Strategiczne myślenie o uzbrojeniu.


Wydawany przez MON miesięcznik „Polska Zbrojna” przeprowadziła wywiad z dr hab. nauk wojskowych Romualdem Szeremietiewem i zrezygnował z jego opublikowania. Wywiad dotyczył tematu modernizacji armii,

Romuald Szeremietiew

Na swojej stronie FB Romuald Szeremietiew tak pisze na ten temat:

W połowie grudnia 2016 r. zgłosił się do mnie dziennikarz z wydawanego przez MON miesięcznika „Polska Zbrojna”. Poproszono mnie o wywiad na tematy związane z modernizacją armii. Na początku stycznia br. udzieliłem wywiadu. Miał się ukazać w lutowym numerze PZ. W połowie kwietnia zacząłem dopytywać się co się z nim dzieje. Wczoraj otrzymałem informację, że Redaktor Naczelna „Polski Zbrojnej” Izabela Borańska-Chmielewska postanowiła nie publikować tego wywiadu. Tak więc musiałem sam go opublikować.

 

Strategiczne myślenie o uzbrojeniu.

Romuald Szeremietiew p.o. ministra obrony narodowej w rządzie Jana Olszewskiego i sekretarz stanu w MON w rządzie Jerzego Buzka w wywiadzie dla „Polski Zbrojnej”.

PZ – Panie ministrze zasiada Pan obecnie w Komitecie Sterującym Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, reprezentując w nim ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Do Pana obowiązków należy opiniowanie projektów z zakresu obronności, może Pan przyjrzeć się z bliska temu nad czym pracuje rodzima zbrojeniówka. Co dobrego się w niej dzieje, co ma ciekawego do pokazania.

Romuald Szeremietiew – Uczestnictwo w pracach Komitetu Sterującego daje sposobność do zaznajomienia się częścią tego nad czym pracuje polski przemysł. Mam do czynienia z projektami podmiotów starających się o pozyskanie środków z Narodowego Centrum, co nie stanowi przecież całości działań „zbrojeniówki”. Więcej można zobaczyć odwiedzając stoiska polskich firm podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach, gdzie też bywam od lat.

W jakich obszarach w Pana ocenie nasz przemysł dysponuje ciekawymi produktami?

– Dostrzegam istotne osiągnięcia np. w systemach artyleryjskich. Wskazałbym w szczególności na Hutę Stalowa Wola i jej produkty, armato-haubica Krab, lekka armato-haubica Kryl, samobieżny moździerz Rak, wyrzutnie rakietowe Langusta, Homar. Współczesna artyleria uzyskuje coraz większe możliwości bojowe. Strzela na coraz dalsze odległości, z coraz większą precyzją. Pociski artyleryjskie uzyskują zdolności przynależne przedtem rakietom taktycznym. Przy użyciu współczesnej artylerii można np. na dużych odległościach skutecznie blokować działania wojsk pancernych nieprzyjaciela. Artyleria może więc odegrać wielką rolę w obronie kraju. Warto postawić na rozwój tego rodzaju broni. W innych dziedzinach – wiele dzieje się w sferze elektroniki wojskowej, no i bezzałogowce; mamy coraz więcej ciekawych rozwiązań w tej dziedzinie, a drony są przyszłością…

Właśnie bezzałogowce?

– Przed dronami perspektywy są bardzo interesujące, niemniej jednak musimy zdać sobie sprawę, że jesteśmy na początku drogi. Dziś występują jeszcze istotne ograniczenia. Dużo mówi się np. o dronach zastosowania bojowego, uderzeniowych. Ale to czym dziś dysponujemy nie może zadowolić. Istotne jest z jaką siłą i precyzją drony będą w stanie uderzać, i jaka będzie ich wrażliwości na obronę przeciwlotniczą przeciwnika. Ważna jest prędkość lotu aparatu i moc ładunku przenoszonej głowicy. No i koszt takiego bojowego drona jest jednak znaczny więc ich masowy zakup to trudne zadanie. W każdym razie w naszej sytuacji obecnie realne jest używanie dronów do rozpoznania, np. pracujących na rzecz artylerii.

I trzeci obszar, elektronika i optoelektronika?

– Tutaj interesujących rozwiązań jest chyba najwięcej. Polskie firmy potrafią zbudować bardzo dobre celowniki, noktowizory, głowice optoelektroniczne ale również produkty tak skomplikowane i zaawansowane jak radiostacje czy systemy dowodzenia i łączności. Polski przemysł prowadzi prace badawczo rozwojowe i produkuje radary, których mogą nam pozazdrościć inne kraje. Polski radar PET/PCL potrafi, jako jedyny na świecie, wykrywać między innymi obiekty typu stealth. Mamy też inne produkty w dziedzinie radiolokacji, które mogą rywalizować z najbardziej renomowanymi produktami zagranicznymi. Jak wiadomo nie można konstruować zaawansowanych modeli broni nowej generacji bez udziału wojskowej elektroniki. Możliwości w tej dziedzinie mają więc podstawowe znaczenie.

Skoro mamy spory potencjał ze strony zbrojeniówki, czy jest on odpowiednio wykorzystywane przez naszą armię? Jak Pan ocenia zakupy dokonywane przez nasze wojsko?

– Na to zagadnienie można spojrzeć niejako z dwu poziomów. Potrzeby operacyjnej, w praktyce oznaczającej pozyskiwanie najlepszego sprzętu z tego co jest dostępne na rynku, oraz z poziomu strategicznego, czyli wyboru tego co powinno być na uzbrojeniu naszego wojska.

Zacznijmy więc od strony operacyjnej. Jak Pan ocenia obecnie funkcjonujące mechanizmy zakupowe i instytucje je realizujące?

– Często są problemy z odpowiednim przygotowaniem Wymagań Taktyczno Technicznych dla planowanego do zakupu sprzętu. Wygląda to tak, jakby opracowujący WTT wybierali dane z różnych folderów reklamowych kreując w swoich wymaganiach coś, czego w rzeczywistości nie ma. Tymczasem trzeba realistycznie dobierać parametry techniczne i tak samo określać zdolności bojowe uwzględniając też nasze możliwości finansowe. Drugą kwestią jest upływ czasu. Często słyszymy narzekania, że MON zbyt długo przeprowadza przetargi, nie potrafi w terminie wydatkować zaplanowanych kwot. Zdarza się też wydatkowanie znacznych kwot na „łapu capu”, gdy kończy się rok budżetowy. Pytanie z czego to wynika? Czy tylko z braku kompetencji ludzi którzy się tym zajmują, czy może z obaw przed ryzykiem podejmowania decyzji?

A korupcja? Może czasem im nie tyle się nie chce, co po prostu ktoś zadbał o to aby tak było? Albo co gorsza zadbał o to, by w WTT znalazły się określone, korzystne dla niego, zapisy?

– Wydatki na uzbrojenie to są zawsze ogromne pieniądze. Produkcja i sprzedaż uzbrojenia jest więc bardzo dochodowym zajęciem. A przy każdym dochodowym przedsięwzięciu ujawniają się różnego rodzaju interesy i ludzie, którzy zabiegając o kontrakty postępują niekoniecznie rzetelnie i uczciwie. Jest w tym obszarze działanie przyjmowane jako właściwe w świecie zachodnim, a mianowicie lobbing. W naszej świadomości tymczasem działania lobbystyczne kojarzą się negatywnie. Dlaczego? Może dlatego, że lobbystami są czasem ludzie, którzy nie powinni zajmować się lobbingiem tylko siedzieć w więzieniu.
Inną sprawą, z którą nie potrafimy sobie do końca poradzić, bywa oddziaływanie tajnych służb – mam w tym zakresie własne przykre doświadczenia. A pamiętajmy, że również sojusznicy takim instrumentem mogą rozgrywać swoje interesy. Jeżeli chcemy kupić drogie uzbrojenie, to państwo, które może je zaproponować użyje wszystkich środków by nas „przekonać” do jego oferty. Z tym trzeba się liczyć bowiem nasz interes nie musi być tożsamy z interesem obcego producenta uzbrojenia.

Wspomniał Pan, że na zakupy nowego sprzętu i uzbrojenia dla polskiej armii należy spojrzeć także od strony strategicznej…

– Zdecydowanie tak. W debacie publicznej i w mediach dominuje takie podejście wprost – ile pieniędzy i na jakie uzbrojenie wydamy. Na ogół nie ma rozważań dlaczego zamierzamy wyposażyć wojsko w taką, a nie inną broń. Po co jest ona nam w ogóle potrzebna? Tymczasem tworząc plan technicznej modernizacji armii od tego typu analizy powinniśmy zacząć.

Jak to, nie wiemy po co kupujemy uzbrojenie? Do obrony ojczyzny.

– A do jakiego rodzaju obrony? Jak ją zamierzamy wykonać? Broń jest przecież narzędziem, przy pomocy którego mamy wykonać pracę, czyli obronić Polskę. Są powiedzenia, że ktoś łopatą zabija komara, lub porywa się z motyką na słońce. Trzeba zawsze do zadań dobierać narzędzia, a nie zadania przykrawać do narzędzi. Dlatego dopiero po ustaleniu jak będziemy się bronić można stwierdzić czym to zrobimy. To są kluczowe pytania na które trzeba odpowiedzieć nim zaczniemy kupować broń sięgając po pieniądze podatników. Niestety w tej sprawie ciągle nie padają właściwe odpowiedzi. Przyjęto dosyć dawno, jeszcze w okresie II RP, takie założenie: mamy za mało sił więc będziemy mogli obronić się tylko dzięki wsparciu potężnego sojusznika.

Jak to przekłada się na zakupy zbrojeniowe?

– Otóż przyjmując powyższe założenie starano się robić wszystko aby niejako przypodobać się temu sojusznikowi, przekonać go, że Polska jest cennym partnerem, zasługującym na odwzajemnienie, a wiec na udzielnie jej pomocy w potrzebie. Chcąc być dziś użytecznym, np. dla USA, Polska uczestniczy zbrojnie w operacjach sojuszniczych tworząc zdolności ekspedycyjne własnych sił zbrojnych. Jak spojrzymy na proces zakupów od momentu wstąpienia do NATO okaże się, że uzbrajaliśmy naszą armię pod potrzeby zagranicznych misji. Tworzenie zdolności ekspedycyjnych odbywało się kosztem potrzeb w zakresie obrony własnych granic. Zobaczmy w jakim stanie mamy dziś obronę polskiej przestrzeni powietrznej i morskiej, jak wyglądają wojska pancerne i zmechanizowane i stan rezerw osobowych. Zresztą skoro sposobem na odparcie agresji ma być wsparcie sojusznicze, którego udzieli NATO, a w praktyce USA, to nasze wojsko tworzymy tak, aby mogło wykonywać zadania bojowe w ramach amerykańskiej koncepcji bojowego użycia sił zbrojnych.

Na przykład kupując rakiet dalekiego zasięgu?

– Tak, jako uzupełnienie możliwości militarnych sojuszników.

Czym w Pana ocenie grozi nam takie stawianie na sojusz? Czy Polska jest w stanie obronić się sama?

– Nie tak należy postawić pytanie. Teoretyk sztuki wojennej generał Clausewitz wymieniając środki jakich państwo powinno użyć do obrony mówił, że pomoc sojusznicza jest na końcu listy. Na pierwszym miejscu powinny być własne zdolności obronne – sojusznicy mogą przecież odmówić wsparcia. W Polsce wśród środków obrony na pierwszym miejscu umieszczono jednak pomoc sojuszniczą. Co się stanie jeśli sojusznicy zawiodą, jak zdarzyło się we wrześniu 1939 roku? Polska powinna dysponować strategią mówiącą co wówczas zrobimy. Moim zdaniem jesteśmy w stanie zbudować system obrony, który będzie potencjalnemu agresorowi pokazywał, że Polska jest krajem bardzo trudnym do podbicia. Powinniśmy stworzyć strategię wskazującą jak wojny uniknąć odstraszając nieprzyjaciela naszymi możliwościami stawienia oporu.

Jak to zrobić?

– Nie osiągniemy efektu odstraszającego wystawiając tylko wojska operacyjne uzbrojone w ograniczoną ilość rakiet i samolotów. Polska powinna zbudować powszechny system obrony, wytworzyć powszechną zdolność społeczeństwa do oporu zbrojnego. Groźba podjęcia przez Polaków masowych działań asymetrycznych zarysuje przed agresorem perspektywę ugrzęźnięcia w konflikcie, który nie da mu szybkiego zwycięstwa. Dowodzą tego wojny prowadzone przez nowoczesne armie z przeciwnikami asymetrycznymi. Dlatego nasze przygotowania do takiego wariantu obrony kraju powinno podziałać trzeźwiąco na agresora. Eksperci wojskowi są zgodni, że chcąc efektywnie okupować jakiś kraj trzeba mieć dwudziestu okupantów na jednego asymetrycznego „partyzanta”. Stąd przy masowości polskiego oporu najeźdźca po prostu nie będzie miał sił aby go sparaliżować i Polskę okupować.

A czy jesteśmy w stanie wyszkolić taką masę żołnierzy?

– Zdaje się, że jak dotąd na dobrą sprawę nie wiemy ilu tych żołnierzy potrzebujemy. Przeszkolenia wojskowego od dnia likwidacji zasadniczej służby wojskowej nie ma i nie mamy rezerwistów, których można by zmobilizować w razie zagrożenia wojennego. W innych państwach jest standardem osiąganie wysokiego odsetka przeszkolonych wojskowo obywateli. Polska od tego zdecydowanie odstaje. Konstytucja RP nakłada na obywateli obowiązek obrony Ojczyzny. Powstaje pytanie jak obywatel ma go wykonać skoro nie odbył przeszkolenia wojskowego? Przyjęto fałszywe założenie, że kraju mają bronić żołnierze zawodowi. Ciągle, gdy pada słowo pobór, politycy gorączkowo zapewniają, że nie zamierzają przywracać obowiązkowej służby wojskowej. Ojczyznę będą bronić tylko ci co zechcą, jacyś ochotnicy. To przecież kuriozalne rozwiązanie. Zanim więc zaczniemy poszukiwać ludzi zdolnych do prowadzenia działań asymetrycznych należałoby przywrócić normalny stan w szkoleniu wojskowym obywateli.

No ale podstawowym narzędziem oporu mają być jednostki operacyjne. W Pana ocenie jaki sprzęt powinien do nich trafić w najbliższym czasie?

– Proponuję stworzenie Zrównoważonego Systemu Obrony Kraju w którym wojska operacyjne są jednym z kilku elementów tego systemu. W mojej koncepcji wojska operacyjne odgrywają istotną, ale jednak nie podstawową rolę. Ale o skuteczności systemu decyduje jakość każdego elementu, a więc wojska operacyjne powinny mieć odpowiednie w obronie nowoczesne uzbrojenie. Uwzględniając te okoliczności priorytetem powinno być pozyskanie systemów przeciwrakietowych i przeciwlotniczych. Dziś rozpoznanie obrazowe jest na takim poziomie, że o przygotowaniach do ataku wojsk lądowych przeciwnika będzie wiadomo wcześniej. Ale inne rodzaje sił zbrojnych mogą działać z zaskoczenia. Uderzenie środkami napadu powietrznego, zwłaszcza rakietami, trudno będzie rozpoznać zanim rakiety opuszczą wyrzutnie. Stąd tak ważna jest obrona przestrzeni powietrznej. Zostając zaś w tej przestrzeni należy dodać, że bardzo ważne jest pozyskanie nowych śmigłowców uderzeniowych. Odegrają one istotną rolę w obronie kraju reagując bezpośrednio na polu walki. W siłach lądowych mamy kwestię modernizacji czołgów i wprowadzenie na uzbrojenie nowego bojowego wozu piechoty. Same Rosomaki nie wystarczą. Wreszcie straszliwie zaniedbana Marynarka Wojenna. Trzeba uzdolnić rakiety nadbrzeżne do rażenie celów w całym zasięgu i wprowadzić na stan floty nowe okręty. Żałuję bardzo, że tak fatalny obrót miała realizacja programu budowy korwet, które są bardzo potrzebne. Tym którzy twierdzą, że okręty są zbędnym wydatkiem polecam spojrzenie na mapę. Biorąc pod uwagę Kaliningrad to Bałtyk staje się głównym kierunkiem z którego może przyjść atak. Z drugiej strony Polska będzie otrzymywać wsparcie sojusznicze morzem, od strony cieśnin duńskich. Operowanie w tych rejonach Bałtyku wymaga posiadania odpowiednich sił morskich. Nawet dwa dywizjony nadbrzeżne rakiet tego problemu nie rozwiązują. W kwestii uzbrojenia wojsk operacyjnych mamy więc sporo do zrobienia bowiem braki i zaniedbania są ogromne.

Dziękuję za rozmowę

 

Za: Romuald Szeremietiew FB, 21 kwietnia 2017 r.

Strona Romualda Szeremietiewa na Facebooku    >    >    >   TUTAJ .

 

Więcej artykułów Romualda Szeremietiewa na naszym portalu  >   >   >  TUTAJ.

 

Zdjęcie tytułowe za Technowinki – Onet.pl / wybór wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.04.21.
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci