Prof. Artur Śliwiński: „Plan” Mateusza Morawieckiego


EEM-Europejski_Monitor_Ekonomiczny_

 

Gdy 16 lutego 2016 roku Minister Rozwoju Mateusz Morawiecki przedstawił „Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”, nie wywołało to szerszej reakcji mediów i opinii publicznej. Również bez echa pozostały krytyczne uwagi i sugestie kierowane do Autora owego „planu”.

Prof. dr hab. Artur Śliwiński, ekonomista. Fot. EEM

Prof. dr hab. Artur Śliwiński, ekonomista. Fot. EEM

Być może dlatego, że zagadnienia rozwoju społeczno-gospodarczego Polski były przez wiele lat spychane na margines życia politycznego. Świadomość ekonomiczna polskiego społeczeństwa jest żenująco niska. Pozwala to manipulować hasłami i programami, które z rozwojem społeczno-gospodarczym mają niewiele wspólnego. Tak było do tej pory i tak jest obecnie.

Tymczasem planowanie jest ważnym aspektem kształtowania polityki ekonomicznej , który wymaga szczególnej uwagi. Dokument Mateusza Morawieckiego potraktowaliśmy jako zapowiedź zerwania z dotychczasową praktyką polityczną, której istotą było lekceważenie interesów ekonomicznych Polski. Po upływie ponad roku coraz bardziej widoczne są ułomności jego „planu”. Jak wiele razy wcześniej, „góra urodziła mysz”.

Warto jednak podkreślić kontrast zachodzący między podejściem do zagadnień ekonomicznych poprzedniego rządu i rysującym się dopiero, nadal niekonsekwentnym, stanowiskiem obecnego rządu. Pokazujemy ten kontrast z pełną świadomością, że pod wieloma względami stanowisko obecnego rządu w kwestiach społeczno-gospodarczych nie jest skrystalizowane i konsekwentne.

 

Story Telling Donalda Tuska

Otóż warto najpierw przypomnieć zapomniany Raport „Polska 2030.Wyzwania rozwojowe” opracowany w czerwcu 2009 roku przez zespół doradców rządu Donalda Tuska pod kierunkiem szefa doradców Michała Boniego. Odznaczał się on głównie dwoma cechami, deklarowanymi przez autorów. Po pierwsze, ambitną „dalekowzrocznością” horyzontu czasowego, co w roku 2009 (tj. w czasie eksplozji kryzysu globalnego i ostrych problemów budżetowych rządu), musiało wyglądać surrealistycznie. Po drugie, cechował się on kompletnym brakiem zainteresowania problemem wykonalności oraz odpowiedzialności za sprostanie tytułowym „wyzwaniom rozwojowym”. Autorzy Raportu zapewne mieli świadomość tego, że opowiadają bajeczki, skoro zaznaczyli, że celem raportu nie jest prezentacja gotowych rozwiązań, lecz głownie zainicjowanie debaty publicznej (co także się nie udało). W tym obszernym, liczącym 390 stron Raporcie autorzy określili cztery czynniki jako kryteria wiarygodności gospodarki i jednocześnie ważne siły napędowe rozwoju:
• niski poziom deficytu budżetowego oraz ostrożność w zwiększaniu skali długu publicznego, co jest wyrazem zapobiegliwości, jeśli chodzi o finansowanie zadłużenia w przyszłości;
• utrzymanie działań prorozwojowych, co oznacza potrzebę wysiłku inwestycyjnego, wspieranego środkami unijnymi, większą dostępnością kredytów dla gospodarki, kontynuacją inwestycji innowacyjnych technicznie oraz nastawionych na poprawę kapitału intelektualnego;
• droga do euro jako kamienia milowego polskiego rozwoju, kończąca de facto adaptacyjny okres transformacji;
• konieczność dalszych reform strukturalnych i budowania polityki rozwoju, bo tylko to może neutralizować skutki spowolnienia i wprowadzić kraj na trakt „twórczej destrukcji” w okresie zagrożenia kryzysem.

Jak wiemy, wszystko poszło na opak. Z wyjątkiem „twórczej destrukcji”, która w latach 2009-2015 okazała się nadzwyczaj twórcza.

Raport zawierał szereg trafnych uwag krytycznych, ale z tego nic nie wynikało. Jest oczywiste, że konieczne jest odrzucenie tego rodzaju „spojrzenia na przyszłość” zdeterminowanego potrzebami PR i poważne traktowanie planowania strategicznego.

 

Planowanie gospodarki narodowej

Dokument „Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” po raz pierwszy od 1989 roku ponownie wprowadza do obiegu publicznego pojęcie planowania rozwoju gospodarczego Polski. Dlatego istotne jest sprawdzenie, czy treść tego dokumentu odpowiada tytułowi; czy określenie „plan” jest zapowiedzią poważnego podejścia do planowania społeczno-gospodarczego czy zabiegiem stylistycznym.

Nas interesuje więc najbardziej, czy określenie „plan” jest sygnałem zerwania z neoliberalnym (i nie tylko idiotycznym , lecz niezwykle szkodliwym) poglądem, iż gospodarka może i powinna rozwijać się spontanicznie w oparciu o „siły rynkowe”. Byłby to sygnał o nadchodzącym przełomie w polityce ekonomicznej. Właśnie ten neoliberalny pogląd stanowił uzasadnienie odrzucenia planowania gospodarki narodowej w Polsce, przyczyniając się do anarchii gospodarczej i niewydolności zdezorientowanych instytucji państwowych.

Zerwanie z koncepcją spontanicznego rozwoju byłoby krokiem odważnym, gdyż uderzałoby w licznych w Polsce zwolenników i beneficjentów skrajnego neoliberalizmu. Chodzi głównie o to, że planowanie dyscyplinuje instytucje publiczne i organizacje prywatne, które były do tej pory beneficjentami anarchii gospodarczej. Nawet w szeregach Prawa i Sprawiedliwości nietrudno znaleźć polityków i ekonomistów – sympatyków nieograniczonej wolnej konkurencji i wolnego rynku, czyli zasłony dymnej dla wspomnianej anarchii. Nikt z nich nie zechciał do tej pory dostrzec, że planowanie występuje również w krajach o gospodarce rynkowej, a także we wszystkich organizacjach międzynarodowych, w tym w Unii Europejskiej. W jednym z chińskich opracowań dotyczących planowania gospodarki narodowej znajduje się stwierdzenie, że planowanie centralne jest charakterystyczne dla wszystkich krajów. Autorzy tego podręcznika byliby zapewne zdumieni, że jednak istnieje kraj, w którym planowanie gospodarki narodowej jest uznawane za… relikt komunizmu. Innymi słowy, brak planowania strategicznego w Polsce stanowił jedną z podstawowych przyczyn nieudolności rządów. Nie trzeba tłumaczyć, że przyczyniał się do osłabiania interesów ekonomicznych Polski oraz do utraty suwerenności ekonomicznej.

„Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” został opracowany w niezwykle trudnych warunkach. Jest to plan autorski, który powstał w warunkach całkowitego braku systemu planowania gospodarczego. Ten aspekt warto omówić szerzej.

Plan społeczno-gospodarczy kraju powinien być owocem profesjonalnego –społecznego – procesu planowania, który spełnia określone wymogi w zakresie metod planowania, systemu informacji planistycznych, zasobów finansowych i materialnych itp. Zarówno dla jego opracowania, jak i dla zapewnienia jego wykonalności muszą być przyjęte odpowiednie regulacje prawne. Są to sprawy elementarne.

Tymczasem te formalne warunki planowania nie zostały spełnione, zaś ich spełnienie wymaga daleko idących zmian w funkcjonowaniu instytucji państwowych, w tym wręcz zmian o charakterze polityczno-ustrojowym. Nie można się zatem dziwić, że „plan” Morawieckiego jest de facto planem cząstkowym, korzystającym z wąskiego „okienka możliwości”, ograniczonego zwłaszcza do wykorzystania niewielkich możliwości finansowych. Jest to „plan” pomijający najistotniejszy aspekt makroekonomiczny: konieczność uwzględnienia niesprzyjających czynników zewnętrznych, w tym stałego odpływu kapitału i obciążeń wynikających z rosnącego zadłużenia publicznego i prywatnego, a nie tylko poszukiwania możliwości wzrostu inwestycji krajowych. Dolewanie wody do dziurawego zbiornika nic nie da.

Lekceważenie, a nawet popieranie dalszego zadłużania Polski jest nie tylko krótkowzroczne, lecz również utrwalające zależność gospodarki od wpływów zewnętrznych.

Brak naukowego, informacyjnego i instytucjonalnego zaplecza.

Zadaniem każdego planu perspektywicznego jest wypracowanie długofalowej strategii rozwoju społeczno-gospodarczego. Jest to zadanie poważne i odpowiedzialne, którego realizacja wymaga wysokich umiejętności metodycznych. Podobnie jak planowanie strategiczne w organizacji biznesowej, tylko nieporównywalnie bardziej złożone. Nie trzeba wyjaśniać, że nie jest to zadanie czysto konceptualne, lecz wymagające doświadczonego zaplecza planistycznego. Tymczasem to zaplecze (centralne, resortowe i regionalne) zostało zlikwidowane.

Gwoździem do trumny było zlikwidowanie Rządowego Centrum Studiów Strategicznych. Była to jedna z pierwszych decyzji rządu Kazimierza Marcinkiewicza. Wskutek niezbyt jasnych kalkulacji przeprowadzono likwidację tego Centrum, bodajże ostatniej placówki naukowo-analitycznej przygotowanej do roli zaplecza merytorycznego rządu. Ale nie był to pierwszy etap „transformacji” systemu rządzenia polegającej na likwidacji zaplecza merytorycznego władzy. W latach rządów Leszka Millera, a następnie AWS, rozwinięto na szeroką skalę praktykę okładania ministrów wieloosobowymi zespołami doradców ekonomicznych, prawnych, politycznych itp. przygotowujących projekty decyzji społeczno-gospodarczych. Spychało to instytuty resortowe na dalszy plan, a ściślej – czyniło je zbędnymi i skazanymi na likwidację. Podejrzenie, że chodziło przy tym głównie o przygotowanie stanowisk dla „własnych ludzi” jest zapewne słuszne (lecz nie wyjaśnia wszystkiego). Nikłe zapotrzebowanie na wiedzę i znajomość realiów możliwe jest tylko w patologicznych systemach rządzenia.

Tak więc dzisiaj nie istnieją w Polsce żadne organy planistyczne, doradcze i eksperckie, które umożliwiałyby rządowi rzetelne przygotowanie planu strategicznego. Nie trzeba wyjaśniać, że osoba ministra nie jest substytutem tych organów.

Nic więc dziwnego, że opracowanie ministra Morawickiego jest stosunkowo ubogie, gdy chodzi o analizę sytuacji i prognozowanie tendencji rozwoju społeczno-gospodarczego Polski. Minister mógł jednak posunąć się dalej; przynajmniej zapoznać się z zewnętrznymi analizami sytuacji społecznogospodarczej w Polsce. W szafach rządowych takich analiz nie ma. Lecz są analizy opracowywane sukcesywnie od wielu lat przez organizacje pozarządowe, takie jak Polskie Lobby Przemysłowe, Raporty Europejskiego Monitora Ekonomicznego, Narodowy Instytut Studiów Strategicznych i liczne cząstkowe publikacje polskich ekonomistów. Dysponujemy poważnymi studiami analitycznymi, które były przez dotychczasowe rządy nie tylko przemilczane, lecz wręcz sabotowane. Należy dodać, ze powstały one bez środków finansowych z rządu i z organizacji zagranicznych, gdy te nie szczędziły funduszy na przeciwstawną propagandę.

(Ciąg dalszy w następnym numerze EEM)

 

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

 

Za: Europejski Monitor Ekonomiczny – Европейский Экономический Moнитop – European Economic Monitor , 2016-11-22

 

Zdjęcie tytułowe: Wicepremier Mateusz Morawiecki przedstawia plan ekonomicznego rozwoju. Foto: Twitter.com/PInsightEN. / Wybór znaku wg.pco.

 

Więcej artykułów  prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu  >   >   >   TUTAJ  .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-22016.12.06

Related posts

Top