Nikodem Hryckiewicz: „Żydzi na wsi” / I. KONFERENCJA ŻYDOZNAWCZA (Warszawa, XII.1921)


Od Redakcji PCO:

Prezentujemy drugi dzień obrad i kolejny wykład I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ  jaka obyła się w grudniu 1921 roku w Warszawie. Tym razem cytujemy wystąpienie posła Nikodema Hryckiewicza pt. „Żydzi na wsi.” Poniższy tekst prezentujemy Państwu z zachowaniem pisowni oryginału. Obszerniejsze słowo wstępne od Redakcji PCO można przeczytać w części I.
Waldemar Glodek/PCO

*        *        *

PAMIĘTNIK I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ

odbytej w grudniu 1921 roku w Warszawie.

(Część V pamiętnika, str. 45 – 50.)

Przeczytaj poprzednie wystąpienia:      Część I.      Część II.      Część III.       Część IV.

2. „Żydzi na wsi“ — poseł Nikodem Hryckiewicz.Pamietnik_I_Konferencji_Zydoznawczej_1921-okladka

Taką samą plagą, jak żyd miejski, jest i żyd wiejski. Jeżeli wyobrazimy sobie całe żydostwo, jako polipa morskiego, to jądrem głównym organizmu tego mięczaka będą żydzi w miastach, a macki jego, te straszliwe wąsy, któremi porywa i wciąga do wewnątrz swoje ofiary, są na wsi.

Znaczenie żydów na wsi należy rozpatrywać z 2 punktów widzenia: gospodarczo – ekonomicznego i etycznego.

Wiemy, czem są żydzi na wsi pod względem gospodarczo-ekonomicznym, obserwując choćby od niechcenia przejawy naszego życia codziennego. Jak moja poprzedniczka zaznaczyła, do bardzo niedawna większość, prawie wszystko, co rola wyprodukowała, za pośrednictwem żyda trafia bądź do przemysłu, bądź do konsumenta.

Handel okrężny, t. j. wykupywanie produktów od wiejskich producentów’ i odsprzedawanie ich konsumentom, jest prawie że wyłącznym przywilejem żydów

Tak się ma rzecz z jajczarstwem oraz zbożem.

Dzięki swojej religji i talmudowie, żydzi potrafili ująć wyłącznie w swoje ręce handel bydłem i mięsem. Jeżeli mieszkańcy Warszawy nieraz nabywają mięso z jatek chrześcijańskich, to jednak pochodzi ono żydowskich rzeźni oraz od żydowskich hurtowników. Do niedawna, oprócz Pomorza i Poznańskiego, nie było ani jednej rzeźni chrześcijańskiej, a wszystkie bydło było i jest tam zawsze bite i eksploatowane wyłącznie przez żydów. Jedna tylko nierogacizna dotychczas wyjęta była z pod monopolu żydowskiego, lecz ostatnio t. w. cywilizacja żydowska i na tem polu zrobiła znaczne postępy. Wojna i korzystne dostawy wyemancypowały t. zw. cywilizowanych żydów, którzy bez skrupułów wzięli się do handlu świńmi.

Jeżeli przejdziemy do przemysłu mącznego, który jest u nas najwięcej rozpowszechniony, to te placówki spoczywają w większej części w rękach żydowskich. Wiatraki są wyłączną prawie własnością żydów. Młyny wodne, budowane przeważnie przez właścicieli ziemskich, nie-żydów, eksploatowane są w większości wypadków przez żydów. Ten swój monopol żydzi strzegą zazdrośnie i nie przebierają w środkach, żeby się przy nim utrzymać.

Znam taki wypadek: reemigrant z Ameryki, chłop, pobudował sobie wiatrak w jednej ze wsi ziemi białostockiej. Cieszył się niedługo tym wiatrakiem; żydzi, którzy ten monopol w danej okolicy dzierżyli w swojem ręku, ostrzegali go, żeby tego nie czynił. Ze ostrzeżenie nie było rzucane na wiatr, przekonał się poniewczasie niepoprawny chłopek, gdy już w parę tygodni po wybudowaniu wiatraku w niewyjaśniony sposób wiatrak spłonął. Od tej pory upłynęło lat kilkaście i nikt więcej nie próbował podobnego eksperymentu. Dopiero w ostatnich czasach jeden z naszych emigrantów, człowiek bezwzględny i śmiały, zabrał się do budowy wiatraka i potrafił go utrzymać od 1914 roku tylko dzięki ostrzeżeniu ze swej strony żydowskich młynarzy o represjach, jakie zastosowałby z całą bezwzględnością na wypadek, gdyby wiatrak jego spłonął.

Równie całkowicie zostało przez żydów opanowane leśnictwo oraz przemysł leśniczy. Z urzędu prac sejmowych miałem możność zetknąć się z t. zw. komisją rewizyjną kontraktów lasowych. Przez moje ręce przeszło paręset kontraktów lasowych i mogłem dzięki temu zebrać ciekawe cyfry, a mianowicie: na terenie woj. białostockiego, lubelskiego, t. zw. okr. siedleckiego zarządu lasów, oraz w części radomskiego i warszawskiego okazało się, że przeszło 90o stanowią kontrakty, zawarte wyłącznie przez żydów!

Przechodzę teraz do kwestji, która może nie jest jeszcze nadmiernie aktualną, lecz w najbliższej przyszłości niezawodnie stanie się nie mniej groźną od innych spraw, to jest kwestja posiadłości rolnej. Dotychczas, mimo rządów zaborczych, polityka rolna szła w kierunku możliwego niedopuszczenia żydów do posiadania roli. Inaczej w Galicji, gdzie żydzi byli prawie wszechwładnymi panami i gospodarzami posiadłości rolnej. Dziś jednak brak zrozumienia wśród ludzi rządzących niebezpieczeństwa żydowskiego może być fatalne i nieoczekiwane wydać rezultaty, jeżeli nie otoczymy nadzwyczajną opieką tej najcenniejszej części naszego gospodarstwa narodowego, tej podwaliny naszej narodowości i państwowości, inaczej w najbliższym czasie spodziewać się można że wieś i rolę naszą spotka ten sam los, jaki spotkał już nasze miasta, tembardziej, że żydzi przestaną stronić od gospodarki rolnej, jako mniej intratnej inwestji kapitału w porównaniu z handlem czy choćby parcelacją majątków, po doświadczeniach wojny ostatniej, która dowiodła, że największe nawet majątki, fabryki, domy i t. p. mogą uledz zniszczeniu, jedynie tylko ziemia pozostanie nienaruszalnym, stałym kapitałem i najpewniejszą jego lokatą.

Zresztą przy swoim sprycie i wyrafinowaniu, żydom nie trudno będzie wyciągnąć rękę po ziemię polską. Dobrze są nam znane wszystkie te sposoby, jakiemi żydzi opanowują nieopatrznych i naiwnych właścicieli ziemi.

Będącym w tarapatach finansowych, usłużny żydek na niski procent pożycza pieniądze, jest bardzo pokornym, kiedy zachodzi potrzeba pierwszych prolongat, które szybko zwiększają zaciągnięty dług, lecz kiedy on poczuje, że już dostatecznie, jak pająk muchę, oplątał swego dłużnika, jest już bezwględnym, a komornik jest zazwyczaj ostatnim wykonawcą woli żyda. Łzy, nędza, rozpacz nie tylko starszych, ale i dzieci, nigdy nic nie wskórają; żyd staje się zawsze, bezwzględnym posiadaczem własności swego dłużnika i tą drogą zawsze i łatwo może zdobywać ziemię, skoro jej bardziej niż dotychczas dla siebie wyłącznie, a nie na zlicytowanie, pożądać zacznie.

Jako wysoce charakterystyczny szczegół przytoczę ilustrację dwuch wiosek żydowskich, które znam dobrze. Jedna wioska zwie się Palestyna, druga Izaakowo, znajdują się one w powiecie sokolskim w województwie białostockiem. Powstały one za czasów Katarzyny II. Obserwowałem te wioski przez dłuższy okres czasu i przyjrzałem się im dokładnie. Żyd siedzi na roli, ma swoją chałupę i traktuje ją jako swój własny kąt, do którego ma bezwzględne prawo, w którym ma mieszkać po to, aby cały swój proceder handlarski, szwindlarski i lichwiarski uprawiać. Praca na roli jest dla niego zajęciem podrzędnem; stara się głównie posługiwać pracą najemą, przeważnie najmity chrześcijanina. Dziwny wygląd przedstawia jedna z tych wsi: nigdzie w całej wsi niema ani jednego drzewka. Wszystko jest tam brudne, obdarte i oberwane, jak w naszych miasteczkach. Musimy strzedz się usilnie, by tę zasadniczą podwalinę, szczególnie w takim kraju, jak nasz, t. j. w większej części jeszcze mało lub wcale nieuprzemysłowionym, tę podwalinę naszych finansów, naszych kapitałów i całego naszego życia gospodarczego oraz jego rozwoju utrzymać w naszym ręku.

Dotychczas procentowy odsetek ziemi, znajdującej się w posiadaniu żydów, jest jeszcze stosunkowo nikły, wyjąwszy Galicję: w Kongresówce i na Kresach Wschodnich w posiadaniu żydów jest średnio 2,5%, najwięcej na Wschodzie — 4,2%, najmniej w Kaliskiem — 1,2%. Natomiast w Galicji posiadłość żydowska rolna wynosi już 18,8%, co jest już wyraźnem niebezpieczeństwem, skoro się zważy, i żydzi nie stanowią przecie tak znacznego odsetku ogółu ludności Polski. W poszczególnych okolicach Galicji cyfry te przedstawiają się następująco: średnio w Galicji Wschodniej żydzi mają 18.8% ziemi w swem posiadaniu, lecz spotykamy powiaty, w których własność żydowska przekracza nawet 50%. W Nadburzu posiadłość żydowska wynosi 30%. Cyfry te są a nazbyt wymowne.

Teraz przechodzę do kwestji etycznej. Jeżeli tak szkodliwy wpływ żydzi wywierają na wieś pod względem gospodarczym, to stokroć straszniejszym i niebezpiecznym jest dla nas ich wpływ pod względem etycznym. Wpływ ten wyraża się w przestępczości i przestępstwach żydowskich. Obserwując uważnie od dzieciństwa prawie życie wiejskie i stosunek żydów do ludności wiejskiej, obserwując udział, jaki w tem życiu biorą, śmiem twierdzić, że przestępczość narodu polskiego byłaby znacznie mniejszą, gdyby śród nas nie było żydów. Trzeba znać rolę karczmy, prowadzonej i wyzyskiwanej do swych celów’ przez żyda. Kiedy matka w ciężkim znoju pracuje na polu, dziecko błąka się samo; żyd karczmarz jest pod bokiem, również nie ma nic w tym czasie do roboty, zwabi dziecko do siebie i zaczyna je drażnić widokiem cukierka lub innego smakołyka, zachęcając do przyniesienia jemu jajka lub innego przedmiotu, wzamian za co już otrzyma pożądany smakołyk. Dziecko wie, gdzie leżą jajka, nie winną rączką sięga po nie i niesie do żyda. Ale w myśl przysłowia: od łyczka do rzemyczka, dziecko sięga później po co innego, po kurę, gęś. Chłopiec zaczyna dorastać i wtedy nie cukierka, lecz chce się jemu wypić względnie zafundować dla swej nadobnej jakiś prezent, na który znów żyd jego kusi. Gdzie wziąć na to? Bierze torebkę, idzie do stodoły lub spichrza, nagarnia parę garncy i hejże do karczmy. Robi to syn przed ojcem, brat przed bratem, a często mąż przed żoną. Do tego dochodzi zgubny wpływ wódki, którą umiejętnie szafuje sprytny żyd tak, żeby jaknajbardziej rozwinąć pijaństwo i w ten sposób uzależnić od siebie chłopów, zdobywając na nich pożądany wpływ. Znam z nazwiska i imienia chłopów, którzy są złodziejami tylko przez to, że w ich okolicy karczma istnieje. Znam człowieka, który w trzeźwym stanie nigdy nie odważy się wyciągnąć rękę po cudze, ale gdy się napije na kredyt u Herszka, to ten mu podpowie, w jaki sposób ma się z tego uiścić. Znałem gospodarza, który, zawdzięczając temu, że miał karczmę pod bokiem, rzadko kiedy bez kontroli swojej małżonki pole zasiał, bo ilekroć go wyprawiła ze zbożem na siew. wrócił pijany, a zboża nie posiał, bo trafił do żyda i tam je przepił.

Jeszcze inna strona wpływu żydów na nasze stosunki wiejskie. Przy naszej ciemnocie, minimalnem rozpowszechnieniu prasy, minimalnem uświadomieniu naszej ludności wiejskiej, żyd dla naszego wieśniaka w przeważnej większości dziś jeszcze jest wszechwiedzą, jest informatorem, politykiem, gazetą, depeszą, telefonem, jednem słowem wszystkiem, czem tylko chcecie. Od kogóż więc biedny chłop, który jeszcze bardzo często potrafi skorzystać z gazety tylko w celu skręcenia papierosa, otrzymuje wiadomości ze świata, o polityce, o najnowszych wiadomościach ze stolicy lub najbliższej okolicy? — od żydka, który z koszykiem na ręku wędruje od wsi do wsi, skupując jajka lub inne produkty. Tą samą drogą otrzymuję chłop potrzebne jemu informacje o cenach oraz konjunkturach gospodarczych. Nic więc dziwnego, iż w takich warunkach żydostwo uzależniło od siebie wieś całkowicie. Grozę podobnego stanu rzeczy potęguje jeszcze ten fakt, że 75% ludności polskiej — to właśnie ludność wiejska.

Skoro się zważy, że tak wielką siłę i wpływy żydów na wsi zawdzięczamy ciemnocie, brakowi oświaty i uświadomienia chłopa oraz bierności naszej inteligencji, to jednocześnie wskazujemy tu środki, które należy stosować, pragnąc uwolnić wieś polską od żydowskiego polipa. Drogą uświadomienia wsi, jej unarodowienia oraz skonsolidowania naszej ludności wiejskiej, umiejętnego i właściwego jej zorganizowania możemy osiągnąć uwolnienie 3/4 ludności Polski z pod wpływów, zależności i wyzysku żydów. W tem dziele odrodzenia i wyzwolenia pracować powinna przede wszystkiein nasza inteligencja, nasze nauczycielstwo oraz nasze duchowieństwo, które kwestja żydowska interesować powinna nietylko pod względem narodowym i gospodarczym, lecz jeszcze z punktu widzenia religji Kościoła katolickiego. Jeżeli pójdziemy tą drogą, to niezawodnie w najbliższym czasie zmieni się zasadniczo nie tylko wieś polska, lecz przez to samo i cała Polska.

Przeczytaj część VI.

*     *     *

Kolejnym mówcą drugiego dnia I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ (Warszawa, XII.1921) był dr. Konrad Ilski. Jego wystąpienie „Żydzi w handlu, przemyśle i rzemiośle“ opublikujemy za kilka dni. Red. PCO.

Na zdjęciu tytułowym:  Dzień targowy – targ na rynku kęckim, lata 20. XX w. Fot. ze zbiorów Muzeum w Kętach – muzeum.kety.pl.

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2016.11.06.

Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane