„Komandosi” górą, czyli słów kilka na 40-lecie KOR’u


Na 40-lecie KOR’u – nieznane fakty

Z wywiadu Zofii Romaszewskiej – patrz “Gazeta Wyborcza” – wynika, że władzę w Polsce sprawują działacze KOR –u. Współpracownik Komitetu Jarosław Kaczyński jest przywódcą odradzającej się Polski, ministrem MON założyciel KOR–u, w kancelarii prezydenta aż roi się od pań, które w KOR działały. Po 40 latach od chwili powstania, KOR zdobył w Polsce władzę. Bogu niech będą dzięki. Ale to nie wszystko, ponieważ przywódcą opozycji jest Adam Michnik, też działacz KOR –u. Wynika z tego, że żyjemy w ideowej dyktaturze KOR. To jego działacze decydują o ideowym i organizacyjnym obliczu naszego kraju. 

W 1981 roku cała granda „komandosów” tzn. synusiów „puławian” („puławianie” – to była frakcja obywateli polskich, ale żydowskiej narodowości w komunistycznym PZPR-e z lat 1944-1968) typu Michnik, Geremek, Mazowiecki …itp. finansowani przez Żydów amerykańskich, przygotowywali się latami i wyczekiwali na kolejny bunt sfrustrowanych polskich robotników przeciw kremlowskiemu reżimowi PRL-u, aby wykorzystać odpowiedni moment i zająć dogodne pozycje polityczne do kolejnego przejęcia władzy w Polsce. Pomagał im w tym Mossad.

Żydzi przez Gomułkę zostali odsunięci od koryta władzy w PRL-u na polecenie Kremla, gdyż żydowska frakcja w PZPR-e otwarcie popierała Izrael za napaść na Arabów w 1967 w tej tzw. wojnie czerwcowej w 1967 roku. Wtedy ZSRR zbroiło Arabów i pilnowało też swoich wpływów tam gdzie jest najwięcej ropy naftowej na świecie. Popieranie „imperializmu amerykańskich” sojuszników jak Izraela w latach 1960-ch było sabotażem polityki Kremla, więc Moskwa kazała wyrzucić obywateli polskich żydowskiego pochodzenia z PZPR-u i centralnych stanowisk władzy w Polsce, to samo co wtedy zrobiono w ZSRR.

Po roku 1968, Żydzi latami w Polsce knuli intrygi i szykowali się zawzięcie do ponownego przejęcia władzy w Polsce. Sami Żydzi w Polsce nie mogli by od razu samodzielnie stanąć na czele buntu robotników w Polsce, gdyż byli skompromitowani politycznie w oczach Polaków.

Zdawali sobie z tego doskonale sprawę i zaplanowali na początku buntu robotniczego wcisnąć się w rządku za plecami jakiegoś przywódcy robotniczego, którym akurat był zwykły robotnik bez wykształcenia, ciemniak historyczny, Wałęsa.

„Komandosi” żydowscy byli już doświadczonymi graczami polityczni z lat 1960-tych i 1970-tych, a zawzięty robotnik Wałęsa, jeszcze w 1981 roku był jeszcze manipulowanym ciemniakiem politycznym i potrzebował wsparcia jakiś „doradców”, gdyż sam nic by nie zdziałał.

Tych tzw. „dysydentów demokratycznych” czyli Żydów w Polsce wspierał Mossad. Jest na to już wiele publikacji, że agenci Mossadu przygotowywali plany i koordynowali odpowiednie intrygi polityczne oraz kierowali żydowskimi „dysydentami” jakie mają wykonywać działania, aby obalić PRL i przejąć ponownie władzę w Polsce.

Za plecami Wałęsy ustawiły się dwa zastępy „doradców”:

  1. O narodowych polskich i patriotycznych opcjach politycznych.
  2. Tzw. „komandosów-dysydentów po-gomułkowskich” z żydowską tożsamością liberalno-talmudyczną walczących o władze, oraz przywileje, ale dla samych siebie jak za czasów żydokomuny Bieruta lub początku władzy Gomułki.

Ci „komandosi-dysydenci” mieli bardzo poważne wsparcie mediów zachodu, Ameryki, które są przecież w rekach żydowskich, oraz rzecz jasna, że popychają w wielką politykę „swoich” tępiąc jakieś tam polskie narodowe interesy….. itp.

06.09.1981 Gdansk Oliwa Pierwszy Krajowy Zjazd Delegatow NSZZ " Solidarnosc " n/z Jacek Kuron dzialacz opozycji demokratycznej , czlonek KSS KOR i Karol Modzelewski historyk , mediewista , dzialacz opozycji demokratycznej  fot. Anna Beata Bohdziewicz/FOTONOVA
06.09.1981 Gdansk Oliwa Pierwszy Krajowy Zjazd Delegatow NSZZ ” Solidarnosc ” n/z Jacek Kuron dzialacz opozycji demokratycznej , czlonek KSS KOR i Karol Modzelewski historyk , mediewista , dzialacz opozycji demokratycznej fot. Anna Beata Bohdziewicz/FOTONOVA

W Polsce było w tym czasie ok. 1500 agentów Mosadu, i byli oni rekrutowani wśród obywateli polskich, ale żydowskiej narodowości, którzy mieszkali na stałe w Polsce. Ambasada Amerykańska w Polsce i jej wszyscy pracownicy byli pod ciągłym nadzorem SB. Ówczesny szef CIA, William Casey, zwrócił się do Icchaka Hoffi, szefa Mossadu o pomoc. Mosad miał wielki dług wdzięczności wobec CIA za pomoc w zbombardowaniu przez lotnictwo Izraela w dniu 7 czerwca 1981 roku Reaktora Atomowego Osirak w Iraku.

Za plecami Wałesy, odbywała się zawzięta walka między Polakami i Żydami w obozach „doradców” , ale wygrali tę walkę ci, co mieli wsparcie Mossadu i żydowskiej międzynarodówki medialnej oraz tej politycznej mafii żydowskiej, która osaczyła Biały Dom i sprawuje w nim władze do dzisiaj.

Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku i wyłapaniu oraz internowaniu wszystkich aktywistów buntu przeciwko „władzy ludowej” PRL-u, „komandosi- Żydzi” postanowili się pozbyć konkurentów NSZZ Solidarność z orientacją „narodowo-patriotyczną”, aby w przyszłości nie przeszkadzali im w ostatecznej rozgrywce walki o władze w Polsce, która była nieunikniona.

Trzy "tenory" - Jacek Kuroń, Bronisław Geremek, Adam Michnik. Fot. Arch/TGF
Trzy „tenory” – Jacek Kuroń, Bronisław Geremek, Adam Michnik.
Fot. Arch/TGF

„Komandosi” wsparci działaniami Mosadu, kolaborowali z komuchami insynuowali reżimowi Jaruzelskiego, aby tych „narodowo-patriotycznych” działaczy z NSZZ Solidarności wygonić z Polski i skazać na banicję.

Wobec tych okoliczności najbardziej wykształconych, naukowców, działaczy o orientacji narodowo-patriotycznej „zachęcano” do wyjazdu z Polski w świat szeroki na emigrację, maltretowaniem, groźbami śmierci itp. oraz jednocześnie wciskano paszporty do rąk i bez wypełniania podania o ten paszport , tak aby w przyszłości nie wracali do Polski i nie przeszkadzali „żydo-dysydentom” w późniejszej walce o władzę.

„Dysydenci żydowscy” już wtedy obiecywali, że nie będą domagali się ukarania komunistycznych zbrodniarzy żydo-stalinowców, oraz ukarania złodziei PRL-u, którzy rozkradali finanse Polski na dwa pokolenia do przodu.

8 tysięcy najbardziej wykształconych działaczy NSZZ Solidarność, których więziono w więzieniach (nie, nie w pensjonatach wypoczynkowych z kolorowymi telewizorami jak żyda Michnika, Geremka czy Mazowieckiego!) straszonych śmiercią wręczano „wolność” paszportem, ale ze stemplem – jednokrotnym prawem przekroczenia granicy Polski i bez prawa powrotu.

Tak oto właśnie bandyta Jaruzelski, „doradcy – dysydenci demokratyczni” za cichą zgodą Wałęsy wyrzucili z Polski swoją konkurencję, a był to kwiat polskiej inteligencji. Ta banicja mści się do dzisiaj na Polsce, gdyż żydokomuna dokonała kolejnego drenażu mózgów polskiego narodu i teraz poniewiera Polską i Polakami (nie wymordowali i załatwili polską inteligencję nieco  bardziej „humanitarnie” niż to zrobiono po 17 września 1939 roku – po napadzie Stalina na Polskę w myśl umowy Ribbentrop -Mołotow).

Okrągły stół. Adam Michnik szczęśliwy z dogadania się z Kiszczakiem i Jaruzelskim.
Okrągły stół. Adam Michnik szczęśliwy z dogadania się z Kiszczakiem i Jaruzelskim. Fot. Inter.

Należy zawsze o tym pamiętać, że to właśnie ci działacze Solidarności o orientacji „narodowo-patriotycznej” wynieśli na szczyt i zrobili Wałęsę swoim liderem i przedstawicielem do negocjacji z komunistycznymi władzami PRL-u w sierpniu 1981 roku, ale w trakcie tych „rokowań” z PZPR-em Żydzi zagrali pierwsze skrzypce i pomagał im w tym Mossad, a Wałęsa był tylko postacią fasadową, że niby reprezentuje głos robotniczy.

Mossad zorganizował cały system przepływu informacji do korzystnego podejmowania decyzji, środki łączności, logistyki i szybkiego przemieszczania się żydowskich działaczy z Solidarności oraz system przesyłania informacji do przywódców polityki zachodu oraz mediów zagranicznych, które to media wywierały poważną presję na komunistyczny rząd w Polsce i na Kremlu w ZSRR.

Ci tzw. „dysydenci demokratyczni” czyli żydzi w Polsce bez wsparcia tysięcy agentów Mosadu w Polsce nie byli by w stanie odegrać takiej roli w NSZZ Solidarność i dorwać się ponownie do władzy w Polsce jak jest to dzisiaj.

Istnieje intrygujące pytanie o źródła finansowania KOR’u. Wiadomo, że pewną kwotę pieniędzy przeznaczył rząd USA na wspomaganie Solidarności. Znany amerykański historyk Richard Pipes pytał kiedyś Zbigniewa Brzezińskiego gdzie te pieniądze się rozpłynęły. Brzeziński milczał na ten temat, wiadomo jednak, że w  przerzucaniu tych pieniędzy do Polski brał udział Bank Watykański oraz Mossad, który miał rozbudowaną siatkę agencyjną  w Polsce. Można się tylko domyślać, że byli wśród nich również działacze KOR’u, wiadomego pochodzenia, o czym wspomina Gordon Thomas w swojej książce.

W czasie spotkania z dr Cenckiewiczem z okazji wydania książki „Wałęsa – człowiek z teczki” odbyła się ciekawa dyskusja, w której m.in. wziął udział red. Wyszkowski.

Odpowiadając na pytania publiczności prelegenci poruszyli kilka ciekawych kwestii. Wyszkowski stwierdził, że Amerykanie do dostarczenia pieniędzy Solidarności w stanie wojennym wykorzystali siatkę agenturalną Mossadu w Solidarności. Spowodowało to, że pieniądze docierały głównie do żydowskiej frakcji opozycji.

Na tym miejscu warto przypomnieć, że klika lat temu w naszym nowojorskim polonijnym klubie dyskusyjnym  rozważaliśmy kwestię wykorzystania  siatki wywiadowczej Mossadu w Polsce przez amerykańskie służby specjalne  po objęciu władzy przez prezydenta Reagana   przy okazji omawiania  książki Gordona Thomasa pt. Gideon’s Spies: The Secret History of the Mossad.

Intrygującą postacią, która była zamieszana w sprawy przekazywania amerykańskich funduszy dla Solidarności był znany rosyjski mafiozo żydowskiego pochodzenia Siemion Mogilewicz.  O jego olbrzymich wpływach zarówno w USA jak i w Rosji w ramach międzynarodowej sieci mafijnej tzw. Kosher-Nostra można przeczytać w artykule dr. Raphaela Johnsona pt. “Rosyjsko-żydowska mafia”


Bob Krodecky

 

*     *     *

 

Sierotki po KOR-ze

Kuroń, Michnik, Lityński i Celiński czy Macierewicz, Naimski i Romaszewski? Kto może się uważać za spadkobiercę i kontynuatora KOR-u? Na oczach Polaków toczy się spór o schedę po rzeczonej organizacji. Byli członkowie i działacze Komitetu odrzucili zaproszenie Prezydenta na obchody 40-lecia tej organizacji.

Rok 2006, Uniwersytet Warszawski, zorganizowana przez IPN dyskusja o KOR. Na zdjęciu - Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Kazimierz Świtoń. Fot. wyborcza.pl
Rok 2006, Uniwersytet Warszawski, zorganizowana przez IPN dyskusja o KOR. Na zdjęciu – Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Kazimierz Świtoń. Fot. wyborcza.pl

Wśród protestujących licznie reprezentowane są osoby zaangażowane w działalność KOD-u. Konflikt poza wymiarem bieżącym ma jednak także podłoże historyczne. Byli członkowie KOR-u spierają się o to, czym była tworzona przez nich organizacja. Środowiskiem lewicy laickiej współtworzonym przez byłych partyjnych dysydentów, czy może jednak formacją niepodległościową? Mówiąc obrazowo, czy ważniejszy był Trocki, czy Piłsudski? Rządząca dziś Polską partia opowiada się jednoznacznie za drugą z interpretacji, umiejętnie maskując dawny radykalizm swoich obecnych liderów i ich niegdysiejszą fascynację Che Guevarą.

Cała sytuacja przypomina nieco przedwojenne spory w łonie KPP, gdzie z sekciarską zaciekłością frakcje toczyły bratobójcze walki. Przerwał je dopiero Stalin, likwidując całą KPP. W Polsce zaś tradycja KOR-u kwitnie w najlepsze, politykę zdominowali zaś od ćwierćwiecza jego byli działacze, społeczeństwo zaś przekonywane jest o zbawczej dla Polski roli powołanej w 1976 roku organizacji.

Adam Michnik dziękuje prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu  za Order Orła Białego. 10.11.2010. Fot.  Inter.
Adam Michnik dziękuje prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu za Order Orła Białego. 10.11.2010.
Fot. Inter.

Walka KOD-u o schedę po KOR jest poniekąd zrozumiała, czemu jednak formacja, która mieni się być katolicką i narodową, toczy spór o spuściznę po środowisku niemal jawnie trockistowskim, w dodatku o masońskich afiliacjach? Odpowiedź odnajdujemy w jednej z prac „z epoki”. W książce z 1983 roku zatytułowanej „Geografia opozycji politycznej w Polsce w latach 1976-1981” autorstwa Józefa Kosseckiego czytamy: „…działacze, związani z KOR i innymi sprzymierzonymi z nim organizacjami, uważali, że otwarte występowanie pod trockistowskimi sztandarami i hasłami może odstraszyć wielu zwolenników – przede wszystkim tych o nastawieniu prawicowym, katolickim i narodowym, którzy mogą odnieść się do trockizmu niechętnie, a nawet wrogo. Zamiast więc portretów Trockiego i emblematów IV Międzynarodówki wieszali w lokalach «Solidarności» emblematy katolicko-narodowe. Ale, oczywiście, dekoracje te nie przeszkodziły im czerpać wielu haseł z repertuaru IV Międzynarodówki, nie podając źródła swego «natchnienia»”. Prosto i na temat, czy aby czegoś to Państwu nie przypomina?

Maciej Motas

http://mysl-polska.pl/1017
Nadesł: Jan Sas, 6 grudnia 2016
tytuł pochodzi od redakcji PCO.

 

Na zdjęciu tytułowym: Październik 1979, Warszawa, głodówka członków KOR w kościele św. Krzyża. Z przodu od lewej: Antoni Macierewicz, Adam Michnik, ksiadz Stanislaw Małkowski, Jacek Kuroń, Kazimierz Wóycicki, z tyłu siedzą: Konrad Bieliński, Mariusz Wilk, Kazimierz Janusz. Fot. za wyborcza.pl
Wybór zdjęć wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-22016.12.06

Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane