszczyca urażony sprostował. To nie uchodźcy – stwierdził, czyli dał do zrozumienia, że Szydło kłamała. „Pani premier mówiła o uchodźcach z Ukrainy, ale nie ma uchodźców z Ukrainy w Polsce. Chodzi o osoby, które przyjeżdżają i przebywają tutaj legalnie, pracują, studiują, płacą podatki i do pewnego stopnia przyczyniają się do rozwoju polskiej gospodarki. Oni nie są uchodźcami, nie dostali takiego statusu i w związku z tym nie dostają żadnej pomocy socjalnej” – oświadczył Deszczyca. Oczywiście w Parlamencie Europejskim Szydło użyła skrótu myślowego, także dlatego, że większość rzekomych islamskich „uchodźców”, których chce nam wcisnąć Unia Europejska, to w rzeczywistości zwykli imigranci ekonomiczni (a przy okazji agresorzy kulturowi). Jednak w sytuacji, kiedy polski rząd bezpardonowo atakowany jest przez mainstream Unii Europejskiej – takie oświadczenia ambasadora Ukrainy, to co najmniej nietakt. Ppolityka to czasami także sztuka milczenia. Zaś twierdzenie, że Ukraińcy w Polsce „studiują” i „nie dostają żadnej pomocy socjalnej” – to już bezczelne ukraińskie łgarstwo. Większość Ukraińców studiuje w Polsce bezpłatnie, czyli na koszt polskiego państwa (lub w ramach unijnych programów), przy okazji otrzymując stypendia i wsparcie socjalne, o jakim ich polscy rówieśnicy mogą tylko pomarzyć.

Po mało dyplomatycznym oświadczeniu Deszczycy – do akcji przystąpiły władze Lwowa. Już kilka dni po przewiezieniu pod Łuk Chwały – lwy zostały zakryte. Zamknięto je w swoistych „budach” z desek. Mogłoby się wydawać, że to tylko forma przechowania i zabezpieczenia posągów do czasów zaplanowanych na wiosnę i lato prac konserwatorskich, które mają być wykonane na koszt strony polskiej rzecz jasna. Trochę to bezsensowne, bo dotąd lwy stały pod gołym niebem, narażone na działanie warunków atmosferycznych, więc jeszcze kilkanaście tygodni na dworze przed renowacją w niczym by im nie zaszkodziło. Niemniej – kolejne ruchy jasno udowodniły, że nie chodzi tylko o zabezpieczenie rzeźb do czasu prac konserwatorskich. Oto bowiem jak streszcza portal kresy24.pl zdominowana przez nacjonalistów „lwowska rada obwodowa zwróciła się do policji o sprawdzenie, czy posągi dwóch lwów, które powróciły w grudniu na Cmentarz Orląt Lwowskich, znalazły się tam legalnie i czy ich ponowne umieszczenie na nekropolii nie ma charakteru antyukraińskiego”. Z kolei Maria Pyż ze Lwowa relacjonowała na łamach tygodnika „Polska Niepodległa”, że lwowskim urzędnikom, którzy „pilotowali” powrót lwów na Cmentarz i podpisali odpowiednie zgody – grozi zwolnienie z pracy. Nacjonaliści przystąpili do kontrataku.

Już za czasów rządu Prawa i Sprawiedliwości Polska udzieliła Ukrainie kredytu w wysokości 4 miliardów złotych. „Pompowanie” takie sumy w bankrutującą, niewydolną i skorumpowaną gospodarkę Ukrainy każe zakwalifikować tę pożyczkę nie tyle jako kredyt wysokiego ryzyka, co jako bezzwrotną darowiznę. W kontekście „przyjaznego” postępowania samorządowych władz Lwowa można powiedzieć, że za 4 miliardy dostaliśmy dwie drewniane budy dla lwów. Ta transakcja tysiąckrotnie przebiła opłacalność interesu, jaki zrobił szlachcic Zabłocki!

Polska polityka wobec Ukrainy w ostatnim ćwierćwieczu to polityka marchewki. A właściwie polityka nieustannego wysyłania na wschód całych pociągów pełnych najsłodszej, soczystej karotki. Jeżeli wiosną lwy na Cmentarzu Obrońców Lwowa nie zostaną odsłonięte i poddane konserwacji – to powinien rozpocząć się czas polityki kija. No chyba, że rządzący okażą się i przed i po szkodzie głupi.

 

Marcin Halaś

 

Źródło:  http://warszawskagazeta.pl/felietony/kroniki-tygodniowe/item/3393-cztery-miliardy-na-dwie-budowy , 28 luty 2016

 

Przeczytaj relacje ze Lwowa Marii Pyż na naszym portalu  >   >   >   TUTAJ.

 

, 2016.02.28Polish-Club-Online-PCO-logo-2

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci