Jastrząb polityki zagranicznej USA. (Część II.)


Od red. PCO:
26 maja w wieku 89 lat zmarł Zbigniew Brzeziński o którym jest poniższy artykuł napisany przez Stanisława Bulzę jeszcze przed śmiercią Z. Brzezińskiego. Wg/pco

 

Przeczytaj:   Część I.

 

 

Sojusz komunistów z muzułmanami

 

W Azji i na Bliskim Wschodzie Zbigniew Brzeziński współpracował z fundamentalistami islamskimi w pokonaniu ZSRR. Taka współpraca miała miejsce już w Rosji bolszewickiej. Bertrand Russel w „Praktyka i teoria bolszewizmu” wyd. w 1920 r. pisał: „Marks nauczał, że komunizm nieubłaganie musi się pojawić; to stwarza stan umysłu nie tak różny od stanu umysłu pierwszych spadkobierców Mahometa. (…) Jeśli chcemy porównać bolszewizm z religią, powinniśmy porównać go raczej z mahometanizmem niż z chrześcijaństwem czy buddyzmem. (…) Mahometanizm i bolszewizm mają charakter praktyczny i kolektywny, są pozbawione duchowości i dążą do panowania nad całym światem (euroislam.pl/islam-i-bolszewizm-w-oczach-filozofa/).

John Reed(1887-1920 amerykański dziennikarz i komunista. Fot. za: wikipedia.org

Komuniści w Rosji Bolszewickiej szczególną uwagę przywiązywali do pozyskania muzułmanów, w których widziano pomost otwierający drogę ku posiadłościom kolonialnym mocarstw Zachodu. Już 24 listopada 1917 r. Sownarkom (Rada Komisarzy Ludowych) wydał manifest „Do wszystkich pracujących muzułmanów”. Niebawem utworzono autonomiczną Muzułmańską Robotniczo-Chłopską Armię Czerwoną

We wrześniu 1920 r. zorganizowano Kongres Ludów Wschodu w Baku, gdzie obok komunistów byli przedstawiciele Erk głoszący muzułmański socjalizm, działający w Turkiestanie, Partia Młodej Buchary, przedstawiciele ruchu Dżadidyzmu, członkowie Grupy Inicjatywnej Komunistycznej Partii Indii, delegat partii Gadar (frakcja prokomunistyczna). Na tym kongresie przedstawiciele Komiternu walkę klas zastąpili dżihadem.

John Reed w trumnie. Moskwa 1920. Był pierwszym Amerykaninem pochowanym przy murze Kremla. Foto: wikipedia.org

Amerykański dramat z 1981 r. „Czerwoni” opowiada historię dziennikarza Johna Reeda, amerykańskiego komunisty, świadka rewolucji październikowej w Rosji. Właśnie na wspomnianym Kongresie w Baku John Reed (1887-1920) wygłosił kilkakrotnie tłumaczone przemówienie, w którym nawoływał do świętej wojny islamu z niewiernymi, o czym w ogóle nie wiedział, nie znal dobrze rosyjskiego, a w ogóle tureckiego. Muzułmanie zaczęli bić mu brawa i wyrażać krzykiem radość. Zapytał tłumacza, dlaczego muzułmanie biją mu brawa. Ten mu powiedział prawdę. Reed udał się do Grigorija Zinowjewa (1883-1920) przewodniczącego Komitetu Wykonawczego Kominternu (1919-1926,) i spytał go, dlaczego źle przetłumaczył mu przemówienie. Ten mu odpowiedział: „Pozwoliłem sobie zmienić parę zadań”. To wyjaśnia wszystko.

 

 

Konsekwencje polityki Brzezińskiego

 

Zbigniew Brzeziński (1928-2017). Fot. AP/FT

Z perspektywy historycznej, strategia Brzezińskiego była najbardziej radykalna w okresie zimnej wojny, która mogła doprowadzić do konfliktu zbrojnego. Dla porównania, polityka odprężenia Nixon-Kissinger była znacznie mniej agresywna, ograniczając się do opisywania danej sytuacji i zamrażaniu wyścigu zbrojeń. Rezultatem polityki Z. Brzezińskiego była ruina ekonomiczna w większości państw Europy Środkowo Wschodniej, ponieważ stabilne reżimy zostały zastąpione przez zorganizowaną przestępczość. Nastąpiła grabież i niszczenie majątku narodowego. Spowodowano wysokie bezrobocie. W latach 90. XX w. pod kontrolą zachodnich instytucji bankowych norma życia szybko spadła w całej Europie Środkowo Wschodniej. Dla przykładu: w latach 90. XX wieku Polska zanotowała największy wzrost ubóstwa spośród wszystkich 175 państw sklasyfikowanych przez ONZ-towski program rozwoju UNDP. Kojarzyła się z biednymi krajami Afryki, nie trzeciego, ale czwartego lub piątego świata. Tu nie chodziło o komunizm, lecz o wyrwanie państw Europy Środkowo Wschodniej z orbity wpływów ZSRR, i następnie skolonizowanie ich przez USA.

