Aleksander Ścios: GDYBY PAN COGITO NIE BAŁ SIĘ POTWORA …


Bez Dekretu  


Rozsądni mówią, że można współżyć z potworem, należy tylko unikać gwałtownych ruchów, gwałtownej mowy
. Rozsądni wierzą w mechanizmy demokracji, deliberują uczenie o potrzebie konsensusu i próbują omijać potwora szerokim łukiem, zapewniając siebie i innych o potędze karty wyborczej i potrzebie konstruktywnych działań. Ich strach nie ma twarzy umarłego, umarli są dla nich łagodni.

Rozsądni uznali, że ocaleli aby żyć, a ich świadectwo ma być dane w warunkach „demokracji”, w czasie politycznych debat i rzeczowej polemiki. Już dziś cyzelują przyszłe wystąpienia i z kilku sofizmatów próbują sklecić parcianą logikę – nie mieliśmy dokąd odejść, zostaliśmy na śmietniku, zrobiliśmy porządek, kości i blachę oddaliśmy do archiwum.

Rozsądni „chcą łączyć nie dzielić”, głoszą dogmaty „dobrych zmian” i zapewniają o odrzuceniu „zemsty i odwetu”. Wprawdzie dialektyka oprawców nadal brzmi złowrogo i nie da się dostrzecżadnej dystynkcji w rozumowaniu, rozsądni ufają w cywilizowane normy i pokładają nadzieję wformie kamienia albo liścia Wierzą w mądrość Polaków, a nawet w to, że polskość jest zaledwie „wartością dodaną” do miejsca urodzenia i tam, gdzie przez mgłę widać tylko ogromny pysk nicości trzeba wypatrywać twarzy rodaka, brata, przyjaciela. Wystarczy wierzyć. Jak wtedy, gdyfutrzana czapka spada na baranie oczy.

Rozsądni odrzucają zgubne podziały i każą słuchać mądrej Natury, która zaleca mimetyzm.Uwielbiają prowadzić strategiczną grę Kropotkin, która ma wiele zalet, wyzwala wyobraźnię historyczną i poczucie solidarności. Jeśli nawet obfituje w dramatyczne epizody, to jej reguły są szlachetne. Dlatego rozsądni rozstawiają figury na wielkiej tablicy imaginacji , na której nie ma miejsca na niewdzięczne role bękartów ani dialektykę My i Oni.

Nie zrobią tego nawet wówczas, gdy opadnie groza, pogasną reflektory i odkryjemy że jesteśmy na śmietniku w bardzo dziwnych pozach, jedni z wyciągniętą szyją, drudzy z otwartymi ustami z których sączyła się jeszcze ojczyzna. W ucieczce przed potworem – tak bardzo chcieliby ocalić życie na niby, że na końcu swoich dni ponieść zwyczajną śmierć, bez glorii, powaleni bezwładem.

Czas, w którym zbrodnia będzie nazwana, nadejdzie nieuchronnie. Jak chwila, by zrozumieć, żedowodem istnienia potwora są jego ofiary i zmierzyć się nie tylko z prawdą o zbrodni, ale stokroć straszniejszą – prawdą o istnieniu potwora.

Ci, którzy są winni zbrodni już budzą się z krzykiem, gdy nawiedza ich sen cesarza szukającego szpary, w którą mógłby się wcisnąć. Z obawy, że  podłoga jest gładka i śliska wciąż posyłają kolejnych żołnierzy, by chodzili wokół sypialni z obnażonymi mieczami.

To już niczego nie zmieni.

Czas, w którym zbrodnia zostanie nazwana postawi nas twarzą w twarz z potworem. Nie takim, jakiego widzieliśmy dotąd na ekranach telewizorów, ubranym w drogie garnitury i służbowe grymasy, namaszczonym na miano „opozycji” i „partnerów w dialogu”. Do końca nie wiadomo – czy będzie miał wtedy spoconą gębę i przyspieszony ze strachu oddech czy tylko przywdzieje kolejną maskę i śmiejąc się z gapiów regulaminowo zastuka kopytami.

O jego twarzy zdecydują rozsądni, wybierając jedną ze ścieżek –  na prawo (gdzie) było źródłolub na lewo (gdzie) było wzgórze. Oni wiedzą, że nie można mieć zarazem źródła i wzgórza idei i liścia i przelać wielość bez szatańskich pieców ciemnej alchemii zbyt jasnej abstrakcji. Oni zrozumieli, że obywatele szyją nowe sztandary niewinnie białe i nie wypada postępować wbrew radom stoików.

Drogę na wprost  – gdzie niewola niewolą, nóż jest nożem a śmierć śmiercią – wskażą tylko poeci i kilku nieuleczalnych marzycieli.

Kiedykolwiek nadejdzie ten czas, na krótką chwilę przywróci nam prawa utracone przed laty. Pierwsze – do czerpania ze śmierci tych, których dosięgła nienawiść. Przed siedemdziesięcioma laty i dziś.

Drugie – do semantycznego ładu i prostoty wyboru: tak lub nie.

Ten czas rozstrzygnie – czy dołączymy do grona przodków czy staniemy się potworem.

……………………….

Nie można zrozumieć naszego wczoraj i dziś bez słów Zbigniewa Herberta. Nie można zobaczyć jutra, jeśli odrzuci się myśl Poety.  Na czas narodowych rekolekcji – 10 kwietnia warto sięgnąć po tych kilka wierszy –  Potwór Pana Cogito, Potęga smaku, Gra Pana Cogito, Raport z oblężonego miasta, Nasz strach, Przebudzenie, Pan Cogito i wyobraźnia, Sen cesarza, Ścieżka, Przepaść Pana Cogito, Pan Cogito o postawie wyprostowanej.

 

Aleksander Ścios
bezdekretu.blogspot.com     

 

Wybrane komentarze pod artykułem (wybór wg/pco):

 

Kazimierz B.
Im więcej czasu mija od „wygranych wyborów” (tak jednych, jak i drugich), coraz bardziej skłaniam się ku opinii, że to jednak był „deal”. Jedynie minister Macierewicz „psuje” tą koncepcję.

Piotr K.
W kwestii tego dealu – chaotycznie trochę, ale w ważnych sprawach. Na przykład o ustawie 1066 liście do PAD i jego odpowiedzi, ustawie o ‚obcych’ wojskach na terenie Polski.

Dla mnie uchylenie antypolskiej ustawy 1066 jest jednym z priorytetów. Mam czekać…

https://youtu.be/U5bjfhhe2og

 

Aleksander Ścios
w odpowiedzi dla wsojtek,

Będzie „coś z Apokalipsy” jeśli powali nas lęk przed potworem.
Co zaś tyczy słów pana Kaczyńskiego z lipca 2010, to nikomu nie wolno ich rozgrzeszać:
„Nie będę współpracował z nikim, kto był nie w porządku wobec mojego brata i innych poległych. Bo zachowania wobec nich były haniebne, one politycznie i moralnie wykluczają współpracę. Absolutnie wykluczam mój udział we współpracy do czasu daleko posuniętej ekspiacji z ich strony”.

Nie wolno – nie dlatego, że polityk nie ma prawa zmieniać ocen ani „pragmatyzmu” stawiać ponad honorem. Ma prawo.
Ale jeśli to robi musi liczyć się z tym, że zostanie nazwany kłamcą. Nawet, gdy inni zwą go „mężem stanu”.

Pozdrawiam Pana

 

Wąż Wystygły
No więc okazuje się, że mamy „wybaczyć sobie”.

Czyli my Im wybaczamy, że zamordowali dwóch Prezydentów i elitę narodu, że zacierali ślady zbrodni, że opluwali tych, co nie chcieli zapomnieć, że wysługiwali się wrogom Polski.

A Oni nam wybaczają, że wciąż chcieliśmy stawiać te cholerne znicze, chociaż Oni – doprowadzeni przez nas do ostateczności – gasili je własnym moczem.

No cóż – można i tak.
Ale gdzie tu Prawo? Gdzie Sprawiedliwość? A Polska?

 

Urszula Domyślna
10.04.2016

Andrzej Duda:

Jeśli z tragedii smoleńskiej możemy wyprowadzić coś dobrego, a powinniśmy, to powinna to być jedność, solidarność, takie jakie wtedy były tutaj na Krakowskim Przedmieściu. Wiecie wszyscy, że było tutaj wiele dramatycznych zdarzeń, wiele zdarzeń gorszących. To te wydarzenia wlały dodatkową gorycz, czasem wiele gniewu. Zwracam się z apelem, aby wybaczyć sobie. Za gorszące słowa, momenty gniewu. Apeluję o wybaczenie, bo to Polsce jest ogromnie potrzebne. Ono jest niezbędne.

Antoni Macierewicz:

Sprawiedliwi zostaną nagrodzeni, pozostali zostaną ukazani.

Myślałam, że literówka…
______________________________

KATYŃ II – znów zbrodnia bez kary?

Zbrodnia bez kary. I pogrzeb, który zaiste przytłacza krajobraz…
…Jakże mógłbym o nich zapomnieć ja, którego serce pogrzebano
razem z nimi, i który maszeruję bez nadziei krajobrazami bez bitew?

Waldemar Łysiak „MW”

 

Wojciech Miara
Aleksander Ścios,
dobry wieczór,
Pańskie przywołanie wezwań Herberta do okazania odwagi i konsekwencji w odrzuceniu okupacyjnego brudu (trudno inaczej nazwać komunizm) wywołuje we mnie chęć podzielenia się pewnym doświadczeniem z ostatniego miesiąca, a być może będzie to przyczynek do odpowiedzi o popularność takich haseł wśród polityków PiS. I o realność podjęcia wyzwania.

Na obchodach Dnia Żołnierzy Wyklętych gościłem w Słupsku – jest to obszar działania Pani Jolanty Szczypińskiej z PiSu. Z tego co wiem, a wiem dobrze, obchody zostały przygotowane przez około 10 osób, głównie młodzieży z środowisk kibiców albo RN, ponadto kilka osób starszych zapłaciło niewielkie składki (musiało kilkaset złotych starczyć na plakaty). Nikt z PiSu, ani Pani Szczypińska, ani radni PiSu nawet nie zaproponowali , że można skorzystać z ksero w biurze poselskim (jest ,,za darmo”, Sejm finansuje), oczywiście nawet 100 zł nikt z nich nie dał na żadne głupie plakaty. Natomiast w kościele podczas mszy tłoczyli się w pierwszych ławach, a gdy tylko z Gdańska dojechał PiSowki wicewojewoda i przedstawiciele gdyńskich parlamentarzystów, rzucono sie zbiorowo do zakrystii ustalać rzecz najważniejszą: kogo ksiądz wymieni podczas mszy. Dodam że rzeczywiści organizatorzy stali ze sztandarami kibiców i MW daleko z tyłu i nikt o nich nawet nie wspomniał – nie zabiegali o to. W samym Marszu oczywiście nikt z PiSu już udziału nie wziął (nie lubią młodzieży, albo może raczej: nie opłaca się, bo nie ma dla nich przemowy na koniec).
Żeby było ciekawiej, Pani Szczypińska załatwiła, że Kancelaria prezydenta Andrzeja Dudy wycofała patronat nad słupskim Marszem (choć kilka mniejszych miejscowosci wokół uzyskało ten patronat, był standardowo udzielany marszom w Poslce, których organizatorzy zgłosili sie). Jak sądzę, chodzi o wyzerowanie srodowisk organizatorskich, zbyt aktywnych społecznie, co kontrastuje z postawą miejscowego PiSu.
W czasie imprezy zapytałem starego działaza „S”, który stał obok mnie, czy nie sądzi, że podstawą zmian powinno być rozwalenie bezpieki komunistycznej, zwłaszcza WSi, odparł: ,,Panie Wojtku, kto – oni to mają zrobić? Walczyć z WSI?” Patrzył na Panią Szczypińską i wicewojewodę, którzy nawet w strukturach administracji wojewódzkiej nie zwolnili dyrektorów PO.

Słowem, widzę uderzający kontrast między ideologiczną młodzieżą i jej starszym nieco ,,supportem”, a starą partyjną nomenklaturą, która opanowała jedynie do perfekcji żerowanie na patriotycznych lub prawicowych emocjach. Nie wiem, czym się to skończy, ale u mnie budzi odruchy wymiotne.
Oni na pewno nie nazwą potwora, a co mówić o walce z nim!

Pozostaję z szacunkiem, i zaznaczam, ze wśród Pańskich postulatów politycznych dekomunizacja w moim przekonaniu będzie z każdym kolejnym miesiacem tych rządów stawać się coraz bardziej palącym problemem, bo nie da się posmarowac bezkarnie gangreny kremem nivea i pójść spać.

Aleksander Ścios

Szanowni Państwo,

11 kwietnia 2010 roku B.Komorowski w tzw. orędziu do narodu powiedział:

„Dzisiaj w obliczu naszego narodowego dramatu jesteśmy razem. Dziś nie ma podziału na lewicę i prawicę. Różnice poglądów i wyznania nie mają znaczenia. Dziś jesteśmy razem, stojąc wobec wielkiego dramatu, w obliczu śmierci wielu ludzi. Łączymy się w bólu z rodzinami ofiar i w trosce o dalsze losy osieroconej przez nich Ojczyzny.(…)W tych trudnych dniach dla naszej Ojczyzny bądźmy wszyscy razem”.

10 kwietnia 2016 roku A.Duda stwierdził:

„Spłaćmy ten dług, zjednoczmy się, bądźmy razem w sprawach najważniejszych. Pamiętajcie – oni mieli różne poglądy, ale byli razem. Razem w ważnej, narodowej sprawie. Polska dzisiaj tej jedności i spokoju ogromnie potrzebuje. Dokonajmy wszyscy refleksji pamięci, bądźmy razem!”.

Można udawać, że te wystąpienia dzieli czas, postaci, intencje. Ale nie sposób zaprzeczyć, że łączy je ta sama, a nawet w ten sam sposób wyrażona, myśl.
Ta myśl jest najważniejszym dogmatem „rozsądnych” polityków i sprowadza się do koncepcji, w której pokój i spokój społeczny są wartością nadrzędną – ponad prawdą i wolnością.
W tej koncepcji buduje się bezimienną i bezwartościową „wspólnotę” – z pomieszania ludzi prawych z kanaliami, zdrajców z patriotami, Polaków z apatrydami.
Po tym, co dziś usłyszałem z ust Andrzeja Dudy, nigdy nie potrafię powiedzieć, że jest to „mój” prezydent.
Było to załgane wystąpienie, w którym nie tylko brzmiał najmocniejszy akcent komorowszczyzny, ale fałszywa „egzegeza” zamachu smoleńskiego – jako „świadectwa bylejakości naszego państwa, złego rządzenia, błędów, wszystkiego tego, co w Polsce nigdy zdarzyć się nie powinno”.

 

Aleksander Ścios

Antek R /  Kazimierz B.

Pan Kaczyński może dziękować hierarchom za co tylko zechce.
Traktuję to, jako jego prywatną opinię oraz opinie partyjnych kolegów prezesa Kaczyńskiego.
Przyznaję też, że Polacy – a przynajmniej ci, których pamięć nie kończy się na bieżącej relacji tv, mają za co dziękować hierarchom.

Powinni im podziękować za to, że chwilę po narodowej tragedii nawoływali do „pojednania” i podążając za retoryką płk SB T.Turowskiego „z krwi naszych rodaków” chcieli budować fundamenty „nowych relacji z Rosją”.
Powinni dziękować za słowa prymasa Muszyńskiego, który wołał, że „niewinnie przelana krew ofiar tego samego, nieludzkiego systemu, która wsiąkła w tę samą ziemię i dzieliła nas przez pokolenia, nie musi koniecznie dzielić, a może także łączyć”, za występ abp. Życińskiego, gdy życzył, by „Krew naszych rodaków, która wsiąkła w ziemię rosyjską, na tym terenie, gdzie przedtem wsiąkała krew bohaterów rozstrzelanych za miłość do ojczyzny – niech z tej gleby wyrosną dojrzałe kłosy rodzące chleb pojednania”, za słowa kard. Dziwisza, który perorował iż – „ukrywanie prawdy o niewinnie przelanej krwi nie pozwalało zabliźnić się bolesnym ranom. Tragedia sprzed ośmiu dni wyzwoliła wiele pokładów dobra, tkwiących w osobach i narodach”.
Podziękowania należą się za list hierarchów do Putina, w którym dziękowali ludobójcy -„za życzliwość i wrażliwość rosyjskiego ludu”, za deklaracje sekretarza Konferencji Episkopatu Polski bp Budzika – „wspólne przeżywanie katastrofy, jaka wydarzyła się pod Smoleńskiem będzie nowym otwarciem, kamieniem milowym na drodze porozumienia i pojednania polsko-rosyjskiego” i przypomnienie, że pasterze polskiego Kościoła „zinterpretowali tragiczne wydarzenia pod Smoleńskiem jako okazję do pogłębienia dialogu polsko-rosyjskiego”.

Polacy winni podziękować Konferencji Episkopatu Polski za wystosowanie homagium do prezydenta-elekta B.Komorowskiego, w którym napisano -„Wyrażając uznanie dla odniesionego sukcesu, pragniemy życzyć, aby podjęta odpowiedzialność owocowała działaniami realizowanymi w duchu najwyższych wartości. Niech dobry Bóg daje Panu Prezydentowi potrzebne siły i konieczne łaski dla owocnego wypełnienia tego zaszczytnego zadania. Polecamy Bogu osobę Pana Prezydenta, Jego Rodzinę i wszystkich współpracowników, życząc obfitości Bożych darów na lata szczególnej odpowiedzialności za Ojczyznę i wszystkich jej obywateli.”
Powinni dziękować za to, że w sierpniu 2010 roku, podczas belwederskiej wojny z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, hierarchowie potępiali „fanatyczną sektę broniącą krzyża”, mówili o szkodach „wyrządzanych przez tych którzy podawali się za obrońców Kościoła”, zaś wiernych atakowanych i bitych przez sforę degeneratów nazywali „zadymionymi PiS-em”.
Winni im podziękować za „list pasterski” z 12.08.2010 r., w którym hierarchowie twierdzili, że Krakowskie Przedmieście „stało się terenem gorszących manifestacji, wywołujących niepokój w całym kraju i zdumienie międzynarodowej opinii publicznej” i zgodnie z przekazem reżimowych ośrodków utrzymywali, że „to nie jest spór religijny, tylko polityczny”, w którym obrońcy krzyża „są politycznym punktem przetargowym stron konfliktu”.
Trzeba im podziękować za wielokrotne deklaracje, iż -„współpraca rządu i Kościoła układa się znakomicie”, za wywody o „wzajemnej autonomii i oparciu współpracy na zasadach demokracji”.

Szczególne podziękowania należą się hierarchom za peany na cześć Cyryla- Gundiajewa i nazywanie wysłannika Putina – „mężem opatrznościowym dla świata, Kościoła prawosławnego i naszych wspólnych kontaktów” oraz „świadkiem i prorokiem”, z którym „Kościół podejmie wspólne dzieło ewangelizacji Europy”.
Powinniśmy im podziękować za to, że 17 sierpnia 2012 roku na Zamku Królewskim w Warszawie wysłannik Putina Cyryl – Gundiajew oraz przewodniczący KEP abp Józef Michalik podpisali akt inspirowany przez środowisko Belwederu pt- „Wspólne Przesłanie do Narodów Polski i Rosji”, nazwane następnie przez Episkopat „najważniejszym wydarzeniem 2012 roku”.
Abp. Michalikowi należą się zaś specjalne podziękowania za nazwanie „marginesem” przeciwników „pojednania polsko-rosyjskiego”.

Trzeba dziękować polskim hierarchom za „wspólne stanowisko” Episkopatu i Belwederu w sprawie ludobójstwa na Wołyniu, które nazwano „czystką etniczną” oraz za podpisaną w czerwcu 2013 roku „polsko – ukraińską deklarację o pojednaniu”, w której zawarto prośby o wybaczenie „za postawy tych Polaków, którzy wyrządzali zło Ukraińcom i odpowiadali przemocą na przemoc”.
Podziękowania należą się też za akt dokonany w przededniu agresji Putina na Ukrainę, gdy polscy hierarchowie w porozumieniu z Komorowskim zorganizowali wielodniowy spektakl propagandowy pod nazwą – „Katolicko-prawosławna konferencja o roli Kościołów z Polski i Rosji w budowaniu przyszłości chrześcijaństwa w Europie”. W tym samym czasie Cyryl I odznaczał przywódcę Kremla za „bezprzykładne zasługi w odbudowie mocarstwowości Rosji”.
Powinniśmy być wdzięczni hierarchom, że otwierali wówczas „nowy etap dialogu polsko-rosyjskiego i katolicko-prawosławnego” i domagali się, by „przenieść go z oficjalnego hierarchicznego szczebla na poziom wspólnot kościelnych i społeczeństw”.
Powinniśmy im dziękować,że twierdzili, iż „przyszłość chrześcijaństwa zależy od narodów oraz Kościołów polskiego i rosyjskiego” i wespół z wysłannikami Putina chcieli prowadzić „misję ewangelizacyjną” i „dawać wspólne świadectwo wartości chrześcijańskich w Europie i na świecie”.
Mamy też obowiązek dziękować naszym pasterzom za naukę, iż postać sowieckiego agenta i prześladowcy Polaków była „dramatyczną, czasami tragiczną”, wezwania do modlitwy za Jaruzelskiego oraz zalecenia okazywania „ducha współczucia”. Była to tym cenniejsza nauka, że ludzie, którzy nigdy nie upomnieli się o godne pochówki rodaków zamordowanych w Smoleńsku, o cześć dla zbezczeszczonych i pozamienianych ciał – w obliczu śmierci sowieckiego arcyłotra kazali nam okazywać „szacunek dla śmierci i dla pogrzebu”.

Nie sądzę, by pan Kaczyński lub prezydent Duda kiedykolwiek podziękowali polskim hierarchom za to „kultywowanie pamięci o ofiarach Smoleńska”.
Mam natomiast nadzieję, że kiedyś podziękują im Polacy.

 

tobiasz11

Panie Aleksandrze,
po dzisiejszym wystapieniu A.Dudy stracilem resztki nadziei przede wszystkim
na wyjasnienie okolicznosci smierci Ks.Popieluszki. Oni tego nie
przeprowadza,znow mnie oszukano. Pozdrawiem Pana.

 

kazef
Szanowny Panie Aleksandrze
ks. Jerzy Popiełuszko mówił:

„Są więzienia niewidzial­ne, jest ich bar­dzo wiele. Są więzienia, w których ludzie rodzą się, rosną i umierają. Są więzienia sys­temów i us­trojów. Te więzienia nie tyl­ko niszczą ciała, ale sięgają da­lej, sięgają duszy, sięgają głębo­ko praw­dzi­wej wolności”.

Słuchając słów prezydenta Dudy mam silne przeświadczenie, że jego gładkie i wyszlifowane zdania, w których wciąż padają słowa bliskoznaczne takie jak: „jedność”, „solidarność”, „wzajemny szacunek” a zaraz potem: „spokój” i „wybaczenie”, prowadzą Polaków wprost do klatki, w której żyją ci, którym zmodyfikowano duszę i zdewaluowano poczucie wolności. Tej jednostkowej i tej wspólnotowej. Że semantyczne przewartościowanie pojęć to bilet wstępu do DUDAbusu, który jakiś czas będzie jeszcze kursował, a gdy już z niego wysiądziemy, nie będziemy już wiedzieć, jak pamiętać o Smoleńsku, czy i po co rozliczać winnych katastrofy, w jakim celu dochodzić do prawdy o katastrofie.
Oni prowadzą wyrafinowaną grę. Dobrali się do języka pojęć i wartości. Manipulują naszymi emocjami.
To jest praca nad podstawowymi komponentami ludzkich postaw. Po to by doprowadzić do zmiany tych postaw.
Po pierwsze: język przemówienia Dudy (nie tylko tego ostatniego) studzi emocje (określa kierunek działania: lepsze jest unikanie zamiast dążenia); po drugie: rodzaj użytych pojęć warunkuje formę działania (zachowania bardziej skrajne są gorsze niż te bardziej umiarkowane).
Język Dudy w gruncie rzeczy nazywa określone dążenia nieodpowiednimi i niewłaściwymi. Prowadzi do tego, że pewne postawy opatrzone są niezgodnym ładunkiem emocjonalnym. Tj. twarde poszukiwanie prawdy, dynamiczne śledztwo, domaganie się zgodnego z poczuciem sprawiedliwości rozliczenia winnych, postawienie zarzutów i nazwanie przewinień – to są wszystko dążenia niezgodne z obowiązującym i narzucanym w przestrzeni publicznej przekazem.

Oni (nie tylko prezydent) nie przygotowują nas do poznania prawdy. Przygotowują klatkę.

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za tekst.

 

Zródło:  http://bezdekretu.blogspot.com/2016/04/gdyby-pan-cogito-nie-ba-sie-potwora_9.html , 10 kwietnia 2016

 

  • Zdjęcie główne: Kaczyński z Tuskiem w przyjaznym uścisku dłoni. Fot. za Inten. / wybór wg.pco

 

Więcej artykułów Aleksandra Ściosa na naszym portalu   >   >   >   TUTAJ.

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2

, 2016.04.10

Avatar

Autor: Aleksander Ścios