Dr Jerzy Jaśkowski: Stare trzyma się mocno – pan Marek Posobkiewicz.


Z cyklu: „P 156, państwo istniej formalnie”.

Żadne państwo nie upadnie bez pomocy wewnętrznej, użytecznych trolli”
– jj

I.

Dr Jerzy Jaśkowski. Fot. Inter.
Dr Jerzy Jaśkowski. Fot. Inter.

Za wcześnie pochwaliłem p. Prezesa Telewizji za dopuszczenie programu  pt. „Szeptem” do realizacji. Naprawdę byłem mocno zdziwiony, że przedstawiciel rządu warszawskiego [za: G. Braun], czyli PiS-u, zezwolił na wypowiedzi do kamery ludzi mających odmienne zdanie na temat szczepień.

Przecież nie kto inny, ale wysoki funkcjonariusz tej Partii p. GBP – czyli B. Piecha był przewodniczącym Komisji Sejmowej, wprowadzającym nową ustawę o chorobach zakaźnych. Ustawa ta dokonała karkołomnej wolty, zmieniając definicję pojęcia choroba i zezwoliła na przymus szczepionkowy.

W kolejnych latach były permanentne dowody na współpracę PiS – u z koncernami szczepionkowymi. Ostatnio to przecież obecny p. Prezydent Duda podpisał ustawę opracowaną przez poprzednią ekipę, pomimo licznych protestów społeczeństwa, już w pierwszym tygodniu do objęciu urzędu.

Nowy, propagandowy odcinek programu „Szeptem” został wyemitowany w środę 23 listopada. Poprzedni zniknął z ekranu!!! Ale 5 dni wcześniej zwróciła się do mnie PT Redakcja z zaproszeniem do wzięcia udziału w tym odcinku. Jakież było moje zdziwienie, kiedy na dobę przed, z rozżaleniem zostałem poinformowany, że na skutek protestu Rządu, PZH i NIL, kategorycznie nie mogę wystąpić. Nie jest to dla mnie nic nowego, ponieważ jest to już po raz trzeci nałożone ”embargo” na moje występowanie w TVP.

Pierwszy zakaz, uniemożliwiający mi wystąpienie przez kamerami, został podjęty po katastrofie w Czernobylu. Byłem wówczas kierownikiem zespołu opracowującego wyniki badań i skutki tej katastrofy dla Polski. Raport pt: „Katastrofa w Czernobylu” wydany został przez Gdańskie Towarzystwo Naukowe. Po wydaniu mieliśmy kilka włamań, nie tylko do naszej siedziby, ale i do GTN.  Jedynymi „przedmiotami”, które ginęły, były kartony z Raportem. Oczywiście sprawcy byli nieznani. Obecnie ten Raport znika z bibliotek, a ponad 100 bibliotek otrzymało egzemplarze. 

Po raz drugi, podjęto decyzję o niedopuszczaniu mnie do kamer w TVP po 1992 roku, kiedy to mój Zespół wydał Raport pt. „Stan zdrowia dzieci w Gdańsku”. Przebadano ok. 2000 dzieci. Było to największe tak wszechstronnie prowadzone badania do dnia dzisiejszego. W badaniu udział wzięli, lekarze pediatrzy, ortopedzi, stomatolodzy, toksykolodzy, psycholodzy, wykonano dużo badań laboratoryjnych m.in. pierwsze na Wybrzeżu badania ołowiu i fluoru. UW wydanym Raporcie udowodniliśmy, że tzw. norma skażenia fluorem jest zawyżona co najmniej o 100%.

Udowodniliśmy także zależność wzrostu zachorowań na nowotwory i śmiertelność z tego powodu w regionie pomorskim,  spowodowaną działalnością bez zezwolenia Gdańskich Zakładów Nawozów Fosforowych. W latach 70. ubiegłego wieku  zapadalność na nowotwory w Gdańskiem wynosiła 3000 przypadków rocznie, a śmiertelność 1500. 

Na początku lat 90, zapadalność wzrosła do 17 500, a śmiertelność do ponad 5 500 przypadków rocznie. Po 2000 roku GUS przestał wydawać informatory zdrowia. Po opublikowaniu tych danych TVP wprowadziło ponownie zakaz występowania przed kamerami dla mnie.

Ostatni zakaz zapadł 21 listopada 2016 roku. Nie mogę publicznie informować mniej wartościowej ludności [za: St.Michalkiewicz] zamieszkującej obszar pomiędzy Odrą i obecnie Bugiem, o Armagedonie szykowanym jej przez oligarchię pieniądza.

Jak wiadomo, Narodu nie zabija się karabinami tylko kłamstwami.

Chyba dlatego wprowadzono zakaz moich publikacji.

Podobnie nagle GUMED wystąpił  na pierwszej stronie internetowej z oświadczeniem JM Rektora, że praktycznie to ja nie byłem specjalistą w AMG. I podał nieprawdziwe dane odnośnie mojej pracy w AMG. 

Proste pytanie: dlaczego PT Rektor popełnia przestępstwo przeciwko dokumentom, czyli z zakresu KK, podając nieprawdę? Kto go do tego nagle zmusił?

Ale ja w GUMEDzie nigdy nie pracowałem. Natomiast wcale nie rozpocząłem pracy w Katedrze Fizyki i Biofizyki, co mogłoby sugerować, że jestem inżynierem.

Pracę w AMG rozpocząłem w I Klinice i Katedrze Chirurgii Ogólnej pod kierownictwem p. prof. J. Dybickiego. W okresie 7 lat zdobyłem pierwszy i drugi stopień specjalizacji z zakresu Chirurgii Ogólnej, oraz obroniłem doktorat z tematu gojenia się ran. W celu powiększenia doświadczenia II stopień z Chirurgii Ogólnej zdobyłem w CMKP w Warszawie, zdając egzamin u p. prof. Noszczyka, który wspominam bardzo przyjemnie, ponieważ trwał 5 minut. Po zakwestionowaniu treści pytania i wyjaśnieniu powodów, Komisja uznała, że więcej pytań zadawać mi nie potrzeba.

I nawet taka lokalna internetowa gazeta pt. Trójmiasto, pomimo otrzymania informacji, to ukrywa. Pytanie, dlaczego?

Jestem także współautorem pierwszego w Polsce podręcznika pt: Zarys Ekotoksykologii. Gdańsk 1995 r. J. Namieśnik,  J. Jaśkowski.

Tak więc można przyjąć z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że zapadła decyzja gdzieś tam uniemożliwiania mi publicznych wystąpień. Jednocześnie we wszystkich polskojęzycznych mediach niemieckich właścicieli, zaczęły się ukazywać artykuły dezinformujące na mój temat. Ciekawa jest taka koordynacja i nagłe zainteresowanie moją osobą, kiedy pierwsze prace na temat oszustw szczepionkowych i ich szkodliwości pisałem już w 1995 roku w biuletynach lekarskich. Czyli ponad 20 lat temu.

Ciekawe, czego się mafia szczepionkarska tak boi, jednego emeryta? Co ma do ukrycia?

Bo to, że to są działania typu mafijnego, nie mam żadnych wątpliwości. Zasadą uczciwego dziennikarstwa jest pokazywanie jednej i drugiej strony. W Polsce obywatele są tresowani tylko informacjami z jednej strony, oligarchii pieniądza. A oczywiście wykonawstwo jest przeprowadzane za pomocą rodzimych troli.

Na wszelki przypadek oświadczam, że moje zdrowie jest proporcjonalne do wieku, a mój tata dożył szczęśliwie 90 lat.

Przechodząc do programu ”Szeptem” z dnia 23 listopada 2016. Dodam tylko, że rząd warszawski usunął poprzedni odcinek, czyli numer 5. Nie ma oficjalnie urzędu cenzury, ale jak widać  cenzura jest.

Program przypomniał mi te podobne z okresu stanu wojennego. Sprowadzono do studia polityka, p. Ministra Posobkiewicza oraz dwu profesorów, z których jeden od razu się zastrzegł, że on w temacie szczepień nie ma nic do powiedzenia, a drugi co chwilę powoływał się na p. Ministra, który także nie miał nic do powiedzenia, z wyjątkiem luźnych dywagacji przymiotnikowych, typu „najlepiej przebadana” i podobnych.

Podobnie było w maju 1986 roku po katastrofie w Czernobylu. W studio występowały siły polityczne oraz kilku profesuuuurów.

Taka np. konsultant Krajowy z Pediatrii prof. Bożyk z rozbrajająca naiwnością blondynki twierdziła, że promieniowanie jonizacyjne nie ma żadnego znaczenia dla dzieci i mogą spokojnie biegać po „świeżym” powietrzu. Najwyżej się będą częściej myły. A to, że cząstki radioaktywne dostają się do płuc wywołując raka, było już poza zasięgiem wiedzy tej Pani.

Postaram się podać swój komentarz do tego programu w kolejnych artykułach. W pierwszy rzędzie należy, moim zdaniem, przybliżyć postacie występujące w tym teatrze.

Zacznijmy od najważniejszej, tj. p. Ministra Posobkiewicza. Poniżej luźne uwagi, w celu przypomnienia wystąpienia tego Pana podczas obrad sejmowej komisji, zajmującej się Ustawą o szczepieniach. Nie oceniam tego Pana jako rapera, ponieważ jako aktor sceny politycznej próbował także dosłownie sceny.

Ze względów porządkowych uwagi zostają ponumerowane zgodnie z akapitami wystąpienia  sejmowego podkreślonymi tłustym drukiem.

Pan lek. med Marek Posobkiewicz rozpoczyna wystąpienie od cytatu art.68 Konstytucji Rzeczypospolitej. Ale jest to chyba przypadkowo wybrany numer, ponieważ akurat art. 68 Konstytucji mówi zupełnie co innego, aniżeli usiłuje interpretować mówca.

cyt:  art.68

1. każdy ma prawo do ochrony zdrowia

Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres świadczeń określa ustawa.

Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.

Władze publiczne są obowiązane do zwalczania chorób epidemicznych i zapobieganie negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska

I jak wyraźnie widać, w artykule tym nie ma mowy o żadnym przymusie leczenia, nawet nie ma mowy o szczepieniach. Jak do tej pory nie ustalono, czy szczepionka jest lekiem, czy tylko profilaktyką. Jeżeli lekiem, to na co? Jeżeli profilaktyką, to na jakiej zasadzie, skoro obecnie wiadomo, że chorują głównie ludzie szczepieni, np. na koklusz większość chorujących to były dzieci, które otrzymały pełną dawkę szczepienia, rzekomo zapobiegającego chorobie. Podobnie na grypę chorowało 58% szczepionych. Liczby są jednoznaczne.

Czy w dobie permanentnego braku pieniędzy w Państwie np. na leczenie dzieci z nowotworami, jest celowym wyrzucanie pieniędzy na wątpliwą i nieudowodnioną naukowo profilaktykę?

Już obecnie wiadomo, że leki refundowane to wydatki rzędu 8 miliardów, a nierefundowane to ponad 17 miliardów. Można jednoznacznie stwierdzić, że podpunkt ten nie jest stosowany w praktyce, ponieważ społeczeństwo musi pokrywać dwa razy więcej na leki, aniżeli państwo. Podobnie wygląda sprawa dostępu do badań specjalistycznych, czy wyczekiwanie na operacje ortopedyczne, czy też okulistyczne. Jak podaje NFZ, kolejki są spowodowane brakiem pieniędzy. Innymi słowy, pytanie na które Sejm nie odpowiedział brzmi: czy wydawać należy kilkaset milionów złotych na wątpliwej jakości profilaktykę, o ile to jest profilaktyka, czy też leczyć to, co potrafimy.

Przykładowo, obecnie nagle znalazło się 160 milionów złotych dla koncernów GSK, na szczepionkę przeciwko pneumokokom, czyli dwoince zapalenia płuc, chorobie XIX wieku.

Za te pieniądze można by przeprowadzić ok. 40000 – 50000 operacji zaćmy, czyli w jednym roku zlikwidować kolejki. Obecnie chorzy muszą czekać 3/4 lata, lub muszą płacić z własnych pieniędzy, albo wyjeżdżać z kraju. Ale wszystko zgodne z Konstytucją i art. 68. Oczywiście wg Ministra Posobkiewicza.

 

Dr Jerzy Jaśkowski

II.

Polakom wmawia się, ze mamy jakąś opozycję, ze są jakieś partie czy partyjki. Jednakże analiza jednego tematu – szczepień – wskazuje jednoznacznie, że nic takiego nie istniej,

To Platforma wprowadziła przymus szczepień i wiele innych zmian np. definicję choroby. Ale obecnie jest to kontynuowane.

Jedynym celem jest wyprowadzanie pieniędzy z kasy ubezpieczeń przymusowych, zwanych zdrowotnymi oraz depopulacja mniej wartościowego ludka tubylczego [St.Michalkiewicz].

Przypominam, do szczepionek sa dodawane, bez żadnego sensu innego, preparaty powodujące poronienia np. Polisorbat 80 czy przeciwciała anty HCG.

Poniżej kontynuuję prezentację wystąpienia p. Ministra. Wystąpienie to było całkowicie zgodne z polityką Platformy.

Czyli nie ma innej zmiany jak nazwa, aktorzy sceny politycznej ci sami i instrumenty – czyli przymus szczepień- taki sam.

Punkt 4, wystąpienia  wyraźnie mówi także, że państwo ma zapobiegać negatywnym skutkom wpływu środowiska na zdrowie, a generalnie tego nie robi. Np. w województwie pomorskim w okresie ostatnich 20 lat zanotowano wzrost zachorowań na nowotwory z ok. 5 000 do 17 000. Województwo przoduje także we wzroście zachorowań na cukrzycę wśród młodocianych. Pomimo udowodnienia, że źródłem skażenia jest jeden zakład, GZNF, Główny Inspektor Sanitarny przez 20 lat nic w tej sprawie nie zrobił.

Tak więc, jak to wyraźnie wynika z przytoczonych przykładów, ten artykuł Konstytucji nie jest za bardzo przestrzegany. Zdziwienie więc budzi powoływanie się na niego w tak wątpliwym przypadku. Pan Minister zupełnie dowolnie go sobie interpretuje.

2*. Twierdzenie, jakoby szczepiono osoby zdrowe, aby nie chorowały, jest bezpodstawne. Udowadniają to statystyki wszystkich krajów, prowadzących obserwacje powikłań. Być może to powoduje, że od 1964 roku, tj. od czasu uchwalenia ustawy zobowiązującej GIS do notowania wszelkich powikłań, do dnia dzisiejszego ustawa ta jest nierealizowana. Gdyby była, to Pan Zastępca wiedziałby, że np. epidemia polio w 1974 roku wystąpiła właśnie wśród dzieci szczepionych. Wiedziałby także, że inna epidemia na Rzeszowszczyźnie w latach 1992/3 także była wśród dzieci szczepionych. Czyli było dziecko zdrowe, a wyszło po szczepieniu chore. 

3*.  Wyszczepialność. Zupełnie nie do przyjęcia jest informacja, jakoby wyszczepialność na poziomie 90% wpływała na cokolwiek w naszym kraju. Pan Inspektor powinien wiedzieć, że szczepienie dzieci daje ewentualną odporność na kilka lat, czyli innymi słowy po 20 roku życia większość ludzi jest nieodporna. Jak każdy może się przekonać, wcale nie widać większej ilości chorób dziecięcych wśród dorosłych. Nie wspominając o tym, że jak podaje PZH do WHO, W POLSCE WYSZCZEPIALNOŚĆ SIĘGA  98/99 % .


Po drugie każdy wie, że są kraje gdzie tzw. wyszczepialność jest na poziomie ok 60 % i także nie ma żadnych epidemii.

Po trzecie, dorośli jeżeli byli szczepieni, a zachorują na choroby dziecięce, to przebieg tych chorób jest o wiele poważniejszy, aniżeli przechorowanie tej samej choroby w wieku dziecięcym..

Pan lek.med M. Posobkiewicz twierdzi, że nasze przepisy dotyczące szczepień są spójne z przepisami UE. Jest to niestety jego prywatne zdanie, jak wiadomo np. w Niemczech, W. Brytanii, nie ma przymusu szczepień, a zupełnie niemożliwe jest stosowanie przymusu fizycznego. Matka musi prosić na piśmie, że chce zaszczepić dziecko.

Poza tym, jak zapewne wie, inna jest definicja choroby zakaźnej we wszystkich krajach Unii. Polska definicja choroby zakaźnej jest kuriozalna i uniemożliwia porównanie stanu sanitarnego w Polsce z innymi krajami Unii. Może o to chodziło?

5*. Sprawa przymusu. Pomieszanie z poplątaniem. Pan Z-ca GIS twierdzi, że obowiązek szczepień nie jest przymusem. A czym jest? Nie mówiąc o tym, że pieniądze bierze GIS, a koszty leczenia powikłania musi pokrywać z własnych pieniędzy rodzina. Do dnia dzisiejszego Rząd nie opracował systemu odszkodowań poszczepiennych, obowiązującego w innych krajach.

Bardzo zabawne jest twierdzenie, że do każdego szczepienia musi być kwalifikacja medyczna. Jeżeli szczepienie jest obowiązkowe i powszechne, to jakie są kryteria kwalifikacji. Kwalifikacja jest tylko wtedy, kiedy lekarz podejmuje decyzje indywidualnie, czyli nie ma obowiązku i przymusu prawnego. Natomiast, jeżeli jest przymus prawny, ścigany dodatkowo sankcjami sądowymi, to gdzie tutaj są kwalifikacje?

6*. Pan lek. med M. P. delikatnie mówiąc wymigał się od odpowiedzi na pytanie dotyczące odpowiedzialności za powikłania poszczepienne. Najpierw opowiadał o tym, kto podejmuje decyzję, a potem, że w przypadku powikłania odsyła się sprawę do PZH.

Po pierwsze, lekarz nie ma żadnego wpływu na podawaną szczepionkę, ponieważ jest ona kupowana centralnie, bez podania jakiejkolwiek podstawy medycznej i naukowej, dlaczego została zakupiona ta, a nie inna, tej a nie innej firmy. Zakupu dokonuje bliżej niesprecyzowana grupa ludzi, dobierana na zasadzie niewiadomego mianownika, a przykładem pierwszym z brzegu był zakup szczepionek koreańskich. Jak prasa podała za laptopa dla p. ministra w 1996 roku. Jest to fakt nigdy nie sprostowany przez ministerstwo.  

Po drugie, PZH jest właśnie instytucją kwalifikującą szczepionki i handlującą nimi. Jak więc instytucja kontrolna ma prowadzić handel i następnie sama siebie kontrolować? Rezultat jest z góry wiadomy dla wszystkich, z wyjątkiem Inspektora  Sanitarnego. Ale jaki zysk!

Dowodem na bezsens takiego schematu była powódź  w roku 1997. San -epidy masowo stosowały szczepienia, kiedy każdy jako tako zorientowany wie, że przeciwciała powstaną za parę tygodni, jak już powódź minie. Natomiast bezpośrednio po szczepieniu organizm jest osłabiony i łatwo o dodatkowe zakażenie.

Kary za nieszczepienia.

Po pierwsze, brak podstaw prawnych do tej pory, do karania rodziców nie chcących szczepić swoich dzieci. 

Po drugie, pan lek. med. M.P.  nie podał, ile procesów sanepidy przegrały i jakie koszta takiej bezmyślnej działalności urzędników poniósł Skarb Państwa. Ponieważ sądy na ogół obciążały kosztami procesu sanepid, czyli zamiast przeznaczać otrzymywane z budżetu pieniądze na np. badanie jakości powierza, czy też żywności w supermarketach, sanepid wydawał je na opłaty sądowe. Na jakiej podstawie?

Przecież instytucja państwowa ma edukować, a nie karać, jak w minionej epoce i w dodatku powoływać się na paragrafy czasu stalinizmu.

8*. GIS rzekomo na “bieżąco monitoruje i analizuje wszelkie powikłania”. Nie jest to prawda, ponieważ nie istnieje taki system. System byłby możliwy do zaakceptowania, gdyby każdy lekarz mógł wpisać do bazy danych swoje uwagi i sprawdzić po jakimś czasie, czy nie zniknęły. Obecnie, jak donoszą koledzy z małych miasteczek, jedynym dowodem zgłoszenia jest nachodzenie pracowników sanepidu, straszących zamknięciem przychodni pod jakimś pretekstem. A dyrekcja np. koszalińskiego sanepidu robiła to oficjalnie, “pouczając izbę lekarską o możliwych konsekwencjach nadmiaru zgłoszeń” 

Poza tym, z samego założenia nie może służba przeznaczona do sprzedaży szczepionek kontrolować ich powikłań. Jest to tak oczywiste, że nie wymaga żadnego uzasadnienia.

9*. Odnośnie definicji choroby zakaźnej. Pan Inspektor celowo wprowadza posłów i słuchaczy w błąd. Jak do tej pory obowiązuje definicja podręcznikowa i nikt na razie nie myśli o zmianie jej. Trudno, aby lekarz medycyny tego nie wiedział. Poplątanie referenta jest wyraźnie widoczne w tym fragmencie. Najpierw twierdzi, że zmiana jest zgodna z obowiązującą na polu naukowym, zarówno w Polsce, jak i na świecie, a już w następnym zdaniu zastrzega się, że została ta definicja przedyskutowana z ekspertami. Jeżeli jest zgodna z definicją obowiązującą na świecie, to po co ją dyskutowano? Z jakimi ekspertami?

W następnych wierszach jest tylko i wyłącznie dalsze zagmatwanie problemu w sposób nielicujący z miejscem prezentacji.

10*. Szczepienie osób dorosłych w przypadku wystąpienia epidemii. Brak podstawowego punktu w ustawie, jaka obecnie obowiązuje, tj. definicji epidemii. Dawnej był to po prostu znaczący, czyli co najmniej 50% wzrost zachorowań na daną chorobę. Obecnie, kiedy definicja choroby jest zmieniona, każdy wzrost można uznać za znaczący.

Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz, lekarz medycyny tropikalnej dla TVN24: chorzy w Afryce byli zabierani do domów, nie było zaufania do medycyny białych ludzi. Fot. za TVN24.pl
Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz, lekarz medycyny tropikalnej dla TVN24: chorzy w Afryce byli zabierani do domów, nie było zaufania do medycyny białych ludzi. Fot. za TVN24.pl

Powtarzam, są to uwagi do wystąpienia p. Posobkiewicza na forum sejmowych. Musiało to zostać dobrze odebrane przez starszych i mądrzejszych [za: St.Michalkiewicz], ponieważ zaraz potem awansował na ministra.

P.S. Ciekawe dlaczego polskojęzyczne media, niemieckich właścicieli, pod amerykańskim zarządem do 2099 roku, tak się nagle zainteresowały moją osobą. Praktycznie nie ma takiej gazety, która by czegoś tam nie pisała. A ja pisze o negatywnej roli szczepionek od co najmniej 1995 roku. Czyli ponad 20 lat.!? Dostali polecenie z USA?

Dr Jerzy Jaśkowski
[email protected]
Gdańsk, 24 listopada 2016

  • Zdjęcie tytułowe: Marek Posobkiewicz odbiera nominację na Głównego Inspektora Sanitarnego od ministra zdrowia. 03.08.2015. Fot. MZ , mz.gov.pl / wybór zdjęcia wg.pco

Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego na naszym portalu   >    >    >  TUTAJ.

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2 , 2016.11.29

Dr Jerzy Jaśkowski

Autor: Dr Jerzy Jaśkowski