Żydzi a sprawa robotnicza / I. KONFERENCJA ŻYDOZNAWCZA (Warszawa, XII.1921)


Od Redakcji PCO:

Prezentujemy trzeci dzień obrad i kolejny wykład I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ  jaka obyła się w grudniu 1921 roku w Warszawie. Tym razem cytujemy wystąpienie radnego Kazimierza Janikowskiego pt. „Żydzi a sprawa robotnicza.” Poniższy tekst prezentujemy Państwu z zachowaniem pisowni oryginału. Obszerniejsze słowo wstępne od Redakcji PCO można przeczytać w części I.
Waldemar Glodek/PCO

 

*        *        *

PAMIĘTNIK I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ

odbytej w grudniu 1921 roku w Warszawie.

(Część X pamiętnika, str. 69 – 77.)

 

Przeczytaj poprzednie wystąpienia:      Część I.      Część II.      Część III.       Część IV.     Część V.     Część VI.     Część VII.       Część VIII.       Część IX.

Trzeci dzień obrad.

4. „ Żydzi a sprawa robotnicza“ — radny Kazimierz Janikowski.

Pamietnik_I_Konferencji_Zydoznawczej_1921-okladka

Kwestja „Żydzi a sprawa robotnicza“ nastręcza bardzo szerokie pole do omawiania. Ze względu na szczupłe ramy referatu mogę dać tylko parę rzutów, jak rozumiem kwestję żydowską i sprawę robotniczą i jaki stosunek między temi dwiema sprawami istnieje w Polsce.

Zastanowić się trzeba, co to jest żydostwo, co to jest ten wybrany lud, jak piasek lotny, rozsypany po całym świecie, a twardy, jak granit i jak granit nieustępliwy przez całe lat 2000? Czem się dzieje, że żydostwo w swojej ekskluzywności trwa i jest cierniem, raniącem wszystkie społeczeństwa europejskie?

Po utracie niepodległości, swego bytu państwowego, żydzi rozproszyli się po świecie. Nie mówię już o tych prześladowaniach żydowskich, które spadły na nich z rąk cezarów rzymskich, ale i dalej, rozsiani na świecie, byli nieustannie prześladowani. Zaburzenia anty-żydowskie trwały całe wieki średnie, przetrwały humanizm, prze trwały reformację i wojnę świecką w Niemczech, ponawiając się bezustannie aż do wieku XVIII. Luter nakazuje, aby burzono synagogi żydowskie, palono ich księgi, a ich samych wypędzano do Palestyny. Ten ruch wyzwoleńczy niemiecki pławi się we krwi żydowskiej przez dwa wieki blizko. Gdziekolwiek spojrzymy, na Anglję, Francję, Hiszpanję, Portugalję, żydzi wszędzie zostają wypędzani. Pogardzano nimi, nienawidzono ich, starają się pozbyć ich wszyscy, wszędzie i zawsze, a po dziś dzień. Dla czego, gdzie szukać przyczyn tego żywiołowego ruchu, opanowującego wszystkie narody, we wszystkich krajach, z niepohamowaną siłą? Trzy były powody nieustannej do żydów nienawiści: natury politycznej, religijnej i społecznej.

Ludy europejskie, przyjąwszy chrześcijaństwo, dowiadywały się o żydach, jako katach Ukrzyżowanego, nie kryjących swojej nienawiści do chrześcijan. Stąd religijny czynnik nienawiści do żydów. Ale od wieku XV przeważa już czynnik społeczny, a następnie polityczny. Wyzuci z ziemi, żydzi nie zżywają się z otoczeniem, wśród którego zamieszkują. Obcy narodowym dążeniom i ideałom, nie tylko obcy, ale nawet wrodzy, żydów najczęściej nie obchodzi dobrobyt tych ludów, lub ich losy. Zapatrzeni w przyszłość talmudu, ziejący pogardą i nienawiścią do wszystkiego, co nieżydowskie, we wszystkich epokach zacofani co do idei, ożywiających ludzkość, stali się trupem narodów. Gdy chrystjanizm przynosi ideę przebaczenia, oni utrzymali swoje „oko za oko, ząb za ząb“. Idei braterstwa i równości przeciwstawiają wyższość wybranego ludu, nie rozumieją innych, a inni przestali ich rozumieć. Odrębne pojęcia moralności społecznej uczyniły ich wrogiem narodów; wstrętny handel niewolnikami poniżył ich; lichwa, której oddawali się z zamiłowaniem, zohydziła ich w oczach ludów. Nie pomogły nawet takie środki, do jakich uciekali się cesarze niemieccy, pragnąc uchronić żydów przed tłumem, mianując ich własnością skarbową. Tłum mimo to grabi, morduje.

Jak dalece uciążliwą była dla chrześcijan lichwa żydowska, niech świadczy fakt, że już w XV wieku zaczęto zakładać kasy pożyczkowe, aby wyrwać lud z ręki żydowskiej. Od zarania dziejów Polski mamy ten ferment sprawy żydowskiej w państwie swojem. Na pierwszych monetach widnieją hebrajskie napisy. Przy książętach piastowskich żydzi są monetarzami, celnikami, dopomagają książętom do utrzymania władzy nad ludem. Ten charakter żydów, to solidaryzowanie się z władzą państwową przeciwko masom państwowym, istnieje przez całe wieki średnie, a przychodzi moment, kiedy żydzi zmieniają swoją politykę, kiedy rozumieć zaczynają, że te warstwy społeczeństwa, z biegiem faktów historycznych zdążające do osiągnięcia praw, są im potrzebne i pożyteczne. Wówczas to żydzi przerzucają się z tej prawicy społecznej na skrajną lewicę.

Robota podkopywania państwowości aryjskich istnieje ciągle. W r. 1848, przed rewolucją niemiecką, Marks i Engiels wydają swój manifest komunistyczny, początkowo nie mający wielkiego znaczenia, zdążający do ogarnięcia mas robotniczych, do wcielenia w życie idei bezwględnej walki klas i do skierowania tego prądu nowego w łożysko swoich interesów. Najjaskrawszym, najważniejszym przykładem roboty żydowskiej, trwającej dziesiątki lat, we wszystkich państwach europejskich, jest obecna Rosja. Jest to najoczywistszy dowód działalności żydów i ich wpływów na masy robotnicze.

Mogli Moskale korzyć się nawet przed białymi carami, ale nienawidzili z głębi duszy zgrai czynowniczej sług carskich, całego aparatu łapownictwa, zdzierstwa, knuta i nahajki, ucisku i wyzysku, obroży i łańcucha, na którym czynownictwo trzymało lud rosyjski w uniżonem rabstwie carskiem. Mogli Moskale wybijać Bogu swojemu pokłony, ale nie lubili i pogardzali popem, który odznaczał się brakiem inteligencji i bardzo małym poziomem moralności, który w beznadziejnej męce ludu rosyjskiego nie umiał mu nic poradzić, nic pomóc, nie umiał go wesprzeć w jego doczesnej znojnej pielgrzymce. „Bóg wysoko, car daleko“ — zwykł był określać bezradnie swoją rozpacz lud rosyjski i to było podłoże, na które przyszły inne wpływy.

Ze zgniłymi pierwiastkami nihilizmu rosyjskiego po łączyły się inne pierwiastki nienawiści nietylko do sług carskich, ale i do samego caratu, nietylko do popa, ale i do Boga rosyjskiego, nietylko do krzywdy społecznej, ale i do samego społeczeństwa, nietylko do wad organizmu państwowego, ale i do samego państwa. Nienawiść ta wypłynęła z pobudek znacznie głębszych i była stokroć bardziej nieubłaganą od pierwszej, była to niena wiść żydowska do chrześcijańskiego Boga i do chrześcijańkiej kultury. Żyd — kusiciel ukazał ludowi rosyjskiemu majak szczęścia na ziemi, nie w niebie, potargał wszystkie ich węzły społeczne, rodzinne, religijne: „Zburz  wszystko: państwo, cerkiew, rodzinę; zrównaj wszystko z ziemią, a wtedy będziesz panem wolnym, niczem nie skrępowanym, dyktatorem“.

I lud rosyjski począł burzyć kościoły, sądy, urzędy, domy i fabryki. Nie czując pojęcia zła i dobra, cnoty i zbrodni, burzył własne domy rękami własnemi do ostatka. „Rabuj” — zabrzmiało hasło, więc rabował carów — carskie, dziedziców —pańskie, kupców — kupieckie, chłopów — chłopskie.

W tym powszechnym rabunku wszelkiego dobra praca straciła wszelki sens. Nie miał sensu pracować włościanin, ziemianin, inteligent, chłop. Warsztaty stanęły. Głód, nędza wyszczerzyły zęby i żarły rabujących, rabowanych, rządzących, rządzonych. Robotnik rosyjski, zamiast dyktatury nad innemi warstwami narodowemi, stał się narzędziem w ręku garści dyktatorów – żydów.

Rewolucja rosyjska, rozpoczęta pod hasłem „pokoju i chleba“, dała nieustanną wojnę, nędzę i głód straszny.

Powstała armja pracy, w której robotnik i chłop stał się niewolnikiem gorszym, aniżeli był za czasów carskich. Kara śmierci, przymusowa praca na fabrykach zrobiła z tych ludzi tępe narzędzie przemocy żydowsko-bolszewickiej. Raj bolszewicki okazał się cmentarzyskiem. Dyktatura proletarjatu zamieniła się w dyktaturę żydowską nad proletarjatem, z tą różnicą, że proletarjuszem stał się nietylko robotnik, ale wszystkie inne warstwy narodu, w niedoli z nim związane. Cyfry, przytoczone w referacie p. Sadzewicza, wybitnie wykazują kierunek w bolszewizmie rosyjskim. A żydostwo zostało takie, jak było przed wiekami. I eksluzywność żydowska, dążność do rozbicia państwa, przekonanie o swojej wyższości i swojej rasy, zostały do dni dzisiejszych.

Aczkolwiek żydzi błogosławią swoją rasę, uznają jednak, że jest ona mogiłą ludów, że jest tym starodawnym kamieniem na kurhanie, a jednocześnie – mówią z triumfem, że opinja jej nie pali, nie chłonie ziemia, w wodzie nie tonie. Z tym elementem mamy dziś do czynienia, jako młode, nowe państwo. Oparliśmy się tej fali bolszewizmu i tego zażydzenia i zawładnięcia żydowszczyny krajem naszym podczas nawały bolszewickiej. Ale prąd żydowski głęboko nurtuje w społeczeństwie naszem.

Jeżeli mam rozpatrzeć, jaki jest wpływ żydów na sprawę robotniczą i masy robotnicze w Polsce, to zaraz na wstępie muszę zaznaczyć, że wpływ ten jest ogromny. Organizacje żydowskie, organizacje Bundu, świadomie i celowo złączyły się już dawno z bolszewizmem moskiewskim i niestety, trzeba powiedzieć, że w ciągu 2 lat poczyniły olbrzymie spustoszenia na nizinach społeczeńswa polskiego. Trzeba powiedzieć, że organizacje bolszewicko-komunistyczne zdołały opanować dziesiątki tysięcy tych dusz polskich, które poszły na ofiarę bolszewizmu. Niedawmo jeden z radnych m. Warszawy, żyd Alter, chełpił się tem, że jest wodzem dziesiątków tysięcy robotników polskich. Muszę wyznać, że to jest niestety prawdą. Trzeba wiedzieć, że w masach robotniczych idzie od samego dołu, od nizin najmniej uświadomionych, prąd bolszewicki, że pod kierunkiem żydowskim, takim, jak to nakreśliłem od zarania dziejów naszych, idzie prąd, który tak bardzo paczy duszę polską, że staje się ona nawet wrogiem polskości.

Pragnę parę słów poświęcić równie P.P.S., t. j. partji,. 0 której prof. Kulczycki powiedział, że udawała socjalizm do 1905 r., a udaje narodowość od 1905 r. do dnia dzisiejszego. Kilkakrotnie polski socjalizm starał się oczyścić z żydostwa. Pamiętam 1905 r., te straszne chwile, kiedy ja sam stawałem pod grozą kul braterskich. Pamiętam, kiedyśmy musieli walczyć z P.P.S. na ulicach i pamiętam wtedy, że orła polskiego nazwano gęsią. Robotnik był tak obałamucony przez P.P.S., że nie wolno było mu wtedy mówić o Polsce. Ale przyszedł rozłam, przyszła lewica P.P.S., która złączyła się z socjaldemokracją i do pewnego stopnia oczyściła atmosferę partji. Podczas wojny i po wojnie P.P.S. kilkakrotnie ponawiała to oczyszczanie się z żywiołów żydowskich, mimo to jednak na czele organu partyjnego stoi żyd, Perl; mamy tam Diamandów i całe zastępy inteligencji żydowskiej. Częstokroć zdarzało mi się słyszeć narzekania działaczy P.P.S., że nie mają innej inteligencji dla robotników, jak tylko żydowską, więc posyłają ją na wiece, na zebrania i przez nią działają.

Jeżeli zatem mówić o lewicowych partjach, to trzeba powiedzieć, że spotykamy tam zawsze prądy całkowicie lub częściowo wrogie polskości i państwowości polskiej. Dowodem niechajże będzie inwazja bolszewicka. Wówczas P. P. S. złożyła swój egzamin jaknajfatalniej. Wiemy, że przywódcy P.P.S. opowiadali się za komunistami, a byli i tacy, którzy odrazu, w ciągu 24 godzin, zostawali komisarzami bolszewickimi. Wiemy o ruchu, który wywołał Kwapiński. Wiemy zresztą o tem, że P.P.S. na międzynarodowej federacji związków zawodowych w Londynie, wówczas, kiedy żydostwo całego świata zmobilizowało socjalistów wszystkich krajów przeciwko Polsce, kiedy wydany został słynny manifest do robotników świata, w którym powiedziano, że ani jeden pociąg z amunicją nie powinien być puszczony w ruch do Polski, ani jeden okręt nie powinien być na ładowany, ani jeden żołnierz nie powinien być przewieziony do Polski, — wówczas Polska Partja Socjalistyczna w tym kongresie nie zabrała głosu w obronie Polski, aczkolwiek uprawniona była do głosu.

Organizacje narodowe robotników polskich są wyłączone ze wszystkich konferencji, prawie ze wszystkich międzynarodowych poczynań proletarjatu świata. Powiem, że organizacje narodowe robotnicze tworzą się i rozrastają tam najbardziej, gdzie najmniej jest żydów. Poznańskie, Śląsk, Pomorze—przodują w ruchu narodowym polskim, i to nietylko w ruchu zawodowym, który tam był oddawna, ale i w ruchu politycznym. Być może, że ze względu na ogólny stan kraju partje te są zbyt radykalne, sądzę jednak, że w przyszłości, ponieważ w programie swoim mają przedewszystkiem i ponad wszystko interes narodu i państwa, będą musiały dostosować swój program do tego, jaką będzie Polska.

Muszę zaznaczyć, że wśród partji narodowych robotniczych istnieje energja obrony przeciwko socjalizmowi i przeciwko żydowskiej międzynarodowej robocie socjalistycznej. Nie ujawnia się ona jeszcze z taką siłą, z jaką ujawnić by się już powinna, ale sądzę, że w ruchu robotniczym polskim są dwie drogi: albo droga ruchu narodowego, albo droga komunizmu. Na P.P.S., wydaje mi się, że miejsca nie będzie. Muszą te dwa obozy oddzielić się od siebie, muszą się organizować, zsolidaryzować i powiedzieć: za Polską, albo przeciw Polsce. Sądzę, że drogą takiej konsolidacji i tych 2 obozów powinien być ruch zawodowy, ruch, któryby nie był podporządkowany jakiejkolwiek partji, któryby nie był podporządkowany jakimkolwiek programom politycznym, ale któryby miał na celu jedynie dobro klasy robotniczej, jej dobrobyt, wywalczenie odpowiedniego stanowiska w nowej demokratycznej Polsce.

Nie będę już mówił o tem, jak objawia się ruch zawodowy zagranicą, zajęłoby to zbyt wiele czasu. Muszę jednak powiedzieć, że w taktyce, w dalszym rozwoju naszego ruchu robotniczego, punktem wyjścia racjonalnej polityki robotniczej będzie stworzenie przedewszystkiem warunków dla wzmocnionej produkcji krajowej. Sądzę i muszę tu zaznaczyć, że aby przeciwdziałać temu ruchowi żydowsko-socjalistycznemu, nie jest dosyć propagować, zohydzać socjalizm. Tu trzeba pozytywnej pracy. Do tej pozytywnej pracy stanąć powinno całe polskie społeczeństwo, wszyscy bez wyjątku ci, którzy rozumieją, że Polska tylko demokratyczną być może, oraz ci, którzy rozumieją, że Polska na sferach ludowych i na warstwach szerokich oprzeć winna swój byt i swoje istnienie. Ci wszyscy dążyć winni do tego, ażeby ruch zawodowy, mający na celu dobrobyt warstw robotniczych, jaknajmocniej popierać, żeby wyjaśnić robotnikowi, że tylko wówczas może być szczęśliwym, gdy szczęśliwem będzie państwo, w którem on istnieje, że bogatym będzie tylko wówczas, gdy Ojczyzna jego będzie zamożna, że będzie wolnym tylko wówczas, jeżeli wolność w całym kraju panować będzie. Bo to jest główna zasada, główna podstawa zrozumienia tego, czem ruch robotniczy być powinien, ażeby wyłamać się i uniezależnić od kosmopolitycznych międzynarodowych przeciwników. Tylko na tle wzrostu bogactw narodowych, w najszerszem tego słowa znaczeniu, można przeprowadzić, zapomocą różnych prze obrażeń, sprawiedliwszy i korzystniejszy podział w interesie klas pracujących.

Intensywność pracy to jest interes nie tylko kapitalistów, ale całego kraju i całych mas robotniczych. Dla tego powinniśmy mówić bezwzględnie robotnikom: pracuj, bo praca da ci dobrobyt. Intensywność pracy to jest drugi warunek dobrobytu robotnika i uniezależnia go w dalszym ciągu. Unikanie strajków w dziedzinach takich, jak np. górnictwo, koleje, jest rzeczą niezbędną, o której bezwzględnie wszystkim robotnikom należy mówić. Tworzenie kooperatyw spożywczych i wytwórczych, związków zawodowych i uniezależnianie ich od wpływów partyjnych, jest dalszą konsekwencją stawiania sprawy. Trzeba powiedzieć robotnikowi polskiemu, że nie przez rewolucję, jak głoszą żydzi i socjaliści, z nimi pokrewni, ale przez ewolucję dojść można do pożądanego przez nich celu. Warunki, które wypełnić należy, żeby dojść do tego celu, są następujące: 1) uświadamianie ludności przez gruntowną oświatę, a nie demagogiczne wiece i broszurki, 2) silne związki zawodowe, 3) silne i rozgałęzione kooperatywy, 4) silna, światła, na dobrej organizacji oparta, maszyna państwowa.

Mamy taką instancję polityczną, która zapewnia najszerszym warstwom narodu możność wywarcia decydującego wpływu na rząd i całą jego politykę. Nasze swobody obywatelskie pozwalają nam na organizowanie się i działalność na polach różnorodnych. Samo pochwycenie władzy przez stronnictwa skrajne nietylko nie da nic robotnikowi, ale pogrąży kraj w chaosie bez wyjścia. To są tezy, jakie bym w imieniu całego społeczeństwa postawił ruchowi robotniczemu, jasno i wyraźnie, aby uchronić go od tych destrukcyjnych wpływów, na jakie naraża go kosmopolityzm żydowsko-socjalistyczny.

I jeszcze jedna uwaga na zakończenie. Prof. Feliks Koneczny we wstępie do dziejów o Rosji powiada, że „bywały państwa o różnych narodowościach i kwitnęły, ale państwa o różnych cywilizacjach zamrzeć musiały. Starożytne cesarstwo rzymskie rozpadło się dlatego, że rozszerzało się szybciej od postępów  latynizacji“…

Żydzi są dla nas nietylko obcą narodowością, ale całkowicie obcą i odrębną cywilizacją. Jeżeli pozwolimy jej rozszerzać się na masy ludowe, jeżeli pozwolimy, aby wsiąkła w masy robotnicze, wówczas państwo polskie nie będzie w możności rozwijać się. To trzeba sobie wyraźnie i jasno powiedzieć.

Zakończę przypomnieniem, że w chwili wybuchu wojny, kiedy naród Francji zrywał się do olbrzymiego, gigantycznego czynu w celu odparcia najazdu niemieckiego i podjął sztandar za wolność cywilizacji francuskiej, pierwszym strzałem, jaki padł z rąk francuskich, to nie był strzał do Niemca, ale do kosmopolity Francuza, do marksisty Jaures’a. Tym strzałem udowodniła Francja narodowa, że nawet takimi bezwzględnymi środkami walczyć należy, jeżeli chodzi o uniknięcie niebezpieczeństwa dla narodu.

 

*     *     *

 

Przytoczony referat wygłoszony trzeciego dnia  I. KONFERENCJI ŻYDOZNAWCZEJ (Warszawa, XII.1921) był czwartym w kolejności. Jako piąty  głos zabrał Józef Jaxa-Chamiec z wystąpieniem pt. „Etyka żydowska”, którego tekst opublikujemy za kilka dni. Red. PCO.

*     *     *

Przejdź do:  Część XI.

  • Zdjęcie tytułowe za:  Inter. / wybór zdjęcia wg.pco.
Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.05.03.
Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane