Konrad Rękas: Kolejki generalne Rzeczypospolitej


konserwatyzm-logo

Przeszło dwa miesiące oczekiwania na wizycie w Wydziale Konsularnym Ambasady RP w Londynie, blisko trzymiesięczna kolejka do konsulacie w Manchesterze, handel miejscami kolejkowymi w Edynburgu, przekładane przyjęcia konsularne poza siedzibami naszych placówek. Takie są realia dla rzeszy Polaków na Wyspach liczącej według oficjalnych danych 853 tysiące ludzi.

 

Ludzi, którym rodzą się dzieci, którzy podróżują z nimi, potrzebują dokumentów i starają się załatwić setki innych spraw wymagających zaangażowania naszych służb konsularnych. Nieoficjalnie wiadomo zresztą, że Polaków jest w Wielkiej Brytanii znacznie więcej i coraz głośniej skarżą się na niewydolność polskiego przedstawicielstwa w tym trzecim do wielości kraju zamieszkania Polonii. Wina za taki stan rzeczy spoczywa na archaicznym wyznaczeniu absurdalnie wielkich okręgach konsularnych, o granicach nieprzystających do praktyki i rozlokowania Polaków. Nawet oficjalne strony MSZ-owskie przyznają, że Polakom w Anglii wydaje się co najmniej dziwacznym (i mylącym…), że „Wolverhampton, Birmingham, Gloucester, Hereford, mimo swojego położenia w pobliżu Manchesteru, leżą w okręgu konsularnym Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Londynie”. Co najmniej równie dziwnie czują się nasi rodacy w Irlandii Północnej, dla których właściwym jest Konsulat Generalny RP w Edynburgu. Innymi słowy – także i na tym polu władze polskie i kojeni ministrowie spraw zagranicznych zajmują się raczej odpychaniem Polaków, niż załatwianiem ich spraw – co jest tylko dodatkowym argumentem dla dłuższych stażem rezydentów na rzecz ubiegania się o status poddanego Jej Królewskiej Mości.

O ile rząd RP nie przyzna się (także przed samym sobą i swymi pozostawianymi na poniewierkę i wieczne nigdy obywatelami), że jest to celowe działanie mające na celu ostateczne wypłoszenie Polaków z Wysp (co jest nierealne, bo ci tu zostaną, nie chcą jednak – jeszcze – przecinać więzi formalnych łączących ich ze starym krajem) – to ten stan rzeczy godny bananowej republiki musi się zmienić.

Szczególnie fatalnie prezentuje się sytuacja naszych w Szkocji. W okręgu konsularnym Edynburga mieszka co najmniej 220 tysięcy Polaków, zamieszkujących Szkocję i Irlandię Północną, z tego 1/3 na północy i północnym-wschodzie, w Aberdeen i Inverness. Bez otworzenia nowego konsulatu albo przynajmniej zwiększenia częstotliwości (i liczby miejsc) przyjęć konsularnych poza siedzibą Konsulatu Generalnego – kryzys będzie się pogłębiał, kolejki urosną, a wraz z nimi wzrośnie też frustracja szkockich Polaków.

Na ich prośbę – sprawę obiecał poruszyć w Sejmie poseł Artur Soboń. Ponieważ emigracja nie jest częścią jego okręgu wyborczego (to parlamentarzysta Ziemi Lubelskiej) – można założyć, że kieruje nim raczej troska o rozwiązanie problemu, niż chęć pozyskania głosów. O co by jednak nie chodziło – ważne, czy da dobre efekty i czy bubki z MSZ w końcu zgubią swoje zadęcie i zauważą, że są teraz sami niemal drugim rządem RP – tylu Polaków powinni „obsługiwać” poza granicami państwa. „Polskie fora internetowe w Szkocji pełne są bardzo nerwowych dyskusji, zwłaszcza dotyczących wydawania dokumentów dzieciom i innych spraw życiowych dla Polonii na Wyspach. Zdarzenia takie podważają powagę naszej służby dyplomatycznej, a ponadto stawiają pod znakiem zapytania efektywność opieki konsularnej sprawowanej tak skromnymi zasobami nad tak wielką rzeszą naszych Polaków” – napisał Soboń, zadając jednocześnie konkretne pytania podpowiadające: „ czy w dającej się określić perspektywie – MSZ rozważy zwiększenie liczby placówek konsularnych na terenie Wielkiej Brytanii, w tym zwłaszcza w Szkocji, gdzie rośnie liczba Polaków mieszkających na północy kraju (Aberdeen, Inverness), względnie czy istnieje możliwość zwiększenia liczby i częstotliwości przyjęć poza siedzibą Konsulatu Generalnego w Edynburgu?”.

Na odpowiedź ministra W. Waszczykowskiego trzeba będzie zaczekać kilka tygodni, zapewne będzie też na okrągło, w typie „pochylimy się i rozważamy” (oraz zapewne „brak funduszy”…). Temat jednak po prostu trzeba zacząć, a zamiast frustrować w internecie i narzekać – Polacy w Szkocji muszą zwiększyć nacisk na polską stronę rządową, by w końcu uzyskać jeśli nie większą troskę, to przynajmniej lepsze wykonywanie przez nią swoich obowiązków. W końcu za to rządzący mają płacone – poniekąd także z pieniędzy, które z Wysp trafiają do kraju.

Na zdjęciu: Siedziba Konsulatu RP w Edynburgu, Wielka Brytania. Fot. Inter.

 

Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej. Publicysta portalu Konserwatyzm.pl, doradca rolniczych związków zawodowych – ZZR „Ojczyzna” i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych.

 

Źródło:  http://konserwatyzm.pl/artykul/13530/kolejki-generalne-rzeczypospolitej , 6.03.2016

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2016.03.13

 

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci