Jerzy Robert Nowak: PiS szczeka a nie gryzie


JRN-Jerzy_Robert_Nowak-logo

 

Tekst jest częścią obszernego materiału publikowanego przez prof. dr. hab. Jerzego Roberta Nowaka pt. „Ponad dwieście pytań do p. prezydenta A. Dudy, p. premier B. Szydlo, oraz do władz PiS.”

PiS szczeka, a nie gryzie (I)

Po pierwszym roku rządów PiS-u nie można mieć zbyt wiele satysfakcji. Z jednej strony są wyraźne sukcesy: 500 plus, podważenie samowoli sędziów i komorników, rozpoczęcie budowy samoobrony terytorialnej, ogłoszenie zarysu Planu Morawieckiego, przeprowadzenie audytu w ministerstwach, zerwanie z kundlizmem w polityce zagranicznej (głównie dzięki wystąpieniom prezydenta A. Dudy, premier B .Szydło (świetne wystąpienie w PE) i prezesa PiS-u J. Kaczyńskiego ) przywracanie godności Narodowi dzięki wprowadzaniu polityki historycznej. Osiągnięcia rządu PiS-u zaczęły doceniać nawet niektóre osoby z lewej strony sceny politycznej. Np. b. kandydatka SLD na prezydenta RP Magdalena Ogórek niemal całkowicie zbliżyła się poglądami do PiS-u. Jakże wymowny jest również publikowany w najnowszym „Plus-Minus” ( z 19-20 listopada 2016 r.) wywiad Elizy Olczyk z lewicowym profesorem Kazimierzem Kikiem. Stwierdził on m.in.: „Zacząłem podsumowywać efekty rządów PO i wyszło mi, że albo jestem głupi, albo ślepy, bo popierałem władzę, która doprowadziła do wyemigrowania prawie 3 mln Polaków, do opanowania polskiej gospodarki przez obcy kapitał, do zubożenia ogromnej części społeczeństwa. PO i jej poprzednicy, to były rządy antynarodowe. Dopiero PiS ma jakąś sensowną ofertę”.(…) (Podkr.- J.R.N.).
Z drugiej strony jednak przez ten rok PiS stanowczo popełnił zbyt wiele błędów. Myślę tu przede wszystkim o bardzo słabej polityce informacyjnej PiS-u, o fatalnej realizacji polityki zagranicznej przez prawdziwego szkodnika W. Waszczykowskiego (bezkonkurencyjnie najgorszego ministra w rządzie B.Szydło), żałośnie słabej telewizji publicznej spod znaku J.Kurskiego. Do tego dochodzi fala fatalnych obsad stanowisk przez pazernych, a niewyżytych karierowiczy z PiS-u, kompromitujących roszczeń niektórych chciwych osób typu B. Gosiewskiej. Zaznaczyło się też wyraźne osiądnięcie PiS-u na laurach, szokująca bierność wobec ataków KOD-u, etc., brak jakichkolwiek starań o zademonstrowanie siły środowisk patriotycznych na ulicy, a nawet jej całkowite oddanie KOD-owcom lub rozhisteryzowanym feministkom.
Na szczęście dla PiS-u opozycja jest mocno podzielona, a po części wręcz beznadziejnie głupia. (Myślę tu o R.Petru i grupie histerycznych bab z klubu
„Nowoczesnej” , oraz o „alimenciarzu” M. Kijowskim. To wszystko może się jednak zmienić, jeśli dojdzie do połączenia sił anty-PiSowskiej opozycji, i jeśli mocniej zaznaczą się w niej inteligentni lewacy typu A. Zandberga i wytrawni cynicy typu R. Giertycha. Najfatalniejsze skutki przyniesie to, jeśli PiS będzie grzęznąć w dotychczasowych błędach, a zwłaszcza w szczelnym zamykaniu się na inne środowiska patriotyczne. (Vide choćby nonsensowną, trzecią już z rzędu ucieczkę do Krakowa w dniu 11 listopada zamiast współudziału w Marszu Niepodległości z narodowcami i innymi środowiskami patriotycznymi).A także, jeśli będzie się tolerować pazerność niektórych PiS-owców w łowach o posady lub na duże pieniądze. A taka pazerność to prawdziwy prezent do anty-PiS-owskiej opozycji! Przecież chodzi teraz o wyjątkowo wielką stawkę. Albo uzyskamy wreszcie decydujący sukces w walce z układami III RP (mamy dziś jedyną w swoim rodzaju szansę tego typu). Albo będzie katastrofalne w skutkach, tak jak w 2007 r. ,oddanie władzy opozycji. A w tym ostatnim przypadku widzę prawdziwie czarny scenariusz dla Polski. Jeśli PiS przegrałby po jednej kadencji do władzy doszłaby opozycja o wiele gorsza od rządów PO. Bo ludzie Nowoczesnej i z KOD-u są nie tylko znacznie głupsi od polityków PO. To zarazem fanatycy o dużo większym zacietrzewieniu antyprawicowym, a nawet antypatriotycznym od polityków PO. Gdyby ci ludzie doszli do władzy, to przy wsparciu luminarzy z UE zrobiliby szczególnie mściwą kontrrewolucję i postaraliby się dokładnie zmiażdżyć wszystkie środowiska patriotyczne, te z PiS-u i te spoza PiS-u. Łamiąc wszystkie pozory demokracji zmiażdżyliby także Radio Maryja, TV Republika, kukizowców, Prawicę Rzeczpospolitej, korwinowców i narodowców, etc. Dostałoby się też Kościołowi za jego podziały, za ciągłe zerkanie ku PO takich szkodników jak kardynał K. Nycz. Jak mi prywatnie skomentował taką perspektywę jeden z posłów PiS-u, gdyby ferajna z Nowoczesnej i KOD-u dostała się do władzy, to wspominalibyśmy z nostalgią rządy D.Tuska. Aby temu zapobiec PiS musi wreszcie dokonać prawdziwie szerokiego otwarcia na inne środowiska patriotyczne, i nie kiwać ich ,jak zrobiono w przypadku Prawicy Rzeczpospolitej (Marek Jurek bardzo uskarżał się nielojalne złamanie przez PiS umowy o współpracy). A także trzeba dokonać gruntownego audytu w PiS-ie, zwłaszcza w terenie, usuwając ludzi niekompetentnych i pazernych, takich jak Gosiewska, którzy tylko kompromitują partię.

Szkodliwa delikatność prezydenta A. Dudy wobec wrogów przemian

Najskrajniejszym przykładem miękkości PiS-u wobec wrogów Dobrej Zmiany jest zachowanie prezydenta RP Andrzeja Dudy. Niezadługo przedstawię szerszy szkic, w którym pokuszę się o obiektywne przedstawienie bilansu jego dokonań: pozytywnych i negatywnych pt. „Podwawelska miękkość prezydenta A .Dudy”. Niewątpliwie jest to prezydent zdecydowanie lepszy od wszystkich trzech jego poprzedników. Od agenta i nieuka L. Wałęsy, który wciąż cofał się w rozwoju, od o „mało co magistra” A. Kwaśniewskiego, czy od bucowatego bul B. Komorowskiego.Znakomity orator, A. Duda ma już teraz wielkie zasługi w przywracaniu dumy Polakom z historii (choćby świetne przemówienie na pogrzebie Inki), czy w podtrzymywaniu więzi z Polakami za granicą . Równocześnie jednak jest oderwanym od pełnego wyczucia zagrożeń obecnej sytuacji pięknoduchem, z ogromnymi iluzjami, zbyt skorym do „nadstawiania policzka” wrogom. A tego nie powinien robić jeden z czołowych polityków, zwłaszcza w sytuacji, gdy wśród tych wrogów jest wielu współczesnych targowiczan z krwi i kości. Miękkość A .Dudy dobrze ilustrowało jedno z jego pierwszych działań jako prezydenta. Gdy Tomasz Lis bezczelnie oszkalował jego córkę Kingę prezydent Duda zamiast natychmiast wytoczyć mu proces w przyśpieszonym trybie wyborczym ograniczył się do zwrócenia mu uwagi w rozmowie w cztery oczy. Efekt – rozzuchwalony Lis dalej robi wszystko, co może, dla szkalowania prezydenta Dudy w swym paszkwilanckim tygodniku- „Newsweek”-u.
Za prawdziwie szkodliwy niewypał prezydenta Dudy uważam jego osławione wezwanie z 10 kwietnia br. do wzajemnego wybaczania sobie win. Nie widzę, co trzeba wybaczyć PiS-owi i innym środowiskom patriotycznym. Natomiast dobrze wiemy, ile win mają nasi wrogowie: zahamowanie dekomunizacji i wesołe życie dawnych PRL-owskich katów, zamordowanie ze względów politycznych około 80 osób od 1990 r. .przez Nieznanych Sprawców, katastrofalną kurację Planu Sorosa- Sachsa -Balcerowicza, która doprowadziła do upadku tak wielu zakładów i miejsc pracy, złodziejską prywatyzację, zmuszenie do zarobkowej emigracji kilku milionów młodych Polaków, etc. Cóż jednak mają nam wybaczyć wrogowie IV RP? Dobrze się stało więc, że od razu 10 kwietnia prezes PiS-u J. Kaczyński zareagował stanowczą wypowiedzpolemizującą z powyższą nonsensowną wypowiedzią prezydenta A. Dudy.
Parę dni temu jednak znów usłyszeliśmy kolejny nonsens ze strony p. prezydenta: wezwanie do przygotowania w przyszłości wspólnego marszu ze wszystkimi Polakami, niezależnie od opcji. A więc także z byłymi agentami i prześladowcami „Solidarności”, z licznymi targowiczanami z KOD- czy z PO, z chorymi na wściekliznę aborcyjną feministkami. Kolejna bzdura, której najwyraźniej nie wyperswadowali p. .prezydentowi jego w większości niezbyt wydarzeni doradcy. To ci doradcy ponoszą też gros odpowiedzialności za fatalny dobór osób do Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie. Rady, w której obok niektórych świetnych osób, takich jak choćby profesor Andrzej Nowak, znalazło się wiele ludzi niepotrzebnych, czy wręcz szkodliwych. Takich jak stary PRL-owski karierowicz, powiązany z bezpieką (wg. opracowania S. Cenckiewicza) i b. SLD-owski minister Adam Daniel Rotfeld, czy skrajny germanofil Piotr Buras, których natychmiast skrytykowałem po ogłoszeniu składu Rady. Ci dwaj na szczęście już sami z własnej woli opuścili Radę. Dalej siedzą w niej jednak różni lewaccy doradcy ekonomiczni spod znaku L. Balcerowicza, począwszy od Stanisława Gomułki po b. szefa doradców ekonomicznych Kwaśniewskiego – Witolda Orłowskiego, czy tak długo związanego z Unią Demokratyczną – JerzegoOsiatyńskiego.
(239) Kto podpowiedział prezydentowi Dudzie tak nieciekawe persony?
Inne przejawy szokującej miękkości PiS-u wobec wrogów
Kilkakrotnie już krytykowałem na tym blogu oddawanie przez PIS – w wyniku niczym nie usprawiedliwionej bierności ulicy – KOD-owcom, rozwydrzonym feministkom, etc. zamiast wyprowadzenia dużo większych patriotycznych tłumów na ulice. Tak jak to robią politycy Fideszu na Węgrzech, gdzie kilkakrotnie zgromadzono na ulicach Budapesztu po 400 tysięcy osób. W przeliczeniu do ludności Polski takie tłumy manifestantów oznaczały na Węgrzech tyle, co 1 mln 600 tysięcy Polaków.
(240) Dlaczego dotąd nie zorganizowano w Polsce wielkiej ulicznej manifestacji przeciw presjom UE, Parlamentu Europejskiego i Komisji Weneckiej, tak jak zrobili to Węgrzy? Dodajmy, że zrobili to pod radykalnymi hasłami : „Wczoraj Moskwa, dziś Bruksela”, „Nie będziemy kolonią!”.
(241)Dlaczego nie zorganizowano wielkiej manifestacji na rzecz szybkiego ukarania aferzystów z PO?
Absolutnie nie rozumiem skrajnego pobłażania rządu B. Szydło wobec oszczerstw jego najzajadlejszych wrogów. A jest taki świetny wzór postępowania – węgierska ustawa medialna, przyjęta w początkach rządu V. Orbána. Na Węgrzech za oszczerstwa grożą wielkie kilkumilionowe kary, i to przyhamowało oszczerców. A u nas są zupełnie bezkarni. I taki „‚alimenciarz” M. Kijowski może wypisywać na Twitterze haniebne kłamstwa w stylu tego, że obecne władze pozbawiają ludzi godności bardziej niż władze stanu wojennego, niż rządy późnego Gomułki. .A powinien zostać za to „obdarowany” – wzorem węgierskim – kilkumilionową grzywną, co by go uspokoiło na dłużej.
– Dlaczego tak odwleka się ujawnienie Aneksu nr 2 w sprawie WSI ?
Dlaczego wciąż odwleka się ujawnienie zbioru zastrzeżonego, w którym na pewno znajdzie się wiele materiałów na temat najbardziej napastliwych anty-PiS-owskich celebrytów, a może i niektórych duchownych?
242) Nie rozumiem, dlaczego dotąd przez rok rządów PiS-u nie zdegradowano pośmiertnie zbrodniczych twórców stanu wojennego: W. Jaruzelskiego i C. Kiszczaka?
243) Co zrobił w tej sprawie szef MON Antoni Macierewicz?
– Dlaczego PiS jest tak wyrozumiały dla wygłupów Grzegorza Schetyny, i pomimo posiadania większości sejmowej wciąż go utrzymuje na stanowisku przewodniczącego komisji do spraw polityki zagranicznej w Sejmie. Skąd ta tolerancja dla Schetyny który już dawno zadeklarował „totalną opozycję” i z lubością donosi na Polskę do Brukseli?
Jeden z posłów PiS opowiadał mi o sytuacji w komisji zdrowia w obecnym Sejmie. Zaraz po zeszłorocznych wyborach kierownictwo tej komisji oddano tak skompromitowanemu swymi działaniami b. ministrowi PO B. Arłukowiczowi, a wśród jego zastępców obok trzech osób z PiS-u znalazła się Małecka- Libera z PO i M. Ruciński z Nowoczesnej. Skutek – Arłukowicz et consortes tak sterują komisją, że nie daje ona żadnego programowego czy praktycznego wsparcia reformom obecnego rządu w sferze zdrowia. Za to wciąż na bieżąco krytykuje się PiS i ględzi o wszystkim i o niczym. Efektem jest całkowity paraliż tej komisji.
(244) Po co było oddawać kierownictwo tak znaczącej komisji w ręce jawnego wroga PiS-u? Dlaczego nie zmienia się składu kierownictwa tej komisji po fatalnym bilansie jej rocznych działań?
Myślę, że w odpowiedzi na bezczelne, wręcz antypolskie, wystąpienia L. Wałęsy, który domaga się unijnych gróźb usunięcia Polski z UE, trzeba bez zwłoki podjąć parę działań wobec coraz bardziej kompromitującego się byłego przywódcy „Solidarności”. Przede wszystkim zaleciłbym dokładne przyjrzenie się jego zeznaniom podatkowym. Po drugie zalecałbym zajęcie się sprawami „wyczynów” jego paru nieciekawych potomków, „wyczynów”, które dotąd uchodziły płazem. W pierwszym rzędzie myślę o powrocie do sprawy jego syna Przemysława, tego od „pomroczności jasnej”. Jak wiadomo prokuratorzy umorzyli synalkowi Wałęsy sprawy dwóch kolejnych kraks, popełnionych po pijanemu. Tych „wielkodusznych” prokuratorów należałoby co szybciej wyrzucić z zawodu. Z kolei we wrześniu tego roku 19-letni wnuk Wałęsy Dominik zaatakował swą byłą dziewczynę i poranił ją nożem. To był już drugi atak tego „damskiego boksera” na kobietę. Tym razem ten niebezpieczny łobuz usłyszał zarzuty prokuratury. Nic jednak nie słychać o jego osądzeniu, i o ile wiem ciągle chodzi na wolności. Minister Ziobro już zapowiedział sprawdzenie zachowania prokuratury w sprawie młodego brutalnego potomka L. Wałęsy. Oczekujemy na szybkie działania i jak najszybsze zapuszkowanie Dominika Wałęsy do więzienia.
Inny dość patologiczny przypadek to aroganckie łamanie prawa przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego. Choćby ostatnie bezprawne zwołanie przez niego Trybunału Konstytucyjnego w niepełnym składzie zaledwie pięciu osób. Sędzia Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska nazwała to „złamaniem konstytucji”. Były pracownik tegoż Trybunału profesor Kamil Zaradkiewicz zaś nazwał przestępstwem. Pan Rzepliński najwyraźniej zasługuje na jak najszybsze postawienie mu zarzutów przez prokuraturę. Nie chodzi o to, by natychmiast posłać go do wiezienia – po cóż robić „męczennika” z tego jegomościa. Na pewno zasługuje jednak na bardzo wysoką grzywnę za recydywę w łamaniu prawa. Jeśliby zaś odmówił jej zapłacenia, to należałoby natychmiast posłać do niego komorników- wreszcie przydaliby się do rzetelnej roboty!
245) Dlaczego PiS jest tak miękki wobec skoordynowanych ataków z zewnątrz i od wewnątrz, i dlaczego dużo mocniej nie kontratakuje przeciw nim?
A poza tym uważam, że Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna jak najszybciej wylądować w więzieniu. Gotów będę wtedy, i tylko wtedy, nawet przynieść jej kilka dobrych kanapek do tiurmy.

