Stanisław Bulza: Ecce Homo ( Cześć II.)


Przeczytaj     Część I.

 

 

Wtajemniczenia w Eleusis

 

Ogromny wpływ na cały ówczesny świat grecko-rzymski wywierały misteria i wtajemniczenia w Eleusis. Budowle, jakie zaczęły powstawać w Eleusis za rządów tyrana ateńskiego Pizystrata (600-528 przed Chrystusem) i później, oraz rekonstrukcja wskazują na rosnący prestiż i żywotność obrzędów i wtajemniczeń. Sąsiedztwo i opieka Aten oraz następnie cesarzy rzymskich uczyniły z Eleusis centrum życia religijnego całej Hellady, a później cesarstwa rzymskiego i nie tylko, gdyż wtajemniczani tam byli również hinduscy bramini, lub hindusi, którzy po wtajemniczeniu zupełnym zostawali braminami, i tworzyli w Indiach zakon kapłański. Hindusi wierzą w reinkarnację, która była najważniejszą doktryną we wtajemniczeniach eleuzyńskich.

Wpływ misteriów eleuzyńskich na cały świat grecko-rzymski był ogromny. Aby sobie wyrobić pojęcie o tym, czym były wtajemniczenia eleuzyńskie, to trzeba wiedzieć, że cesarze rzymscy byli wtajemniczeni w Eleusis, oprócz Nerona, gdyż był jawnym zabójcą, choć zwrócił wolność Grekom. Zbrodniarzy nie dopuszczano do misteriów. Jeżeli cesarze byli wtajemniczeni w Eleusis, to i mogli też być wtajemniczeni w niższe stopnie urzędnicy, bliscy współpracownicy cesarza.

Rola kapłanów eleuzyńskich była taka sama jak rola kapłanów egipskich, którzy wtajemniczali faraonów. Swetoniusz w „Żywocie cezarów” podaje, że cesarz August został wtajemniczony w Eleusis i „gdy później w Rzymie przed jego trybunałem rozpoznawana była sprawa dotycząca przywileju kapłanów attyckiej Cerery i pewne tajemnice mogły ulec ujawnieniu usunął cała asystę sędziowską, tłum publiczności i sam rozpatrywał spór”. Natomiast cesarz Klaudiusz eleuzyńskie misteria kazał przenieść z Attyki do Rzymu. Rzymska Cerera, Ceres, była grecką Demeter.

Cesarz August ponownie przebywał w Eleusis w 20 r. przed Chrystusem w celu wtajemniczenia. W tym samym czasie przebywał tam bramin Zarmaros by przejść próbę ognia. Po wzięciu udziału w epopteia (kontemplacja) wszedł w ogień i został spalony. Istnieje przypuszczenie, że niektórzy wtajemniczani nie wytrzymując próby ognia zostali spaleni na dziedzińcu świątyni.

Cechą wspólną wtajemniczeń eleuzyńskich i w buddyzmie tybetańskim jest egipska „Księga umarłych”. Można porównać misteria eleuzyńskie i ceremonie tybetańskie, będące metodą tajemną do wyzwolenia się z kręgu ustawicznych wcieleń, z „Księgą umarłych” u Egipcjan, zbiorem świętych formułek, które pozwalają duszy uniknąć wszelkiego potknięcia się po przekroczeniu bram piekielnych. Mircea Eliade podaje, że Paul Foucart opierając się na opinii Herodota (II, 49 str. 146) stwierdził egipskie pochodzenie misteriów eleuzyńskich. Natomiast Platon w „Fedonie” pisze, że męki grzeszników w Hadesie i obraz łąki sprawiedliwych wprowadził Orfeusz pod wpływem pogrzebowych obyczajów egipskich. Wtajemniczeni dochodzili do pojęcia, że po ciemnościach śmierci następuje przyszłe życie szczęśliwe. W świecie podziemnym będą oni wybrańcami, ponieważ dusze ich, zdaniem Platona, będą oglądały bogów, będą żyć i mieszkać z nimi.

Poeci greccy, którzy byli wtajemniczeni w Eleusis, nie ujawnili tajemnic, ale je opiewali, Sofokles pisał: „Po trzykroć szczęśliwi ci śmiertelni, którzy udadzą się do Hadesu po kontemplacji tych misteriów. Tylko ci będą żywi. Dla innych wszystko jest cierpieniem”. Pindar wołał: „ Szczęśliwy, kto to widział przed zejściem w podziemia! Zna on koniec życia! Zna też początek dany przez Zeusa”. O misteriach wzmiankują Herodot, Platon, Plutarch i Pauzaniusz, lecz nikt nie ujawnił tajemnicy. Androkides został oskarżony z powodu powtarzania słów, których nie wolno było głosić publicznie. Ksenofont w „Historii greckiej” pisze, że Alkibiades, który sparodiował tajemne ceremonie, musiał udać się na wygnanie, a jego wspólnicy zostali schwytani i skazani na karę śmierci (Mircea Eliade, „Historia wierzeń i idei religijnych”).

 

Greckie wartości

 

W starożytności wszystkie świątynie na świecie poświęcone były bóstwom piekielnym. Misteria eleuzyńskie, przesiąknięte takimi ideami jak zasługa i grzech, nagroda i kara, wpłynęły na rozwój powszechnych wierzeń w Grecji. Wtajemniczenia w Eleusis były jednak dla wąskiej grupy ludzi, natomiast wiara w Hades, będący miejscem pobytu zmarłych, istniała już w czasach Homera. Tak jak dla chrześcijan Prawdą jest Bóg w Trójcy Przenajświętszej, tak dla starożytnych Greków prawdą był Hades, bóg piekieł.

Starożytni Grecy nie dążyli do sprawiedliwości, gdyż uważali że na ziemi jej nie ma. Koncepcja greckiej sprawiedliwości działała dopiero po śmierci. Hades miał pod swymi rozkazami trzech sędziów piekielnych: Minosa, Eaka i Radamantysa. W misteriach eleuzyńskich wprowadzono czwartego sędziego. Był nim Tryptolem.

Starożytni Grecy nie znali systemu wartości takich jakie przyniosło chrześcijaństwo. Dla nich zło to była nędza, żałoba, starość. Jedynym możliwym dla nich pocieszeniem była wojna i sława, czy też uciechy kupione za złoto. Dobrem nazywano wszystko to, co dla człowieka było dobre, a więc sława, bogactwo, zdrowie. Mircea Eliade pisze, że starożytny „człowiek odkrywa i udoskonala religijny sens „radości życia”, sakramentalną wartość przeżycia erotycznego i „piękno ludzkiego ciała”. Religijny sens „doskonałości ludzkiego ciała”, piękna fizycznego, harmonii ruchów, pokoju, równowagi – znajdzie wyraz w artystycznym kanonie”.

Właśnie epikurejczycy, od Epikura (341-270 przed Chrystusem), głosili, że zadowolenie ciała jest największym celem człowieka. Ich filozofia opierała się głównie na założeniach, że bogowie nie mają nic wspólnego z tym światem. Nie zaprzeczali oni wprawdzie ich istnieniu, ale twierdzili, że mają oni swą siedzibę w przestrzeniach wolnych, pomiędzy nieskończenie licznymi światami, gdzie prowadzą życie błogie, i nie troszczą się bynajmniej o ludzi. Głosili, że religia jest nieprzyjacielem człowieka, ponieważ pochodzi z nieprzyjemnych uczuć trwogi przed bogami i obawy śmierci. Hasło jakie głosili wyrażało ich styl życia i mówiło ono, że zadowolenie ciała jest największym celem człowieka, ponieważ wszystkie uczucia zadowolenia i rozkoszy pochodzą z ciała.

 

System arystokratyczno-niewolniczy

 

System starożytnego świata i rzymskiego imperium w głównej mierze oparty był na surowym systemie doryckim arystokratyczno-niewolniczym. Bogactwa niektórych arystokratów rzymskich, jak Krassusa Lepidus były niezmierzone. Zdarzały się rodziny posiadające dziesiątki tysięcy niewolników. Domy wiejskie, pomniki, kosztowne sprzęty, łaźnie, sadzawki na ryby, areny wyścigowe, wskazują na cechujące ludzi ówczesnych upodobanie w przepychu i używaniu życia. Tym bogactwom przeciwstawiały się warstwy niższe, coraz uboższe, utrzymywane przy życiu dzięki rozdawnictwu zboża przez cesarzy, który mieli zrozumienie tylko dla widowisk czy igrzysk, gdzie rzucano chrześcijan na pożarcie drapieżnym zwierzętom, walk gladiatorów, walk zwierząt, i wyścigów zaprzęgów konnych. Niewolników dostarczały bezustannie prowadzone wojny, a także polowania na ludzi, czym zajmowali się piraci. Niewolnictwo napełniało Rzym milionami wrogo względem niego usposobionych ludzi, którzy korzystali z pierwszej lepszej okazji, by się zbuntować i uciec. Dlatego też z niewolnikami obchodzono się bardzo surowo. Dzielili się na „dziesiątki” i „setki”, które znajdowały się pod dozorem „dziesiętników” i „setników”. Pracowali głównie na dużych posiadłościach ziemskich tzw. latyfundiach, w kamieniołomach, oraz walczyli na arenach rzymskich jako gladiatorzy. Do ciężkiej pracy zmuszani byli kijem, a za nieposłuszeństwo i inne występki podlegali torturom i ukrzyżowaniu. Nic dziwnego, że co jakis czas wybuchały powstania niewolników, a w 73 r. przed ur. Chrystusa wybuchło w Italii największe powstanie niewolników pod dowództwem Spartakusa, gladiatora.

Imperium rzymskie to cywilizacja śmierci. Juliusz Cezar z dumą pisał, że zabił w trakcie swoich kampanii 1 192 000 mln wrogów, inni też chwalili się dokonaniami na tym polu. „Pax Romana opierał się na gwałcie fizycznym i okrucieństwie – pisze prof. Zimmermann – oglądanie krwi i mąk walczących na arenach gladiatorów oraz słuchanie jęków umierających skazańców było dla Rzymian symbolem władzy i podstawą funkcjonowania imperium”. Śmierć była spektaklem. Wiele morderstw (Agrypiny czy Kaliguli) i samobójstw (Nerona) było specjalnie wyreżyserowanych dla publiczności. Historyk starożytności dr Urlich Huttner z Uniwersytetu w Lipsku zauważa, że samobójstwo Katona Młodszego, Seneki czy cesarza Otona zainspirował platoński opis śmierci Sokratesa. Takie rozstania z życiem dodawały chwały, a ponieważ wykonywane były często z rozkazu władcy, dowodziły też jego tyranii. W ten sposób zacierała się granica między rzeczywistością, teatrem a polityką, ale rzeczywistość tak była okrutniejsza niż literatura (Agnieszka Krzemińska, „Ach, jak przyjemnie nabijać jest na pal…”, „Polityka”, 19-09-2009).

Imperium rzymskie było państwem tysiąca bogów. W samym Rzymie było ponad 400 różnych świątyń. Ludzie żyjący w tamtych czasach nie znali Boga Prawdziwego. Znali go tylko Żydzi. Wszystkie świątynie ówczesne poświęcone były bóstwom piekielnym, takim jak, Hades, Dionizos, Artemida, Kybele, Afrodyta, Demeter, Persefona, Ozyrys, Izyda i innym.

W czasie kuszenia na pustyni „wyprowadził Go na górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: ‘Tobie dam potęgę i wspaniałości tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon wszystko będzie Twoje’” (Ł.4.5-6). Oczywiście Pan Jezus odpowiedział, że tylko samemu Bogu oddaje się pokłon.

Jak to jest? Czy diabeł może rozporządzać, kto będzie miał władzę na tym świecie? On jest kłamcą, ale czy kłamałby Bogu? Pewno nie wiedział, że Mesjasz, którego kusi jest Bogiem i wnet go rozszyfruje.

Jak wiemy, wszelka władza pochodzi od Boga. Traktuje o tym KKK § 1899-1904. „Różne ustroje polityczne są moralnie dopuszczalne pod warunkiem, że dążą do uprawnionego dobra wspólnoty” §1901. Właśnie: „pod warunkiem”. Wielokrotnie obserwujemy władzę, która jest uzurpatorska, dyktatorska, nie licząca się z podwładnymi. Mamy wrażenie, że pochodzi od diabła, że uczestniczył w jej powoływaniu. Co najwyżej możemy ją traktować jako dopust Boży. Może być dla nas karą, za nasze grzechy i w tym sensie pochodzi od Boga (Maciej Giertych, „Opoka w Kraju”, nr 90 (111), Kórnik, marzec 2016).

Do przyjścia Chrystusa wszystkie królestwa świata należały do szatana. Przez swój chwalebny Krzyż Chrystus wysłużył zbawienie wszystkim ludziom. Wybawił nas z grzechu, który trzymał nas w niewoli. Św. Paweł w „Liście do Galatów” stwierdza: „Chrystus wyprowadził nas z niewoli ku stałej wolności. Więc stójcie mocno i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli” (Ga 5, 1). Od tej pory szatan nie panuje już nad człowiekiem, o ile człowiek mając wolną wolę, sam mu się nie odda we władanie.

Po zapanowaniu w Europie chrześcijaństwa, wszystkie pogańskie świątynie zostały zburzone. Świątynia w Eleusis została zburzona przez cesarza Alaryka w 396 r. po Chrystusie. Zaczęto budować świątynie poświęcone Bogu w Trójcy Przenajświętszej. Minęło dwa tysiące lat, i oto wolność człowieka jest zagrożona.

 

Platon „bożym wysłannikiem”

 

Platon założył akademię, w której byli kształceni ludzie, a po jej ukończeniu wywierali istotny wpływ na politykę w różnych państwach. Plutarch podaje, że Platon wysyłał swoich uczniów dla zorganizowania państw: Arystonimosa do Arkadii, Formiona do Elidy, Menedomosa do miasta Pyrra na wyspie Lesbos i wielu innych w różnych zakątkach ówczesnego świata. Dion uczeń Platona na Sycylii wywołał krwawą rewolucję. Wielu z nich było tyranami.

Akademie Platona przetrwały całą starożytność. Na wzór akademii platońskich została założona w 1460 r. Akademia Rzymska przez humanistę Piotra z Kalabrii, zw. Pomponiuszem Leto (Pomponiusz Laetusa). Stanowiła jeden z wielu kręgów uczonych epoki humanizmu, nawiązujących do filozofii Platona, neoplatonizmu i pitagoreizmu. Była drugim, obok wspólnoty utworzonej wokół Gemistosa Pletona, kręgiem propagatorów platonizmu antychrześcijańskiego (Małgorzata Kowalewska, „Akademia Rzymska Platońska” http://www.ptta.pl/pef/pdf/a/akademiarzymskaplat.pdf). Nadawała ona sobie nie tylko nazwy i tytuły pogańskie, lecz również duch, jaki w niej panował był pogański. Papież Paweł II w 1468 r. kazał ją zamknąć.

Podobna akademia powstała we Florencji, która wizję świata opierała na poglądach starożytnych filozofów. Powstała ona z inspiracji i mecenatu Medyceuszy, jako zrzeszenie entuzjastów Platona, spotykających się na dysputy w podarowanej Marsylio Ficinowi willi Careggi (Montevecchio); nawiązywała wprost do byłej Akademii Platona i jest nierozerwalnie związana z osobą Marsylia Ficina (1433-1499) i z dziejami renesansowej kultury florenckiej. Łączono religię z filozofią przez dodanie idei kabalistycznych. W polityce zwalczano etykę i moralność. Zwalczano autorytet Kościoła. Platon i orficy byli otaczani religijną czcią. Czczono Platona na równi z Chrystusem. Kres akademii nastąpił w 1522, kiedy to znaczna część członków akademii zaangażowała się politycznie w spisku na życie kard. i abpa florenckiego Giulio de’ Medici, późniejszego (1523–1534) papieża Klemensa VII.

Współcześnie twierdzi się, że Platon był „bożym wysłannikiem”, i jego posłannictwem było „założenie królestwa bożego na ziemi” (Platon, „Listy”, ze wstępu Marii Maykowskiej). Pindar, grecki liryk (522 – 446 przed Chr.) wyróżniał trzy kategorie istot (bogowie, herosi i ludzie). Mircea Eliade twierdzi, że Platon do tych trzech kategorii istot dodał czwartą, demonów; zob. „Kratylos”, 379 ns. (Mircea Eliade, „Historia wierzeń i idei religijnych”, PAX, Warszawa 1988). Fragment z dialogu Platona „Kratylos:

„Sokrates: O nim tak mówi:

Lecz kiedy to pokolenie wchłonęła ziemia w swe łono
Zeus ich w demony przemienił, które pod mgławic osłoną,
Jako duchy życzliwe bez przerwy nad ludźmi czuwają”

(Platon, „Kratylos”, przełożyła Zofia Brzostowska. Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin 1990).

Jego „ideał” państwa jest demoniczny. Czy tych wszystkich, którzy dążyli do wdrożenia tego „ideału” ludzie nie nazwali demonami, jak Hitlera, Stalina, Mao Zedonga (Mao Tse-tung) Pol Poa, Kim Ir Sena.

 

Źródło nieszczęść

 

W 1872 roku w San Francisco zostało założone tajne stowarzyszenie Bohemian Club (Iluminaci), jako miejsce spotkań dla ludzi kultury, polityki i wojska. W posiadłości Iluminatów w Bohemian Grove od 1905 roku odbywają się zgromadzenia, podczas których „elity” odprawiają okultystyczne obrzędy, a potem ucztują, piją alkohol, śpiewają, korzystają z usług sprowadzanych specjalnie na tą okazję luksusowych prostytutek. Uczestnikami byli m.in. prezydenci Eisenhower, Nixon, Reagan, Bush i Clinton. Oprócz polityków z najwyższego szczebla przyjeżdżają tam szefowie największych amerykańskich koncernów, przedstawiciele świata sztuki oraz przemysłu rozrywkowego i zbrojeniowego. Jednym z elementów zabaw w czasie tych kilku dni jest dziwna ceremonia, podczas której uczestnicy ubrani są w czarne i czerwone obrzędowe szaty biorą udział w dziwnej ceremonii. Śpiewają rytualne pieśni i składają ofiarę u stóp wielkiego betonowego posągu sowy. Obecnie lista członków przekracza 2000 starannie dobranych urzędników rządowych, korporacyjnych magnatów i innych luminarzy, którzy wprowadzają nowy porządek świata. W lipcu 2008 roku Barack Hussein Obama – kandydat partii demokratycznej na prezydenta i John Sidney McCain III – kandydat partii republikańskiej na prezydenta, odwiedzili Bohemian Grave.

Ideologią Bohemian są poglądy Jacka Londona (1876-1916), który był członkiem Bohemian Club. Powieści Jacka Londona, (właściwie John Griffith Chaney) są oparte na własnych przeżyciach, są zawieszone pomiędzy naturalizmem a przygodowym romantyzmem. Był socjalistą, ale inspirację czerpał z idei głoszonych przez Marksa, Darwina, Spencera i Fryderyka Nietzschego, dlatego w swoim światopoglądzie łączył idee socjalistyczne z teorią walki o byt (Darwin) i podziwem dla silnych jednostek (nadczłowiek Nietzschego).

 

„Wielu za wielu”

 

Fryderyk Nietzsche (1844-1900), filozof niemiecki, był pierwszym, który podjął się próby odwrócenia wartości chrześcijańskich. Patrzył na człowieka, jak na materiał rozwojowy, który nie ma określonych celów i ideałów, ale nad którym panuje w całej pełni heraklitowskie „panta rei” (wszystko płynie). Dopatruje się on wiecznej zmiany rzeczy. W tej ciągłej zmianie „wojna jest ojcem i królem wszech rzeczy”. Świat powstaje z ognia i rozwija się „na drodze w dół”. Kruszył tablice odwiecznych praw Bożych (Dekalog), przewracał słupy graniczne (likwidacja państw), a patrzącym zaś ze zgrozą na swoje dzieło zniszczenia odpowiadał: „Aby świątynia wznieść się mogła, musi najpierw świątynia paść w gruzy”. Chodziło mu o zniszczenie cywilizacji łacińskiej, i na jej gruzach zaprowadzenie pogaństwa.

F. Nietzsche miał w pogardzie ludzi, owych „wielu za wielu”, którym jak mawiał, nauka jego, przeznaczona dla elit, zawsze niczym będzie. Był przekonany, że dla rozwoju życia potrzebne są następujące czynniki: nienawiść, śmierć i krzyże męki. Budziło się w nim pytanie: jak to, i motłoch jest potrzebny życiu? Nieubłaganą odrazę do ludzi wyraził w jednym zdaniu: „Życie jest krynicą rozkoszy, ale gdzie motłoch pije z nami, są wszystkie studnie zatrute”.

Był nieubłagany w krytyce i w pościgu za odkrywaniem słabych stron etyki chrześcijańskiej. Twierdził, że jeżeli cierpienie ma w istocie siłę odkupiającą, jak uczy chrześcijaństwo, to w interesie człowieka nie leżałaby praca nad usunięciem lub zmniejszeniem cierpienia, lecz należałoby je potęgować, narażając na ból siebie i innych. Jeżeli umysł ludzki wzdryga się przed zadawaniem cierpienia, to nie mogą przychylać się do tego uczucia wielcy twórcy o twardej ręce, którzy z podatnego materiału ludzkości wykują doskonalsze dzieło nowych czasów. Owi twórcy mają mieć odrębną etykę i własne normy postępowania.

Uważał, że największym niebezpieczeństwem dla nich jest cnota miłosierdzia. Twórcy ludzkości mają być nielitościwi. Dla wysokich celów mają zadawać cierpienia, a kiedy usłyszą krzyk boleści, mają w sobie stłumić drżenie sumienia. Zarówno miłosierdzie, jak i hart duszy w cierpieniu, czy to stosowany wobec siebie, czy innych mają swoje źródło w egoizmie. Nietzsche twierdził, że bezmyślnością jest potępiać egoizm. Uważał, że należy usunąć wyhodowane w człowieku wyrzuty sumienia.

Nadczłowiek Nietzschego to istota wyobcowana z religii, wartości chrześcijańskich, etyki i moralności, rodziny i państwa. Jest to istota obdarta z wszelkich ludzkich uczuć i cnót. Jest to postać o posągowych rysach, która ma być twarda i bezwzględna. Wzór, jaki Nietzsche postawił w postaci nadczłowieka, w niczym nie różni się od Antychrysta. W duszy ma wypisane twarde prawo przeciw ludziom:

„nie oszczędzaj bliźnich i ich słabości, bo są to zastępy, które ginąć muszą, które stać się mają nawozem pod bujny zasiew przyszłości”. Duch, ten „z mogił korzystający, wieczny rewolucjonista”, jest siłą rządzącą światem (J, N. Szuman, „Nietzsche”, Nakład Księgarni Polskiej B. Połonieckiego, Lwów 1905).

 

Celem kryzysów jest budowa nowego porządku świata

David Rockefeller ur. w 1915, miliarder i filantrop amerykański, jeden z najbogatszych ludzi świata i obecny ordynat fortuny Rockefellerów, współtwórca rządu światowego, w 1991 roku na spotkaniu Bilderberg powiedział: „Znajdujemy się na pograniczu globalnej przemiany. Wszystko czego potrzebujemy, to odpowiedni kryzys, a narody zaakceptują Nowy Światowy Porządek”.

Następnie: „Jesteśmy wdzięczni wydawcom „Washington Post”, „New York Times”, „Time Magazine” i innym wielkim publikacjom, których menadżerowie uczestniczyli w naszych spotkaniach i dotrzymali swych obietnic zachowania dyskrecji przez blisko 40 lat. Byłoby dla nas niemożliwością zrealizowanie naszego planu budowy światowego rządu, jeśli bylibyśmy w tym czasie przedmiotem zainteresowania prasy. Dziś jednak świat jest już dużo bardziej wyrafinowany i przygotowany do organizacji rządu światowego. Idea ponadnarodowej suwerenności elit intelektualnych i światowych bankierów jest z całą pewnością korzystniejsza od narodowego samostanowienia, praktykowanego w minionych stuleciach” (KWM, „Mistrz ceremonii: David Rockefeller” „Nasz Dziennik”, 19-20 listopada 2005, Nr 269). Od 2008 r., zgodnie z wypowiedzią Davida Rockefellera, świat znajduje się w głębokim kryzysie ekonomicznym.

Bank Rezerw Federalnych USA od samego początku założenia w 1913 roku jest zarządzany przez prominentnych członków Bohemian Club. Były przewodniczący Rady Gubernatorów Systemu Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych, Alan Greenspay, był widziany jak opuszczał Bohemian Grove. Podczas przesłuchania przed Kongresem USA 24 października 2008 roku Greenspan przyznał, że to jego błędy przyczyniły się do nienotowanego od wielu lat kryzysu finansowego, jaki pojawił się w 2008 roku. Był niezastąpiony, gdyż łącznie to stanowisko zajmował podczas rządów czterech prezydentów: Ronalda Reagana, George’a H. Busha, Billa Clintona, oraz George’a W. Busha. Jako szef Rezerwy Greenspan zakończył urzędowanie 31 stycznia 2006 roku.

 

Walka o byt

 

Od Karola Darwina (1809-1882) pochodzi teoria selekcji. W teorii tej można wyróżnić kilka zasadniczych myśli. Jedną z nich jest walka o byt, wywołana nadmiarem istot tego samego gatunku. Wynikiem tej walki jest naturalna selekcja, ponieważ tylko te osobniki, które wykażą najlepsze przystosowanie do warunków, wyjdą z niej zwycięsko. Jeszcze sto lat temu była to teoria, a dzisiaj jest to już stosowana praktyka wśród ludzi. Do tego jeszcze trzeba dodać teorie maltuzjańskie, które pochodzą od Thomasa Malthusa.

W latach 50. XX w. uczeni, zwolennicy maltuzjańskiej teorii, wymyślili że, „w życiu społecznym wielu gatunków zwierząt wyższych obowiązują pewnego rodzaju prawa terytorialne, które zabezpieczają cały gatunek przed groźbą sytuacji maltuzjańskiej. W tym przypadku ciężar nacisku maltuzjańskiego spada na mniejszość osobników wypieranych poza ten teren, gdzie są pozbawieni środków do życia, a populacja utrzymuje się znacznie poniżej maksymalnie możliwej gęstości. Łatwo można dowieść, że „prawa terytorialne” działają także wśród ludzi”.

Prawo „terytorialne” odkryto obserwując społeczne obyczaje ptaków i ssaków. Wpływ tych praw na populację sformułowano następująco: „Gdy populacja stale wzrasta, wtedy lokalna gęstość zaludnienia nie może wzrastać w nieskończoność. Terytorialne siły obronne wypierają więc osobników w położenie marginalne, i w ten sposób zasoby optymalnego miejsca zamieszkania nie ulegają wyczerpaniu. Większość osobników wypartych wymiera, niektóre jednak mogą znaleźć niewykorzystywane dotąd terytorium nadające się do zamieszkania i w ten sposób rozszerzają zasięg gatunku. W rezultacie populacja utrzymuje się przy gęstości optymalnej albo poniżej optymalnej w miejscu najlepszym, a osobniki zbędne są wypierane na terytorium graniczne, gdzie muszą się przystosować do nowych warunków lub wyginąć” (G. A. Barthollmew i J. B. Birdseli. Cytat za: Carlo M. Cipollo, „Historia gospodarcza świata”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1965).

Tak to sobie wymyślili maltuzjanie, a Klub Rzymski wdraża prawo „terytorialne” w życie. Według tego prawa stosowanego wśród ludzi, nieludzki system ekonomiczny świata każdego roku wyrzuca na margines życia miliony ludzi.

Z teorią selekcji wiąże się eugenika. Adam Schaff (1913-2006), polski filozof pochodzenia żydowskiego, był uważany za głównego i oficjalnego ideologa marksizmu. Od 1969 r. był członkiem powstałego w 1968 r. Klubu Rzymskiego, a 1987 r. pierwszym prezesem Polskiego Towarzystwa Współpracy z Klubem Rzymskim. Klub Rzymski jest komisją Klubu 300 (rząd światowy) i jego główną rolą jest prowadzenie badań demograficznych i propagowanie w państwach ograniczanie przyrostu naturalnego ludności. Adam Schaff był zwolennikiem eugeniki, bo jego komunizm to „świat ludzi zdolnych do zaspokojenia wszystkich swoich potrzeb materialnych, ludzi doskonałych pod względem fizycznym i umysłowym…” (Adam Schaff, „Marksizm a jednostka ludzka”, PWN, Warszawa 1965). W tym nowym świecie nie będzie więc ludzi chorych, ułomnych fizyczne i umysłowo, inwalidów, gdyż człowiek będzie doskonały pod „względem fizycznym i umysłowym”.

Według jednego z członków tego klubu prof. Meadowsa, Polska ma liczyć 15 mln mieszkańców. Prof. Dennis L. Meadows w 1974 r., po kongresie demograficznym, który odbył się w Bukareszcie, udał się w objazd stolic ówczesnych krajów socjalistycznych, między innymi do Warszawy. Z tej okazji ukazujący się w PRL tygodnik „Kultura” (nr 2/604 z 12 stycznia 1975 roku) przeprowadził wywiad z prof. Meadowsem zatytułowany „Granice prognozy”, w którym uczony stwierdził, że około 15 milionów ludności dla Polski „gwarantowałoby równowagę”, (Wywiad z profesorem Dennisem L. Meadows na stronie: http://www.twx.bloog.pl/id,3910394,title,Granice-Wzrostu-Wywiad-z-profesorem-Dennisem-L-Meadows,index.html).

 

———————-

 

Thomas Robert Malthus (1766–1834), angielski ekonomista, profesor w college w Haileybury. W 1798 wydał on anonimowo dzieło „Principles of Poulation”, w którym przedstawił teorię ludnościową, nazwaną od niego maltuzjańską. Według Malthusa zwiększenie liczby ludności uzależnione jest ściśle od ilości środków utrzymania, gdyż nieograniczony przyrost mieszkańców w danym państwie musi doprowadzić do zwichnięcia równowagi między liczbą mieszkańców a ilością środków utrzymania.

Malthus zwalcza politykę państw, które sprzyjają wzrostowi ludności. Uznaje ją jako szkodliwą i niepotrzebną i proponuje ograniczanie przyrostu naturalnego ludności. Postuluje, by państwa przeciwdziałały naturalnemu przyrostowi ludności przez popieranie prostytucji, występków przeciw naturze, spędzanie płodu itp. Zdawał sobie sprawę, że w ten sposób sprowokuje sprawiedliwość Bożą, gdyż zakładał, że za popełnione grzechy musi spaść na ludzi kara Boża, która zmniejszy już istniejącą liczbę ludności, bo sprowadzi nędzę, wojny, choroby, jako karę za dzieciobójstwo. Zwolennicy teorii Malthusa, neomaltuzjanie, zawiązali Ligę, która ma swoich przedstawicieli w każdym niemal państwie. Proponują oni ograniczanie płodności małżeńskiej przez stosowanie środków antykoncepcyjnych, głównie feministki. Jednocześnie walczą oni o poprawę rasy (eugenika) i głoszą hasło „quality not quality”.

 

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

  • Zdjęcie główne za Inter / wybór  wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2016.03.25

Avatar

Autor: Stanisław Bulza