Spisek przeciwko Polsce. (Część I.)


„90. spokojnych dni”

 

Autorzy w wydanym w 1984 r. przez Niezależny Ośrodek Myśli Politycznej w ramach Zeszytów Edukacji Narodowej opracowaniu pt. „Polska lat osiemdziesiątych. Analiza stanu obecnego i perspektywy rozwoju sytuacji politycznej w Polsce”, piszą: Po śmierci Bieruta, „generalny kierunek rozwoju w Polsce nie był zgodny z życzeniami władców Kremla, a każda kolejna polska ekipa była – z radzieckiego punktu widzenia – gorsza od poprzedniej. Powstanie „Solidarności”, wieńczące pasmo radzieckich niepowodzeń w Polsce, było dla Rosjan katastrofą i nigdy nie mieli oni co do tego wątpliwości. Nie poczynili jednak w odpowiednim momencie wystarczających kroków dla ratowania polskiej gospodarki, nie podtrzymali upadającej ekipy Gierka, pozwolili nawet na rejestrację Solidarności”. Jednym z autorów był Bronisław Geremek.

9 lutego 1981 r. na VIII Plenum KC partii postanowiono wysunąć na premiera gen. Jaruzelskiego. Dwa dni później, 11 lutego, Sejm powołał go na stanowisko premiera (premier od 11 lutego 1981 do 6 listopada 1985, oraz w latach 1981-1989 I sekretarz KC PZPR). Następnego dnia premier złożył oświadczenie o przewidywanych kierunkach działania Rządu. Jego wystąpienie miało charakter ugodowy, prosił o zaniechanie akcji strajkowych, o 3 miesiące pracowitych dni – 90 dni spokoju. Trzeba pamiętać, że od 1974 r. rozpoczął się w Polsce kryzys gospodarczy, wzrastało zadłużenie zagraniczne. Mimo to nie wstrzymano inwestycji, które w latach 1977-78 wzrastały. Sytuacja gospodarcza Polski z roku na rok się pogarszała. Zadłużenie Polski w krajach kapitalistycznych doszło w 1980 r. do takiego poziomu, że całość wpływów z eksportu wolnodewizowego nie wystarczała nawet na bieżącą obsługę długów, nie mówiąc już o utracie możliwości spłacenia zadłużenia w jakiejkolwiek perspektywie czasowej. Strajki pogłębiały kryzys.

Gen. W. Jaruzelski uczestniczy w ćwiczeniach wojsk Układu Warszawskiego „Sojuz-81” w towarzystwie Dcy UW marszałka W. Kulikowa i ministrów obrony NRD Czechosłowackiej Republiki Ludowej. Fot. za Alamy.com

Solidarność przyjęła wybór Jaruzelskiego na premiera życzliwie. Od 16 marca 1981 r. trwały manewry „Sojuz ‘81”, już następnego dnia, 17 marca, marszałek Kulikow spotkał się z Kanią i gen. Jaruzelskim. 12 marca zarząd wojewódzki rolniczej „Solidarności” w Bydgoszczy ogłosił pogotowie strajkowe. 16 marca w Bydgoszczy do zajętego przez strajkujących budynku przybyli przedstawiciele zjednoczonego (na zjeździe poznańskim 8-9 marca) NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” z przewodniczącym Kułajem na czele. Utworzono Ogólnopolski Komitet Strajkowy. Najważniejsze z żądań dotyczyło uznania przez rząd wiejskiej „Solidarności” za „społeczno-zawodowego reprezentanta rolników indywidualnych” (Jerzy Holzer, Solidarność 1980-1981, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984). Trzy dni po rozpoczęcia manewrów „Sojuz ‘81”, 19 marca 1981 r. wystąpiła tzw. prowokacja bydgoska. Milicja interweniowała brutalnie. W rezultacie trzy osoby doznały obrażeń i znalazły się w szpitalu.

W oświadczeniu Krajowej Komisji Porozumiewawczej (KKP) zawarta była interpretacja wydarzeń bydgoskich: „Akcja, jaka miała miejsce 19 marca 1981 r. jest oczywistą prowokacją wymierzoną w rząd premiera Jaruzelskiego” (Jerzy Holzer, Solidarność 1980-1981, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984). MKZ w Bydgoszczy ogłosił , aby 20 marca odbył się dwugodzinny strajk protestacyjny. KKP akceptowała decyzję o strajku. Do protestu dołączył region toruński. 22 marca odbyły się rozmowy przedstawicieli rządu z przywódcami Solidarności i doradcami. Nie doszło do uzgodnień, natomiast ustalono, że ponowne spotkanie odbędzie się 25 marca. 23 marca w Bydgoszczy zebrała się KKP. Posiedzenie odbywało się w dużym napięciu. Wałęsa nie krył swego niezadowolenia z błędów popełnionych przez bydgoską „Solidarność”. Mówił, że „akcja rolników z Bydgoszczy była zaskoczeniem dla KKP, na sesję WRN zaproszenie dostało 6 osób, a przyszło dużo więcej, chyba niepotrzebnie” (Jerzy Holzer, Solidarność 1980-1981, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984).

Wystąpienie Wałęsy otworzyło najważniejszą część obrad, podczas których rozważono plany dalszego działania. Wielu członków KKP parło do ustalenia bliskiego i nie poprzedzonego krótkim strajkiem ostrzegawczym terminu strajku generalnego. W końcu ustalono, że w razie niepowodzenia rozmów z rządem przeprowadzić czterogodzinny strajk ostrzegawczy 27 marca, a ile nie wpłynie on na zmianę stanowiska rządu, 31 marca rozpocząć okupacyjny strajk generalny. Na spotkaniu z rządem jednak nie doszło do porozumienia. 27 marca odbył się czterogodzinny strajk ostrzegawczy. Wieczorem wznowiono w Warszawie rozmowy między rządem a „Solidarnością”. Rezultat spotkania był niewielki. 29 marca rozpoczęło się plenum KC PZPR. Obrady były burzliwe.

W nocy z 29 na 30 marca Krajowy Komitet Strajkowy uznał, że sytuacja ulega zasadniczej zmianie i pojawia się możliwość szybkiego porozumienia. 30 marca w Warszawie doszło do nieoficjalnych negocjacji. Powołany wcześniej „zespół dobrych usług” Gieysztora, Szaniawskiego i Święcickiego, spotkał się z przedstawicielami rządu i „Solidarności”.

Tego dnia przywódcy „Solidarności” spotkali się też z Prymasem kardynałem Stefanem Wyszyńskim. Według streszczenia zapisu magnetofonowego przedstawionego później na posiedzeniu KKP, Prymas „widzi, że sytuacja się komplikuje, nie tylko w wymiarze krajowym”, zadaje sam sobie pytanie, „czy lepiej z narażaniem naszej wolności i życia już dziś osiągnąć postulaty, jak najsłuszniejsze, czy też tylko niektóre, inne – nie rezygnując – odłożyć na później”. Kardynał Wyszyński sądził w szczególności, że należy odłożyć żądania personalne, na razie za najważniejsze uznać żądania instytucjonalne – takie jak gwarancje bezpieczeństwa i dostęp do środków masowego przekazu, zwłaszcza zaś legalizacja rolniczej „Solidarności”. Prymas przestrzegał: „Strajk generalny łatwo zacząć, lecz trudno skończyć” (Jerzy Holzer, Solidarność 1980-1981, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984).

Wreszcie strona rządowa i „Solidarność” doszli do porozumienia. Gwiazda ogłosił w telewizji komunikat o zawieszeniu strajku generalnego, który miał się rozpocząć następnego dnia. Cała Polska odetchnęła.

W kwietniu i maju władze poszły na wiele ustępstw, zwłaszcza w skali lokalnej, ale też w skali krajowej. 12 maja 1981 r. Sąd Wojewódzki w Warszawie zarejestrował NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”. Skończył się ostatecznie wielomiesięczny okres starć i napięcia wokół tej sprawy.

 

 

Próba destabilizacji Polski

 

Papież Jan Paweł II i Ali Agca.
Zdjęcie: https://shariaunveiled.files.wordpress.com/2013/02/pope-john-paul-ii.jpg

Od zamachu na papieża Jana Pawła II niebawem minie trzydzieści sześć lat (13 maja 2017 roku), a inspiratorzy zamachu wciąż pozostają nieznani, choć istnieje wiele domysłów i poszlak na ten temat. 20 lipca 1981 r. rozpoczął się w Rzymie proces Agcy, a już 22 lipca proces został zakończony. Ali Agca został skazany na karę dożywotniego więzienia. 25 września 1981 r. sędzia Severino Santiapichi ogłosił 50-stronicowy werdykt, w którym stwierdzono, że zamach Agcy na papieża był rezultatem spisku.

Wyrok głosił, że Agca „nie przybył” z nikąd, przysłały go „mroczne umysły”. Nie był też „bredzącym ideologiem”, nie odczuwał żadnej osobistej „wrogości” w stosunku do papieża i „ani jednym słowem nie potwierdził, jakoby miał być fanatykiem religijnym”. Nie miał w sobie nic z szaleńca – posiadał „nieprzeciętny refleks i równowagę psychiczną”. Poza tym, wszystkie zebrane razem dowody jasno wskazywały na to, że zbrodniarz nie działał w pojedynkę.

Dowody takie można było znaleźć na placu św. Piotra, w chwili zamachu. Znajdowało się tam oprócz Agcy dwóch innych, współdziałających z nim ludzi. Nie wiemy, czy także mieli strzelać, czy tez rola ich ograniczała się do udzielenia zbrodniarzowi pomocy podczas ucieczki. Pozostaje faktem ich obecność na miejscu przestępstwa w momencie krytycznym. Jeden z nich, ten obok Agcy, z twarzą zakrytą do połowy, choć z pewnym wahaniem rozpoznany przez turecką policję jako Omar Ay. Drugiego, sfotografowanego od tyłu, podczas gdy uciekał, nie zidentyfikowano do tej porty. Niewątpliwie jednak w chwili, gdy Lovell Newton z ABC wykonywał zdjęcie, zbieg miał w ręku pistolet. Pierwszy z badających Agcę sędziów śledczych Luciano Infelisi, mówił o innych, „pewnych dowodach” na to, że Agca nie działał sam. Dowody te miały być ujawnione po zakończeniu śledztwa (Claire Sterling, „Anatomia zamachu”, „Edizioni Mundis”, Roma-Milano 1985). Nigdy nie wyjaśniono obecności w chwili zamachu, obok Ali Agcy, jeszcze dwóch innych osób.

Prowadzone śledztwo również nie wykazało, kto był mocodawcą zamachu na Papieża. Sprawa pozostaje otwarta. Henryk Pająk w książce „Bestie końca czasu” pisze, że w sprawie zamachu na Jana Pawła II wiemy tylko tyle, że nic nie wiemy. Nie wiemy, co zostało ukryte, utajnione, co „zaginęło”, jakie matactwa jakich sił sprawiły, że śledztwo nie sprecyzowało zleceniodawców zamachu.

W październiku 1981 r. sędzia Illario Martelli rozpoczął drugie śledztwo. W tym dochodzeniu Ali Agca wskazał tzw. trop bułgarski, zgodnie z którym zleceniodawcami miała być bułgarska komunistyczna służba bezpieczeństwa na polecenie KGB. W 1984 roku doszło nawet do oficjalnego oskarżenia przez włoskiego prokuratora generalnego trzech Bułgarów i pięciu Turków, ale sąd ich wszystkich zwolnił z braku dowodów winy. Choć nie udowodniono tzw. „tropu bułgarskiego”, to zrobiono wszystko, aby przekonać cały świat, że zamach na Papieża zaplanowało i wykonało KGB.

Były turecki minister spraw wewnętrznych, Hasan Günes (minister od 16 stycznia 1979 r. do 5 października 1979 r.) który prowadził śledztwo w sprawie wcześniejszych zbrodni Agcy, powiedział:

„Moim zdaniem, celem tych intryg na Zachodzie jest sprowokowanie powstania w Polsce i oderwanie jej od Układu Warszawskiego”… Żaden z konspiratorów nie chce udzielać wywiadów prasie. Obawiają się oni nie tylko zdemaskowania ich wcześniejszych zbrodni. W dalszym ciągu popełniają zbrodnie dzisiaj i planują je także na dzień jutrzejszy. Spisek CIA nie skończył się. Trwa nadal” (Paul Henze, „Spisek na życie papieża”). Ta wypowiedź jest bliższa prawdy.

W 1978 r. Zbigniew Brzeziński miał przesłać do prezydenta Cartera dokument dotyczący „ściśle tajnego” memorandum z planem destabilizacji Polski. Memorandum sugeruje, że wybór kardynała Karola Wojtyły na papieża był częścią planu destabilizacji. 13 marca 1983 r. warszawska gazeta „Życie Warszawy” przedrukowała ten dokument, sygnując go z Waszyngtonu. Paul Henze w książce„Spisek na życie papieża” zaprzecza, twierdząc, że dokument został sfabrykowany przez KGB, ale przecież wypowiedź byłego ministra spraw wewnętrznych Turcji, Hasana Günesa, nie mogła być sfabrykowana przez KGB. Zarówno ta wypowiedź oraz dokument opracowany przez Z. Brzezińskiego idą w tym samym kierunku, czyli destabilizacji Polski.

Zbigniew Brzeziński jest nazywany jastrzębiem polityki zagranicznej USA. Henryk Pająk w książce „Bestie końca czasu” cytuje Johna Colemana: „Komitet 300” rozkazał Klubowi Rzymskiemu zniszczenie Kościoła katolickiego oraz przygotowanie warunków do interwencji sowieckiej w Polsce. Solidarność była tworem Zbigniewa Brzezińskiego z Komitetu 300. To Brzeziński wybrał nazwę tego „związku zawodowego”, wytypował jego organizatorów i przywódców. Nigdy „Solidarność” Brzezińskiego i jego kumpli z Klubu Rzymskiego nie była „ruchem pracy”. Była to masowa, populistyczna organizacja stworzona po to, aby wywołać zmiany w bloku sowieckim, absolutnie konieczne do kontynuowania budowy Jednego Rządu Światowego”.

Ze Zbigniewem Brzezińskim musiał się kontaktować Karol Modzelewski, gdyż Jerzy Holzer w książce „Solidarność 1980-1981” pisze, że nazwę związku „Solidarność” na zjeździe w Gdańsku zaproponował Karol Modzelewski. 17 września 1980 r. do Gdańska zjechali się przedstawiciele Międzyzakładowych Komitetów Założycielskich, Międzyzakładowych Komitetów Robotniczych i Międzyzakładowych Komisji Robotniczych z całego kraju. Zapadły tam wówczas decyzje o utworzeniu jednego związku. Przyjęto propozycję Modzelewskiego, aby nosił on nazwę Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” (Jerzy Holzer, „Solidarność 1980-1981”, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984).

Już w latach 60. XX w. Brzeziński pracując w Departamencie Stanu ds. Planowania Polityki Rady opracował strategię pokojowego zaangażowania USA w celu osłabienia bloku sowieckiego. W latach 1977-1981 był doradcą do spraw bezpieczeństwa prezydenta Cartera i w tym czasie wywierał znaczący wpływ na amerykańską politykę zagraniczną. Brzeziński postulował zaangażowanie USA w popieranie antysowieckiej partyzantki w Afganistanie i antykomunistycznego ruchu Solidarność w Polsce.

Departament Stanu USA był zaniepokojony udzieleniem przez Brzezińskiego poparcia dla dysydentów w Niemczech Wschodnich (NRD). Dążono więc do zjednoczenia Niemiec, ale bez angażowania opozycji w NRD. Nie chciano narażać Niemców w NRD, grano więc na wywołanie powstania w Polsce. Celem polityki amerykańskiej nie była wolna, niepodległa Polska, lecz zjednoczenie Niemiec. Dążono również do osłabienia bloku wschodniego. Obecnie, po wielu latach można stwierdzić, że Polska padła ofiarą imperialnej polityki amerykańskiej.

Skazany na dożywocie, Ali Agca na prośbę polskiego papieża został w 2000 roku ułaskawiony przez prezydenta Włoch. Natychmiast trafił jednak do więzienia koło Ankary za zabójstwo w lutym 1979 roku znanego tureckiego dziennikarza. Po blisko 29 latach spędzonych w więzieniu, w styczniu 2010 r. wyszedł na wolność.

 

 

Gra papieżem

 

Marvin Kalb, waszyngtoński komentator, autor „Białej książki” NBC – „Człowiek, który strzelał do papieża” 
Foto: Jim Wallace (Smithsonian Institution)

23 wrześnie 1982 roku Marvin Kalb, waszyngtoński komentator, w „Białej książce” NBC – „Człowiek, który strzelał do papieża” mówił, że papież Jan Paweł II w sierpniu 1980 roku własnoręcznie napisał po rosyjsku list, i następnie przez kuriera dostarczył go Breżniewowi do Moskwy. W liście tym papież miał ostrzegać, że jeżeli Rosjanie wystąpią przeciw Polsce, to on „złoży koronę św. Piotra i powróci do ojczyzny, aby trwać w oporze u boku swego narodu” (Claire Sterling, „Anatomia zamachu”, „Edizioni Mundis”, Roma-Milano 1985). 27 września 1982 r. „Times” ocenił wiadomość, jako zupełnie nieprawdopodobną. 10 maja 1983 r. telewizyjna sieć ABC dokonała dużych wysiłków, żeby udowodnić, że NBC się myli.

„Time” w krytycznej polemice z „Białą książką” NBC oświadczył: „Funkcjonariusze tajnych służb amerykańskich powiedzieli jego wysłannikowi, iż CIA nie posiada żadnych dowodów na to, że papież miał coś wspólnego tak z powstaniem „Solidarności”, jak i z jej finansowaniem („Time”, 27 września 1982).

Autor listu popełnił poważny błąd, gdyż korona św. Piotra w ogóle nie istnieje, natomiast do 1965 r. była tiara. W tej formie używana była od przełomu XIII/XIV w. aż do 1965 r., czyli do pontyfikatu Pawła VI, który przekazał ją na cele charytatywne.

Choć rzecznik prasowy Watykanu zanegował wysłanie podobnego listu, to fałszywa wiadomość obiegła cały świat i dotarła do „Solidarności”.

W Polsce od 13 grudnia 1981 roku trwał stan wojenny. Dla Polski skutki tego kłamstwa mogły być tragiczne, gdyż na łonie Solidarności byli radykałowie, którzy dążyli do konfrontacji z władzą. To, że w Polsce miała polać się krew, świadczy dobitnie wypowiedź Jerzego Giedroyca, ówczesnego redaktora paryskiej „Kultury”.

Krzysztofa Kozłowskiego, wówczas zastępcę redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”, stan wojenny zastał we Francji, gdzie odwiedził Jerzego Giedroyca, red. paryskiej „Kultury”. W rozmowie z nim Giedroyc powiedział zdecydowanie: „Jeżeli to nie spłynie krwią to nie pozostanie nic. Chcę Polaków przy broni. Nie można obalać stanu za dwa grosze i dwie krople krwi. To musi więcej kosztować. Jeżeli to krwią nie spłynie to nie pozostanie nic. To wszystko zgnije na parę pokoleń” (Onet, „Odtajniono akta o sytuacji w Polsce z 1981 roku. Polska, NATO, Stan wojenny”, dn. 13 grudnia 2011r.). Paryska „Kultura” publikowała artykuły Z. Brzezińskiego.

Maciej Giertych w biuletynie „Opoka w Kraju” napisał: „To, że w Polsce poleje się krew, oraz to, że obiecywano NRD za udział w opanowaniu Polski, obszar na zachód od linii Szczecin-Katowice. O ustaleniach między ZSRR a NRD pisały gazety RFN: „Die Bunte” 25 lutego 1982 i „National-Zaitung 2 kwietnia 1982” (Maciej Giertych, „Opoka w Kraju”, nr 72(93) kwiecień 2010).

Papież na pierwszą wiadomość o zarządzeniu stanu wojennego podczas „Anioł Pański” 13 grudnia 1981 r. powiedział: „Wydarzenia ostatnich godzin przemawiają za tym, abym raz jeszcze zwrócił się do wszystkich w sprawach naszej wspólnej Ojczyzny z prośbą o modlitwę. Przypominam to, co powiedziałem we wrześniu: nie może być przelewana polska krew, bo zbyt wiele jej wylano, zwłaszcza czasu ostatniej wojny. Trzeba uczynić wszystko, aby w pokoju budować przyszłość Ojczyzny. W obliczu zbliżającego się sześćsetlecia Jasnej Góry, polecam Polskę i wszystkich Rodaków Tej, która dana jest Narodowi ku obronie”.

 

 

Najpierw miał być trop islamski

 

Spisek przeciwko papieżowi Janowi Pawłowi II zaczął nabierać konkretnych kształtów podczas pobytu Ali Agcy w więzieniu Kartal-Maltepe w Istambule, w którym przebywał po zamordowaniu redaktora naczelnego dziennika „Milliyet”, Abdiego Ipekciego, od 25 września 1979 roku. Dokładnie dwa miesiące później, czyli 25 listopada 1979 roku, Ali Agca w nocy wymknął się z celi, przebrał się w mundur wojskowy i przedostał się przez kilka zaryglowanych i dobrze strzeżonych drzwi wewnętrznych, następnie przeszedł główną bramę wejściową i spokojnie opuścił więzienie. Ucieczka ta była starannie przygotowana i kosztowało dużo pieniędzy. Po ucieczce Agcy aresztowano kilku żołnierzy i oficerów. Szeregowiec Bünyamin Yilmaz został skazany na 15 lat więzienia za wzięcie wysokich łapówek i pomoc w ucieczce (Paul Henze, „Spisek na życie papieża”). Żołnierz musiał zeznać, dlaczego pomógł w ucieczce Ali Agcy, i kto mu wręczył wysoką łapówkę, lecz turecki MSZ na ten temat milczało.

Dzień przed pielgrzymką papieża do Turcji, 26 listopada Agca wysłał do dziennika „Milliyet” list, w którym groził dokonanie zamachu na życie papieża Jana Pawła II, podczas nadchodzącej jego wizyty w Istambule. Oto jego treść:

„Imperialiści zachodni obawiając się, że Turcja może ustanowić na Bliskim Wschodzie nową Siłę Polityczną, Militarną i Ekonomiczną razem z bratnimi krajami islamskim, w drażliwym momencie pospiesznie wysłali do Turcji Wodza Krzyżowców Jana Pawła II pod maską religijnego przywódcy. Jeśli ta nowoczesna i chybiona wizyta nie zostanie odwołana, z cała pewnością zastrzelę papieża. Jest to jedyny powód mojej ucieczki z wiezienia. Ponadto należy podnieść odpowiedzialność USA i Izraela za represje w Mekce. Poza tym proszę nie przykładać przesadnego znaczenia do mojej spokojnej, bezkrwawej i prostej ucieczki” (Paul Henze, „Spisek na życie papieża”, tłumaczenie Franciszek Kedaj, Wydawnictwo Fakt, Warszawa 1991”. Na podstawie wydania 1983 i 1985).

Pomnik Abdi İpekçi w pobliżu miejsca, gdzie został zamordowany. Autor: No machine-readable author provided. Lambiam assumed (based on copyright claims).

Poprzednio redaktorem naczelnym gazety „Milliyet” był zamordowany przez Agcę 1 lutego 1979 roku Abdi Ipekci. Ali Agca został aresztowany dopiero 25 czerwca 1979 roku. Papież Jan Paweł II w dniach 27 listopada do 1 grudnia 1979 roku przebywał z pielgrzymką w Turcji.

Kto był mocodawcą i ilu ludzi było zaangażowanych w ucieczkę Agcy, wciąż nie wiadomo. Prawdopodobnie byli to członkowie tajnej organizacji Ergenekon. Turcja przystąpiła do NATO w 1952 roku, i prawdopodobnie w tym czasie powstał turecki oddział „Gladio”, znany jako Counter-Guerrilla. Później na jej łonie powstała tajna nacjonalistyczna organizacja powiązaną z rządowymi jednostkami bezpieczeństwa i wojskowości o nazwie Ergenekon. Organizacja jest oskarżana o morderstwa na tle politycznym i religijnym, zamachy oraz handel narkotykami.

Mocodawcy, którzy wynajęli Ali Agcę w celu zamordowania papieża Jana Pawła II, i pomogli mu uciec z więzienia, prawdopodobnie nie wiedzieli wtedy, kogo obarczą odpowiedzialnością. Stąd zaraz po ucieczce Ali Agcy z więzienia pojawił się ten list, który miał obarczyć winą islam.

 

 

Dwa zamachy?

 

Papież przed zamachem. Za: http://www.se.pl/galerie/109679/32-lata-od-zamachu-na-jana-pawa-ii-ali-agca-trzy-razy-strzeli-do-papieza/

Kiedy Ali Agca 13 maja 1981 r. strzelał do Papieża, podjęto szybko decyzję o przewiezieniu Papieża do kliniki Gemelli, która była przygotowana na taką ewentualność. Andre Frossard w swojej książce „Rozmowy z Janem Pawłem II” cytuje ks. Stanisława Dziwisza: „Karetka jechała bardzo szybko, bez eskorty policyjnej. Po kilkuset metrach, w dodatku, syrena karetki się popsuła. Trasa, która normalnie wymaga co najmniej pół godziny, zajęła osiem minut i to w rzymskim ruchu ulicznym!”. 14 maja 1981 r. niedoszły morderca zostaje zidentyfikowany jako Mehmet Ali Agca, zbiegły morderca Abdi Ipekciego.

17 maja 1981 r. odbyło się we Włoszech referendum na temat legalizacji przerywania ciąży. Obrońcy życia nienarodzonych przegrali. Ta legalizacja aborcji, z którą papież tak walczył, była ciosem dodanym do jego ran.

3 czerwca 1981 r. papież Jan Paweł II wrócił ze szpitala do Watykanu. Był w dobrym stanie, ale odczuwał swoje rany. Po kilku dniach poczuł się źle. Był bardzo blady, siły nie wracały. Od 10 czerwca gorączka zaczęła skakać, podnosząc się nagle do 39,5 stopni i równie nagle spadając. Lekarzom nie udawało się wykryć przyczyn. 12 czerwca otoczenie Papieża zażądało poszerzonego konsylium, w którym wziął również udział specjalista chorób wirusowych. 20 czerwca Papież wrócił do szpitala na nowe badania. Po trzech dniach prof. Sanna, dziekan Katolickiego Fakultetu Medycyny, wykrył i wyizolował cytomegalowirus, przyczynę pogorszenia się zdrowia papieża. Powiedział, że na uporanie się z nim potrzeba sześciu tygodni, podczas których stan chorego pozostanie zmienny, z nagłymi powrotami gorączki. Papież przeszedł kolejną operacją, która udała się bardzo dobrze. 14 sierpnia papież wrócił do Watykanu.

Groźny wirus został przekazany przez transfuzję. Podczas operacji papieża konieczna była duża ilość świeżej krwi. Papież miał rzadko spotykaną grupę krwi, dlatego potrzeba było kilku dawców. Tego dnia krwiodawcy zjeżdżali do Rzymu z całych Włoch. Andre Frossard cytuje prof. Sennę: „Pamiętam, że widziałem, jak komendant strażaków rzymskich, przywoził kilka butelek z krwią. Pech chciał, że któryś z tych dawców musiał być nosicielem wirusa” (Andre Frossard „Rozmowy z Janem Pawłem II”, Libreria Editrice Vaticana, 1982). Tutaj nasuwa się następujące pytanie: dlaczego policja nie przeprowadziła śledztwa w tej sprawie? Osoba, która oddała krew, musiała przecież wiedzieć, że jest zarażona groźnym wirusem, gdyż występują objawy, takie jak utrata sił i skacząca gorączka. Dlaczego podano tą krew, a nie inną? Pytań takich i podobnych będzie więcej.

 

 

Dwóch Wielkich Polaków

 

15 stycznia 1981 r. Lech Wałęsa został w Rzymie przyjęty przez Ojca Świętego. Wałęsa i Papież wygłosili krótkie przemówienia. Wałęsa podkreślił niepolityczny charakter „Solidarności”: „Nas sprawy polityczne nie interesują. Interesuje nas prawo człowieka, prawo do człowieczeństwa, prawo do wiary – swobodnego głoszenia jej i wyznawania. Jeśli te prawa ludzkie, sprawdzone od tysięcy lat, będą zachowane, wtedy człowiek będzie się czuł człowiekiem i będzie pamiętał, że kiedy go stać na pomoc drugiemu człowiekowi, będzie mu pomagał. Te właśnie stwierdzenia mamy dla Ciebie, Ojcze, od naszego Kościoła, tymi stwierdzeniami będziemy się kierować” (Claire Sterling, „Anatomia zamachu”, „Edizioni Mundis”, Roma-Milano 1985).

Papież Jan Paweł II odpowiedział: „Działalność związków zawodowych nie ma charakteru politycznego, nie powinna być narzędziem działania nikogo, żadnej partii politycznej – aby mogła w sposób wyłączny i w pełni samorządny skupić się na wielkim dorobku społecznym ludzkiej pracy – i ludzi pracy”. Stało się inaczej, po stanie wojennym „Solidarność” stała się ruchem politycznym, antykomunistycznym.

W tym trudnym i przełomowym momencie Polska miał dwóch Wielkich Polaków: Papieża Jana Pawła II i Prymasa kardynała Stefana Wyszyńskiego. Byli Przewodnikami Narodu Polskiego i gwarantem stabilności. Niestety, pierwszy po straszliwym zamachu walczył w szpitalu o życie, drugi umierał.

Dwie wielkie postacie: prymas, który zasłużył sobie na miano interreksa jako prawdziwy przywódca narodu, i polski papież, byli o krok od śmierci. Papież miał zawsze dla prymasa wielki szacunek, jakim darzy się „Pater Patriae” – ojca ojczyzny (tym mianem nazwał go w 1980 roku poeta Jerzy Zagórski), a któremu on sam nadał tytuł Prymasa Tysiąclecia (http://nowahistoria.interia.pl/prl/news-smierc-kardynala-stefana-wyszynskiego-ostatni-krolewski-pogr,nId,1107573#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox).

Paul Henze w książce „Spisek na życie papieża” pisał: „…Wyszyński przez ponad 30 lat krzyżował radzieckie plany w Polsce. Teraz było pewne, że wkrótce zejdzie ze sceny. Gdyby dało się jednocześnie wyeliminować papieża, zostałyby usunięte dwa filary polskiego nacjonalizmu. Z samą „Solidarnością można by było sobie poradzić”. Ciekawe, dlaczego Henze określając Prymasa i Papieża użył fałszywego wyrażenia „dwa filary polskiego nacjonalizmu”. Oni byli patriotami. Jako hierarchowie Kościoła Katolickiego nie mogli być nacjonalistami.

Prymas zachorował na początku marca 1981 r. W połowie marca powstało podejrzenie nowotworu. Pierwsza diagnoza lekarzy po badaniach przeprowadzonych 1 kwietnia w Klinice Akademii Medycznej przy ulicy Banacha w Warszawie brzmiała uspokajająco: nowotwór został wykluczony. Jednak 13 kwietnia lekarze stwierdzili obecność w jamie brzusznej komórek nowotworu złośliwego o najwyższej aktywności.

Prymas będąc ciężko chory myślał o Polsce. W Warszawie 2 kwietnia 1981 r. w zapiskach „Pro memoria. Ostatnie dni…” napisał: „W Polsce trzeba bronić spraw własnej Ojczyzny a nie obcych zamówień” (Stefan kardynał Wyszyński, „Jedna jest Polska”, Instytut Prymasowski Ślubów Narodu, Warszawa 1989).

Gdyby nie zamach, Ojciec Święty mógłby wkrótce ponownie udać się do Polski. Miał zamiar osobiście udzielić Sakramentu Chorych znajdującemu się w krytycznym stanie zdrowia kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu (Claire Sterling, „Anatomia zamachu” „Edizioni Mundis”, Roma-Milano 1985. Pisały o tym gazety włoskie: „La Repubblica 29 maja 1981 r., Il Giornale Nuovo i „La Stampa”). 11 maja na polecenie Papieża odleciał z Rzymu do Warszawy jego osobisty sekretarz, ks. Stanisław Dziwisz, by być przy konającym Prymasie.

25 maja o pół do pierwszej odbyła się ostatnia rozmowa telefoniczna papieża Jana Pawła II z Prymasem Polski, który prosił Ojca Świętego o błogosławieństwo. Papież odpowiedział, błogosławiąc jego „usta i ręce” jakby po to, by aprobować i potwierdzić wszystko, co Kardynał powiedział i zrobił przez całe życie.

Pogrzeb kardynała Stefana Wyszyńskiego. Kondukt mija plac Zamkowy, zmierzając w kierunku katedry św. Jana. Zdjęcie: Witold Kuliński /AgencjaFORUM.

Ks. Kardynał Stefan Wyszyński zmarł 28 maja 1981 roku, w dniu Uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego. Prymas Tysiąclecia przeżył 80 lat z czego 57 w kapłaństwie. Swoją działalnością przyczynił się do zachowania równowagi politycznej w kraju i łagodzenia społecznych napięć. Występował w obronie praw ludności (np. apelując w 1974 roku do Edwarda Gierka o uwolnienie więźniów politycznych), występował o uregulowanie spraw administracyjnych kościoła na Ziemiach Odzyskanych. Pozostawił spory dorobek pisarski, po części tylko wydany. Jest autorem następujących pism m.in.: „Duch pracy ludzkiej” (1946r.), „Wielka Nowenna Tysiąclecia” (1962 r.), „Polska droga krzyżowa” (1966 r.), „Rozważania o kulturze” (1979), „Zapiski więzienne” (1982 r.). Ks. Stefan Wyszyński znał komunizm, jak nikt inny. W okresie międzywojennym na temat komunizmu napisał następujące książki: „Nowy najazd komunizmu na Polskę”, Włocławek 1936; Książka w walce z komunizmem”, Włocławek 1937; „Jak skutecznie walczyć z komunizmem”, Włocławek 1937; „Katolicki program walki z komunizmem”, Włocławek 1937.

 

 

Prymas Tysiąclecia ostrzegał

 

Przedstawiciele organizacji chłopskich u ks. prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego, 1981. Fot. za zakliczyninfo.pl.

Prymas Polski, Sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński zwracając się do delegacji „Solidarności Wiejskiej” 6 lutego 1981 roku powiedział: „Mówiłem tu przed chwilą z panem Wałęsą i delegacją z Bielska Białej, że ruch, który zrodził się w Polsce – odnowy moralnej i społecznej – jest wybitnie polski. Ten ruch musi służyć przede wszystkim sprawie Polski, to znaczy ludności polskiej, czy to będzie ludność rolnicza, czy robotnicza, dla zaspokojenia jej potrzeb. Trzeba się strzec, żeby się nie wplątali tacy ludzie, którzy mają inne założenia, którzy są gdzieś uzależnieni i chcą przeprowadzić nie polskie sprawy. Trudno to po nazwisku wymieniać. Ludziom tym zależy na tym, aby Polskę wplątać w jakieś sytuacje polityczne” (Stefan Kardynał Wyszyński, „Kościół w służbie Narodu”, Rzym 1981). Według Prymasa, „ruch, który zrodził się w Polsce – odnowy moralnej i społecznej – jest wybitnie Polski”. Tak jak i Papież oraz Lech Wałęsa, Prymas twierdził, że Solidarność nie była ruchem politycznym, a ruchem „odnowy moralnej i społecznej”.

Przy okrągłym stole, siedzą od lewej: T. Mazowiecki, L. Wałęsa, B. Geremek. Fot. Inter

Niestety, Wałęsa nie posłuchał Prymasa. W jego otoczeniu byli tzw. doradcy z KSS KOR, którzy wykorzystując „Solidarność” realizowali swoje trockistowskie cele. Nie mogli się pogodzić z faktem, że w „Solidarności” od 1980 r. coraz bardziej dominował nurt patriotyczno-narodowy. Ich głównym celem było zniszczenie nurtu patriotyczno-narodowego w Solidarności. Długo nie czekali. W stanie wojennym zmuszono do wyjazdu około 800 tys. wybitnych działaczy Solidarności. Po stanie wojennym „Solidarność” nie była już tym samym ruchem co „Solidarność” z 1980 r. Gdyby ci działacze zostali, Polska byłaby obecnie w innym położeniu. Przemówienie prymasa kardynała Stefana Wyszyńskiego wzbudziło w skrajnym skrzydle Solidarności falę oburzenia.

 

 

„Judaszowskie srebrniki”

 

William (Joseph) Casey (1913-1987). Szef CIA w latach 1981-1987. Fot. za alcheron.com

„Solidarność” była finansowa przez USA. Za rządów Williama Casey’ego (1913-1987) jako szefa CIA w latach 1981-1987, agencja potajemnie wspierała finansowo i materialnie afgańskich partyzantów (tzw.Mudżahedini), polską „Solidarność”, oraz organizowała zamachy stanów w krajach Afryki Centralnej i Południowej. Casey był członkiem Rycerzy Maltańskich, pełna nazwa brzmi następujaco: Suwerenny Wojskowy Zakon Szpitalników Świętego Jana Jerozolimskiego z Rodos i Malty” (wł. „Sovrano Militare Ordine Ospedaliero di San Giovanni di Gerusalemme di Rodi e di Malta”).

Lane Kirkland (1922-1999), amerykański działacz związkowy, w latach 1979-1995 przewodniczący centrali „American Federation of Labor – Congress of Industrial Organizations” (AFL-CIO), pomagał finansować „Solidarność”. We współpracy z administracją Reagana, Kirkland zaangażował centralę w pomoc polskiemu ruchowi „Solidarności”, łącznie przekazując ponad 6 milionów dolarów amerykańskich w gotówce i wyposażeniu (http://pl.wikipedia.org/wiki/Lane_Kirkland).

Lane Kirkland (1922-1999), w latach 1979-1995 przewodniczący centrali „American Federation of Labor – Congress of Industrial Organizations” (AFL-CIO). Zdjęcie za: en.wikipedia.org.

Lene Kirkland nie był jedynym, który zaangażował się w pomoc dla Solidarności. Prezydent Reagan podjął decyzję dotyczącą przekazania 200 mln dolarów dla „Solidarności”. Pieniądze te jednak nigdy nie dotarły do Solidarności, ponieważ gdzieś po drodze zaginęły. Później sprawa ta stała się przedmiotem starcia pomiędzy doradcą prezydenta Reagana prof. Richardem Pipesem, a byłym doradcą prezydenta Jimmy Cartera, Zbigniewem Brzezińskim. Pipes przypuszczał, że duże pieniądze zostały przekazane Solidarności kanałami CIA. Pipes żądał od Brzezińskiego odpowiedzi na pytanie, co stało się z tymi pieniędzmi, skoro nigdy nie trafiły one w całości bezpośrednio do Solidarności. Na to pytanie Brzeziński nigdy nie odpowiedział.

Nikt nikomu nie daje pieniędzy za darmo. „Solidarność” była finansowana przez USA. Pytanie: czy w interesie Polski, czy w interesie USA. Jeżeli ktoś myśli, że w tamtych czasach Stany Zjednoczone chciały pomóc Polsce, to jest w błędzie, ponieważ w polityce na ma sentymentów, natomiast jest brutalna walka o polityczne i gospodarcze interesy. Wygrywa sprytniejszy, czyli ten który bardziej oszuka. Sprzedano Polskę za „judaszowskie srebrnik”. To od Machiavellego przyjęto hasło „Cel uświęca środki”. Celem polityki amerykańskiej było szybkie zjednoczenie Niemiec.

 

 

Straszenie Amerykanów terroryzmem sowieckim

 

Pod koniec lat 70. XX wieku stosunki między USA i ZSRR były napięte. 26 grudnia 1979 roku ZSRR dokonał interwencji w Afganistanie, a 4 stycznia 1980 roku prezydent Carter ogłosił decyzję o sankcjach politycznych i gospodarczych USA wobec ZSRR. Również ONZ 14 stycznia potępiła agresję ZSRR na Afganistan. 4 listopada 1980 roku na prezydenta USA wybrano Ronalda Reagana, który znany był ze swego konserwatyzmu i wrogości wobec „imperium zła”, jak nazywał ZSRR. Już na samym początku kadencji skoncentrował się na umocnieniu potęgi militarnej i politycznej USA. 21 kwietnia 1981 roku Reagan zniósł embargo na eksport zboża do ZSRR. Jest raczej wątpliwą sprawą, aby ZSRR uwikłany w wojnę w Afganistanie, angażował się również w zamach na papieża.

Administracja amerykańska szybko zapomniała o szerzonym terroryzmie przez CIA, i już na początku rządów Ronalda Reagana oskarżano o terroryzm ZSRR. Angielski pisarz, Conor Gearty, w książce „Terroryzm” pisał: „Przed zakończeniem zimnej wojny największym wrogiem Stanów Zjednoczonych był oczywiście ZSRR. W latach osiemdziesiątych ukazało się wiele pozycji, opisujących powiązania ZSRR z terroryzmem. Opatrzone odpowiednimi tytułami, w rodzaju „Sowiecka strategia terroru”, książki te usiłowały wykazać powiązania Sowietów z taką formą zabijania, z jaką kojarzyło się słowo terroryzm. Ówczesny szef CIA, Wiliam Casey, napisał esej zatytułowany „Międzynarodowe powiązania – co o nich wiemy?” („The International Liknakges – Who Do We Know?”), zamieszczony w tomie pod wielce wymownym tytułem „Krwiożercza Bestia” („Hydra of Carnage”). Na swej pierwszej konferencji prasowej sekretarz stanu prezydenta Reagana, Alexander Haig zadeklarował w swoim niezrównanym stylu, że Kreml „jest zamieszany w politykę oraz w programy, które popierają i zachęcają do rozwoju tych powodujących krwawe rany działań”. Łączenie Kremla z terroryzmem odpowiadało strategii pierwszej administracji Reagana, gdyż pomogło zwielokrotnić strach przed ZSRR, a to z kolei sprzyjało zgodzie na zwiększenie wydatków Białego Domu” (Conor Gearty, „Terroryzm”, przekład Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Prószyński i S-ka, Warszawa 1998).

Izraelski Premier Menachem Begin rozgrywa partie szachów z Doradcą z Doradcą Prezydenta US do spraw Bezpieczeństwa w czasie szczytu w Camp David. Photo: Wikimedia Commons

Zbigniew Brzeziński, były sekretarz stanu USA w swej książce „Wielka szachownica” stwierdził: „W miarę jak Ameryka coraz bardziej staje się społeczeństwem wielokulturowym, może mieć coraz większe trudności z wypracowaniem konsensusu w sprawie polityki zagranicznej, chyba że stanie w obliczu wielkiego zagrożenia z zewnątrz”. Tak wytworzono wśród Amerykanów poczucie strachu przed zagrożeniem ze strony ZSRR. Zbigniew Brzeziński swoje nauki czerpał zapewne od samego reichsführer partii nazistowskiej Hermana Göringa, który na ten temat tak się wypowiadał: „Ludzi zawsze można podporządkować przywódcom. To łatwe. Jedynie, co trzeba zrobić, to wmówić im, że zostali zaatakowani”.

 

Przeczytaj:  Część II.

 

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.05.11.

 

Avatar

Autor: Stanisław Bulza