Stanisław Bulza: „Socjalizm z ludzką twarzą” (Część II.)


Przeczytaj         Część I.

 

 

Rewizjoniści

 

Plakat wydany z okazji Kongresu Zjednoczeniowego PPS i PPR w 1948 roku.
Plakat wydany z okazji Kongresu Zjednoczeniowego PPS i PPR w 1948 roku.

W 1957 r. ukazały się dwa artykuły rewizjonistyczne: pierwszym był artykuł Leszka Kołakowskiego zamieszczony w „Życiu Warszawy” w lutym 1957 r., nazwany „manifestem rewizjonistycznym”, drugim tekstem rewizjonistycznym był elaborat Juliana Hochfelda, opublikowany na łamach „Nowych Dróg” w kwietniu 1957 r. Hochfeld zamieścił w nim tak obrazoburcze dla partyjnego aparatu tezy jak pochwałę wolnej gry sił politycznych (stojących co prawda „na gruncie socjalizmu”), a także proponował zbudowanie systemu „hamowania i równowagi” w oparciu o parlament. Był to ostatni tekst na łamach centralnej prasy partyjnej, zawierający propozycje korekty funkcjonowania systemu komunistycznego w Polsce z pozycji rewizjonistycznych.

Od tego momentu numery „Trybuny Ludu” oraz „Nowych Dróg” pojawiające się przy okazji X Plenum KC PZPR oraz III Zjazdu PZPR będą zadrukowywane sążnistymi tekstami potępiającymi rewizjonizm, bez próby merytorycznej polemiki. Był to również moment, w którym mianem rewizjonistów otwarcie zaczęto określać wszystkich członków PZPR pragnących „socjalizmu z ludzką twarzą

Leszek Kołakowski (z lewej) i Zygmunt Bauman na Uniwersytecie Warszawskim, 1963 r. Fot. za Tygodnik Powszechny, 17.X.2010
Leszek Kołakowski (z lewej) i Zygmunt Bauman na Uniwersytecie Warszawskim, 1963 r. Fot. za Tygodnik Powszechny, 17.X.2010

Jerzy Holzer o rewizjonistach pisał: „Decydujące o przyszłości działania władz dotyczyły przede wszystkim samej partii. Pod hasłem walki na dwa fronty – z dogmatyzmem i rewizjonizmem, w praktyce skierowanej jednak głównie przeciw rewizjonistom, przywrócono reguły tzw. Centralizmu demokratycznego i odgórnie sterowanie realizowane za pomocą zawodowego aparatu partyjnego. Zaostrzono cenzurę oraz podporządkowano prasę i wydawnictwa dyrektywom centralnego kierownictwa partyjnego.

Symbolicznego znaczenia nabrała likwidacja jesienią 1957 r. rewizjonistycznego tygodnika „Po prostu”, który odegrał istotną role w przygotowaniu październikowego przełomu”.

06.09.1981 Gdansk Oliwa Pierwszy Krajowy Zjazd Delegatow NSZZ " Solidarnosc " n/z Jacek Kuron dzialacz opozycji demokratycznej , czlonek KSS KOR i Karol Modzelewski historyk , mediewista , dzialacz opozycji demokratycznej fot. Anna Beata Bohdziewicz/FOTONOVA
06.09.1981 Gdansk Oliwa Pierwszy Krajowy Zjazd Delegatow NSZZ ” Solidarnosc ” n/z Jacek Kuron, czlonek KSS KOR i Karol Modzelewski historyk. Fot. Anna Beata Bohdziewicz/FOTONOVA

Dalej: „Także środowiska rewizjonistów stały się obiektem ataku. Ich próby zwiększenia aktywności uśmierzano środkami policyjnymi oraz narastającą kampanią propagandową. Bezpośrednie represje dotknęły młodych rewizjonistów, których przywódcy, Karol Modzelewski i Jacek Kuroń, skazani zostali w 1965 r. na kilka lat więzienia. Bardziej wstrzemięźliwie traktowano znanych przedstawicieli nauki i kultury, choć w 1966 r. niektórych z nich usunięto z partii, jak np. filozofa Leszka Kołakowskiego (Jerzy Holzer, ”Solidarność 1980-1981. Geneza i historia”, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984).

Jacek Kuroń i Karol Modzelewski związani z prominentnym członkami KS PZPR, z pozycji rewizjonistów, podjęli krytykę kierownictwa partyjnego, zarzucając mu odejście od zasad marksizmu i leninizmu.

K. Modzelewskiego i J. Kuronia oskarżano o „sporządzanie i rozpowszechnianie opracowań zawierających szkodliwe dla interesów państwa polskiego, fałszywe wiadomości dotyczące stosunków politycznych i społeczno-gospodarczych w Polsce”. Modzelewski został wówczas skazany na 3,5 roku więzienia, Kuroń na 3 lata.

Grupa konfrontacyjnie nastawionej młodzieży, z czasem nazwana komandosami; od lewej: Jan Kofman, Barbara Skowrońska. Stoją: Irena Grudzińska, Jan Lityński i Adami Michnik. Siedzą: Jan Gross i Aleksander Smolar. Zdjęcie za rp.pl / ŻIH
Grupa konfrontacyjnie nastawionej młodzieży, z czasem nazwana komandosami; od lewej: Jan Kofman, Barbara Skowrońska. Stoją: Irena Grudzińska, Jan Lityński i Adami Michnik. Siedzą: Jan Gross i Aleksander Smolar. Zdjęcie za rp.pl / ŻIH

W dziesięciolecie Października grupa studentów Uniwersytetu Warszawskiego postanowiła na Wydziale Historycznym zorganizować spotkanie, na którym przedyskutowano by jego trwały i nietrwały dorobek, zwłaszcza na gruncie wolności twórczych. Wśród organizatorów zebrania znajdował się Adam Michnik, który po aresztowaniu Kuronia i Modzelewskiego z wolna wyrastał na nieformalnego lidera grupy młodych ludzi, przez czynniki partyjne przezwanej z czasem mianem „komandosów”. Nazwa ta wzięła się stąd, że ci inteligentni, młodzi ludzie, pojawiali się regularnie na zebraniach partyjnych i ZMS-owskich i tak jak prawdziwi komandosi działający na zapleczu nieprzyjaciela dezorganizują jego szyki, tak oni swoim nonkonformistycznymi wystąpieniami (a byli na ogół dobrymi mówcami) zakłócali z góry ustalony porządek obrad.

Alexander Dubček (1921-1992) był czechosłowackim działaczem politycznym, w latach 1963-68 był I sekretarzem KC KP Słowacji i członkiem Prezydium KC KPCz; 1968-69 I sekretarzem KC KPCz; gł. realizator reform w partii i państwie, zwanych praską wiosną 1968. Swój program określał głośnym w swoim czasie sloganem „socjalizm z ludzką twarzą”. Wydarzenia na Węgrzech w 1956 r. oraz w Czechosłowacji w 1968 r., krwawo stłumione, miały na celu wprowadzenie liberalizacji systemu. Bo droga do komunizmu wiedzie z liberalizmu.

Adam Michnik. Fot. Inter.
Adam Michnik. Fot. Inter.

Hasło rewizjonistów „Socjalizm z ludzką twarzą” pojawiło się podczas sierpniowych strajków w Stoczni Gdańskiej w 1980 r. Naiwni stoczniowcy wierzyli, że państwo „ludowe” można zreformować, aby polepszyć los szarego człowieka.

Zbigniew Herbert o socjalizmie z ludzką twarzą: „Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca. Oszust intelektualny. Ideologia tych panów, to jest to, żeby w Polsce zapanował „socjalizm z ludzką twarzą” . To jest widmo dla mnie zupełnie nie do zniesienia. Jak jest potwór, to powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuję takich hybryd, ja uciekam przez okno z krzykiem”. „…między innymi to szczere wyznanie Zbigniewa Herberta sprawiło, że TVP zażądała w 2000 roku ocenzurowania filmu o poecie. W uzasadnieniu podano, że to ze względu na „zbędne dygresje” i „wątpliwości natury etycznej” (http://wpolityce.pl/polityka/162935-15-lat-temu-zmarl-zbigniew-herbert-poeta-ktory-kochal-polske-i-pietnowal-jej-wrogow-michnik-jest-manipulatorem-to-jest-czlowiek-zlej-woli-klamca).

Adam Schaff pisał: „Jeśli komunizm jako cel społeczny jest pomyślany jako humanizm w praktyce, to cel ten wiąże się organicznie z charakterem rewolucji, która do tego celu prowadzi – rewolucji społecznej.

 

 

„Klub „Krzywego Koła”

 

Jednym z pierwszych założonych stowarzyszeń, gdzie mogli się spotykać tzw. młodzi Puławianie, był klub „Krzywego Koło”. Nazwa nawiązywała do ulicy Krzywe Koło w Warszawie, przy której założono klub.

Jan Józef Lipski (po lewej), przewodniczący zarządu Klubu Krzywego Koła. Obok Paweł Jasienica /Danuta B. Łomaczewska /East News
Jan Józef Lipski (po lewej), przewodniczący zarządu Klubu Krzywego Koła. Obok Paweł Jasienica
/Danuta B. Łomaczewska /East News

Został on założony w 1955 r. w mieszkaniu Ewy i Juliusza Garzteckich, przy ulicy Krzywe Koło na Starym Mieście w Warszawie. Witold Jedlicki pisał: „Istnieją poważne powody żeby przypuszczać, że Klub Krzywego Koła był powołany do życia w roku 1955 nie tylko nie wbrew władzom – i to władzom policyjnym – ale raczej za ich wyraźną zachętą”. Garzteccy byli członkami partii. Ponadto Garztecki był pracownikiem Informacji Wojskowej. Wśród założycieli Klubu były osoby związane z samym Komitetem Centralnym PZPR. Gdy pod koniec działalności Klubu jego członkowie poprosili prof. Stefana Żółkiewskiego o wzięcie udziału w jakiejś inicjowanej przez Klub akcji powiedział on: „Nie będę nawet o słuszne cele jednoczył się z policją”. Aleksander Małachowski przyznaje w swoich wspomnieniach, że wiele osób twierdziło w tamtych latach, iż „sponsorem politycznym Klubu był Komitet Centralny PZPR”. Byli to rewizjoniści, którzy byli związani z KC PZPR.

Klub „Krzywego Koła” stał się, jak wszystko na to wskazuje, miejscem, gdzie komunistyczna, a więc rewizjonistyczna część elit PZPR dogadywała się wstępnie z masonerią przeciw wypaczeniom komunizmu. Ten układ reprezentowały z opozycyjnej strony środowiska tworzące loże obrządku szkockiego, KSS KOR, a potem Unię Wolności. Tkwił w nim i to praktycznie od dziecka Adam Michnik, którego Lipski przyprowadził do Klubu Krzywego Koła, jako aktywnego społecznie ucznia szkoły podstawowej.

 

 

Loża „Kopernik”

 

Już od 1957 r. dialog z polskimi komunistami podejmowała masoneria z Wielkiego Wschodu Francji. Polskiego ambasadora w Paryżu odwiedził między innymi Paul Blanc będący wówczas jej Wielkim Sekretarzem ds. Stosunków z Zagranicą. Tak relacjonował to spotkanie ambasador PRL w swojej nocie do polskiego MSZ-u: „Pan ten, po długim wstępie, w którym wyjaśnił mi znaczenie i rolę, jaką masoneria odegrała we Francji w walce przeciwko wpływom Watykanu, wyłuszczył swoją propozycję: Masoneria francuska z wielkim zainteresowaniem i sympatią śledzi rozwój wydarzeń w Polsce. Strona socjalna i polityczna tego co się u nas dzieje nie ma dla nich znaczenia (we Francji również komuniści są członkami lóż). Niepokoi ich natomiast perfidna gra kościoła, wobec czego chcieli się dowiedzieć, czy rząd polski nie myśli, że byłoby słuszne aby masoneria również wznowiła swoją działalność w Polsce nawiązując do wielkich, postępowych tradycji tego ruchu. Oczywiście inicjatywa musiałaby wyjść od braci polskich, z którymi nie jest on w żadnym kontakcie. Wręczył mi załączoną broszurkę i biuletyn. Oświadczył, że chciałby sam wygłosić dla braci odczyt o Polsce, prosił o materiały itp. Pragnąłby z nami podtrzymać kontakt”, (Za: Stanisław Krajski, „Internetowa Gazeta Katolików”, 5.09.2007).

J. R. Ragache, Mistrz Wielkiego Wschodu Francji. Fot. gettyimages.com
J. R. Ragache, Mistrz Wielkiego Wschodu Francji. Fot. gettyimages.com

Loża Wielki Wschód Francji jest bardzo niebezpieczna i jest najbardziej antyklerykalna ze wszystkich lóż, gdyż odrzuca ona nawet masońskie pojęcie Wielkiego Budowniczego Wszechświata. Przyjmuje natomiast zasadę, że „Bóg nie jest dawcą życia, lecz jest ono materiałem, którym się gospodaruje”. Wielki Mistrz tej loży Jean-Robert Ragache w latach 90. XX wieku szukał wszelkich sposobów aby wykończyć Polaków za to, że według niego, są „podlegli szatańskiej mocy katolicyzmu”. Był zaniepokojony tym, że „Kościół katolicki podejmuje próby reewangelizacji społeczeństw w celu zastąpienia jednego totalitaryzmu innym, zwłaszcza w dziedzinie obyczajów”, (P. Kasznia, „Wolnomularze w cieniu władzy”, „Rzeczpospolita” 1997 r.). W walce z Kościołem loża posiada w swej dyspozycji stowarzyszenie o nazwie: Europejska Liga Przeciwko Nacjonalizmowi i Rasizmowi. Były przewodniczący prezydium Konwentu Europejskiego Valery Giscard d’Estaing, były prezydent Francji, jest członkiem tej loży. Konstytucja Europejska została opracowana przez członków Wielkiego Wschodu Francji.

Inicjały Loży Kopernik (Copernicus Lodge)
Inicjały Loży Kopernik (Copernicus Lodge)

Loża „Kopernik” została reaktywowana w Paryżu po dwudziestu kilku latach od formalnego „uśpienia” polskiej masonerii w 1938 r. jako polska loża „Kopernik”. Była to pierwsza loża masońska w powojennej historii Polski. Miało to miejsce 12 lutego 1961 r. W ceremonii tej wziął udział Mieczysław Bartoszkiewicz, który przed wojną był sekretarzem Rady Najwyższej Polski, 33 stopnia wtajemniczenia rytu szkockiego. Po tygodniu inicjowano trzech nowych członków, m.in. Jana Józefa Lipskiego, byłego prezesa Klubu Krzywego Koła, dziennikarza „Po Prostu”, który uchodził za czołowego opozycjonistę.

W 1963 r. wznowiono w Warszawie działalność tej loży o tej samej paryskiej nazwie. Loża ta miała być zachowana w tajemnicy, natomiast na zewnątrz masonerię polską reprezentowała loża paryska. W 1962 r. Polskę odwiedził wielki mistrz Wielkiego Wschodu Francji Jacques Mitterand (nie był spokrewniony z prezydentem Francji). Nie był on poinformowany, że w Paryżu wznowiono działalność loży „Kopernik”. W Polsce miał znajomych, których poznał w Moskwie na Światowym Kongresie na rzecz Powszechnego rozbrojenia i Pokoju (w dniach 9-14 lipca 1962 r.). Rozmawiał on tam z niektórymi uczestnikami Kongresu z Europy Środkowo-Wschodniej o wznowieniu w ich państwach działalności masonerii. W Warszawie podobno spotkał się z ówczesnym I sekretarzem KC PZPR, Władysławą Gomułką. Mitterand przekonywał go, że w swoich trudnościach i konfliktach z hierarchią Kościoła Katolickiego mógłby mieć cennego sojusznika w masońskich lożach polskich, jeśli zezwoli na ich utworzenie i działalność, (Ludwik Hass, „Masoneria polska w XX wieku”, Wydawnictwo KOPIA Sp. z o.o., Warszawa 1996 r.).

Loża „Kopernik” przez cały okres PRL działała w ścisłej konspiracji przed władzami (nie ujawniała się także w międzynarodowym środowisku masońskim, ze względu na swój opozycyjny względem władz charakter) i była nieliczna, po prostu podtrzymywano w ten sposób światło masońskie, aby nie została (przez wymarcie) zupełnie zerwana łączność z masonerią przedwojenną. Loża skupiała głównie osoby związane z Klubem Krzywego Koła, który został zamknięty przez władze w 1962 r. i opozycją demokratyczną, a m.in. Janem Olszewskiem. Gdy powstał KOR (1976 r.), wielu jego współpracowników z kręgu znajomych Jana Józefa Lipskiego, Edwarda Lipińskiego i Jana Kielanowskiego należało do wolnomularstwa.

 

 

KOR

 

17 lipca 1976 roku podczas procesu robotników fabryki „Ursus” w Warszawie spotkało się kilkunastu działaczy tzw. opozycji antykomunistycznej na czele z Janem Józefem Lipskim, byłym prezesem Klubu Krzywego Koła, oraz od 1961 roku członkiem polskiej loży „Kopernik” w Paryżu. Klub Krzywego Koła stał się, jak wszystko na to wskazuje, tym miejscem, w którym kosmopolityczna i pragmatyczna część elit PZPR dogadywała się wstępnie z masonerią na temat Układu sił i podziału władzy w Polsce po, spodziewanym już wtedy, upadku komunizmu. Ten Układ reprezentowały z opozycyjnej strony środowiska tworzące loże obrządku szkockiego, KSS KOR, a potem Unię Wolności. Tkwił w nim i to praktycznie od dziecka Adam Michnik. Lipski przyprowadził go do Klubu Krzywego Koła jako aktywnego społecznie ucznia szkoły podstawowej (Stanisław Krajski, Internetowa Gazeta Katolików, 5.09.2007).

Fot. Październik 1979, Warszawa, Polska, Głodówka członków Komitetu Obrony Robotników w kościele św. Krzyża, z przodu od lewej: Jan Lityński, Jerzy Markuszewski, Antoni Macierewicz, Adam Michnik, z tyłu: Joanna Gwiazda, Anka Kowalska, Jacek Bierezin. Fot. Janusz Krzyżewski/Ośrodek KARTA
Fot. Październik 1979, Warszawa, Polska, Głodówka członków Komitetu Obrony Robotników w kościele św. Krzyża, z przodu od lewej: Jan Lityński, Jerzy Markuszewski, Antoni Macierewicz, Adam Michnik, z tyłu: Joanna Gwiazda, Anka Kowalska, Jacek Bierezin. Fot. Janusz Krzyżewski/Ośrodek KARTA

W spotkaniu w „Ursusie” wzięli między innymi udział: Jacek Kuroń, Jakub Karpiński, Antoni Maciarewicz. Na tym spotkaniu uzgodniono projekt utworzenia KOR-u. Zamierzeniem KOR-u było powołanie ciała, które miało patronować akcji pomocy robotnikom, z udziałem znanych intelektualistów, polityków i uczestników II wojny światowej. Ponadto do KOR-u mieli wejść najbardziej aktywni i znani w swoich środowiskach przedstawiciele żydowskiej opozycji wobec kampanii rządu przeciwko intelektualistom pochodzenia żydowskiego w 1968 roku. KOR uznał autorytet Kościoła Katolickiego jako jedynej możliwej opozycji w stosunku do komunizmu. W latach 70. XX w. żydowscy intelektualiści skupili się więc wokół Kościoła, ale nie w sensie nawracania się, lecz by go politycznie wykorzystać. W tym czasie Michnik bardzo mocno deklarował chęć dialogu z Kościołem katolickim w Polsce. W 1977 roku w Paryżu wydał książkę „Kościół, lewica, dialog”, w której przedstawił tony pełnego pokory samobiczowania za dawny antyklerykalizm własny i swojego środowiska. Swą samokrytyczną ekspiacją Michnik umiał utorować sobie drogę do licznych środowisk katolickich. Nie zdają one sobie bowiem sprawy, że chodzi wyłącznie o manewr taktyczny, by zyskać poparcie Kościoła dla całkiem innych celów, niż niepodległość Polski (prof. dr. hab. Jerzy Robert Nowak „Załgany rodowód Adama Michnika- vel Aarona Szechtera”, portal Polonica.net/).

Jan Nowak Jeziorański pisał o książce Adama Michnika: „Zaprzysięgły ateista Adam Michnik… doszedł do wniosku, że dominująca wśród intelektualistów postawa była błędna. Kościół, pisał Michnik, stał się najgroźniejszym przeciwnikiem systemu totalitarnego. W tej roli stał się także główna podporą wszystkich ludzi walczących o większą wolność, zarówno wierzących i niewierzących” (Nowak, „The Church In Poland”).

Natomiast Antoni Maciarewicz, współtwórca KOR-u, próbując stworzyć program dla szerokiego ruchu opozycyjnego, ostrzegał przed traktowaniem Kościoła jako jedynej instytucji reprezentującej wolę oporu wobec komunizmu i odrzucał uzależnienie działań opozycji od Kościoła. Pisał: „Polityka Kościoła obliczona jest na stulecia, nasza działalność na dzisiaj”. Mówił: „Dążmy do wspólnego celu. Instytucje działające legalnie powinny być służebne wobec opozycji, nie zaś odwrotnie” (Jerzy Holzer, „Solidarność 1980-1981. Geneza i historia” Wydawnictwo Krąg. Warszawa 1984). Maciarewicz i jego klika z KOR-u byli mądrzejszy od Kościoła i nie musieli go słuchać, ani też mu się podporządkować. Oni realizując własne cele, pragnęli wykorzystać Kościół.

Roman Zambrowski sympatyzował z Komitetem Obrony Robotników, był przeciwny zmianom w konstytucji PRL. Utrzymywał pośrednio kontakty z paryską „Kulturą” i francuskimi eurokomunistami.

 

 

Prymas ostrzegał

 

Fot. za KazWoy
Fot. za KazWoy

Prymas Polski, Sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński zwracając się do delegacji „Solidarności Wiejskiej” 6 lutego 1981 roku powiedział: „Mówiłem tu przed chwilą z panem Wałęsą i delegacją z Bielska Białej, że ruch, który zrodził się w Polsce – odnowy moralnej i społecznej – jest wybitnie polski. Ten ruch musi służyć przede wszystkim sprawie Polski, to znaczy ludności polskiej, czy to będzie ludność rolnicza, czy robotnicza, dla zaspokojenia jej potrzeb. Trzeba się strzec, żeby się nie wplątali tacy ludzie, którzy mają inne założenia, którzy są gdzieś uzależnieni i chcą przeprowadzić nie polskie sprawy. Trudno to po nazwisku wymieniać. Ludziom tym zależy na tym, aby Polskę wplątać w jakieś sytuacje polityczne” (Stefan Kardynał Wyszyński, „Kościół w służbie Narodu”, Rzym 1981).

 

 

Niszczenie polskiego przemysłu

 

Dlaczego więc wmówiono Polakom, że do 1989 r. w Polsce był komunizm? Odpowiedź jest prosta: dlatego, aby Polacy nie byli świadomi faktu, że zachodzące w Polsce po 1989 r. zmiany społeczne są zgodne z marksistowskimi postulatami. Komunizm więc ma się Polakom kojarzyć wyłącznie z PRL, gdy tym czasem Polska może zostać skomunizowana, czego naród w ogóle nie zauważy i przeciwko czemu nie będzie już protestować.

W Polsce dopiero po 1945 r. dokonała się rewolucja przemysłowa, a w Wielkiej Brytanii już w XVIII w., natomiast Niemcy w XIX w. wkroczyły na drogę szybkiego wzrostu gospodarczego i modernizacji gospodarki, której podstawą był przemysł ciężki. Byliśmy ponad 100 lat za Europą, obecnie dystans ten znacząco się zmniejszył, a to dzięki uprzemysłowieniu Polski w tamtych latach. To nie komunizm, który niszczy cywilizację, jest wsteczny bo cofa narody w rozwoju, odbudował po zniszczeniach wojennych i uprzemysłowił Polskę. Polskę odbudowali i uprzemysłowili Polacy, po wojnie pracując ciężko za kromkę chleba, a później za głodową pensję.

Tak jak w latach 1944-1956 w Polsce przeprowadzano eksperymenty komunistyczne, tak i po 1989 r. Polacy ponownie padli ofiarą zbrodniczych eksperymentów, prowadzonych skrycie i metodami b. subtelnymi, przy propagandzie rzekomego dobrobytu. Eksperyment ten obliczony został na długie lata. Najpierw komuniści będą usiłowali opanować uczelnie (kadra profesorska, wykładowcy) i szkoły polskie (nauczyciele), by tam toczyć walkę o wychowanie nowego człowieka. Ona już się w szkołach toczy.

Okrągły Stół stał się w konsekwencji symbolem grabieży majątku narodowego. Istotą tego przełomu było powołanie tzw. „koalicyjnego rządu”, którego członkowie wywodzili się z PZPR i Solidarności, oraz powołanie pierwszego nie komunistycznego premiera. Zniesiono cenzurę, która była „wprowadzona ze względu na toczącą się walkę społeczną” (Adam Schaff, „Marksizm a jednostka ludzka”). Dalej autor mówi: „Czy zniesiemy kiedyś te ograniczenia? Oczywiście, w miarę tego jak ustrój nasz będzie się stabilizował, a przeciwna nam ideologia będzie tracić na znaczeniu praktycznym”.

Likwidacja polskiego przemysłu miała na celu nie tylko wywłaszczenie Polaków z majątku narodowego, ale przede wszystkim ich demoralizację.

Bauman Zygmunt - 1953 r. Fot. IPN
Bauman Zygmunt – 1953 r. Fot. IPN

Zygmunt Bauman, komunista, socjolog żydowskiego pochodzenia, zwolennik ponowoczesności w książce „Dwa szkice o moralności ponowoczesnej” pisał: „Dla każdego, kto przywykł myśleć o moralności jako o produkcie końcowym przemysłu etycznego (a więc dla nas wszystkich, nauczonych tak właśnie o moralności myśleć), zmierzch Wieku Etyki (a więc wieku ferowania praw dla moralności) zwiastuje zmierzch (kres?) moralności. Wraz z rozmontowaniem taśm produkcyjnych dostawa dóbr musi wszak ustać? Na miejsce świata trzymanego w ryzach przez przykazania Boże i świata administrowanego przez Rozum, nadciąga oto świat zaludniony przez mężczyzn i kobiety zdane na własny spryt i pomysłowość. Mężczyźni, kobiety puszczone luzem… Mężczyźni i kobiety luźnych obyczajów? Życie, jak w Hobbesowej prehistorii, na powrót nieznośne, brutalne i krótkie?” (Zygmunt Bauman, „Dwa szkice o moralności ponowoczesnej”, Warszawa: Instytut Kultury, 1994).

Tylko w latach 1990-94 zlikwidowanych zostało w Polsce 1275 różnych zakładów produkcyjnych (Ryszard Ślązak, „Przemilczane aspekty prywatyzacyjne z lat 1990-94”).

Po 1989 r. zmiany, których dokonano okazały się dla bytu państwa i narodu tragiczne. Ich efektem jest od lat utrzymywane wysokie bezrobocie, głębokie rozwarstwienie społeczeństwa, zwiększanie się podziałów i niesprawiedliwości, zubożenie i degradacja licznych grup ludności, permanentne obniżanie się ogólnej jakości życia, brak perspektyw dla młodych ludzi, często dobrze wykształconych, brak mieszkań. 2 mln 600 tys. młodych Polaków wyjechało na Zachód za pracą. Około 2 mln pozostaje na bezrobociu.

Przy długotrwałym bezrobociu wzrasta liczna samobójstw i prób samobójczych; wzrasta przestępczość wśród bezrobotnych. Obecnie w Polsce następuje gwałtowny wzrost przestępczości, szczególnie w rejonach ogarniętych bezrobociem; wzrasta liczba rozwodów; młodzi bezrobotni są grupą najbardziej zagrożoną skutkami dezaktywacji zawodowej. To właśnie u nich obserwuje się trwałe – i groźne społecznie – zmiany w psychice. Frustracja, obojętność, zahamowanie rozwoju osobowości, obniżenie aspiracji edukacyjnych, lęk o przyszłość w rezultacie prowadzą do alkoholizmu, narkomanii i przestępczości.

 

 

Społeczeństwo poprzemysłowe

 

Przed II wojną światową polska była krajem rolniczym, po 1945 r. rolniczo-przemysłowym, a po 1989 r. krajem poprzemysłowym, inaczej postindustrialnym lub usługowym. Wprowadzono pojęcie „społeczeństwa postindustrialnego”.

Społeczeństwo postindustrialne (inaczej społeczeństwo poprzemysłowe inna nazwa to także społeczeństwo usługowe) – społeczeństwo, którego głównym źródłem utrzymania nie jest produkcja przemysłowa, polegająca na wytwarzaniu przedmiotów, lecz wytwarzanie i przetwarzanie informacji.

W odróżnieniu od społeczeństwa przemysłowego charakteryzującego się tym, że największe zatrudnienie jest w sektorze przemysłowym, w społeczeństwie postindustrialnym najwięcej osób jest zatrudnionych w sektorze usług. Drugim wyróżnikiem jest to, że w społeczeństwie postindustrialnym następuje przejście od masowej produkcji dla anonimowego klienta do produkcji dla klienta indywidualnego.

Pojęcie „społeczeństwa postindustrialnego” wprowadził w 1974 r. Daniel Bel (1919-2011), amerykański socjolog. Jest jednym z twórców koncepcji społeczeństwa poprzemysłowego oraz „końca wieku ideologii. Dzieli on historię ludzkości na trzy fazy: preindustrialną, industrialną i postindustrialną. Według niego, cechy społeczeństwa postindustrialnego to:

  1. a) przesunięcie znaczenia sektorów gospodarczych; rosnąca dominacja sektora usług (III sektora, przez co rozumie się m.in. administrację, bankowość, handel, transport, ochronę zdrowia, oświatę, naukę, sądownictwo, środki masowego przekazu, literaturę, sztukę itp.) przy znacznym spadku znaczenia sektora przemysłowego i ogromnym ograniczeniu rolniczego.
  2. b) zmiana dominującej technologii z energetycznej na informatyczną (co związane jest z automatyzacją, robotyzacją, rozwojem telekomunikacji).
  3. c) wzrost znaczenia planowania, prognozowania rozwoju, kontrolowania technologii; dominacja kryteriów pragmatycznych i technokratycznych przy zaniku racji ideologicznych czy etycznych.
  4. d) rozkwit „technologii intelektualnej”, a więc celowego wykorzystywania nauki dla potrzeb praktyki.

 

 

Społeczeństwo ponowoczesne

 

Z rewizjonizmem jest związana ponowoczesność. Wspomniany wyżej Zygmunt Bauman, socjolog, zwolennik ponowoczesności, uważa, że Holocaust i systemy totalitarne były wynaturzoną, ale logiczną konsekwencją nowoczesności – i to na różne sposoby. Były zwieńczeniem idei postępu i czystości, które zdaniem Baumana miały kluczowe znaczenie dla dynamiki nowoczesności. Oba wydarzenia były realizacją upragnionego (rzekomo doskonałego) społeczeństwa ludzi zasadniczo takich samych: albo przez eliminację i eksterminację niepasujących do „wzoru” (narodowy socjalizm i III Rzesza, zob. strategia antropoemiczna), albo przez przemielenie niepasujących tak, by utracili swoje nieodpowiednie cechy i przyjęli odpowiednie, utożsamiające ich z całością (komunizm i ZSRR, zob. strategia antropofagiczna).

Społeczeństwo ponowoczesne (ang. post-modern society) – określenie stosowane w odniesieniu do cech idealnych społeczeństw kształtujących się wraz z transformacją nowoczesnych struktur organizacyjnych i przemian osobowościowych.

Podstawową cechę tej formacji stanowi upowszechnianie się utraty wiary w postęp oraz rozbudowane dyskursy kryzysu i ryzyka. Jednocześnie nasilają się często sprzeczne z sobą trendy: konsumpcjonizm, indywidualizm, relatywizm moralny, rozwój kultury popularnej i utowarowienie kultury, globalizacja, glokalizacja, wzrost alfabetyzmu funkcjonalnego, gospodarka oparta na wiedzy, dedyferencjacja organizacji, rozwój nowych ruchów religijnych, nowych form życia wspólnotowego w społecznościach lokalnych i społecznościach sieciowych, decentralizacja władzy, emancypacja poszczególnych grup społecznych, nowych ruchów społecznych, „śmierć klas”, wzrost nierówności społecznych, zróżnicowania kulturowego, problemów tożsamościowych, znaczenia zróżnicowanych form kapitału oraz powstawanie indywidualnych i zbiorowych strategii dostosowawczych.

U podstaw społeczeństwa ponowoczesnegio stoi egzystencjalizm, marksizm, psychoanaliza, poststrukturalizm, dekonstrukcja oraz feminizm.

W perspektywie ponowoczesności nie liczy się tradycja, religia, normy społeczne, zdrowy rozsądek, logiczna analiza rzeczywistości, cokolwiek innego, co byłoby wspólną podstawą dążenia poszczególnych osób do szczęścia i radości życia. Wolność jest uważana jako najwyższa wartość. Relatywizm prowadzi do tolerowania nietolerancji.

Jedną z oczywistych i nieuniknionych konsekwencji tego typu utopii indywidualistycznego szczęścia jest absolutyzacja tolerancji, czyli postawienie jej ponad miłością i prawdą, ponad zdrowym rozsądkiem i odpowiedzialnością. Ideologicznie i cynicznie rozumiana tolerancja znajduje swoje najbardziej „poprawne” politycznie formy wyrazu w pobłażaniu wszelkiej słabości człowieka, w akceptowaniu najbardziej nawet cynicznych i zaburzonych zachowań oraz w … nietolerowaniu Kościoła katolickiego. Wyznawcom ponowoczesności zdaje się zupełnie nie przeszkadzać fakt, że postawienie tolerancji na szczycie wartości oznacza, że podłość i szlachetność, miłość i nienawiść, uczciwość i korupcja zostają uznane za równowartościowe zachowania i że absolutyzowanie tolerancji prowadzi do absurdalnych konsekwencji praktycznych. Człowiek „tolerancyjny” – w znaczeniu, jakie temu słowu nadaje ponowoczesność – powinien bowiem tolerować wszystko. A zatem także nietolerancję. Ponadto dosłownie rozumiana tolerancja oznacza ostatecznie pozostawianie danego człowieka jego własnemu losowi. Także człowieka niedojrzałego, uzależnionego, bezradnego czy krzywdzącego siebie i innych

 

 

Rozchwianie wartości

 

Marks i Engels uważali, że Bóg i religia są tworami ludzkimi, występowali więc przeciwko moralności chrześcijańskiej i religii i Bogu. W „Świętej rodzinie” Marks i Engels walczą przeciwko moralności abstrakcyjnej, wyalienowanej, usamodzielnionej, zwracającej się przeciwko ludziom, ich ludzkim potrzebom i pragnieniom. Przeciwko moralności, której przykładem w „Świętej rodzinie” jest przede wszystkim moralność chrześcijańska. Jednocześnie walczą oni o nową moralność, całkowicie podporządkowaną ludziom, wolności i szczęściu człowieczemu. O to, by ludzie nie byli dla moralności, lecz moralność dla ludzi, by nie była ona tylko czymś od święta, lecz czymś na co dzień.

Adam Schaff (1913-2006). fot. fundacionsistema.com
Adam Schaff (1913-2006).
fot. fundacionsistema.com

Adam Schaff o rozchwianiu wartości pisze: „Antropologia filozoficzna Marksa była konsekwencją wizji konfliktów jednostki w świecie rozchwianego systemu wartości w świecie wstrząsanym trudnościami przejścia od jednej formacji do drugiej”.

Po 1989 r. w Polsce nastał kryzys moralności. Stan ten spowodował zachwianie wartości i porządku moralnego, niezbędnego do równowagi psychicznej i samorealizacji osoby. Zatarcie bądź zniesienie granic między dobrem a złem w pewnych kręgach społecznych spowodowało dezorientację moralną i problemy na większości płaszczyzn życiowych. Przyjęto zasadę, że jednostka nakazom etyczno-moralnym nie musi się podporządkowywać.

Dla Schaffa stan ten posiada kapitalne znaczenie, ponieważ wolność człowieka realizuje się w konkretnych wyborach, a w rozchwianym systemie wartości, człowiek nie wie jak wybierać. Autor pisze: „Każdy świadomy wybór dokonuje się na gruncie określonego systemu wartości, który ustala skalę tego, co godne, dobre, szlachetne, słuszne, społecznie użyteczne itp., oraz skalę przeciwieństw tych określeń. Taki system wartości kształtuje się społecznie i jest wpajany jednostce przez różnokształtne wychowanie społeczne. W takiej analizie należy umiejętnie rozróżniać dwie różne sytuacje. Jedna polega na wyborze między różnymi systemami wartości”. Dalej: „Sytuacja taka zachodzi wówczas, gdy jednostka ma się decydować w swych działaniach społecznych np. na wybór programu konserwatywnego lub rewolucyjnego z wszystkimi stąd płynącymi konsekwencjami. Każda jednostka jest społecznie uwarunkowana, ale wybory jednostek w tym względzie są różne”.

(…) Sytuacja drugiego typu charakteryzuje się tym, że jednostka dokonująca wyboru na gruncie określonego systemu wartości popada w konflikt z tym systemem niezależnie od tego, jakiego dokona wyboru. Taka sytuacja występuje wówczas, gdy wybór oznacza w każdym wypadku konflikt z jakąś akceptowaną wartością”.

Dalej A. Schaff pyta: „Na czym polega problem sytuacji konfliktowych? Odpowiada: „Przede wszystkim na tym, że człowiek posiadając wolność wyboru, musi dokonać wyboru, ale nie może się zdecydować, co wybrać. W sytuacji konfliktowej bowiem trudność polega na tym, że przy dokładnej znajomości systemu wartości i związanych z nim nakazów i zakazów, każdy wybór prowadzi do przekroczenia jakiegoś zakazu, każda prób czynienia dobra wiąże się nieuchronnie z czynieniem zła. Jak wybierać? Które dobro jest wyższe, które zło jest gorsze”. (…) To są sytuacje, w których się powiada: „ja bym postąpił tak a tak, ale ty musisz decydować sam”.

Idąc za tym wskazaniem, przy kolejnych kampaniach wyborczych, w stacjach telewizyjnych pojawiają się „autorytety”, które w prowadzonych dyskusjach wyborczych, podpowiadają wyborcy, na kogo powinien głosować. W ogłupianiu ludzi prym wiodą jednak różne instytucje badania opinii publicznej, jak OBOP, CEBOS i inne, podające preferencje wyborcze Polaków. Zaraz po kolejnych wyborach ośrodki te z góry zakładają poparcie dla danych partii. Następnie przez cztery lata wmawiają te poparcie Polakom. Wynik wyborczy jest z góry przesądzony. W takiej sytuacji człowiek jest skazany na zły wybór.

Spotkanie rządu z Solidarnością: Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki, Leszek Balcerowicz, 16.02.1990 (Fot. Piotr Wójcik / Agencja Gazeta )
Spotkanie rządu z Solidarnością: Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki, Leszek Balcerowicz, 16.02.1990 (Fot. Piotr Wójcik / Agencja Gazeta )

W Polsce po 1989 r. w ramach tzw. pluralizmu politycznego stworzono dwa kierunki polityczne: lewicę i prawicę. W zasadzie między tymi dwoma kierunkami nie ma żadnej różnicy programowej, a wywoływane konflikty są pozorne, ale w odbiorze społecznym ma to robić wrażenie, że te dwa kierunki są różne. Lewica i prawica, czyli dwa skrzydła jednego ptaka, lub dwa skrzydła drużyny piłkarskiej. Nikt nie może dokonać właściwego wyboru, ponieważ wszystkie kierunki są zablokowane. Dla przeciętnego wyborcy, każdy wybór oznacza błąd. Niech przykładem będzie to, że po 1989 r. w Polsce na przemian rządzi prawica i lewica, ale program jest taki sam. Żadna z partii nie przerwała procesu rozpoczętego przez Balcerowicza w 1990 r. Przepędza się ludzi z deszczu pod rynnę i z powrotem z rynny pod deszcz. Wprowadzony po 1989 r. system, niezależnie czy rządzi prawica czy lewica, wyrzuca na margines życia wielką liczbę Polaków. W stosunku do Ukrainy i Rosji wszystkie partie mówią jednym głosem.

c.d.n.

 

Stanisław Bulza

 

  • Zdjęcie tytułowe: Jacek Kuroń, Bronisław Geremek, Leszek Kołakowski na warszawskich Powązkach.
    Fot. wg/PCO   Wybór wszystkich zdjęć do artykułu – wg.pco.

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2016.08.29

Avatar

Autor: Stanisław Bulza