Lusia Ogińska: SMUTNE TO WSZYSTKO. O BOLKU WIEDZIELI WSZYSCY!


Polska poetka i publicystka, Lusia Ogińska napisała list do Warszawskiej Gazety odnośnie licznych obrońców Lecha Wałęsy, tych samych co wcześniej bezzasadnie atakowali abp. Wielgusa. Na zakończenie dodaliśmy inny tekst Lusi Ogińskiej związany z poruszanym temate. Polecam stronę:  lusiaoginska.pl . Red. PCO

 

Warszawska-Gazeta-logo

SMUTNE TO WSZYSTKO. O BOLKU WIEDZIELI WSZYSCY!

 

Szanowny Panie Redaktorze!

Częścią opinii społecznej wstrząsnęła wiadomość o współpracy Lecha Wałęsy ze Służbami Bezpieczeństwa. Tę część stanowią ludzie, którzy albo się polityką nie interesują, albo po prostu nie wierzą, że lotnisko można nazwać imieniem esbeckiego kapusia.

Tyle placów, pomników, ulic, szkół w Polsce nosi imię Józefa Piłsudskiego, że jedno lotnisko im. Bolka wielkiej różnicy nie robi. Senator Jan Rulewski, trzęsąc się ze strachu, powiedział: Zły to czas, gdy rewiduje się historię do tyłu. Panie senatorze, historię pisze się o tym, co było, a nie o tym, co będzie. Rewidować historię do przodu może wróżka albo augur, a nie polityk czy historyk. Andrzej Celiński również szczerze wyznał, że: Prawda truje! Stwierdzenie, że prawda nas wyzwoli jest szkodliwe, jeśli ludzie nie potrafią z nią żyć. Nie, panie były ministrze! To kłamstwo truje, to kłamstwo jest szkodliwe, gdy ludzie potrafią z nim żyć! Najwyraźniej trzęsą portkami ci, którzy obok Bolka w tych teczkach mogą mieć swoje pseudonimy.

Tak nawiasem mówiąc, punkt dla tych, którzy w tych dniach prawdę odsłonili! Opozycji dano zajęcie, klocuszki-teczuszki do zabawy, będą mniej przeszkadzać we wdrażaniu programu rządu? Zrozumiałe jest milczenie opozycji. Zastanawiają się, czy już czas wsiadać do szalup, może im kapoków nie zdejmą, jeśli nie będą się wychylać? Nawet balcerowiczowski wychowanek Petru milczy, jakoś go mniej widać ostatnio? Do tej pory zręcznie przeskakiwał z jednej stacji telewizyjnej do drugiej, jakby polityczny Petruś Pan po magicznym pyle Dzwoneczka.

Smutne to wszystko. O Bolku wiedzieli wszyscy! Dopiero teraz, gdy dowody winy Wałęsy stały się ewidentne – znaleźli się jego obrońcy… Gdzie byli ci Samarytanie polityczni, gdy szkalowano, biczowano i zabijano publicznie wielkiego intelektualistę, wspaniałego kapłana, niezłomnego człowieka – arcybiskupa Stanisława Wielgusa??? Człowieka, na którego nie ma najmniejszego dowodu donosicielstwa, współpracy czy wyrządzonej ludziom krzywdy? Przecież dokonano na arcybiskupie publicznego linczu, cała Polska słyszała o TW „Greyu”! Media – zdarzało się, że i katolickie – opluwały arcybiskupa, jakby zasłużył co najmniej na cywilną śmierć. Człowiek niewinny nie znalazł obrońców, a noblowski Dyzma ma dziś tylu adwokatów, co donosów w teczkach… Tusk w sprawie Wałęsy stwierdził: Radziłbym maksimum spokoju. Czy pan Tusk, wraz ze swoją ekipą i całą resztą zachowali spokój, ferując kłamliwe wyroki, gdy osądzano abp. Wielgusa? Czy pan Rulewski również grzmiał, aby się nie znęcać nad człowiekiem? Czy pan Paczkowski też uśmiechał się z pobłażaniem i lekceważył temat? Nawet pan Wildstein prosił, żeby mimo wszystko nie odbierać zasług Wałęsie! Gdzie żeście byli panowie, gdy niszczono godność arcybiskupa? Gdzie była wasza sprawiedliwość? Gdzie była wasza pobłażliwość, zrozumienie, współczucie, empatia, gdy łgarstwami wykańczano niewinnego człowieka? Takim jak wy przeszkadzał metropolita warszawski Stanisław Wielgus! Kochał Polskę, rozumiał i prawdziwie opisywał rzeczywistość – to było jego winą, jego największym przestępstwem! Przecież gdyby współpracował ze służbami, to do dziś by piastował wysokie stanowisko. Niedoinformowanym polecam książkę pana Sebastiana Karczewskiego Zamach na arcybiskupa. Kulisy wielkiej mistyfikacji.

A gdzie w styczniu 2007 r. było Prawo i Sprawiedliwość? Było w Archikatedrze Warszawskiej! Partyjny komplet bił brawo, gdy biczowano polskiego kapłana… niestety!

 

Św. Stanisław

Wawel spozierał na mury grodowe,

gdy Wisła srebrem topiła się w trawie;

tam go nagliły słowa Chrystusowe:

– Pójdź za mną… Wołam ciebie, Stanisławie!

Ziarno zasiewaj, choć burza szaleje…

idź i nawracaj, nauczaj, rozgrzeszaj.

Niech z mego ziarna garstka ocaleje,

nieś Słowo Boże i tym słowem wskrzeszaj!

I poszedł biskup i słowami miotał,

pouczał ludzi maluczkich i panów,

przestrzegał króla, przestrzegał kapłanów,

przed okrucieństwem i pychą żywota.

Płomienie drgały na ołtarzu wiary –

On raz ostatni Kraków okiem zmierzył,

gdy dłoń zawisła z mieczem u powały…

Na cichej Skałce wiatr w dzwony uderzył…

Wiatr ten i dzisiaj rozkołysał dzwony,

byśmy nie spali, nie spali Polacy!

Czasy podobne do tamtych szalonych,

znów nam biskupów zabijają władcy…

Wiślane brzegi, mgławice styczniowe,

katedra Jana Chrzciciela w Warszawie…

W brawach ginęły słowa Chrystusowe:

– Pójdź za mną… wołam ciebie, Stanisławie!

 

Z uszanowaniem

Lusia Ogińska 

 

Źródło: http://warszawskagazeta.pl/felietony/lusia-oginska/item/3493-smutne-to-wszystko-o-bolku-wiedzieli-wszyscy , 16 marca 2016.

 

*     *     *

Felieton Lusi Ogińskiej z 21 kwietnia 2009 w Myśli Polskiej

 

Synagoga rzymsko-katolicka

Konsul Honorowy RP w San Francisko Ted Taube, Metropolita Warszawski Kardynał Kazimierz Nycz, Rabin Michael Schudrich. Muzeum Żydów Polskich w Warszawie, 26.06.2011. Fot. Wojtek Radlanski
Konsul Honorowy RP w San Francisko Ted Taube, Metropolita Warszawski Kardynał Kazimierz Nycz, Rabin Michael Schudrich. Muzeum Żydów Polskich w Warszawie, 26.06.2011. Fot. Wojtek Radlanski

 

Szanowny Panie Redaktorze!

Tak jak wspomniałam w ostatnim felietonie – w związku z Drogą Krzyżową – odwiedziłam wiele parafii. Byłam w Raszynie, Kulkówce, Milanówku, Płoniawach, Komorowie, Siemiatyczach, Michałowicach… o tym już pisałam, jednak nie wspomniałam, że otrzymałam także zaproszenie na rozmowę do… Nadarzyna pod Warszawą. Ksiądz proboszcz Andrzej Wieczorek zaproponował, abym przyjechała w niedzielę 22 lutego na Mszę Świętą o godzinie 12. Wielkie było moje zdziwienie, gdy po wejściu do świątyni pierwszą rzeczą która rzuciła mi się w oczy to była… monstrualna menora przed ołtarzem!!! Zapalona, jaśniała żywym światłem nad rozmodlonymi owieczkami… Menora, jak wiemy jest jednym z głównych symboli judaizmu, starałam się wiec dociec, co ma wspólnego z katolickim kościołem – być może ma owieczkom przypominać kto jest naprawdę odpowiedzialny za śmierć Mesjasza! Jak się później okazało – nic bardziej mylnego ponieważ nawet Tabernakulum w którym złożono Eucharystię było ledwo widoczne, ukryte wstydliwie w ciemnej kościelnej głębi, być może po to by zachować odpowiednie „ekumeniczne” proporcje!

Po mszy ksiądz zaprosił mnie do swojej kancelarii. Dalej naiwnie sądziłam, że porozmawiam z proboszczem właśnie o Drodze Krzyżowej i o ewentualnym terminie jej zaprezentowania… Ksiądz usiadł za biurkiem, spojrzał na mnie jak żaba na latawiec, lekko wydął usta i rzekł:
– No.. to co mi tutaj przedstawiono, ta „Via Crucis” na płycie, nie do końca jest w porządku!
– To znaczy? Nie rozumiem! Czy ksiądz wysłuchał całą płytę?
– Nie, nie… Nie całą, tylko fragmenty, fragmenty, no ale to jest antysemickie, przyzna pani!
– Proszę księdza! Rozważania moje w tym dziele opierałam wyłącznie na Ewangelii! Po za tym konsultowałam każdy utwór z ojcem profesorem Krąpcem…
– Nie ma to znaczenia! Bo widzi pani, Droga Krzyżowa, tradycja Drogi Krzyżowej prowadziła właśnie do antysemityzmu…
– Jednak ojciec profesor… – bąkałam – ja mam listy od biskupów, od blisko 50 biskupów, łącznie z listem od prymasa Glempa. Oni wszyscy ten utwór wysoko ocenili, a przecież biskupi… znają się na teologii? Prawda?
– To nie ma żadnego znaczenia!
– Listy biskupów?
– Tak!
– Opinia biskupów?
– Tak!… To znaczy opinia ma znaczenie… no ale mnie to nie interesuje!
– Proszę księdza, papież Benedykt XVI apelował o to, aby świeccy również ewangelizowali i to jest moja odpowiedź na ten apel!
Ksiądz już nie słuchał, widocznie nie tylko listy biskupów go nie interesowały, ale i apel papieża też!

Wyszłam! I dopiero teraz dostrzegłam, że na terenie kościoła w Nadarzynie stoi ogromny, ( i jak się później dowiedziałam) największy w Europie ośrodek świadków Jehowy! Budynek ten nie jest ogrodzony, stoi obok kościoła i ci którzy w Jezusa – Mesjasza nie wierzą jak widać (dzięki proboszczowi w Nadarzynie) skutecznie, zmieniają kościół katolicki na „synagogę rzymskokatolicką”! Dzielą się terenem – a łączą myśleniem?!

Dlatego po tym całym zdarzeniu, zupełnie nie zaskoczyła mnie kuriozalna wypowiedź abp Nycza, który w wywiadzie udzielonym „Niedzieli” stwierdził: „Współczesny kościół nie potrzebuje przywódcy, kogoś na wzór kard. Wyszyńskiego”.

Tak, tak! Jaki pan, taki kram! Kościół nie potrzebuje kardynała Wyszyńskiego, kościół potrzebuje menor, które swoim światłem rozjaśnią nasze zaściankowe, katolickie umysły i w Roku Świętego Pawła udowodnią, że ani słowa biskupów, ani prymasów, ani papieża, a nawet samego Apostoła Pawła nic nie znaczą… Bo jak odczytać postawę w/w księdza i jego metropolity – także przecież odpowiedzialnego za przymuszanie wiernych do modlenia się przed niechrześcijańskim symbolem – wobec słów Apostoła Pawła w Drugim Liście do Koryntian:

„ Nie ciągnijcie jarzma z niewiernymi.
Abowiem co za uczestnictwo sprawiedliwości z nieprawością?
Abo co za towarzystwo światłości z ciemnościami?
Abo co za zgoda Chrystusowi z Belialem?
Abo co za cześć wiernemu z niewiernym?
A co za zgoda Kościołowi Bożemu z bałwanami?”

 

Z uszanowaniem

Lusia Ogińska

Zródło: Lusia Ogińska – Strona poświęcona twórczości poetyckiej

 

Za: https://www.polishclub.org/2011/06/02/lusia-oginska-synagoga-rzymsko-katolicka/ 02/06/2011

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2 , 2016.03.16

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci