Prof. Artur Śliwiński: Zmierzch narodów?


EEM-Europejski_Monitor_Ekonomiczny_

 


Barbarzyńca wierzy bez badania,
nie wątpi ani o swoim prawie, ani o swoich Bogach.

Konstanty Grzybowski (1901-1970)


Kluczowym elementem obecnej fazy kryzysu globalnego jest wieloletnia, zaprogramowana destrukcja wspólnot narodowych. Nie jest to proces jednowymiarowy, lecz eksplozja wcześniej gromadzonych elementów wybuchowych.

Ludobójstwo i zbrodnie wojenne na Bliskim Wchodzie, nazistowska czystka etniczna na Ukrainie, zniewolenie Grecji, masowy napływ muzułmańskich emigrantów do krajów europejskich, mają wspólny mianownik. Są elementami destrukcji wspólnot narodowych: muzułmańskiej, rosyjskiej, a także większości europejskich wspólnot narodowych, wcześniej odpowiednio przygotowanych do autodestrukcji.

Coraz mniej rozumiemy, że żaden kraj nie może być przechowalnią dla innych nacji. Przede wszystkim nie rozumiemy znaczenia wspólnot narodowych i złożonych stosunków miedzy nimi. Określenie „stosunki międzynarodowe” już nie odnosi się do stosunków miedzy narodami.

Wspomniane wydarzenia mają również drugi wspólny mianowniki; jest nim źródło destrukcji. Za kulisami zbrodniczych manipulacji ludźmi i narodami kryją się (coraz bardziej widoczne) zbrodnicze ideologie oraz zbrodnicze ambicje hegemonistyczne oraz nowe zbrodnicze ideologie.

Zasadniczym problemem, który został powszechnie zlekceważony, nie było bynajmniej upowszechnienie fałszywej koncepcji „zmierzchu państw narodowych”, chociaż jest to bardzo ważny aspekt wspomnianych przygotowań do rozsadzenia porządku światowego przez zniszczenie więzi narodowych. Warto zauważyć, że określenie „niszczenie więzi narodowych” współcześnie nie wywołuje dostatecznie silnych reakcji obronnych. Zasadniczym problemem jest zakwestionowanie konkretnego, podmiotowego charakteru narodu, a w szczególności jego duchowości.


W cieniu globalizacji

Rozbijanie państw narodowych jest jednym z głównych środków polityki globalnej. Państwa narodowe i ukształtowane we wspólnotach narodowych więzi kulturowe, społeczne i ekonomiczne są bowiem główną barierą utrudniającą realizację hegemonii globalnej. Dotyczy to wielu krajów, zwłaszcza europejskich. Polska jest również obiektem zastosowania „standardowych” metod rozbijania struktur państwowych i narodowych, co niestety spotyka się z niedostateczną i znacznie spóźnioną reakcją ze strony polskich środowisk opiniotwórczych. Pod tym względem jest gorzej, niż się na ogół sądzi. Polskie środowiska opiniotwórcze znalazły się w pułapce bezkrytycznego przejmowania koncepcji i wzorców służących niszczeniu historycznie ukształtowanej państwowości polskiej. Środowiska te stały się bardziej bezwładnym intelektualnie narzędziem ich upowszechniania, aniżeli ośrodkiem sprzeciwu wobec tych wysoce szkodliwych czynników rozkładowych.

Ważnym i mającym wieloletnie „osiągnięcia” procesem ideologicznego rozbijania państwowości polskiej jest przeniesienie na polski grunt koncepcji „zmierzchu państw narodowych”. Jest to zachodni (francuski, niemiecki i anglosaski) produkt politologiczny, którego najważniejsze cechy streścić można w trzech prostych punktach. Po pierwsze, iż państwa narodowe są wytworem stosunkowo nowym, gdyż powstałym zaledwie kilka wieków temu (przynajmniej w Europie). Po drugie, iż państwa narodowe są formą przejściową, tak więc zasadne jest pytanie o zmierzch państwa narodowego. Po trzecie, iż proces globalizacji uzasadnia wątpliwość co do możliwości dalszego trwania państw narodowych.

Siła argumentacji uzasadniającej wszystkie trzy wspomniane punkty omawianego produktu politologicznego wynika z wprowadzenia do obiegu publicznego przekonania, że współczesna zachodnia politologia jest dziedziną naukową (a więc nacechowaną obiektywizmem), a nie czynnikiem ideologicznym. Na polskich uniwersytetach są wydziały politologii, która jest formalnie uznanym kierunkiem studiów. Wśród ekspertów wspierających polskie gremia polityczne politolodzy zajmują prestiżowe miejsca. Politolodzy komentują wydarzenia krajowe i międzynarodowe w mediach znacznie częściej, niż przedstawiciele innych uznanych kierunków akademickich. Czy zatem jest to jedynie fasada, za którą kryją się wpływy ideologiczne?

Nowa wersja historii Polski

Przeciętny Polak powinien przecierać oczy ze zdumienia. Od dawna jest ugruntowany w przeświadczeniu, że Polska liczy sobie ponad 1000 lat (od dziejowego Chrztu Polski). I oto dowiaduje się od politologów zagranicznych i ich polskich epigonów, że historia narodu polskiego obejmuje może raptem dwa wieki, zaś państwa polskiego może zaledwie wiek! Pominiemy tutaj skutki psychologiczne takiej destrukcji świadomości społecznej, w tym kreowanie poczucia niższości wobec innych narodów. Więcej uwagi powinniśmy poświęcić konsekwencjom dokonującej się rewizji historii Polski w dziedzinie edukacji i wychowania. Są one bardzo dobrze widoczne. Najbardziej widoczne są tzw. „zmiany programów nauczania” , a ściślej mówiąc – eliminowanie historii Polski z programów szkolnych. Równie widoczne jest odrzucenie „balastu” narodowego w polityce, mediach, a nawet w kulturze, czyli neutralizowanie świadomości narodowej. Jeszcze więcej uwagi powinniśmy skoncentrować na praktyce wprowadzania prawa zewnętrznego, a także ograniczonej do minimum krajowej regulacji prawnej. Nie ulega wątpliwości, że jest to praktyka likwidacji suwerenności państwowej i narodowej. Jest to zarazem fragment procesu de-instytucjonalizacji państwa polskiego usprawiedliwiany globalizacją oraz zmierzchem (lub nieefektywnością) państw narodowych.

Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że jest to zaprogramowany proces wynarodowienia Polaków.

Wynarodowienie i depopulacja łączą się w jeden nurt agresji wobec Polski.

W tej publikacji ograniczymy się do konfrontacji poglądów zagranicznych politologów, którzy rzekomo odkryli „krótki żywot” Polski jako państwa i narodu z wiedzą polskich historyków państwa i prawa, ukazujących ponad tysiącletnią historię Polski jako państwa i narodu. Zaznaczmy, iż mówiąc o Polsce jako państwie i narodzie odgradzamy się od górnolotnych, nacechowanych obłudą haseł o „miejscu Polski w Europie”, a tym bardziej nie chcemy nikomu dać okazji usprawiedliwienia antynarodowych koncepcji. Już widzimy niewinne miny politologów, którzy są „jak najbardziej” za Polską, ale w „nowoczesnym kształcie” (pozbawionym państwowości i podmiotowości narodowej).

Fałszywa historia państw narodowych 

Mamy do czynienia z przeniesieniem na polski grunt obcych koncepcji politologicznych. Gdyby koncepcje te miały uniwersalne znaczenie, czyli obejmowały wszelkie procesy kształtowania się i rozwoju państw narodowych, moglibyśmy je traktować poważnie. Ale tak nie jest, gdyż poszczególne państwa narodowe przebyły różne drogi. Z pewnością drogi Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych rozchodzą się między sobą i z pewnością różnią się od drogi Polski. Elementarny krytycyzm powinien więc każdemu podpowiadać, że koncepcje państwa narodowego nie mogą rościć sobie prawa do uniwersalności. W jaki sposób więc pojawiło się takie roszczenie? Przede wszystkim przez transmisje tych koncepcji z jednych krajów do innych. Z Zachodu do Polski. Epigonizm naukowy jest tutaj silnikiem, dzięki któremu taka transmisja jest możliwa.

To jednak nie wystarcza. Na przeszkodzie takiej transmisji stoi bowiem bogata rodzima wiedza historyczna i prawna, która dokumentuje rzeczywisty proces kształtowania się państwowości polskiej i narodu polskiego. Toteż warunkiem sukcesu wspomnianej transmisji jest ignorancja w zakresie rodzimej nauki, a tym bardziej pogardliwy stosunek do jej osiągnięć. To nie są puste słowa. W latach komunizmu zjawisko ignorowania rodzimego dorobku naukowego i nieskrywanej pogardy wobec „przedwojennej nauki burżuazyjnej” przyjęło formę cenzury, dyskryminacji i fizycznego eliminowania najwybitniejszych postaci polskiego świata naukowego. Zjawisko to utrzymuje się do dnia dzisiejszego.

Problem polega na tym, że jest to koncepcja całkowicie sprzeczna z procesem kształtowania się polskiego państwa narodowego. Prof. Konstanty Grzybowski poświęca temu problemowi sporo uwagi, a jego argumenty nie dają się zamknąć w archiwum. „Czy państwo (polskie – AŚ) było dziełem władców, najpierw umacniających swą władzę nad jednym plemieniem, a potem jego siłami, ale nie z jego inicjatywy, podbijających inne plemiona Polski? Czy państwo było dziełem jednego z tych plemion, aktywnego pod kierownictwem swego władcy i włączającego w swój zasięg inne plemiona? Czy też było wspólnym dziełem wszystkich plemion na nie się składających, czy świadomość konieczności połączenia się i świadomość wspólnoty, a nie podbój przez jeden ośrodek, były czynnikiem decydującym dla powstania państwa?”. Grzybowski daleki jest od formułowania arbitralnych odpowiedzi, tak charakterystycznych dla zwolenników teorii zmierzchu państw narodowych. Przede wszystkim podkreśla fakt podstawowy, że już od zarania (a nie dopiero np. w XIX wieku) państwo polskie było jednością ponadplemienną i za takie było wówczas uznawane. Wskazuje na szereg danych potwierdzających powstanie ogólnopolskiej wspólnoty narodowej. Pisze m.in.: „Nie istniał, jak u wielu plemion germańskich po wędrówkach ludów, tytuł władcy od plemienia czy narodu, który pod jego władzą podbił inny naród. Władca ten był królem tylko swego ludu, dla podbitych – panem. Jest to świadectwo jednolitości etnicznej w Polsce”.

Mówi się często, że „państwo narodowe jest doświadczeniem zaledwie kilku stuleci w Europie”. Istotnie, jest względnie nowym doświadczeniem, lecz tylko w niektórych krajach europejskich: w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii. W tych krajach ostre różnice i odrębności plemienne, zwłaszcza językowe, zostały zniwelowane stosunkowo późno. Nie obyło się to bez przemocy, agresji i zbrodni.

Wolny wybór?    

Czynnikiem, który najbardziej uderzył w więzi narodowe, odbierając im trwały, pozytywny i organizujący życie ludzi charakter, było sprowadzenie przynależności narodowej do decyzji subiektywnej poszczególnych osób, czyli do „wolnego wyboru”. Nie ulega wątpliwości, że jest to zaledwie jeden z aspektów współczesnej wersji „praw człowieka”, a ściślej biorąc – skrajnego indywidualizmu. Jest to aspekt podstawowy. Podważa on bowiem nie tylko byt narodowy, lecz toruje drogę do wcielenia w życie sprzecznej z prawami natury koncepcji człowieka.

 

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Za: Europejski Monitor Ekonomiczny – Европейский Экономический Moнитop – European Economic Monitor , 2016-03-23

 

  • Na zdjęciu tytułowym: Uczestnicy Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych tematycznej debaty na temat „Promowanie tolerancji i pojednania. Wspieranie Pokojowe, społeczeństwach sprzyjających włączeniu społecznemu i przeciwdziałania przemocy ekstremizmu” UN Photo / Eskinder Debebe / wybór wg.pco

 

Więcej artykułów  prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu Polish-Club-Online-PCO-logo-22016.04.01

Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński