Dr Marceli Nałęcz-Dobrowolski: „Żydzi a sztuka” / I. KONFERENCJA ŻYDOZNAWCZA (Warszawa, XII.1921)


Od Redakcji PCO:

Prezentujemy trzeci dzień obrad i kolejny wykład I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ  jaka obyła się w grudniu 1921 roku w Warszawie. Tym razem cytujemy wystąpienie dr. Marcelego Nałęcz-Dobrowolskiego pt. „Żydzi a sztuka”. Poniższy tekst prezentujemy Państwu z zachowaniem pisowni oryginału. Obszerniejsze słowo wstępne od Redakcji PCO można przeczytać w części I.
Waldemar Glodek/PCO

*        *        *

PAMIĘTNIK I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ

odbytej w grudniu 1921 roku w Warszawie.

(Część VIII pamiętnika, str. 59 – 65.)

Przeczytaj poprzednie wystąpienia:      Część I.      Część II.      Część III.       Część IV.     Część V.     Część VI.     Część VII.

Trzeci dzień obrad.

2. „ Żydzi a sztuka“ – dr. Marceli Nałęcz-Dobrowolski.

Pamietnik_I_Konferencji_Zydoznawczej_1921-okladka

Najsilniejszym przykładem w dziejach nowożytnych ścisłego związku historji politycznej ze sztuką jest historja sztuki polskiej.

Jak w poezji „arką przymierza między dawnemi a młodszemi laty“ była twórczość romantyczna genjalnych naszych wieszczów narodowych, tak równie arką, skarbnicą najszlachetniejszych uczuć, cierpień i chwil swobody były dzieła Grottgera i Matejki. Pierwszy, rysując niezrównane cykle przebytych męczeństw, utrwalał na wieki „Dolinę łez polskich“, drugi  – fenomenalna postać w dziejach malarstwa wszystkich narodów, w najsmutniejszych chwilach, kiedy nawet, jak mówi poeta, samo „zwątpienie załamało ręce“, wyczarowywał przed naszymi oczami w gigantycznych postaciach ubiegłe dni chwały wiekopomnej i przebrzmiałego szczęścia. Genjusz Matejko, podobnie jak współczesny jemu genjusz literacki Sienkiewicza, „dla otuchy serc“ działał i tworzył, a że Matejko i Sienkiewicz tworzyli na podstawie olbrzymiego talentu, więc porywali duszę narodu i równocześnie byli jego najgłębszymi wyrazicielami.

Nie mając bytu państwowego, naród polski instynktownie z przeszłości czerpał otuchę i wiarę w lepszą przyszłość, starał się na drodze naukowej zbadać dawne wieki i przyczyny upadku, w sztuce zaś szukał ucieczki przed tragiczną teraźniejszością.

Historja panowała wszechwładnie w nauce i sztuce.

Ponieważ jednak prądy w sztuce, jako naturalny objaw wewnętrznego życia społeczeństwa, są zmienne i muszą ulegać ciągłemu postępowi, zatem i w Polsce z biegiem lat, z pojawieniem się nowych dążeń w sztuce „Zachodu“, musiała nastąpić zmiana pojęć i gustów artystycznych, tem więcej, że Polska była zawsze zresztą z owym „Zachodem“ związana ścisłymi węzły. Jak po romantyzmie literackim nastąpił pozywityzm, tak malarstwo historyczne ustąpić musiało prądom naturalistycznym.

Wszyscy pamiętamy żywiołowy rozkwit polskiego malarstwa po-Matejkowskiej doby. Koryfeuszami jej byli tacy mistrze, jak: Jacek Malczewski, Gierymscy, Wyczółkowski, Fałat i legjon innych doskonałych artystów.

Wreszcie przyszły czasy nowsze.

Ostatnie dwudziestopięciolecie przed wojną — okres „Młodej Polski“ w Krakowie, niezapomniane chwile żywiołowego wybuchu polskiej myśli. Badania naukowe historji naszej sztuki, rozkwit Akademji Krakowskiej, stworzenie teatru Pawlikowskiego, cyganerji Paonu, żywy ruch konserwacyjny, próby wytworzenia swoistego budownictwa, na tradycjach dawnej polskiej architektury—zwrot ku przemysłowi ludowemu (t. zw. sztuka stosowana), świeże poczynania graficzne i t. d.

W całem tem żywem rozbudzeniu sztuki tkwił głęboki ton umiłowania wielkiej naszej przeszłości, ujawniało się pragnienie tworzenia nowych etapów złotymi nićmi Tradycji z przeszłością związanych. Na tle średniowiecznych murów wybijały się silne jednostki i nadawały całemu temu okresowi oryginalny polski charakter.

Nie ograniczając się do Polski, lecz rozpatrując sztukę na daleko szerszym horyzoncie, spostrzegamy, że w rozwoju cywilizacji naj żywotniejsza jej część składowa—sztuka, ulega pewnym prawom rozwojowym, ujawniając przede wszystkiem ducha czasu i „ducha rasy“. Nie zagłębiając się zbytnio w dociekania ducha czasów, pragnę jedynie stwierdzić na podstawie równości ducha rasy aryjskiej i żydowskiej, że podobnie do odwiecznego przeciwstawienia się „Dobra i Zła“, „Ormuzda i Arymana“, rasa żydowska w swej sztuce plastycznej starożytnej była zawsze kompilacyjna i pozostała taką aż do naszej doby.

Zatrzymując się na Polsce, przypominam, że bóżnice Kazimierzowskie są gotyckie, architektura zaś bóżnic drewnianych z pewnymi rytualnymi właściwościami jest typowym przykładem drewnianego pralechickiego sposobu budowania. Dzieła żydowskich artystów były zawsze drugorzędne, naśladownicze i nie odznaczały się żadnym indywidualizmem.

W przedwojennym okresie sztuki plastyczne po wielkich zdobyczach impresjonizmu francuskiego i pra-rafaelizmu angielskiego pod względem formy naturalistycznej doszły technicznie do szczytu. Nastąpiło te pewne znużenie i jak zwykle w takich razach—gwałtowne pragnienie nowej, bodaj ekscentrycznej formy. Okres ów popularnie przezwany „modernizmem“ w architekturze i rzeźbie, oddziałał przede wszystkiem na przewrót w ornamentyce. Jeżeli modernizm (fałszywie „secesją“ zwany) stworzył w kolei swego rozwoju prawdziwie piękne dzieła architektury, zastosowane zresztą do nowożytnej cywilizacji — w malarstwie w szukaniu dróg nie osiągnął zasadniczej linji, jego krążenia i wirowania przerwała brutalnie wszechświatowa wojna. Malarze moderniści (nazwa futuryzmu jeszcze nie była się utarła), zaczęli na gwałt malować w kwadratach i trójkątach, tworząc tak zwany „styl kubistyczny“. Już wówczas, bawiąc w Paryżu, można było zauważyć, że zwłaszcza wśród malarzy z Polski najwięcej skrajnymi zwolennikami tego kierunku ultramodernistycznego byli żydzi, z całem zapamiętaniem uderzający na wszystkie powagi uznane i cenione w sztuce europejskiej, jako na zmurszałe przeżytki.

Żydzi rzucili się z zapałem do tych nowych dróg; przeglądając wystawy i katalogi, można było pod wielu kryptogramami międzynarodowych nazwisk doszukać się żydowskich autorów.

Wojna światowa zahamowała ten ruch, lecz po wojnie wybuchł on z pewną furją, przybierając ogólną nazwę „futuryzmu“ od słowa „futurus“ (przyszły —przyszła sztuka), zwolennicy jej starają się złączyć bez różnicy płci i gatunku wszystkie sztuki: plastykę, muzykę, poezję, uważając, że każdy chwilowym opętany szałem nad-genjusz może i powinien na nad-scenie wyrykiwać swoje plastyczne poezo-koncerty. W „futuryzmie“ żydzi uchwycili ster w swe ręce. Rzecz niezmiernie charakterystyczna, że żydzi wszędzie w ruchach tak zwanych postępowych, jakiejkolwiek dziedziny, zjawiają się jako gorliwi propagatorowie. Dowodzi to bezwątpienia znacznej ruchliwości i giętkości umysłowej — rzutkości rasy, jest to jednak równocześnie objaw ujemny ze strony psychologicznej, gdy żyd, jako pionier postępu, nigdy nie jest tym spokojnym siewcą nowych plonów na prastarym gruncie odwiecznej przyszłości, lecz jest tym, co burzy przede wszystkiem ową przeszłość, jest czynnikiem parexcenllence negatywnym, stawianie oglądając się na podstawy — nową budowę. Przeszkody usiłuje zniszczyć bez skrupułu. Żyd jest owym wiecznym niespokojnym fermentem, psującym tkankę otaczającą, a nie stwarzającą nowych ustrojów.

Oczywiście żydzi przeczą temu, chwalą się właśnie ze swej postępowości, gdy im się wykaże zbrodniczość i zniszczenie bolszewickie, jak choćby np. Rosji, usiłują wmówić w masy, że żydzi nie są pionierami, lecz o dziwo! wszędzie tam, gdzie społeczeństwo zaczyna wyrzucać ze swego łona bolszewizm i anarchję, żyd staje się ich najżarliwszym obrońcą. Ale jeszcze jeden ważny szczegół, zapewne w ruchach postępu zdarzają się zapamiętałe żydowskie jednostki, że się tak wyrażę „abstrakcyjne”, takich jest jednak znikoma mniejszość, postęp bowiem praktycznie pchają rzesze sprytnych żydów, którzy na tym „postępie”, jak na każdym „biznesie“, robią doskonałą kasę, gdy zaś ona przestanie sypać złotem, zwracają się po nowy interes. Postęp jest z powodu świeżości swych haseł łatwy do przyjęcia, zwłaszcza wśród młodzieży i dlatego u żydów, nie dla szukania nowych widnokręgów, stanowi jeden z najważniejszych czynników ich propagandy. Jeżeli Francuz czy Anglik, próbując nieznanych dróg w sztuce, może pozwolić sobie na najniebezpieczniejsze eksperymenty, gdy zawsze wyjdzie z nich zwycięsko, będąc na swojej ziemi bezspornym właścicielem, to u nas sztuka, z racji tego obcego niesłychanie zachłannego elementu w naszym organizmie państwowym — wchodząc na nowe tory, jest wykorzystana przez żydów przede wszystkiem dla pozbawienia społeczeństwa moralności, dla wprowadzenia chaosu i zamieszania pojęć. Tem tłomaczy się niesłychana furja, z jaką żydzi w Polsce opanowali i stworzyli futuryzm, zaplugawiając pod pozorami już dziś bez pozorów zupełnie celowo język literaturze, usiłując fonetyczną wprowadzić pisownię (jak w Rosji), w malarstwie koślawcami, wylęgłymi w atakach maligny — zastąpić boski kształt sztuki.

Treść, o tej nie warto mówić, wedle tego bolszewicko-żydowskiego futuryzmu, nie powinna być zupełnie brana pod uwagę. Tak jednak w rzeczywistości nie jest. Jest ona brana pod uwagę z całem wyrafinowaniem. Wszystkie świętości polskie narodowe: Bóg, Ojczyzna, ojciec, matka, przeszłość nasza jest splugawiona celowo i świadomie na deskach jam i knajp żydowskich począwszy, skończywszy na druku. Rzecz charakterystyczna — żydowstwo (Mojżesz, Jehowa, talmud) jest jednak nigdy nie tknięty. W plastyce rzucanie się na świętości narodowe jest rzeczą trudniejszą, bo łatwiejszą do uchwycenia nawet przez tak bierny, jak u nas, tłum; tutaj na początek występuje realna pornografja. Zresztą futuryzm malarski, przeznaczony bądź co bądź dla śmietanki inteligencji, zastąpić się postarali żydzi tańszym środkiem — niesłychaną bronią propagandową wśród mas — kinematografem.

Nie mogąc szerzej rozwodzić się nad tym arcy-interesującym tematem, wspominam tylko, że tu istnieje równie wykryta zresztą niedawno celowa robota żydowska, idąca z Ameryki, ażeby na filmach całego świata grając na nerwach sensacji tłumów, przedstawić występek w szatach sztuki pod najprzeróżniejszą, bardzo nieraz interesującą, formą. Jaki skutek ma to wyświetlanie kryminalnych romansów na społeczeństwo, jaką jest szkołą dla przestępców, o tem mówić nie potrzebuję.

Co do nas, to zaznaczyć muszę, że w plastyce (panuje w niej zresztą zastój pewien z racji stosunków gospodarczych i niezrozumienie jej wielkiej wagi przez państwowe czynniki) żydzi na gruncie warszawskim tworzyć zaczynają jako plastycy swoje osobne wystawy, inaczej jest niestety z drugiem centrum życia kulturalnego Polski, z Krakowem, tutaj żydzi opanowali ją doszczętnie. W Akademji Sztuk Pięknych młodzież (podobno w ostatnich miesiącach nastąpiło pewne otrzeźwienie) jest zupełnie pod wpływem żydowskich prądów.

Żydzi są za sprytni, ażeby nie wiedzieć, że wcześniej, czy później napotkają oni na tem polu na opór ze strony społeczeństw, dlatego używają oni tak, jak wszędzie, fałszu.

Największa zręczność żydowska polega na tem, że robią antyspołeczne rzeczy rękoma tego społeczeństwa, przeciw któremu występują. To też owo „szabesgojostwo“, jak w handlu i przemyśle, występuje i w sztuce. Niesłychanie łatwa możność u nas urzędowej zmiany nazwiska pokrywa istotnego autora i ułatwia wślizgnięcie się tam, gdzie jako żyd byłby conajmniej „niechętnie widziany“. Pozatem usiłują tutaj żydzi zasłonić właściwe oblicze polskiemi nazwiskami zazwyczaj zdolnych młodszych autorów i twórców, ażeby ukryć tem bezpieczniej „ideowy sztab“.

W każdym razie możemy powiedzieć, że w plastyce próby zdeprawowania tej gałęzi sztuki istnieją silne i konsekwentne, niema wprawdzie jeszcze tego, co w teatrze i kinematografie, gdzie oprócz państwowych instytucji wyłącznymi panami są żydzi, niema jeszcze tego, co w prasie polskiej, gdzie żydzi bezpośrednio lub pośrednio cieszą się znacznymi wpływami, opanowawszy ją na Zachodzie prawie całkowicie.

Najwyższy czas uchwycić mocną dłonią narodową sztukę, narodową kulturę w swe własne dłonie. Naród, który daje kulturę swoją w pacht żydów, musi zginąć! Jesteśmy przekonani, że wczesne otrzeźwienie będzie początkiem ocalenia!

Przejdź do    Część IX.

 

*     *     *

 

Przytoczony referat wygłoszony trzeciego dnia  I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ (Warszawa, XII.1921) był drugim w kolejności. Jako trzeci głos zabrał ks. patron Adamski z wystąpieniem pt. „Znaczenie Konferencji Żydoznawczej”, którego tekst opublikujemy za kilka dni. Red. PCO.

 

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.02.27.
Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane