Zbigniew Wierzbicki (Zbigwie): Na Kremlu będą się modlić…


Rosja niezależnie od przemian  i postępu mającego miejsce na  świecie w ostatnich stu latach,  zachowuje w XXI wieku dominujące od setek lat cechy charakterystyczne dla  swojej politycznej kultury. W Rosji ona istnieje cały czas jako autokratyczne samodzierżawie z jedynym centrum władzy. Jeśli Zachód przeszedł drogę od średniowiecznego teocentryzmu, bazującego na rozumieniu Boga jako głównej treści całego bytu, do współczesnego antropocentryzmu (gdzie miejsce Boga jako centrum Wszechświata zajął człowiek), to w Rosji cały czas trwał kult władzy.

Od czasów Iwana III, jego wnuka Iwana IV i Piotra I władza stała się absolutną substancją rosyjskiej historii, a cała reszta została przekształcona w dodatek do niej. Przyroda rosyjskiej władzy na przestrzeni wieków się nie zmieniła. Nie ma w Rosji nawet śladu umowy społecznej – jest tylko przemoc ze strony władzy. Nigdy nie istniała i nie istnieje żadna konwencja o prawach i obowiązkach rządzących i społeczeństwa. I w tej dziedzinie nic w Rosji nie ulegnie zmianie.

Każda władza ma w Rosji spersonalizowany charakter. Jej legitymizacja bazuje na osobowości rządzącego – cara, sekretarz generalnego, prezydenta. Nieinstytucjonalny, archaiczny charakter zarządzania trwa w Rosji od lat – ono jest skoncentrowane nie w ministerstwach, czy innych strukturach rządowych, a w równoległych strukturach: nadwornych za czasów carów w postaci Kancelarii Jego Imperatorskiego Wieliczestwa, Komitecie Centralnym KPZR za czasów komuny, czy współcześnie kremlowskiej kamaryli.

Aktualnie Kreml ciągle myśli o zmianach konstytucyjnych związanych z próbą wyjścia Rosji z kryzysu gospodarczego i politycznego przy zachowaniu realnej władzy Putina. Za ich przygotowanie odpowiada pierwszy z-ca szefa administracji prezydenta Siergiej Kirijenko. Rozpatruje różne warianty ze stworzeniem Rady Państwa, która będzie miała realną prezydencką władzę, funkcja prezydenta będzie wyłącznie dekoracyjna i rytualna. Być może będzie też utworzone stanowisko wiceprezydenta, który będzie kierował rządem.

Jeśli konstytucyjna reforma nie będzie wprowadzona w 2017 roku, to wprowadzi się ją za 2 lata.

Pod koniec listopada b.r. na Kremlu postanowiono nie uruchamiać wcześniejszych wyborów prezydenckich. Nie da się określić, co wpłynęło na zmiany tych zamierzeń. Nie wiadomo też, czy miał na to wpływ wybór Trumpa w USA.

Ba! Nie wiadomo też, czy Władimir Putin będzie startował w wyborach prezydenckich. Przecież jest to zależne od wprowadzenia reformy państwa. Na Kremlu mówi się, że Putin ogłosi o swojej decyzji pod koniec 2017 roku. Do tego czasu jeszcze dużo może się zmienić w jego planach. Na Kremlu nie mówią „Putin”, gdy dyskutują o przyszłych wyborach, a używają terminu „główny kandydat”. To też o czymś świadczy.

Jeden z niewielu ludzi, do których Putin ma zaufanie to Miedwiediew. W przypadku reformy konstytucyjnej wariant z Miedwiediewem na stanowisku prezydenta jest prawdopodobny. Na Kremlowskiej giełdzie wymienia się nawet tak egzotyczne nazwisko, jak Aleksiej Diumin, były ochroniarz Putina i p.o. gubernatora Tulskiego obwodu. Na Kremlu sądzą, że znany i popularny w Internecie opozycjonista Aleksiej Nawalny mógłby wygrać nawet z Putinem i obmyślają już jak temu zapobiec. Telewizor może przegrać z Internetem nawet w Rosji. Zwycięstwo Trumpa w USA spowodowało zaniepokojenie na Kremlu.

trump-zw

Stworzyło też nadzieje wejścia na drogę prowadzącą do wyjścia z kryzysu Początkowo niektórzy nawet rozważali dogadanie się z Trumpem i wymianę Syrii za Ukrainę. Ba, po euforii jaka zapanowała w Rosji bezpośrednio po wyborze Trumpa, ta tajna nadzieja Kremla, że Ukraina wejdzie w strefę rosyjskich interesów,  była uważana za możliwą do realizacji. Teraz jednak już nikt o takim dealu z USA nawet nie wspomina. Mówi się o konieczności osiągnięcia kompromisu z nowym prezydentem USA i wymyśla się ustępstwa, na które mogłaby pójść Rosja.

Wspólne operacje w Syrii przeciwko terrorystom, a los Asada też można wynegocjować jego odejście np. po roku. Sama Syria może ulec konfederalizacji.

Odnośnie Krymu, na Kremlu panuje jednolita opinia. Nikt już nigdy nie odda nikomu Krymu. Nawet gdyby opozycja przejęła władzę to też nie będzie mogła sobie pozwolić na utratę półwyspu. Natomiast Donbas jest do zwrotu i może stanowić ofertę dla kompromisu z Trumpem. Kreml nie potrzebuje Donbasu i pragnie pozbyć się kłopotów z nim związanych. Chciałby likwidacji sankcji za zwrot Donbasu. I uważa, że Donbas stanie się głazem na szyi Ukrainy.

Ba! Spowoduje na Ukrainie katastrofę nie tylko gospodarczą, ale i polityczną. Ten ogromny, zdewastowany i nielojalny region zawsze miałby być przeciwko władzy w Kijowie.

Wycofanie się Rosji z Donbasu Kreml bez problemu sprzeda Rosjanom jako swój ogromny sukces. Tam wszyscy wierzą w potęgę TV i różnych mediów – wszyscy znają stary sowiecki kawał z Biura Politycznego KC PZPR: Napoleon wypowiada się na tamtym świecie: „Jeśli bym dysponował gazetą „Prawda”, nikt nigdy nie dowiedziałby się, że przegrałem bitwę pod Waterloo”.

Po zwycięstwie Trumpa na Kremlu ogłoszono rozkaz dla Szojgu: „Nie prowokować NATO”! I przestały się zdarzać przeloty rosyjskich samolotów nad okrętami wojsk NATO, a także w pobliżu granic innych państw. Od wyboru Trumpa nic takiego się nie zdarza. Na Kremlu przygotowują się do osiągnięcia kompromisu i likwidacji sankcji.

Kreml wie, że Rosja znajduje się w głębokim kryzysie gospodarczym i boi się gwałtownego wybuchu kryzysu politycznego. Ten kryzys może się rozpocząć niezadowoleniem ludności, spowodowanym nie ograniczaniem swobód, a spadkiem poziomu życia. Społeczeństwo przecież ciągle odczuwa ten spadek, a nawet już pojawia się przekonanie, że to jest trwałe zjawisko na długi czas. A nawet bardzo prawdopodobne, że na zawsze. Spadek dochodów, wzrost bezrobocia, rozpad systemu opieki zdrowotnej i kształcenia prowadzi do wniosków o braku perspektyw na przyszłość.

Wzrost dobrobytu zakończył się nagle i już ponad dwa lata temu pojawiły się tendencje spadkowe. A przecież Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego ogłaszało niedawno swoje prognozy mówiące o postępującym spadku w okresie 20-tu lat. I ludzie jednak mogą wkrótce zacząć myśleć: „A co tracimy, jeśli zaprotestujemy”?

Kreml się  boi, że nawet utworzona niedawno gwardia narodowa może odmówić strzelania do ludności. A protesty mogą doprowadzić do rozruchów. One mogą zacząć się tam, gdzie jest mało elastyczny rynek pracy, czyli praktycznie wszędzie poza trzema wielkimi miastami. Tu jest charakterystyczny przykład Kuzbasu z kopalniami węgla. Gubernator Tuliejew co tydzień zbiera właścicieli kopalń i kierownictwo. Wtłacza im do głów: „Nie należy zwalniać górników, nie ma innej pracy”. Przecież kiedyś protesty górników tego regionu przyczyniły się mocno do rozpadu ZSRR. No i właściciele dopłacają ze swojej kieszeni wydając wcześniej zarobione pieniądze górnikom. I mówią: „Pieniądze u nas też już się kończą”. I na Kremlu w administracji prezydenta mają czarne sny – widzą górników w sytuacji gdy kopalnie Kuzbasu stoją – nie pracują.

Podobnie wyglądają sprawy we wielu regionach Rosji, gdzie już pojawiają się wielomiesięczne zaległości z wypłatami pensji. Dotyczy to nawet robotników pracujących przy budowie nowego kosmodromu „Wostocznyj” w Amurskim obwodzie.

Niepokój na Kremlu wzrasta. Administracje obwodów od niedawna muszą posyłać sprawozdania o sytuacji do administracji prezydenta nie co miesiąc, czy co tydzień, a codziennie. Wydziały policji w miastach powyżej 100 tysięcy mieszkańców także muszą codziennie przesyłać swoje sprawozdania o sytuacji. Najważniejsza jest w tych sprawozdaniach socjalna stabilność sytuacji. Na razie z punktu widzenia Kremla wszystko wygląda nieźle. Wszyscy jednak wiedzą, że naruszenia stabilności pojawiają się nagle i niespodziewanie.

Masowe wystąpienia przeciwko władzy to ważny sygnał dla elity. Pozycja Putina jest także wśród elity zmitologizowana, a nawet można powiedzieć sakralizowana. Putin przecież to ten kto kontroluje elektorat – zabezpiecza stabilność państwa. Jeśli nie może zabezpieczyć stabilności to elity stwierdzą: „on nie daje rady”. I zaczną myśleć jak żyć bez Putina i po Putinie. To może nastąpić w wypadku przedłużających się, niewygasających wystąpień antypaństwowych. Jednak elity demonstrujące lojalność wobec wodza same z siebie nigdy przeciw niemu nie wystąpią. Kreml może być spokojny. Żadnego spisku nie będzie. Dopóki nie pojawią się oddolne protesty i rozruchy. Wtedy nawet oddana i zaufana gwardia narodowa nie pomoże.

Niektórzy mogą powiedzieć: „Przecież Putin cieszy się wysokim poparciem społecznym”. Tajemnica poliszynela i socjologów jest, że w badaniach opinii społecznej tyko 20-30% badanych zgadza się odpowiadać na pytania. 60-70% milczy i nie udziela odpowiedzi. To milczenie wzbudza trwogę na Kremlu. No i ten długi i ciężki kryzys. Ludzie mogą nie zechcieć tak długo ufać i cierpieć. Mogą powiedzieć: „chwatit – wystarczy”.

W gruncie rzeczy Kreml i elity zdają sobie sprawę, że siedzą na beczce z prochem. I liczą, że może pojawić się nagle deszcz w postaci wzrostu cen ropy, czy też cudu zmiany koniunktury i ten proch nie zapali się. A przecież może zdarzyć się także coś przeciwnego. Wybuch może wywołać jakaś niespodziewana iskra.

Opozycja w Rosji nie ma wielkiego znaczenia. Jej ideologia sprowadza się do hasła: „Putin jest zły”, i nic ponadto.  Liczył się Borys Niemcow, ale został usunięty. Jest jeszcze tylko Nawalny, który ma wolę działania i jest zdolny do podejmowania ryzyka

Gdy pojawią się silne protesty, nie będzie potrzeba żadnych wodzów. Błyskawicznie powstaną różnorakie koalicje. W Rosji póki co działa Internet i socjalne sieci. Różne grupy opozycyjne, nacjonaliści, liberałowie – tam rozmawiają ze sobą. Gdy wyjdą wszyscy na ulicę, ich współpraca szybko się rozwinie – pojawią się nowi liderzy. Stare pokolenie nie będzie miało głosu i zniknie z polityki. Nie będzie w stanie realizować nowych wyzwań.

russia-without-putin-rosja-bez-putina-zw

Jedyny, który aktualnie ma szanse to Nawalny. On ciągle się uczy i rozwija. Umie już „żeglować na grzbiecie społecznych fal”.  Czym większe będzie przykręcanie śruby, czym bardziej skomplikowana sytuacja – tym więcej szans na błyskawiczne powstanie w Rosji opozycji. Kto będzie głównym liderem? – Nie wiadomo. Nowi liderzy mogą pojawić się dosłownie znikąd, niczym diabeł z tabakiery. Teraz władza nie daje w Rosji przestrzeni dla działań opozycji. I po jej pojawieniu się nie będzie wiadomo z kim ma siąść za stołem do rozmów.

I na Kremlu będą mogli tylko modlić się, aby wydarzenia rozwijały się według pokojowego scenariusza.

 

Zbigniew Wierzbicki „Zbigwie” 

 

Przeczytaj więcej artykułów Zbigniewa Wierzbickiego „Zbigwie” na naszym portlu  >    >    >   TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2   , 2016.12.09
Zbigniew Wierzbicki - Zbigwie

Autor: Zbigniew Wierzbicki - Zbigwie