Red. Mieczysław Czerwiński: „Wpływy żydowskie w literaturze, prasie i sztuce“ / I. KONFERENCJA ŻYDOZNAWCZA (Warszawa, XII.1921)


Od Redakcji PCO:

Prezentujemy trzeci dzień obrad i kolejny wykład I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ  jaka obyła się w grudniu 1921 roku w Warszawie. Tym razem cytujemy wystąpienie red. Mieczysława Czerwińskiego pt. „Żydzi w literaturze, prasie i sztuce”. Poniższy tekst prezentujemy Państwu z zachowaniem pisowni oryginału. Obszerniejsze słowo wstępne od Redakcji PCO można przeczytać w części I.
Waldemar Glodek/PCO

*        *        *

PAMIĘTNIK I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ

odbytej w grudniu 1921 roku w Warszawie.

(Część VII pamiętnika, str. 56 – 59.)

Przeczytaj poprzednie wystąpienia:      Część I.      Część II.      Część III.       Część IV.     Część V.     Część VI.

 

Trzeci dzień obrad.

 

1. „Wpływy żydowskie w literaturze, prasie i sztuce“ — red. Mieczysław Czerwiński

Pamietnik_I_Konferencji_Zydoznawczej_1921-okladka

Przypadło mi w udziale zaszczytne zadanie rzucenia światła na dziedziną ducha polskiego. Zadanie moje jest niepomiernie łatwiejsze i krótsze, ni prace moich przed mówców, które zobrazowały Państwu te dziedziny, które żydzi mają niemal całkowicie w swoich rękach, jak handel i przemysł. Ta na szczęście dziedzina ducha polskiego jest jeszcze w naszem ręku, jest polska, natomiast istnieją usiłowania żydów do wtargnięcia w to sanktuarium Polski.

Na bojowym sztandarze żydostwo wypisało, obok wielu innych, hasło deprawacji, demoralizacji, destrukcji, rozkładu i w tym oto kierunku żydzi wypływają na naszą literaturę, sztukę, muzykę. Żydzi na szczęście nie posiadają umysłów twórczych, to też nic wnieść do skarbnicy naszej literatury nie mogą, nigdy nie wniosą, bo to jest niedostępne. Ta skarbnica jest dla żydów zamknięta, bo nigdy nie zdołają wznieść się ha te wyżyny, co my, wy chowani na dziełach naszych wieszczów i pisarzy: Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Sienkiewicza, Żeromskiego i wielu innych. Żydzi mają jednak dziedzicznie wyćwiczony na talmudzie spryt i dowcip i operują nim znakomicie, gdy chodzi o ośmieszanie, karykatury i satyry nad pewnemi wartościami w literaturze, czy sztuce polskiej. Nie jest to uprawianie literatury, ale korsarstwo, bandytyzm. Jeżeli żydzi sami do literatury naszej na szczęście nic nie wnoszą, używają swoich wpływów na twórców polskich, zarażają ich pewnemi ideami, zaszczepiają ludziom pióra polskiego swoje żydowskie ideały i to się ostatnimi czasy w literaturze naszej coraz częściej i coraz silniej zaznacza. Zacytuję drobny przykład. Niedawno opuścił prasę elementarz dla dzieci, pióra Polaka, d-ra Falkowskiego. W tym elementarzu celowo, wyraźnie nie oznaczono ani jednem słowem o idei Ojczyzny i Boga, w książce do czytania dla dzieci niema ani jednego słowa 0 Bogu i Ojczyźnie. Następnie żyd Korczak-Goldszmit, pedagog żydowski, pisze książki dla Polaków, jak kochać dzieci. Pan ten zna dobrze psychologję dziecka żydowskiego i wychodząc z założeń pedagogicznych czysto żydowskich, ośmiela się narzucać te idee polskim matkom, polskim wychowawcom. W jednej ze swoich książeczek „Mosiek, Wojtek i Srul“ cytuje taką rzecz, że dziatwa żydowska wtargnęła do zagrody włościanina polskiego i zaczęła mu robić szkodę, włościanin powiedział: a niech tam. Jest to szczepienie w sercu polskiem idei pogodzenia się z żydostwem.

Przejdziemy obecnie do literatury teatralnej. Tutaj żydzi sztuk nie piszą, za wyjątkiem jednego Winawera, ale narzucają autorom polskim pewne idee i na żądanie żydów teatry polskie Warszawy albo pewnych sztuk nie wystawiają, albo je modyfikują Np. w sztuce Gorczyńskiego jest moment, kiedy chłopiec polski powtarza, jak to na wiecu jakimś żyd przemawia do zebranych w sposób śmieszny, karykaturalny; — ten ustęp żydzi kazali ze sztuki wyłączyć. Teatry zażądały tego od autora i autor to zrobił. Znaną była przed laty 10-ciu sztuka „Złoty cielec“, wyobrażająca taniec żydów wokoło pieniężnego cielca. Rzecz o charakterze wybitnie antysemickim, na żądanie żydów została zdjęta z repertuaru teatrów warszawskich.

Te same wpływy żydowskie, ale daleko silniej za akcentowane, widzimy w kinematografach. Przedsiębiorstwa kinematograficzne, a przedewszystkiem przemysł kinematograficzny w Niemczech, we Francji, w Ameryce jest prawie całkowicie w rękach żydowskich kapitalistów, bowiem przy pomocy filmów rozszerzają żydzi idee destrukcyjne. Jeżeli chodzi np. o policję, zawsze w kinematografach widzimy ją śmieszną, niedołężną, głupią, kompromitowaną celowo przez autorów filmowych. Następnie mamy przeprowadzony świadomie cały szereg kryminalnych zbrodni, co jest zaraźliwem. Obrazom tym przypatruje się nasza młodzie i doprawdy zadziwiające, że społeczeństwo nasze nie domaga się cenzurowania tych obrazów. Dopuszcza się na scenę każdą ohydę, każdą hańbę i biernie na to patrzymy, a przecie społeczeństwo mogłoby i tu doskonale, jak w każdej innej dziedzinie, reagować i temu przeciwdziałać.

Ponieważ o sztuce polskiej referować będzie mój kolega specjalista, więc wspomnę tylko pobieżnie, że w ostatnich czasach, zapomocą futuryzmu, niedorzecznych form malarskich, usiłują żydzi zepsuć smak artystyczny, oraz poczucie piękna. Zagranicą ponieśli fiasco; na naszym gruncie nie przyjęli się zupełnie. Więc sztuka polska została dotychczas czystą.

Ostatnimi czasy, pod hasłem szukania nowych kierunków w poezji. powstał obóz futurystów. Są to z dwoma wyjątkami młodzi żydzi, zdolni, satyryczni, którzy za pomocą utworów rzekomo poetyckich, starają się zdeprawować nasze odczuwanie piękna w poezji, a równie przeszczepiać niesłychanie skandaliczne, pornograficzne idee naszej młodzieży. Ostatnio powstał „Skamander“. nowy miesięcznik całkowicie żydowski, szczepiący pornografję. Dalej widzimy wydawnictwa w formie ogromnych plakatów w rodzaju jednodniówki „Nuż w bżuhu“. – Jest to rzeczywiście nóż w brzuchu każdej moralnej idei. Jest to rzecz skandaliczna, zupełnie wyraźna walka, czarno na białem, z hasłem „Bóg i Ojczyzna“. Demoralizacja i ohyda nie pozostawia żadnej wątpliwości. Mimo to sprzedaje się to po kioskach i ani policja, ani cenzura temu nie przeciwdziała.

To samo można powiedzieć o kabaretach. Użyli ich żydzi, jako trybuny do szerzenia demoralizacji. Ostatnio u nas i w Krakowie rozmnożyły się te sceny. Autorami są przeważnie żydzi, występujący pod pseudonimami najczęściej mile dla ucha polskiego brzmiącymi. Wykonawcy są w połowie żydzi. Programy są skandaliczne, pornograficzne. Ostatnimi czasy wynikła ogromna awantura w Krakowie na tle teatru Bagatela, pozostającego pod dyrekcją Polaka Rentowskiego, który opanowali całkowicie żydzi i szerzyli pornografję. Tłum ulicy bez krytycznie chodzi na to i tym żydowskim kawałom pornograficznym przyklaskuje i bawi się. Doszło już do tego, że demoralizacja żydowska dumę tłumu polskiego skaziła i zabiła prawie zupełnie jego instykt moralności.

Jeżeli chodzi o prasę, jesteśmy w lepszych warunkach od zagranicy. Kiedy wielkie trusty prasowe amerykańskie są całkowicie w rękach żydowskich, kiedy wielkie dzienniki francuskie i angielskie posiadają także żydzi, kryjący się pod dźwięcznemi nazwiskami Francuzów i Anglików, to u nas prasa jest po większej części narodową i polską. Jest jednak kilka pism socjalistycznych, wychodzących pod kierunkiem żydów, i kilka polskich częściowo lub całkowicie zażydzonych. Pozatem prasa krakowska, warszawska, lwowska, poznańska jest doskonale polska i stoi na straży interesów polskich. Pod tym względem żydzi na szczęście nas jeszcze nie opanowali, chociaż w tym kierunku czynią szalone wprost usiłowania.

Oczywiście, żydzi ze swoją odrębną etyką, ze swoim innym, niż aryjski, duchem, zawsze będą działali destrukcyjnie na tak zróżniczkowanego ducha polskiego. Wszystkiemi siłami musimy bronić im dostępu do duszy polskiej, musimy zachować ją w jaknajwiększej patrjotycznej i duchowej czystości, musimy ten smak piękna wzmagać w sobie, czytając dzieła mistrzów polskich i kultywując kulturę polską. Wszelkimi sposobami trzeba usuwać i odrzucać pisma i książki, pozostawiające wątpliwości co do autorstwa,  a przedewszystkiem trzeba zwalczać pisma, których współpracownikami są żydzi. Nie wątpię, że nasza kultura jest tak silną, że tu wpływów żydowskich, dążących do skażenia dusz polskich, wczytanych w wieszczów naszych i wpatrzonych w Matejkę, obawiać się nie należy.

 

Przejdź do    Część VIII.

 

*     *     *

Przytoczony referat rozpoczynał trzeci dzień I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ (Warszawa, XII.1921). Drugim lektorem tego dnia był dr. Marceli Nałęcz-Dobrowolski, z wystąpieniem pt. „Żydzi a sztuka”, którego tekst opublikujemy za kilka dni. Red. PCO.

 

Na zdjęciu tytułowym: Poznań, Plac Woroniecki z synagogą w tle, rok 1910. fot. za Poznańska Wiki.

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.02.21.
Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane