„Kresowiak” Rotfeld i jego Eberhardt czyli stalinięta i akcja „Wisła”.


Podsmażam na masełku kaczuszkę, jak to po Świętach Wielkiej Nocy  ale spokój konsumpcji nie jest mi dany, bowiem okazuje się, że słynny „ruski agent” ks. Isakowicz Zaleski podważa najnowsze a zarazem najsłuszniejsze  ustalenia „trustu mózgów” pod nazwą Ośrodek Studiów Wschodnich zlokalizowanego w okolicach MSZ za jakieś 9 mln zł rocznie. I ma pretensje do samego pana dyrektora owegoż OSW, że rozesłał złote myśli swoich mózgowców do różnych instytucji państwowych RP , w tym do wojewodów. Opracowanie nosi tytuł „Siedemdziesiąta rocznica akcji „Wisła” – zarys problemu dla Polski”.
No i czego czepił się ks. Isakowicz Zalewski, znowu lejąc wodę na młyn ruskiego czekisty? Ano czepił się takich drobiazgów jak praktycznie –nowa doktryna państwowa w odniesieniu do operacji wojskowej PRL dokonanej w okresie kwietnia –lipca 1947 r. a polegającej na wysiedleniu z obszaru Bieszczad i wschodniego Beskidu ok. 100 tysięcy Ukraińców i Łemków na przyłączone do Polski Pomorze Zachodnie oraz osiedlenie ich w rozproszeniu. Operację poprzedziło 3 lata nieudanych prób spacyfikowania przez Wojsko Polskie – zbrojnych oddziałów OUN UPA, które mordowały Polaków i terroryzowały miejscowych Ukraińców , kiedy AK już dawno się rozwiązała.  Tak przynajmniej uczono mnie w szkole i opowiadano w domu, ale jak się okazuje,  zupełnie niesłusznie.

Oto bowiem Ośrodek Studiów Wschodnich pod światłą dyrekcją pana dr Adama Eberhardta ustalił  i podał do powszechnej wiadomości, że ta cała operacja „Wisła” była : „..czystkę etniczną, stanowiącą zbrodnię przeciwko ludzkości”.

A jeden rozdział opracowania traktuje o „…oczekiwanych działaniach  organizacji kresowiackich i neoendeckich..”.  Przy okazji okazało się, że OSW ma ambicje w zakresie słowotwórstwa. Słowo „kresowiacki” przejdzie do historii jako forma najwyższej pogardy i lekceważenia wobec Obywateli Polskich – zamieszkujących 51% terytorium II RP a w czasie II WW ofiar masowych wywózek do gułagów i ofiar czystki etnicznej  dokonywanej przez niemieckich okupantów i ich „wychowanków” z OUN UPA.

Ale szybki rzut oka na życiorys naukowy i zawodowy szanownego pana dyrektora Eberhardta
pozwala zrozumieć te nowe rewolucyjne treści.

Pan Adam Eberhardt w przeciwieństwie do charyzmatycznego założyciela Ośrodka Studiów Wschodnich śp. Marka Karpa , nie próbował w swojej krótkiej lecz pełnej awansów karierze zawodowej – wychodzić „przed szereg”. A jego życiorys jest dyskretnie niekonkretny co do dat. Jedyną pewną jest data urodzenia – rok 1975 ale poza tym „standardowo” czyli „bez ojca i matki”. Ukończył „kiedyś tam” studia magisterskie w Instytucie Studiów Międzynarodowych UW a w 2008 r. uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych. Poza tym wiadomo, że w sierpniu  2015 r. pan Eberhardt został odznaczony przez pana Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski  „ za wybitne osiągnięcia w pracy zawodowej i działalności społecznej”.

Identyczne odznaczenie otrzymał wówczas ówczesny szef OSW pan Olaf Osica a także 34 inne osoby w tym pani Róża Rzeplińska, pan Zbigniew Niemczycki, pani Maria Dmochowska i pan Piotr Fronczewski.

A ostatnia znana data to rok 2016 – mianowanie na dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich.
Natomiast przebieg kariery zawodowej i działalności politycznej należy odtwarzać metodą badań archeologicznych, przekopując się przez zasoby Internetu.  Kariera zawodowa pana Eberhardta sprowadza się do trzech posad stałych i kilku „fuch na boku”: w nieznanej kolejności i czasie pan dyrektor Eberhardt pracował:  jako korespondent PAP w Moskwie, jako „ekspert i kierownik biura” w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych oraz „od kiedyś tam” jako analityk w Ośrodku Studiów Wschodnich aby zaawansować w roku 2008 na wicedyrektora OSW a w 2016 na dyrektora.

Państwowy Instytut Spraw Międzynarodowych sięga korzeniami jeszcze roku 1947, kiedy jego dyrektorem był tow. Pułkownik Marian Muszkat (Maus Mendel Muskat) ,przedwojenny prawnik i wojenny sowiecki politruk i wielbiciel doktryn prawnych samego Andrieja Wyszynskiego generalnego prokuratora ZSRR. Ostatnio dyrektorem tego podmiotu jest pan dr. Sławomir Dębski, nie tak dawno dyrektor podmiotu o nazwie Centrum Polsko Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.  Oraz członek Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych. To o tyle ciekawe, że młody pan dyrektor Eberhardt też jest członkiem tej  „Polsko Rosyjskiej Grupy”. A tutaj prostą drogą dochodzimy do giganta polityki zagranicznej III RP czyli do samego prof. Adama Daniela Rotfelda, szefa tej Grupy od roku 2002 do co najmniej 2012.

Albowiem wiele wskazuje na to, że pan dr Adam Eberhardt cieszy się sympatią i opieką (naukową?) profesora Adama Daniela Rotfelda  już od ładnych paru lat.

I tak na przykład w roku 2006 obaj panowie spotkali się  w Lublinie w. na konferencji pt. „Aktualność przesłania paryskiej »Kultury« w dzisiejszej Europie” w ramach obchodów Roku Giedroycia. Konferencja zorganizowana została przez Instytut Europy Środkowo Wschodniej była podzielona na trzy bloki. W pierwszym dniu poświęconym historii „Kultury” referaty wygłosili m.in.: Bohdan Osadczuk, Adam Michnik, Krzysztof Pomian, Natalia Gorbaniewska i znany bojownik o wolność i demokrację pan Basil Kersky.
W drugim dniu poświęconym przemianom Europy Środkowo Wschodniej po roku 1990 wystąpienia mieli m.in.: Timothy Snyder, Zdzisław Najder, Adam Daniel Rotfeld, Jacek Cichocki, Bogumiła Berdychowska i Mykoła Riabczuk.
A trzeciego dnia oddano się przemyśleniom na temat przyszłości zarówno „Kultury” jak i Mitteleuropy. I tym bloku mieli swoje wystąpienia m.in.: Andrzej Ananicz, Mykoła Riabczuk, Paweł Kowal, Zbig Pełczyński oraz pan Adam Eberhardt.

Ten zestaw nazwisk będzie się powtarzał w takiej czy innej konfiguracji w sprawach dotyczących polityki wschodniej.

Przy okazji konferencji odbyły się promocje książek Timothy Snydera i Adama Daniela Rotfelda. A skoro jesteśmy przy książkach, to  w 2008 r. pan Adam Eberhardt wydał książkę pt.:” Gra pozorów. Stosunki rosyjsko-białoruskie 1991-2008” i został zaszczycony bardzo pochlebną recenzją przez samego profesora Adama Daniela Rotfelda byłego ministra spraw zagranicznych. Recenzja jest następującej treści: „…Monografia Adama Eberhardta jest dziełem pionierskim. Nie ma w Polsce ani w literaturze światowej tak kompetentnej i dogłębnej analizy stosunków między Rosją a Białorusią. Autor poddał krytycznej analizie relacje polityczne, gospodarcze i wojskowe między obu krajami. Praca dra Eberhardta to niezastąpione kompendium wiedzy o Białorusi, jej społeczeństwie i elitach….”.  Który doktorant nie chciałby mieć takiej opinii.

W lipcu 2009 r. TVP podała do wiadomości, że  zdejmuje z programu TVP Info cykl programowy „Studio Wschód” i że wróci do tego cyklu we wrześniu ale w ograniczonej wersji budżetowej bez możliwości finansowania łączenia się ze studiami zagranicznymi.

I natychmiast grupa osobowości  politycznych zmobilizowała się i wystosowała Apel do władz TVP z żądaniem przywrócenia Studia Wschód w niezmienionej wersji programowej. Pod apelem podpisali się m.in.: Adam Rotfeld – Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, Jadwiga Staniszkis –Polska Akademia Nauk, Eugeniusz Smolar – Centrum Stosunków Międzynarodowych, Paweł Kowal – Parlament Europejski, Krzysztof Bobiński – Fundacja Unia & Polska, Jan Piekło – Fundacja …..PAUCI, Adam Eberhardt – Ośrodek Studiów Wschodnich, Sławomir Dębski – Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, Stanisław Ciosek – Stowarzyszenie Wspierania Współpracy Gospodarczej ze Wschodem, Marcin Wojciechowski – Gazeta Wyborcza.

 

W 2009 r. nazwiska obu panów pojawiły się w numerze 2/2009 kwartalnika o nazwie „Nowa Europa Wschodnia” wydawanego przez Fundację Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego , nr KRS 0000013264, z siedzibą we Wrocławiu na Placu Biskupa Nankiera 17. Wg sprawozdania fundacji za rok 2009 zajmowała się ona tak ciekawymi sprawami, jak goszczenie (wielokrotne) pracowników ukraińskich służb granicznych, we współpracy z Fundacją im. Batorego szkolenie samorządowców ukraińskich pt. „samorząd bliżej obywatela” , niezliczone wizyty „profesjonalistów ukraińskich” np. z przemysłu węglowego , wycieczki dla młodzieży etc.

W numerze 2/2009 „Nowej Europy Wschodniej” mamy wypowiedzi na temat  „Od Giedroycia do Partnerstwa Wschodniego. Dwadzieścia lat polskiej polityki wschodniej 1989-2009” takich wybitnych ekspertów jak: Zdzisław Najder, Jan Piekło, Bartłomiej Sienkiewicz, Maria Przełomiec, Aleksander Smolar, Adam Daniel Rotfeld, Adam Eberhardt, Sławomir Dębski czy Marcin Wojciechowski.

Krótka przerwa na rok 2010 a w 2011 r. już mamy 9-11 maja 2011 r. konferencję na temat: „Polska –Rosja w kontekście bezpieczeństwa transatlantyckiego”. Słowo wstępne wygłosił Adam Daniel Rotfeld a wśród panelistów znaleźli się tacy wybitni znawcy tematu jak: prof. Roman Kuźniar, ambasador  Jerzy Bahr, Krzysztof Bobiński, Adam Eberhardt, Janusz Onyszkiewicz a na ostatnim panelu to już było „gęsto”: dr Aleksander Smolar, dr Paweł Świeboda, dr Olaf Osica, prof. Adam Rotfeld.

To się już robi trochę nudne a mamy jeszcze rok 2012. A tutaj na jedną nóżkę wyjazd do Łucka , gdzie odbyło się „wyjazdowe posiedzenie Polsko Ukraińskiego Forum Partnerstwa- już trzecie, bo poprzednie miały miejsce w Kijowie i Warszawie.  W trzydniowym programie wzięli udział m.in. przewodniczący Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego Janusz Onyszkiewicz (politolog podobno, a mnie się wydawało, że –fizyk), wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Adam Eberhardt, dyrektor Fundacji Współpracy Polsko Ukraińskiej PAUCI Jan Piekło i prezes Polskiej Fundacji Solidarności Międzynarodowej Krzysztof Stanowski.

Tutaj zabrakło pana Adama Rotfelda, ale został przypomniany pan prezydent Aleksander Kwaśniewski i jego historyczne wystąpienie w roku 2002 „w temacie operacji Wisła”. Ujęto tę kwestię w sprawozdaniu następująco: „… Dziesięć lat minęło od tej pory, gdy ówczesny Prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski wystosował list do Ukraińców-ofiar Akcji „Wisła”. Został on pierwszym polskim politykiem najwyższego szczebla, który potępił publicznie akcję karalną i nazwał ją „symbolem wszystkich niegodziwości wyrządzonych przez ówczesne władze komunistyczne ludności ukraińskiej w Polsce…”.

Natomiast cały rok 2012 poświęcony był comiesięcznym debatom „w najlepszym towarzystwie” na temat „ Przyszłość Europy. Polska perspektywa” pod światłym patronatem pana prezydenta Bronisława Komorowskiego. I na przykład taka „debata czwarta” to dyskusja na temat  „Polityka sąsiedztwa Unii Europejskiej” odbyła się 26 czerwca 2012 r. z udziałem m.in. prowadzenie Roman Kuźniar, głos otwierający: Tadeusz Mazowiecki, dyskusja: Adam Eberhardt, Konstanty Gebert, Jerzy Osiatyński, Jan Piekło, Maria Przełomiec, Marcin Święcicki a podsumowanie: pan Prezydent Bronisław Komorowski. Debata piąta musiała też być fascynująca: odbyła się 10 października 2012 r. na temat „Perspektywy globalnej roli Unii Europejskiej” a udział w niej wzięli : Roman Kuźniar, Tadeusz Mazowiecki jako otwierający i jako paneliści m.in. Aleksander Smolar, Paweł Świeboda. Natomiast wśród dyskutantów warto zwrócić uwagę na Adama Rotfelda, Bogdana Klicha i Ryszarda Petru. Tak, tak. Rychu Petru już był „brany pod uwagę”.

Jeśli jeszcze do tej pory ktoś nie zrozumiał, dlaczego Ośrodek Studiów Wschodnich był w stanie opublikować dzieło mówiące o Operacji „Wisła” jako o „czystce etnicznej” i „zagrożeniach ze strony neo-endeków”, warto może dorzucić informację, iż jakoś tak  w polityce zatrudnienia OSW zdarzało się , iż np. późniejszy ambasador RP w Rosji (2010-2014) pan Wojciech Zajączkowski kiedy pracował w latach 1991-1997 w OSW to jednocześnie w latach 1993-1998 pełnił funkcję Dyrektora Forum Europy Środkowo Wschodniej w Fundacji im. Batorego w Warszawie. A pan Jacek Cichocki pracownik OSW w latach 1992-2008, w tym w latach 2004-2007 dyrektor OSW – w latach 1995-1997 równolegle z pracą w OSW pracował na stanowisku asystenta programowego w Fundacji im. Batorego w Warszawie. Pan Jacek Cichocki 18 listopada 2011 r. został powołany przez Bronisława Komorowskiego na stanowisko ministra spraw wewnętrznych. I mógł spotykać się z ukraińskimi pogranicznikami i organizacjami pozarządowymi np. z panem Tymą.

Pan dr Olaf Osica , który był dyrektorem OSW w latach 2011-2016 jest nie tylko absolwentem Instytutu Stosunków Międzynarodowych na UW ale też był stypendystą GFPS – Stowarzyszenia Naukowo-Kulturalnego w Europie Środkowej i Wschodniej – finansowanego przez Fundację Współpracy Polsko Niemieckiej pod patronatem Władysława Bartoszewskiego i Gesine Schwann. Wśród „absolwentów” znajdują się też m.in. Róża Gräfin von Thun und Hohenstein de domo Woźniakowska, Adam Krzemiński (Polityka , Die Zeit), Sławomir Sierakowski, Gabrielle Lesser (Tageszeitung).

Z kolei pan Jacek Borkowicz pracownik OSW w latach 1991-1993  i 2005-2007 w okresie 1990-1991 był dziennikarzem i korespondentem w Wilnie Gazety Wyborczej a w latach 1994-1995 w Fundacji Polsko Niemieckie Pojednanie. Współpracuje z miesięcznikiem „Więź”. Jego kolega  z wypraw w góry Wojciech Górecki pracownik OSW od roku 1993 do chwili obecnej ,w latach 1995-1999 współpracował z kwartalnikiem „Nigdy Więcej” zajmującym się programowo „zwalczaniem polskiego antysemityzmu, ksenofobii, rasizmu i nacjonalistycznego pojmowania świata” a „promowaniem wielokulturowości”.
A więc mieliśmy/mamy do czynienia z sytuacją, gdy tzw. analitycy polityczni „pracujący dla rządu” jednocześnie stale  lub dorywczo pozostawali w duchowym oczywiście kontakcie z organizacjami George’a Sorosa lub rządu niemieckiego. Którzy w kwestii Ukrainy i Polski mają własne  interesy polityczne.

A teraz w OSW rządzi do spółki z panem Osicą pan Adam Eberhardt – pupil pana profesora Adama Rotfelda.

A kim jest pan profesor Rotfeld?  Życiorys pana profesora Rotfelda można odtworzyć jako tako od 13 roku jego życia. Bowiem dopiero w wieku lat 13 został przywieziony do Polski z ZSRR w 1951 r. oficjalnie jako „polski sierota o nazwisku Rotfeld a może Czerwiński”. Mieli go wyszukać w ZSRR i przywieźć do PRL ludzie z ambasady PRL w Moskwie. Brak natomiast danych o tym, kim byli ci ludzie.
Oficjalny życiorys pana profesora Adama Rotfelda opublikowany w wersji polskiej, rosyjskiej i angielskiej u docenta wiki podaje, iż jest on urodzonym w Przemyślanach niedaleko Lwowa dzieckiem adwokata Leona Rothfelda i jego żony Berty, zamordowanych przez Niemców w 1943 r. W 1941 r. miał się ukrywać z matką i siostrą w lasach wokół Przemyślan i został przez nie oddany pod opiekę zakonników grekokatolickich w Ławrze Uniowskiej. Miał wtedy około 3 lat. Rodziców nigdy nie zobaczył, siostra odnalazła się po wojnie. Kiedy weszła Armia Czerwona, klasztor został zlikwidowany a zakonnicy aresztowani przez NKWD i większość wymordowana w śledztwie lub w łagrach.
W 1946 r. Adam Rotfeld miał być przeniesiony do państwowego domu dziecka w pobliskim Złoczowie. Został przywieziony w grupie dzieci, które w Polsce miały krewnych a on takich nie miał. Umieszczono go w domu dziecka w Krakowie.

W 1955 r. skończył liceum i dostał się do najbardziej elitarnej szkoły wyższej w stalinowskiej Polsce – Szkoły Głównej Służby Zagranicznej w Warszawie, powołanej w 1947 r. jako Akademia Nauk Politycznych w Warszawie. Jest to uczelnia, na temat której wykładowców i absolwentów informacje są bardziej niż szczątkowe. Więcej danych można znaleźć o Akademii Sztabu Generalnego. Ukończył ją w 1960 r. a w 1961 rozpoczął pracę w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Pracował tam do roku 1989 r.

W 1989 r. otrzymał posadę Dyrektora szwedzkiego Stockholm International Peace Reaserch Institute (SIPRI) . Pracował tam do roku 2002. SIPRI został założony w 1966 r. a jej pierwszym szefem rady nadzorczej była Alva Myrdal, prominentna działaczka szwedzkiej partii Socjaldemokratycznej i bliska współpracownica premiera Tage Erlandera. Instytut zajmował się zagadnieniami kontroli zbrojeń, rozbrojenia i pokoju na świecie.
W 2006 został powołany przez Sekretarza Generalnego ONZ na członka a w 2008 na Dyrektora Kolegium Doradczego Sekretarza Generalnego ONZ ds. Rozbrojenia. Pastuszek z Ławry Uniowskiej zawędrował na szczyty ONZ. Zbyt piękne, aby odbyło się „poza wiedzą i zgodą” tych, co go wyedukowali  a następnie wyekspediowali w 1951 r. do PRL.

Tego rodzaju zatrudnienie obywatela PRL w 1989 r. znaczyło ścisły nadzór służb sowieckich a niewykluczone, że „pracę na zlecenie”.  Adam Rotfeld jako pracownik PISM specjalizował się w zagadnieniach obronności, kontroli zbrojeń, rozbrojenia etc. i w związku z tym uczestniczył w delegacjach KBWE do Belgradu, Wiednia. Czyli „człowiek cienia”. I bezwzględnie musiał to być zaufany człowiek Moskwy.

I dlatego warto może zerknąć na „życiorys alternatywny” jaki został zamieszczony na portalu www.lustracja.net, gdzie jakaś dobra dusza zamieściła życiorys jaki Daniel Rotfeld miał napisać jako uczeń II klasy Liceum w 1955 r. Uczeń Rotfeld pisze w nim co następuje: „…Urodziłem się 4 marca 1938 r. w Przemyślanach. Przebywałem tam do 1941 r. Od tego czasu musiałem ukrywać się z matką i siostrą. Najprawdopodobniej   w roku 1943 zaginął ojciec – jako oficer Armii Radzieckiej. Matka ginie w 1942 r. z rąk Gestapo. Po wyzwoleniu tj.od 1945 r. uczęszczam do Szkoły w Przemyślanach, pozostając na utrzymaniu siostry, która pracuje w charakterze laboranta w f-ce spirytusowej. W 1948 r. zostaję przyjęty do organizacji pionierskiej. Wraz z wyjazdem siostry opuszczam Przemyślany i rozpoczynam naukę we Włodzimierzu okr.Rówieński (1949). Kończę 7 klas. W 1951 r. zostaję przyjęty do organizacji komsomolskiej….”.

Do tego życiorysu dorzucono notatkę operacyjną z 14 X 1957 r. sporządzoną przez mjr Fr.Krawczyka z Wydz. VII Dep. I MSW dot. działań operacyjnych w Londynie wobec niejakiego Romana Rostowskiego pracującego w urzędzie skarbowym. W ostatnim akapicie notatki jest informacja, że :”..od strony kraju ustalono, że w Warszawie przebywa jego dalszy krewny Rotheld Adam Daniel –student II roku Szkoły Głównej Służby Zagranicznej lat 19…”.

Tym sposobem docieramy wg najlepszej spiskowej teorii dziejów do ministra  Jacka Rostowskiego „człowieka bez PESELA” – syna Romana Rostowskiego a wnuka Jakuba Rothfelda ur. 1884 w Bukaczowcach.  Jakub Rothfeld profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza i wybitny neurolog zmienił nazwisko na Rostowski w 1940 r. po przybyciu do Anglii. Odległość od Bukaczowców do Przemyślan to ok. 50-60 km. Może i rodzina. Kto ich tam wie.
Ta historia jest tak samo prawdopodobna jak każda inna. Prawdziwego życiorysu Adama Rotfelda już raczej nie poznamy a wobec tej oszałamiającej kariery możliwej tylko dzięki życzliwemu poparciu najwyższych czynników moskiewskich rodzą się raczej fantastyczne przypuszczenia.
Tak czy owak retoryczne pytanie zadane publicznie przez profesora Cenckiewicza o to, jak jest możliwe, aby człowiek z tak niejasnymi powiązaniami z SB (a to jest wersja optymistyczna, bo są jeszcze stare dobre służby sowieckie) mógł w III RP otrzymywać tak wysokie stanowiska  w strukturach władzy i przy źródłach informacji.

No i na koniec pytanie o elementarny profesjonalizm Ośrodka Studiów Wschodnich. Wystarczy posłuchać 20 minut wykładu dr Andrzeja Zapałowskiego z Uniwersytetu Rzeszowskiego pt.: „Operacja Wisła na Podkarpaciu 1947-2017. Fakty i mity” – na podstawie studium przypadku Powiatu Przemyskiego. Z wykładu tego wynikają bezspornie dwie rzeczy: operacja „Wisła” musiała być przeprowadzona zarówno dla ratowania życia ludności polskiej jak i ukraińskiej. Stany sotni działających w polu w roku 1947 – nie zmieniły się w stosunku do  1946 , bowiem OUN UPA zmuszała młodych Ukraińców (otaczano wioski i na siłę brano do UPA, w przypadku ucieczki chłopca do Przemyśla, powieszono jego rodzeństwo) do służby w UPA.  A bezpieka OUN UPA  istniała  w każdej wiosce i terroryzowała ukraińską ludność cywilną. Każda forma sprzeciwu karana była spaleniem domu albo mordem.

Listy imienne Polaków ale i Ukraińców  zarówno cywilów jak i żołnierzy Wojska Polskiego zamordowanych przez OUN UPA w Powiecie Przemyskim można sobie poczytać na stronach internetowych i to są zestawienia przerażające: w 3 miesiące ponad 100 napadów a „dowody” leżą na cmentarzach – po kilka czy kilkadziesiąt bezbronnych ofiar z każdej niemal wsi.
Jest rzeczą zadziwiającą, że  meldunki miejscowej administracji i wojska na temat napadów i mordów UPA na ludność polską i ukraińską za okres 1944 -1948 nie są zupełnie obiektem zainteresowania „ekspertów z OSW”.  I fakt, iż ofiary cywilne ukraińskie w znacznie większym stopniu padły ofiarą OUN UPA niż np. Wojska Polskiego czy UB.

Dr Andrzej Zapałowski nie jest jedynym naukowcem prowadzącym badania na ten temat ale ani on, ani inni historycy z prawdziwego zdarzenia prowadzący obiektywne badania – nie są chyba „dobrej zmianie” do niczego potrzebni, bo wyniki ich prac zakłócają „narrację fundacji Batorego” (czytaj:Sorosa ) , która jak się wydaje, nadal jest „duchowym i intelektualnym cichym ideologiem III RP”.

  1. Może warto wspomnieć, że wymienione wyżej organizacje pozarządowe jak Fundacja im Batorego, Fundacja Współpracy Polsko Ukraińskiej PAUCI pana Piekło czy Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego w Pałacu w Ludwinowie wspierana przez pana Dutkiewicza oraz ponad 55 innych organizacji pozarządowych mają od roku 2004 „związek zrzeszeń” zarejestrowany w KRS nr 0000219201 jako „platforma porozumienia” pod nazwą „Grupa Zagranica”. Od roku 2014 jest ona członkiem sieci „zagranicznej” pod nazwą CONCORD czyli Europejska Konfederacja Organizacji Pozarządowych na rzecz Pomocy i Rozwoju. Do wielkich sponsorów niektórych z tych podmiotów należy np. Fundacja im. Adenauera. O panu Sorosie wspominaliśmy. Włosi nazwaliby to „ośmiornica” a to jest stary dobry Komintern.

 

 

Pink Panther
20-04-2017

*

Niektóre z komentarzy (wybór wg.pco)

an24:

Kawał dobrej roboty wykonałaś pantero. Przesiedlenie Ukraińców było ludobójstwem, ale już wymordowanie Polaków i mordowanie Ukraińców przez UPA i OUNA – gdzie nasi historycy mają zanik pamięci (aby się nie wychylić) w latach 1944-48 (gdzie była misja wojskowa Anglosasów) już ludobójstwem nie było. Nie przypadkowo też Chiny pomijają Kijów, jako partnera podmiotowego do współpracy (http://an24.salon24.pl/772717,premier-szydlo-spotka-sie-z-prezydentem-putinem-w-pekinie)

Tak się też zastanawiam jak towarzysz Michnik i Kwaśniewski rozumuje mord swoich braci (a naszych starszych braci w wierze) – podawane są liczby od 35 do ponad 120 pogromów w Galicji Wschodniej i na Wołyniu, w których zginęło od 12 tys. do 35 tys. Żydów. Zdaniem Timothy Snydera lokalne milicje odpowiadają za śmierć prawie 20 tys. Żydów. Według Aleksandra Krugłowa w całym lipcu 1941 ofiarą zarówno pogromów ze strony czynników lokalnych oraz egzekucji niemieckich padło 38-39 tys. Żydów, najwięcej w obwodach czerniowieckim i tarnopolskim (po 9 tys. ofiar) oraz lwowskim (7 tys.). Tak się zastanawiam czy Holokaust na Ukrainie – Do początków 1942 roku zgładzono 1/3 Żydów na Ukrainie – 518 tysięcy – głównie w rejonach centralnych i wschodnich (Kijów, Mikołajów, Czernihów, Sumy, Odessa). Wołynia i Podola; proces ten zaczął się pod koniec 1941 roku i trwał do lata 1942. Getta miały powstawać w miejscowościach, w których żyło ponad 200 Żydów. Liczba gett na okupowanym terytorium USRR (w granicach z 1941 r.) wyniosła 442; największym było getto we Lwowie.
Szacunki ofiar Holokaustu w Galicji Wschodniej wahają się od co najmniej 495 tys. do 640-700 tys. Zdaniem T. Sankuhlera było to około 525 tys. ofiar, z czego:
250 tys. (48%) zginęło w obozach zagłady
215 tys. (41%) rozstrzelano lub zabito w pogromach
40 tys. (8%) zmarło w obozach pracy
20 tys. (4%) zmarło z głodu i chorób w gettach

Może coś na ten temat napisałby OSW, może pani Połaniec, pan Kowal czy Jan Piekło, a może sam „guru intelektualny obalania komuny (przepraszam obalania pól litra) Michnik by coś o tym napisał w prasie zagranicznej, poczytnej i wielonakładowej. Może niemieckiej czy brytyjskiej czy amerykańskiej.

Sami swoi. Służba służbą pogania. Sami karierowicze opłacani za polskie pieniądze, kasta wybrańców – służąca interesom anglosaskim.
Odciąć ich od kasy z pieniędzy publicznej. W dodatku Waszczykowski robi tego Jana Piekło ambasadorem na Ukrainie. Mózg się lasuje

Polityka Giedrojcia to niszczycielstwo fundamentów państwa polskiego, czyli faktycznie Rzeczpospolitej Polskiej. Utopia.

Obrońcom status quo, czyli tych którzy realizują anglosaski punkt widzenia i ich wizję i interesy – za wszelką cenę nie chcą dopuścić aby odrodziła się Rzeczypospolita z Kresami – czyli państwa które traktuje podmiotowo każdego człowieka i jeszcze w dodatku jest silne (mocarstwem regionalnym) w aspekcie politycznym, gospodarczym (zamożne – zamożnością obywateli) i społecznym. Ten republikanizm wypełniony personalizmem musiał być zniszczony przez tego Locke. To temu Locke się nie mieściło w głowie. Międzymorze pod przywództwem Polskim. Tacy ludzie i grupy są w tzw. opozycji i w Rządzie.
Pisałem o tym, że I RP ich parzy http://an24.salon24.pl/771326,panie-prezydencie-swieto-polskiej-panstwowosci-14-kwietnia,4

Jednak Ona się odrodzi. Taki paradoks – dzięki zaangażowaniu konfucjanizmu z tym garbem Marksa i Engelsa.

Wykonujesz kawał kapitalnej roboty.

 

ogrodniczka:

No i Waszczu taki elokwentny – ale głównie amerykanista – więc kto tam w MSZ-cie zajmuje się wschodem? Dziedziczak? Też mi się ostatnio nie podobał w rozmowie z dziennikarzem w Tv Trwam.
Po prostu należy odciąć od cycka MSZ – po takim tekście i takich sformułowaniach. Niech tam Soros daje CAŁĄ kasę i inni podobni mu sponsorzy. Będzie wtedy więcej pieniędzy dla 1500 dzieci z programu 500+
Kiedyś, parę lat temu w mieście powiatowym okołowarszawskim, było zorganizowane spotkanie z ks. Isakowiczem -Zaleskim (chyba przez klub GP – ale nie jestem do końca pewna). Przy okazji spotkania dowiedziałam się, że były wielkie trudności z udostępnieniem sali na miejsce spotkania. Kościół odmówił też (!) – mimo, że ma świetnie dostosowany budynek do takich wydarzeń. W rezultacie odważył się właściciel budynku przystadionowego na krańcu miasta.
Mam nadzieję, że ks. Isakowicz spisuje to wszystko w jakimś dzienniku, który opublikowany po latach posłuży do ewentualnej rewizji historii. Bo własny blog Księdza to nie wszystko.
Dzięki za notkę – wszystkie dotyczące kresowych tematów czytam namiętnie – mój Tata z Rodziną pochodził spod Kamieńca, potem osiedlili się w Krzemieńcu.

 

pink panther:

Nikt nikogo nie odetnie od „cycka MSZ” bo „tak ma być”. Tyle, że entuzjaści i wielbiciele OUN UPA czasem nieco „przesadzają z narracją” i stąd mamy za własne pieniądze jako podatnicy – takie cuda jak ostatni „produkt OSW” o „operacji „Wisła” jako „czystce etnicznej”. Ksiądz Isakowicz Zaleski stracił rodzinę ‚z ręki UPA” ale „ma cicho siedzieć” żeby wrażliwe serduszka starych wiarusów i ich potomków nie pękły. A jak nie, to znaczy , że on „agent Putina” a przeciwieństwie do Adama Daniela R., który „agentem Putina” być nie może, bo jak. Tak samo jak Kościo Gebert, którego tatuś co prawda był agentem ZSRR ale w USA. A to się nie liczy. :)))
Wiesława:
Uzupelniając biogram Adama Daniela Roothfelda dodam, ze ten osobnik był współprzewodniczącym polsko-rosyjskiej komisji historycznej ds trudnych. Jego dzialalność w tej komisji przyniosla więcej szkód niz pozytku, tak przynajmniej twierdzi prof. Andrzej Nowak.
I ja się z nim zgadzam, bowiem w 2008 roku komisja zaczęła lansować opinię, że śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej, prowadzone przez Główną Komisję Badania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu, powinno być jak najszybciej umorzone, aby ni zaogniać stosunków z Rosją.Później z tego samego klucza zaczęli śpiewać politycy i zurnaliści z GW i Polityki. Kiedy Sejm podjął uchwałę w której podkeślono ludobójczy charakter zbrodni katyńskiej wtedy Andrzej Wajda orzekł, że „Słowo „ludobójstwo” nie oddaje sprawy w przypadku Katynia”, prof. Janusz Symonides mówił „Gazecie Wyborczej”, że nie będzie łatwo udowodnić ludobójstwa w przypadku rozstrzelania polskich oficerów.

Szczególnie gorąco kwestionowali ludobójczy charakter zbrodni katyńskiej publicyści Gazety Wyborczej – jeden z nich stwierdził z satysfakcją: „Uznanie Katynia za „ludobójstwo”” jest dziś tylko postulatem środowisk związanych z PiS”.
A Marcin Wojciechowski przestrzegał, że „Uchwała Sejmu uznająca Katyń za ludobójstwo zaszkodzi tym środowiskom w Rosji, które chcą uczciwego dialogu z Polską. Jeśli ktoś więc ma interes w tym, by było między naszymi krajami gorzej, powinien jeszcze głośniej krzyczeć, że Katyń był ludobójstwem”. W Sejmie Stefan Niesiołowski krzyczał: „To była zbrodnia wojenna. Ludobójstwo to zagłada narodu. W historii do tej pory były dwa ludobójstwa: Holokaust i Wielki Głód na Ukrainie. Katyń to było coś innego”.

Nie trzeba tłumaczyć, że kwestionowanie katyńskiego ludobójstwa było sprzeczne z polską racją stanu. Natomiast było i jest zgodne z racją stanu Federacji Rosyjskiej, której prokuratorzy w 2004 roku umorzyli śledztwo w sprawie tej zbrodni. Uzasadnienie tego umorzenia – zbrodnia katyńska nie była ludobójstwem, a polscy oficerowie zostali zabici w ramach zbrodni pospolitej, urzędniczej, polegającej na „naruszeniu dyscypliny służbowej” przez funkcjonariuszy NKWD, czyli takiej, która uległa przedawnieniu.

 

pink panther:

Jeśli tow. Adam Daniel R. był tak „państwowotwórczy” w sprawie śledztwa katyńskiego, to moje podejrzenia, że on „ukochał ZSRR bez granic” jako ten „komsomolec z roku 1951” – rosną. Przyjmując totalnie spiskową teorię dziejów, może być po prostu Rosjaninem pilnującym interesów rosyjskich. On jest największym bo jedynym „ekspertem” od najbardziej wrażliwej tematyki – czyli – uzbrojenia, rozbrojenia, handlu bronią etc. Ciekawe, czy komuś w III RP przekazał swoją wiedzę idąc na emeryturę.
PS. O ile pamiętam, Niesiołowski wykształcił się na speca od komarów i muszek owocówek. Mógłby się zrealizować w pszczelarstwie. Ale on chce się wypowiadać w sprawach prawa międzynarodowego, do czego kwalifikacji nie ma. Typowe w III RP.

 

35stan:

„Tak, tak. Rychu Petru już był „brany pod uwagę”.”
Musiał być brany „pod uwagę” bo w 2012 roku zaczął się kryzys w polityce resetu USA-Rosja w związku z Syrią.
USA planowało obalić rządy Baszara al-Assada jako warunku koniecznego do rozpoczęcia wojny z Iranem mającej na celu zlikwidowanie programu atomowego tego kraju, zagrażającego Izraelowi.
Obama przygotowując prowokację, która miała w opinii publicznej usprawiedliwić atak na Syrię zapowiedział, ze ustanawia „delikatną czerwoną linię”, której przekroczenie przez Assada będzie skutkowało atakiem USA na Syrię.
Tą linią miało być użycie przez wojsko Assada broni chemicznej.
Rosja nie zamierzała kryć prowokacji Obamy i stanęła po stronie Assada i to rzeczywiście było początkiem końca polityki resetu Obamy, pomimo, że ten obiecywał Rosji w Seulu, ze w drugiej kadencji będzie „elastyczniejszy”(rzeczywiście w styczniu 2013 roku złożył Putinowi nową ofertę w zamian za współpracę Rosji przy pacyfikacji Syrii i Iranu, która wg przecieków zawierała zgodę USA na powrót Rosji do strefy wpływów w krajach bałtyckich, pomimo ich przynależności do NATO i UE).
W sierpniu 2013 roku prezydenci trzech krajów bałtyckich zatrwozeni takim obrotem sprawy pojechali do Ameryki by rozmawiać na ten temat z Obamą.
Putin odrzucił ofertę Obamy co zaowocowało retorsjami USA w postaci Majdanu na Ukrainie.
Po to by uspokoić kraje bałtyckie, Obama z okazji pobytu w Europie w 2014 roku z powodu szczytu NATO w Walii, oprócz odwiedzin w Polsce z okazji święta strażnika żyrandola” 25 lat wolności” wybrał się też do Tallina i mówił, ze kraje bałtyckie już nigdy nie będą się czuć opuszczone przez przyjaciół z NATO(to w Walii przyjęto strategię wzmacniania wschodniej flanki NATO).

 

Źródło:   http://bobry7.salon24.pl/772744,kresowiak-rotfeld-i-jego-eberhardt-czyli-stalinieta-i-akcja-wisla,5 , 20 kwietnia 2017 r.

 

  • Na zdjęciu tytułowym: Uczestnicy dyskusji panelowej „Polska racja stanu a problem niemiecki”. Jubileusz 60-lecia Instytutu Zachodniego. Od lewej siedzą: Andrzej Olechowski, Bronisław Geremek, Adam Krzemiński, Andrzej Sakson, Władysław Bartoszewski, Adam D. Rotfeld. Fot. Instytut Zachodni w Poznaniu.  / wybór zdjęć wg.pco

 

Więcej artykułów pióra Pink Panther na naszym portalu  >    >   >  TUTAJ.

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.04.27.
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci