Maria Pyż ze Lwowa: Dzień 11 lipca powinien na zawsze zostać wpisany jako data największej tragedii ludzkiej o nazwie Genocidum Atrox


pm-Polmedia-pl

Powstrzymajcie się od „nierozważnych deklaracji”, a ja mówię – słowa ludobójstwo za mało!

 

„Wzywamy naszych sojuszników, polskie przywództwo państwowe i parlamentarzystów, o powstrzymanie się od jakichkolwiek nierozważnych politycznych deklaracji i uchwał, które przecież i tak bólu nie złagodzą, a jedynie umożliwią naszym wspólnym wrogom wykorzystanie tego przeciwko Polsce i Ukrainie. – tak napisali Ukraińcy w liście z prośbą o pojednanie.

Czy w taki sposób pisze się listy o pojednaniu? Czy taka deklaracja może mieć miejsce nie tylko w polityce międzypaństwowej, ale i w jakichkolwiek ludzkich stosunkach? Czy tak właśnie się postępuje prosząc o wybaczenie? Czy gloryfikujący wciąż tą samą zbrodniczą ideologię będzie mógł od niej się odciąć? A zresztą, nic nie wskazuje na to, aby była wykazana najmniejsza chęć oderwania się od tej samej ideologii.

Czy potrzebujemy przykładów? Chyba wystarczy, aż nadto. O nowych ustawach parlamentu ukraińskiego wszyscy wiedzą, a pomniki zbrodniarzy musimy oglądać gdy tylko wjeżdżamy do Lwowa. Tak samo każdy parafianin kościoła św. Marii Magdaleny aby wejść i się pomodlić musi przy wejściu oglądać twarz Bandery, a każde dziecko idące rano do polskiej szkoły musi spozierać na popiersie Szuchewycza. Takie przykłady nie pozwalają zapomnieć gdzie i wśród kogo mieszkamy. Mam na uwadze Polaków na Ukrainie. Przecież takie promowane na całego ukraińskie „ideały” mamy nie tylko we Lwowie.

Prof. Jan Żaryn podsumował całą tą żenującą próbę ukraińską bardzo dobrze. „Mamy wspólnych wrogów, ale nie możemy godzić się na szantaż, w którym Ukraińcy mogą kłamać, a my nie możemy wypowiedzieć prawdy.”

Nic innego nie pozostaje jak tylko zgodzić się z profesorem, ponieważ od lat mamy zakneblowane usta. Gdy ktoś usiłuje wydobyć przynajmniej namiastkę prawdy staje się wrogiem ogólnym. Tak się już porobiło, że człowiek głoszący prawdę, mówiący o niej, pokazujący i mający rację jest wykopywany wszelkimi sposobami ze społeczeństwa, staje się antagonistą dla ogromnej zakłamanej rzeszy ludzkiej myślącej „poprawnie”. Oddając się w myślenie „poprawne” tracimy resztki ludzkości. Tracimy nie to że ducha prawdy, tracimy siebie i swoją tożsamość, razem z narodowością.

Póki prof. Jan Żaryn mówi o konsekwencjach dla państwa ukraińskiego, jeżeli zrobili wybór jaki zrobili, nie do zaakceptowania przez Polaków, to w tym samym czasie nowo mianowany ambasador RP w Kijowie Jan Piekło mówi o nowej dynamice w stosunkach polsko – ukraińskich, uruchomieniu linii kredytowej, pogłębieniu współpracy biznesowej, zwiększeniu tempa reform na Ukrainie i o innych duperelach.

Do jasnej cholery za co i w imię czego? Pomagać wrogowi z pieniędzy polskiego podatnika? Niech sam sobie pomoże jeśli jest w stanie. Bo takie już przyzwyczajenie ma ten nasz sąsiad, że kto inny powinien coś zrobić dla niego. Najlepiej Polska. Bo nawet w sieciach socjalnych Ukraińcy piszą, że to jest wręcz obowiązkiem Polaków. Że niby co? Musimy? A gdzie to jest napisane? I dlaczego państwo sąsiedzkie myśli, że ma prawo coś od nas wymagać?

Ukraina do tej pory nie rozliczyła się ze zbrodni ludobójstwa. Co więcej. Sama Polska nie przyjęła ani jednej uchwały potępiającej tą zbrodnię. Podkreślam – nie ustawy, uchwały. Też nie wiem co ma 17 września do zbrodni dokonanych przez OUN – UPA. Kresowianie do tej pory czekają na swój dzień pamięci. Tak samo jak Polacy ze Lwowa, bo nawet jeżeli data 17 września ma być bardziej pasującą do wszystkich Kresowian, to co do tej daty może mieć Lwów, który był centrum II Rzeczpospolitej? Tak już jest, że wszyscy nadal czekają.

Stanowisko Kresowian bardzo dobrze ujął Adam Śmiech – „Uważam, że 11 lipca musibyć zarezerwowany wyłącznie dla pamięci ofiar ludobójstwa dokonanego przez szowinizm ukraiński bez względu na jego odmiany. Tak przynajmniej ja od początku działalności rozumiałem walkę Kresowian o upamiętnienie ofiar tej zbrodni.” I nie sposób z tym stwierdzeniem się nie zgodzić. Mowa o tym, że jakikolwiek inny dzień jest bardziej odpowiedni to ZDRADA! Zdrada tych wszystkich co zginęli, zdrada tych co przeżyli, zdrada Polski, bo za nią oddawali życie.

Powinniśmy uczcić godnie miejsca pamięci, postawić chociażby krzyże tam, gdzie były tętniące życiem wioski, wpisać prawdę w zakłamane książki historyczne, stworzyć film o największej zbrodni wszech czasów, a główne – modlić się w dniu gdy tysiące Polaków oddało życie za naszą Ojczyznę tylko dlatego, że byli Polakami. Część jeszcze o niczym nie wiedziała i nie podejrzewała, gdyż dzieci w takim wieku mówić nie potrafią. Któż za nie przemówi w obecnej wolnej Polsce?

Cały czas mówi o tym ksiądz Tadeusz Isakowicz – Zaleski, a póki mówi to niejaki Kazimierz Wóycicki pragnie aresztowania księdza Tadeusza. Tylko nie pojmuję za co? Jeszcze bardziej interesujący jest fakt oskarżenia księdza o agenturalność na rzecz Rosji. Chociaż nic dziwnego. Każdy kto mówi prawdę i wyrywa się poza ramki myślenia „poprawnego” w związku z brakiem argumentów jest nazywany agentem Kremla, Rosji czy Putina. Jak kto woli ująć.

Jedno jest pewne. Zbrodnia ma zostać potępiona. Sprawców trzeba nazwać po imieniu. Obowiązkiem Polaków jako najbardziej poszkodowanego narodu w wyniku II wojny światowej jest zabezpieczyć pamięć rodaków w wolnej Polsce.

Zachęcam wszystkich do obrony naszej pamięci, a dzień 11 lipca powinien na zawsze zostać wpisany jako data największej tragedii ludzkiej o nazwie Genocidum Atrox, bo słowa ludobójstwo użyć tu za mało.

 

Maria Pyż

Źródło:  Polmedia.pl ,  29 czerwca 2016.

 

 

   *     *     *

Jak Ukraińcy traktują Polaków?

 

Ukraińscy nacjonaliści to dziś wcale nie margines, ale wpływowa grupa, która Polskę wciąż postrzega jak wroga. I to ona kształtuje wizerunek Polaka na Ukrainie. Dlaczego? Wystarczy umieszczona we Lwowie tablica, poświęcona ofiarom reżimów niemieckiego, radzieckiego i POLSKIEGO!  

Niżej prezentujemy tłumaczenie tekstu z jednego z portali internetowych napisanego przez zasłużonego nauczyciela Ukrainy. Zachęcam doczytać do końca.

 

Ignorując dobrosąsiedzkie stosunki

Polska jest strategicznym partnerem Ukrainy i na poziomie międzynarodowym pomaga naszej krainie, osobliwie w czasie agresji rosyjskiej.

Dużo udanych projektów realizowanych jest z inicjatywy obu państw. I to dobrze, bo na wschodniego sąsiada liczyć nie można. To jest niekierowane państwo, jak i jego kierownik.

Szkoda, ale w Polsce pod wpływem Kremla i agresji Rosji na Ukrainie, antyukraińskie siły, jak prawe tak i lewe, które teraz występują jednym frontem przeciwko Ukrainie, tego nie rozumieją. Do nich dołączyły kresowe i polityczne środowiska, które też są zaczarowane Kremlem. Z ust ich przedstawicieli padają hasła osądzające działania wojskowe na Wołyniu, postulaty zwrotu Galicji, a najbardziej Lwowa na łono RP, nawoływania do deportacji ukraińskich robotników, zachęta do organizowania napadów na nich i prowokacji, poniżana jest godność narodowa Ukraińców. Często hasła Kresowian (w oryginale pisane małą literą) są identyczne z hasłami rosyjskich faszystów i szowinistów. Niestety, niektórzy działacze polityczni w celu populizmu, dołączają swój głos do antyukraińskich sił. W ciągu ostatnich lat uaktywniły się nieprzemyślane przez polską stronę działania, tzw. restytucja i nasilenie się ofensywy propagandowej pod hasłem otrzymania Karty Polaka. Wszystkie te wielowektorowe kierunki działania antyukraińskich sił nie przyczyniają się do wzmocnienia zaufania między Ukraińcami i Polakami w warunkach agresji rosyjskiej i problemów z migrantami.

Polscy szowiniści nawołują aby nie wpuszczać Ukraińców na terytorium RP, zabronić im przyjeżdżać na zarobek. Sami Polacy dlaczegoś zapomnieli, jak w latach 80. masowo przyjeżdżali na Ukrainę i wywozili wszystko, co wpadło w rękę. Ukraińcom czynili przeszkody podczas wjazdu do wielkich europejskich krain i przegrali całkowicie. Obecnie atakują ich miliony emigrantów – muzułmanów i mieszkańcy Czarnego Kontynentu. Polski rząd to rozumie. Ale nie rozumieją szowiniści i Kresowianie.

Oprócz kresowych organizacji na antyukraińskie pozycje stanęła partia Zmiana, Falanga, Zadruga, Obóz Wielkiej Polski, Ruch Narodowy. Do nich śmiało można zaliczyć Restytucję Kresów, która oficjalnie oświadczyła, że przygotowuje wnioski sądowe dotyczące zwrotu mienia Polakom drogą sądową i już mają 600 gotowych do podania teczek z dokumentami. Ale czemuś „obiektywni” szowiniści  nie proponują zwrotu mienia Ukraińcom na ziemi zakierzońskiej, którą otrzymali z rąk Stalina i nie mają pretensji do Rosji, która jest prawonastępcą ZSRR, bo przecież Ukraina nie ma nic do konfiskacji ich mienia, a tylko bolszewicy na czele ze Stalinem.

Mamy przykłady i innych nieadekwatnych czynów nieprzyjaciół Ukrainy. „Wrocławska Gazeta” napisała o pobiciu 34-letniego Ukraińca w Świdnicy. A 13 kwietnia 2016 r. w Brzeszczu w województwie małopolskim nieznani sprawcy pobili Ukraińca w sklepie. Przewodniczący Związku Ukraińców w Polsce Piotr Tyma nazwał prowokacją niszczenie pomników ku czci UPA w Mołodyczu w województwie podkarpackim. I racja. Niszczenie pomnika jest fotografowane i ten akt wandalizmu od razu trafia na stronę«Novorossia Nev`s Agency». Informację podpisał jakiś Dawid Hudziec. O napadzie polskich neonazistów w Kutnie już pisaliśmy.

Ostatnio na terytorium RP zniszczono bądź uszkodzono 7 pomników ku czci ukraińskich żołnierzy. Sekretarz ROPWiM Andrzej Kunert powiedział, że jego organizacja odnowi uszkodzone pomniki. I tym razem prowokacja polskich i prorosyjskich szowinistów się nie powiodła. Ukraińcy okazali się mądrzejsi i nie zastosowali prawa „oko za oko, ząb za ząb”, chociaż cierpliwości nie wolno lekceważyć.

 

I co szanowni czytelnicy powiedzą? Tylko proszę bez przekleństw! Toć nasz partner strategiczny. Toć nasi bracia. To Ukrainie będziemy pomagać i udzielać coraz to nowych pożyczek. Tfu! Szlag może człowieka trafić na równym miejscu. Tak po prostu przy odpaleniu komputera i wejściu do internetu. A nasz rząd wciąż wspiera Ukraińców! Zacytowany wyżej tekst pokazuje, na ile są nam przyjaźni. To jest właśnie odzwierciedlenie wszystkich ich uczuć do Polaków.

Te udane wspólne projekty dwóch państw, o których mowa na początku, są finansowane naszym kosztem, bo finansuje je Polska. Czyli my, obywatele, ciężko harujemy i odprowadzamy podatki po to, aby wyrzucono je w błoto. Lub jeszcze gorzej. Wspierajmy wrogów, aby byli mocniejsi.

Jak można tak pisać i co więcej – tak traktować polskie organizacje patriotyczne i kresowe? Jak język się odwraca i ręka podnosi do pisania? Chociaż czemu pytam? Znając to towarzystwo można domyślać się do czego jest zdolne. Polski patriota, a tym bardziej Kresowianin, nigdy nie będzie dla Ukraińca przyjacielem. Polacy to dla nich szowiniści i naziści. A Bandera jak słońce otacza ciepłem Ukrainę. To jest nienormalne! To chore! Zdrowy na umyśle człowiek nie może tak czynić. Nie mówiąc już o honorowym. Choć z drugiej strony, dla naszych „braci” gdzie kasa, tam honor.

Pomniki ku czci wyimaginowanych bohaterów? One od dawna nie powinne istnieć, a Polska powinna była od razu zlikwidować takiego typu dążenia. Jeśli Ukraińcy byli w posiadaniu mienia na tzw. zakierzońskiej ziemi, to niech przedstawią dokumenty. Mogą? Zapomnieli, że to oni zasiedlili nasze miasta i korzystają ze wszystkiego jak ze swego.

„Oko za oko, ząb za ząb”? Czy oni chcą aby Polacy zrobili to samo co oni Polakom? Mamy powtórzyć ich działania na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej i pójść do Merkel aby rozpocząć wojnę o odzyskanie swoich ziem? To oni wypierają się, że służyli przy Abwehrze i byli nazistami. Polacy nigdy by tak nie zrobili. Bo mają honor. Mają przede wszystkim duszę. Czy ktoś kiedyś widział polskiego żołnierza mordującego ukraińskie bądź niemieckie dziecko? Czy istniał kiedyś polski dowódca który siekierą rąbał kobiety? Czy ktoś zauważył, aby polski oficer wbijał na widły niemowlęta? A dokładnie to robili Ukraińcy. Dziś nazywani bohaterami Ukrainy.

Powtarzam – to jest choroba psychiczna. I jeśli tacy ludzie, jak cytowany wyżej nauczyciel, będą mówić w imieniu Ukrainy, to naród ten nigdy nie zostanie naszym przyjacielem. Powyższy wpis Ukraińca daje jasny obraz – ukraińscy nacjonaliści to wcale nie margines, ale wpływowa grupa, która wciąż Polskę postrzega jako wroga. I tak też kształtuje postrzeganie Polski na Ukrainie. Dowód? Wystarczy chociażby tablica umieszczona we Lwowie; poświęcona ofiarom reżimów niemieckiego, radzieckiego i POLSKIKEGO! Ale to już temat na kolejny artykuł.

Maria Pyż

 

Źródło:  Polmedia.pl , 30 czerwca 2016.

 

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-22016.07.03.