Stanisław Bulza: Nowa polityka historyczna Polski (Część II.)


Przeczytaj:     Część I.

Masakra na Wybrzeżu.

 

13 grudnia 1970 roku, gazety opublikowały wiadomość o podwyżce cen. Ceny podstawowych artykułów żywnościowych miały wzrosnąć od 10 do 30 proc. 14 grudnia 1970 roku, wczesnym rankiem strajk rozpoczęły jednostki S3 i S4 stoczni w Gdańsku. Szybko dołączyły się następne służby. Około godziny 10-tej, przed budynkiem dyrekcji, zebrał się tłum kilku tysięcy osób domagających się zniesienia podwyżki cen. W nocy z 15 grudnia na 16 grudnia 1970 roku (z poniedziałku na wtorek) robotnicy portu w Gdańsku przyłączyli się do strajku. Rankiem w stoczni zorganizowano wiec. Ponad tysięczny tłum wyruszył następnie domagając się uwolnienia uwięzionych manifestantów. Do tłumu dołączyli robotnicy z innych działów stoczni, przechodnie i młodzież. Zaatakowano wtedy budynek milicji, aby uwolnić manifestantów aresztowanych dzień wcześniej.

17 grudnia 1970 roku w Gdyni zginął Zbyszek Godlewski - pracownik Stoczni Gdyński. Zdjęcie za: mariateresa.pl
17 grudnia 1970 roku w Gdyni zginął Zbyszek Godlewski – pracownik Stoczni Gdyński. Zdjęcie za: mariateresa.pl

O godzinie 9-tej wiceminister OTK gen. Grzegorz Korczyński zatelefonował do Gomułki prosząc go o zgodę na strzelanie oraz wprowadzenie stanu oblężenia Gdańska. Gomułka podjął te decyzje po konsultacji ze swoimi ministrami. W. Gomułka w liście do Gierka, napisanym 6 lutego 1971 roku, wyznał: „Zająłem stanowisko, że w obliczu brutalnego gwałcenia porządku publicznego, masakrowania milicjantów, palenia gmachów publicznych itp. należy użyć broni wobec napastników, przy czym strzelać należy w nogi”

W tym czasie rozpoczął się strajk w stoczni w Gdyni. Armia uformowała się w szwadrony. Wyposażono żołnierzy w broń ciężką: granaty, karabiny maszynowe. 16 grudnia 1970 rankiem, przed drugą bramą stoczni w Gdańsku padły pierwsze strzały. Dwóch robotników zginęło, a liczni zostali ranni. Stocznie opanował ogień z helikoptera. Były również ofiary śmiertelne w Gdańsku Wrzeszczy, kiedy to tłum manifestantów udał się do siedziby telewizji, by dostarczyć informacji o wydarzeniach. Strajk rozszerzył się na inne miasta: Tczew, Pruszcz Gdański. W Elblągu manifestanci próbowali wzniecić ogień w siedzibie komitetu partii. Jednocześnie służby publiczne zaczęły stopniowo tłumić strajki i demonstracje na Wybrzeżu. W wyniku represji w grudniu 1970 zostało zabitych 41 osób: 1 w Elblągu, 6 w Gdańsku, 16 w Szczecinie i 18 w Gdyni. Ranne zostały 1164 osoby.

 

 

Rzeczywisty sprawca masakry gdańskiej

 

Gen. Grzegorz Korczyński. Fot. Wikimedia Commons
Gen. Grzegorz Korczyński. Fot. Wikimedia Commons

Zarzuca się gen. Jaruzelskiemu, że to on wydał rozkaz strzelania do robotników w Gdańsku. To gen. Grzegorz Korczyński w grudniu 1970 r. dowodził oddziałami Wojska Polskiego, pacyfikującymi demonstracje robotnicze na Wybrzeżu, i był jednym z głównych odpowiedzialnych za masakry robotników w czasie tamtych wydarzeń i został za to usunięty z zajmowanych stanowisk. 4 kwietnia 1971 roku został mianowany ambasadorem nadzwyczajnym PRL w Algierii. 22 października 1971 roku zmarł w Algierii w niewyjaśnionych okolicznościach. Jak wówczas podał Dziennik TV, samolot z gen. Grzegorzem Korczyńskim eksplodował na lotnisku w Algierii (cytat z pamięci). Według oficjalnej wersji zmarł z powodu zatrucia amebą (nieoficjalnie mówiono o samobójstwie, wypadku lub zabójstwie).

W lecie 1971 roku eksplodował nad Gdańskiem samolot, na którego pokładzie było około 40 wyższych oficerów WP. Dlaczego nad Gdańskiem? Lecieli do Szwecji (cytat z pamięci). W jednostkach wojskowych była żałoba. Jednak w Internecie nie ma żadnych informacji na temat tej katastrofy. Czyżby była ona objęta tajemnicą?

 

 

Demonstracja siły pod granicą ZSRR, i otwarcie na Zachód

 

Miesiąc po wydarzeniach w Gdańsku, i objęciu władzy przez Gierka, 21 stycznia 1971 r., gen. Wojciech Jaruzelski przy granicy z ZSRR (Kalingrad) przeprowadził wojskową demonstrację siły. W demonstracji brały udział jednostki Śląskiego Okręgu Wojskowego, Warszawskiego, Pomorskiego i inni. Wojska było tak dużo, że miejscowi ludzie myśleli, że będzie wojna z Rosją. Demonstracja trwała trzy tygodnie. Celem wojskowej demonstracji było wymuszenie na ZSRR otwarcia Polski na Zachód, co też się stało. Do dziś na ten temat nie ma żadnej informacji, ani w książkach, ani w Internecie (autor tam był).

Edward Gierek ze świtą w Fabryce Samochodów Małolitrażowych w Tychach, IX.1975. Źródło: "Maluch-biografia", za cyfroteka.pl.
Edward Gierek ze świtą w Fabryce Samochodów Małolitrażowych w Tychach, IX.1975. Źródło: „Maluch-biografia”, za cyfroteka.pl.

Po tych wydarzeniach E. Gierek doprowadził do szerokiego „otwarcia na Zachód”. Polska rozwijała stosunki gospodarcze z państwami zachodnimi, udostępniano zachodnią literaturę i filmy, nie tylko przyjmowano zachodnich turystów, ale również złagodzono przepisy wyjazdowe do krajów zachodnich. Liczba ich stale się zwiększała, po 1977 r. przekraczając pół miliona osób rocznie. Kupowano nowe zachodnie technologie. Od 1973 r. na budowie Huty Katowice były austriackie samochody ciężarowe Steyr-Daimler-Puch, dźwigi, duże spycharki firmy Caterpillar i inny ciężki sprzęt zachodni (autor tam był).

Specjalistyczne firmy polskie pracowały za granicą. W 1986 r. 82,6 tys. Polaków pracowało za granicą na rzecz przedsiębiorstw i instytucji polskich.

 

 

Stan wojenny

 

O stanie wojennym zapraszam na portal:

 

 

W Licheniu o Jaruzelskim

 

Prymas Józef Glemp i prezydent RP Wojciech Jaruzelski w czasie Światowych Dni Pokoju. 31.08.1989. Fot. za oocities.org
Prymas Józef Glemp i prezydent RP Wojciech Jaruzelski w czasie Światowych Dni Pokoju. 31.08.1989. Fot. za oocities.org

Kustosz Sanktuarium Maryjnego w Licheniu ks. Eugeniusz Makulski pisał, redagował i wysyłał członkom Rodziny Licheńskiej listy do Rodziny. W jednym z listów z 1990 roku napisał, że „4 października 1990 roku klęczał przed Cudownym Obrazem sam Pan Prezydent Wojciech Jaruzelski. Głowa Państwa – dostojny pielgrzym, wiele godzin spędził najpierw na miejscu objawień w lesie grąblińskim, a potem w samych Licheniu. Pan Prezydent oddał hołd i złożył wieniec przed pomnikiem swego nauczyciela i wychowawcy ks. Józefa Jarzębowskiego, a potem dokładnie zwiedzał całe Sanktuarium, wszystkie jego obiekty. Z kościoła Pan Prezydent zabrał piękny obraz Matki Bożej Licheńskiej i zawiesił go w jednej z reprezentacyjnych sal w Belwederze. Maryja – Bolesna Królowa Polski zamieszkała w Belwederze, w domu Prezydenta Polski, aby jeszcze bardziej ogarnąć opieką swój Naród, jego prezydenta i cały Rząd, sprawy całego państwa. Maryjo! Króluj nam na wieki! Maryjo! Pod Twoimi rządami czujemy się bezpieczni”.

 

 

Loża Kopernik

 

Wydaje się, że duży wpływ na rząd RP wywiera masoneria. Ludwik Hass (1918-2008), marksista-trockista, znawca masonerii, na początku lat 70. XX w. skorzystał ze stypendium paryskiej loży Kopernik, dzięki czemu w czasie kilkumiesięcznych pobytów w Paryżu mógł prowadzić badania masonologiczne. Potem publikował książki o masonerii z nazwiskami masonów. Dzięki niemu można było poznać nazwiska masonów. Dzisiaj nie ma już takiego pisarza, znawcy masonerii, który by publikował nazwiska masonów, dlatego ich nazwiska są tajne, i pozostaną nieznane.

Loża Kopernik została reaktywowana w Paryżu po dwudziestu kilku latach od formalnego „uśpienia” polskiej masonerii w 1938 r. jako polska loża „Kopernik”. Była to pierwsza loża masońska w powojennej historii Polski. Miało to miejsce 12 lutego 1961 r. W ceremonii tej wziął udział Mieczysław Bartoszkiewicz, który przed wojną był sekretarzem Rady Najwyższej Polski, 33 stopnia wtajemniczenia rytu szkockiego. Po tygodniu inicjowano trzech nowych członków, m.in. Jana Józefa Lipskiego, byłego prezesa Klubu Krzywego Koła, dziennikarza „Po Prostu”, który uchodził za czołowego opozycjonistę.

W 1963 r. wznowiono w Warszawie działalność tej loży o tej samej paryskiej nazwie. Loża ta miała być zachowana w tajemnicy, natomiast na zewnątrz masonerię polską reprezentowała loża paryska. W 1962 r. Polskę odwiedził wielki mistrz Wielkiego Wschodu Francji Jacques Mitterand (nie był spokrewniony z prezydentem Francji). Nie był on poinformowany, że w Paryżu wznowiono działalność loży „Kopernik”. W Polsce miał znajomych, których poznał w Moskwie na Światowym Kongresie na rzecz Powszechnego rozbrojenia i Pokoju (w dniach 9-14 lipca 1962 r.). Rozmawiał on tam z niektórymi uczestnikami Kongresu z Europy Środkowo-Wschodniej o wznowieniu w ich państwach działalności masonerii. W Warszawie podobno spotkał się z ówczesnym I sekretarzem KC PZPR, Władysławą Gomułką. Mitterand przekonywał go, że w swoich trudnościach i konfliktach z hierarchią Kościoła Katolickiego mógłby mieć cennego sojusznika w masońskich lożach polskich, jeśli zezwoli na ich utworzenie i działalność (Ludwik Hass, „Masoneria polska w XX wieku”, Wydawnictwo KOPIA Sp. z o.o., Warszawa 1996 r.).

Loża „Kopernik” przez cały okres PRL działała w ścisłej konspiracji przed władzami (nie ujawniała się także w międzynarodowym środowisku masońskim, ze względu na swój opozycyjny względem władz charakter) i była nieliczna, po prostu podtrzymywano w ten sposób światło masońskie, aby nie została (przez wymarcie) zupełnie zerwana łączność z masonerią przedwojenną. Loża skupiała głównie osoby związane z Klubem Krzywego Koła, który został zamknięty przez władze w 1962 r. i opozycją demokratyczną, a m.in. Janem Olszewskiem. Gdy powstał KOR w 1976 r., wielu jego współpracowników z kręgu znajomych Jana Józefa Lipskiego, Edwarda Lipińskiego i Jana Kielanowskiego należało do wolnomularstwa. Antoni Macierewicz był współtwórcą KOR. Czy należy do Loży Kopernik?

Mentorem i wychowawcą m.in. Lecha Kaczyńskiego – był nieżyjący już patron KOR-u i całej lewicy laickiej – Jan Józef Lipski (1926-1991) (http://www.fronda.pl/forum/loza-kopernik-rzadzi-na-polskiej-prawicy,32706.html)

Jan Józef Lipski (po lewej), przewodniczący zarządu Klubu Krzywego Koła. Obok Paweł Jasienica /Danuta B. Łomaczewska /East News
Jan Józef Lipski (po lewej), przewodniczący zarządu Klubu Krzywego Koła. Obok Paweł Jasienica /Danuta B. Łomaczewska /East News

Jan Jozef Lipski „Do wolnomularstwa został przyjęty 19 II 1961 w loży „Kopernik” (loża niezależna) w Warszawie; w niej 9 I 1962 nadano mu stopień mistrza. W 1962-1981 i 1986-1988 piastował tu godność przewodniczącego, 1981-1986 mówcy, 1988-1990 sekretarza” (Ludwik Hass: „Wolnomularze polscy w kraju i na świecie 1821–1999. Słownik biograficzny”, Warszawa, Rytm, 1999).

Antoni Macierewicz był współtwórcą KOR. Czy należy do Loży Kopernik? Wziął udział w pogrzebie Jana Winczakiewicza. To symboliczne wydarzenie związane z nie tylko z historią Loży ”Kopernik”, ale i z tym, co dzieje się dzisiaj na tzw. prawicy.

A oto relacja z pogrzebu zamieszczona na stronie internetowej periodyku „Ars Regia”:

Jan Winzakiewicz. Fot. Info.Kalisz.pl
Jan Winczakiewicz. Fot. Info.Kalisz.pl

„Drodzy Bracia, w dniu 29 marca 2012, w godzinach popołudniowych, pochowaliśmy naszego Brata Jana Winczakiewicza na cmentarzu Montmorancy (blisko Paryża). Uroczystość religijna odbyła się przed południem w Lailly en Val Val i w kaplicy zamkowej w Blois.

Na cmentarzu byli w obecności Jego żony Joclyne i krewnych: kuzynki Hanny Winczakiewicz i kuzyna Antoniego Macierewicza z Polski, Bracia z Loży „Copernic” i ich bliscy: Sergiusz Chądzyński, Marek Franciszkowski, Jan Karczewski, Magda Knychalska, wdowa po Bracie Witoldzie, Mila i Emanuel Łopattowie, Jerzy Neumark, Anna i Jean Wojciech Sicińscy, Piotr Szemiński, Agata i Andrzej Wolscy i Witold Zachorski, który reprezentował Bibliotekę Polską w Paryżu. Rząd Rzeczypospolitej Polski reprezentował Konsul Generalny.

Nad trumną zabrali głos: mistrz ceremonii pogrzebowej, który na prośbę Jocelyne Winczakiewicz odczytał francuskie tłumaczenie wiersza Brata Jana „Vivre” („Byle jak”), w imieniu Biblioteki Polskiej w Paryżu Witold Zahorski, odczytał wiersz Brata Jana „Na przeniesienie zwłok Kazimierza Wierzyńskiego do Warszawy”, w imieniu przyjaciół Sergiusz Chądzyński przypomniał życiorys Zmarłego, następnie parę słów wypowiedział Konsul Ambasady Polskiej w Paryżu, a na zakończenie zabrał głos Antoni Macierewicz, który mówił o swoich kontaktach z Bratem Janem i o jego patriotyzmie. Pogrzeb odbył się w podniosłym duchu bez niepotrzebnego patosu – prawdopodobnie Brat Jan takiej atmosfery się spodziewał.

W imieniu wszystkich Braci złożona została wiązanka biało czerwonych kwiatów z napisem na szarfie: « CZ. L. COPERNIC » Nagrobek zdobią epitafium, fragment wiersza „Cmentarz w Montmorency”; „Gdy po latach trumiennej ciemności i ciszy obrócimy w proch wieczny nasze doczesności, nowy legion tułaczy orędzie usłyszy i ślubowania złoży na pradziadów kości” i trójkąt masoński” (http://www.fronda.pl/forum/loza-kopernik-rzadzi-na-polskiej-prawicy,32706.html).

