Głąbiński Stanisław: DWA RZĄDY POLSKIE. ŻYDZI PRZECIWKO POLSCE.


Od Redakcji PCO:

Zakończenie I wojny światowej, po długich latach niewoli przyniosło szansę niepodległą. Jednym z ważnych problemów była sytuacja polityczna wśród rodaków. Zgadzający się na odrodzenie Polski oczekiwali rozmów z jedną reprezentacją Polaków. Podczas gdy w Warszawie jednemu rządowi przewodził socjalista Józef Piłsudski sympatyzujący z Niemcami, które były w wojnie z zachodnimi aliantami, w Paryżu istniał Komitet Narodowy uznawany przez mocarstwa zachodnie za legalną reprezentację narodu polskiego. Taka sytuacja była silną przeszkodą w porozumieniu z reprezentantami państw i środowisk decydujących o powojennej mapie Europy. Dodatkowo sytuację komplikowały środowiska żydowskie mające duży wpływ wśród polskich socjalistów. Żydowska polityka zarówno w czasie zaborów jak i w okresie odbudowy zrębów wolności była przeciwko konsolidacji państwa polskiego. We „Wspomnieniach politycznych” Stanisław Głąbiński omawia między innymi i ten temat. Poniżej fragment jego książki pt. „DWA RZĄDY POLSKIE. ŻYDZI PRZECIWKO POLSCE” (Rozdział VII, str. 390-394); z zachowaniem pisowni oryginału. Na zdjęciu tytułowym – od lewej: premier Włoch Vittorio Orlando, premier Wielkiej Brytanii David Lloyd George, premier Francji Georges Clemenceau i prezydent USA Woodrow Wilson przed podpisaniem traktatu wersalskiego. Fot. Wikipedia Common, PD.
Waldemar Glodek/PCO

 

*       *       *

 

Wspomnienia polityczne

Stanisław Głąbiński

 

DWA RZĄDY POLSKIE. ŻYDZI PRZECIWKO POLSCE

(Rozdział VII, str. 390-394)

 

Stanislaw-Glabinski-Wspomnienia-PolitycznePolska miała wówczas dwa rządy o Janusowym obliczu. Jeden w Warszawie pod dyktaturą Piłsudskiego, utrzymujący stosunki  przyjazne z Niemcami, będącymi w wojnie z koalicją zachodnią, i odwracający się od tej koalicji. Drugi rząd w paryskim Komitecie Narodowym, uznanym przez mocarstwa zachodnie za legalną reprezentację narodu polskiego. Paryski Komitet Narodowy rozporządzał we Francji armią polską, której zawiązkiem byli okryci sławą Bajończycy od czasu walk pod Arras w r. 1915, a która na mocy dekretu prezydenta Poincarego z 4 czerwca 1917 została uznaną za samoistną armię polską. Pierwsza dywizja tej armii została później zaprzysiężoną w obecności Poincarego 22 czerwca 1918 i otrzymała z jego rąk sztandary, ofiarowane przez miasto Paryż, Verdun, Nancy i Belfort, jako armia sprzymierzona z koalicją zachodnią.

Dziwny ten stan istniał i przewlekał się pomimo zwycięstwa koalicji zachodniej i wdrożonej akcji pokojowej. Kto za taki stan jest odpowiedzialnym, niechaj to rozstrzygnie kiedyś wolna od uprzedzeń historia . . .

Komitet Narodowy w Paryżu, rozumiejąc dobrze niebezpieczeństwo płynące stąd dla Polski w dobie rokowań pokojowych, wysłał do Polski najpierw swego członka Stanisława Grabskiego, jako dawnego towarzysza Piłsudskiego, aby doprowadził do porozumienia z Komitetem. O tej misji pisze obszernie Marian Seyda (II str. 354 i nast.), najlepiej o tym poinformowany, dlatego poprzestaję na moich osobistych wrażeniach. Przybycie Grabskiego do Warszawy powitała cała opinia narodowa z ulgą i radością, dla niego samego zaś powrót do ojczyzny w takiej roli i z paszportem rządu polskiego (Komitetu Narodowego) był prawdziwym triumfem, opuścił był bowiem Lwów w r. 1915 jako niebezpieczny dla Austrii »moskalofil« i z armią Hallera drogą na Murmań dostał się do Francji. Ale wypełnienie powierzonego mu zadania nie było łatwe w obecnie zgłębionego uporu i osobistej ambicji czynników, z jakim miał się porozumieć. Chodziło tu bowiem o wykazanie Naczelnikowi Państwa, że cały naród, a zatem także socjaliści uznają konieczność zasadniczej zmiany orientacji politycznej. Tymczasem socjaliści uważali się w Polsce za »beati possidentes«, dorwawszy się do władzy i nie myśleli jej porzucić dla »dobra narodowego«. W konferencjach stronnictw, jakie się odbywały przy udziale Grabskiego w sali hotelu Bristol socjaliści wcale nie uczestniczyli. Odbywały się tam długie, ale bezcelowe, dyskusje polityczne o położeniu. Przywódca socjalistów i redaktor Robotnika Perl, dla którego także sprawa żydowska nie była obojętna, zajmował negatywne stanowisko w obec wszelkich projektów kompromisowych. Opinia stronnictw polskich była ustaloną co do konieczności nawiązania ścisłych stosunków z koalicją zachodnią, poboru wojska, utworzenia rządu koalicyjnego, wyrzucenia posła niemieckiego z Warszawy, ustalenia granic Polski i ustąpienia rządu Moraczewskiego. Podobno także Piłsudski w konferencjach z Grabskim przychylał się do idei rządu koalicyjnego, ale żadnej inicjatywy w tym kierunku, nie podejmował. Jakieś fatum zaciążyło nad tym i rokowaniami, nie można było bowiem doprowadzić do żadnego rezultatu, chociaż sytuacja polityczna w kraju była wyjaśniona, wszystkie stronnictwa polskie (naprawdę polskie) stanęły na zasadniczym wspólnym gruncie, nawet Naczelnik Państwa był dla wspólnej myśli pozyskany… Stanisław Grabski widząc niepowodzenie swej misji, zadowolił się zbiorową uchwałą programową stronnictw, powziętą w Poznaniu 20 grudnia 1918 i uznał swą misję za skończoną z końcem grudnia listem otwartym do polskiej partii socjalistycznej, składającym na nią całą odpowiedzialność za położenie w kraju i za następstwa jej partyjnej, egoistycznej polityki.

Godzi się jednak zapytać, czy jest rzeczą możliwą, aby stronnictwo naprawdę polskie, w tak wielkiej dziejowej chwili, gdy się rozstrzygały losy Polski i zależne były od woli i decyzji zwycięzców, było na te losy obojętne? Sądzę, że jakieś inne czynniki, ukryte sprężyny tu działały i całe stronnictwo socjalistyczne za sobą pociągnęły. Pytanie takie musi sobie zadać każdy Polak, dbały o przyszłość Ojczyzny, bo takie chwile mogą się także w przyszłości powtórzyć. Nie jestem wtajemniczony w intencje i działalność różnych lóż masońskich i nie mogę o nich niczego z własnych wiadomości powiedzieć. Ale patrzałem w czasie wojny i po wojnie na zachowanie się żydów, odgrywających dużą rolę w stronnictwie socjalistycznym i stwierdzić muszę, że polityka żydowska zwrócona była przeciwko konsolidacji państw a polskiego. Świadczyło o tym zachowanie się żydów już w Austrii w czasie wojny, denuncjacje przeciw Polakom, szerzenie w całym świecie fałszywych wieści o »pogromach« w Polsce, podkopywanie Komitetu Narodowego w Paryżu.

Przytoczyłem już w innym miejscu jaskrawy fakt, że znaleźli się w Kole polskim w Wiedniu dwaj żydowscy posłowie, niby »Polacy«, Gross z Krakowa i Rnuch ze Stanisławowa, którzy nie chcieli dać swoich podpisów na proteście Koła polskiego przeciw kłamliwym wieściom o »pogromach» w Krakowie, których wcale nie było. Kiedy przemawiałem w parlamencie austriackim przeciw przeniewierczej polityce Austrii po zawarciu pokoju Brzeskiego i kiedy cała izba poselska słuchała mnie w głębokiej ciszy, przerwał nagle tę ciszę żyd Straucher z Bukowiny cynicznym okrzykiem: »Gadaj Pan lepiej o pogromach w Krakowie«. Im bliżej było konferencyj pokojowych, tym liczniejsze i bezwstydniejsze były wiadomości o pogromach w Polsce. Marian Seyda przytacza w swoim dziele (II str. 398 ) wymowne dowody celowej, zorganizowanej akcji żydostwa światowego przeciw Polsce w czasie, gdy zdarzenia w innych krajach, a nawet »posunięcia« rządowe, godzące jaskrawo w interesy żydowskie, albo przemilczano, albo nie przywiązywano do nich wielkiej wagi. Z tą złośliwą i tendencyjną propagandą przeciwko Polsce łączył się nacisk na rządy sprzymierzone celem nie dopuszczenia do pełnej niepodległości Polski lub przynajmniej do okrojenia Polski pod względem terytorialnym. Szczególnie Niemcy pracowali nad tym, aby polskich ziem zachodnich nie uznano wedle tezy Wilsona za niewątpliwie polskie. Ze zbioru dokumentów Filasiewicza i z dzieła M. Seydy przytoczę tu jeszcze pismo ministerstwa spraw zagranicznych W. Brytanii z 14 listopada 1918 o rzekomym pogromie żydów w Warszawie z przestrogą, że państw a sprzymierzone »będą mogły udzielić pomocy tylko tym krajom, które wykażą pragnienie pokoju i cywilizacji«. A był to dzień właśnie niesłychanej prowokacji żydów przeciw Polsce, urządzających pochód w Warszawie z okrzykami: »Precz z Polską, z wojskiem polskim, z Piłsudskim«. Prowokacja ta nie znalazła dostatecznego odparcia, dzięki pomocy udzielonej żydom przez komunistów i socjalistów (czerwona chorągiew na zamku królewskim). W dniu 5 grudnia amerykański sekretarz stanu w telegramie przestrzegał Dmowskiego, że pogromy żydów w Polsce mogą ochłodzić »sympatie narodu amerykańskiego dla polskich aspiracyj«. W dniu 7 grudnia minister spraw zagranicznych Francji Pichon przesłał prezesowi Komitetu Narodowego notę o setkach ofiar żydowskich kobiet i dzieci, jakie rzekomo zginęły w czasie pogromów we Lwowie i wskazał na wielką odpowiedzialność, jaka stąd spaść może na państwo polskie. W dniu 10 grudnia musiał tenże Pichon dawać w tej sprawie wyjaśnienia w izbie francuskiej na interpelację Mouteta. Szczególnym niepokojem napawała żydów osoba Romana Dmowskiego. W pamiętnikach Hipolita Korwina Milewskiego (Poznań 1950) znajdujemy opowiadanie o rozmowie, jaką w kilka dni po zawieszeniu broni (z dnia 11 listopada) miał Maurycy Rotschild w Paryżu z Ksawerym hr. Orłowskim. W rozmowie tej Rotschild wygrażał się, że jeśli Dmowski będzie przedstawicielem Polski na kongresie pokojowym, to cały »Izrael będzie uważał taką nominację za policzek wymierzony narodowi i w imię honoru Izraela odpowiednio postąpi«. A więc nie tylko interes, także »honor« żydów był przeciwko Polsce.

Pomimo tego poczucia »honoru« liczyli się żydzi z możliwością dojścia obozu narodowego do władzy w Polsce. W czasie pobytu Stanisława Grabskiego w Warszawie jako delegata paryskiego Komitetu Narodowego zjawił się u mnie Dr Nossig, żyd z Berlina, jako delegat jakiejś międzynarodowej organizacji żydowskiej z prośbą, abym z nim odbył przy udziale Grabskiego konferencję w sprawie żydowskiej w Polsce. Na konferencji tej Dr Nossig pragnął się dowiedzie, jak demokracja narodowa po objęciu władzy traktować będzie sprawę żydowską. Obaj wyraziliśmy zgodnie Opinię, że Polska musi dążyć do stworzenia własnego mieszczaństwa, przemysłu i handlu, a zbyt wielka liczba żydów w miastach i w zajęciach wolnych jest przeszkodą dla osiągnięcia samodzielności gospodarczej przez Polaków we własnym państwie. Żydzi powinni to sami zrozumieć, a mając środki materialne powinni się postarać o to, aby przynajmniej połowa ludności żydowskiej wyemigrowała z kraju. Nossig oświadczył, że on i organizacja żydowska, która go wysłała, zdaje sobie sprawę z konieczności usunięcia z Polski bardzo znacznej części żydów i w tym duchu działać zamierzają. Może nie przewidywał ów delegat żydów, że nadejdą kiedyś dla żydów szczęśliwsze czasy, kiedy stanie się zadość nawet żądaniu zagranicznego komitetu żydowskiego z 2 października 1918 (Seyda, str. 399), aby żydów rosyjskich zamieszkałych w Polsce uznano za obywateli polskich. Stało się tak w czasach pomajowych. Nie sądzę jednak, aby to zarządzenie odpowiadało woli i poglądom Józefa Piłsudskiego. Przypominam sobie dobrze, że w rozmowie ze mną w sprawie mniejszość: narodowych Piłsudski robił zasadniczą różnicę pomiędzy prawami ludów osiadłych w Polsce, a pretensjami żydów, jako żywiołu obcego, napływowego.

Dualizm rządów w Polsce ustał dopiero po porozumieniu się Józefa Piłsudskiego z Komitetem Narodowym Polskim i po powołaniu Ignacego Paderewskiego na szefa rządu polskiego (16 stycznia 1919). Dawne rozdźwięki przebrały łagodniejsze formy, ale niestety nie wygasły zupełnie.

Rząd RP Ignacego Paderewskiego - 1919 r. (utworzony 31 grudnia 1918 r.), fot. "Kurier Warszawski" luty 1919. Wikimedia - Domena publiczna.
Rząd RP Ignacego Paderewskiego – 1919 r. (utworzony 31 grudnia 1918 r.), fot. „Kurier Warszawski” luty 1919. Wikimedia – Domena publiczna.

 

    *     *     *

 

Polecamy na naszym portalu na ten temat:

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2016.10.29

Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane