Spisek przeciwko Polsce. (Część II.)


Przeczytaj:   Część I.

 

Dezinformacja

 

Michele Ledeen

 

Ludźmi, którzy skierowali opinię światową na fałszywy trop, oskarżając Bułgarów i KGB o dokonanie zamachu na papieża Jana Pawła II, byli: Michele Ledeen, Claire Sterling i Paul Henze.

Michael Ledeen. Fot. za alchetron.com

Michael Arthur Ledeen ur. 1941 roku jest amerykańskim specjalistą w dziedzinie polityki zagranicznej i najbardziej wpływowym neokonserwatystą w USA. Jego badania obejmowały państwa wspierające terroryzm. W 1974 roku przeniósł się do Rzymu, gdzie studiował historię włoskiego faszyzmu. Ledeen miał sympatie do włoskiego faszyzmu. Jest autorem książki „Universal Fascism: Theory and Practice of faszystowskiej International 1928-1936”, która została opublikowana w 1972 roku. Ledeen studiował na uniwersytecie w Rzymie. Był w tym czasie asystentem niemieckiego historyka żydowskiego pochodzenia George Mosse, który napisał dwie słynne książki o narodowym socjalizmie. Michael Ledeen jest również wielbicielem Niccolò Machiavellego, którego uważa za jednego z największych myślicieli politycznych. Machiavelli (1469-1527) zdobył sławę traktatem politycznym „Książę”. W dziele tym autor przedstawił wizerunek władcy, który bez względu na moralność stwarza bezwzględnymi środkami swą władzę. Machiawellizm jest synonimem polityki przewrotnej.

W 1977 roku Ledeen powrócił do USA i został członkiem Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS). Nadal odwiedzał Włochy. W 1981 roku Michele Ledeen został specjalnym doradcą sekretarza stanu Alexandra Haiga do walki z terroryzmem. Wprowadził wówczas pojęcie „globalnego spisku terrorystycznego prowadzonego przez Kreml”. Według tej doktryny, „KGB pociągnął za sznurki wszystkich działających na świecie kluczowych grup terrorystycznych, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie”.

Był on też głównym źródłem na temat „sowieckiego terroryzmu” i dezinformacji dokonanej przez Claire Sterling i Paula Henze, autorów książek o zamachu. Był zafascynowany teorią. Oboje pracowali na zlecenie redakcji „Reader’s Digest”, którego dyrektorem na kraje europejskie był John („Dimi”) Panitz.

Na początku 1980 roku Michael Ledeen, były dyrektor CIA William Colby, były redaktor „Newsweeka” Arnaud de Borchgrave i pisarka Claire Sterling, stanęli przed nowo utworzoną senacką podkomisją ds. bezpieczeństwa i terroryzmu. Wszyscy zeznali, że ZSRR szkoli i inspiruje różne grupy terrorystyczne oraz udziela im wsparcia materialnego. Zarówno Ledeen i de Borchgrave pracowali razem w Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych. Ledeen był zwolennikiem teorii zawartej w książce „Sieci terroru” napisanej przez Claire Sterling. Twierdził, że ZSRR był źródłem terroryzmu na całym świecie.

Ledeen był zaangażowany w administracji Ronalda Reagana w aferę Iran-Contras.

Michele Ledeen miał bliskie powiązania z Aleksandrem Haigem, Henry Kissingerem i z wielkim mistrzem loży masońskiej P-2 i nazistą, Licio Gellim. Haig i Kissinger byli wychowankami politycznymi Fritza Kraemera, Niemca, który w 1939 r. zostawił żonę i syna i wyjechał z Niemiec do USA, być może za zgodą nazistów. W czasie pobytu w Pentagonie, miał również wpływ na sekretarzy obrony James R. Schlesinger i Donalda Rumsfelda. W USA należał do najbardziej wpływowyvh ludzi.

W 1980 roku pracował dla włoskiego wywiadu wojskowego SISMI, jako konsultant. Współpracował z Francesco Pazienzą, agentem SISMI i członkiem loży masońskiej P-2 (Propaganda Due), kierowanej przez nazistę Licio Gelli. W 1985 roku Francesco Pazienza został uznany przez włoski sąd winnym manipulacji politycznej, fałszerstwa i ochrony przestępców i terrorystów, i innych wykroczeń. Według ustaleń sądu, Pazienza sfałszował informację o zamachu bolońskim w celu odwrócenia uwagi od rzeczywistych sprawców zamachu. Odwiedzał też Ali Agcę we więzieniu.

Loża P-2 (Propaganda Due) była lożą „krytą” (tzn. super tajną) o charakterze antykomunistycznym. W jej skład wchodzili masoni z elity, którzy przeniknęli do najważniejszych włoskich urzędów, sprawujących sekretną władzę polityczno-biznesową. Silna trwałymi związkami atlantyckimi, rozrosła się i utrwaliła we Włoszech w drugiej połowie lat siedemdziesiątych, jako prawdziwe „państwo w państwie”. W 1950 roku Licio Gelli został zwerbowany przez SIFAR (obecnie SISMI). W 1969 roku Gelli nawiązał bliskie kontakty z gen. Alexandrem Haigem, który wówczas pełnił funkcję doradcy wojskowego dyrektora Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Henry Kissingera. Za pośrednictwem tej sieci, Gelli został głównym pośrednikiem między CIA a generałem De Lorenzo, szefem tajnych służb SID. Henryk Pająk w książce „Bestie końca czasów” pisze, że do loży P-2 należeli Alexander Haig i Henry Kissinger.

Kiedy w marcu 1981 roku włoska policja zrobiła nalot na dom Gelliego, Michael Ledeen za namową Alexandra Haiga i Henry Kissingera, miał przejąć listę 953 członków loży P-2, aby utrzymać ich nazwiska w tajemnicy.

Był też znany z wygłaszania kontrowersyjnych teorii.

Oto wartości jakie wyznaje:

– „Poziom strat (w Iraku) jest drugorzędny”;

– „Jesteśmy wojownikami (Amerykanie), więc kochamy wojnę”;

– „Zmiana – przede wszystkim gwałtowna zmiana – jest istotą ludzkiej historii”;

– „Jedyną drogą do osiągnięcia pokoju jest wojna totalna”;

– „Celem wojny totalnej jest narzucenie naszej woli innemu narodowi”.

 

 

Claire Sterling

 

Claire Sterling. Fot. za: BBC.com

Claire Sterling (1919-1995) amerykańska pisarka i dziennikarka, której praca skupiała się na zbrodniach, zabójstwach politycznych i terroryzmie. Zdobyła tytuł licencjata w dziedzinie ekonomii w Brooklyn College, pracowała jako organizator związkowy i była krótko członkiem Młodzieży Komunistycznej (z Wikipedii, wolnej encyklopedii). W 1951 r. przyjechała z mężem, powieściopisarzem, na miesiąc miodowy do Rzymu i zdecydowali się stały pobyt. Claire Sterling przez dziesiątki lat mieszkała w Rzymie. Została rzymską korespondentką, napisała wiele artykułów opublikowanych w „Washington Post”, „International Herald Tribune”, „The Atlantic Monthly” i „Reader Digest”. W 1981 r. opublikowała książkę „Sieć terroru”, w 1990 r. „Mafia. Sycylia rządzi światem” i „Anatomia zamachu”, która powstała na podstawie artykułu opublikowanego w 1982 r. w „Reader’s Digest”. Napisała w nim o spisku przeprowadzonym na życie papieża przez tajne służby bułgarskie, działające w imieniu KGB. Jednym z najbliższych przyjaciół Claire Sterling we Włoszech był młody amerykański akademik Michael Ledeen.

„The Independent” w artykule „Nekrologi: Claire Sterling” 26 czerwca 1995 r., kilkanaście dni po jej śmierci, napisał:

„Claire Sterling, pisarka i dziennikarka odegrała wiodącą rolę w tworzeniu teorii bułgarskiego tropu, który był jednym z najbardziej udanych przypadków – z pewnością najbardziej najgłośniejszy – dezinformacji prowadzonej przez zachodnie agencje wywiadowcze od czasów II wojny światowej. Teoria ta utrzymywała, że Związek Radziecki był odpowiedzialny za zamach, który wspomagany był przez bułgarski wywiad. Motywem zabicia papieża Jana Pawła II było jego poparcie dla Solidarności – nowego niezależnego związku zawodowego w Polsce.

Claire Sterling, samozwańczy ekspert od terroryzmu, była jednym z trzech dziennikarzy odpowiedzialnych za fabrykowanie i publikowanie fałszywych informacji. Inni to Paul Henze, ekspert od propagandy i były szef CIA w Turcji, oraz Michael Leeden, związany z Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) w Waszyngtonie, który miał silne powiązania z frakcją włoskich tajnych służb (SISMI) związanych z tajną lożą masońską P-2. Indywidualnie lub w zespole byli wielokrotnie zapraszani jako goście do trzech głównych amerykańskich sieci i programów w brytyjskiej telewizji. W efekcie duet Sterling-Henze zmonopolizowali swoją teorię zamachu. W amerykańskich mediach, przez pewien czas, stało się niemal niemożliwe wyrażenia innego poglądu. A jednak przyjęta przez nich teoria bułgarskiego tropu była błędna. Pięciu Turków i trzech Bułgarów, którzy zostali oskarżeni o zamach na papieża Jana Pawła II, po upływie 10 miesięcy, podczas których 14.000 stron zeznań zostały zebrane, zostało zwolnionych. Prokuratura nie była w stanie udowodnić istnienia bułgarskiego tropu. Włoski sąd uniewinnił wszystkich oskarżonych. Zachodnie media przyjęły wyrok z obojętnością”.

Uniewinnienie oskarżonych niewielkie miało znaczenie. Organizatorzy ogromnej kampanii dezinformacyjnej odnieśli zwycięstwo. W 1982 roku „Red Scare” (czerwona panika) okazał się niezwykle skuteczny, ponieważ dla administracji prezydenta Ronalda Reagana sprzyjało to zgodzie na zwiększenie wydatków na zbrojenia, oraz pomogło skutecznie zablokować ewentualne protesty ruchów pacyfistycznych, kiedy na Zachodzie rozmieszczano rakiety Cruise i Pershing.

 

 

Paul Henze

 

Paul Henze. Fot. za: Mavi Boncuk.

Paul Henze, autor książki „Spisek na życie papieża”, w latach 1977-1980 był członkiem Rady ds. Bezpieczeństwa Narodowego USA, którą kierował wówczas Zbigniew Brzeziński. Był związany z CIA. Jego książka „Spisek na życie papieża” jest skierowana raczej do czytelnika polskiego. W rozdziale VII zatytułowanym „Polskie zagrożenie dla państwa radzieckiego” autor ukazuje nasze zmagania z Rosją, drogę Karola Wojtyły do Rzymu, oraz obawy ZSRR przed papieżem Polakiem. Choć autor przekonuje czytelnika, że Kreml był inspiratorem, a bułgarska służba bezpieczeństwa „podwykonawcą” zamachu, to przedstawione przez niego dowody są bardzo wątpliwe. Autor perfidnie grał na naszym patriotyzmie i uczuciach narodowych.

Paul Henze w swej książce „Spisek na życie papieża” pisze, że „Claire Sterling, która także napisała o tym książkę, i ja, w serii artykułów „Literaturnoj Gaziety” zostaliśmy oskarżeni, że to my zorganizowaliśmy spisek, aby rzucić skazę na dobre imię ZSRR. Twierdzono, że Zbigniew Brzeziński – który jest moim długoletnim przyjacielem i dla którego pracowałem w Narodowej Radzie ds. Bezpieczeństwa – wysłał mnie jakoby do Iranu (dokąd udał się Agca po ucieczce z więzienia w Turcji) z zadaniem zwerbowania Agcy. Brzeziński miał rzekomo powierzyć mu misję zabicia papieża w celu zdestabilizowania Polski!”. W 1984 roku „Literaturnoj Gazieta” pisała na temat „tajnego udziału CIA w dwóch spiskach przeciwko papieżom rzymskim”. W tym artykule autor wymienił Paula Henze jako „wszędobylskiego Henze”, szefa „Czarnej Międzynarodówki”, założonej przez Brzezińskiego w Białym Domu za prezydentury Cartera. Autor pisał, że Paul Henze w listopadzie 1979 roku został wysłany do Turcji w celu zaaranżowania ucieczki Agcy z więzienia. Paul Henze rzeczywiście był w tym czasie w Turcji.

Panl Henze był szefem placówki CIA w Turcji i Etiopii w latach 1960 i 70. XX w. i służył w administracji Cartera jako zastępca doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Zbigniewa Brzezińskiego. Z. Brzeziński w latach 1977–1981 był doradcą prezydenta Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego USA. 12 września 1980 r. w Turcji był zamach stanu. Amerykańskie poparcie dla tego zamachu zostało potwierdzone przez szefa CIA w Ankarze Paula Henze. Po tym, jak rząd został obalony, Henze pisał do Waszyngtonu: „Nasi chłopcy [w Ankarze] to zrobili”. Zmarł w 1986 r.

12 września 1980 r. w Turcji był wojskowy zamach stanu. Na zdjęciu: (od lewej) Tahsin Şahinkaya i Nejat Tumer, Sadat dostać Celaya, Kenan Evren. Amerykańskie poparcie dla tego zamachu zostało potwierdzone przez szefa CIA w Ankarze Paula Henze. Fot. za: milliyet.com

Dlaczego Paul Henze, czy Claire Sterling, w swoich książkach nic nie wspominają o drugim zamachu na papieża Jana Pawła II, kiedy w szpitalu, tuż po zamachu, przez transfuzję krwi został przekazany papieżowi groźny wirus. Bo to nie pasowało do ich teorii.

 

 

Pistolet, z którego Agca strzelał do papieża

 

W 1990 roku włoski sędzia Felice Casson z Wenecji przypadkowo natrafił w archiwach włoskich tajnych służb wojskowych w Rzymie na dokumenty tajnej Specjalnej Organizacji Wojskowej „Operazione Gladio”. Przeglądając dokumenty zwrócił uwagę na to, że organizacja „Gladio” może być powiązana z włoskimi neofaszystami. Sporządził akt oskarżenia przeciwko szefowi włoskiego wywiadu wojskowego SISMI oraz skonfiskował w jego rzymskim biurze akta osobowe kilkuset członków siatki dywersyjnej. Szef włoskich tajnych służb SISMI (podejrzewany o sterowanie organizacją) tłumaczył się tym, że siatka składała się z działających niezależnie od siebie licznych komórek, które były trudne do kontrolowania.

Na żadnym etapie śledztwa nie powiązano zamachu na papieża z nazistowską lożą P-2, z Cosa Nostrą, czy też tajną Specjalną Organizacją Wojskową „Operazione Gladio powiązaną z CIA, choć natrafiono na nazistowskiego handlarza bronią.

25 maja 1981 roku włoska wojskowa służba bezpieczeństwa SISMI przedstawiła raport dotyczący zaginionego świadka, wiedeńskiego sprzedawcy broni, Horsta Grillmayera, ostatniego znanego posiadacza pistoletu automatycznego Browning (kaliber 9 mm), z którego strzelał Ali Agca do papieża. Policja bez trudu dotarła do Fabrique Nationale Hertal, która pistolet wyprodukowała. Stamtąd broń w sposób najzupełniej legalny dotarła do sprzedawcy w Liege, który odstąpił ja następnemu kupcowi z Zurychu. Następnie od niego nabył ją w sposób legalny 9 lipca 1980 roku przedstawiając niezbędne zezwolenie pochodzące z austriackiego sklepu Horsta Grillmayera, niejaki Otto Tinter. Browning został więc nabyty w Szwajcarii zgodnie z prawem. Potem jednak wraz z dwudziestoma innymi pistoletami został przemycony do Austrii, gdzie zniknął z pola widzenia. Według SISMI, czterdziestoletni Grillmayer należał do rodziny „płomiennych nazistów” i „szereg razy” policja prowadziła przeciw niemu dochodzenie na okoliczność nielegalnego posiadania broni pochodzącej z niepewnych źródeł. Często podróżował do RFN i Włoch, a na dodatek wielokrotnie udawał się do Syrii, NRD oraz innych państw Europy Wschodniej. Od dawna był podejrzany o zaopatrywanie w broń przemytników i organizacji terrorystycznych. Według trybunału włoskiego, Browning był w posiadaniu Grillmayera do 9 lipca 1980 roku. SISMI natychmiast wytropiła handlarza broni i przesłuchała go w sprawie pistoletu Browning, po czym go wypuszczono i Grillmayer znikł bez śladu (Claire Sterling, „Anatomia zamachu”, „Edizioni Mundis”, Roma-Milano 1985).

W 2014 r. pierwszy raz publicznie zaprezentowano broń, z której zamachowiec Ali Agca strzelał do Jana Pawła II. Pistolet trafił do Krakowskiej Kurii z magazynów Muzeum Kryminologicznego w Rzymie. Fot. za: polskieradio.pl

Jak to było możliwe? Było możliwe, gdyż do loży P-2 należał szef SISMI, generał Giuseppe Santovito oraz jego podwładni. Santovito utrzymywał zażyłe kontakty z CIA.

Był przesłuchany przez Sejmową Komisję Śledczą w sprawie loży P2 , pod przewodnictwem Tina Anselmi, za zaangażowanie włoskich tajnych służb (przywódcy trzech głównych włoskich tajnych służb SISMI, SIDE, a następnie dochodzenie Sejmowej Komisji Śledczej w sprawie porwania Aldo Moro.

Ali Agca w procesie zeznał, że pistolet automatyczny marki Browning, którym strzelał do papieża, dziesięć miesięcy wcześniej nabył w Sofii w Bułgarii. Pistolet ten miał mu sprzedać Syryjczyk imieniem Ahmed. Ali Agca zeznał również, że w Sofii, w luksusowym hotelu Witosza, spotkał swego rodaka o nazwisku Omer Mersan, który na stałe zamieszkiwał w Monachium. Podczas rozmowy Mersan zaproponował mu załatwienie fałszywego paszportu na nazwisko Faruk Ozgum. W chwili zatrzymania na Placu Św. Piotra Ali Agca miał ten paszport przy sobie. Rzymska sekcja DIGOS (policja antyterrorystyczna) ustaliła, że w paszporcie Agcy figurowały następujące pieczątki: 30 sierpnia 1980 roku miał nastąpić wyjazd z Turcji przez przejście graniczne Edirne, a 31 sierpnia miał nastąpić wjazd do Bułgarii przez przejście graniczne Kapitan Andrejewo, i tego dnia nastąpił wyjazd z Bułgarii przez Kalotinę między Bułgarią i Jugosławią.

Ówczesny szef służby bezpieczeństwa przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Turcji, Fahri Görgülü, zdecydowanie oświadczył, że „Turek o nazwisku Faruk Ozgum nie przekroczył punktu granicznego w Edrine, ani 30 sierpnia, ani żadnego innego dnia”. Fahri Görgülü powiedział: „Na temat pochodzenia tego paszportu istnieją wyłącznie hipotezy. Żadnych dowodów nie posiadamy”. Omer Mersan nie był w Turcji notowany jako przemytnik, ciążyło na nim tylko oskarżenie o dezercję. „Wystąpiliśmy o ekstradycję Mersana, chcąc go przesłuchać na okoliczność kontaktów z Agcą, ale Niemcy odrzucili nasze żądanie”. O ile wiemy, nawet nie mają go pod obserwacją” – powiedział Fahri Görgülü (Claire Sterling, „Anatomia zamachu”, „Edizioni Mundis”, Roma-Milano 1985).

Mehmet Ali Agca miał być członkiem „Szarych Wilków”, ale szef służby bezpieczeństwa przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Turcji, Fahri Görgülü, temu zaprzeczył: „Prasa może sobie na ten temat pisać, co jej się żywnie podoba, ale Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie posiada dotąd żadnego dowodu na to, że Agca należał rzeczywiście do organizacji „Szarych Wilków”. W swojej ojczyźnie był zwyczajnym przestępcą, niczym nie różniącym się od setek podobnych mu kryminalistów. Dopiero za granicą manipulował nim międzynarodowy terroryzm” (Claire Sterling, „Anatomia zamachu”, „Edizioni Mundis”, Roma-Milano 1985).

Włoskie służby prowadzące śledztwo były powiązane z lożą P-2

 

Gen. Giuseppe Santovito. Fot. za it.wikipedia.org

Jak śledztwo w sprawie zamachu na papieża mogło przebiegać prawidłowo, skoro wszyscy szefowie służb wywiadowczych byli członkami loży P-2. Obok wspomnianego już Giuseppe Santovito do loży P-2 należał jego zastępca, Pietro Musumeci, oraz szef wywiadu SISDE, Giulio Grassini. Pietro Musumeci został skazany w 1985 roku, wraz z oficerami SISMI, a mianowicie z Francesciem Pazienza i Giuseppem Belmonte, członkami P-2, za wprowadzenie w błąd śledczych, którzy badali sprawę zamachu w Bolonii. Dochodzenie Sejmowej Komisji Śledczej wykazało też, że Musumeci używał mafijnej organizacji Comorra w negocjacjach w sprawie uwolnienie chadeckiego polityka, Ciro Cirillo, który tak jak Aldo Moro, został porwany przez Czerwone Brygady.

Licio Gelli. Wielki Mistrz loży P2. Fot. za: ziaristionline.ro

Trybunał włoski odtworzył okres dojrzałego życia, zamachowca Ali Agcy, oraz zbadał jego różne powiązania, w oparciu o dokumenty służb wywiadowczych, których szefowie byli członkami loży P-2 oraz agentami CIA. Czy mogli więc stworzyć fałszywy wizerunek Ali Agcy, i skierować śledztwo na fałszywy trop? Mogli, bo to było w interesie CIA, P-2 i związanej z nią Cosa Nostry. Dokumenty ze śledztwa w sprawie zamachu na Papieża Jana Pawła II są więc bezwartościowe.

Poza tym Ali Agca zeznał, że w celi więziennej odwiedzał go Francesco Pazienza, oficer agencji wywiadu wojskowego SISMI, który był członkiem loży P-2. Potwierdził to później w śledztwie skruszony członek organizacji Camorra w Neapolu, Giovanni Pandico.

W 1985 roku Francesco Pazienza został uznany przez włoski sąd winnym manipulacji politycznej, fałszerstwa i ochrony przestępców i terrorystów, i innych wykroczeń. Według ustaleń sądu, Pazienza sfałszował też informację o zamachu bolońskim w celu odwrócenia uwagi od rzeczywistych sprawców zamachu. Pazienza nie był jedynym, który odwiedzał w więzieniu Agcę.

Do kwietnia 1982 roku odwiedzał w celi Ali Agcę również ksiądz Mariano Santini, pełniący funkcję kapelana w Ascoli Piceno, który z racji zajmowanego stanowiska miał dostęp do wszystkich więźniów. Do odosobnionej celi Ali Agcy udawał się regularnie, zgodnie z przysługującym mu prawem. Z Agcą rozmawiał często. Chodziły słuchy, że pod jego wpływem Agca zdecydował się zeznawać. Kapelan mógł bez najmniejszych problemów przekazywać Agcy wiadomości i instrukcje od inspiratorów zamachu. Ks. Mariano Santini należał do bandy Cutolo, której członkowie w liczbie 800 osób zostali aresztowani na wiosnę 1983 r. (Claire Sterling, „Anatomia zamachu”, „Edizioni Mundis”, Roma-Milano 1985).

Członek P-2, Fulberto Lauro, generał Guardia di Finanza (Gwardii Finansowej), przesłuchiwany przez komisję śledczą parlamentu włoskiego wyznał, że do loży Gelliego należeli również „kardynałowie i biskupi”. Potwierdził to generał karabinierów Franco Picchiotti, sekretarz organizacyjny loży P-2, który powiedział, ze członkami byli „również kardynałowie”.

 

 

Szefowie włoskich służb członkami loży P2:

  • generał Giuseppe Santovito, szef wywiadu wojskowego SISMI (1978-1981);
  • generał Giulio Grassini, szef wywiadu SISDE (1977-1981);
  • generał Pietro Musumeci, zastępca dyrektora włoskiej służby wywiadowczej SISMI;
  • Franco Picchiotti, generał karabinierów;
  • Fulberto Lauro, generał Guardia di Finanza (Gwardii Finansowej);
  • generał Vito Miceli , szef SIOS (Servizio Informazioni ), służba wywiadowcza włoskiej armii.

 

 

Dziennik „Corriere della Sera” kontrolowany przez lożę P-2

 

Symbol loży P2.

Dużą rolę w dezinformacji opinii publicznej odegrał włoski dziennik „Corriere della Sera”. Claire Sterling w swej książce często powołuje się na ten dziennik, i określała go jako wiarygodny. Na liście członków P-2 znalezionej w rezydencji szefa P-2 Licia Gellego, znajdowało się nazwisko dyrektora generalnego „Corriere della Sera”, Brono Tassana Dina, oraz dyrektora „Corriere della Sera” Franco Di Bella.

Loża P-2 całkowicie objęła kontrolą główną grupę włoskich firm wydawniczych, dokonując w sektorze prasy codziennej operacji nie mającej nigdzie odpowiednika: skupienia w jednym ręku wielu tytułów. Operacja tego typu, jak to zauważyliśmy, łączyła się z infiltracją z góry ukartowaną i rozległą głównych ośrodków władzy, zarówno cywilnych, jak wojskowych, oraz ze stałym naciskiem na kręgi polityczne” (Arnaud de Lassus, „Masoneria” – czyżby papierowy tygrys?” – Warszawa 1994).

Most Blackfriars, na którym znaleziono powieszonego Roberto Calviego. Fot. za: mirror.co.uk

W 1977 roku tajne kierownictwo loży P-2 za pośrednictwem Banco Ambrosiano Roberta Calviego osiągnęło kontrolę akcyjną nad grupą wydawniczą Rizzoli, która wydawała dziennik „Corriere della Sera” (Kurier Wieczorny). Loża P-2 była zainteresowana przejęciem kontroli nad grupą Rizzoli, aby kontrolować „Corriere della Sera”, największy dziennik włoski. Operacja miała przebiegać w największej dyskrecji, celem uniknięcia negatywnej reakcji opinii publicznej.

Ciało Calviego, które zostało zdjęte z mostu. Fot. za: mirror.co.uk

19 czerwca 1982 roku znaleziono w Londynie ciało Roberta Calviego zwieszone z rusztowania pod mostem Blackfriars (Czarnych Braci). W kieszeniach miał 5 kg cegieł, 15 tys. dolarów i fałszywy paszport. 62-letni Calvi był otyłym, niewysportowanym człowiekiem, a powieszenie się w tak ekstrawagancki sposób oprócz wyobraźni wymagało nie lada sprawności. Poza tym, schodząc z mostu na rusztowanie i rzucając się w wody Tamizy, musiałby pokonać wrodzony lęk wysokości. Mimo to brytyjska ława przysięgłych uznała tę śmierć za samobójstwo. Orzeczono, że Calvi popełnił samobójstwo z desperacji po bankructwie prowadzonego przez niego banku, w wyniku malwersacji. Dalsze śledztwo wykazało, że nie można wykluczyć zbrodni. Za zgodą jego syna Carlo, bankiera z Montrealu, 17 grudnia 1998 roku, ekshumowano zwłoki Calviego. Śledztwo skupiło się na osobie Flavio Carboniego, sardyńskiego mafiosy, który przyznał się, że widział się z Calvim w Londynie.

 

Tworzenie fałszywego wizerunku Ali Agcy?

 

Ciekawe było też aresztowanie Ali Agcy po zabójstwie Abdiego Ipekci, redaktora naczelnego dziennika „Milliyet”. Claire Sterling pisze, ze pięć miesięcy po zabójstwie policja otrzymała informację. Anonimowy osobnik w telefonicznej rozmowie sugerował zaaresztowanie „Ali”, który miał się znajdować w restauracji „Marmara”, w lokalu uczęszczanym przez studentów prawicowych. Agca nie stawiał oporu i natychmiast przyznał się do winy, mimo, że prawo tureckie przewiduje za zabójstwo karę śmierci. „Tak, to ja zabiłem Ipekci” – stwierdził potem z więzienia przed kamerami telewizyjnymi, które transmitowały jego wypowiedź na cały kraj. Powiedział to również obojętnym tonem, jak gdyby wygłaszał komunikat meteorologiczny. Żartował sobie z dziennikarzami. Nie znać było na nim żadnych śladów brutalności policji, choć był poddawany jedenastodniowej serii przesłuchań. Podał trzy różne wersje dokonania zabójstwa. Adwokat rodziny Ipekci poszukując mocodawców Ali Agcy odkrył pół tuzina kont bankowych otwartych na jego nazwisko w różnych bankach. Był na liście płac jakiegoś nieznanego protektora na długo przed dokonaniem zabójstwa.

Później, kiedy sąd zebrał się ponownie, Agcy już nie było, uciekł z więzienia. Nie wiadomo więc, czy to Ali Agca zamordował Abdiego Ipekci. Dla mocodawców ważne było to, żeby Agca znalazł się w więzieniu, żeby uchodził za mordercę, i że wcześniej miał kontakty z prawicowymi studentami, bo został aresztowany w restauracji, w której się oni spotykali. Tworzono mu fałszywy wizerunek.

Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. W 1983 r. nieznany z nazwiska rzecznik prasowy CIA w nieoficjalnej wypowiedzi dla „Los Angeles Times” oświadczył, że Agca był „znanym psychopatą”… zbyt niezrównoważonym psychicznie, ażeby mógł być w jakikolwiek sposób wplątany w spisek, nie mówiąc o tym, by ktoś powierzył mu tak odpowiedzialne zadanie, jakim jest oddanie strzałów. Wypowiedź ta natychmiast zwróciła uwagę i została rozpowszechniona na cały świat. Dziennikarze przekazali opinii publicznej podwójnie fałszywy obraz Agcy – jako chorego umysłowo maniaka i ordynarnego nazistowskiego kryminalisty (Claire Sterling, „Anatomia zamachu”, „Edizioni Mundis”, Roma-Milano 1985).

A przecież 25 września 1981 r., po pierwszym procesie, sędzia Severino Santiapichi ogłosił 50-stronicowy werdykt, w którym między innymi stwierdzono, że Ali Agca nie był „bredzącym ideologiem”, nie odczuwał żadnej osobistej „wrogości” w stosunku do papieża i „ani jednym słowem nie potwierdził, jakoby miał być fanatykiem religijnym”. Nie miał w sobie nic z szaleńca – posiadał „nieprzeciętny refleks i równowagę psychiczną”.

W tym dokumencie znajduje się również diagnoza lekarza sądowego, według której oskarżony zaledwie kilka godzin po aresztowaniu demonstrował całkowity spokój i opanowanie. Doktor Giancarlo Cuppieri miał możliwość stwierdzić u niego „refleks i panowanie nad sobą, sposób zachowania się i reagowania nie odbiegającej od normy, i „pełne poczucie czasu, miejsca i przestrzeni”. Podczas przesłuchań, Agca „wykazywał jasność umysłu i spryt, umiejętność inteligentnej repliki wtedy, gdy pytania zaczynały być drażliwe…”. W sumie – ujawniał cechy, które uzasadniały orzeczenie i jego pełnej dojrzałości psychicznej (Claire Sterling, „Anatomia zamachu”, „Edizioni Mundis”, Roma-Milano 1985). Ale opinia publiczna nie została o tym fakcie powiadomiona. Natomiast utrzymywano wówczas i później teorię szalonego, samotnego zamachowca.

 

 

Trop bułgarski

 

Od października 1981 r. prowadzenie śledztwa powierzono sędziemu Ilario Martelii. Zamachowiec w zeznaniach wskazał tzw. „trop bułgarski” dopiero rok po zamachu, w maju 1982 roku, czyli od chwili ogłoszenia wyroku tj. 22 lipca 1981 roku, był przygotowywany do składania zeznań wskazujących na udział w zamachu Bułgarów i KGB. Ali Agca zeznał, że w celi więziennej odwiedzał go Francesco Pazienza, oficer agencji wywiadu wojskowego SISMI, który był członkiem loży P-2. Potwierdził to później w śledztwie skruszony członek organizacji Camorra w Neapolu, Giovanni Pandico. Do kwietnia 1982 roku odwiedzał w celi Ali Agcę również ksiądz Mariano Santini, pełniący funkcję kapelana w Ascoli Piceno, który z racji zajmowanego stanowiska miał dostęp do wszystkich więźniów.

Po roku zainteresowanie zamachem spadło. Prasa międzynarodowa przestała się tym tematem zajmować.

W sierpniu 1982 r. „Reader’s Digest” opublikował artykuł Claire Sterling o bułgarskim tropie. Od niego się wszystko zaczęło od nowa. Claire Sterling o sobie pisała: ”Aż tu nagle, po upływie przeszło roku od wydarzenia – jak spod ziemi – pojawia się artykuł, w którym ktoś dysponujący odpowiednim materiałem udowadnia, że istotnie zorganizowano spisek mający na celu zabicie papieża. Co gorsza, odkrywając kulisy spisku ten ktoś demaskuje tajne służby bułgarskie, działające w imieniu radzieckiego KGB. Wydawało mi się, że potrafię przewidzieć hałas, jaki się po tym wszystkim podniesie, ale rzeczywistość znacznie przekroczyła najśmielsze oczekiwania” (Claire Sterling, „Anatomia zamachu”, „Edizioni Mundis”, Roma-Milano 1985).

Po opublikowaniu tego artykułu zainteresowanie zamachem ponownie wzrosło.

Na podstawie zeznań Ali Agcy sędzia Ilario Martello podpisał nakaz aresztowania Bułgara Siergieja Iwanowa Antonowa, i 25 listopada 1982 roku policja go aresztowała w czasie, gdy udawał się do swojego biura w rzymskiej dzielnicy w Nowentanie. Antonow przebywał w Rzymie od 1977 roku jako przedstawiciel bułgarskich linii lotniczych Balkanair. Sędzia Martello wydał następujący komunikat: „Przepisywanie udziału w zmowie osobom, które nie są przedmiotem aktualnych dochodzeń, oraz podejrzewanie różnych organizmów międzynarodowych o knucie ewentualnych spisków, przynajmniej do chwili obecnej jest pozbawione podstaw”.

Już następnego dnia, 26 listopada, dziennik „Corriere della Sera” donosił: „Aresztowanie Siergieja Iwanowa Antonowa w sposób ewidentny potwierdza istnienie międzynarodowego spisku, zawiązanego w celu zamordowania polskiego papieża Jana Pawła II”. Oczywiście gazeta już wiedziała, kto był inspiratorem: „Materialnymi wykonawcami przestępstwa były osoby ideologicznie związane z ekstremistyczną prawicą: Ali Agca i jego wspólnicy należący do neonazistowskiej tureckiej organizacji Szarych Wilków. Przyczyn takiego wyboru trzeba szukać w zamiarze skierowania dochodzenia na boczny tor i wprowadzenia w błąd aparatu sędziowskiego… W rzeczywistości projekt wyeliminowania papieża został powzięty i wprowadzony w życie przez tajne służby bułgarskie”.

Wcześniej, bo już w czerwcu, sędzia Martelli wysłał nakaz aresztowania członka Szarych Wilków, Turka, Omera Bagci, który pracował wówczas jako rzeźnik w szwajcarskim mieście Olten. W październiku podobnym nakazem objęto trzech innych Turków: Musa Cerdar Celebi, szef federacji Szarych Wilków w RFN; Bekir Celenk, zastępca „ojca chrzestnego” Mafii Tureckiej w Sofii; Oral Celik, członek Szarych Wilków. Nastąpiły dalsze aresztowania. Na liście sędziego Martelli znalazło się jeszcze dwóch Bułgarów: Teodor Stojanow Aiwazow i major Zelio Wasilew, były attache wojskowy przy ambasadzie bułgarskiej w Rzymie.

 

 

Nie znaleziono dowodów na trop bułgarski

 

29 września 1983 roku włoski sędzia Martelli przesłał Agcy dokument sądowy oskarżający go o to, że przy omawianiu jakiegoś wydarzenia, dopuścił się zniesławienia Sergieja Antonowa. Już następnego dnia, dziennik „Corriere Della Sera” napisał: „Dokument sądowy dostarczony tureckiemu mordercy do więzienia poruszył lawinę znaków zapytania. Ale, jak się wydaje, było wiele hałasu o nic. Do tego, oskarżenie nie miało nic wspólnego z zamachem na papieża… Z pałacu sprawiedliwości w formie dementi hipotezy o zawalanie się teorii „tropu bułgarskiego” nadeszła informacja precyzująca, na czym polegały kalumnie Agcy. Kłamał on mianowicie w związku z pewnym szczegółem dotyczącym projektu zamordowania Wałęsy. Nieprawdziwy był tylko jeden szczegół. Cała reszta, to znaczy: spotkania, wizje lokalne, studia topograficzne, dyskusja nad sposobem napadu na delegację polską we Włoszech – odpowiadała prawdzie. A zatem, kompleksowy obraz dochodzenia nie uległ żadnym zmianom” (Claire Sterling, „Anatomia zamachu”, „Edizioni Mundis”, Roma-Milano 1985).

Po trwającym trzy lata procesie uznano Siergieja Antonowa za niewinnego ze względu na brak dowodów. Po bardzo żmudnym i wnikliwym śledztwie sędzia Martello nie znalazł dowodów na to, że Antonow brał udział w zamachu. Pięciu Turków i trzech Bułgarów, którzy zostali oskarżeni o zamach na papieża Jana Pawła II zostało zwolnionych. Teoria tropu bułgarskiego upadła, pękła jak bańka mydlana.

28 maja 1983 roku kalifornijski „Los Angeles Times” powołując się na wypowiedź dyrektora CIA, Williama Caseya, pisał, że Bułgarzy nie mają nic wspólnego z zamachem na papieża. Tego samego zdania był też William Clark, doradca prezydenta Reagana. Chociaż Biały Dom zachował całkowite milczenie, to były dyrektor CIA, Richard Helms, oświadczył bez ogródek, że zamach przeciw papieżowi „nosił wszystkie cechy operacji przygotowanej przez KGB”. Henry Kissinger, były sekretarz stanu, zgodził się z nim w zupełności.

Zbigniew Brzeziński i Henry Kissinger – wytrawni stratedzy Nowego Porządku Świata. Za TAW

Zbigniew Brzeziński, były doradca prezydenta do spraw bezpieczeństwa narodowego wyraził się jeszcze dosadniej: „Tylko przy dużej dozie dobrej woli uda się wątpić w udział Bułgarów w spisku”. Z. Brzeziński opinie swą wypowiedział w czasie rozmowy z Claire Sterling podczas „konferencji trzechstronnej” w 1983 r. Pisarka wprowadziła czytelnika w błąd, gdyż prawdopodobnie chodziło o Komisję Trójstronną. Słowa te jednak oznaczają, że znała się z Brzezińskim. Oni się wszyscy znali.

 

 

Komisja Trójstronna

 

Zbigniew Brzeziński od 1959 r. brał udział w spotkaniach grupy Bilderberg. W 1973 roku założył wraz z Davidem Rockefellerem tajną organizację, „bliźniaczą” grupie Bilderberg, Komisję Trójstronną (ang. Trilateral Commission). Jest to prywatna, pozarządowa organizacja założona przez 325 prywatnych osób z Europy, Japonii i Ameryki Północnej w celu promowania bliższej współpracy między tymi rejonami. Obecnie rozszerza swoją działalność poza trzy pierwotnie zakreślone obszary. Organizacja była wielokrotnie krytykowana przez politycznych aktywistów i naukowców z dziedziny politologii. Komisji wielokrotnie przypisywano chęć zawładnięcia światem. Za tym faktem przemawia to, że większość prezydentów USA było członkami tej komisji oraz to, że jej zebrania są całkowicie tajne. Opinia publiczna nie może dowiedzieć się, co jest dokładnym celem jej działania.

Henryk Pająk w książce „Bestie końca czasu” o pomyłkowym ujawnienie planów Komisji Trójstronnej pisze: „Zdemaskowali się sami spiskowcy w wydanej przez broszurce: „Kryzys demokracji”, przeznaczonej wyłącznie do użytku wewnętrznego. Jak pisze ks. J. Cartera, pomyłkowo rozesłali 400 jej egzemplarzy dla osób postronnych! Była to wpadka na miarę przechwycenia przez rząd bawarski tajnych dokumentów programowych Iluminatów Weishaupta, w rezultacie podobnie opatrznościowego splotu wydarzeń: kurier Weishaupta wiozący dokumenty został zabity od uderzenia pioruna, a tu zamiast pioruna, opatrzność zesłała na nich pomyłkę sekretariatu! Lektura broszury odbiera wszelkie złudzenia. Komisja Trójstronna jawi się tam jako światowa mafia spiskująca przeciwko temu rodzajowi wolności człowieka, temu synonimowi ich demokracji, jaką ich satanistyczni protoplaści sprzed 250 lat mieli, a oni sami wciąż mają wypisany na wszystkich swoich sztandarach: przeciwko wolności i jawności informacji, przeciwko demokratycznemu sprawowaniu rządów. Oto dwa cytaty, obydwa zrodzone w mózgu Z. Brzezińskiego:

-Trzeba doprowadzić do przekazania rządowi (światowemu) prawa i możliwości zatrzymania wszystkich informacji u swego źródła.

– Władza realna będzie ostatecznie należała do tych, którzy nie tylko maja dane, ale również kontrolują informację, mogąc wydedukować z niej wszystkie możliwe dedukcje

Dalej: „Ci superkomisarze światowego neo-bolszewizmu, od 30 lat tkwią we wszystkich rządach ważniejszych państw, w organizacjach, korporacjach bankowo-przemysłowych, w mediach, informatyce, kulturze, oświacie. Prezydent J. Carter powołał do swojej administracji aż 30 „komisarzy ludowych”, „szarych eminencji” z Komisji Trójstronnej. Niemal wszyscy z nich to jednocześnie członkowie CFR, obie szajki są bowiem syjamskimi bękartami mnożonymi przez paczkowanie” (Henryk Pająk, „Bestie końca czasu”, Wydawnictwo Retro, Lublin 2001). CFR to Rada Stosunków Zagranicznych (The Council on Foreign Relations).

Brzeziński podczas odczytu w 2012 r. w Warszawie na temat kontroli informacji między innymi powiedział, że opór ludności przed zewnętrzną kontrolą podsycany przez populistyczny aktywizm jest zagrożeniem na drodze do Nowego Porządku Świata. Brzeziński stwierdził, że tego typu wywrotowe „polityczne globalne przebudzenia” grożą planom wprowadzenia światowego rządu.

 

 

Raport CIA

 

W 1985 w raporcie analitycznym CIA za najbardziej prawdopodobne uznała zaangażowanie ZSRR w zlecenie i organizację zamachu. Jednak podczas przesłuchań w Komisji ds. Wywiadu Senatu Stanów Zjednoczonych w 1991 roku były wysoki rangą funkcjonariusz CIA, Melvin Goodman, zeznał, że szef CIA Gates w roku 1985 osobiście zamówił u trzech analityków raport, którego wstępnym założeniem było udowodnienie, że radziecki wywiad był wplątany w sprawę zamachu na papieża. Według zeznań Goodmana, który był w CIA głównym specjalistą od stosunków Moskwy z Trzecim Światem, w roku 1983 jeden z czołowych analityków Agencji napisał notatkę służbową do ówczesnego jej szefa, Williama Caseya, w której stwierdził, że nie ma solidnych dowodów na to, iż Rosjanie lub Bułgarzy brali udział w spisku.

 

 

Zaginięcie Emanueli Orlandi

 

Emanuela Orlandi urodziła się 14 stycznia 1968 roku. Była obywatelką Watykanu. Jej ojciec był urzędnikiem kurii rzymskiej. Niewyjaśnione do dziś zaginięcie Emanueli Orlandi miało miejsce 22 czerwca 1983 roku.

Poszukiwanie zaginionej Emanueli Orlandi. Fot. AFP

Pierwsza hipoteza śledczych wiązała porwanie z zamachem na Jana Pawła II i domniemanej chęci wymiany dziewczyny na przebywającego od dwóch lat w więzieniu Ali Agcę. Za porwaniem stać miały KGB i jego odpowiednik w NRD – Stasi. Teoria ta jest najmniej prawdopodobna. Podejrzewa się, że była lansowana przez osoby powiązane z Watykanem w celu skierowania śledztwa w ślepy zaułek i odwrócenia uwagi od powiązania sprawy ze Stolicą Apostolską (http://italia-by-natalia.pl/mroczna-tajemnica-watykanu/).

 

Claire Sterling w swojej książce cytuje wypowiedź Ali Acy, który jednak wcale nie pragnął wolności. „Rezygnuję z wolności. Potępiam tę zbrodniczą akcję. Państwo włoskie powinno zareagować z całą stanowczością” – wołał śmiertelnie przerażony samą możliwością spotkania swoich ewentualnych wybawicieli. „Jestem po stronie tej niewinnej dziewczyny, po stronie jej rodziny, która cierpi. Po stronie Włoch. Po stronie Watykanu. W więzieniach włoskich czuję się doskonale. Dziękuję włoskiej sprawiedliwości i włoskiemu państwu. Żałuję, ze dokonałem zamachu na życie papieża…” (Claire Sterling, „Anatomia zamachu”, „Edizioni Mundis”, Roma-Milano 1985).

Paul Henze o tym porwaniu pisał: „…Nosiło ono znamiona kolejnej inspirowanej przez Moskwę i Sofię próby przedstawienia Agcy jako osobnika wspieranego przez fundamentalistów. Porwania dokonali nieznani osobnicy, podający się za Turków i na początku sierpnia „zidentyfikowani” jako „Antychrześcijańska Turecka Armia Wyzwoleńcza”, domagająca się uwolnienia Agcy. W Turcji nie znano dotąd podobnej organizacji, także nazwa budziła wątpliwości. Porwanie przyniosła całkiem odwrotny skutek. 8 lipca 1983 r. Agca, w związku z tym incydentem sprowadzony na przesłuchanie do Rzymu, złożył dziennikarzom niespodziewane oświadczenie, że wiedział, iż pracuje dla KGB oraz że był szkolony w Syrii i innych krajach przez radzieckich agentów”.

 

Przeczytaj:  Część III.

 

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.05.11.
Avatar

Autor: Stanisław Bulza