W drugą rocznicę śmierci KAZIMIERZA ŚWITONIA. Walka trwa!


kazimierz-switon-1

DRUGA ROCZNICA ŚMIERCI KAZIMIERZA ŚWITONIA.

4.XII.2016 roku przypada druga rocznica śmierci śp. Kazimierza Świtonia. Założyciela Pierwszych Wolnych Związków Zawodowych w bloku komunistycznym w lutym 1978 roku w Katowicach, i wielu innych inicjatyw społecznych i politycznych. Świętej pamięci Kazimierz Świtoń zawsze mówił mi „Grzegorzu, najważniejsze przedsięwzięcie to była obrona Krzyża Papieskiego w KL. AUSCHWITZ – ŻWIROWISKO” (początek czerwca 1998 – koniec maja 1999 r.). W tym czasie rozgrywała się wielka próba przywiązania do wiary katolickiej i polskości. Pan Kazimierz zawsze ubolewał nad tym, że wolność i niepodległość w III RP jest iluzoryczna – kontrolowana. Poprosiłem Ryszarda, syna śp. Kazimierza Świtonia o napisanie coś od siebie w drugą rocznicę śmierci swego Ojca.

Stowarzyszenie Józefa Piłsudskiego
„Orzeł Strzelecki” w Kanadzie
Komendant Grzegorz Waśniewski

 

    *     *     *

 

TATUŚ JUŻ NIE DZWONI….

 Na zdjęciu Kazimierz Świtoń wśród działaczy KOR. Zdjęcie pochodzi z Archiwum rodziny Świtoniów.
Na zdjęciu Kazimierz Świtoń wśród działaczy KOR. Zdjęcie pochodzi z Archiwum rodziny Świtoniów.

Mijają już dwa lata, od kiedy nie odbieram telefonu od Tatusia. Regularnie dzwonił codziennie przed godz. 9.00, aby omówić plany działania na dany dzień. Trudno mi się pogodzić z tą śmiercią. Odszedł do Pana – dla jednych za wcześnie, a dla innych za późno. Do końca swoich dni był zagrożeniem dla jego wrogów, którzy okrzyknęli Go pierwszym antysemitą w Polsce.

Tatuś nigdy nie był antysemitą, tylko Polakiem który chciał, aby Polską rządzili Polacy. Dążąc do tego założył pierwsze Wolne Związki Zawodowe w pakcie Układu Warszawskiego.

Na szali dążenia do Wolnej Polski postawił wszystko: zdrowie, karierę zawodową, a w szczególności swoją rodzinę. Silna wiara w Opatrzność Bożą pozwoliła mu przejść ten trudny okres walki aż do powstania „Solidarności”. Było mu przykro, że rodzina musiała ponieść tak wielkie koszty w związku z Jego działalnością, ale wiedział, że robi to dla przyszłych pokoleń Polaków.

Zaczął oddychać pełną piersią, wywalczoną wolnością i z pełną wiarą na jej rozwój dalej, walczył gdyż nie była całkowicie wolna. Przeliczył się w swoim optymizmie. W strukturach „Solidarności” prym wiedli przefarbowani Polacy. Rozpoczęła się ponowna walka o swoje ideały. Przeciwnik był już o wiele bardziej trudny niż komuniści, gdyż robili wszystko, aby zagarnąć dokonania Tatusia dla siebie (KOR).

Delegacja "Solidarności" z Lechem Wałęsą w Krakowie. Na zdjęciu od prawej: Tadeusz Mazowiecki, Kazimierz Świtoń, Lech Wałęsa. / Fot. Maciej Sochor (PAP) Za: RMF24.pl
Delegacja „Solidarności” z Lechem Wałęsą w Krakowie. Na zdjęciu od prawej: Tadeusz Mazowiecki, Kazimierz Świtoń, Lech Wałęsa. / Fot. Maciej Sochor (PAP) Za: RMF24.pl

Pierwsze kontraktowe wybory do Sejmu, przegrywa na Śląsku z Adamem Michnikiem, który to fotografuje się z Lechem Wałęsą, przyszłym agenckim prezydentem. Tatuś nie odpuszcza, zakłada partię „Górnośląska Chrześcijańska Demokracja” i w koalicji z Ruchem Autonomii Śląska dostaje się do Sejmu. Jako niezależny poseł może wreszcie z mównicy sejmowej powiedzieć kto rządzi Polską. Sejm zostaje rozwiązany przez Wałęsę i znów te same niby demokratyczne siły robią wszystko, aby Tatusia zepchnąć w polityczny niebyt.

Tatusia to nie załamuje, dalej dąży do całkowitej naprawy Polski. Jeździmy po całej Polsce na spotkania ruchów i stowarzyszeń narodowych, aby połączyć je w jednolitą polityczną awangardę do dalszej walki o narodowy charakter Polski.

Następuje rozczarowanie!!! Tatuś zauważa, że każda z tych organizacji rości sobie prawa do przywództwa gdyby taka siła polityczna powstała. Wśród nich są osoby dążące do storpedowania tej inicjatywy. Wiele z tych ruchów są organizacjami kanapowymi, które swoimi szczytnymi hasłami jedynie wyłudzają środki materialne od rozlicznej Polonii rozsianej po świecie.

Tatuś zaczyna uświadamiać Polakom poprzez swoje odezwy i artykuły, publikowane za pomocą ulotek i broszur, o rychłej ponownej niewoli Polski, ale tym razem ze strony Unii Europejskiej. Polaków nie obchodzi prawdziwa wolność, ale konsumpcjonizm bez wartości chrześcijańskich narzucany przez Unię Europejską. Polacy poprzez „unijny dobrobyt” nie zauważają, że różne środowiska żydowskie przygotowują zamach na największą wartość chrześcijańską – czczony od wieków przez naród polski Krzyż Chrystusowy.

Próbują usunąć z KL AUSCHWITZ – ŻWIROWISKO (w Oświęcimiu) Krzyż Papieski. Tatuś rozpoczyna głodówkę na terenie Żwirowiska w obronie Krzyża. Bronimy go przez rok do chwili pacyfikacji Żwirowiska poprzez wycięcie ponad 300 poświęconych tam Krzyży, ale zostawiają Krzyż Papieski.

Kazimierz Świtoń na audiencji u Jana Pawła II. Zdjęcie z prywatnych zbiorów Kazimierza Świtonia. Fot. PAP/A. Grygiel.
Kazimierz Świtoń na audiencji u Jana Pawła II. Zdjęcie z prywatnych zbiorów Kazimierza Świtonia. Fot. PAP/A. Grygiel.

Była to wygrana Tatusia. Zakłada wtedy Stowarzyszenie Polaków Zamordowanych przez Niemców w KL Auschwitz im. św. Maksymiliana Marii Kolbego, którego celem jest obrona Krzyża.

Nagła śmierć Tatusia przerwała jego działalność, ale jest kontynuowana przeze mnie. Za życia miał wielu przyjaciół, ale jego śmierć dokonała ich weryfikacji. Twierdzili, że są jego przyjaciółmi, ale chodziło im jedynie o osobisty prestiż, jaki osiągają czyniąc z siebie przyjaciółmi Tatusia. Wielokrotnie wskazywałem Tatusiowi te osoby, ale on nie chciał w to wierzyć.

Jedynym prawdziwym przyjacielem było i jest Stowarzyszenie Józefa Piłsudskiego „Orzeł Strzelecki” w Kanadzie, które zawsze o Tatusiu pamięta.

Gdzie są ci przyjaciele, kiedy trzeba zapalić znicz na Jego grobie?

Gdzie są władze państwowe, które swoje stanowiska zawdzięczają walce, którą prowadził mój Ojciec?

Ryszard Kazimierz Świtoń

 

   *    *    *

 

Na wiadomość o śmierci Kazimierza Świtonia, Krzysztof Wyszkowski napisał:

 

Dzisiaj rano zmarł w Katowicach bohater, któremu Polska i Polacy zawdzięczają założenie 23 lutego 1978 r. Wolnych Związków Zawodowych. To jego odwaga uruchomiła proces, który w 1980 r. doprowadził do powstania Solidarności.

Św. p. Kazimierz walczył z komunizmem jako antycywilizacją posługującą się totalnym kłamstwem.

Ta niezgoda na kłamstwo spowodowała, że po 1989 r. uznał, że jego obowiązkiem jest nadal walka z po-okrągłostołowym  postkomunizmem. Dlatego w chwili obalania rządu Jana Olszewskiego, jako pierwszy ujawnił, że Lech Wałęsa był agentem komunistycznej policji politycznej. Dlatego nie zgadzał się na kłamstwo usunięcia krzyża z Auschwitz. Dlatego został wyklęty z polskiego życia publicznego.

Cześć Jego pamięci!

Krzysztof Wyszkowski

Za: POLISH CLUB ONLINE, 4 grudnia 2014

 

   *    *    *

 

Kazimierz Świtoń o 4 czerwca 1989 roku

 

 

   *    *    *

 

A tak napisano o Kazimierzu Świtonie w ENCYKLOPEDII SOLIDARNOŚCI:

 

Kazimierz Świtoń, ur. 4 VIII 1931 w Katowicach, zm. 4 XII 2014 tamże. Ukończył ZSZ tamże, elektromonter.

Pracownik Szpitala Klinicznego, Huty Ferrum, Fabryki Superfosfatu, Zakładu Usług Radiowo-Telewizyjnych, od 1967 właściciel we własnym mieszkaniu w Katowicach warsztatu naprawy sprzętu RTV.

Członek SD, usunięty w 1977. W XII 1976 i IV 1977 wystosował listy protestacyjne do Przewodniczącego Rady Państwa oraz Marszałka Sejmu PRL. W V 1977 uczestnik głodówki protestacyjnej zorganizowanej przez KOR w kościele św. Marcina w Warszawie przeciw represjom wobec robotników Radomia i Ursusa. 4 VIII 1977 założył w swoim mieszkaniu Punkt Konsultacyjno-Informacyjny ROPCiO; we IX 1977 sygnatariusz Oświadczenia ROPCiO wydanego w związku z odbywającymi się w Belgradzie obradami KBWE.

21 II 1978 założył w Katowicach (z Romanem Kściuczkiem, Ignacym Pinesem, Tadeuszem Kickim i Władysławem Suleckim) pierwszy w Polsce Komitet Pracowniczy, następnie Założycielski WZZ; wielokrotnie zatrzymywany na 48 godz., skazany na kilkutygodniowy areszt za posiadanie bez zezwolenia sportowej broni pneumatycznej; cofnięto mu zezwolenie na prowadzenie warsztatu usługowego.

Od VIII 1978 w składzie redakcji wydawanego przez ROPCiO niezależnego miesięcznika „Ruch Związkowy”. W X 1978 zatrzymany, następnie aresztowany i oskarżony o pobicie 4 funkcjonariuszy MO, 2 III 1979 wyrokiem Sądu Rejonowego w Katowicach skazany na 1 rok więzienia, 3 III 1979 warunkowo zwolniony. W XII 1978 zaocznie dokooptowany do Rady Sygnatariuszy ROPCiO.

Do 31 VIII 1980 prowadził samotną działalność w ramach WZZ, w 1979 sygnatariusz Karty Praw Robotniczych. W V 1979 uczestnik głodówki w Bazylice Matki Boskiej Piekarskiej w Piekarach Śl., 7-17 V 1980 w kościele św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej głodówki solidarnościowej z głodującymi w więzieniu Mirosławem Chojeckim i Dariuszem Kobzdejem oraz w proteście przeciwko przetrzymywaniu w więzieniach działaczy opozycji.

Od IX 1980 w „S”, 4 IX 1980 w składzie KR Huty Katowice; sekretarz MKR Katowice, następnie Zarządu MKZ Katowice; w III 1981 usunięty z Zarządu MKZ. W VII i XII 1981 delegat na I i II WZD (Województwa Katowickiego) Regionu Śląsko-Dąbrowskiego, członek ZR, delegat na I KZD.

13 XII 1981 internowany, przetrzymywany w KM MO w Katowicach, 25 I 1982 hospitalizowany w szpitalu AŚ w Bytomiu, 6 II 1982 zwolniony ze względu na stan zdrowia. Od 1982 na rencie, następnie na emeryturze.

Aktywny uczestnik demonstracji rocznicowych pod krzyżem przy KWK Wujek. 4 XII 1983 zatrzymany podczas próby wmurowania tablicy upamiętniającej śmierć górników KWK Wujek, 6 XII 1983 aresztowany, przetrzymywany w AŚ w Katowicach, 6 II 1984 zwolniony ze względu na stan zdrowia, sprawę umorzono na mocy amnestii z VII 1984.

W II 1988 uczestnik Zgromadzenia Działaczy „S” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego w Łączy; wiceprzewodniczący RKW Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. W III 1988 współzałożyciel Komitetu Budowy Pomnika Górników Poległych 16 XII 1981. W VIII 1988 uczestnik strajku w KWK Andaluzja, następnie wspomagał strajki w KWK Jastrzębie. W II 1989 uczestnik II Zgromadzenia Delegatów „S” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego w Ustroniu-Polanie; w składzie RKW. 1989-1991 przewodniczący Społecznego Komitetu Budowy Pomnika ku Czci Górników KWK Wujek w Katowicach Poległych 16 XII 1981.

Od 1989 w Chrześcijańsko-Demokratycznym Stronnictwie Pracy, następnie GChD. 1991-1993 poseł RP z listy GChD. W 1998 inicjator akcji w obronie Krzyża na oświęcimskim żwirowisku.

Rozpracowywany m.in. w ramach SOR krypt. Emisariusz.

Jarosław Neja

Źródło: ENCYKOLPEDIA SOLIDARNOŚCI, kopia z dnia 27 listopada 2016 r.

 

   *    *    *

 

Pogrzeb Kazimierza Świtonia. Nad trumną twoją meldujemy:  Walka trwa!

 

W dniu Świętej Barbary, zaraz po południu, odszedł od nas do Pana Boga nasz bojowiec Kazimierz Świtoń. Jego nieustanny marsz i walka zostały nagle przerwane…

+++

Dla Boga, Kazimierzu!

„Dla Boga, panie Wołodyjowski! Larum grają! nieprzyjaciel w granicach! A ty się nie zrywasz? Szabli nie chwytasz? Na koń nie siadasz? Co się stało z tobą żołnierzu? Zaliś swej dawnej przypomniał cnoty, że nas samych w żalu jeno i w trwodze zostawiasz?.. Płacz powszechny zerwał się w kościele…gdy ksiądz cnotę, miłość ojczyzny i męstwo zmarłego wysławiał..”

W dniu Świętej Barbary, zaraz po południu, odszedł od nas do Pana Boga nasz bojowiec Kazimierz Świtoń. Jego nieustanny marsz i walka zostały nagle przerwane – a też niewykluczone, że podstępnym podaniem trucizny – po kilku dniach walki, świętej pamięci Kazimierz na zawsze już wypuścił z ręki swój oręż.

Będąc rzemieślnikiem i mając na głowie trud utrzymania licznej rodziny, Kazimierz nigdy nie był człowiekiem kanapy, który ma żonę i dzieci, a co u większości z nas jest azylem dla naszej społeczno-narodowej nieodpowiedzialności.

Kazimierz był klasycznym przykładem „Polaka II Rzeczpospolitej”, jakich teraz już prawie nie ma. Wzorzec ten polegał na tym, że Polakowi takiemu nie wolno było zaskorupiać się ani w swojej rodzinie, ani w pracy czy środowisku.

Nie mając jakiegokolwiek usprawiedliwienia dla zaniedbywania najbliższych, warsztatu czy obowiązków wobec swego środowiska kulturowo – zawodowego, Polak taki musiał coś czynić społecznie dla dobra ogółu: pomagać innym, zostawiać po sobie jakąś drobną choćby cząstkę, która zostanie na zawsze i będzie jakimś okruchem Polski. Nikt też nie miał prawa do oczekiwania na pochwały czy podzięki, to katolickie sumienie wystawiało pokwitowania, a nie bliźni. Taką osobą był świętej pamięci Kazimierz.

Mało kto pamięta czy nawet zadaje sobie sprawę z tego, że twórcą „wolnych związków zawodowych” w Polsce był Kazimierz Świtoń. Było to na długo przed tak zwanym KOR-em. Co ciekawsze, nawet KOR ze swymi czołowymi politrukami zwalczał Kazimierza Świtonia właśnie z powodu tego, że ten głosił potrzebę powołania wolnych związków zawodowych. Dopiero potem zadecydowano, że na żywiole związkowym odpowiednio pokierowanym przez takich agentów, jak właśnie KOR-owcy, będzie rozpoczęta budowa „Solidarności” jako ruchu właśnie wolnych związków zawodowych, ale i tu też zwalczano Świtonia wszelkim metodami.

Pomimo faktyczne powszechnie znanego w Polsce powojennej braku środowiska kulturowo-politycznego, Kazimierz Świtoń – sam z siebie – potrafił przez swoje życie zachować prawidłowy kurs etyczno-polityczny, będąc osobą aktywną politycznie w najwyższym stopniu.

Świętej pamięci Kazimierz należał do bardzo szczupłego grona Polaków, mających świadomość wagi wydarzeń na Żwirowisku. Sprawa, która wybuchła na krótko po wizycie Jana Pawła II w synagodze rzymskiej (rok 1986), stała się dla Kazimierza dzwonkiem alarmowym dzwoniącym alarm aż po ostatnie dni życia. Już wtedy Kazimierz zauważał w tym wielkie niebezpieczeństwo dla Polski i należał do nielicznych, którzy w tej sprawie nie byli bierni czy obojętni i podnosili ramię do walki.

Nie zważając na ustawiczne problemy ze zdrowiem, świętej pamięci Kazimierz zdecydował się na wkroczenie na Żwirowisko celem obrony tego terenu przed żydami oraz potrzebą  wyrażenia solidarności z wyrzuconymi z klasztoru karmelitankami. Mimo zimy Kazimierz rozbił tam biwak i w takich warunkach podjął walkę o obronę Żwirowiska. Bardzo dobrze rozumiał to, że nie o Żwirowisko tam chodzi i nie o rzekome modlitewne żale żydowskie, ale o żydowską potrzebę złamania katolickiego ducha naszego Narodu. I ta sprawa klasztoru karmelitanek była niczym innym, jak napoczęciem niszczenia wałów obronnych Polski przed powodzią żydowskiej szarańczy.

Niczego jednak nie wskórał, wróg był i jest przepotężny, wszystko na Żwirowisku zostało zniszczone czy usunięte poza samym krzyżem, a który już chyba nie jest krucyfiksem, ale konstrukcja krzyża dwóch belek, czyli znakiem masońskim symbolizującym Świątynię Hirama.

Pragnąc utrzymać jakikolwiek choćby kult katolicki na Żwirowisku, zabiegał ciągle u władz o prawo wstępu na Żwirowisko – (bo wstęp Polakom jest tam zabroniony!) – celem odprawiania tam Mszy świętej.  Płacił za to 82 złote za jednorazowy wstęp, a której to zbrodniczości tego faktu nie uzmysławia sobie lud kremówkarzy .

Znosząc te razy, pobicia, obelgi, wyroki sądów, przeszkody administracyjne, nigdy nie chował głowy w ramiona, nigdy nie był zmęczonym weteranem, który już się nawojował.

Mając swoje lata, dźwigając trud opieki nad ciężko chorą osobą we własnym domu, zachował optymizm, bystry umysł zawadiaki szykującego się do następnego starcia, a to bez względu na rany, których był doznał dnia poprzedniego. Będąc człowiekiem głęboko wierzącym, był dalekim od fideizmu, klerykalizmu czy oczekiwania na mannę z nieba. Na hierarchię patrzył jak na pasterzy, którzy muszą o trzodę walczyć, a nie paktować z wilkami podchodzącymi pod granice obejścia. Gniewała go zdrada tych wilków w owczych skórach i nigdy nie milczał na ten temat tej swoistej posoborowej gangreny.

Był przy tym niezwykle „wyrachowany” i modlił się do Pana Boga o pomoc ślepo wierząc w interwencję Bożą. Jego pośrednikiem był święty Maximilian Maria Kolbe. Kazimierz Świtoń posiadał pewną wiedzę na temat losów zwłok Świętego Maximiliana. Utrzymywał, że zwłoki Świętego nie uległy spaleniu i że informacje o tym są w rękach hierarchów. Mówią one, że po dwukrotnej próbie wyciągnięto je z pieca krematoryjnego, wywieziono w nieznanym kierunku i tam gdzieś pochowano. Kazimierz miał uzasadnione przypuszczenia, że szczegółowe i wiarygodne informacje o miejscu pochowania ciała Świętego Maximiliana posiada „biskup ordynariusz” – Tadeusz Rakoczy, który dokumenty na temat pochówku Świętego Maximiliana otrzymał i prawdopodobnie zniszczył.

Kazimierz Świtoń miał pewną świadomość tego, że sprawa miejsca pochówku Świętego ma zasadnicze znaczenie dla przyszłości Polski w naszej walce przeciw żydom i że ta rozstrzygająca bitwa o Polskę, a może i o Kościół Święty w całym świecie, toczy się właśnie tu w Oświęcimiu. Bo przecież wyrzucając siostry karmelitanki z klasztoru na Żwirowisku dokonaliśmy aktu zaprzaństwa. Że zbrodnia ta obciąża nie tylko Jana Pawła II, ale nas wszystkich, którzy skwitowali sprawę bez skutecznego protestu.

Świętej pamięci Kazimierz Świtoń wierzył w to, że Pan Bóg dokona interwencji i dokona ujawnienia miejsca ukrycia ciała Świętego Maximiliana, że będzie to dla nas i Znak, i Opatrzność.

Świętej pamięci Kazimierz Świtoń bolejąc na zdradą oświęcimską modlił się do Boga za wstawiennictwem Świętego Maximiliana, musiało to wywoływać jakieś poruszenie wśród demonów, bo diabeł przychodził do niego i ciskał Kazimierzem o ziemię lub zrzucał go z łóżka, ale tym również zbytnio się nie zrażał, ale narzekał jedynie na dodatkowe bóle w stawach. Nigdy jednak nie wykazywał tego, aby mógł dać diabłu za wygraną. Ciągle planował i przygotowywał się do następnej walki w taki jakiś sposób, jak np. harcerz pakuje swój plecak przed wyjściem na wędrówkę po bezdrożach, po której wróci z powrotem cały i zdrowy, zgodnie z planem.

Tak było. Nagle Pan Bóg zgodził się na to, aby ten bieg został przerwany, widocznie Kazimierz dobiegł do mety – ……cóż, …….. nasze szeregi zostały ponownie uszczuplone.