Antoni Maciarewicz, współtwórca KOR-u, próbując stworzyć program dla szerokiego ruchu opozycyjnego, ostrzegał przed traktowaniem Kościoła jako jedynej instytucji reprezentującej wolę oporu wobec komunizmu i odrzucał uzależnienie działań opozycji od Kościoła. Pisał: „Polityka Kościoła obliczona jest na stulecia, nasza działalność na dzisiaj”. Mówił: „Dążmy do wspólnego celu. Instytucje działające legalnie powinny być służebne wobec opozycji, nie zaś odwrotnie” (Jerzy Holzer, „Solidarność 1980-1981. Geneza i historia” Wydawnictwo Krąg. Warszawa 1984). Maciarewicz i jego klika z KOR-u byli mądrzejszy od Kościoła i nie musieli go słuchać, ani też mu się podporządkować. Oni realizując własne cele, pragnęli wykorzystać Kościół.

W wyborach prezydenckich i parlamentarnych 2015 r. Prawo i Sprawiedliwość uzyskało poparcie Kościoła. Czy PiS wywiąże się z obietnic składanych Kościołowi? Dziś już wiemy, że nie, bo według Macierewicza, to Kościół powinien być służebny wobec opozycji, nie zaś odwrotnie. W latach 2007-2015 Prawo i Sprawiedliwość było w opozycji do PO.

 

 

„W niewoli narodowej”

 

Adam Schaff (1913-2006). fot. fundacionsistema.com
Adam Schaff (1913-2006).
fot. fundacionsistema.com

Dlaczego PiS i inni tak bardzo zwalczają PRL, twierdząc, że to był komunizm? Wyjaśnienie daje nam Adam Schaff (1913-2006), polski filozof pochodzenia żydowskiego, który był uważany za głównego i oficjalnego ideologa marksizmu. W 1965 r. Państwowe Wydawnictwo Naukowe w serii „Omega” wydało jego skróconą wersję książki „Marksizm a jednostka ludzka”. W książce tej Schaff stwierdza: człowiek nie może być szczęśliwy, gdy grozi mu śmierć na wojnie, gdy jest w niewoli narodowej, gdy jest pozbawiony wolności w różnych jej formach itd. itp.” Adam Schaff był pochodzenia żydowskiego, uważał PRL za państwo narodowe, i źle się w nim czuł, dlatego stwierdził, że jest „w niewoli narodowej”. Stąd prosty wniosek, że PRL była państwem narodowym, a nie komunistycznym, jak twierdzi PiS.

 

 

Zbrodnie stalinowskie nie rozliczone

 

Witold Jedlicki w artykule „Chamy i Żydy” pisał: „W kształtowaniu opinii publicznej Puławianom (w partii były dwie zwalczające się frakcje: natolińczyków i puławian) udaje się dokonać jeszcze jednej niebywale zręcznej wolty. Udaje im się mianowicie wykorzystać sprawę żydowską do likwidacji tak bardzo niewygodnego dla nich problemu odpowiedzialności osobistej za wyczyny z okresu stalinowskiego. Kto tę sprawę podnosi, zostaje natychmiast okrzyczany jako antysemitą. Do akcji zmobilizowano prasę. Zaapelowano do różnych ludzi cieszących się autorytetem, którzy zaczęli publikować artykuły na temat antysemityzmu. Grupa Puławian ma wciąż w swoim ręku cenzurę, prasę i posłusznych pisarzy. Cenzura i redakcje dostają jak najbardziej liberalne wytyczne i w prasie zaczynają się pojawiać jeden po drugim odważne, reformatorskie, konsekwentnie demokratyczne artykuły, polemiki i felietony Jerzego Putramenta, Adama Schaffa, Stefana Arskiego, Zbigniewa Mitznera, Edmunda Osmańczyka, Henryka Korotyńskiego i wielu innych. Opinia publiczna zaczyna widzieć, że może liczyć na intelektualistów partyjnych. Nawet jeżeli w przeszłości błądzili, to dziś, gdy zrozumieli swoje błędy, odważnie i bez wahań piszą prawdę. Każdy więc, kto domagał się ukarania winnych zbrodni popełnionych na Narodzie Polskim przez Puławian, otrzymywał etykietę antysemity.

PiS i inni kładąc znak równości pomiędzy latami 1944-1956 a 1956-1989, (według nich, lata 1944-1989 to był komunizm), rozmywają zbrodnie stalinowskie, które nigdy nie zostały rozliczone, i przez ten znak równości, raczej już nie będą rozliczone.

 

 

Czystki w Wojsku Polskim

 

Podczas, gdy liczni wyżsi oficerowie sowieccy przybywali do Polski na prośbę Bieruta, wcześniej do wojska Polskiego napłynęła z ZSRR duża grupa średniej kadry oficerskiej pochodzenia żydowskiego. Bezpośrednim celem tej grupy było przede wszystkim wyjechać z ZSRR, bądź pod pretekstem polskości bądź pod pretekstem chęci służby w polskim wojsku. Rzeczywistym zamiarem tej grupy nie był zamiar obrony polskich interesów, lecz jak się później okazało służba obcym interesom. Perfidia tych zamiarów widoczna stała się już w roku 1948, kiedy duża ilość Żydów oficjalnie, ale potajemnie zmieniła nazwiska na polskie.

I tak na przykład w GZI (Główny Zarząd Informacji Wojska Polskiego) zasadnicze stanowiska kierownicze zajmowało w latach 1945-1956 30 oficerów polskich pochodzenia żydowskiego (16,9%). Stanowiska wyłącznie szefowskie (łącznie z zastępcami szefów GZI) zajmowało 17 oficerów tego pochodzenia (18,7%). Stanowiska kierownicze w GZI (z zastępcami włącznie) zajmowało 16 oficerów polskich pochodzenia żydowskiego (20,8%), zaś bez zastępców (lecz z zastępcami szefów GZI) 9 oficerów tego pochodzenia (22,5%) (http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Przeglad_Historyczny/Przeglad_Historyczny-r1993-t84-n4/Przeglad_Historyczny-r1993-t84-n4-s463-485/Przeglad_Historyczny-r1993-t84-n4-s463-485.pdf).

Zarzuca się gen. Jaruzelskiemu, że był antysemitą, bo zwolnił z wojska wielu oficerów pochodzenia żydowskiego, ale przecież wielu z nich było agentami NKWD. Wśród zwolnionych był gen. Jerzy Fonkowicz, były agent NKWD i szef jednego z oddziałów Informacji Wojskowej.

 

 

Odpowiedzialność za śmierć ks. Jerzego Popiełuszki

 

Zarzuca się też gen. Jaruzelskiemu i gen. Kiszczakowi odpowiedzialność za śmierć ks. Jerzego Popiełuszki. 5 października 2004 r. prasa krajowa doniosła, że znany historyk prof. Andrzej Paczkowski ujawnił, powołując się na nieznany dokument pozostający w prywatnych rękach, że inspiratorem porwania księdza Jerzego był ówczesny sekretarz KC PZPR gen. Mirosław Milewski. Od tamtego czasu w tej sprawie panuje cisza.

Gen. Mirosław Milewski. Fot. za IPN.
Gen. Mirosław Milewski. Fot. za IPN.

A przecież jedną z najbardziej wpływowych osób w Polsce był właśnie gen. Mirosław Milewski, który był człowiekiem Moskwy i był powiązany wcześniej z NKWD. Gen. Mirosław Milewski w czasie porwania i zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki był członkiem Biura Politycznego i sekretarzem KC (członek Biura Politycznego i sekretarz KC PZPR w latach 1981–1984), miał nadzór polityczny nad wojskiem i MSW, czyli miał nadzór nad gen. Kiszczakiem. Do Towarzystwa Przyjaciół Lipska założonego przez gen. Milewskiego należał m.in. płk Pietruszka, który w latach 1981-1984 był zastępcą dyrektora Departamentu IV MSW (walka z kościołem katolickim). 7 lutego 1985 przez Sąd Wojewódzki w Toruniu Adam Pietruszka został skazany na 25 lat za zamordowanie ks. Jerzego Popiełuszki. Zamordowanie ks. Jerzego było prowokacją wymierzona w gen. Jaruzelskiego. Celem był wyprowadzenie Polaków na ulice.

Górnicy zabici przez ZOMO w kopalni Wujek, 16 grudnia 1981 r. Fot. PAP/niezalezna.pl
Górnicy zabici przez ZOMO w kopalni Wujek, 16 grudnia 1981 r. Fot. PAP/niezalezna.pl

Do dziś też nie wiadomo, jaki był udział Milewskiego w pacyfikacji kopalni „Wujek”, która miała miejsce w związku z wprowadzeniem w Polsce stanu wojennego. 16 grudnia 1981 r. doszło do masakry górników strajkujących (strajk okupacyjny)) przeciw ogłoszeniu stanu wojennego. Podczas pacyfikacji siłami milicji oraz wojska i w wyniku strzałów oddziału ZOMO zginęło 9 górników, a 21 zostało rannych. Milewski od początku miał świadomość, że musi odejść ze wszystkich stanowisk: członka Biura Politycznego, sekretarza KC nadzorującego MSW i stosunki państwo-Kościół. Kilka dni po porwaniu księdza Jerzego Popiełuszki Milewski został odwołany przez Jaruzelskiego, który wówczas był I sekretarzem PZPR. Zmarł 23 lutego 2008 r. w Warszawie.

Grupa doradców sowieckich i funkcjonariuszy PUBP w Augustowie. Pierwszy z lewej stoi Mirosłąw Milewski, pózniejszy generał i minister spraw wewnętrznych PRL. Fot. ks.dobroni.pl
Grupa doradców sowieckich i funkcjonariuszy PUBP w Augustowie. Pierwszy z lewej stoi Mirosłąw Milewski, pózniejszy generał i minister spraw wewnętrznych PRL. Fot. ks.dobroni.pl

Dlaczego IPN nie zajmie się gen. Milewskim, agentem NKWD. W jego sprawie panuje jakaś dziwna zmowa milczenia.

 

 

Polacy, a nie komuniści budowali Polskę

 

W ten sposób zwalcza się też dorobek Polaków, którzy po zniszczeniach wojennych odbudowali Polskę, bez planu Marshalla, i ją uprzemysłowili (industrializacja i urbanizacja). Na początku lat 90. XX w. majątek narodowy, który został rozkradziony, był wyceniony na około 400-500 mld. dolarów. W latach 70. i 80. XX w. członków władz nazywano technokratami. Ze słownika języka polskiego: „Technokracja jest to filozoficzna koncepcja ustroju społecznego, w którym władzę sprawowaliby technicy, eksperci, organizatorzy i kierownicy produkcji, głoszona przez zwolenników niemarksistowskiej doktryny społeczno-politycznej, zakładającej, że postęp techniczny może bez rewolucji rozwiązać wszystkie konflikty społeczne”. Król Kazimierz Wielki zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną, a technokraci zostawili Polskę betonową.

 

 

Neokolonializm

 

Prezes Kaczyński twierdzi, że Polska była kolonią zależną od ZSRR. A czym jest dzisiaj Polska? Po 1989 r. to Stany Zjednoczone stały za projektem przejęcia wpływów w pokomunistycznej Europie Środkowo-Wschodniej, w tym w Polsce, poprzez jej gospodarcze uzależnienie, a Soros był tu głównym ich aktorem. Polska nie jest 52. stanem USA, lecz amerykańską kolonią. Zniszczono i rozkradziono przemysł Polski. Tak jak w latach 1944-1956, tak samo po 1989 r. Polska stała się obszarem walki prowadzonej w sferze ideologicznej, tożsamości narodowej, kulturowej, historycznej, religijnej i moralnej, oraz ekonomicznej. Polska padła ofiarą neokolonializmu.

Uczestnicy dyskusji panelowej „Polska racja stanu a problem niemiecki”. Jubileusz 60-lecia Instytutu Zachodniego. Od lewej siedzą: Andrzej Olechowski, Bronisław Geremek, Adam Krzemiński, Andrzej Sakson, Władysław Bartoszewski, Adam D. Rotfeld. Fot. Instytut Zachodni w Poznaniu.
Uczestnicy dyskusji panelowej „Polska racja stanu a problem niemiecki”. Jubileusz 60-lecia Instytutu Zachodniego. Od lewej siedzą: Andrzej Olechowski, Bronisław Geremek, Adam Krzemiński, Andrzej Sakson, Władysław Bartoszewski, Adam D. Rotfeld. Fot. Instytut Zachodni w Poznaniu.

Współcześnie coraz bardziej terminy „imperializm” i „kolonializm” używane są na określenie przestarzałego systemu dominacji w Afryce lub gdzie indziej. Jednak powszechnie używane zaczyna być wyrażenie neokolonializm. W obecnym czasie, w wielu państwach, pod szyldem demokracji i wolności mniejszość panuje nad większością. Władza jest osiągana przez nich przez zamachy stanu, rewolucję, intrygi, korupcję i oszustwa. Rządy w byłych koloniach są co prawda sprawowane przez krajowców, lecz rzeczywistą władzę sprawują ci, co posiadają w swoich rękach banki, handel, środki masowego przekazu, środki komunikacji i transportu, przemysł, a także sprawują kontrolę nad wydobyciem surowców. Krajowcy głównie stanowią tanią siłę roboczą i są silnie uzależnieni od pracodawcy, który przeważnie jest obcy. Bezrobocie, głód i nędza, choroby są spowodowane przez nową formę kolonializmu. Po 1989 r. tak też stało się w Polsce. „Terapia szokowa” zastosowana przez Sorosa, Sachsa i Balcerowicza była oszustwem, bo pozostawała w bezpośrednim konflikcie z pragnieniami przeważającej większości wyborców, którzy oddali 4 czerwca 1989 r. swoje głosy na „Solidarność”. Naród polski został oszukany.

Spotkanie rządu z Solidarnością: Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki, Leszek Balcerowicz, 16.02.1990 (Fot. Piotr Wójcik / Agencja Gazeta )
Spotkanie rządu z Solidarnością: Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki, Leszek Balcerowicz, 16.02.1990 (Fot. Piotr Wójcik / Agencja Gazeta )

W Polsce jest tania siła robocza, a robotnik został silnie uzależniony od obcego pracodawcy, by przeżyć kredyt zaciąga w obcych bankach, a zakupy robi w obcych hipermarketach. I niech ktoś powie, że to nie jest neokolonializm. Nie mamy własnego przemysłu, nie mamy tez myśli technicznej.

Kolejni kandydaci na prezydentów i premierów RP odbywają szkolenia w USA. Czy w interesie Polski, czy w interesie USA. Polska nie ma własnej polityki zagranicznej, ministrowie wykonują instrukcje administracji prezydenta USA, dotyczy to m.in. UE, Ukrainy i wrogiej polityki wobec Rosji.

Beata Szydło jest absolwentką organizowanych przez Departament Stanu USA szkoleń „The International Visitor Leadership”. Mogą w nich wziąć udział wyłącznie osoby, które według Amerykanów mają szansę w przyszłości zostać liderami w dziedzinach polityki, mediów czy biznesu.

Wspólne posiedzenie Sejmu RP i izraelskiego Knessetu, Kraków 27.01.2015. Fot. Inter.
Wspólne posiedzenie Sejmu RP i izraelskiego Knessetu, Kraków 27.01.2015. Fot. Inter.

Szydło w szkoleniu wzięła udział w 2004 roku. Sprawa dotąd nie budziła większego zainteresowania, mimo umieszczenia tej informacji na oficjalnej stronie polityk PiS, jednak ostatnio spotkała się z uszczypliwym komentarzem m.in. Stanisława Michalkiewicza. Publicysta stwierdził, że kandydatka PiS na premiera została do tej funkcji wytypowana nie przez Jarosława Kaczyńskiego – który miał nie mieć nic do powiedzenia – ale przez USA.

Wśród osób, które podobnie jak Szydło wzięli udział w tym szkoleniu jest ustępujący prezydent Bronisław Komorowski oraz były prezydent Aleksander Kwaśniewski a także byli premierzy – Donald Tusk, Hanna Suchocka, Kazimierz Marcinkiewicz i Mieczysław Rakowski (http://prawapolityka.pl/2015/07/szydlo-szkolona-przez-departament-stanu-usa/).

 

 

Akcja „Wisła”

 

Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego w Kijowie, 1.12.2013. fot. za YT.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński w Kijowie, 1.12.2013. fot. za YT.

Jarosław Kaczyński i wielu członków PiS zostało wychowanych, tak jak i pozostała część tzw. polskiej elity, na paryskiej „Kulturze” Giedroycia. Główną cechą jest radykalna antyrosyjskość PiS, i zdecydowana polityka pro-ukraińska. 1 grudnia 2013 r. prezes PiS wystąpił w Kijowie na Majdanie obok Oleha Tiahnyboka, ukraińskiego nacjonalisty, i pozdrawiał demonstrantów okrzykiem „Sława Ukrajini! Herojam Sława!” („Chwała Ukrainie! Chwała bohaterom!”). Szef PiS zapewnił na demonstracji, że Polska zawsze będzie wspierać sprawę integracji europejskiej Ukrainy. Politycy PiS sprzyjają Ukrainie. 22 lipca 2016 r. Sejm RP uchwalił Ustawę o ustanowieniu 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na obywatelach polskich Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej, ale już 20. października 2016 r. (czwartek) posłowie przyjęli wspólną „Deklarację pamięci i solidarności Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i Rady Najwyższej Ukrainy”. Za przyjęciem deklaracji głosowało 367 posłów, przeciw było 44, 14 wstrzymało się od głosu.

Nazwanie PRL państwem komunistycznym niesie za sobą poważne konsekwencje. Oto one:

– zniszczenie wielkiego dorobku dwóch pokoleń Polaków, bo w myśl tej nowej interpretacji, to nie Polacy odbudowali Polskę i zbudowali przemysł, to zrobili komuniści.

– podważenie granicy na Odrze i Nysie i Układu Poczdamskiego z 2 sierpnia 1945 r., a w konsekwencji traktatu z 14 listopada 1990 r. o potwierdzeniu przez Niemcy i Polskę istniejącej pomiędzy nimi granicy.

– roszczenia Czech m.in. do Ziemi Kłodzkiej. Sytuacja taka miała już miejsce w 1945 r. Ówczesny rząd Polski był nawet skłonny częściowo uwzględnić, ale pod warunkiem terytorialnych ustępstw Czechów na Zaolziu. Ostatecznie do zmiany granic jednak nie doszło. Napięcie w stosunkach Polsko-Czeskich trwało formalnie do 1947 r., kiedy podpisano układ o przyjaźni i współpracy, jednak bez ustaleń co do granic.

– potępienie akcji „Wisła”, bo ją przeprowadzili komuniści.

– w związku z potępieniem akcji ‘Wisła”, Ukraińcy wystąpią o zmianę granic. Już obecnie wysuwają roszczenia do Podkarpacia.

W czasie II wojny światowej na Kresach nacjonaliści ukraińscy z OUN UPA we współpracy z Niemcami, zamordowali na miejscu, lub swymi działaniami doprowadzili do śmierci według różnych szacunków około 200 tys. polskich cywilnych mieszkańców dawnych województw wschodnich i południowych, a także częściowo lubelskiego. Hasło ich brzmiało: „Hajże na Lachiv, budem ich ribaty!”.

Lucyna Kulińska w artykule „Niechciane fakty” w grudniu 2007 r. pisała: „Kresowe ludobójstwo lat 1939-1945 uznać należy za jedno z najstraszniejszych nieszczęść w całych dziejach Polski. Takiego barbarzyństwa i uczynionego w tak ogromniej skali na polskich obywatelach, poza zbrodnią Holokaustu dotychczas nie było. Jeśli dyskutujemy o zjawisku szybkiego skomunizowania społeczeństwa polskiego po wojnie, o moralnym upadku, zagubieniu, nie zapominajmy, że niemal doszczętnie unicestwiono polską inteligencję, a 1/3 całego społeczeństwa doznała niewyobrażalnej traumy sowieckich mordów i zsyłek, potem mordów niemieckich i ukraińskich, a w końcu wypędzenia ze swych rodzinnych kresowych stron. Mało tego, przez 60 lat ofiary sowieckich i ukraińskich okrucieństw zostały zmuszone do milczenia”.

3 sierpnia 1990 r. Senat RP potępił przeprowadzoną w 1947 r. przez Wojsko Polskie akcję „Wisła”. Za uchwałą, na obecnych tego dnia 55 senatorów, głosowało 49 senatorów w tym Lech Kaczyński, 4 było przeciwnych i 2 wstrzymało się od głosu. W Uchwale m. in. napisano: „Senat Rzeczypospolitej Polskiej potępia akcję „Wisła”, w której zastosowano – właściwą dla systemów totalitarnych – zasadę odpowiedzialności zbiorowej”.

Wcześniej, 22 czerwca 1990 r., OUN wydał tajną uchwałę, która zawiera 60 stron maszynopisu. Obejmuje ona różne sprawy współczesne, w tym stosunek OUN jako awangardy narodu ukraińskiego – do Polski i Polaków. Nakazuje szerzenie kultu Stepana Bandery i Romana Szuchewycza – „Czuprynki” oraz metropolity Andrzeja Szeptyckiego przez upamiętnianie w miastach i wsiach pomnikami, jak i nadawaniem ich imienia szkołom, ulicom i placom. W razie oporu lub sprzeciwu obecnej władzy stosować przymus fizyczny, „pozbywając się dużej ilości Moskali, którzy zaśmiecają nasza ziemię”. W razie ociągania się stosować nawet „metodę, wypróbowaną przez UPA na Polakach. OUN wykorzystuje jako awangarda narodu wszystkie partie. Można więc przyjąć, że Senat RP wykonał instrukcję OUN.

Potępienie polskiej akcji obronnej przez Senat RP konsekwencją tego, że cała tzw. polska elita która obejmowała władzę w 1989 r., była w dużej mierze wychowana na paryskiej „Kulturze”. Na Giedroyciu i Mieroszewskim, dla których wsparcie niepodległości Litwy, Ukrainy i Białorusi było żelazną zasadą. Senat RP zrównał zbrodnie stalinowskie z działaniami wojskowo-politycznymi przeprowadzonymi w 1947 r. w imię polskiej racji stanu. Potępiając akcję „Wisła” potępiono żołnierza polskiego, który bronił polskiej integralności obszaru państwowego Polski. Nie ulega wątpliwości, że akcja „Wisła” zakończyła przelew krwi polskiej i ukraińskiej, i przywróciła na terenach kontrolowanych przez UPA suwerenną władzę polską.

 

 

Z przemówień i kazań Prymasa Polski Sługi Bożego kardynała Wyszyńskiego, Nauczyciela Narodu Polskiego

 

Non possumus! - Ks. kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski.  Fot. inter
Non possumus! – Ks. kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski.
Fot. inter

Prymas Polski, Sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński w swoich przemówieniach i kazaniach zawsze nauczał o Ojczyźnie, a między innymi „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce”, „Wolność nasza dojrzewała powoli”, „Jesteśmy u siebie – we własnej Ojczyźnie” lub „Jedna jest Polska – wspólna matka”.

W kazaniu „Polska Zmartwychwstała” między innymi powiedział: (…) Polska wróciła do praw wolnego państwa, ponieważ nigdy nie utraciła wiary w swoje prawo do wolności. (…) Po to mamy odzyskaną Ojczyznę i przywrócone po tylu cierpieniach nasze własne państwo, by ono pracowało dla dobra wszystkich obywateli naszego kraju. To jest obowiązek. Dawniej Polska nazywała się „Rzeczpospolita” czyli dobro publiczne wszystkich ludzi. Polska jest własnością nas wszystkich. Mamy więc prawo czuć się bezpiecznie w Ojczyźnie (Lublin, 12 listopada 1978, 60-lecie KUL. Za: Stefan Kardynał Wyszyński, „Jedna jest Polska”.).

W kazaniu „Co jest potrzebne naszej Ojczyźnie” Nauczyciel Narodu powiedział: „Co jest potrzebne naszej Ojczyźnie, aby zapanował spokój i równowaga (…)

Po pierwsze – pracować rzetelnie, w poczuciu odpowiedzialności sumienia.

Po drugie – nie trwonić, nie marnować darów ziemi, ale oszczędzać, bo pamiętajmy – jesteśmy Narodem ciągle jeszcze na dorobku. Nikt nas nie wyręczy.

Po trzecie mnie – mniej pożyczać, ale i mniej wywozić, natomiast lepiej zaspakajać wszystkie potrzeby Narodu, a więc potrzeby moralne, społeczne, religijne, kulturalne i gospodarcze (Wambierzyce, 17 sierpnia 1980, Per Mariam – ad Jesum, Za: Stefan Kardynał Wyszyński, „Jedna jest Polska”.).

W kazaniu „Jesteśmy u siebie” powiedział: „Jesteśmy u siebie, we własnej Ojczyźnie. Mamy więc prawo w swojej Ojczyźnie czuć się swobodnie. Mamy prawo czuć się jak u siebie w domu. Tutaj, na ziemi polskiej, my jesteśmy gospodarzami. Do nas należy decydować o takim czy innym kierunku naszego życia i bytowania. Od tego bowiem zależy suwerenność Narodu (…)

 

 

Z testamentu Prymasa Polski

 

„W stosunku do mojej Ojczyzny zachowuję pełną cześć i miłość. Uważałem sobie za obowiązek bronić jej kultury chrześcijańskiej przed złudzeniami internacjonalizmu, jej zdrowia moralnego i całości granic, na ile to leżało w mojej mocy.

kardynal-stefan-wyszynski-prymas-tysiaclecia-foto-inter_thumb.jpg
Kard. Stefan Wyszyński, prymas tysiąclecia. Fot. Inter

Przekonany o doniosłości przemian społecznych, służyłem bezinteresownie przez wiele lat warstwom robotniczym, zwłaszcza przez pracę kulturalno-oświatową w duchu społecznych encyklik Papieży. Uważam, że pomimo przemian ustrojowo-politycznych dzieło to nie zostało jeszcze dokonane. (…) Ufam jednak, ze zdrowy duch osobowości ludzkiej zwycięży w tej walce o godność i wolność człowieczeństwa.

(…) Nie traciłem jednak wiary w to, że wielu ludzi, realizujących tzw. przebudowę działało w dobrej wierze, lub zmuszeni układem sił politycznych od nich niezależnych. Uważałem sobie za łaskę, że mogłem dać świadectwo prawdzie jako więzień polityczny przez trzyletnie więzienie i że uchroniłem się przed nienawiścią do moich rodaków, sprawujących władzę w państwie, przebaczam im z serca wszystkie oszczerstwa, którymi mnie zaszczycili (Jasna Góra, 15 sierpnia 1969, Za: Stefan Kardynał Wyszyński, „Jedna jest Polska”.).

 

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

  • Wybór zdjęć wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2016.12.21

Avatar

Autor: Stanisław Bulza