Dr Jerzy Jaśkowski: PRAWDA O WITAMINACH I MINERAŁACH


Demencja nie tylko u kobiet.

Z cyklu: „ P- 54, Nie daj się ogłupiać”

 

O tym, że przemysł za pomocą aktorów sceny politycznej tworzy z rękawa nowe choroby, wiadomo nie od dzisiaj.

Typowymi przykładami takiej kuglarskiej działalności jest na przykład ADHD, które to pojęcie wprowadził człowiek przyznający się do fałszerstwa w 2008 roku. I co z tego? Do urzędników państwowych instytucji jeszcze ta informacja nie dotarła. Pod bokiem Ministerstwa, nie wiadomo dlaczego zwanego Zdrowia, w najlepszym rozkwicie znajduje sie kilkadziesiąt Przychodni leczących tą sufitową chorobę. I najciekawsze, że takie znachorstwo nie razi Naczelnej Izby Lekarskiej, tak zaciekle wojującej np. z homeopatią. Jaka jest różnica w tej walce?

Ano prosta! Jeszcze nie znaleziono osoby, która byłaby poszkodowana przez leki zwane homeopatycznymi, czyli jak nie pomoże taki preparat, to na pewno nie zaszkodzi.

A wszelkiego rodzaju preparatu – psychotropy na pewno szkodzą, czyli produkują przewlekle chorych. Jak wiadomo, obecnie po 1989 roku i wprowadzeniu na nasz polski rynek medycyny rockefellerowskiej, generalnie chodzi o tworzenie przewlekle chorych. Jest to bowiem rodzaj podatku, nie będącego oficjalnie podatkiem, czyli można go wprowadzać bez zgody sejmu.

Od razu widać, jakie to ułatwienie dla urzędników. Wystarczy ustawić odpowiednią cenę za lek, może nawet być refundowany, i pieniądze z worka przymusowego ubezpieczenia płyną ciągłym strumieniem do prywatnej kieszeni producenta. Przecież o to w tym interesie chodzi.

Takich przykładów pseudochorób, które pojawiły się w ostatnich dekadach, można przytoczyć wiele. Cholesterolemia, czyli podwyższony poziom cholesterolu we krwi. Wystarczyło obniżyć poziom tzw. normy o 50% i już mamy całe stada chorych. O tym ,jakie negatywne skutki wywołuje takie obniżenie poziomu cholesterolu, pisałem kilkakrotnie.

Kardiolodzy zwalczają ten „podwyższony” poziom cholesterolu za pomocą grupy leków zwanych statynami. Przyjmowanie statyn związane jest z częstszymi zawałami mięśnia sercowego, ślepotą, blokadą niezbędnego dla ludzi hormonu sterydowego, zwanego w Polsce witaminą D-3. Tak więc sami kardiolodzy produkują sobie chorych poprzez przepisywanie statyn, czyli kółko się zamyka.

Podobnie wygląda walka z próchnicą. Podwyższenie norm poziomu fluoru w wodzie i prowadzenie pod pretekstem walki z próchnicą i hasłami Zdrowia Publicznego, fluoryzacji dzieci i młodzieży, nie służy zdrowiu, tylko tworzeniu przewlekle chorych. 

A przecież wiadomo, że żadne pasty nawet nie są konieczne, ponieważ badania naukowe udowodniły ponad wszelką wątpliwość, że czyszczenie zębów samą szczoteczką usuwa 55% płytki nazębnej, będącej przyczyna próchnicy, a mycie z pasta tylko 48%, czyli kupując pastę do zębów nic innego nie robisz, jak tylko płacisz dodatkowy podatek.

http://alexjones.pl/aj/aj-technologia-i-nauka/aj-medycyna/item/98807-pasty-do-zebow-pieniadze-wyrzucane-w-bloto

Musisz pamiętać, że mycie pastą do zębów szkodzi Twoim zębom, ponieważ bardzo często zawartość takiej pasty stanowią substancje rakotwórcze. Pisałem o tym. Przykładowo, przynajmniej jedna z past do zębów Colgate Total zwiera te związki chemiczne. Czy kiedykolwiek jakikolwiek dentysta Ciebie, Szanowny Człeku, o tym ostrzegał?

Ten zakaz dodawania tucizn do past został wprowadzony w tym roku. Rok się kończy. Czy jakakolwiek polskojęzyczna gazeta, niemieckich właścicieli, pod amerykańskim zarządem ostrzegała o tym fakcie?

A  działanie Triclosanu, składnika past, jest podobne do antybiotyków i już u 7% bakterii Listeria, wyhodowanych z produktów spożywczych, stwierdzono odporność na ten środek.

 Dr Allison Aiello, epidemiolog z Uniwersytetu w Północnej Karolinie stwierdził, że Triclosan nie tylko wywołuje odporność na bakterie, zaburzenia hormonalne przede wszystkim u dzieci, ale może być przyczyną alergii u ludzi i może być związany z niektórymi postaciami raka. Triclosan podczas rozpadu przechodzi w rakotwórcze bez wątpienia dioksyny!

Trzeba pamiętać, że VAT to łapówka dla urzędników. Muszą więc ogłupiać społeczeństwo.

Kolejny dowód na pseudo chorobę i że chodzi tylko o wyłudzanie pieniędzy, a nie chęć leczenia, to tzw. osteoporoza, nieistniejąca choroba, spowodowana przyjęciem sufitowych norm gęstości kości. Jako prawidłowe przyjęto bowiem wartość występujące u 30-letnich kobiet. Każdy student dobrej uczelni medycznej już po drugim roku studiów wie, że z wiekiem zawartość wapnia w kościach się zmniejsza. Ale jakie pole do handlu preparatami wapnia. A dodatkowo przyjmowanie takie bezmyślne wapnia, nawet na recepty, służy dalszej produkcji przewlekle chorych. O czym poniżej.

Taką jatrogenną, czyli spowodowaną przez medycynę chorobą, jest na pewno cukrzyca typu 2. Proszę zauważyć, udowodniono, że cukrzyca typu 2 występuje częściej u ludzi używających słodzików, np. aspartamu, a przecież nie kto inny, tylko diabetolodzy je stosują i zalecają. Koło się zamyka. A który diabetolog zlecił przyjmowanie witaminy K-2? A wiadomo, że witamina K-2 w ilości 500 mcg poprawia pracę trzustki i powoduje cofanie się cukrzycy.

Wiadomo, że cukrzyca młodocianych występuje częściej u dzieci narażonych na duże dawki fluoru. A który diabetolog, oprócz dawania gleukometru, czy pompy insulinowej, zalecił uważanie na fluor? A w jakim to mieście czy miasteczku w Polsce można przeprowadzić kontrolę poziomu fluoru u dziecka?

I widzisz więc Dobry Człeku, że pomimo posiadanej wiedzy o szkodliwości fluoru, Ministerstwo nic w tej sprawie nie robi. Żadnych laboratoriów toksykologicznych nie ma w Polsce, czyli urzędnicy Zdrowia Publicznego są na  poziomie merytorycznym w XIX wieku, wg schematu bakteria – choroba – antybiotyk. No, może się to trochę zmieniło. Ostatnio modne są wirusy i szczepienia przeciwko nim, pomimo braku jakichkolwiek dowodów na skuteczność takiego postępowania vide Gardasil – Siligard. Czyli nie chodzi o wyleczenie, ale o tworzenie przewlekle chorych.

Podobnie stworzono fałszywe flagi, takie jak uczulenie na gluten i pozwolono na rozwój całego przemysłu oszukującego społeczeństwo, w rodzaju produkty bezglutenowe. A przecież wiadomo, że to jest przewlekle zatrucie Randapem.

Podobnie nietolerancja laktozy bardzo często rozpoznawana przez PT Pediatrów jest literacką fikcją. Dzieci w Polsce od 3 dekad pozbawiono mleka, a otrzymują ten sinawy płyn z kartoników. Problem sięga tak daleko, że zdecydowana większość lekarzy nie rozróżnia składu tych dwu płynów. Tego bowiem nie uczą na nowopowstałych Uniwersytetach Medycznych. Dlatego skrócono medycynę z 8 lat do 5. Skoro jest napisane „mleko” na kartoniku, to przyjmują, że to jest mleko. A przecież już stare przysłowie twierdziło, że nie wszystko, co się świeci, to złoto.

A tutaj biedne Pediatryczki zachwalają rozmaitego rodzaju produkty spożywcze sprzedawane w kubeczkach, czy kartonikach, jako dobre i pełnowartościowe dla dzieci. To jest tak, jak gdyby w ogóle nie słyszały o konserwantach i ich roli w niszczeniu dobrych bakterii przewodu pokarmowego. Szerzej, nie słyszały w ogóle o teorii Beschampa, a minęło już ponad 150 lat.

I dochodzimy to tytułowej DEMENCJI U KOBIET.

Jak podałem, sztucznie ustalono normy gęstości kości dla kobiet 30-letnich jako prawidłowe, bez względu na wiek. Oczywistym jest, że z wiekiem następuje obniżenie tej gęstości. Naukowcy postanowili sprawdzić co się dzieje ze zdrowiem kobiet masowo przyjmujących suplementację wapnia, zalecaną przez ortopedów i innych lekarzy.

Badani  wykazały, że ryzyko demencji wzrasta o 700 % u kobiet przyjmujących suplementację wapnia. Obserwacje przeprowadzono na kobietach w przedziale wiekowym 70 – 92 r.ż. Sprzedawcy wmawiają, że przyjmowanie codzienne wapnia wzmacnia kości. Niestety, wapń potrzebuje pomocnika, aby wbudować się w kości, a nie np. w tętnice. Przypominam, że blaszka miażdżycowa to głownie wapń, a nie cholesterol. Wapń przyjmowany bez pomocników może być przyczyną zatorów nie tylko w naczyniach serca, ale i mózgu. Tymi pomocnikami są witaminy D-3 i K-2. Witamina K-2 działa bezpośrednio nie dopuszczając do usadawiania się wapnia w tętnicach, a witamina D-3 na wprowadzanie wapnia do komórki kości. Jeżeli się bierze samo wapno to ryzyko demencji gwałtownie wzrasta. A proszę mi pokazać chorą, czy chorego, któremu zlecono wykonanie badania 25 OHD przed przepisaniem wapnia?

Któremu choremu przyjmującemu wapno, czy witaminę D-3, lekarz zlecił przyjmowanie witaminy K-2? Przypominam, prawidłowy poziom witaminy D-3, to 50 – 70 ng. 

Z mojej praktyki:

Chorzy którzy mieli poziom poniżej 30 ng bardzo często mieli dolegliwości sercowe.

Chorzy, którzy mieli poziom poniżej 20 ng, bardzo często chorowali na cukrzycę typu 2.

Chorzy, którzy mieli poziom ok. 10 ng, bardzo często mieli rozpoznane nowotwory.

W czasie wielomiesięcznych konsultacji specjalistycznych nikt im nigdy nie zasugerował nawet wykonania tego badania.

Wg mojego doświadczenia minimalną dawka witaminy D-3 dla dorosłego człowieka jest 5000 UI, plus minimum 100 – 200 mcg witaminy K-2.

Taka to jest współczesna medycyna  w wykonaniu Ministerstwa Zdrowia i Izb Lekarskich, w tym biednym kraju pomiędzy ODRĄ I OBECNIE BUGIEM. Czym to się różni od zwykłego szamanizmu? Sam musisz sobie na to pytanie odpowiedzieć PT Czytelniku?

Pamiętaj, Twoje zdrowie jest zbyt poważna sprawą, aby oddawać je w ręce niedouczonych urzędników.

 Czy kiedykolwiek jakakolwiek Izba lekarska  i jej zawodowi działacze  przekazali Tobie te informacje?

 

Porady Starego Dochtora.

Warto przygotować sobie samemu jedną, lub dwie butelki kwasu jabłkowego.

Kwas jabłkowy pomaga w wielu przykrych dolegliwościach, takich jak na przykład trudności z zasypianiem. 

Kwas jabłkowy zapobiega gromadzeniu się tłuszczu, zmniejsza zdolność organizmu do wchłaniania produktów skrobiowych, takich jak makarony, ryż, kasze. Wykazano, że trudności w zasypianiu związane są z nadwagą. Kwas jabłkowy zmniejsza apetyt. Warto więc wypić szklaneczkę wody z łyżeczką kwasu, zamiast sięgać po czekoladę czy ciasteczka.

 

Czkawka.

Kwas jabłkowy stymuluje nerwy w gardle, które powodują czkawkę. Wystarczy wypić łyżeczkę kwasu.

 

Ból gardła.

Najczęstszą przyczyną bólu gardła jest infekcja wirusowa. Powłoka, jaką tworzy kwas jabłkowy na tylnej ścianie gardła, zapobiega rozwojowi i wnikaniu wirusa do komórek. Wystarczy 3-4 razy co 30 minut przełknąć łyżeczkę kwasu.

 

Brzydki zapach z ust.

Spowodowany jest najczęściej przez bakterie gnilne, schowane pomiędzy zębami. Wystarczy przed snem przepłukać usta jedną łyżeczką kwasu.

 

Bóle brzucha.

Jeżeli przed snem odczuwasz dolegliwości żołądkowo-brzuszne nie pozwalające na spokojny sen, wypij łyżeczkę kwasu jabłkowego, rozpuszczoną w pół szklance wody.

 

 Tak więc możesz stosować i pomagać sobie lub nie. Masz prawo wyboru.

Dr Jerzy Jaśkowski  
[email protected]
Gdańsk  7.01.2017 r.

 *   *   *

Z cyklu: „P-55, Nie daj się ogłupiać” 

Grabież staje się sposobem na życie dla grupy ludzi żyjących  razem w społeczeństwie,
tworzących dla siebie system prawny, który upoważnia ich i kodeks moralny, który gloryfikuje to.
– 
Frederic Bastiat.

   

To zdanie bardzo dobrze określa ostatnie 200 lat. Proszę zauważyć, w chwili wprowadzenia cywilizacji azjatyckich do Europy zaczęły się wojny, zaczęło się niszczenie suwerennych państw, zaczęły się masowe mordy i konsekwencje tego, zarazy, epidemie.

To z chęci zysku wprowadzono do obiegu w 1918 roku szczepionkę przeciwko tyfusowi i ospie, w wyniku której zamordowano, w majestacie prawa, ponad 20 milionów ludzi. „Elity” medyczne i bankowe, które to wprowadziły, po 20 latach zmieniły nazwę tej strasznej epidemii na Hiszpańską Grypę. Zmiany nazwy dokonali fachowcy od prania mózgów z Instytutu Rockefellera, znanego do dzisiaj z dziwnych „wynalazków”.

W podręcznikach medycznych do lat 30. XX wieku, nikt nic nie wiedział o żadnej hiszpańskiej grypie. Armia amerykańska straciła prawie 70% siły bojowej wcale nie na skutek walk zbrojnych, ale na skutek szczepień. Hiszpańska grypa występowała wszędzie tam, gdzie lądowali żołnierze amerykańscy. Przykładowo na Filipinach, w pierwszym roku pobytu Armii USA, na skutek szczepień zmarło ponad 56 000 Filipińczyków. W następnym roku ta liczba zgonów poszczepiennych przekroczyła 80 000 Filipińczyków.

PODOBNIE JEST OBECNIE. W SYRII W REJONACH DZIAŁANIA PENTAGONY WYBUCHŁA EPIDEMIA POLIO SZCZEPEM SZCZEPIONKOWYM. Na Ukrainie w rejonach działania Pentagonu, wybuchła epidemia polio szczepem szczepionkowym. 

Brak tych informacji w podręcznikach w Polsce jest dowodem 100% potwierdzającym, że jesteśmy tylko kondominium koncernów, czy Grup Kapitałowych. Proszę zauważyć, że zarówno w epoce komunistycznej jak i obecnie wcale nie zmienia się programów nauczania.

Indoktrynacja ludności pomiędzy Odrą i obecnie Bugiem jest taka sama. W żadnym podręczniku, czy to historii, czy medycyny, czy chorób zakaźnych, nie wspomina się nawet o tej hekatombie ofiar niewinnej ludności, popełnionej w imię zysku grup bankstesko – szczepionkarskich. Proszę także zauważyć, że żadnym „tuzom” elit to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, jako trolle za dodatkową „stówę” powtarzają te dezinformacje. To nie od dnia dzisiejszego, ale od 100 lat w naszym biednym kraju rządzi komóra, skóra i fura. Oczywiście różnych marek. 

Oprócz gazetowych epidemii, wyprodukowanych w zaciszu laboratoriów przez usłużnych idiotów [Goldman, w Polsce zwany Leninem, agent Warburga] także dezinformacje dotyczące pożywienia są stale fałszowane, głównie przez instytucje państwowe. Wiadomo, monopol na informację posiada państwo, z wyjątkiem koloni, czy półkolonii. W kraju, w którym nie istnieje wolna wymiana poglądów i brakuje własnych mass mediów, sposoby indoktrynacji są bardzo łatwe.

To nie nauka decyduje o stopniu rozwoju danego kraju, ale właśnie koncerny, które piszą odpowiednie scenariusze i obsadzają role spolegliwymi aktorami. Schemat jest zbudowany na zasadzie mongolskiej piramidy opisanej w książce pt: „Tajnej historii Mongołów”. Przecież stopnie naukowe nadają twory państwowe. System grantów jest stworzony tylko i wyłącznie w celu lepszego kontrolowania społeczeństwa. Udowodnię to poniżej na przykładzie właśnie pożywienia.

Przecież sama definicja choroby jest stworzona przez urzędników rozmaitego szczebla. Ostatnio w okresie globalizacji największy wpływ na tworzenie takich pojęć ma ONZ, a w kwestii zdrowia WHO.

Problem polega na tym, że to jest pół prywatna organizacja, a wiadomo, kto płaci to wymaga. WHO jest np. dofinansowywane przez B. Gatesa. Oczywiście to jest przypadkowa zbieżność nazwisk, ale wieloletnim sekretarzem w Biurze Wojny jest także człowiek o nazwisku Gates.

O tym, że WHO ma nieznaczny wpływ na poprawę zdrowia na świecie świadczą fakty.

Samo utrzymanie WHO JEST SPONSOROWANE PRZEZ PRZEMYSŁ FARMAKOLOGICZNY.

Epidemia cholery na Haiti to sprawa WHO [10 000 ofiar].

Epidemia Polio w Indiach to sprawka WHO [61 700 ofiar].

Epidemia dziwnej choroby w Afryce Środkowej, po szczepieniach, to sprawa WHO [liczba ofiar nieznana].

Epidemia bezpłodności kobiet w Afryce TO SPRAWA WHO [liczba ofiar nieznana].

 

To tylko wyrywkowy obraz działalności WHO w ostatniej dekadzie. Stworzenie fikcyjnych chorób, typu epidemia grypy w 2009 roku, czy epidemii ptasiej grypy, to sprawa WHO.

Zmiany definicji chorób na dogodne dla przemysłu, to sprawa WHO. Nawet taka definicja zboczeń, jak homoseksualizm, została przez „ekspertów” WHO zmieniona i homo już nie jest zboczeniem. Niedługo zapewne to samo zrobią z pedofilią?

Przykładowo już w latach 50. XX wieku doszło do porozumienia z prywatną instytucją, jaką jest MAEA, na temat publikacji i działań dotyczących szkodliwości promieniowania jonizującego. Innymi słowy, my nie będziemy publikować tego, co wam może szkodzić. Konsekwencje są znane.

Ani słowa o katastrofach atomowych w Bloku Wschodnim, ani słowa o tysiącach napromieniowanych.

Ani słowa o 244 000 żołnierzy amerykańskich poddanych eksperymentom w czasie tzw. doświadczalnych wybuchów atomowych,

ani słowa o 32 000 angielskich sołdatów wystawionych na promieniowanie,

ani słowa o 500 000 sowieckich bojców użytych jako króliki doświadczalne „dla atomu”.

To jest tajemnica specjalistów od broni masowego rażenia. W podręcznikach szkolnych ani słowa o 3000 tzw. wybuchów nuklearnych przeprowadzonych przez wojsko, dla, jak to ładnie nazwano, eksperymentów. Wielkość promieniowania jonizującego, uwolniona w czasie tych wybuchów, jest porównywalna do 50 000 bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę.

Ale takie uśmiercanie było zbyt wolne. Z chęci zysku wprowadzono szybszy i lepszy sposób produkcji inwalidów, zaczęto mieszać przy tym Boskim wynalazku, jakim jest żywność. Nie ma żadnych wątpliwości, że najlepszym lekarstwem jest zdrowa żywność. Udowodniła to teoria Beschampa w drugiej połowie XIX wieku. Ale większy doraźny zysk, określonym grupom banksterów, dawała teoria mikrobów reklamowana przez chemika Pasteura. A więc ona została wprowadzana w życie wszelkimi sposobami. Stąd mamy m.in. epidemie poszczepienne. Wydawało się ówczesnym koryfeuszom nauki, opłacanym przez banksterów, że bakterie i szczepienia „to je to”.

Po 100 latach wiadomo z prawdopodobieństwem pewności, że o naszym zdrowiu decyduje środowisko, a nie bakteria.

Niestety, realizacja pomysłu Pasteura, że na wszystko będzie dobra szczepionka, doprowadziło do wprowadzenia do naszego środowiska ponad 100 000 związków chemicznych. Nawet obecnie, pomimo posiadanej wiedzy, że szczepionki to jest to samo, co lewatywy z XVI wieku, lub upusty krwi z XIX wieku, stosowane na wszystkie choroby jak leci, nadal bezmyślnie stosuje się ten dogmat. Owe 100 000 związków chemicznych do dnia dzisiejszego nie zostało przebadanych pod względem zdrowotnym.

Prawda jest taka, że nie mamy żadnych możliwości obecnie, by przebadać skutki takiej bezmyślnej działalności. Przypomnę, że projekt Genom z lat 90. pochłonąwszy 5 miliardów dolarów, praktycznie nic nie odkrył. Znamy tylko działania około 5% genów z 30 000.

I dalej brniemy w tą ślepą uliczkę. Ostatnio jak donosi prasa, chcą ogłupić społeczeństwo odkryciem szczepionki na raka. Wiadomo, raka się każdy boi, więc na pewno się kupcy znajdą. A jak jeszcze urzędnicy wprowadzą przymus szczepień, np. za pomocą ubezpieczenia na życie, to zbyt zapewniony. Łatwo to sobie można wyobrazić, chcesz się ubezpieczyć od wypadku, pożaru itd, musisz się najpierw zaszczepić.

Nie jest to specjalnie rewolucyjne rozumowanie, ponieważ już to zrobiono, reklamując szczepionki Gardasil, czy Siligard, jako zapobiegające rakowi szyjki macicy, co jest absolutna nieprawdą. Ten preparat nigdy nie był pod tym kątem nawet oceniany, ale proszę zauważyć, ile pieniędzy wykradziono z budżetów lokalnych samorządów na zakup tych preparatów. A potem samorządy jęczą o braku pieniędzy na dożywianie dzieci w szkołach i podnoszą podatki.

Na początku XX wieku, pod pretekstem wzrostu plonów, zaczęto stosować nawozy sztuczne. Zagmatwało to jeszcze bardziej podejście do zdrowia. Wiadomo, że w przyrodzie jest koło 100 pierwiastków niezbędnych do życia. Tymczasem nawozy sztuczne to tylko N, P, K i czasami Mg. Pod pretekstem wzrostu plonów zaczęto sypać nawozy azotowe, nie badając wcale jakości ziarna. Do lat 1900  gleba była bogata w składniki mineralne, ponieważ stosowano gnojówkę jako nawóz. Gleba więc produkowała zdrowe, energetyczne rośliny o bogatej zawartości witamin. Niestety, chęć poprawy Bożego produktu spowodowała wprowadzenie nawozów sztucznych. Od tego czasu notujemy systematycznie pogłębiające się niedobory mikroelementów. Przetwarzanie żywności, dodawanie środków bakteriobójczych, czy grzybobójczych, jeszcze pogarsza ten proces

O konieczności uzupełniania gleby w mikroelementy nikt nie pomyślał. O tym, że wyczerpanie naszych gleb z mikroelementów postępuje, wiedziano już w 1936 roku. Senat USA wydał w 1936 roku specjalny dokument nr 264,  opublikowany w 2 sesji 74 Kongresu stwierdzający:

„Większość z nas cierpi z powodu niektórych niebezpiecznych niedoborów diety, które nie mogą być naprawione do chwili poprawy zubożonej gleby. Nasze potrawy, przekąski, owoce, warzywa i zboża, które są obecnie uprawiane na milionach hektarów, nie zawierają pewnych niezbędnych minerałów, powodują niedobory żywnościowe, bez względu na to, ile tych produktów zjemy. Władze Rządowe stwierdzają, że 99% Amerykanów cierpi na niedobór tych minerałów. Wyraźny niedobór jednego tylko z tych minerałów może powodować chorobę. Bez tych minerałów przyjmowane witaminy są bezużyteczne”

To wszytko wiedziano już 3 pokolenia wstecz. Jak sam możesz się przekonać Szanowny Czytelniku, w Polsce żaden parlament, żaden rząd nawet o tym nie pomyślał.

Dlaczego o tym nie widzą do dnia dzisiejszego odpowiednie władze w tym biednym kraju pomiędzy Odrą i obecnie Bugiem?

Dlaczego o tym nie uczy się w szkołach, także medycznych? Efekt każdy widzi.

Mamy coraz więcej chorób wynikłych z niedoboru pierwiastków. Przykładowo atopowe zapalenie skory można stosunkowo łatwo i niedrogo wyleczyć kwaśnym mlekiem od krowy. Ale przemysł by splajtował, więc stworzono cała masę preparatów w celu wyciągania pieniędzy z prywatnych kieszeni.

A przecież już na drugim roku studiów w dobrych uczelniach medycznych podają, że skóra jest podobnym narządem wydalniczym jak nerki. To właśnie z potem usuwamy te masy trucizn, które z posiłkiem dostały się do naszego organizmu.

Dr Jerzy Jaśkowski  
[email protected]
Gdańsk  6.01.2017 r.

  *   *   *

Dlaczego tyjemy – Ministerstwo Zdrowia.

Z cyklu: S- 128; z cyklu 52 stan”

„Jeżeli ludzie się zgodzą, żeby rząd kontrolował ich jedzenie oraz leczenie, to w krótkim czasie ich zdrowie będzie w podobnie opłakanym stanie, jak dusza niewolnika”
– 
Thomas Jefferson


„Kłamstwo musi być przedstawione jako prawda!” Dlatego mamy mas media
.
jj

Dlaczego tyjemy i jaki to ma związek z Ministerstwem, nie wiadomo dlaczego zwanym Zdrowia?

Przypomnę, że już podczas obrad Okrągłego Stołu, tej ustawianki służb specjalnych, padały liczne glosy o nie tylko konieczności, ale wręcz obowiązku likwidacji tego ministerstwa. Jak każdy może stwierdzić osobiście, z wyjątkiem wzrostu kosztów utrzymania służby zdrowia i ręcznego sterowania, praktycznie żadnych korzyści podatnicy nie mają z istnienia tej instytucji. [„W rękawiczkach”- Gdańsk 1992].

To Ministerstwo opracowuje te wszelkiej maści procedury, nie wiadomo na jakiej podstawie pisane. Te rzekome, centralne zakupy leków, czy urządzeń medycznych, przecież nie służą leczeniu, ale wyprowadzaniu kasy, typowym przykładem są zakupy szczepionek i potem przymus ich stosowania. Przecież jak zakupią za dużo, to w przypadku niewykorzystania ulegną zniszczeniu i to już są koszty.

Przypomnę ostatnie zakupy szczepionki przeciwko grypie, gdzie takie super bogate państwa oskubały swoje społeczeństwo na setki milionów dolarów. Anglia zakupiła szczepionek na grypę dla prawie dwa razy większej liczby mieszkańców, aniżeli ich posiada. Podobnie Francja, nie wiadomo dlaczego, podratowała budżet koncernów szczepionkarskich kwotami miliardów. Po 2010 roku odbywało się gromadne niszczenie tych zapasów. Nigdy taka sytuacja nie miałaby miejsca w przypadku prywatnego kupca. Ale przecież w Ministerstwie rozumowanie jest inne: nie moje pieniądze, mogę wydawać, i tak mnie nikt nie rozliczy.

Nie dotyczy to tylko szczepionek. W 1996 roku zakupiono kilkaset aparatów do USG, pomimo że nie mieliśmy ani takiej ilości specjalistów, ani potrzeby posiadania tych aparatów. Ale syn Ministra Zdrowia był przedstawicielem Siemensa i załatwił tatuś co trzeba. To jest ten sam osobnik, co za laptopa, jak podała prasa, zakupił koreańskie szczepionki, po których dzieci w Polsce umierały. Oczywiście niezależna prokuratura nie widziała i nie widzi problemu w takim marnotrawieniu publicznego grosza.

A jaki to ma związek z tyciem? Ano ma i to całkiem niezły.

Po pierwsze, wszelkie produkty pojawiające się na naszym rynku muszą mieć zgodę Ministerstwa, umownie zwanego Zdrowia. Nic nie może się pokazać w sprzedaży, jeżeli jest toksyczne albo nieprzebadane.

Po drugie, pojawiające się choroby zwiększają „ważność” Ministerstwa, a co za tym idzie, ilość pieniędzy z kasy do dyspozycji centralnej. Proszę zauważyć, że nawet wymyślają nowe nazwy na sufitowe choroby, aby rozwinąć gałąź oskubywania społeczeństwa. Przypomnę, od ponad dwóch dekad Ministerstwo i Izby Lekarskie wydają wytyczne w leczeniu tzw. nietolerancji glutenu. A przecież każdy jako tako oczytany medyk wie, że to po prostu zatrucie przewlekłe Randapem, czyli glifosatem.

Po prostu, za zgodą Ministerstwa Zdrowia, od ćwierć wieku ponad, stosuje się ten rakotwórczy i toksyczny środek w Polsce. W związku z takim ustawieniem cen skupu zboża, że za suche ziarno się więcej dostaje, po co stosować suszenie [koszty budowy suszarni, energii, itd.], kiedy spryskanie Randapem także prowadzi do wyschnięcia ziarna, a jest tańsze i mniej uciążliwe. Rolnicy więc masowo spryskują zboża przed żniwami Randapem.

Jak wiadomo, ani Główny Inspektor Sanitarny, czyli GIS, zajmujący się jak wiadomo głównie handlem szczepionkami, nie zwraca uwagi na to trucie podatnika, ani tym bardziej Ministerstwo Rolnictwa, widzące tylko większe zyski. Proszę zauważyć, GIS nie zleca badania ani ziarna, ani chleba na obecność pestycydów, czy herbicydów. Sam musisz się domyśleć Szanowny Czytelniku, dlaczego tego nie robi!

Innym przykładem jest zezwolenie na sprzedaż mleka pasteryzowanego, kiedy od 1940 roku już wiadomo, że cielaki karmione takim mlekiem w kartonikach zdychają po 5 miesiącach. Co w tej sytuacji robi Ministerstwo Zdrowia?

Wymyśla nowa chorobę, zwaną uczuleniem na laktozę. A problem polega na tym, że podgrzewanie mleka unieczynnia enzym laktazę. Brak tego enzymu powoduje chorobę. Wystarczy zamienić mleko z kartonika na mleko od przysłowiowej BABY, najlepiej zresztą, aby mleko było dojone ręcznie. Mechaniczne dojenie powoduje większe użycie ługu. Łatwo to sprawdzić. Mleko po prostu nie kwaśnieje. A nam w pierwszym rzędzie chodzi o te właśnie dobre bakterie z kwaśnego mleka.

Kolejnym przykładem ogłupiania PT Lekarzy jest dopuszczenie do istnienia pojęcia ADHD, czyli nieistniejącej choroby. Jest to wytwór marketingu, co oficjalnie podał twórca tego pojęcia w 2008 roku. Ale ADHD zwiększa obroty koncernów sprzedających leki, rzekomo leczące tą chorobę. I proszę zauważyć, w samej Warszawie, pod bokiem zarówno Ministerstwa, jak Izb Lekarskich, znajduje się kilkadziesiąt gabinetów reklamujących się leczeniem urojonej choroby.

Podobnie wygląda sprawa zatruwania dzieci fluorem pod fałszywym pretekstem walki z próchnicą. Mamy najwyższe normy skażenia wody fluorem, o 100% większe aniżeli USA. Udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że fluor jest neurotoksyną,

Ta neurotoksyna obniża w sposób istotny IQ. A Ministerstwo nic z tym faktem nie robi, ale nadal zaleca fluoryzację dzieci w szkołach. Wiadomo, „przygłupami” łatwiej się rządzi. To jest właśnie „współczesna” medycyna w wydaniu urzędników.

Otóż problemem społecznym jest od dwóch dekad, czyli od wpuszczenia na nasz rynek koncernów zachodnich, epidemia otyłości. Coraz częściej konferencje PT Pediatrów i nie tylko, poruszają ten temat. Są nawet jakieś pseudodziałania Ministerstwa Zdrowa na temat sklepików szkolnych. Jest to typowa fałszywa flaga. Ręczne sterowanie, czyli pozory działalności. Niby coś robimy, ale de facto odwracamy uwagę od problemu. Ministerstwo dopuszcza do stosowania tzw. zamienniki cukru, czyli słodziki. Przykładowo jednym z najczęściej stosowanych słodzików jest Aspartam. Jest on ok. 200 razy słodszy od cukru i w związku z tym znacznie tańszy dla cukierników, kucharzy i producentów. Praktycznie obecnie dodaje się go do wszelkich przetworzonych produktów, w celu „poprawy” smaku.

Teoretycznie, chemia wprowadzając te słodziki reklamowała je jako zabezpieczenie przed tyciem. Niektórzy z Państwa zapewne pamiętają te hasełka: „zero kalorii”. Niestety, jak to zwykle bywa z reklamą, prawda jest zupełnie inna.

Zespół badaczy z Massachusetts General Hospital – MGH – udowodnił, że aspartam przyczynia się właśnie do epidemii otyłości. Wiadomo było, że jelitowa fosfataza alkaliczna – IAP, zapobiega rozwojowi zespołu metabolicznego. Okazało się, że aspartam ulega rozpadowi na fenyloalaninę. Fenyloalanina natomiast blokuje właśnie IAP. Richard Hodin MD Z Departamentu Chirurgii MGH, powiedział w komunikacie prasowym:

„Odkryliśmy, że aspartam blokuje enzym zwany fosfatazą alkaliczną. Wiedzieliśmy, że brak tego enzymu, lub jego zablokowani, że powoduje między innymi takie choroby jak otyłość, cukrzycę, zespół metaboliczny”.

Zupełnie nie wiadomo, dlaczego dopuszczono w Polsce do sprzedaży produkty zawierające aspartam. Już bowiem od 1980 roku było wiadomym, że nie spełnia on podstawowej swojej roli, to znaczy nie pomaga w odchudzaniu.

Badania zwane San Antonio Heart Study, przeprowadzone na 4000 pacjentów wykazały, że osoby pijące napoje słodzone aspartamem, mają większy wskaźnik masy ciała, tzw. BMI, od osób nie pijących tych napojów.

Również z 1980 roku, pochodzą badania 78 000 kobiet, które używały, wierząc reklamie, sztuczne słodziki w celach odchudzania się. Badania te wykazały, że kobiety spożywające sztuczne słodziki znacznie bardziej są skłonne do tycia. To są te wszystkie napoje typu Light. Badania opublikowane w PLoS ONE udowodniły, że regularne spożywanie sztucznych słodzików, np. zawartych w napojach bezalkoholowych, ciasteczkach, batonikach itd.. jest związane z kilkoma zaburzeniami z grupy zwanej zespołem metabolicznym.

Do tych zaburzeń zaliczamy:
• otyłość brzuszną,
• insulinooporność, czyli cukrzycę,
• upośledzenie tolerancji glukozy – cukrzyca,
• nienormalne podwyższenie tłuszczów we krwi – cholesterolemia, • wysokie ciśnienie krwi.

Badania wykazały jednoznacznie, że picie napojów dietetycznych, słodzonych sztucznymi słodzikami, zwiększa ryzyko cukrzycy typu 2 o 67 %, bez względu na to, czy chory przytył, czy też nie. W tej samej grupie ryzyko zespołu metabolicznego wzrasta o 38%. Publikacja w czasopiśmie pt. „Trend in Endocrynology and Metabolism” jednoznacznie wyjaśnia mechanizm takiego uszkodzenia szlaków metabolicznych. I sam widzisz Rodaku, że Ministerstwo Zdrowia nie tylko nic nie robi, ale nawet nie publikuje wyników tych badań, natomiast cały czas wystawia swoich ekspertów twierdzących, że słodziki są nieszkodliwe.

Dlaczego fenyloalanina szkodzi?

Otóż aspartam rozkłada się na kwas asparaginowy i fenyloalaninę. Jednak wbrew temu, co twierdzą eunuchy intelektualne z instytucji rządowych, nie jest to naturalna fenyloalanina, ale syntetycznie modyfikowaną, aby przeprowadzić grupę metylową i zwiększyć słodkość. Wiązanie metylowe jest bardzo słabe i ulega rozpadowi na metanol. Co to jest metanol, chyba każdy wie!

To samo obserwujemy z popularnym lekiem na przeziębienia zwanym aspiryną. W korze wierzby znajduje się kwas salicylowy i on jest zarówno skutecznym lekiem przeciwzapalnym, jak i nieszkodliwym. Chemicy zmienili kwas salicylowy na acetylosalicylowy i mamy problemy z przewodem pokarmowym i nie tylko.

A nalewki z kory wierzby są całkiem smaczne [plus miód, żurawiny, jarzębina, itd] i skuteczne, nawet na przewlekłe szumy w uszach. Niestety, obecnie musimy czekać do kwietnia na ich przygotowanie.

Aspartam rozkłada się do alkoholu metylowego, lub metanolu, to przekształca się do aldehydu mrówkowego i stanowi to główny problem z aspartamem. 92 % niezależnych badań wykazuje toksyczne skutki aspartamu. Do tych negatywnych skutków, oprócz wymienionych zalicza się też bóle głowy, depresje i powstawanie stresu oksydacyjnego w mózgu.

Tak więc już wiesz Szanowny Czytelniku, że największy „kawał” jaki zrobił Pan Bóg ludziom to fakt, że dał im wolną wolę i rozum. Już wiesz, dlaczego chorujesz np. na cukrzycę. Sam musisz zadecydować, czy będziesz spożywał te sztuczne słodziki, czy nie. Ale masz także dowód bezpośredni, że ani Ministerstwo, nie wiadomo dlaczego zwane Zdrowia, ani Izby Lekarskie, nie reprezentują współczesnej Medycyny.

Jest to także bezpośredni dowód, potwierdzający wypowiedź Ministra Spraw Wewnętrznych, że Polska jest państwem pozornym, takim kondominium koncernów City of London.

W głupocie i ciemnocie żyje się w szczęściu i cnocie
– powiedzenie z XVIII w.

Dr Jerzy Jaśkowski  
[email protected]
Gdańsk  8.01.2017 r.

 

Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego na naszym portalu   >    >    >  TUTAJ.

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2 , 2017.01.10

Related posts

Top