Kazimierzu, my przejęci wagą chwili Twego odejścia patrzymy na nasze sieroctwo z przejęciem, ale bez trwogi. Łez po Tobie nie ronimy, bo Ty byś bardzo tego nie chciał.

Kazimierzu, jako bojowiec Chrystusa stajesz teraz przed Panem Bogiem i zdajesz raport ze służby. Wierzymy, że będziesz usprawiedliwiał przed Panem naszą marność i będziesz prosił o łaskę dla nas. Proś zatem o zesłanie nam Ducha Bożego, proś o moc Krzyża, który ma nas umocnić i ochronić przed złem, bo my sami z siebie nic już nie możemy, a jeśli coś dobrego się stanie – to tylko z Boga.

Proś zatem za nas i nie zapomnij o tych kosach, aby ten oręż był nam dany w nasze ręce do walki i to z rąk Boga samego.

Nad trumną twoją meldujemy:  Walka trwa!

 

In Christo

 

(-)Krzysztof Cierpisz

04.XII.2014

+++

Za: http://www.gazetawarszawska.com/pugnae/711-kazimierz-switon-walka-2 , 5 grudnia 2014

 

*  *  *

Dedykuje  Kaziowi Switoniowi,

Henryk Longin Rogowski

 

Zagubiłem Ciebie

Zagubiłem Ciebie, ma ziemio Ojczysta
Codziennie odnajdywałem Cię, krok po kroku
Byłaś jak perła, na wskroś przejrzysta
Pełna wdzięku, powabu, uroku.

Serce me krwawi, tak nadal krwawi
Wolność Tobie i mnie obiecywali
Daj znać, gdy Twe rzeki wolne spłyną
Bo tylko to mnie bardzo ciekawi.

Widziałem zły los, wszędzie zakłamanie
Słyszałem, czytałem podstępne wypowiedzi
Na cóż to ciągłe udawanie
Potrzeba nam wszystkim sądnej spowiedzi?

Bóg jeden wie, jak Cię miłowałem
Serce krwawiło nie z radości
Czekałem na dni lepsze, medytowałem
Czy prędzej będziesz sobą, od mej starości.

Tak bardzo chciałem to zobaczyć
Wiedzieć, jak Twój los się toczy
Zrozum, co to dla mnie działacza znaczy
Tylko wtedy ze spokojem zamkną się me oczy.

Odejdę, może pamięć po mnie zostanie
Może nie szczeznę, po mym utrapieniu
Może ktoś powie, zaczekaj Kaziu

Nie odchodź nie ufaj zwątpieniu….

 

Za: http://wirtualnapolonia.com/2014/12/06/pogrzeb-kazimierza-switonia/ , 6 grudnia 2014.

Źródło: POLISH CLUB ONLINE, 2014.12.06

 

 

   *    *    *

 

ORDER ORŁA BIAŁEGO dla śp. Kazimierza ŚWITONIA

 

STOWARZYSZENIE JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO

„ORZEŁ STRZELECKI”  w Kanadzie

Apel-Orzeł-Biały-Kazimierz-Switon

Kazimierz Świtoń w KL Auschwitz - Żwirowisko. Fot. Inter.

Kazimierz Świtoń w KL Auschwitz – Żwirowisko.   Fot. Inter.

Stowarzyszenie Józefa Piłsudskiego „Orzeł Strzelecki” w Kanadzie w porozumieniu z innymi organizacjami katolickimi, patriotycznymi, społecznymi i związkami zawodowymi w Kandzie, w Polsce i na całym świecie występuje z prośbą o uhonorowanie najwyższym odznaczeniem Orderu Orła Białego

śp. Kazimierza Świtonia.

Był on zasłużonym działaczem ruchu solidarnościowego, oraz obrońcą Krzyża Papieskiego w KL Auschwitz – Żwirowisko, niesłusznie pomijanego dotąd w uhonorowaniu prze III RP.

Szanowny Panie Prezydencie,

Śp. Kazimierz Świtoń zmarł 4 grudnia 2014 r. w Katowicach, gdzie się urodził i poświęcił całe swoje życie dla ukochanej Ojczyzny – Rzeczypospolitej Polskiej, dochowując wierności idei niepodległości i pełnej suwerenności Polski w czasach zniewolenia komunistycznego po II wojnie światowej.

Śp. Kazimierz Świtoń, dał nam przykład, w jaki sposób należy strzec i bronić, oraz być wiernym do końca Bogu i Ojczyźnie. To On, w lutym 1978 r. założył pierwsze prawdziwie wolne związki zawodowe w bloku komunistycznym, w Katowicach. Odwaga i poświęcenie, wykazane w obronie podstaw naszej wiary i bytu narodowego, najpełniej wyraziły się w czasie obrony Krzyża Papieskiego w KL Auschwitz – Żwirowisko, w tej największej niemieckiej fabryce śmierci.

KL Auschwitz I stanowi największy Cmentarz Wojenny Polaków. Cenę jaką zapłacił śp. Kazimierz Świtoń i Jego Rodzina, za niezłomną postawę w obronie Boga i Ojczyzny, stawiają Go w gronie wybitnych Patriotów na równi z Żołnierzami Wyklętymi.

Powodowani wielkim szacunkiem i podziwem, dla Jego zasług jako wielkiego Obrońcy Wiary i Polskości, prosimy Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o nadanie pośmiertnie śp. Kazimierzowie Świtoniowi Orderu Orła Białego.

Bożena Borek, Sekretarz
Ryszard Kłusek, Skarbnik
Tadeusz Brod, Z-ca Komendanta
Grzegorz Waśniewski, Komendant

11 listopada 2015 AD

Stowarzyszenie Józefa Piłsudskiego
„ORZEŁ STRZELECKI”
w Kanadzie

*        *        *

POLISH CLUB ONLINE poparł inicjatywę zwrócenia się do Prezydenta RP o nadanie pośmiertnie śp. Kazimierzowi Świtoniowi ORDERU ORŁA BIAŁEGO.

*        *        *

 

JUŻ TRWOŻY ZAPACH I DYMU…I KRWI…

 

już trwoży zapach…i dymu…i krwi…
już stos Kaina złożony w  ofierze
już bez ofiary świat się nie podniesie
aż się wypełni szatańskie przymierze

 

ci co odgadli trafnie Boże znaki
stoją strwożeni groźną wizją kary
i nasłuchują jak nad światem biją
głosem przestrogi niebieskie zegary

 

ranimy Boga pychą i mamoną
szyderstwem z praw Krzyża i miłości
burząc harmonię wpisaną w Dekalog
gdzie Bóg był miarą prawdziwej wolności

 

bo bez tej miary nie umiemy znaleźć
drogi i celu…sposobu i…prawa
i wolność nasza zmieniona w anarchię
dziś coraz częściej z nas się naigrawa

 

uwierzyliśmy że możemy kupić
szczęście i wolność…spokój i sumienie
naiwnie wierząc liberalnym bożkom
oraz w kupiony los i…rozgrzeszenie

 

już się szarpiemy w niewidocznej smyczy
w elektronicznym kokonie niewoli
który śmiertelnie oplątał nam serce
choć nic nie krwawi…oraz nic…nie boli

 

lecz przecież trwoży dym…i…zapach krwi…
już stos szatana złożony w ofierze
z tych co sprzedali wolność za miraże
którzy zerwali ze Stwórcą…przymierze

 

Autor: Kazimierz Józef Węgrzyn

 

 

  • Zdjęcie tytułowe: Kazimierz Świtoń przemawia na I Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ „S” w Gdańsku. X 1981 r. Fot. PAP/CAF/S. Kraszewski, źródło: dzieje.pl, 4.12.2014 / wybór zjdęć z internetu wg.pco

 

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2016.11.30

Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane