Stanisław Bulza: Polska – Rosja. Od próby pojednania do wojny. (Część I.)


Masoneria źródłem szerzenia postaw antyrosyjskich

 

Jerzy Wandalin Mniszech. Za: Wikipedia.org.

Pierwsze loże masońskie w Polsce zostały założone w 1739 r. w Dukli koło Krosna i w 1743 r. w Wiśniowcu przez Mniszchów. Jerzy August Wandalin Mniszech w 1750 r. zawarł związek małżeński z Marią Amalią Brühlową, córką Henryka Brühla. Król August III przebywał stale w Dreźnie, więc Polską rządził Brühl. System jego rządów, który polegał na kupowaniu sobie ludzi stanowiskami i pieniędzmi, przyczynił się w dużej mierze do demoralizacji i upadku życia publicznego w Polsce. Jego córka Maria była żoną Mniszcha. Była ona podejrzana o udział w zorganizowaniu porwania, a następnie zabójstwa Gertrudy Komorowskiej, która była żoną magnata Stanisława Szczęsnego Potockiego. Kozacy, którzy dokonali tej zbrodni, byli rzekomo na służbie Marii Mniszech. Proces o to morderstwo trwał długo, gdyż podejrzanym był również ojciec Stanisława Szczęsnego. Albowiem był on zdecydowanym przeciwnikiem tego związku małżeńskiego. Natomiast Maria Mniszech pragnęła swoją jedyną córkę Józefinę wydać za Szczęsnego, gdyż jego ród magnacki zaliczany był do jednych z najmożniejszych i najpotężniejszych w Polsce. W dwa lata po śmierci Marii Mniszech w 1774 r. w Dukli odbył się ślub jej córki Józefiny ze Szczęsnym Potockim.

Nagrobek Marii Amalii Mniszchowej w kościele parafialnym św. Marii Magdaleny w Dukli. Za: Wikipedia.org 

W tamtym czasie Dukla, a nie Warszawa, była głównym ośrodkiem życia kulturalnego i politycznego w Polsce. W pałacu zbiegały się nici działań i intryg politycznych. Od początku powstania loże masońskie były antyklerykalne, antyrosyjskie i radykalne. W latach 1738 i 1751 kolejni Papieże potępiali masonerię. Jerzy Mniszech był mocno scudzoziemczały, odznaczał się sprytem, krętactwem, chciwością i działał bez skrupułów. Po śmierci króla Augusta III w 1763 r. Mniszchowie na Sejmie Konwokacyjnym popierali stronnictwo saskie. Głównym ideologiem loży dukielskiej był Andrzej Mokronowski, wojewoda mazowiecki. Jej członkami było wielu arystokratów i należał do niej również Brühl. A. Mokronowski był jednym z pierwszych polskich masonów, założył lożę wolnomularską Trzech Braci w Warszawie w 1744 r. Był Wielkim Mistrzem Wielkiego Wschodu Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego w 1784 r.

Portret Andrzej Mokronowski (1713-1784). Za: Wikipedia.org

Obok arystokracji w polskich lożach gromadzili się także mieszczanie i ludzie wolnych zawodów: lekarze, artyści, profesorowie i inżynierowie. Masoneria głosiła hasła wolności i równości. Od Sasów następował stopniowo upadek wartości, cnót i tradycji. Rewolucyjne dążenia rodziły się na łonie ówczesnego mieszczaństwa. Atmosfera zepsucia szerzyła się w rodzinach i wśród młodzieży. W XVII w. ks. Piotr Skarga (1536-1612) w słynnych kazaniach przestrzegał przed rozprzężeniem państwa polskiego i zapowiadał upadek Rzeczypospolitej. Skarga porównywał Rzeczypospolitą do okrętu tonącego w czasie burzy. Natomiast szlachtę i magnaterię do majtków, którzy zamiast ratować tonący okręt, myślą o własnym dobytku.

Emanuel Swieykowski w książce „Monografia Dukli” powołuje się na Moraczewskiego, który twierdzi, że „pierwsza loża w Dukli założona była staraniem Mokronowskiego w celu politycznym wyzwolenia Rzeczypospolitej z pod wpływu Rosji”.

 

 

Powstania były zbrodnią

 

Od chwili powstania pierwszej loży w Polsce, masoneria stała się źródłem wielu nieszczęść, by wspomnieć rozbiory i powstania. Od wieków pokolenia Polaków są kształcone w oparciu o wielką epopeję walk o wolność i niepodległość: Insurekcja, Powstanie Listopadowe, Wiosna Ludów, Powstanie Styczniowe i Powstanie Warszawskie. Wszystkie te zrywy i powstania były wielką tragedią narodową. Ich źródłem była masoneria. Powstania i tzw. zrywy niepodległościowe wygrywane były przez rządy państw obcych, które były zainteresowane powstaniami tylko o tyle, o ile służyły one ich własnym dyplomatyczno-politycznym rozgrywkom. W ówczesnej sytuacji politycznej Europy powstania w Polsce skazane były z góry na porażkę. To zaborcy z powstań odnosili największą korzyść, gdyż najbardziej patriotyczny żywioł ginął w nich, lub szedł na Sybir. Inni udawali się na emigrację. Powstania rujnowały Ojczyznę, niszczyły pokolenia, gubiły instytucje narodowe. Ściągały najstraszliwszy terror, germanizację, rusyfikację i doprowadzały do kurczenia się polskiego stanu posiadania. W sferze moralnej narodu przynosiły spustoszenia i zniszczenia. Po każdym powstaniu następował dalszy upadek moralny narodu.

Polacy będąc w lożach masońskich byli narzędziem polityki obcej, głównie do realizacji niemieckich celów. Nieszczęśliwi ci ludzie wierząc w Boga, służyli też szatanowi. Było to diabelstwo połączone i okryte patriotyzmem. Ten ich fałszywie pojmowany patriotyzm doprowadził do rozbiorów Polski.

Miejsce spotkań lóż liberalnych w Warszawie. Za: Wikiwand.com.

Rozpowszechniane przez masonerię socjalistyczne teorie, chociaż były tak mało i niejasno przez Polaków pojmowane, były zapalczywie podejmowane. Nie chciano wiedzieć i widzieć, że za hasłami socjalnymi i społecznymi stoi ideologia, która jest zbrodnicza. To z emigracji do Polski po 1831 r. przenikały idee socjalistyczne. W Polsce proletariat fabryczny był nieliczny i niezorganizowany. Komitet Centralny w odezwach zwracał się do „rzemieślników Polaków”, a nie do robotników. Pierwsza organizacja socjalistyczna założona w Polsce nazywała się „Lud Polski”. Jej członkowie domagali się zniesienia własności prywatnej i „zrównania warunków socjalnych”. Organizacja ta, by uzyskać cele propagowała terror. Powstanie Styczniowe było inspirowane przez Niemców, w celu pozyskania Rosjan i przyczyniło się do zjednoczenia Niemiec przez Bismarcka, oraz zinternacjonalizowało ruchy robotnicze, co wyraziło się w powołaniu w 1864 r. Pierwszej Międzynarodówki. Powstanie zostało wywołane przez czerwonych. Działacz tego obozu Stefan Bobrowski przekonał Centralny Komitet, że powstanie powinno rozpocząć się w momencie przeprowadzania naboru do armii, który został zarządzony przez Aleksandra Wielopolskiego, naczelnika rządu cywilnego w Królestwie Polskim.

Wolnomularska inicjacja. Rycina z XVIII wieku. ZA: Wikiwand.com.

Po Powstaniu Styczniowym 1863 r. ogólne straty w ludziach w Królestwie i na Litwie wyniosły około 250 tys. Zesłanych na Sybir zostało około 38 tys. ludzi. Ziemie polskie nazwano Krajem Priwiślańskim i podzielono je na 10 guberni, które były zarządzane centralnie z Petersburga. Skonfiskowano resztę tych majątków, które przetrwały Powstanie Listopadowe. Polacy, szczególnie na Ukrainie, Podolu i Wołyniu utracili własność ziemską i zdeklasowali się. Wstrząs, który wywołała klęska i represje rosyjskie, skłonił pokolenia historyków do wyraźnego stwierdzenia, że kolejne powstania 1830, 1846-48, 1863 r. przyniosły narodowi polskiemu nie tylko straty nieodwracalne, lecz poważnie ograniczały zakres ratowania tego, co polskie (Aleksander Gella, Naród w defensywie, Veritas Foundation Publication Centre, Londyn 1987).

 

Urojone zagrożenie

 

W czasie marcowej wizyty w USA prezydent Andrzej Duda spotkał się z prof. Zbigniewem Brzezinskim. Fot. Inter.

Zbigniew Brzeziński zawarł w książce „Wielka szachownica” następujące stwierdzenie: „W miarę jak Ameryka coraz bardziej staje się społeczeństwem wielokulturowym, może mieć coraz większe trudności z wypracowaniem konsensusu w sprawie polityki zagranicznej, chyba że stanie w obliczu wielkiego zagrożenia z zewnątrz”. Brzeziński swoje nauki czerpał od samego reichsführer partii nazistowskiej Hermana Göringa, który na ten temat tak się wypowiadał: „Ludzi zawsze można podporządkować przywódcom. To łatwe. Jedynie, co trzeba zrobić, to wmówić im, że zostali zaatakowani”.

Według Johna Pilgera, publicysty „The Guardian”, nazwa wroga Zachodu zmieniała się na przestrzeni lat. Wcześniej był to komunizm, teraz są to islamscy terroryści. Generalnie są to niezależne społeczeństwa zajmujące strategiczne, bądź bogate w złoża terytorium. Liderzy tych społeczeństw są przeważnie brutalnie usuwani. Pilger przytacza przykłady: Mohammad Mosaddegh – demokratycznie wybrany premier Iranu, Jacobo Arbenz Guzmán – prezydent Gwatemali, czy Salvador Allende – prezydent Chile. Wszyscy usunięci w wyniku zamachu stanu. Pilger oddaje, że liderzy wrogich reżimów są szkalowani w zachodnich mediach. Wcześniej Fidel Castro i Hugo Chavez, teraz Władimir Putin (http://wiadomosci.onet.pl/swiat/the-guardian-usa-daza-do-wojny-z-rosja/qfhp7d).

Od 1989 r. Polska jest pod amerykańską kontrolą, bo to w 1989 r. Stany Zjednoczone stały za projektem przejęcia wpływów w pokomunistycznej Europie Środkowo-Wschodniej poprzez jej gospodarcze uzależnienie, a Soros był tu głównym ich aktorem. Nie mamy własnej polityki zagranicznej, bo rząd RP realizuje instrukcje z Waszyngtonu. Przyjęto więc amerykańską doktrynę o zagrożeniu, i również dla Polski, po upadku ZSRR, głównym wrogiem jest Władimir Putin. Ogłupiono Polaków, mówiąc, że Polska stanęła w obliczu wielkiego zagrożenia ze strony Rosji.

 

Najwyższy, 33. stopień, jedenastu polskich masonów otrzymało 18.10.1993 r. w Waszyngtonie.

 

27 grudnia 1991 roku przy pomocy Wielkiej Loży Włoch została obudzona Wielka Loża Narodowa Polski. W tym samym roku podjęto prace mające na celu reaktywowanie struktur wyższych stopni. 20.10.1991 r. trzem mistrzom nadano w trybie przyspieszonym stopnie od 4. do 32. (wszystkie, prócz najwyższego). Miało to miejsce w północnoamerykańskiej placówce stopni wyższych przy jednostkach wojskowych NATO, w Plankstadt koło Mannheim w Niemczech. 8.5.1993 r. na wyższe stopnie szkockie podniesiono kolejnych dziewięciu adeptów wolnomularskich. Tym razem w Bukareszcie, pod przewodem wielkiego komandora Rady Najwyższej Jurysdykcji Południowej USA. Najwyższy, 33. stopień, jedenastu polskich masonów otrzymało 18.10.1993 r. w Waszyngtonie. Tego samego dnia powstała Polska Rada Najwyższa – jednostka organizacyjna, odrębna od Wielkiej Loży, zarządzająca wyższymi stopniami, na czele której stanął Tadeusz Gliwic. Jej oficjalna instalacja w Polsce miała miejsce 1.10.1994 r. (http://wolnomularstwo.pl/obediencje/wielka-loza-narodowa-polski/).

Kolejni kandydaci na prezydentów i premierów RP odbywają szkolenia w USA. Beata Szydło jest absolwentką organizowanych przez Departament Stanu USA szkoleń „The International Visitor Leadership”. Mogą w nich wziąć udział wyłącznie osoby, które według Amerykanów mają szansę w przyszłości zostać liderami w dziedzinach polityki, mediów czy biznesu.

Szydło w szkoleniu wzięła udział w 2004 roku. Sprawa dotąd nie budziła większego zainteresowania, mimo umieszczenia tej informacji na oficjalnej stronie PiS, jednak ostatnio spotkała się z uszczypliwym komentarzem m.in. Stanisława Michalkiewicza. Publicysta stwierdził, że kandydatka PiS na premiera została do tej funkcji wytypowana nie przez Jarosława Kaczyńskiego – który miał nie mieć nic do powiedzenia – ale przez USA.

Wśród osób, które podobnie jak Szydło wzięli udział w tym szkoleniu jest ustępujący prezydent Bronisław Komorowski oraz były prezydent Aleksander Kwaśniewski a także byli premierzy – Donald Tusk, Hanna Suchocka, Kazimierz Marcinkiewicz i Mieczysław Rakowski (http://prawapolityka.pl/2015/07/szydlo-szkolona-przez-departament-stanu-usa/).

Jeżeli 18 października 1993 r. w Waszyngtonie aż jedenastu polskich masonów otrzymało najwyższy, bo 33. stopień wtajemniczenia, to kto rządzi Polską? Tak było 24 lat temu. Dzisiaj zapewne jest ich kilkudziesięciu, a może i więcej. Jedzą polski chleb, a służą obcym interesom. Zgroza! To, że służą szatanowi, to jest ich wybór, ale dlaczego ma cierpieć przez to cały naród.

Członkowie lóż masońskich są najbardziej zaangażowani politycznie, i są zarówno na lewicy jak i na prawicy. Prof. Ludwik Hass, znawca polskiej masonerii pisał w 1997 r. w „Polityce”, w artykule „Adepci sztuki królewskiej”, że w lożach masońskich „można spotkać ludzi z niemal całej centrolewicowej części polskiego wachlarza politycznego – zarówno byłych aktywistów PZPR, jak i tych, którzy przed 1989 r. mniej czy bardziej otarli się o opozycję solidarnościową”.

 

Wspólne Przesłania do Narodów Polski i Rosji, podpisane przez abpa Michalika i patriarchę Cyryla.

 

Kościół katolicki dążył w porozumieniu z rosyjską Cerkwią prawosławną naprawić nastrój wzajemnej nienawiści obu narodów. Problem ten w łonie hierarchów jest dość zróżnicowany, skoro doszło ostatnio w episkopacie do tajnego głosowania nad kwestią wspólnego polsko-rosyjskiego pojednania. Pewne jest jedno: „cały episkopat w tajnym anonimowym głosowaniu, opowiedział się za podpisaniem wspólnego polsko-rosyjskiego przesłania”. Ujawnił to w wywiadzie, przewodniczący episkopatu, abp Józef Michalik.

Cyryl I, Patriarcha Moskiewski i całej Rusi. Za: Wikipedia.com.

17 sierpnia 2012 r. w Warszawie, patriarcha Moskwy Cyryl i przewodniczący episkopatu abp Józef Michalik, podpisali polsko-rosyjskie przesłanie do obu narodów o porozumienie i pojednanie. Wcześniej Przewodniczący Episkopatu, abp Józef Michalik w wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej (KAI), powiedział, że „jest absolutnie przekonany, że takie przesłanie należy podpisać”. Poniżej najważniejsze punkty przesłania:

„W poczuciu odpowiedzialności za teraźniejszość i przyszłość naszych Kościołów i narodów oraz kierując się pasterską troską, w imieniu Kościoła Katolickiego w Polsce i Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, zwracamy się ze słowem pojednania do wiernych naszych Kościołów, do naszych narodów i do wszystkich ludzi dobrej woli. Wyznając prawdę, że „Jezus Chrystus jest naszym pokojem i pojednaniem” (por. Ef 2,14; Rz 5,11), i mając świadomość powołania powierzonego nam w duchu Chrystusowej Ewangelii, pragniemy wnieść swój wkład w dzieło zbliżenia naszych Kościołów i pojednania naszych narodów.

Dalej: „Apelujemy do naszych wiernych, aby prosili o wybaczenie krzywd, niesprawiedliwości i wszelkiego zła wyrządzonego sobie nawzajem. Jesteśmy przekonani, że jest to pierwszy i najważniejszy krok do odbudowania wzajemnego zaufania, bez którego nie ma trwałej ludzkiej wspólnoty ani pełnego pojednania.

Przebaczenie nie oznacza oczywiście zapomnienia. Pamięć stanowi bowiem istotną część naszej tożsamości. Jesteśmy ją także winni ofiarom przeszłości, które zostały zamęczone i oddały swoje życie za wierność Bogu i ziemskiej ojczyźnie. Przebaczyć oznacza jednak wyrzec się zemsty i nienawiści, uczestniczyć w budowaniu zgody i braterstwa pomiędzy ludźmi, naszymi narodami i krajami, co stanowi podstawę pokojowej przyszłości”.

 

 

Totalna krytyka

 

Abp. Józef Michalik. Za: Wikipedia.org.

Zaraz po podpisaniu porozumienia, ludzie związani z PiS podjęli na nie atak. Pojawili się też duchowni, którzy zapowiedzieli, że nie odczytają tekstu przesłania w kościele w dniu nakazanym przez episkopat (niedziela 9.IX.12). Ponoć byli tacy, co podczas tego czytania wychodzili z kościołów. Abp Józef Michalik odniósł się również do głosów krytycznych wobec tego aktu, choć bez wskazywania osób czy środowisk społeczno-politycznych. Tymczasem wiadomo – o czym wspomina m.in. „Rzeczpospolita”, że krytycznie o planowanym porozumieniu dwóch kościołów – wypowiada się Anna Fotyga, była minister spraw zagranicznych w rządzie PiS. Była minister napisała, pytając w tekście na portalu wpolityce.pl: „Komu służy to pojednanie? Dlaczego, choć to ważne wydarzenie, nikt nie zabiera głosu? Milczą historycy, religioznawcy, milczy laikat. Ta cisza jest przerażająca, dźwięczy mi w uszach”. Tekst byłej minister Anny Fotygi widnieje pod apelem o niepodpisywanie polsko-rosyjskiego orędzia, jaki do przewodniczącego episkopatu abp. Józefa Michalika, skierowała prezes krajowego zarządu Stowarzyszenia Blogmedia24 z siedzibą w Olsztynie, Elżbieta Schmidt. Apel wskazuje m.in., że dzisiejszy stan stosunków polsko-rosyjskich „nie spełnia warunków pojednania”. Jego treść zamieszczona na portalu niezależna.pl, dotychczas podpisało zaledwie 81 osób

(http://www.wiadomosci24.pl/artykul/pojednanie_kosciola_katolickiego_i_cerkwi_prawoslawnej_wywoluje_krytyke_239397.html).

Najdalej posunęła się „Gazeta Polska” pisząc wyprzedzająco (1.VIII.12), że „rzeczywisty wymiar tego ‘pojednania’ uwidacznia się również w fakcie, że po jednej stronie sygnatariuszy znajdujemy agenta KGB Michajłowa, z drugiej zaś hierarchę, który – jak wynika z akt przechowywanych w IPN – zarejestrowany został jako tajny współpracownik SB o pseudonimie Zefir” (http://www.gazetapolska.pl/21276-cerkiew-narzedzie-w-rekach-putina). Jak sugeruje „Polityka” (19-25.IX.12), powołując się na anonimowego informatora, ktoś zasugerował abp. Michalikowi, że tekst ten „nie mógł zostać opublikowany bez aprobaty Jarosława Kaczyńskiego”. Wraca wspomnienie o tym, jak Kaczyńscy potraktowali abp. Wielgusa. Z jednej strony episkopat próbuje przełamać wielowiekowe niechęci, a z drugiej pogrobowcy obozu sanacyjnego podtrzymują nadal powstańczą mentalność „hajże na Moskala!” (Prof. Maciej Giertych, „Opoka w Kraju”, nr 80 (101), grudzień 2012).

O wartości danego narodu świadczy osiągnięty przez niego stopień samowiedzy i uświadomienia narodowego, lecz co najważniejsze to uświadomienie w najczulszym organie narodu, kim jest jego elita polityczna? Czy pochodzi z narodu? Czy może jest mu obca? Naród również musi sobie wreszcie uświadomić, że posiada wroga, który go od wewnątrz niszczy, a jest nim masoneria. Żywioł rozkładu i zagłady. Naród to wielka rodzina rodzin, a nie tylko wspólnota wegetatywna i jego egzystencja nie wyczerpie się w walce o byt fizyczny, który jest usprawiedliwiony moralnie, tyle że jest niewystarczający. To nie byt kształtuje świadomość, lecz świadomość kształtuje byt.

Kościół Katolicki od początku dziejów Polski, był i jest ściśle związany z narodem. Dlatego właśnie Kościół Katolicki w Polsce i Rosyjska Cerkiew Prawosławna podjęli inicjatywę pojednania dwóch narodów. Naród powinien to uszanować i wdrażać w życie. Bo katolicyzm to miłość i dialog. Nie ma w nim miejsca na nienawiść.

 

Polska przeciwko Rosji

 

W 1974 na łamach „Kultury” Jerzy Giedroyc (1906-2000) sformułował, wraz z Juliuszem Mieroszewskim, koncepcję, iż suwerenność Ukrainy, Litwy i Białorusi jest czynnikiem sprzyjającym niepodległości Rzeczypospolitej, natomiast zdominowanie tych krajów przez Rosję otwiera drogę do zniewolenia także Polski.

Jerzy Giedroyc (1906-2000), redaktor naczelny paryskiej Kultury, Maisons-Laffitte, Francja, wrzesień 1997. Właściciel zdjęcia: Mariusz Kubik. Za: Wikimedia Commons.

Marszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz podczas wizyty w Wilnie w marcu 2015 r. skrytykował Waldemara Tomaszewskiego, lidera Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, za przypięcie wstęgi gieorgijewskiej. Marszałek Borusewicz przyznał też, że cała elita III RP odwoływała się do myśli Jerzego Giedroycia i Juliusza Mieroszewskiego. Podczas spotkania z Polskim Klubem Dyskusyjnym w Wilnie powiedział: Cała polska elita, która obejmowała władzę w 1989 roku, a była to antykomunistyczna opozycja, była w dużej mierze wychowana na paryskiej „Kulturze”. Na Giedroyciu i Mieroszewskim, dla których wsparcie niepodległości Litwy, Ukrainy i Białorusi było taką żelazną zasadą”.

Jerzy Giedroyc, guru opozycji antykomunistycznej i współcześnie „autorytet” tzw. „polskich elit” po wprowadzeniu w Polsce 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego w rozmowie z Krzysztofem Kozłowskim, wówczas zastępcę redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego złożył znaczącą i szokującą wypowiedź. Krzysztofa Kozłowskiego stan wojenny zastał we Francji, gdzie odwiedził Jerzego Giedroyca. W rozmowie Giedroyc powiedział zdecydowanie „Jeżeli to nie spłynie krwią to nie pozostanie nic. Chcę Polaków przy broni. Nie można obalać stanu za dwa grosze i dwie krople krwi. To musi więcej kosztować. Jeżeli to krwią nie spłynie to nie pozostanie nic. To wszystko zgnije na parę pokoleń (Onet, „Odtajniono akta o sytuacji w Polsce z 1981 roku. Polska, NATO, Stan wojenny”, dn. 13 grudnia 2011r.). Krwawą rewolucję mieli przeprowadzić jego uczniowie.

Koncepcje Jerzego Giedroycia i ich wdrażanie w polityce polskiej po 1989 skrytykował na konferencji naukowej zorganizowanej 10 lipca 2008 w Warszawie przez IPN Czesław Partacz, określając je jako ahistoryczne i antypolskie.

Natomiast według Bogumiła Grota „mit giedroyciowski”, „prowadził nie tylko do przemilczeń, ale i prostego zakłamania”, jak w przypadku odsuwania na margines sprawy masowych mordów ludności polskiej na Wołyniu i Małopolsce wschodniej dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów” (Wikipedia).

Głównym argumentem, który podnosiło się ciągle w Polsce przeciwko Rosji, było to, że Rosjanie wymordowali w Katyniu polską elitę, i za popełnioną zbrodnią nie przeprosili Polaków. Było to kłamstwo, gdyż Rosjanie już dawno temu przeprosili Polaków za mord katyński. Uczynił to w 1993 r. na cmentarzu Powązkowskim, przed krzyżem katyńskim, ówczesny prezydent Rosji Borys Jelcyn. Wypowiedział wtedy wielce znamienne słowo prastitie (przebaczcie) i bardzo wzruszony uronił łzę. Działo się to w obecności wielu ludzi, dziennikarzy, fotoreporterów i kamer telewizyjnych.

Niemcy w ramach tzw. „Akcji Inteligencja” (niem. Intelligenzaktion) wymordowali około 100 tys. polskiej inteligencji, ale z jakiś powodów politycy tego tematu nie chcieli podejmować.

Obecnie nie wspomina się już Katynia, gdyż masoneria ma nowe argumenty przeciwko Rosji, a są nimi: katastrofa samolotu Tupolew Tu-154M Lux nr boczny 101, oraz oderwanie się Krymu od Ukrainy. Oczywiście, katastrofy samolotu nie nazywa się katastrofą, lecz zamachem dokonanym przez Rosjan,

Od lewej: Madeleine Albright, sekretarz stanu USA, oraz ministrowie spraw zagranicznych Polski – Bronisław Geremek, Czech – Jan Kavan i Węgier – Janos Martonyi podpisują dokumenty przystąpienia do NATO. Fot. Jakub Ostałowski.Forum. Za za apgef.com

Ku przypomnieniu: Polski rząd wiosną 1999 r. poparł oficjalnie atak NATO na Serbię, czyli na Słowian. Ówczesny minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek przedstawiając to stanowisko Sejmowi RP 8 kwietnia 1999 r. powielał narrację o „czystkach etnicznych”, „zbrodniach na obywatelach własnego państwa” i „odrzucaniu kompromisu” przez władze Jugosławii. Nie potrafił w jasny sposób odpowiedzieć na gruncie jakich przepisów prawa międzynarodowego broni się decyzja o ataku militarnym na suwerenne państwo. Snuł jedynie niejasne ideologiczne rozważania o prawach człowieka, które miały być w tym przypadku, według jego arbitralnej opinii, ważniejsze od suwerenności państw. W Polsce podjęto wielką ofensywę propagandową i kampanię szkalowania Serbów. Czyniły to w duchu jedności wszystkie istotne siły polityczne, jak i media z każdej strony.

Po oderwaniu Krymu od Ukrainy media w Polsce rozpętały agresywną ofensywę propagandową i kampanię szkalowania Rosjan, taką samą jak wobec Serbów po agresji NATO.

  • Zdjęcie tytułowe: Dukla. Pałac Mniszchów. Fot.: Stanisław Bulza.

 

Przejdź do części II.

 

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.01.14

 

 

 

 

Avatar

Autor: Stanisław Bulza