Gabriel Maciejewski: Czy Stołypin był ojcem niepodległej Polski?


gm-basn-jak-niedzwiedz-blog-literacki-logo
Problem jaki musimy rozwiązać, kiedy myślimy o niepodległości i całej naszej wolnościowej tradycji nie polega na budowaniu żadnych instynktów stadnych, jak to napisali minister i wiceminister kultury, ale na wyjaśnieniu komu w państwach zaborczych, a także w naszym, odrodzonym w roku 1918 państwie realnie podlegały służby.

Jak pamiętacie najwięcej zabawy przy omawianiu tych spraw jest zawsze z carską Ochraną, organizacją przekupną, niejednoznaczną, spenetrowaną przez inne organizacje legalne i nielegalne, posiadającą agentów wśród rewolucjonistów, kreującą rewolucje wreszcie. Z Niemcami sprawa ma się inaczej, bo Niemcy popierają jeden drugiego i nawet jak się pokłócą, to na trwały konflikt w rodzinie niemieckiej nie ma co liczyć.

Podjąłem ten temat, ponieważ do druku poszedł już pierwszy tom wspomnień Hipolita Korwin Milewskiego, dzięki któremu będziemy mogli uzmysłowić sobie nieco dokładniej, jak złożona i ponura była sytuacja w Rosji przed rokiem 1914. W zasadzie, ujmując rzecz najogólniej gra szła o to czyim zakładnikiem będzie rodzina panująca. Czy będzie zakładnikiem arystokracji, czy może Dumy opanowanej przez kadetów i różne dziwne postaci, czy sfer urzędniczych, których reprezentantem był Piotr Stołypin. Pod nazwiskiem tego ostatniego można by spokojnie wypisać motto, które znajduje się w każdym egzemplarzu powieści Bułhakowa zatytułowanej „Mistrz i Małgorzata” – jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wieczne czyni dobro. Polityka Stołypina polegała między innymi na tym, by osłabić wpływ polskich ziemian w zachodnich guberniach Cesarstwa. Tak się jednak składało, że wszystkie jego posunięcia odnosiły skutek odwrotny od zamierzonego. Rosjanie, choćby nawet chcieli, nie mogli na drodze legalnej, a innej wtedy nie było, zniwelować wpływu Polaków na Litwie, Wołyniu i Podolu. Do tego potrzebna była rewolucja. Kto jej chciał? To jest właśnie to kluczowe pytanie, ponieważ Stołypin został zamordowany przez rewolucjonistę powiązanego z Ochraną. Wcześniej zaś jeszcze utracił zaufanie cara, choć przecież skutecznie przeprowadził zamach stanu polegający na ograniczeniu wpływu Dumy. Jako polityk Piotr Stołypin był bezwzględny, ale też zdawał sobie sprawę, że konteksty, w których przyszło mu działać, nie są jednoznaczne. To znaczy aparat państwowy nie jest jego sojusznikiem. Bywa zaś często tak, że jest on sojusznikiem rewolucji. Stołypin kazał więc rewolucjonistów wieszać, skazywał ich na ciężkie więzienia i wysyłał na Syberię. Nic mu to nie pomogło, albowiem – jeszcze raz to powtórzmy – nic w polityce rosyjskiej poprzedzającej wojnę nie było jednoznaczne.

Jeśli więc koła monarchistyczne w Rosji zwalczały żywioł polski tak, że w istocie żywioł ten się umocnił, a do tego, jak pamiętamy ze wspomnień księdza Waleriana Meysztowicza, wzmocnieniu uległy także lokalne żywioły etniczne, ze szczególnym wskazaniem na Litwinów, warto zastanowić się kto korzystał z niejasności tej sytuacji po drugiej stronie. Tam – co widać mam nadzieję wyraźnie – stoją organizacje tajne, rewolucyjne, a obok nich zaraz stoją agenci Ochrany. Komu służą? Dewastacji. Rewolucja to dewastacja i oni wszyscy razem zajmują się dewastowaniem tak zwanego starego porządku, na którym chcą zbudować coś nowego. Rzecz jasna nie może się to udać, albowiem ludzie zajmujący się zawodowo niszczeniem niczego nigdy nie zbudują. Ani rodziny, ani państwa, ani nawet lojalności współpracowników, która zawsze będzie wymuszona, albo będzie miała charakter zmowy przeciwko komuś. Inaczej być nie może. Z tej tradycji – z tradycji sojuszu rewolucjonistów z tajną policją wyrasta niestety duch polskiej niepodległości. I albo będziemy się tym ekscytować i co jakiś czas zastanawiać się dlaczego znów ubyło 10 milionów ludzi, albo to zmienimy.

Jak wiemy rewolucja roku 1905 nie służyła odzyskaniu niepodległości Polski. Ona służyła dewastacji i terrorowi, który był przygotowaniem pod to, co nastąpiło w roku 1917. Z tym terrorem Piotr Stołypin, jako minister spraw wewnętrznych cesarstwa walczył z całą zaciekłością. Nas jednak interesuje to w jaki sposób postrzegał on Polskę. Oto we wspomnieniach jego syna, znajduje się fragment, w którym mowa jest o tym, że Polska w zdecentralizowanym cesarstwie, jakie sobie zaplanował Stołypin, gdzie władzę kształtowałyby lokalne grupy wpływu, uzyskałaby najpierw autonomię, a następnie niepodległość. Oczywiście, nie musimy w to wierzyć. Tym bardziej, że młody Stołypin jasno mówi, że nie ma na to żadnych dowodów, albowiem zniszczyli je bolszewicy. Potem zaś, wszyscy rosyjscy myśliciele zastanawiający się, jakże przecież nieszczerze, nad przyczynami upadku monarchii, milczeli na temat tego punktu programu reform Stołypina. Rosja, o czym musimy pamiętać jest skażona ideą dysydencką, czyli ideą oswajania terroru i wchodzenia z nim w różne kompromisy cudzym kosztem. Przez to właśnie taki Sołżenicyn – tak twierdzi syn Piotra Stołypina – celowo nie wspomniał w swojej książce „Czerwone koło” o autonomii i niepodległości Polski. Jedno jest pewne – żaden rosyjski rząd, poza rządem bolszewickim nie był w stanie zniwelować wpływu polskiej własności. A co za tym idzie polskiej kultury i polskiego języka. Żeby tę operację przeprowadzić – powtórzmy raz jeszcze potrzebna była rewolucja, która zakwestioniowała porządek prawny i pozwoliła bezkarnie strzelać do ludzi, denuncjować ich i rabować ich mienie. Czasy to dawne, nic dziś nie jest takie jak wówczas, żadna dzisiejsza miara nie pasuje do tamtych czasów. Jedno nam tylko pozostało – świadomość, że porządek prawdy jest ochroną dla własności, a co za tym idzie dla tego wszystkiego co z własności wypływa – kultury i siły. No więc jeszcze raz musimy sobie powtórzyć to, o czym tu zawsze gadamy, albo rząd i prawo będą chroniły własność i wtedy będziemy mogli mówić o niepodległości, albo rząd i prawo będą własność ograniczać i wtedy będziemy mówili o pucowaniu bałwanów rewolucji, ubieraniu ich w jakieś szmaty i koronowaniu papierowymi kotylionami w czasie różnych rewolucyjnych świąt. To jest naprawdę proste i klarowne rozróżnienie. Innego nie mamy i nie ma się co oszukiwać.

Targi książki w Bytomiu odbędą się w przyszłym roku w hali na Skarpie, w pierwszy lub drugi weekend czerwca.

Na tym kończę na dziś. Zapraszam na stronę www.coryllus.pl do księgarni Przy Agorze, do sklepu FOTO MAG i do księgarni Tarabuk. Przypominam też, że w sklepie Bereźnicki w Krakowie przy ul. Przybyszewskiego 71 można kupić komiksy Tomka.

Zapraszam też na stronę www.rozetta.pl gdzie znajdują się nagrania z targów bytomskich.

Telefonów dalej nie odbieram

Gabriel Maciejewski
Źródło: http://coryllus.pl/?p=4095 , 13 listopada 2016

 

  • Zdjęcie główne: Reforma rolna Stołpina we wsi Belinok, powiat Kobryń, obwód grodzieński. 1909 r. Fot. za wikipedia.org / Wybór zdjęcia wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2 , 2016.11.14

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci