Stanisław Bulza: Z realnego socjalizmu do komunizmu (Część VIII.)


Przeczytaj      Część I.      Część II.     Część III.     Część IV.     Część V.       Część VI.       Część VII.   

 

Zatruwanie Ducha Narodu

 

Powiedz, orle! orle mój!
Białoskrzydlny, niezmazany,
Skąd tych czarnych myśli rój?
One rosną – gdzie kajdany!
Ach! niewola sączy jad,
Co rozkłada Duchów skład!
Niczym Sybir – niczym knuty
I cielesnych tortur król!
Lecz narodu duch otruty –
To dopiero bólów ból!

(Zygmunt Krasiński, „Psalm miłości”).

 

 

Klęska komunistów w latach stalinowskich

 

W Polsce w latach 1944-1956 komuniści w sposób radykalny przystąpili do niszczenia stosunków własnościowych, zarówno własności prywatnej i spółdzielczej. W ramach reformy rolnej wywłaszczono ziemian, właścicieli fabryk i zakładów produkcyjnych, sklepikarzy, kupców. Polacy stali się społeczeństwem bezklasowym, zostali wywłaszczeni i zmuszeni do zatrudnienia się u jednego i tego samego, kolektywnego pracodawcy. Obok deprywacji ekonomicznej i terroru policyjnego, była ateizacja i indoktrynacja komunistyczna narodu polskiego.

Nie udała się też komunistom ateizacja Polaków. Na jej temat Marks w „Rękopisach” pisał: „(…) ateizm jako zniesienie boga jest stawaniem się humanizmu teoretycznego, a komunizm jako zniesienie własności prywatnej jest windykacją prawdziwie ludzkiego życia jako własności człowieka, jest stawianiem się humanizmu praktycznego; albo innymi słowy, ateizm jest humanizmem zapośredniczonym z sobą samym przez zniesienie religii, komunizm zaś humanizmem zapośredniczonym z sobą samym przez zniesienie własności prywatnej” (cytat za A, Schaffem, „Marksizm a jednostka ludzka”).

Nie udała się też kontrola świadomości Polaków, która była dla komunistów sprawą podstawową zarówno ze względów doktrynalnych, jak i politycznych. Przeobrażenie narodu miało przynieść przekształcenie świadomości narodu polskiego, a mianowicie ich światopoglądu, zasad moralnych, nawyków estetycznych itp. I na tym polu komuniści ponieśli totalną klęskę.

W latach stalinowskich to Kościół Katolicki dawał Polakom, w skali masowej, alternatywę światopoglądową oraz w pewnej mierze oparcie instytucjonalne. Dlatego też ideologia komunistyczna nie miała jakichkolwiek szans na zdominowanie świadomości narodu polskiego.

Zgodnie z obecną wykładnią tzw. polityki historycznej Polski Październik 1956 r. faktycznie nie istnieje – jest traktowany jako nic nie znaczący epizod, zręczny manewr władzy, po którym „nic się nie zmieniło” (LPR, Biuletyn Informacyjny, nr 7/2016). Przełomowe znaczenie tej daty w historii PRL było uznawane powszechnie.

Autorzy opracowania „Polska lat osiemdziesiątych. Analiza stanu obecnego i perspektywy rozwoju sytuacji politycznej w Polsce” na ten temat pisali: „…skoro już nie udało się w stalinowskim okresie wyeliminować w pełni i w sposób nieodwracalny wpływów Kościoła w społeczeństwie, istniała i istnieje tylko jedna możliwość zlikwidowania owej niewygodnej i skądinąd nienormalnej sytuacji, w której odpowiednio zinterpretowana nauka Kościoła staje się dla wielu ludzi sednem ideologii opozycji politycznej. Możliwość taką oczywiście stanowiłoby dopuszczenie do autentycznego pluralizmu politycznego…” („Polska lat osiemdziesiątych. Analiza stanu obecnego i perspektywy rozwoju sytuacji politycznej w Polsce”, Ośrodek Myśli Politycznej w ramach Zeszytów Edukacji Narodowej (ZEN) „CONSYLIUM PRO PATRIA”, 1984).

Od 1989 r. w Polsce panuje pluralizm polityczny. Dla komunistów, przefarbowanych w liberałów, zaistniała kolejna szansa na przekształcenie świadomości narodu polskiego.

 

 

Duch Narodu podtruty

 

W poprzedniej części w podrozdziale „Wulgaryzacja języka ojczystego” pisałem: „Jest już regułą, że kiedy upada państwo i naród, upada również kultura i język. Najniżej upadł język polski już za Sasów w XVIII w., przystosowując się do ogólnego obniżania poziomu kultury. Upadała kultura i upadał język polski. Język pustoszał, druki coraz gorsze zrywały z tradycją i poprawnością, dziczały ogólnie przyjęte normy. Zmniejszała się liczba autorów i czytelników. Warstwy wykształcone mówiły, pisały a nawet myślały po francusku. Język polski stawał się językiem kuchennym. Okres ten skończył się rozbiorami.

Język ojczysty może być tylko jeden, ten sam od początku i bez przerwy uprawiany oraz ciągle udoskonalany. Dzisiaj nasz język ojczysty, nie dość, że jest zaśmiecany obcymi wyrazami, to jeszcze na dodatek jest zanieczyszczony ordynarnymi, prostackimi, nieprzyzwoitymi słowami, a powinien być pielęgnowany, by rozmawiając czy pisząc dobierać piękne słowa. W szczególności uczniowie szkół nie potrafią inaczej mówić jak w rozmowie nie użyją wulgarnych słów”.

Uderzono w język polski, gdyż Dusza Narodu żyje w jego języku.

Język jest najwybitniejszym wyrazem dla ducha narodu i jego historycznych ewolucji. Duch narodu wyraża się w mowie ojczystej. Język tworzy duch, a duch zaś formuje i kształtuje język narodu. Język nadaje duchowi formę, język jest naczyniem, w którym Język nadaje duszy narodu treść, dopiero w mowie ojczystej psychika narodu konkretyzuje się. Nie jest więc język tylko środkiem porozumienia się, jest on wyrazem przeżyć historycznych i zmagań duchowych narodu, jest emanacją geniusza narodowego (http://www.cwiszn.pl/files/files/90-91.pdf). Wulgaryzując język polski podtruto Ducha Narodu.

Obecnie szerzy się nowy styl życia i bycia. W sztuce brzydotę ukazano jako piękno, prostactwo nazwano niekonwencjalnością, prymitywizm uznano za przejaw mistrzostwa artystycznego. Chrześcijańskiemu systemowi wartości, który ustala skalę tego, co godne, dobre, szlachetne, słuszne, społecznie użyteczne, narzuca się skalę przeciwieństw tych określeń, czyli zło, egoizm, złodziejstwo, kłamstwo itp. Dzieje się to wszystko w imię postępu i nowoczesności, tolerancji i wolności.

 

 

Tożsamość

 

Podczas rozbicia dzielnicowego (1138-1320) zetknięcie się z niemieckimi kolonistami, mówiącymi obcym językiem, przenikniętymi inną kulturą, wyrobiło w Polakach w większym jeszcze stopniu poczucie więzi z tymi, co mówią tym samym językiem polskim, należą do tej samej kultury, religii i posiadają tą samą historię. Bo nie ma narodu bez własnych dziejów. Pod koniec XIII wieku świadomość narodowa była już tak duża, że poczęła rodzić się myśl odzyskania korony dla najsilniejszego księcia i zjednoczenia ziem polskich. Plan ten odżył nie tylko w kancelariach książęcych, ale zyskiwał również coraz szersze poparcie społeczeństwa. Z książąt piastowskich posiadał duże poczucie narodowe, świadomość bycia Polakiem pierwszy Bolesław Pobożny, książę kaliski (1221-1239). W szerzeniu świadomości narodowej wielkie są zasługi jego małżonki Jolanty. Ich córkę Jadwigę można uważać za pierwszą Polkę, która już w pełni posiadała świadomość narodową.

Jerzy Kojkoł w książce „Sakralizacja narodu w polskiej myśli społecznej okresu międzywojnia” pisze: „W istocie nie miało znaczenia do jakich stanowisk teoretycznych odwoływali się polscy myśliciele społeczni, ponieważ sakralizacja narodu była podyktowana m.in. koniecznością tworzenia tożsamości Polaków żyjących jeszcze do niedawna w innych zaborach i tworzenia z nich wspólnoty narodowej. Polska myśl społeczna w istocie dostrzegła, że zetknięcie się psychiki z realnością tworzenia własnych państw, strach przed nowymi wyzwaniami, przekonanie o kryzysie kultury europejskiej, skutkuje dążeniem do uświęcenia tego, co decyduje o tożsamości Polaków – narodowości i narodu. Sakralizując naród podkreślano głównie jego samodzielność związaną z odrębnością sfery życia psychicznego. Używano takich pojęć jak: „dusza narodu”, „duch narodu”, „psychika narodu”, „dyspozycja psychiczna narodu”.

Jest to poczucie odrębności wobec innych narodów kształtowane przez czynniki narodowotwórcze takie jak: symbole narodowe, język, barwy narodowe, świadomość pochodzenia, historia narodu, świadomość narodowa, więzy krwi, stosunek do dziedzictwa kulturowego, kultura, terytorium, charakter narodowy. Choć uderzono w psychikę narodu, to może ona ulegać zmianie, z całą jej warstwą podświadomą, tylko w wyniku procesów trwających niezmiernie długo.

 

 

Dusza Narodu według Wyspiańskiego

 

Poeci swoją twórczością wskrzeszali Ducha Narodu Polskiego. Poddawany polityce germanizacji i rusyfikacji Naród Polski wydał wielkich poetów: Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Bohdan Zaleski, Zygmunt Krasiński, Cyprian Norwid, Stanisław Wyspiański.

Wyspiański uważał poetów za jedynych piastunów tradycji narodowych. Z chwilą, gdy naród wyrzeka się dążeń do niepodległości i własnej państwowości, dla poetów nie ma już miejsca. Coś w tym jest, gdyż jedynym polskim poetą w PRL był Zbigniew Herbert (1924-1998), twórca słynnego cyklu poetyckiego „Pan Cogito”. Obecnie nie mamy poetów, a jeżeli jacyś są, to miernoty.

Epilog uroczystego przedstawienia w Teatrze Krakowskim w dniu 27 czerwca 1889 r. na cześć Adama Mickiewicza przez L. Rydla i St. Wyspiańskiego. Oto fragment:

Płyta brązowa nad wejściem uchyla się – po schodach zstępuje Dusza Narodu, postać niewieścia przyodziana w powłóczyste, białe szaty. Zarzucona na głowę czarna zasłona zacienia jej oczy i czoło, spływa z ramion w szerokich fałdach i ciągnie się za nią po stopniach. W ręku jej dopala się gasnący kaganiec. Schodząc powoli, ogląda się poza siebie w górę i mówi ku mrocznemu wnętrzu kościoła.

 

DUSZA NARODU

 

Nie!…nie chcę patrzeć na te sarkofagi,
Na te kamienne królewskie postacie,
pełne spokojnej i cichej powagi. –
Z jakążbym twarzą – w tej żałobnej szacie,
Mogła w oblicze spojrzeć tych mocarzy?
i co im powiem, gdy przed nimi stanę?
Im dawna wielkość we śnie wciąż się marzy,
wciąż berło dzierżą… z marmuru kowane. –
Z marmuru tylko!… Niech śpią, niech śpią twardo!
Krzykiem boleści ja ich nie obudzę –
oni by może spojrzeli z pogardą
w łez pełne oczy – mnie, niewolnej słudze,
a potem… potem – gdybym wszystko rzekła,
drgnęłyby zgrozą kamienne ich twarze
i łza-by krwawa z oczu im pociekła…
Nie! Niech śpią twardo – pogodni mocarze!
(schodząc do sarkofagu)
Z duszą do dna rozdartą, w żałobnym okryciu
do niego idę, jemu się poskarżę,
urodzony w niewoli, okuty w powiciu,
on pił już w mojej piołunowej czarze.

 

Ani go we śnie jękiem nie przerażę,
ani się przed nim wstydem nie zarumienię –
On wie, co zwyciężonych ból i poniżenie
i wie, jak prochom ciążą wygnańcze cmentarze.

 

Do niego idę, jemu się poskarżę,
Urodzony w niewoli, okuty w powiciu
On pił już w mojej piołunowej czarze. […]
On wie, co zwyciężonych ból i poniżenie,
I wie, jak prochom ciążą wygnańcze cmentarze.

 

ANIOŁ GROBU

 

Nie budź go skargą! Cierpiał o ciebie tak wiele,
tobie żył, tobie śpiewał, o Duszo Narodu!
i miłość twą położył przed wszystkim na czele,
przez nią ziemskiej miłości wyrzekł się za młodu,
a na starość ze łzami jadł swój chleb w popiele.
niech go żal twój nie budzi sierocy.

 

DUSZA NARODU

 

A wiesz ty – Grobowy Aniele,
w jak czarnej ja błąkam się nocy?!
W mem ręku światło mdleje
i drży i dogorywa
i gaśnie
Naród mój traci nadzieję,
miota się w mrokach i zrywa,
i nie wie gdzie droga prawdziwa,
czemże mu noc rozjaśnię?

 

Papież Jan Paweł II w książce „Pamięć i tożsamość” o duchu narodu pisał: „Widać z tego, że w obrębie pojęcia „ojczyzna” zawiera się jakieś głębokie sprężenie pomiędzy tym, co duchowe, a tym, co materialne, pomiędzy kulturą a ziemią. Ziemia odebrana narodowi przemocą staje się niejako głośnym wołaniem w kierunku „ducha” narodu. Duch narodu się budzi, żyje nowym życiem i z kolei walczy, aby były przywrócone ziemi jej prawa. Wszystko to ujął Norwid w zwięzłej formie, mówiąc o pracy. (…) Piękno na to jest, by zachwycało do pracy – praca, by się zmartwychwstało”.

 

 

Internacjonalizm może być ukształtowany jedynie w walce z nacjonalizmem

 

Adam Schaff (1913-2006), polski filozof pochodzenia żydowskiego, główny i oficjalny ideolog marksizmu, w książce „Marksizm a jednostka ludzka” pisze: Komunista jest przede wszystkim internacjonalistą. Według Schaffa, „ideał człowieka komunizmu jest związany z normą, że człowiek jest dla człowieka dobrem najwyższym, „summum bonum”. Tylko w takiej sytuacji bowiem nabierają sensu i blasku hasła wolności, równości, sprawiedliwości społecznej, a w szczególności braterstwa. Postulat internacjonalizmu jest też w ramach marksizmu nie tylko postulatem bojowym wypływającym z potrzeb zjednoczenia sił jednej klasy przeciw drugiej w skali ponadnarodowej, lecz jest również postulatem równościowym, który konkretyzuje hasło braterstwa między ludźmi”. Dalej Schaff pisze, że „poza wszelką wątpliwością i dyskusją pozostaje teza, że postawę internacjonalistyczną należy w ludziach świadomie kształtować, że nie jest ona dana w sposób żywiołowy, zwłaszcza w okresie nabrzmiewających nacjonalizmów, lecz może być ukształtowana jedynie w walce z nacjonalizmem i rasizmem wszelkich odmian i odcieni”.

Dalej: Walka z nacjonalizmem jest to jeden z najważniejszych postulatów, i wzywa do walki społeczeństwo socjalistyczne, a w szczególności partie marksistowskie w stopniu tym większym, im poważniejsze jest niebezpieczeństwo nacjonalizmu. Według niego, „bez ukształtowania bowiem internacjonalistycznego oblicza człowieka socjalizmu, a więc bez przezwyciężenia wpływów nacjonalizmu i rasizmu na jego psychikę i zachowanie, nikt nie potrafi zbudować komunizmu w marksowskim znaczeniu tego słowa”. Według Schaffa, „Wychowanie nowego człowieka polega na wpajaniu ludziom poglądów i postaw, które cechuje negacja zjawisk w życiu społecznym, a następnie walka o aprobatę sytuacji, w której te zjawiska zostają przezwyciężone”.

Ideolog nie pisze na czym ta walka ma polegać, ale stwierdza, że „szczególne znaczenie ma walka z antysemityzmem i odpowiednia akcja wychowawcza wśród społeczeństwa”. Zapytuje: „Dlaczego właśnie antysemityzm, gdy występuje tyle innych odmian nacjonalizmu i nienawiści narodowej? Odpowiada: „Dlatego, że jest to typowa dla tych krajów forma rasizmu (a więc nacjonalizmu połączonego z pogardą dla ludzi innej narodowości, jako rasy „niższej”, co szczególnie ostro narusza zasadę, iż człowiek jest „summum bonum”), że jest ona historycznie zakorzeniona, że posiada zawsze ultrareakcyjne implikacje polityczne, co zaostrzyło się jeszcze w związku z hitleryzmem i jego następstwami”. Schaff powołuje się na Lenina, który natychmiast po rewolucji za jedno z głównych zadań uznał walkę z antysemityzmem (Adam Schaff „Marksizm a jednostka ludzka”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe w serii „Omega”, Warszawa 1965).

Władimir Putin 13 czerwca br. podczas wizyty w Moskiewskim Muzeum Żydów i Tolerancji stwierdził: „Pomyślałem teraz o jednej rzeczy: decyzja upaństwowienia tej biblioteki została podjęta przez pierwszy sowiecki rząd, składający się w 80-85% z Żydów”. Prezydent miał na myśli bibliotekę rabina Josefa Schneersona, zmarłego lidera ruchu Chabad Lubawie (http://marucha.wordpress.com/2013/06/21/putin-pierwszy-sowiecki-rzad-skladal-sie-glownie-z-zydow). Jeżeli pierwszy sowiecki rząd składał się z 80-85 % z Żydów, to zrozumiała staje się ich walka z antysemityzmem.

Według poglądów Schaffa, Polakom należy wmawiać antysemityzm tak długo, dopóki nie zostanie przezwyciężony nacjonalizm. Czynią to publicyści, pisarze, politycy, redaktorzy programów telewizyjnych. W swoich publikacjach, książkach, programach telewizyjnych, zarzucając Polakom antysemityzm, posługują się fałszem. Prawda w ogóle ich nie interesuje, gdyż antysemityzmem pragną dokopać Polakom, a może nawet ich zastraszyć i rzucić na kolana, by wyrzekli się polskości. Obecnie walka z rzekomym antysemityzmem Polaków przybrała obrzydliwe formy, by wspomnieć tylko książki Jan Tomasza Grossa. Jego prace nie są historyczne, lecz ideologiczne. Wszystkie napaści na Polaków są ideologiczne.

Roman Giertych będąc ministrem Ministerstwa Edukacji Narodowej 6 czerwca 2006 r. na konferencji prasowej poinformował, że ministerstwo zamierza wprowadzić nowy przedmiot szkolny, a mianowicie wychowanie patriotyczne. Po tej wypowiedzi w środkach masowego przekazu rozpoczęła się istna burza z gradobiciem. Na ministrze R. Giertychu nie pozostawiono suchej nitki. W walce z patriotyzmem posłużono się nawet dziećmi. Mogliśmy się wówczas przekonać, ile w Polsce jest wrogów polskości. W stacjach telewizyjnych pojawiali się różni ludzie, którzy bezkarnie szydzili z patriotyzmu.

Opluwa się polską historię, polskość, patriotyzm, bohaterów narodowych, Armię Krajową (niemiecki film „Nasze matki, nasi ojcowie”), literaturę, jak między innymi bohaterów z książki „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego. Elżbieta Janicka z Instytutu Slawistyki PAN uważa, że to jedna z najbardziej mitotwórczych książek w polskiej historii. Janicka w lekturze doszukała się m.in. wątków homoseksualnych i antysemickich. Danuta Rossman, w czasie wojny łączniczka Tadeusza „Zośki” Zawadzkiego i przyjaciółka całej trojki z „Kamieni na szaniec” w rozmowie z natemat.pl stwierdziła: „To jest coś tak obrzydliwego. To są bzdury zupełne! I wszyscy, którzy pamiętają tamte czasy, to potwierdzą”.

 

 

Walka z państwem

 

Engels w „Ludwiku Feuerbachu” o powstaniu państwa pisał: „Społeczeństwo stwarza sobie organ dla obrony swych wspólnych interesów przed atakami z zewnątrz i od wewnątrz. Organem tym jest władza państwowa. Natychmiast po swym powstaniu organ ten usamodzielnia się wobec społeczeństwa i to tym bardziej, im bardziej staje się organem określonej klasy, który bezpośrednio urzeczywistnia jej panowanie. Walka klasy uciskanej przeciw klasie panującej staje się z konieczności walką polityczną, walką przede wszystkim przeciwko panowaniu politycznemu tej klasy”. A. Schaff stwierdza, że „z tym stanowiskiem teoretycznym wiąże się walka Marksa i Engelsa przeciw alienacji państwa w kapitalizmie oraz teza o „obumieraniu” państwa w socjalizmie, które – jak twierdzi Engels w „Pochodzeniu rodziny, własności prywatnej i państwa” – zostanie umieszczone w muzeum starożytności obok kołowrotka i topora brązowego”. Według Schaffa, komunizm był też dla twórców marksizmu ustrojem „ex definitione” bezpaństwowym (państwo jest tu rozumiane jako aparat przymusu, a nie administracji), czego nie negował również Lenin. Późniejsza zmiana tej tezy przez Stalina była najczystszej wody rewizjonizmem, który naruszył jeden z filarów rewolucyjnej treści marksizmu”.

Dalej A. Schaff pisze, że teza o zdruzgotaniu machiny państwa burżuazyjnego, o „obumieraniu” państwa i o komunizmie jako ustroju bezpaństwowym, którą odnajdujmy w „Anty-Duhringu”, w „Krytyce Programu Gotajskiego”, w „Krytyce Programu Erfurckiego” i u Lenina w pracy „Państwo a rewolucja”, była z całą świadomością sformułowana przez Marksa już w „Nędzy filozofii”: „Klasa pracująca w toku swego rozwoju zastąpi dawne społeczeństwo obywatelskie zrzeszeniem, które wykluczy klasy i ich antagonizm; nie będzie już wówczas władzy politycznej w sensie ścisłym, ponieważ władza polityczna jest to właśnie oficjalny wyraz antagonizmu klas w społeczeństwie obywatelskim”.

Tworem, na rzecz którego Polacy mają się wyrzec państwa i patriotyzmu jest Unia Europejska, która powstała traktatem podpisanym w Maastricht 7 lutego 1992 roku. Docelowo UE zakłada likwidację państw, a w ich miejsce mają powstać regiony, prowincje, tak jak za czasów imperium rzymskiego. Inspirator Stanów Zjednoczonych Europy, Jean Monnet, nie krył się ze swoimi dążnościami i w książce napisanej w latach 80. XX w. powiedział, że „na zawsze porzucamy owo uporczywe dążenie do zachowania suwerenności państwa narodowego”. Natomiast Robert Schuman, w latach 50. XX w. francuski minister spraw zagranicznych z całym przekonaniem głosił, że podział Europy na małe państwa jest „anachronizmem, nonsensem, herezją”.

 

 

Europa regionów

 

Choć twórcy Traktatu tego nie wspominają, to UE zmierza właśnie w kierunku Europy regionów. W latach 50. XX w. powstał Europejski Ruch Regionalny, a utworzył go wspomniany Jean Monet. W ramach tego ruchu powstał związek regionów graniczących z Atlantykiem, który przyjął nazwę „Komitet Łuku Atlantyckiego”. 7 marca 1994 r. odbył się nawet zjazd delegatów z 32 regionów Łuku Atlantyckiego, a mianowicie z Anglii, Francji i Hiszpanii. Na tym zjeździe wybrano władze komitetu, które mają prowadzić negocjacje z Brukselą i rządami państw. W 1994 r. powołano na mocy traktatu z Maastricht Komitet Regionów, organ doradczy i opiniodawczy Wspólnot i reprezentujący interesy 250 regionów (do 31.12.2006 r.), na które podzielona jest Unia Europejska. Po rozszerzeniu UE 1 maja 2004 w Komitecie zasiadało 317 członków. Natomiast po akcesji do UE Bułgarii i Rumunii 1 stycznia 2007 roku, liczba członków Komitetu Regionów wynosi 344. Na członków wybierani są przedstawiciele organizacji samorządowych państw członkowskich. Polsce przypada 21 miejsc. Planuje się utworzenie odrębnej izby w Parlamencie Europejskim dla „Europy regionów”. W oświadczeniu wydanym przez Komitet Regionów w Brukseli 21 kwietnia 2009 roku napisano: „Domagamy się autonomii władz regionalnych i lokalnych oraz tego, by mogły one dysponować odpowiednimi środkami finansowymi, potrzebnymi im do sprawowania swych obowiązków. Promujemy w ten sposób zasady i mechanizmy dobrego sprawowania rządów i propagujemy proces decentralizacji”. W tym kierunku idzie Ruch Autonomii Śląska.

Stanisław Wyspiański w „Wyzwoleniu” napisał: „Naród może istnieć jako państwo…”.

 

 

W pułapce pogoni za bogactwem

 

Jednym z głównych celów utworzenia Unii Europejskiej było stworzenie możliwości bogacenia się. Ten cel miał również wymiar polityczny. Chodziło oto, by oderwać ludzi od religii, rodziny, tradycji i państwa. John Keyns, angielski ekonomista, na ten temat powiedział, że „jak niegroźny staje się człowiek, kiedy umożliwi się mu pogoń za bogactwem” (Thomas Hugh, „Europa”, Warszawa 1998). Engels określił to dobitniej: „Likwidacja niewoli feudalnej uczyniła zapłatę gotówkową jedyną spójną ludzkości. Własność zostaje przez to wyniesiona na tron i koniec końców, aby alienacja ta była zupełna, panem świata staje się pieniądz, ta wyalienowana, pusta abstrakcja wolności. Człowiek przestał być niewolnikiem człowieka, a stał się niewolnikiem rzeczy; stosunki ludzkie zostały całkowicie wywrócone na opak”. Według Adama Schaffa ,,stan ten musi prowadzić do załamania, gdyż zniknie państwo, rodzina, religia, a zwycięży „rozumny porządek” (Adam Schaff „Marksizm a jednostka ludzka”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe w serii „Omega”, Warszawa 1965). „Rozumny porządek” to system oligarchiczno-niewolniczy.

W gospodarce kapitalistycznej inaczej układają się stosunki między pracodawcą a pracobiorcą, niż dawniej. Charakterystyczny jest typowo mafijny wymóg bezwzględnego posłuszeństwa pracobiorcy względem pracodawcy, który przeważnie jest obcy. Pracobiorca jest utrzymywany w strachu za pomocą stałego zagrożenia utratą pracy. W dobie wysokiego bezrobocia, zostaje on zmuszony do gorączkowej aktywności indywidualnej, do walki przeciwko wszystkim, z którymi musi rywalizować o lepsze ustawienie się względem szefa, byle tylko nie zostać zwolnionym. W konsekwencji takie postępowanie skłania go do bierności i zniechęcenia jako obywatela i członka społeczeństwa, do niezdolności zrzeszania się z innymi w celu wspólnego działania dla dobra wspólnego, jakim jest Ojczyzna.

Wielu pozbawionych pracy ludzi zakładało własne firmy, głównie butiki, ale przecież nie wszyscy ludzie mogą być handlowcami, rzemieślnikami, czy innymi przedsiębiorcami. Na założenie firmy potrzebny jest też kapitał. Upadające zakłady wypłacały pracownikom co prawda tzw. odprawy, ale one starczały tylko na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Na domiar złego, w dobie hipermarketów, rynek został przeładowany mnogością i wielością towarów, dlatego wielu przedsiębiorców po prostu bankrutuje.

Na każde 3 powstające firmy, aż 2 ulegają likwidacji. Rocznie ogłasza upadłość 250 tysięcy firm, co oznacza, że co 4,5 minuty dochodzi do zamknięcia jednej firmy (http://www.ecard.pl/eprofit.htm). Jak informuje Raport Coface w 2011 roku sądy ogłosiły upadłość średnich 723 polskich firm, co oznacza wzrost o 10,4 proc. w stosunku do roku 2010. Od 1990 r. upadło tysiące średnich i dużych przedsiębiorstw.

Klasa średnia, która miała być kołem zamachowym gospodarki, ciągle się kurczy (zarówno mała i średnia przedsiębiorczość). Dowodem jest coraz mniejszy udział tzw. II grupy podatkowej w PIT i coraz większe rozwarstwienie dochodów (wskaźnik Ginniego). Oligarchia nie będzie popierać przedsiębiorczości, gdyż jest to sprzeczne z samym systemem. Oligarchie, jak np. w Brazylii, łączą zarówno koncentrację władzy ekonomicznej jak i bezpośredni lub utajony wpływ na rządy i klasę polityczną i nie są zainteresowane rozwojem przedsiębiorczości.

 

 

Eugenika

 

Adam Schaff do zespołu postulatów marksowskich dodaje jeszcze szereg innych, zwłaszcza z dziedziny zdrowia i eugeniki. Eugenika jest postulatem Platona, który w dziele „Państwo”, napisał: „W państwie należy zastosować dyscyplinę i jurysprudencję, nakazującą zajmować się tylko zdrowymi na ciele i umyśle obywatelami. Tym natomiast, którzy nie są zdrowi, należy pozwolić umrzeć. Platonizm w połączeniu z marksizmem to właśnie komunizm. Adam Schaff nie omawia postulatu z dziedziny zdrowia, ale można przypuszczać, że był wrogiem powszechnej dostępności do lecznictwa. Jego komunizm to „świat ludzi zdolnych do zaspokojenia wszystkich swoich potrzeb materialnych, ludzi doskonałych pod względem fizycznym i umysłowym…”. W tym nowym świecie nie będzie więc ludzi chorych, ułomnych fizyczne i umysłowo, inwalidów, gdyż człowiek będzie doskonały pod „względem fizycznym i umysłowym”.

Eugenika była stosowana przez nazistów i wiązała się z eutanazją. W latach 30. i 40. XX w. reżim nazistowski w przymusowych programach eutanazji zabijał dziesiątki tysięcy osób uznanych instytucjonalnie za upośledzonych i przeprowadzał sterylizację setek tysięcy umysłowo upośledzonych ludzi. W Chinach w latach 40. i 50. XX w. komuniści wprowadzili ustawę o kontroli urodzeń, a więc aborcję, antykoncepcję ale również sterylizację mężczyzn i kobiet. Chińska rodzina może mieć tylko jedno dziecko, więc rodzina przede wszystkim stara się o syna, który w przyszłości utrzyma rodziców. O ile urodzi się córka, to rodzice się jej brutalnie pozbywają. W Polsce w kwietniu 1956 r. komuniści wprowadzili ustawę o dopuszczalności przerywania ciąży, która obowiązywała do 1993 r. Wprowadzona w 1993 r. ustawa antyaborcyjna dopuszcza jednak aborcję pod trzema warunkami.

Z pewnością dlatego po 1989 r. utrudniono Polakom dostęp do lecznictwa specjalistycznego. W przychodniach tworzą się długie kolejki oczekujących na świadczenie, a czas oczekiwania do specjalisty sięga nawet kilku lat. Niezadowalająca jest również jakość udzielnych świadczeń. Do tego dochodzi potężne zadłużenie szpitali i ośrodków zdrowia, ciągły wzrost cen leków, co w procesie leczenia ma olbrzymie znaczenie, ponieważ wielu pacjentów po wizycie u lekarza, z braku pieniędzy rezygnuje z zakupu przepisanych leków. Wszystko to sprawia, że umiera coraz więcej Polaków w wieku średnim, nie mówiąc już o osobach starszych.

W dziedzinie eugeniki i redukcji przyrostu naturalnego ludności, poglądy Adama Schaffa były zgodne z poglądami głoszonymi przez neomaltuzjan, którzy postulują w państwach ograniczanie przyrostu naturalnego. Według neomaltuzjan, aby ograniczyć przyrost naturalny ludności należy wprowadzić aborcję, występki przeciw naturze, prostytucję, należy promować wstrzemięźliwość płciową, antykoncepcję, ostrożność w zwieraniu małżeństw, późne małżeństwa; odwetowo natomiast działają, zmniejszając już istniejącą liczbę ludności: emigracja, wojny, nędza, choroby, dzieciobójstwa. Szczególnie zwiększa się śmiertelność dzieci u ludzi biednych wskutek braków w odżywianiu i niedostatecznej opieki zdrowotnej.

W 1986 r. ludność Polski liczyła 37 milionów 571 tys. Według GUS, na koniec 2010 roku, liczba ludności naszego kraju wynosiła 38 milionów 200 tysięcy. Upłynęły 24 lata i przyrost wyniósł zaledwie 629 tys. osób. Od dłuższego czasu jest ujemny przyrost demograficzny.

Biuro demograficzne ONZ opublikowało prognozy dla wszystkich krajów świata do roku 2050. Dane oparte są o statystyki z roku 2008 (opublikowane w 2009 r.) Oto dane o ludności wybranych krajów, w milionach ludzi, za okres od 1950 do dzisiaj i prognoza do 2050 r. Liczba mieszkańców Polski w 2050 r. będzie wynosić 32 mln.

Adam Schaff od 1969 r. był członkiem powstałego w 1968 r. Klubu Rzymskiego, a 1987 r. pierwszym prezesem Polskiego Towarzystwa Współpracy z Klubem Rzymskim. Klub Rzymski jest komisją Klubu 300 (rząd światowy) i jego główną rolą jest prowadzenie badań demograficznych i propagowanie w państwach ograniczanie przyrostu naturalnego ludności. Według jednego z członków tego klubu prof. Meadowsa, Polska ma liczyć 15 mln mieszkańców.

Prof. Dennis L. Meadows w 1974 r., po kongresie demograficznym, który odbył się w Bukareszcie, udał się w objazd stolic ówczesnych krajów socjalistycznych, między innymi do Warszawy. Z tej okazji ukazujący się w PRL tygodnik „Kultura” (nr 2/604 z 12 stycznia 1975 roku) przeprowadził wywiad z prof. Meadowsem zatytułowany „Granice prognozy”, w którym uczony stwierdził, że około 15 milionów ludności dla Polski „gwarantowałoby równowagę” (Wywiad z profesorem Dennisem na stronie: http://www.twx.bloog.pl/id,3910394,title,Granice-Wzrostu-).

C.d.n.

 

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Na zdjęciu głównym: Ludwik Solski jako stary wiarus w „Warszawiance” 1904. Pastel – Stanisław Wyspiański. Źródło: en.wikipedia.org/ Wybór zdjęć  wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2016.11.20

Avatar

Autor: Stanisław Bulza