*

PiS szczeka, a nie gryzie (II)

W poprzednim odcinku ostrzegałem przed groźbą przegranej PiS w najbliższych wyborach, jeśli będzie popełniało te same, co obecnie błędy. Tj., jeśli będzie zbyt miękkie wobec swych zajadłych wrogów, jeśli nie otworzy się dużo szerzej na inne środowiska patriotyczne i jeśli nie przeprowadzi się audytu w tej partii – oczyszczenia jej z osób niekompetentnych lub pazernych typu B. Gosiewskiej.
 
PiS, pomimo zapewnień, wcale nie idzie drogą węgierską
Ogromnie się cieszę, że od spotkania J. Kaczyńskiego z V. Orbánem w Niedzicy bardzo mocno zacieśniły się stosunki Polski z węgierskimi reformatorami. Optowałem za tym od lat. Przypomnę, że w książce „Alarm dla Polski” (Warszawa 2009, s.134) kolejny raz proponowałem utworzenie swoistego politycznego trójkąta Kaczyński- KlausOrbán. Jestem też za maksymalnym umacnianiem i rozszerzaniem Grupy Wyszehradzkiej. Z tym większą radością zareagowałem więc na publiczną deklarację prezydenta A. Dudy w programie telewizyjnym: „Debata. Czas decyzji’ z 7 maja 2015 r.: „Chcę pójść drogą Viktora Orbána. (Podkr.- J.R.N.) W sprawach gospodarczych prowadzi dobrą politykę, potwierdza to Fundusz Walutowy. Jego reformy były skuteczne i wyciągnęły kraj z kryzysu”. Niestety coraz bardziej okazuje się, że te słowa prezydenta A. Dudy były tylko piękną deklaracją i niczym więcej. Wcale nie idziemy węgierską drogą, ani w gospodarce, ani w innych sprawach. Węgierskie reformy były szybkimi, twardymi wobec wrogów, wielostronnymi uderzeniami w rozlicznych dziedzinach na raz i dlatego właśnie okazały się bardzo skuteczne. Nasze polskie reformy od jesieni 2015 r. są dużo bardziej połowiczne i ślimaczą się powoli.Pisałem już w poprzednim tekście na blogu o tym jak bardzo PiS odstaje od Fideszu pod względem organizowania publicznych manifestacji dla poparcia polityki rządu. Pisałem o fatalnym zaniechaniu – nie uchwaleniu wzorem Węgier ustawy medialnej, surowo karzącej za oszczerstwa.
 
Węgry dużo bardziej stanowcze niż Polska wobec ingerencji z UE czy z USA
Premier V. Orbán i inni przywódcy Fideszu dużo częściej niż przywódcy PiS-u akcentują na każdym kroku rolę patriotyzmu i godności narodowej. Słowa „interes narodowy” są od lat wręcz kluczowymi słowami węgierskiej debaty politycznej. Węgierscy przywódcy od lat zwracają dużo większą uwagę niż prawicowi polscy politycy na wzmacnianie dumy narodowej, podnoszenie Węgier z klęczek i walkę z masochizmem narodowym. Starają się też na każdym kroku przypominać wkład Węgier w cywilizację świata i w obronę chrześcijańskiej cywilizacji. Dobitne słowa na ten temat znalazły się nawet w preambule do nowej węgierskiej Konstytucji, co sprawiło, że część prasy niemieckiej zaczęła oskarżać Węgry o nacjonalizm. Premier Węgier V. Orbán nawet w raporcie o stanie państwa 22 lutego 2013 r. akcentował to, co Węgry dały światu, m.in. wynalezienie maszyny do gry w szachy ,długopisu, dynama, tramwaju elektrycznego, hologramu, centrali telefonicznej czy kostki Rubika. (Por. szerzej :”Węgry. Co tam się dzieje”, Warszawa 2013, ss. 273-274). Podczas gdy u nas niestety do wyjątku należą ostre słowa prawdy o zachowaniu UE wobec Polski, wyrażone przez premier B. Szydło w czasie debaty w Parlamencie Europejskim, przywódcy węgierscy bez porównania ostrzej niż przywódcy PiS-u reagują na ingerencję liderów UE w sprawy ich kraju. Podobnie w stosunku do USA nie ma u nich najmniejszej nawet odrobiny serwilizmu tak typowego dla postawy nieszczęsnego polskiego ministra spraw zagranicznych W. Waszczykowskiego. I co najważniejsze mają w tej sprawie poparcie Narodu, wyrażane publicznie w czasie kilkusettysięcznych manifestacji A także zdecydowaną solidarność z rządem ze strony obu Kościołów: katolickiego i protestanckiego, czego nie widać w przypadku tak podzielonego Kościoła katolickiego w Polsce (ten żałosny K. Nycz et consortes).. Węgierscy hierarchowie katoliccy od razu przy pierwszych atakach polityków z UE i z USA na Węgry udzielili rządowi Orbána bardzo jednoznaczne i mocne poparcie wobec obcych nacisków. Przytoczę w tym kontekście choćby fragment jakże ostrego wystąpienia arcybiskupa diecezji Veszprem Gyuli Marfiego z 27 lutego 2012 r. Arcybiskup Marfi pisał w odpowiedzi na antywęgierskie oszczerstwa m.in.: „Viktor Orbán ma problemy w pierwszym rzędzie nie z Unią Europejską, lecz z międzynarodowym wielkim kapitałem, którego właściciele tkwią na Wall Street w Nowym Jorku, i których po prostu zwiemy „Ameryką”. To nazwanie jest oczywiście błędne: dolar i jego panowie i słudzy nie mają ojczyzny ani narodowości. To są obywatele kosmosu, kosmopolici w najgorszym znaczeniu tego słowa, którzy marzą o zagarnięciu całego świata (Podkr.- J.R.N.) Posiadacze międzynarodowego wielkiego kapitału szczególnie gniewają się na Viktora Orbána, ponieważ podjął on szereg takich posunięć wymierzonych w wielki kapitał (wprowadzenie podatku bankowego, ograniczenie przywilejów ponadnarodowych firm), które inne kraje już przejęły, względnie planują przejąć. Dlatego zorganizowali przeciw niemu wojenną operację, której świadkami dziś jesteśmy (…)”. (Por .szerzej: J. R. Nowak : „Węgierska droga do zwycięstwa”, Warszawa 2015, t.2,ss.159-160).
Tak jeden z czołowych przywódców Kościoła katolickiego na Węgrzech broni swego narodowego premiera, podobnie jak liczni inni węgierscy hierarchowie. A gdzie są w Polsce podobne odpowiedniki tak stanowczej postawy poza świetnym listem ks. biskupa Wiesława Mehringa do Martina Schulza. Dodajmy, że kierownictwo polskiego Episkopatu człobitnie przyjęło nonsensowne uwagi papieża Franciszka (nie jest nieomylny w tych sprawach) o potrzebie sprowadzenia po jednej rodzinie imigranckiej z Bliskiego Wschodu do każdej polskiej parafii. Węgierski Episkopat jest natomiast bardzo krytyczny wobec muzułmańskiej „inwazji” na Europę i całkowicie popiera w tej sprawie stanowisko Orbana i Fideszu. Podobnie krytyczny wobec najazdu imigrantów jest Prymas Czech. A więc można zachowywać się inaczej zamiast potulności w tej sprawie wobec papieża Franciszka, który niestety nie dorasta ani do wielkości Jana Pawła II, ani do Benedykta XVI.
Różnice węgierskiej i polskiej polityki gospodarczej
Szczególnie znamienne różnice miedzy Węgrami Orbána a obecną Polską widać w sferze gospodarczej. Przypomnę najpierw to, co pisałem już w pierwszym odcinku moich pytań (z 8 października 2016 r.) o podstawowych różnicach obecnej węgierskiej i polskiej polityki gospodarczej:
Dlaczego w Polsce od listopada 2015 r. faktycznie nie zrobiono niczego dla walki z wszechogarniającą kraj biurokracją, tak patologicznie rozbuchaną w czasie rządów PO?. Przypomnijmy, że dziś mamy kilka razy więcej pracowników administracyjnych niż w 1989 r., polski Sejm ma więcej posłów niż amerykańska Izba Reprezentantów. Mamy też największą po Wielkiej Brytanii ilość ministrów w Europie. (23). 66-milionowa Francja ma 18 ministrów, Niemcy -14, Hiszpania -11. Przypomnę, że na Węgrzech pod rządami V.Orbána zmniejszono skład rządu z 16 ministrów do 10, skład parlamentu zmniejszono o połowę, a nie mają tak jak u nas drugiej Izby –Senatu. O połowę zmniejszono również ilość pracowników samorządów. Premier Orbán wprowadził opodatkowanie milionowych odpraw dla usuwanych prezesów i państwowych spółek i zjednoczeń na aż 98 proc. U nas wprowadzono za rządu B. Szydło .opodatkowanie odpraw na skalę znacznie mniejszą. Co więcej z powodu trudnej sytuacji Węgier premier Orbán zakazał wypłacania jakichkolwiek premii czy nagród w ministerstwach i urzędach, twierdząc, że nie można sobie na to pozwolić, gdy wielka część narodu wegetuje. Orbán powiedział dosłownie : „W firmach, które tracą, oraz w państwach, które maja kłopoty, nie można wypłacać sobie premii, bo jeśli to uczynimy, zniszczymy sobie przyszłość”.(Wg. Grzegorz Górny: Fidesz bije rekordy popularności,” w Sieci” 11 lutego 2013 ). 29 lutego 2016 r. Roman Kluskaw wywiadzie dla „Do Rzeczy”, udzielonym Wojciechowi . Wybranowskiemu  stwierdził, że faktycznie nic się nie zmieniło za obecnych rządów pod względem stopnia zbiurokratyzowania. Co więcej – jak dodał Kluska-  już za tego rządu doszła nękająca przedsiębiorców fatalna ustawa lodówkowa. Wicemarszałek Sejmu z Kukiz 15 prawnik Stanisław Tyszka w niedawnym wywiadzie pt. „Rząd ciągle przeszkadza biznesowi” („Rzeczpospolita” z 8 września 2016 r.) stwierdził: „Polscy mali i średni przedsiębiorcy nadal są nękani przez własne państwo, a Polacy nadal emigrują do państw z przyjaznym prawem podatkowym i gospodarczym” Prawdziwym celem państwa powinno być zmniejszenie przynajmniej o połowę „armii” urzędników administracyjnych.
-Dlaczego od listopada 2015 r. dotąd w Polsce nie zrobiono nic dla wsparcia średnich i drobnych przedsiębiorstw, zmniejszenia ich opodatkowania? Przypomnijmy, że na Węgrzech jednym z najważniejszych posunięć rządu Orbána było zmniejszenie opodatkowania średnich i małych przedsiębiorstw do 10 procent.
Przypomnę tu jeszcze kilka pytań z mego pierwszego tekstu, niestety ciągle aktualnych:
-Dlaczego nie wprowadza się w Polsce – na wzór węgierski – podatku  reklamowego, który najmocniej uderzyłby w media, kierowane przez zagranicznych właścicieli, takie jak TVN czy „Newsweek”. Nie rozumiem, dlaczego nowe władze nie wprowadziły dotąd tego tak potrzebnego  podatku, który uderzyłby w zagraniczne, na ogół anty-PiS-owskie media, a zarazem dałby dodatkowe pieniądze dla budżetu ?
– Dlaczego nie wprowadza się w Polsce zasady wyrzucania supermarketów z centrum miast na ich obrzeża, tak jak to robią na Zachodzie i tak jak to robią Węgrzy? Najwyższy czas, by skończyć z takimi skrajnościami jak w Krakowie i w Poznaniu, gdzie centralne dworce kolejowe po remontach stały się faktycznie tylko przybudówkami do marketów. Pytanie, czy ktoś na tym nieźle zarobił?
– Dlaczego nie wprowadza się w Polsce przyjętej na Węgrzech  zasady, że supermarkety, które wykazywały przez ostatnie dwa lata straty, wyrzuca się z Węgier, aby „biedni” zachodniacy nie dopłacali do Węgier. U nas jak wiadomo ogromna część zachodnich supermarketów  wykazuje straty w corocznych rozliczeniach.
– Dlaczego w Polsce wciąż toleruje się narzucanie przez zagraniczne banki nieuzasadnionego wyższego oprocentowania kredytów? Dlaczego nie wprowadzono – wzorem Węgrów specjalnej ustawy kontrolującej  banki przez Bank Narodowy. Dzięki tej ustawie na Węgrzech ukarano ponad 60 banków zagranicznych wysokimi grzywnami za zawyżanie  opłat kosztem klientów. Zagraniczni banksterzy musieli   też zwrócić klientom  to ,co ukradli. Uchwalono również inną ustawę  o fair bankach,  jasno wytyczającą zasady praktyki działań, których bankom nie wolno łamać.
– Dlaczego w Polsce w konflikcie między frankowiczami a bankami wciąż forsuje się rozwiązania korzystne tylko dla banków? Na Węgrzech przeforsowano rozwiązania korzystne dla frankowiczów. Przypomnijmy tu, że Urząd Ochrony Konsumentów krytycznie ocenił umowy kredytowe w obcej walucie, akcentując, że zawarte tam obwarowania prawne nie wiążą klientów. (Por.KB,DK: Banki zwrócą pieniądze frankowiczom? Urząd Ochrony Konsumentów podważa umowy kredytów w obcej walucie, ”SuperExpress” z 17 września 2016 r.). Jedno rozumiem. Trudno oczekiwać od wicepremiera, byłego bankiera Mateusza Morawieckiego podobnych deklaracji jak stwierdzenie premiera V. Orbána z 15 września 2014 r.: „Wygramy z powodzią i bankami, choć są one silne i skuteczne”.
W niektórych środowiskach ekonomicznych i na łamach paru czasopism od pewnego czasu sugerowano postawienie na czele Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) świetnego ekonomisty Janusza Szewczaka, przez lata głównego ekonomisty SKOK-ów. Szewczak od jesieni 2015 r. jest posłem na Sejm i wiceprzewodniczącym komisji Sejmu do spraw finansów. Nacechowany odwagą reformatorską, Szewczak znany jest z licznych bardzo krytycznych artykułów na temat banksterów i byłby idealnym wręcz kandydatem na szefa działań dla okiełznania nadużyć banków. Jak widać jednak kompetencje, autorytet i krytyczny stosunek do roli banków ze strony posła Szewczaka bardzo komuś nie podobały się na górze (przypuszczalnie samemu wicepremierowi M. Morawieckiemu). Zamiast Szewczaka na czele Komisji Nadzoru Finansowego postawiono dr Marka Chrzanowskiego z SGH, mało znanego ekonomistę, za to wielkiego chwalcę Planu Morawieckiego. Nie wygląda na to, żeby był to człowiek zdolny do uporania się z nadużyciami banków. Nie ten rozmiar kapelusza. Chciałbym się w tej sprawie mylić!
Pytanie 246 – kto zadecydował o przepchnięciu M. Chrzanowskiego zamiast J. Szewczaka na szefostwo KNF?
Głupoty i sabotaż w telewizji spod znaku Jacka Kurskiego
Wbrew oczekiwaniom nie usunięto z funkcji prezesa TVP pozoranta zmian Jacka Kurskiego, głęboko powiązanego z salonem „warszawki”.
W efekcie utrzymują sie tam nadal patologiczne sytuacje i blokowanie prawdziwie ważnych tematów i cennych postaci patriotycznych. Dalej nie pokazuje się programów rozliczeniowych z „okrągłym stołem”. michnikowszczyzną, czy historii afer PO. Dalej nie przeprowadza się wywiadów z czołowymi węgierskimi politykami, ekonomistami czy socjologami na temat istoty ich transformacji, tak pouczającej dla Polski. Dalej pomija się informacje o rumuńskiej tak skutecznej rozprawie z postkomunistyczną korupcją (aresztowanie dwóch premierów, jedenastu ministrów i szefa sztabu generalnego. A nuż Polacy mogliby się zarazić od Rumunów i pójść dalej w tym samym kierunku! 10 lipca 2016 r. wbrew wcześniejszym zapewnieniom danym senatorowi prof. J. Żarynowi zablokowano wyświetlenie tak ważnego filmu małżeństwa Kujbidów z Kanady, demaskującego antypolskie kłamstwo jedwabnieńskie. Pytanie247.Kiedy wreszcie zrezygnuje się z blokowania filmu Kujbidów w TVP? Zmarnowano również okazję kolejnej rocznicy rzekomego „pogromu” w Kielcach w 1946 r., nie pokazując blokowanych przez wiele lat filmów, przedstawiających kielecki mord jako zbrodnię NKWD i kieleckiej bezpieki. Dość dziwny był fakt, że ostatnia głupawą manifestację feministek „Wiadomości” Programu 1 TVP uczyniły główną wiadomością wieczoru.
Dalej uniemożliwia się przyznanie odpowiednich programów tak wybitnym patriotycznym artystom jak Jan Pietrzak i Andrzej Rosiewicz, i tak wybitnym dziennikarzom jak Wojciech Cejrowski i Wojciech Reszczyński. Jan Pietrzak już w kilku z najnowszych wywiadów skrytykował raz po raz godzący w niego tak szokujący ostracyzm zdominowanych przez PiS mediów publicznych, a zwłaszcza TVP spod znaku J. Kurskiego. W wywiadzie dla „SuperExpressu” z początków listopada 2016 r. Pietrzak powiedział m.in.: „(…) Mój kabaret jest zakazany w największych mediach. W radiu i telewizji nie ma piosenek czy monologów z mojego kabaretu (…) jesteśmy zakazani w mediach publicznych i w ogóle jakichkolwiek mediach szerszego zasięgu. Czasem pokażą coś małe portale czy małe stacje. Jednak nasz kabaret jest niewidoczny z uwagi na niepoprawność polityczną. Jesteśmy ludźmi wolnymi, nie podajemy się żadnej cenzurze. I to jest w Polsce zakazane!”. (Por. wywiad Jana Pietrzaka ,udzielony Przemysławowi Harczukowi: Mój kabaret jest zakazany w publicznych mediach, „SuperExpress” z 5-6 listopada 2016 r.). W innym wywiadzie pt. Cenzury nie ma, jest poprawność, udzielonym Błażejowi Torańskiemu („Do Rzeczy” z 10 października 2016 r.) Pietrzak powiedział, iż po 1992 r.: „Cenzury nie było, ale świnie o mentalności cenzorskiej pozostały. Ograniczenia są do dziś. (podkr.- J.R.N.) Z wielkimi nazwiskami, potencjałem artystycznym, możliwościami twórczymi jesteśmy przeganiani z sali do sali, gramy w małych lokalikach (…) Polska byłaby zupełnie inna, gdyby mój kabaret przez ostatnie 25 lat występował w telewizji raz w tygodniu (…) Przez ostatnie ćwierćwiecze niby wolnej Polski jestem wypychany do kąta. Żeby nasze teksty nie docierały do szerszej publiczności, bo różne łajdaki musiałyby się wstydzić tego, co robią (…) To są źli ludzie, którzy dewastują społeczeństwo, nie pracują dla Polski, tylko dla innych państw (…) Najgorszy, podły nikczemny gatunek ludzi. Pracują w cenzurze, której formalnie nie ma. ale oni mają taką mentalność. Wykluczają niezależnych, niepokornych, niszczą naszą demokrację”. Wcześniej – w wywiadzie dla redaktorów Jacka i Michała Karnowskich z „w Sieci” (z 22 sierpnia 2016 r.) pt. „Nie uciszą mnie!” Pietrzak powiedział m.in.: „Np. w publicznym radiu zmieniła się władza, ale wciąż nie ma anteny, która by mi dała piętnaście minut, żebym mówił po swojemu. Nie ma takiego radia w Polsce (…) Czasem zapraszają, ale jako gościa, żebym mówił o rocznicy kabaretu. A ja chcę mówić o tym, co mi sie podoba, na wszystkie tematy. Tego mi nie pozwalają. A w telewizji mam mały program w kanale regionalnym”.
Można zrozumieć gniew Jana Pietrzaka, ale trzeba też dostrzec jego bezsilność. Pytanie 280. Dlaczego na skargi Pietrzaka dotąd nie zareagowała tak wpływowa KRRiT, która przecież ma wielkie pensje za swoje działania? Ale przecież dzięki niesamowitej niefrasobliwości prezydenta Andrzeja Dudy do Rady tej wszedł z jego nadania Andrzej Sabatowski, niedoszły teść Kingi Dudy, były pełnomocnik ds. etyki Grzegorza Hajdarowicza w czasie, gdy wyrzucał z „Rzeczpospolitej” red. Pawła Lisickiego i innych niepoprawnych politycznie dziennikarzy. A więc faktyczne narzędzie w rękach nowych cenzorów.
Pisałem już parę razy o świadomym pomijaniu Andrzeja Rosiewicza przez szefów nowej pseudo-reformowanej telewizji. Nie dawno przeczytałem jego prawdziwy „krzyk rozpaczy” w tej sprawie – przeprowadzony przez LETA wywiad z Rosiewiczem pt. „Jak mnie nie wezmą, utnę sobie ucho” („Fakt” z 29 października 2016 r.) Oto, co czytamy w tym tekście: „Choć Andrzej Rosiewicz (72 l.) przez lata był gwiazdą i jest autorem wielu patriotycznych przebojów, okazuje się, że telewizja publiczna niechętnie go do siebie zaprasza. Jeszcze kilka lat temu śpiewał na konwencji partii rządzącej song: „Wystarczy cztery Ziobra i Polska będzie dobra”. Włodarze stacji najwyraźniej o tym zapomnieli, bo zaproszenia na Woronicza nie płyną (…) – „Teraz jak do nich dzwonię, to nawet nie oddzwaniają – żali się artysta w Fakcie. – Gdy przygotowałem piosenkę do Opola, to długo czekałem i nie było żadnego odzewu. Zadzwoniłem nawet do wiceministra kultury, fakt, że mam w klapie Krzyż Gloria Actis zasłużony dla Kultury, na nikim nie zrobił wrażenia – mówi wzburzony. Do artysty ostatecznie nikt się nie odezwał. – Nie wiem, co mam robić, ale jak tak dalej pójdzie, to odetnę sobie ucho tak jak van Gogh, bo uszy mi szybko odrastają – dodaje z ironią”.
Jakże zdumiało mnie to, że Marcin Wolski zaprosił do programu „W tyle wizji” w TVP Info skrajnie antyPiS-owskiego i dość durnowatego Krzysztofa Skibę? Przypomnę już cytowany przeze mnie wcześniej jego toporny dowcip: „Jaki? Byle Jaki” na temat jednego z kilku najlepszych wiceministrów w wielgaśnej ekipie p. B.Szydło – Patryka Jakiego. Dobrze, że się go wreszcie pozbyto z TVP po jego żenującym anty-PiS-owskim występie na marszu KOD-u w dniu 11 listopada. Nader ciekawy symbol telewizji publicznej spod znaku Jacka Kurskiego: blokowanie J. Pietrzaka, A. Rosiewicza, W. Cejrowskiego i W. Reszczyńskiego, a za to nagłaśnianie Skiby. Chore i symptomatyczne! Podobnie jak ukaranie mnie w kilkanaście godzin po krytyce sytuacji w telewizji na tym blogu zablokowaniem umówionej już dłuższej audycji w Programie I Polskiego Radia na temat Powstania Węgierskiego 1956 r. Tak wygląda folwark Jacka Kurskiego!

*

PiS szczeka, a nie gryzie (III)

Ciągle apeluję do PiS-u o więcej twardości wobec wrogów, o szybkie męskie decyzje. O to, by przestało przypominać panienkę z piosenki: „Chciałabym, ale boję się! „
Pośmiertny pokłon lewaczce
Na cześć kłamliwej lewackiej propagandystki Janiny Paradowskiej zdominowany przez PiS-owską większość Senat zarządził po jej śmierci minutę ciszy. Gdy kilka lat temu zmarł największy współczesny polski ekonomista prof. Stefan Kurowski śmierć jego przeszła prawie niezauważona w kręgach prawicowych. Spośród prawicowych prominentów na jego pogrzebie był tylko, jeśli dobrze zauważyłem, tylko. No, cóż, mój wspaniały przyjaciel Antoni Macierewicz starszy pan Kurowski był ciągle zbyt niesforny w swych wypowiedziach. Opowiadał mi kiedyś ładną opowiastkę z czasów, gdy był członkiem Rady Naczelnej PC (partii J. Kaczyńskiego), do której wszedł z największą ilością głosów, ale długo nie zagrzał w niej miejsca. Na którymś posiedzeniu tej Rady prof. Kurowski powiedział: „W tym Międzynarodowym, Funduszu Walutowym jest wielu facetów o egzotycznej urodzie.” – Zdenerwował się prezes PC J. Kaczyński: „To antysemityzm”! – Jaki antysemityzm – odparł prof. Kurowski: „Tam jest wielu Hindusów”! Jak zmarł stary cwaniak i oportunista Andrzej Urbański, ileż to łzawych pochlebnych tekstów na prawicy wysmażono opłakując jego śmierć. Za co? Czy za to, że w 1992 r. zdradził partię J. Kaczyńskiego – PC i przeszedł do poselskiego klubu liberałów wraz z parą kolegów, wygłaszając przy okazji obelżywe słowa pod adresem prezesa PC. Nie przeszkodziło to temu, że nadmiernie dobrotliwy i wszystko wybaczający prezydent Lech Kaczyński przyjął go po latach na szefa swojej kancelarii. Wkrótce wyszedł na jaw kompromitujący fakt, że „prawicowiec ” Urbański jest od dawna w spółce z jakimś SLD-owskim baronem. Dobrotliwy prezydent Lechu i wtedy chciał go zatrzymać u siebie, aż musiał ustąpić wobec niekorzystnej dla Urbańskiego wrzawy medialnej. Nie przeszkodziło to temu, że w parę lat później zastąpiono nazbyt niezależnego Bronisława Wildsteina jako szefa TVP arcylizusowskim Urbańskim. Przypomnę , że w tej sprawie wielokrotnie protestowałem w Radiu Maryja i na łamach „Naszego Dziennika”. Protestowałem słusznie. Urbański jedną z najważniejszych swych decyzji dał osobny program w telewizji staremu lemingowi i wrogowi PiS-u Tomaszowi Lisowi. W dużej mierze przez Urbańskiego doszło do przegranej J.Kaczyńskiego w debacie telewizyjnej z D.Tuskiem. Za plecami Kaczyńskiego w czasie debaty usadowiło się z paru dziesięciu osobników z młodzieżówki PO i wciąż przeszkadzali mu okrzykami w stylu: „Nie ściągaj!” (gdy chciał zajrzeć do kartki),etc. Prezes TVP Urbański miał wówczas tylko dwie rzeczy do wyboru: albo przepędzić chamowatych tuskowiczów, albo przerwać debatę prowadzoną w nierównych warunkach. Nie zrobił żadnej z tych rzeczy i powinien był następnego dnia być wyrzucony na zbity łeb z prezesury. Mięciutki PiS-owcy jak zwykle mu darowali. I tegoż to starego oportunistę – Urbańskiego z wielką werwą opłakiwali PiS-owscy żałobnicy w mediach! Prawdziwy masochizm!
Ciekawe, czy to tylko przypadek, że w komisji odznaczeniowej przy prezydencie A. Dudzie dotąd nie pomyślano o pośmiertnym uhonorowaniu tak wybitnych postaci jak najkrnąbrniejszy opozycyjny historyk Jerzy Łojek czy słynny opozycyjny adwokat Karol Głogowski. Prawicowcy?! Komisja odznaczeniowa woli honorować Orderem Orła Białego lewicową działaczkę opozycyjną, dziś fanatycznie proukraińską Zofię Romaszewską!
Pazerni w PGNIG i w EuRoPol-Gazie
„Rzeczpospolita” z 22 września 2016 r. poinformowała w tekście na pierwszej stronie „Prezesi nagradzani za nic” o niezwykłym przypadku pazerności nowych prezesów spółek. Według „Rzeczpospolitej”: „Kilkusettysięczne nagrody za zysk w 2015 r. dostało dwóch prezesów EuRoPol-Gazu, którzy w ubiegłym roku i nie przepracowali w tej spółce ani jednego dnika” Jak się okazało wśród wspomnianych pazernych cwaniaków znaleźli się m.in. b. PiS-owski minister gospodarki w latach 2005-2007 , a obecnie szef PGNIG Piotr Woźniak i b. PiS-owski szef kancelarii premiera, a obecnie szef EuRoPol-Gazu Piotr Tutak. Po wrzawie prasowej – jak pisał „SuperExpress” z 24 września 2016 r.: „Spółka twierdziła, że nagrody po prostu się należały. Ale takie twierdzenia nie przekonały kierownictwa PiS, które wczoraj skrytykowało zachowanie władz gazowej spółki. To wystarczyło, by PGNIG wycofał się ze swoich argumentów. (Podkr.- J-R-N.) …) kwoty w pełnej wysokości zostały przeznaczone na cele charytatywne”.
249) Czy taka wymuszona utrata nieuzasadnionego zysku wystarczy? Moim zdaniem – w żadnym razie. Wszystkich tych zachłannych panów- działaczy, którzy byli tak pazerni w przywłaszczaniu sobie grosza publicznego za nic należałoby jak najszybciej wyrzucić na zbity pysk z kierowanych przez nich spółek i zakazać im do końca życia pracy w jakiejkolwiek spółce skarbu państwa. By znów coś się im nie przykleiło do rąk. A także należałoby ich jak najszybciej pozbawić członkostwa PiS-u. Jak „Prawo i Sprawiedliwość”, to prawo i sprawiedliwość! A takie decyzje poprze ogół Narodu. Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że nadużycia będzie karał „rozpalonym żelazem”. I gdzie to żelazo? Czekamy!
Pytanie 250) Czy PiS przestanie wreszcie tolerować skrajną pazerność i chciwość niektórych swoich przedstawicieli?
Gosiewszczyzna
Dotąd traktowałem europoseł Beatę Gosiewską ze współczuciem jako wdowę po świetnym pośle i niezastąpionym organizatorze. Teraz widzę w niej głównie pazerną posłankę, która traktuje Polskę jak dojną krowę. Pani Gosiewska dostała po tragicznej śmierci męża w Smoleńsku 750 tysięcy złotych odszkodowania (po 250 tysięcy dla siebie dla dwóch córek.) Jak się okazało, było to dla niej o wiele za mało. W ostatnich dniach pani europosłanka Gosiewska wystąpiła z żądaniem kolejnego odszkodowania na sumę 5 mln zł. W trzech wnioskach zażądała po 1,25 mln zadośćuczynienia dla niej i dla dwóch córek oraz dodatkowo po 400 tys. zł odszkodowania. Chce również, by każdemu z dzieci przyznano po 72 tysięcy wyrównania renty oraz dodatkowej renty w wysokości 2 tys .zł miesięcznie. Daje to w sumie żądanie na 5 mln zł. (Por. Astronomiczne żądania wdowy po Przemysławie Gosiewskim. Ma 2 miliony na koncie, a żąda 5 mln. – „SuperExpress”, 28 października 2016 r.) Pani Gosiewska tłumaczy swoje żądania tym, że mieszka w małym mieszkaniu, należącym do matki P. Gosiewskiego i tym, że potrzebuje terapii dla córki dyslektyczki. Twierdzi, że „Dotychczasowa renta nie pozwala na kontynuowanie zajęć terapii sensorycznej”. Przypomnijmy, że rocznie jako europosłanka zarabia 400 tysięcy złotych. Ostatecznie przyznano B. Gosiewskiej dodatkowe odszkodowanie na sumę 750 tysięcy złotych. Uważam to za ciężki błąd – częściowe ustępstwo wobec nachalnej kobieciny, która odbiła Gosiewskiego poprzedniej żonie.
PiS-owska „Zosia-samosia”
251) Dlaczego PiS – (poza niewielu wyjątkami, m.in. M. Morawiecki, G. Masłowska, J. Żaryn) zamyka się na doświadczenie i mądrość osób patriotycznych spoza PiS-u? Dlaczego w sytuacji, gdy w samym PiS-ie jest tak mało dobrych ekonomistów nie sięga się po tak sprawdzony wielki talent ekonomiczny jak Cezary Mech, b. współtwórca programu ekonomicznego PiS-u w 2005 r., i b. wiceminister finansów w rządzie PiS-u. Jak wiadomo Mech został usunięty z rządu, bo naraził się liberałce Z. Gilowskiej. Później był wprawdzie doradcą PiS-owskiego prezesa NPB Sławomira Skrzypka, ale w wyborach prezydenckich w 2010 r. poparł kandydaturę Marka Jurka. Obecnie jest wyraźnie zmarginalizowany i „w niełasce”. Dlaczego?
252) Dlaczego zupełnie nie wykorzystano umiejętności i doświadczeń w sferze wojskowości Romualda Szeremietiewa, byłego .p.o ministra obrony narodowej i b. wiceministra w tym resorcie. Przecież właśnie Szeremietiew jest najlepszym znawcą spraw wojskowości spośród wszystkich polityków patriotycznych.
Pytanie 253: Czy o pomijaniu Szeremietiewa, którego nie uwzględniono nawet w wojskowej podkomisji Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie A. Dudzie, nie decydują głównie PiS-owskie urazy z czasów dawnych rywalizacji politycznych na prawicy? Jaki ma sens pielęgnowanie takich urazów w obliczu obecnych wielkich zagrożeń dla Polski? To jest wręcz szkodnictwo. Sam Szeremietiew w rozmowie ze mną przed paru tygodniami powiedział, że jest ofiarą personalnej zawiści jednego z czołowych polityków PiS-u (nie podam tu nazwiska). Świeżo przeczytałem wręcz znakomity, gruntowny wywiad Doroty Kowalskiej z R. Szeremietiewem o sprawach wojskowych pt. Nie wystarczy wieszać się na klamkach sojuszników, („Polska the Times” 24 października 2016 r.).
Przypadki Marty Kaczyńskiej
Fatalnie zawalono sprawę utworzenia tak potrzebnego społecznego ruchu wsparcia dla PiS-u im. Lecha Kaczyńskiego. Zamiast tworzyć go demokratycznie oddolnie, z góry postawiono na jego czele Macieja Łopińskiego, długoletniego urzędnika w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego. No cóż, kanceliści i inni ludzie zza biurka na ogół nie umieją tworzyć ruchów społecznych i wspomniany Ruch zaczął szybciutko dogorywać, niemal od zarania.(Wyjątek świetne AKO w Poznaniu, ale to wyłączna zasługa jego dynamicznego prezesa). I dogorywa nadal dzięki jej kolejnej mianowanej odgórnie „przywódczyni”, bratanicy prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego Marty Kaczyńskiej. Dzielna Marta miała straszliwego pecha- szczerze zakochała się w Marcinie Dubienieckim. Pomimo, że był synalkiem znanego działacza PZPR, a nawet funkcjonariusza departamentu II MSW! (wg. Piotra Pytlakowskiego: Przypadki Marcina D., „Polityka” z 16 listopada 2016 r.) Nic dziwnego, że stryj Marty – prezes PiS-u mądrze omijał zawsze Dubienieckiego jak trędowatego. Choć ten już planował dla siebie „jedynkę” z PiS-u na Pomorzu, a nawet to, że zostanie premierem z nadania PiS-u. (Por. tamże). A ja osobiście już dawno uważałem, że poderwanie Marty Kaczyńskiej przez Dubienieckiego, to kolejny przypadek Moniki Kern.
Marta Kaczyńska jest niewątpliwie bardzo dobrą córką (sądząc po ilości jej tekstów we „w Sieci”, w których wysławia dokonania swego tragicznie zmarłego ojca – prezydenta RP) i bardzo dobrą matką. Jest też niezłą celebrytką – jak wynika z ilości jej zdjęć publikowanych w bulwarówkach takich jak „Fakt” czy „SuperExpress”. Nie ma jednak wyraźnie żadnych predyspozycji personalnych do kierowania ruchem społecznym, który pod jej egidą dalej zamiera, tak jak zamierał za Łopińskiego. Taki ruch powinien powstać oddolnie i być kierowany przez kogoś sympatyzującego z rządem Zjednoczonej Prawicy, ale w żadnym raz nie członkiem PiS–u.
„Swojacy” i gorsi „inni”
W lecie parę miesięcy temu przypadkiem spotkałem na „Przystanku Niepodległość” w Dolinie Kłodzkiej prezesa Reduty Dobrego Imienia Macieja Świrskiego. Zakładając Redutę pan ten, choć dopiero od kilku lat zajmuje się walką z antypolonizmem ani myślał zapraszać do niej takich weteranów walki z tymże antypolonizmem typu profesora Bogusława Wolniewicza czy mnie. Po co zapraszać nas, przecież jesteśmy poza PiS-em, a więc niczym dla jegomościa, który tuli się w w szaty zwycięskiej partii, pewno za niezłe pieniądze dla swojej Reduty. Zapytałem go więc wprost, dlaczego mnie nie zaprosił do tej Reduty. Raptownie poczerwieniał i okropnie zmieszany wybąkał: a bo takie było wielkie zamieszanie przy zakładaniu Reduty. Cóż, zamieszanie to jak widać trwa już dobre cztery lata. Zadałem więc pytanie pomocnicze, acz niewygodne: – A co z decyzją prezydenta RP w sprawie odebrania orderu J. T. Grossowi, odwlekaną już od roku. Świrski, zupełnie zmieszany, uniknął odpowiedzi. No, to dałem mu drugie pytanie pomocnicze: – „Czy Reduta Dobrego Imienia zaprotestuje przeciwko mianowaniu wybielacza banderowców i zajadłego przeciwnika kresowiaków Jana Piekło na ambasadora do Kijowa? Oj, co się działo? Pan Świrski spojrzał na mnie z zażenowaniem i wyraźną niechęcią, jakbym mu wyjadł ulubiony deser, czy wlał do gardła cały litr octu. No, cóż, pan Świrski „myśli trzeźwo” jak wieczny oportunista. Skrytykuje Waszczykowskiego za nominację J. Piekło na Kijów, to mu zabiorą kasę. I myśli sobie: „Nie podpuszczajcie mnie panie Nowak!” Jak w ogóle mogłem Jemu, wiernemu słudze Partii przypisywać możliwość wypowiedzenia krytycznego zdania o jednym z jej luminarzy? Jakże to wszystko żałosne! Nasuwa się tylko pytanie:
254) Czy PiS chce polegać tylko na „swoich”, takich jak dzielny wojak Świrski? Niech polega, ale może przy tym polec, co by stało się prawdziwym nieszczęściem dla polskich przemian. Dlatego ostrzegam przed Świrskimi!
_____________________________________________________________
Najnowsze uzupełnienie do poprzedniego odcinka, w sprawie różnic w polityce podatkowej Węgier i Polski. Według Ryszarda Kapuścińskiego: Przede wszystkim nie przeszkadzać („Gazeta Polska codziennie” z wtorku 22 listopada 2016 r.): „Premier Węgier Viktor Orban zapowiedział obniżenie podatku CIT w +2017 r. do 9 proc. Jeśli ta zapowiedź zostanie spełniona, to okaże się, że podatek, jaki będą płacić firmy na Węgrzech, będzie najniższy w UE. (Podkr.-J.R.N.) W tym roku na Węgrzech obniżono podatek PIT i wynosi on teraz 15 proc. (…) Viktor Orban jest zwolennikiem całkowitej likwidacji tego podatku. Jakie są efekty tych zmian na Węgrzech? Okazało się, że nastąpił duży napływ inwestycji zagranicznych. Eksport wzrósł o prawie 27 proc., bezrobocie spadło poniżej 7-u proc., a np. w Budapeszcie w ogóle nie występuje”. Prawdziwy cud gospodarczy na Węgrzech, tak długo atakowanych i bojkotowanych przez luminarzy UE! A w Polsce? Według „Rzeczpospolitej” z 22 listopada: „Gospodarka zaciąga hamulec”, a „Firmy zapłacą za konstytucję dla biznesu?” Mam coraz większe wątpliwości, czy były bankier M. Morawiecki na pewno powiedzie gospodarkę w świetlaną przyszłość, właśnie ze względu na swe bankierskie „prywyczki”.
Na koniec powtórzę wielokrotnie ponawianą przeze mnie sugestię: oby prezes PiS-u J. Kaczyński jak najszybciej przyjrzał się sytuacji PiS-u w terenie i przeprowadził gruntowny audyt w tej partii. A potem bezlitośnie przepędził z niej karierowiczy, pazerne działaczki i działaczy. I doprowadził wreszcie do tak oczekiwanego otwarcia na wszystkie inne środowiska patriotyczne. Bardzo mu w tym pomoże na pewno Joachim Brudziński, który wreszcie stał się pierwszym zastępcą prezesa PiS-u na miejsce nieudolnego (albo coś gorzej) Adama Lipińskiego, byłego protektora Adama Hofmana i Dawida Jackiewicza.
PS. 1.) Bardzo dziękuję moim informatorom ze sfer gospodarczych, w tym paru posłom PiS-u.
PS. 2) Kilka dni temu ukazał się pierwszy tom moich pamiętników „Wichry życia”. Miał już trzy promocje: w Łodzi, Piotrkowie Trybunalskim i w Warszawie. Tom można zamawiać pod telefonami 608-854-215 i 603-199-036.
  • Zdjęcie tytułowe: Premier Beata Szydło / Fot.: Wojciech Pacewicz /PAP/Fakty.interia.pl , 20 listopada 2016. / Wybór zdjęć wg.pco

Blog autorski prof. Jerzego Roberta Nowaka   >    >    >  TUTAJ .

Więcej artykułów prof. Jerzego Roberta Nowaka na naszym portalu> > > TUTAJ .

 

Zainteresowanych nabyciem ksiażek prof. Jerzego Roberta Nowaka prosimy o telefoniczne skontaktowanie się z numerami: (+48) 603-199-036 lub (+48) 608-854-215.

 

Apel o wsparcie Jerzego Roberta Nowaka …..

 

 

Aktualizacja

UWAGA:

Pan prof. Jerzy Robert Nowak podał sprostowanie do powyższego tekstu (Część III), które cytujemy:

Do mojego tekstu z blogu z 24 listopada w pośpiechu przed wyjazdem do sanatorium zakradło się fatalne przeinaczenie. Pojawiło się tam błędne stwierdzenie: „mój wspaniały przyjaciel Antoni Macierewicz”. W rzeczywistości nie uważam Macierewicza za wspaniałego, ani nie jest moim przyjacielem! Chodziło mi o mojego wspaniałego przyjaciela zmarłego profesora Stefana Kurowskiego. Macierewicza wymieniłem tylko jako jedynego prawicowego prominenta, który przybył na pogrzeb prof .Kurowskiego. Przy okazji gorąco zapraszam czytelników mego blogu z Ciechocinka i okolic na mój odczyt pt.”Co Polska dała światu”. Wygłoszę go w sobotę 3 grudnia o godz. 19:30 w Ciechocinku, w sanatorium „Pod tężniami”, ul. Wąwolnicka.

 

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2016.11.25. /  Akt. 2016.12.02

Jerzy Robert Nowak

Autor: Jerzy Robert Nowak