Stanisław Bulza: Z realnego socjalizmu do komunizmu. (Część VI.)


Przeczytaj      Część I.      Część II.     Część III.     Część IV.     Część V.    

Niszczenie polskiego rolnictwa

 

Węglan sodu w paszy Cargill

 

Modyfikowana soja uprawiana na wielkich latyfundiach. Wg GMO Compass w 2007 roku ponad połowa (58.6%) to uprawy soji genetycznie modyfikowanej. Fot. impowerage.com
Modyfikowana soja uprawiana na wielkich latyfundiach. Wg GMO Compass w 2007 roku ponad połowa (58.6%) to uprawy soji genetycznie modyfikowanej. Fot. impowerage.com

W 2004 roku Gerard Kosytorz, przedsiębiorca, przerzucił się z produkcji tworzyw sztucznych na hodowlę szynszyli. W styczniu 2004 roku Gerard Kosytorz miał już stado liczące 1300 sztuk. Przy domu wybudował dwie nowoczesne hale z ogrzewaniem podłogowym i klatkami do hodowli szynszyli. Zainwestował w ten biznes 600 tys. zł. Na czymś trzeba było jednak oszczędzić, więc kupił paszę firmy Cargill, tańszą od innych. Wkrótce jednak szynszyle zaczęły tracić futro i masowo zdychać. Hodowca musiał niemal całe stado uśpić w komorze gazowej. Przyczyną pogromu zwierząt była karma. Okazało się, że zawierała żrący środek węglan sodu, używany m.in. w proszkach do prania. Producent paszy przyznał się do winy. Później jednak Cargill zmienił zdanie i orzekł, że przyczyną śmierci zwierząt nie była zatruta karma, ale zwykła salmonella. Rozpoczęła się trzyletnia batalia w sądzie. W czerwcu 2007 roku sąd przyznał Kosytorzowi 638 tys. zł odszkodowania. Ten jednak pieniędzy nie zobaczył, bo Cargill się odwołał, co przeciągnęło sprawę o prawie pół roku. Kiedy w listopadzie Sąd Apelacyjny we Wrocławiu miał ogłosić wyrok w tej sprawie, niecałe pół godziny przed rozprawą komornik sądowy w Oleśnie licytował dom zbankrutowanego hodowcy, w którym ten mieszka wraz z 17-letnią córką. Pierwsza dobra wiadomość była taka, że nikt się nie zgłosił do licytacji domu w Pietraszowie. Tego samego dnia, pół godziny później, sąd apelacyjny odrzucił odwołanie Cargilla. – Zastosowaliśmy się do decyzji sądu i wypłaciliśmy panu Gerardowi Kosytorzowi odszkodowanie – mówi Iwona Wdowczyk z Cargill Polska

 

 

NAFTA

 

Północnoamerykański Układ Wolnego Handlu (NAFTA), zawarty w latach 90. XX w. między Kanadą, Meksykiem i USA, przyniósł stronie kanadyjskiej niewiele korzyści i zakonserwował kraj w roli dostawcy surowców, a nie twórcy innowacji – powiedziała PAP ekspertka ds. porozumień handlowych, Kanadyjka Maude Barlow.

NAFTA jest krytykowana ze względu na swój niekorzystny wpływ na miejsca pracy, środowisko oraz prawo państw do samostanowienia. Szczególnie dotkliwie skutki deregulacji odczuli mieszkańcy Meksyku, zwłaszcza z terenów rolniczych. Udział importu żywności w PKB wzrósł z 13% do 42% w ciągu zaledwie 8 lat istnienia tej strefy. Te doświadczenia przywoływane są w obecnie toczącej się debacie dotyczącej umów TTIP i CETA, mających połączyć strefą wolnego handlu Unię Europejską ze Stanami Zjednoczonymi i Kanadą.

 

 

„Strukturalne dostosowania”

 

W lipcu 2013 r. ambasador Kolumbii w USA ustąpił ze stanowiska wskutek nagłośnienia jego zaangażowania w nie do końca legalną próbę wsparcia amerykańskiej korporacji Cargill w przejęciu – za pomocą podstawionych spółek – 52 000 ha ziemi. Na tym obszarze miała akurat odbywać się produkcja rolna, ale zagrabiona ziemia służy także do innych celów – wykorzystuje się ją pod budowę kopalń, dróg, budynków i zapór wodnych. Mówiąc wprost, grabież gruntów oznacza wywłaszczenie wielu ludzi i rodzin. Pozbawia się ich nie tylko podstaw egzystencji, ale także społecznego zakorzenienia i źródeł tożsamości.

Protesty w stolicy Meksyku przeciwko NAFTA, 31.12.2008. Fot. Mario Guzman / EPA / thegurardan.com
Protesty w stolicy Meksyku przeciwko NAFTA, 31.12.2008. Fot. Mario Guzman / EPA / thegurardan.com

W ramach działań międzynarodowego kapitału na rzecz otwierania rynków państw Południa na łatwiejszą eksploatację, w krajach, które albo dobrowolnie podpisały umowy (np. Meksyk przystąpił do NAFTA, Północnoamerykańskiego Układu Wolnego Handlu), albo zostały zmuszone do zaakceptowania programów „strukturalnego dostosowania” Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego (Jamajka i Haiti), narzucono rolnikom niekorzystne warunki. Umowy te obniżyły cła na żywność importowaną. W rezultacie miliony małych producentów kukurydzy w Meksyku, w zasadzie wszyscy rolnicy na Jamajce oraz większość haitańskich producentów ryżu – zbankrutowali, nie będąc w stanie konkurować z niskimi cenami importowanej żywności. Destrukcja jamajskiego rolnictwa została przedstawiona w filmie dokumentalnym z 2001 r. pod tytułem „Życie i dług”

Zamieszki na Haiti w swojej intensywności przypominały rozruchy przeciwko Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu w Wenezueli – tak zwane Carazco – które zmieniły kształt polityki tego kraju prawie dwie dekady wcześniej. W skali globalnej około 70 proc. krajów biednych, których ekonomia opiera się na rolnictwie, nie jest już zdolnych wyżywić się same, stały się one importerami żywności netto kupując ją w krajach zamożnych. Przykładem może być tu Argentyna, gdzie po wprowadzeniu dwadzieścia lat temu za radą krajów Północy zmechanizowanej, bezorkowej uprawy monokultury soi, zapotrzebowanie na pracę spadło do tego stopnia, że setki tysięcy robotników rolnych musiało odejść z rolnictwa. Wszystko to przyniosło wielką plajtę rolników argentyńskich – tylko w latach 1988 – 2002 upadło ponad 100 tys. farm stanowiących ¼ wszystkich małych gospodarstw w tym kraju, a liczba farm mlecznych w kraju spadła o połowę. Ziemia bankrutujących rolników trafiła w ręce właścicieli latyfundiów. Podobny proces odbył się także w sąsiadującym z Argentyną Paragwaju, gdzie „sojowa rewolucja” doprowadziła do niewiarygodnej koncentracji ziemi: 1 proc. ludności tego kraju posiada obecnie aż 77 proc. ziem rolnych. Również w tym kraju w ciągu ostatnich 20 lat 100 tys. rolników zostało wypartych ze wsi i trafiło do rozrastających się slumsów wielkich miast.

Taki sam los może spotkać polskich rolników po zawarciu kompleksowej umowy CETA pomiędzy Unią Europejską a Kanadą. CETA jest podobna do Północnoamerykańskiego Układu Wolnego Handlu (NAFTA).

 

 

CETA

 

CETA (Comprehensive Economic and Trade Agreement) proponuje zniesienie niemal wszystkich ceł i barier pozataryfowych oraz liberalizację handlu usługami między Unią Europejską a Kanadą. W sierpniu 2014 r. zakończyły się negocjacje w sprawie CETA – kompleksowej umowy gospodarczo-handlowej. W grudniu 2015 roku Komisja Europejska podała do wiadomości publicznej swój mandat do negocjacji, a 23 września 2016 roku w Bratysławie, podczas nieoficjalnego spotkania europejskich ministrów ds. handlu, padły wstępne deklaracje na temat jej przyjęcia. 27 października 2016 r. miała zostać podpisana podczas szczytu UE – Kanada, zgodnie z pierwotnymi założeniami, umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a Kanadą. Negocjacje utknęły z powodu Belgii, która jest jedynym unijnym krajem nie zgadzającym się na podpisanie porozumienia. Powodem jest sprzeciw Walonii, francuskojęzycznego regionu. Walonia obawia się, że umowa doprowadzi do obniżenia standardów w rolnictwie. Ma też zastrzeżenia do międzynarodowego arbitrażu zapisanego w umowie, który będzie orzekał w sporach inwestor-państwo i który – zdaniem przeciwników umowy – wzmocni pozycję międzynarodowych korporacji. Walonia pod murem. Na szczycie UE 30 października 2016 r. (niedziela) została podpisana umowa handlowa Unii z Kanadą.

Rynek kanadyjski jest na 12. miejscu wśród najważniejszych rynków dla UE, za to Unia jest dla Kanady drugim najważniejszym partnerem handlowym – trafia tu niemal 10 proc. kanadyjskiego eksportu. We wspólnym unijno-kanadyjskim studium, korzyści gospodarcze z umowy handlowej UE-Kanada oszacowano na ponad 11 mld euro w przypadku 500-milionowej UE i około 8 mld euro dla 35-milionowej Kanady.

Kanada jest jednym z trzech największych producentów żywności zmodyfikowanej genetycznie (GMO) na świecie. Umowa może więc doprowadzić do zwiększenia importu na rynek europejski zmodyfikowanego genetycznie oleju rzepakowego, kukurydzy, soi i buraków cukrowych. Kanadyjczycy od ubiegłego roku zezwalają na sprzedaż jabłek modyfikowanych genetycznie. CETA pozwoli na zwiększenie ich eksportu do Europy, ponieważ obniżone zostaną cła wwozowe z 9 do 0 proc. Uderzy to głównie w Polskę, gdzie produkcja jabłek jest największa w UE. CETA (podobnie jak TTIP) znacznie przyspieszy i ułatwi rozwój i dominację wielkoskalowego modelu rolnictwa przemysłowego opartego na monokulturach, intensywnych uprawach z masowym stosowaniem nawozów sztucznych, herbicydów (np. groźnego dla bioróżnorodności glifosatu) i coraz silniejszych pestycydów, a także rozprzestrzeniania się upraw (a z czasem również hodowli) GMO. Wynika to z raportu Council of Canadians Europa: CETA to zagrożenie dla bezpieczeństwa żywności.

Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych, będącej krajowym reprezentantem wszystkich rolników, stwierdził w swoim oświadczeniu, że „CETA spowoduje zniszczenie rolnictwa w Polsce i w Europie, a co za tym idzie ogromne negatywne skutki ekonomiczne dla Polski.”

Biotechnologia rolnicza przyspiesza zanikanie drobnych gospodarstw rolnych na całym świecie. Deforestacja, zwiększone zużycie pestycydów, pozbawianie środków do życia lokalnej ludności i rolników, koncentracja ziemi, praca niewolnicza, ucieczka z terenów rolniczych i wzrastające ubóstwo, to występujące masowo konsekwencje przemysłowego modelu rolnictwa opartego na transgenicznej monokulturze.

6 października 2016 r. Sejm RP przyjął uchwałę ws. umowy handlowej z Kanadą (CETA). Posłowie zaakceptowali wpisanie do uchwały zapisu, że Sejm będzie ratyfikował CETA większością 2/3 głosów. Za uchwałą było 326 posłów, przeciw 90, wstrzymało się 11. Odrzucono też poprawkę klubu Kukiz‘15, że ratyfikacja musi się odbyć w referendum.

Minister Domagalski w wywiadzie dla „Codziennej” powiedział: „Temat umowy CETA budzi wielkie kontrowersje. – Zgoda polskiego rządu na podpisanie umowy CETA przez UE wynikała z analizy wszystkich korzyści i zagrożeń, jakie może ona przynieść. Analiza ta wskazała na jej pozytywne skutki dla naszej gospodarki”.

Komunizm to dżungla i prawo pięści. Słabi giną. Polskie rolnictwo jest w słabej kondycji, dlatego może być pochłonięte przez obce koncerny, tak jak polski przemysł. Umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a Kanadą spowoduje zalanie rynku krajowego tanią i modyfikowaną żywnością z Kanady, co w konsekwencji zniszczy polskie rolnictwo. Rolnicy nie będą w stanie konkurować z niskim cenami.

 

 

TTIP

 

Podczas wizyty w Polsce w listopadzie 2013 r. sekretarz stanu USA, John Kerry zachęcał polskich i amerykańskich przedsiębiorców do propagowania idei TTIP w Europie wskazując na nowy globalny nurt w polityce zagranicznej – kierunek ekonomiczny.

Protest przeciwko CETA i TTIP w Berlinie, 3 284 289 podpisów odebrał  Martin Schulz. Fot. za: stop-ttip.org
Protest przeciwko CETA i TTIP w Berlinie, 3 284 289 podpisów odebrał Martin Schulz. Fot. za: stop-ttip.org

TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership – Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji) to porozumienie handlowe negocjowane od 2013 roku, którego głównym celem jest utworzenie strefy wolnego handlu pomiędzy USA i Unią Europejską. TTIP docelowo ma wykraczać dużo dalej niż dotychczasowe porozumienia handlowe, polegające na redukcji stawek celnych. Umowa w swych założeniach przewiduje bowiem jeszcze usunięcie barier regulacyjnych czy wzajemne uznawanie standardów w celu obniżenia kosztów dla eksporterów, importerów i inwestorów (PAP).

Negocjacje objęte są tajemnicą. Aby uspokoić opinię publiczną Komisja Europejska latem 2014 r. opublikowała wybrane materiały informacyjne i komentarze oraz obszerne materiały promocyjno-propagandowe, które jednak nie obejmują treści negocjowanych zapisów. Obawy związane są z wpływem TTIP na miejsca pracy w Unii Europejskiej. Z wcześniejszych, bardzo optymistycznych szacunków wycofała się już nawet Komisja Europejska. Obecnie szacuje się, że w pierwszym okresie po podpisaniu umowy może dojść do utraty od 600 tys. do 1,3 mln miejsc pracy.

Umowę TTIP w imieniu UE negocjuje Komisja Europejska. Jest jednak zobowiązana do prowadzenia tych negocjacji w konsultacjach z Komitetem Polityki Handlowej Rady UE, gdzie reprezentowane są państwa członkowskie, w tym Polska. Tak więc, o ile rząd Polski nie negocjuje bezpośrednio z USA, to ma on wpływ na stanowisko UE, które jest prezentowane stronie amerykańskiej przez Komisję Europejską.

Konsekwencje umowy Unii Europejskiej ze Stanami Zjednoczonymi (TTIP) i z Kanadą (CETA) będą miały wymierny wpływ na obywateli. Te umowy nie zawierają niczego korzystnego dla społeczeństwa. Ich jednymi beneficjentami będą wielkie korporacje – mówi money.pl Maria Świetlik z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności. Jej zdaniem TTIP i CETA są zagrożeniem dla demokracji i suwerenności państw. – Kwestie społeczne, korzyści dla obywateli, ochrony środowiska czy zdrowia będą musiały ustąpić przed generowaniem zysków korporacji – uważa.

Negocjacje umów o wolnym handlu prowadzone są w ścisłej tajemnicy. Dostęp do ustaleń ma jedynie garstka osób. Telefony muszą zostać na zewnątrz, zabronione jest kopiowanie dokumentów, nawet odręczne notatki. Skąd ta cała konspiracja?

Przemysław Ciszak, money.pl: Dlaczego tak się stało?

Maria Świetlik, Instytut Globalnej Odpowiedzialności: „Ponieważ te umowy nie zawierają niczego korzystnego dla społeczeństwa. Nie widzę innego wyjaśnienia. Jedynymi ich beneficjentami będą wielkie korporacje, a odbywać się to będzie kosztem małych i średnich przedsiębiorstw. Potwierdza to analogiczne, zawarte 20 lat temu, porozumienie NAFTA między USA, Kanadą i Meksykiem. Podczas negocjacji też snuto wizje korzyści. Efekt jest taki, że największym przegranym jest najbiedniejszy z tej trójki Meksyk, a w drugiej kolejności Kanada. Najwięcej zyskały silne firmy z USA. Uważam, że z TTIP oraz CETA będzie podobnie.”

Polska nie bierze bezpośredniego udziału w negocjacjach, ale Wicepremier Morawiecki wyraził poparcie dla umowy TTIP, i to w jej „mocnej” wersji. Stanowisko rządu PiS wobec kontrowersyjnej umowy TTIP jest już absolutnie jasne. Rząd nie tylko poprze tę umowę, ale nawet opowiada się za jej „mocniejszą wersją”. Tak przynajmniej wynika z wypowiedzi wicepremiera Mateusza Morawieckiego, które padły w czasie środowego spotkania w Amerykańskiej Izbie Handlowej.

Negocjowana umowa o wolnym handlu między UE a USA obniży bezpieczeństwo żywności i standardy środowiskowe – ogłosił Greenpeace, ujawniając część poufnego tekstu negocjowanego dokumentu. Francja nie podpisze Transatlantyckiego Partnerstwa w Dziedzinie Handlu i Inwestycji, poinformował we wtorek prezydent Francois Hollande. 28 sierpnia 2016 r. wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel poinformował, że negocjacje w sprawie umowy TTIP „nie powiodły się”: „Negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi de facto nie powiodły się, ponieważ my, Europejczycy, nie chcemy poddać się amerykańskim żądaniom”.

 

 

ISDS

 

Mechanizm ISDS (mechanizm rozstrzygania sporów na linii inwestor-państwo, investor-to-state dispute settlement) stanowi element niektórych umów w sprawie wzajemnego popierania i ochrony inwestycji. Komisja Europejska oraz niektóre państwa członkowskie uważają, że system rozstrzygania sporów między inwestorami a państwem jest ważnym narzędziem ochrony inwestorów, którym wymóg przestrzegania powszechnie obowiązującego prawa utrudnia uzyskiwanie pożądanych zysków.

Polska podlegać będzie korporacjom. TTIP jest gorszą formą sterowania społeczeństwem i państwami od traktatów Unii Europejskiej. Kiedy Polska będzie chciała wdrożyć nową ustawę, to dana korporacja może się temu sprzeciwić. Wtedy sprawa trafia do prywatnego międzynarodowego trybunału (ISDS) i oskarża Polskę o celową grę na zmniejszenie zysków korporacji. Trybunał składa się z trzech prawników z dużych kancelarii korporacyjnych. Nie ma wątpliwości dla kogo będą orzekać. Adwokaci zarabiaj 1000 dolarów na godzinę, czyli 8 mln dolarów za rozprawę.

Maude Barlow opublikowała raport pt. „Przeciwko TTIP, CETA i ISDS: Lekcje z Kanady”. Autorka w raporcie pisze: „Chociaż porozumienia te wprowadzają wiele innowacji w handlu, zawierają jednocześnie klauzule dotyczące ISDS, które są szczególnie kontrowersyjne w Europie. W wyniku zawarcia układu NAFTA Kanada jest najczęściej pozywanym przez inwestorów państwem wśród krajów rozwiniętych, a Kanadyjczycy mogą podzielić się ważnymi doświadczeniami z Europejczykami, którzy stoją wobec wyzwań związanych z TTIP i CETA”. Dokument jest ostrzeżeniem dla Europejek i Europejczyków.

Polska już parę razy płaciła odszkodowania korporacjom międzynarodowym? Cargill pozwał Polskę, gdy wprowadzono ograniczenia na stosowanie syropu izoglukozowego? Arbitrzy, którzy rozpatrywali sprawę przyznali rację firmie, uznając za dyskryminację owe ograniczenia. Tłumaczyli to tym, że wysokość produkcji ustalona przez Polskę była niższa niż możliwości firmy. Polska zapłaciła 16,3 mln dolarów plus odsetki. I to nie jest jedyny przykład.

Mechanizm rozstrzygania sporów na linii państwo-inwestor znany jako ISDS, w umowie CETA ma nosić nazwę ICS. Za zmianą nazwy ma iść rewolucja w pracy arbitrów, m. in. w zakresie przejrzystości ich działania. Wiceminister rozwoju Radosław Domagalski, zapewnia nawet, że Polska wprowadzi do 15-osobowego składu sędziowskiego polskiego reprezentanta. Niestety bez zmian pozostaje fakt, że pozwala się firmom ponadnarodowym zaskarżać rządy państw do prywatnego arbitrażu, a nie do krajowych sądów. Firma może zaskarżyć państwo, gdy uzna że zostało „pośrednio wywłaszczona” z potencjalnych zysków, bo np. państwo podniosło pensję minimalną albo zakazało stosowania jakiegoś pestycydu.

 

 

Sowchozy

 

Największą rolę w globalnym biznesie odgrywają następujące koncerny: Cargill, Inc., Archer Daniels Midland (ADM/Topfer), Continental, Luis Dreyfus, Bunge, Con Agra, Pills-bury (własność Grand Metropolitan). Kompanie te skupiają i kontrolują 90% całego światowego handlu oraz produkcji zbóż i mięsa. Uzupełniają je kompanie Unilewer i Nestles kontrolowane oczywiście przez Grand Metropolitan, a same kontrolujące z kolei produkty mleczne i mleko, walcząc zaciekle z indywidualnymi hodowcami i ich spółdzielczością. Globalne koncerny działają w zasadzie na wzór sowieckich sowchozów, z tą jedną różnicą, że sowchozy były państwowe, a wielkie koncerny są prywatne, ale głównie amerykańskie. To właśnie Amerykanie koncernami kolonizują świat. Ich działalność polega głównie na tym, że wywłaszczają, zawłaszczają lub kradną (grabież) rolnikom ziemię. Niszczą rolnictwo indywidualne. A to jest właśnie komunizm. Sowchozy również były tworzone z ziemi zarekwirowanej od dawnych wielkich właścicieli ziemskich w ramach reformy rolnej. Cały majątek sowchozów należał zatem od początku tylko do państwa, zaś status zatrudnionych w nich ludzi miał charakter pracowników najemnych.

Plantacje palm oleistych w krajach Afryki, Azji Płd.-Wsch., Brazylii należą do największych na świecie. Fot. za: plantationsinternational.com
Plantacje palm oleistych w krajach Afryki, Azji Płd.-Wsch., Brazylii należą do największych na świecie. Fot. za: plantationsinternational.com

W ostatnich latach doszło do przejęcia kontroli nad olbrzymimi połaciami ziemi, głównie w Afryce, Azji Południowo-Wschodniej i Ameryce Łacińskiej, poprzez zakup gotówkowy albo długoterminowe umowy najmu/dzierżawy i usuwanie rolników z ich ziemi. Ponadto w kilku krajach, takich jak Kolumbia czy Brazylia, lokalny kapitał jest w dużej mierze inwestowany w zakup ziemi i rozwój wielkich przedsiębiorstw rolnych. Najbardziej wyczerpujące dane dostępne są w Land Matrix, organizacji monitorującej światowy rynek handlu ziemią i dysponującej informacjami z poszczególnych krajów o gruntach wykupionych przez zagraniczne podmioty, wpływie tych przejęć na lokalną społeczność, plonach oraz kraju pochodzenia „grabieżców”. Według tych danych prawie wszystkie państwa w największym stopniu padające ofiarą grabieży mierzonej w milionach hektarów znajdują się w Afryce i Azji Południowo-Wschodniej. Z kolei w pierwszej dziesiątce krajów, które inwestują w ziemię, znajdziemy – poza zwyczajowymi podejrzanymi – Malezję i Południowy Sudan, będące same celami grabieży gruntów. Ale kapitał z Północy zwykle asystuje – lub dominuje – w tego typu operacjach. Na przykład w przedsięwzięcie malezyjskiego Sime Darby, mające na celu produkcję oleju palmowego na bazie plonów z plantacji w Liberii, zaangażowany jest kapitał z Wielkiej Brytanii, Finlandii i Holandii.

Wiosną 2009 r. wielkie demonstracje wstrząsnęły Madagaskarem. Setki ludzi straciły życie w walkach ulicznych, w wyniku których upadł rząd, a prezydent trafił za kratki. Na czołówkach serwisów informacyjnych przez chwilę pojawiło się hasło zawłaszczenia ziemi. Obywatele Madagaskaru protestowali bowiem przeciw podjętej przez władze próbie sprzedaży koreańskiemu koncernowi Daewoo 1,3 mln ha ziemi uprawnej. Wyspa zamieszkana przez 21 mln ludzi miała stracić najlepsze grunty orne. W wyniku krwawego powstania ludności Daewoo musiało zrezygnować.

 

 

Przesiedlenia

 

Tak jak w ZSRR, tak również w Afryce następują ogromne przesiedlenia ludności. Decyzja o rozpoczęciu tzw. zsyłki kułackiej, tj. masowych wysiedleń chłopstwa została podjęta przez Biuro Polityczne KC WKP(b) 30 stycznia 1930 r. w formie uchwały „O przedsięwzięciach mających na celu likwidację gospodarstw kułackich w rejonach powszechnej kolektywizacji”.

Kryzys żywnościowy z 2008 r., który w krajach rozwijających się przyniósł gwałtowne zamieszki rozniecane głodem, zapoczątkował erę kupowania ziem uprawnych: potęgi agrobiznesu i finansowi giganci odebrali 60-80 mln najżyźniejszych hektarów rolnikom mającym niewielkie gospodarstwa. Przykładem niech będzie Etiopia. Kraj, który obfituje w grunty rolne, przymiera głodem. Zgodnie z dokładnym badaniem zrealizowanym w 2011 r. przez The Oakland Institute co najmniej 3,6 mln hektarów ziemi zostało przekazanych inwestorom. Liczba, którą potwierdza organizacja Human Rights Watch (HRW), dodając, że dodatkowe 2,1 mln hektarów ziemi oddano za pośrednictwem Etiopskiego Banku Inwestycji Rolnych na niezwykle korzystnych warunkach: śmieszną cenę dzierżawy za tereny z łatwym dostępem do wód. Dynamika przejmowania ziemi niesie za sobą istotne programy przesiedleń autochtonów: dotyczą 1,5 mln osób, z czego 500 tys. w regionie Afar, 500 tys. w Somalii, 225 tys. w Benszangul-Gumuz i 225 tys. w Regionie Ludów Gambeli. W tym ostatnim regionie, gdzie skonfiskowano 42 proc. ziemi, mieszkańcy zostali zmuszeni wypasać swoje bydło gdzie indziej. Pierwsza fala przymusowego tworzenia wiosek („villagisation”) rozłożona w czasie na trzy lata ruszyła w 2010 r. Jej celem było przesiedlenie 45 tys. rodzin

Wioska An Anuak w rejonie Gambella na  południu Etiopii. Bank Światowy został oskarżony o forsowanie przesiedlenia ludności z ich prywatnych terenów. Marzec 2013. Fot. Alamy / theguardian.com
Wioska An Anuak w regjonie Gambella na południu Etiopii. Bank Światowy został oskarżony o forsowanie przesiedlenia ludności z ich prywatnych terenów. Marzec 2013. Fot. Alamy / theguardian.com

anuaków i nuerów. Operacja polegała na przeniesieniu całych społeczności do nowocześniejszych wiosek o lepszej infrastrukturze (szkoły, ośrodki zdrowia, drogi, sklepy) i przyznaniu każdemu domostwu 3 lub 4 hektarów ziem dających się zirygować. To, co na papierze wyglądało obiecująco, przyniosło katastrofalne skutki. Projekt nie brał pod uwagę najbardziej elementarnych potrzeb ludności: na przykład picia. Ponadto administracja nie powzięła żadnych kroków, by dopasować moment porzucenia pól, które przynosiły jeszcze plony, z chwilą, kiedy nowe użytki mające dostarczać żywności, wykarczowane, zasiane, nawodnione i uprawione, wydadzą owoce. W 2011 r. HRW donosiła, że mieszkańców, którzy przeciwstawili się planowi zagospodarowania przedstawionemu przez rząd regionu, zmuszono do opuszczenia swoich domostw przy pomocy policji i wojska. W wyniku represji śmierć poniosło 300 osób; wielu chłopów zostało uwięzionych, a wiele kobiet zgwałcono

Wielkie koncerny prowadzą głównie uprawy monokulturowe, czyli uprawiają rośliny tego samego gatunku przez wiele kolejnych lat na tym samym obszarze, jak np. uprawa soi w Argentynie i Brazylii, zboża na Ukrainie. Stopień utraty różnorodności w rolnictwie jest zatrważający. W Chinach, w 1949 r. istniało 10 tys. odmian pszenicy. W 1970 r. pozostał tylko tysiąc. W USA zostało zniszczonych 95% odmian kapusty, 91% kukurydzy, 94% grochu i 81% pomidorów. W sumie, według Organizacji ds. Wyżywienia i Rolnictwa ONZ (FAO), w ciągu ostatniego wieku utraciliśmy 75% światowej różnorodności w uprawach rolnych.

 

 

Kupujmy tylko polską żywność!

 

Tragicznej perspektywy ukazanej powyżej polskie rolnictwo raczej nie uniknie. W Polsce już się ulokowały opisane koncerny. Jak możemy temu przeciwdziałać? Niszczenie polskiego rolnictwa będzie podobne do niszczenia polskiego przemysłu. Realizacja niszczenia polskiego przemysłu zasadniczo uprzywilejowywała kapitały i gospodarki państw wysoko rozwiniętych kosztem rodzimej gospodarki i polskiego społeczeństwa. W latach 90. XX w. doprowadził on do załamania popytu wewnętrznego, zalania rynku krajowego importowaną produkcją, upadku zadłużanych polityką finansową przedsiębiorstw państwowych i wyprzedaży najlepszych z nich w ręce głównie kapitałów państw zachodnich, silnej pauperyzacji większości społeczeństwa i skokowego wzrostu bezrobocia. Przez cały okres transformacji wydawano przepisy ułatwiające opanowywanie gospodarki polskiej przez kapitał obcy. Przepisy regulujące proces prywatyzacji, przepisy podatkowe (zwolnienia od podatków), ustawa o lobbingu z 2006 r. (dająca możliwość zalegalizowania lobbingu kapitału zagranicznego), wyodrębnione strefy ekonomiczne (obszary kraju dla których ustanawiano odrębne przepisy odnośnie pozyskiwania działek budowlanych, pomocy publicznej, zwolnień podatkowych i innych form pomocy).

W marketach Carrefour  sprzedawanych jest od 1 tyś. do 1,6 tyś. produktów własnych tej firmy. Fot. franchising.pl
W marketach Carrefour sprzedawanych jest od 1 tyś. do 1,6 tyś. produktów własnych tej firmy. Fot. franchising.pl

Polska stała się obszarem handlowym dla zbycia zachodnich towarów. Napływ obcych towarów na rynek Polski był olbrzymi. Skutkiem był upadek polskich firm.

28 kwietnia 1991 r. obrady Zarządu Głównego SN wydał następujące oświadczenie: „Stronnictwo Narodowe z niepokojem śledzi sytuację na rynku wewnętrznym, gdzie wskutek nadmiernie z liberalizowanej polityki importowej obce towary konsumpcyjne, w tym także tandeta i towary bliskie przeterminowania np. z rezerw strategicznych, a także towary dotowane, wypierają towary produkcji rodzimej, w tym rolne. Zjawisko to pogłębia kryzys gospodarczy w Polsce i pogarsza sytuację producentów rodzimych, grozi zamarciem całych gałęzi produkcji przemysłowej i upadkiem rolnictwa a także powoduje wzmożony drenaż dewiz z Polski. Stronnictwo Narodowe, które opowiada się za polityką gospodarczą pobudzającą rozwój produkcji rodzimej, domaga się wprowadzenia odpowiednich ceł importowych nie tylko na towary rolne ale dla ochrony całego rynku wewnętrznego. Jednocześnie Stronnictwo Narodowe wzywa wszystkich rodaków, aby dokonując we własnym zakresie wyborów konsumpcyjnych kierowali się potrzebą ochrony rodzimego wytwórstwa: „kupujmy tylko polskie towary!”.

W 2015 r. redaktor pierwszego portalu rolnego (ppr.pl) rozmawiał z Józefem Sztorcem, właścicielem spółki HORTINO w Leżajsku – jednego z największych zakładów przetwórstwa owocowo – warzywnego w Polsce.

Pytanie: Czy trudniej firmie z polskim kapitałem funkcjonuje się na tym rynku mając za konkurenta duże zagraniczne sieci handlowe ?

Józef Sztorc: Oczywiście, że jest trudniej. Zagranicą jest inna mentalność ludzi. Oni popierają swoich i swój produkt. U nas jest niestety całkiem odwrotnie. I chyba jeszcze musi upłynąć wiele lat zanim Polak będzie popierał dobry, zdrowy polski produkt, a nie patrzył na zagraniczne, kolorowe opakowanie

Nim ten czas upłynie, polskiego rolnictwa może już nie być. Kupujmy tylko polską żywność!

Od lipca 2016 r. polska żywność jest oznaczona znakiem „Produkt polski”. Tym znakiem producenci będą mogli oznaczać swoje wyroby. Szukajmy i kupujmy więc tylko żywność ze znakiem „Produkt polski”.

C.d.n.

 

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Na zdjęciu głównym: W Warszawie, 12 lutego 2016 została otwarta kolejna restauracja McDonald’s w centrum stolicy, przy skrzyżowaniu ulic Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej. Fot. nowawarszawa.pl / Wybór zdjęć  wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2016.11.05

Avatar

Autor: Stanisław Bulza