Zbigniew Brzeziński często używał politycznego pojęcia położenia Polski „Europa Środkowa”, a nie Europa Środkowo Wschodnia, dając tym jasno do zrozumienia, że Polska nie jest już kojarzona ze Wschodem, czyli z Rosją. Obecnie terminem tym posługują się polscy politycy.

 

 

A jednak komunizm

 

Zbigniew Brzeziński w książce „Między dwoma wiekami” („Between two ages”) napisał: „Marksizm jest zwycięstwem rozumu nad wiarą” (Henryk Pająk, „Bestie końca czasu”, Wydawnictwo Retro, Lublin 2001). I to jest cel, do którego zmierzał ten polityk. Dlaczego więc obalił ZSRR?

Maurice Merleau-Ponty. Fot. za: wikipedia.org

Maurice Merleau-Ponty, w książce „Humanizm i terror” pisze: „Trocki uwydatnił dobrze głęboką przemianę ZSRR. Ale określił ją jako kontrrewolucję i wyprowadził stąd wniosek, iż trzeba było na nowo rozpocząć ruch z 1917 roku. Słowo kontrrewolucja ma sens precyzujący tylko wtedy, jeśli aktualnie w ZSRR kontynuacja rewolucji jest możliwa. A właśnie Trocki często opisywał odpływ rewolucyjności jako nieuchronne zjawisko po porażce rewolucji niemieckiej. Mówić o kapitulacji, to zakładać, że Stalinowi zabrakło odwagi wobec sytuacji samej przez się równie jasnej jak sytuacja walki” (Maurice Merleau-Ponty, „Humanizm i terror”, Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej Uniwersytet Warszawskiego, Warszawa 2005).

Lew Trocki (właść. Lejba Dawidowicz Bronsztejn), w 1937 r. napisał książkę „Zdradzona rewolucja”, w której zamieścił krytyczną analizę rozwoju gospodarczego i społecznego ZSRR po dojściu do władzy Stalina. Jedna z najważniejszych prac teoretycznych ruchu trockistowskiego. Według intencji autora zawartych we wstępie miała być równolegle analizą radzieckiego systemu władzy, krytyką stalinizmu i zarazem podkreśleniem tych osiągnięć rewolucji październikowej, które jego zdaniem nie uległy zupełnej destrukcji.

Max Eastman (z lewej), James P. Cannon (w środku) i Bill Haywood (z prawej), w Moskwie 1922 r. Fot. za: wikipedia.org

Amerykański trockista James Patrick Cannon, w wydanej w 1942 roku „Historii amerykańskiego trockizmu” pisał, „trockizm nie jest nową doktryną, ruchem ale renowacją, odrodzeniem prawdziwego marksizmu, który był postulowany w czasie rewolucji rosyjskiej i w pierwszych dniach Międzynarodówki Komunistycznej”.

Wygląda na to, że Z. Brzeziński był trockistą. Obalił system gospodarczy, polityczny i społeczny ZSRR, bo uważał tak jak i Trocki, że Stalin dokonał kontrrewolucji.

Rewolucja obyczajowa została wprowadzona w 1917 r. przez Lenina, i była ona zbliżona do rewolucji proletariackiej. W grudniu 1917 r. przywódca bolszewików Włodzimierz Ilicz Lenin podpisał serię dekretów likwidujących w praktyce instytucję małżeństwa oraz znoszących dotychczasowe kary za utrzymywanie stosunków homoseksualnych i usuwanie ciąży (aborcja). Sowiecki kodeks rodzinny z 1926 r. w intencji jego twórców był właśnie ostatnim krokiem na drodze do zaniku rodziny jako komórki społecznej. W „Małej Encyklopedii Sowieckiej” stwierdzono, że „rodzina była pierwotną formą niewolnictwa” i zapowiadano rychłe jej obumarcie wraz z własnością prywatną i państwem. Obowiązujące w latach 20. XX w. hasło brzmiało: „Rozbijając ognisko rodzinne, wymierzamy ostateczny cios ustrojowi burżuazyjnemu”. Na szczęście plany odebrania wszystkich dzieci rodzicom pozostały na papierze, bowiem na założenie aż tylu żłobków brakowało funduszy i personelu.

Clara Zetkin w latach 20. XX w. Fot. za: wikipedia.org

W 1920 r. Lenin w rozmowie z Clarą Zetkin, niemiecką komunistką, powiedział: „Równolegle z rewolucją proletariacką trwa obyczajowa – dotycząca małżeństwa i relacji seksualnych. Jest ona zbliżona do rewolucji proletariackiej”. Szerzone przez propagandę poglądy bolszewickich feministek, takich jak Zetkin czy Kołłontaj, szybko trafiały do komunizującej młodzieży, która je wulgaryzowała

W 1936 r. Stalin zlikwidował rewolucję obyczajową dotycząca małżeństwa i relacji seksualnych, wprowadzono zakaz aborcji, utrudniając także procedurę rozwodową. Jednocześnie cała sfera seksualności człowieka podlegała ingerencji państwa (http://historia.org.pl/2015/07/08/bolszewicka-rewolucja-seksualna/). Tępienie przestępczości nieletnich, sztucznych poronień, utrudnienia przy rozwodach, nałożenie podatku na samotnych albo na rodziny z mniej niż z trojgiem dzieci wskazują, że społeczeństwo radzieckie powraca do norm tradycyjnych (Maurice Merleau-Ponty cytuje Arthura Koestlera, „Ciemność w południe”).

Stalin w swojej ostatniej książce „Ekonomiczne problemy socjalizmu” przestrzegał przed szybkim realizowaniem komunizmu, bo grozi to destabilizacją państwa. Stalin powoływał się na komunizm, chciał zachować komunistyczną legitymizację, ale jego budowę odkładał ad Kalendas Graecas. Nikita Chruszczow uznał to za odejście od komunizmu i rewitalizował projekt utopii komunistycznej. W ramach destalinizacji ogłosił program przyspieszonego budownictwa komunizmu, którym zmęczone było nie tylko społeczeństwo, ale nawet nomenklatura, miała bowiem dość nieustannej mobilizacji w imię ostatecznego celu, jakim miał być komunizm

Chruszczow wykonał zwrot w kierunku komunizmu, natomiast Władysław Gomułka z budowy komunizmu się wycofał. On w ten projekt nie bardzo wierzył, o czym świadczą jego fraszki. Po śmierci Stalina napisał: „Gdy Słoneczko zgasło i nastąpił mrok, piewcy jego blasku odzyskali wzrok”. Polska droga do socjalizmu była tak naprawdę drogą od komunizmu. Co to za komunizm, który toleruje prywatne rolnictwo i potężne wpływy Kościoła katolickiego? Owszem, Gomułka był przywiązany do zachowania uprzywilejowanej pozycji klasy robotniczej w redystrybucji, pozostawienia pewnych kanonów socjalizmu, ale miało to bardzo niewiele wspólnego z komunistyczną utopią. Nie zamierzał likwidować gospodarstw chłopskich, próbował reformować gospodarkę. Legitymizację komunistyczną zastąpił legitymizacją narodową. Był wiarygodny, bo przecież w okresie stalinowskim represjonowano go za „odchylenie narodowe”


Zbigniew Brzeziński obalając ZSRR, obalił stalinowski porządek w ZSRR i w państwach
„obozu socjalistycznego” (wypaczony komunizm), by powrócić do początków rewolucji 1917 r., zgodnie z Trockim, i budowy na nowo komunizmu. Ten proces już trwa. Na Zachodzie i USA w latach 60. i 70. XX w. dokonała się rewolucja obyczajowa lub seksualna. W państwach Europy Środkowo Wschodniej rewolucja obyczajowa rozpoczęła się po 1989 r.

Wielu Polaków nie rozumie, co to jest komunizm. Jest to całkowite zniesienie rynku, własności prywatnej, pieniądza, państwa, Kościoła, religii, wartości i moralności chrześcijańskiej, rodziny, to socjalizacja dzieci przez wychowanie seksualne w szkołach (demoralizacja), gender, aborcja, eugenika i eutanazja, to rewolucja seksualna lub kulturalna, homoseksualizm i wymieszanie narodów głównie islamem. To chaos i dżungla. To cofnięcie w rozwoju społeczeństw do epoki wspólnoty pierwotnej.

Adam Schaff, filozof. Od 1931 do 1989 roku członek najpierw Komunistycznej Partii Polski, później PZPR, w latach 1955-1968 członek Komitetu Centralnego. Fot. marxismocritico.com

Według Adam Schaffa (poniżej), komunizm to humanizm w praktyce:

„Jeśli komunizm jako cel społeczny jest pomyślany jako humanizm w praktyce, to cel ten wiąże się organicznie z charakterem rewolucji, która do tego celu prowadzi – rewolucji społecznej. Komunizm, jako skończony naturalizm = humanizmowi, jako skończony humanizm = naturalizmowi; stanowi on prawdziwe rozwiązanie konfliktu między człowiekiem a przyrodą oraz między człowiekiem a człowiekiem…” (Adam Schaff, „Marksizm a jednostka ludzka”).

W filozofii kultury naturalizm to egzystencja, w której podstawowe wartości to przyjemność zmysłowa, życie w zdrowiu i dobrobycie. Stanowią one przeciwieństwo przykrości, choroby i śmierci. Najgorszą sytuacją jest jednak nie śmierć, lecz życie w ciężkiej chorobie i nędzy, będąc zdanym na opiekę innych. Taka hierarchia wartości powoduje, że w naturalizmie zezwala się na eutanazję (śmierć jest lepsza od cierpienia) oraz aborcję, a także wszelkie inne działania poprawiające jakość życia (np. eksperymenty na embrionach). Naturalizm w etyce przejawia się w liberalizmie

 

 

Dwa różne marksizmy

 

Adam Schaff (1913-2006), polski filozof pochodzenia żydowskiego, był uważany za głównego i oficjalnego ideologa marksizmu. W 1965 r. Państwowe Wydawnictwo Naukowe w serii „Omega” wydało jego skróconą wersję książki „Marksizm a jednostka ludzka”. Wydawać by się mogło, że opinie autora zawarte w tej książce dotyczą okresu minionego i obecnie są już nieaktualne. Po co czytać jakieś bzdury. Przecież komunizm upadł i już nie powróci. Nic bardziej mylnego, bowiem książka jest scenariuszem wydarzeń, które nastąpiły w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej po 1989 r. Postulaty zawarte w książce A. Schaffa mogą być zrealizowane tylko w systemie liberalnym, nie mogły więc być zrealizowane w PRL.

Adam Schaff odczytuje Marksa po nowemu, i wysuwa na pierwszy plan elementy systemu, które były nieznane, i z tego powodu nie mogły być wprowadzone w życie. Twierdzi, że odkrycie młodego Marksa, tzn. publikacja nowych, nie znanych dotąd tekstów marksowskich, przed wszystkim zaś jego „Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne” z 1844 r., które zostały dopiero opublikowane w 1932 r. wnoszą nowe treści w marksizm. Pisze, że wystarczy powołać się na fakt, że zarówno „Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne” jak „Niemiecka ideologia” zostały po raz pierwszy opublikowane w całości w języku oryginału w 1932 r., a „Przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii prawa” w 1927 r., by zrozumieć, jak wielka był luka w wiedzy o Marksie, a więc i w rozumieniu marksizmu poprzednich pokoleń. Stwierdza:

„Nie znając tych, a także szeregu mniejszych tekstów marksowskich, zarówno Kautski, jak Róża Luksemburg, Plechanow, Gramsci i Lenin dysponowali tylko niepełną wiedzą o marksizmie, której nie mógł uzupełnić największy geniusz. Tym bardziej, że szło tutaj o genezę myśli marksowskiej, genezę, która rzuca nowe światło na cały dalszy rozwój tej myśli”.

Autor wymienia cztery powody, dlaczego opublikowane w latach trzydziestych teksty Marksa nie wywarły do wybuchu drugiej wojny światowej większego wrażenia. Według autora, jednym z powodów był okres stalinowski, w którym nie było miejsca dla problematyki jednostki ludzkiej, filozofii człowieka i humanizmu. Pisze:

„Tradycyjny, surowy i nieraz do granic mechanizmu posunięty stereotyp marksizmu został w tej atmosferze, w kontekście określonych potrzeb bieżącej polityki, nie tylko usankcjonowany, ale jeszcze bardziej usztywniony”.

(…) „Dopiero po drugiej wojnie światowej publikacja nie znanych dotąd prac młodego Marksa była prawdziwym odkryciem. Na Zachodzie pisma te przyciągały do marksizmu szerokie rzesze inteligencji, zwłaszcza młodzieży oraz myślicieli jak Sartre, Merleau-Ponty, czy nawet Heidegger. Dla autora najważniejszą jednak rzeczą było to, że przyciągały samych marksistów, że pisma młodego Marksa zmieniły ich wizję marksizmu, a na tle doświadczeń tzw. okresu kultu jednostki wpłynęły nie tylko na wizję teoretyczną, lecz i na praktyce. Humanizm marksistowski staje się coraz większą potęgą ideologiczną – na zewnątrz i wewnątrz ruchu robotniczego, tzn. jako element propagandy socjalizmu i jako element socjalistycznego wychowania”. Autor porównuje pisma młodego Marksa z dojrzałym i dochodzi do wniosku, że „ma się niewątpliwie do czynienia z twórczością różną – z punktu widzenia zarówno treści, jak i stylu intelektualnego tych prac”.

Dalej autor zapytuje:

„Dwóch różnych Marksów, czy też jeden? Dwa różne marksizmy, czy też jeden? Te pytania zawierają poważną i ciekawą treść metodologiczną, której zasięg wykracza daleko poza sprawę Marksa i marksizmu. Ale zawierają one również doniosły sens praktyczny, idzie w nich bowiem o nowe spojrzenie na marksizm, o nowe rozumienie treści marksizmu, co posiada implikacje zarówno teoretyczne, jak i praktyczne, wchodzące w sferę działania. Tezy o istnieniu dwóch marksizmów i o przeciwstawności Marksa młodego dojrzałemu bronią nie tylko ci, którzy z pozycji rewizjonizmu, negując naukowy charakter marksizmu, pragną Marksa młodego pasować na jedynie „prawdziwego”, lecz i ci, którzy przeciwstawiają – pozornie z pozycji ortodoksji – Marksa dojrzałego młodemu”. Schaff odpowiada: „Do problemu jedności względnie braku jedności należy podchodzić historycznie, to znaczy coś znacznie szerszego, a mianowicie „rozwojowo”, „w dynamice”. A rozwój, dynamikę bada się i i ten postulat wchodzi wyraźnie w zasób metodologicznych wskazań historyzmu marksowskiego – również z punktu widzenia skutków danych zjawisk w procesie historycznym”.

(…) „Przy takim szerokim rozumieniu słowa „historycznie” sprawa losów myśli Marksa przedstawia się stosunkowo prosto. Oto myśliciel, który jest czynny na niwie twórczości duchowej ponad czterdzieści lat. W tym czasie przechodzi ewolucję, która prowadzi go w filozofii od idealizmu do materializmu, a w polityce od burżuazyjnego demokratyzmu i liberalizmu do komunizmu”.

Wyznawcy młodego Marksa to rewizjoniści.

Książka młodego Karola Marksa „Rękopisy filozoficzno-ekonomiczne” z 1844 r., która została dopiero opublikowana w 1932 r., była świętą księgą rewizjonistów. Według J. Kuronia, wnosiła ona nowe treści w marksizm.

 

 

Komunizm nie jest systemem lecz ruchem

 

Marks nie daje obrazu społeczeństwa komunistycznego, lecz przedstawia radykalną krytykę obecnego porządku świata. W „Ideologii niemieckiej” stwierdził, że

„Komunizm, jest dla nas nie stanem, który należy wprowadzić, nie ideałem, którym miałby się kierować rzeczywistość. My nazywamy komunizmem rzeczywisty ruch, który znosi stan obecny” (cytat za Adamem Schaffem).

Adam Schaff wstępował do ruchu komunistycznego a nie partii komunistycznej. Na ten temat mówił: „Gdy się szło do ruchu komunistycznego, można było stracić życie…” (Bohdan Chwedeńczuk, „Dialogi z Adamem Schaffem”, Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 2005 r.).

Jest to więc dobrze zorganizowana rzesza ludzi, która prowadzi walkę przeciwko Bogu, Kościołowi, religii, rodzinie, patriotyzmowi, państwu, moralności i chrześcijańskiemu systemowi wartości. Walka ta nie jest już prowadzona środkami z lat stalinowskich, lecz marksowskim humanizmem. Schaff stwierdza:

„Wychowanie nowego człowieka polega na wpajaniu ludziom poglądów i postaw, które cechuje negacja zjawisk w życiu społecznym, a następnie walka o aprobatę sytuacji, w której te zjawiska zostają przezwyciężone”.

Jest to typowa metoda manipulacji społecznej.

Członkowie ruchu komunistycznego w środkach masowego przekazu najpierw walczą o przezwyciężenie konserwatywnych postaw ludzkich, a potem o akceptację nowych postaw, jak np. pozytywny już stosunek do aborcji, homoseksualistów, związków homoseksualnych, pornografii, narkotyków, gender, in vitro, eugeniki, wychowania seksualnego w szkołach.

 

 

Afera Iran-Contras

 

Afera Iran-Contras. Reagan spotyka się z sekretarzem obrony Casparem Weinbergerem, sekretarzem stanu George Shultzem, sekretarzem generalnym Edem Meese i szefem personelu Donem Reaganem w owalnym salonie. Od lewej strony stoi sekretarz obrony. Fot. za: wikipedia.org

W 1981 r. Brzeziński odznaczony został Prezydenckim Medalem Wolności i nadal odgrywał znaczącą rolę w kształtowaniu amerykańskiej polityki zagranicznej w administracji Reagana. W tym okresie USA kontynuowały politykę afgańską Cartera, a także wspierały gwałtownych powstańców, którzy walczyli z Sandinistami. W 1979 r. w Nikaragui wybuchło powstanie przeciwko trwającej od 1967 r. dyktaturze Anastasio Somozy (1925-1980), którego rodzina rządziła Nikaraguą od 1933 r. Władzę przejęli marksistowscy Sandiniści. W 1984 prezydentem został wybrany lider sandinistów Daniel Ortega. Walkę zbrojną podjęło z nim kilka ugrupowań partyzanckich, „Contras”, wspieranych przez USA, które szkoliło i finansowało oddziały antyrządowe w Nikaragui. Media w USA przedstawiały bojowników wyszkolonych przez CIA w Nikaragui jako „bojowników o wolność i demokrację”. Zginęło 30 tys. ludzi. Arabia Saudyjska pełniła rolę „pośrednika” przekazując pieniądze i broń dla bojowników antyrządowych w Nikaragui.

Prezydent Ronald Reagan spotkał się z liderami Contras: Alfonso Rebelo, Arturo Cruz i Adolfo Calero. Fot. za: eightiesclub.com

W latach 1986-1987 wybuchł skandal polityczny Iran-Contras. Powodem było ujawnienie przez media informacji na temat nielegalnej, tajnej sprzedaży broni Iranowi, w zamian za co oczekiwano pomocy w uwolnieniu zakładników uprowadzonych w Bejrucie przez bojowników Hezbollahu. Pieniądze uzyskane z tych transakcji przekazywano na wspomaganie nikaraguańskich rebeliantów Contras. Rozmowy na temat sprzedaży m.in. rakiet przeciwczołgowych i przeciwlotniczych zaakceptował w styczniu 1986 roku Ronald Reagan. Dostawy broni miały miejsce w czerwcu i październiku roku 1986. W maju 1986 roku podjęto próbę zwolnienia zakładników zakończoną niepowodzeniem. Wartość transakcji irańsko-amerykańskich to ok. 100 mln dolarów. Biały Dom sprzedawał broń Iranowi za pośrednictwem Izraela. Aferę ujawniono w listopadzie 1986. Operacja sprzedaży broni do Iranu była sprzeczna z amerykańską doktryną (zakaz sprzedaży broni z powodu oskarżania Iranu o wspieranie terroryzmu). Finansowanie Contras było niezgodne z uchwałą podjętą przez Kongres Stanów Zjednoczonych w 1984 roku. Kluczową postacią w aferze Iran-Contras był Dawid Kimche (1928-2010), izraelski szpieg, a później także dyplomata. Był głównym kontaktem między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Afera spowodowała dymisje wielu ważnych urzędników administracji Stanów Zjednoczonych. Odbiła się też na autorytecie prezydenta Reagana.

Przemówienie prezydenta Ronalda Reagana na temat sprzedaży broni Iranowi – Iran Contra. Fot. za genius.com

W aferę zaangażowany był między innymi Michele Ledeen. Należał on do grona ludzi, którzy skierowali opinię światową na fałszywy trop, oskarżając Bułgarów i KGB o dokonanie zamachu na papieża Jana Pawła II. Był konsultantem w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych, Departamentu Stanu USA i Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych.

 

 

Zamach na papieża Jana Pawła II. Nie znaleziono dowodów na trop bułgarski

 

Paul Henze w swej książce „Spisek na życie papieża” pisze, że

„Claire Sterling, która także napisała o tym książkę, i ja, w serii artykułów „Literaturnoj Gaziety” zostaliśmy oskarżeni, że to my zorganizowaliśmy spisek, aby rzucić skazę na dobre imię ZSRR. Twierdzono, że Zbigniew Brzeziński – który jest moim długoletnim przyjacielem i dla którego pracowałem w Narodowej Radzie ds. Bezpieczeństwa – wysłał mnie jakoby do Iranu (dokąd udał się Agca po ucieczce z więzienia w Turcji) z zadaniem zwerbowania Agcy, Brzeziński miał rzekomo powierzyć mu misję zabicia papieża w celu zdestabilizowania Polski!”.

Paul Henze. Fot. za: maviboncuk.com

W 1984 roku „Literaturnoj Gazieta” pisała na temat „tajnego udziału CIA w dwóch spiskach przeciwko papieżom rzymskim”. W tym artykule autor wymienił Paula Henze jako „wszędobylskiego Henze”, szefa „Czarnej Międzynarodówki”, założonej przez Brzezińskiego w Białym Domu za prezydentury Cartera. Autor pisał, ze Paul Henze w listopadzie 1979 roku został wysłany do Turcji w celu zaaranżowania ucieczki Agcy z więzienia.

Dalej autor pisał, że po zamachu na papieża, były turecki minister spraw wewnętrznych, Hasan Günes, który prowadził śledztwo w sprawie wcześniejszych zbrodni Agcy, powiedział:

„Moim zdaniem, celem tych intryg na Zachodzie jest sprowokowanie powstania w Polsce i oderwanie jej od Układu Warszawskiego”.

Paul Henze był szefem placówki CIA w Turcji i Etiopii w latach 1960 i 70. XX w. i służył w administracji Cartera jako zastępca doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Zbigniewa Brzezińskiego. 12 września 1980 r. w Turcji był zamach stanu. Amerykańskie poparcie dla tego zamachu zostało potwierdzone przez szefa CIA w Ankarze Paula Henze. Po tym, jak rząd został obalony, Henze pisał do Waszyngtonu: „Nasi chłopcy [w Ankarze] to zrobili”. Zmarł w 1986 r.

28 maja 1983 roku kalifornijski „Los Angeles Times” powołując się na wypowiedź dyrektora CIA, Williama Caseya, pisał, że Bułgarzy nie mają nic wspólnego z zamachem na papieża. Tego samego zdania był też William Clark, doradca prezydenta Reagana. Chociaż Biały Dom zachował całkowite milczenie, to były dyrektor CIA, Richard Helms, oświadczył bez ogródek, że zamach przeciw papieżowi „nosił wszystkie cechy operacji przygotowanej przez KGB”. Henry Kissinger, były sekretarz stanu, zgodził się z nim w zupełności. Zbigniew Brzeziński, były doradca prezydenta do spraw bezpieczeństwa narodowego wyraził się jeszcze dosadniej: „Tylko przy dużej dozie dobrej woli uda się wątpić w udział Bułgarów w spisku”.

29 września 1983 roku włoski sędzia Martelli przesłał Agcy dokument sądowy oskarżający go o to, że przy omawianiu jakiegoś wydarzenia, dopuścił się zniesławienia Sergieja Antonowa. Już następnego dnia, dziennik „Corriere Della Sera” napisał:

„Dokument sądowy dostarczony tureckiemu mordercy do więzienia poruszył lawinę znaków zapytania. Ale, jak się wydaje, było wiele hałasu o nic. Do tego, oskarżenie nie miało nic wspólnego z zamachem na papieża… Z pałacu sprawiedliwości w formie dementi hipotezy o zawalanie się teorii „tropu bułgarskiego” nadeszła informacja precyzująca, na czym polegały kalumnie Agcy. Kłamał on mianowicie w związku z pewnym szczegółem dotyczącym projektu zamordowania Wałęsy. Nieprawdziwy był tylko jeden szczegół. Cała reszta, to znaczy: spotkania, wizje lokalne, studia topograficzne, dyskusja nad sposobem napadu na delegację polską we Włoszech – odpowiadała prawdzie. A zatem, kompleksowy obraz dochodzenia nie uległ żadnym zmianom” (Claire Sterling, „Anatomia zamachu”, „Edizioni Mundis”, Roma-Milano 1985).

Po trwającym trzy lata procesie uznano Siergieja Antonowa za niewinnego ze względu na brak dowodów. Po bardzo żmudnym i wnikliwym śledztwie sędzia Martello nie znalazł dowodów na to, że Antonow brał udział w zamachu. Pięciu Turków i trzech Bułgarów, którzy zostali oskarżeni o zamach na papieża Jana Pawła II zostało zwolnionych. Teoria tropu bułgarskiego upadła, pękła jak bańka mydlana.

 

 

„Judaszowskie srebrniki”

 

Przedstawiciele organizacji chłopskich u ks. prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego, 1981. Fot. za zakliczyninfo.pl.

Prymas Polski, Sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński zwracając się do delegacji „Solidarności Wiejskiej” 6 lutego 1981 roku powiedział:

„Mówiłem tu przed chwilą z panem Wałęsą i delegacją z Bielska Białej, że ruch, który zrodził się w Polsce – odnowy moralnej i społecznej – jest wybitnie polski. Ten ruch musi służyć przede wszystkim sprawie Polski, to znaczy ludności polskiej, czy to będzie ludność rolnicza, czy robotnicza, dla zaspokojenia jej potrzeb. Trzeba się strzec, żeby się nie wplątali tacy ludzie, którzy mają inne założenia, którzy są gdzieś uzależnieni i chcą przeprowadzić nie polskie sprawy. Trudno to po nazwisku wymieniać. Ludziom tym zależy na tym, aby Polskę wplątać w jakieś sytuacje polityczne” (Stefan Kardynał Wyszyński, „Kościół w służbie Narodu”, Rzym 1981).

„Solidarność” była finansowa przez USA. Już po Porozumieniach Sierpniowych w Gdańsku, Lane Kirkland, amerykański działacz związkowy, w latach 1979-1995 przewodniczący AFL-CIO („American Federation of Labor – Congress of Industrial Organizations”), doszedł do wniosku, że jego organizacja powinna rozszerzyć pomoc finansową dla „raczkującego” ruchu związkowego w Polsce. Brzeziński poparł ten pomysł, ale prezydent Jimmy Carter był jednak ostrożny. Upoważnił on sekretarza stanu Edmunda Muskie, by ten ostrzegł prezydenta AFL-CIO Lane Kirkland, że działania jego organizacji mogłaby być interpretowane jako „prowokacyjne” przeciw Sowietom. Doprowadziło to do niezadowolenia Brzezińskiego. Muskie przekazał radzieckiemu ambasadorowi Dobryninowi, że Waszyngton „nie miał nic wspólnego z” inicjatywą AFL-CIO.

W 1980 r. Ronald Reagan wygrał wybory, i w styczniu 1981 roku objął prezydenturę. Jako przywódca USA udzielił znaczącej pomocy ruchom antykomunistycznym, w tym działającej w Polsce „Solidarności”. Za rządów Williama Casey’ego (1913-1987) jako szefa CIA w latach 1981-1987, agencja potajemnie wspierała finansowo i materialnie afgańskich partyzantów (tzw.Mudżahedini), polską „Solidarność”, oraz organizowała zamachy stanów w krajach Afryki Centralnej i Południowej. Casey był członkiem Rycerzy Maltańskich, pełna nazwa brzmi następująco: Suwerenny Wojskowy Zakon Szpitalników Świętego Jana Jerozolimskiego z Rodos i Malty” (wł. „Sovrano Militare Ordine Ospedaliero di San Giovanni di Gerusalemme di Rodi e di Malta”).

Lane Kirkland (1922-1999), amerykański działacz związkowy, w latach 1979-1995 przewodniczący centrali AFL-CIO, pomagał finansować „Solidarność”. We współpracy z administracją Reagana, Kirkland zaangażował centralę w pomoc polskiemu ruchowi „Solidarności”, łącznie przekazując ponad 6 milionów dolarów amerykańskich w gotówce i wyposażeniu (http://pl.wikipedia.org/wiki/Lane_Kirkland).

Lane Kirkland (1922-1999), w latach 1979-1995 przewodniczący centrali „American Federation of Labor – Congress of Industrial Organizations” (AFL-CIO). Zdjęcie za: en.wikipedia.org.

Lene Kirkland nie był jedynym, który zaangażował się w pomoc dla Solidarności. Prezydent Reagan podjął decyzję dotyczącą przekazania 200 mln dolarów dla „Solidarności”. Pieniądze te jednak nigdy nie dotarły do Solidarności, ponieważ gdzieś po drodze zaginęły. Później sprawa ta stała się przedmiotem starcia pomiędzy doradcą prezydenta Reagana prof. Richardem Pipesem, a byłym doradcą prezydenta Jimmy Cartera, Zbigniewem Brzezińskim. Pipes przypuszczał, że duże pieniądze zostały przekazane Solidarności kanałami CIA. Pipes żądał od Brzezińskiego odpowiedzi na pytanie, co stało się z tymi pieniędzmi, skoro nigdy nie trafiły one w całości bezpośrednio do Solidarności. Na to pytanie Brzeziński nigdy nie odpowiedział.

Nikt nikomu nie daje pieniędzy za darmo. „Solidarność” była finansowana przez USA. Pytanie: czy w interesie Polski, czy w interesie USA. Jeżeli ktoś myśli, że w tamtych czasach Stany Zjednoczone chciały pomóc Polsce, to jest w błędzie, ponieważ w polityce nie ma sentymentów, natomiast jest brutalna walka o polityczne i gospodarcze interesy. Wygrywa sprytniejszy, czyli ten który bardziej oszuka. Sprzedano Polskę za „judaszowskie srebrnik”. To od Machiavellego przyjęto hasło „Cel uświęca środki”. Celem polityki amerykańskiej było szybkie zjednoczenie Niemiec. Do tego celu posłużono się Polską. Nikt nigdy nie rozliczył się z brania judaszowskich srebrników.

 

 

Poprzez Solidarność do zjednoczenie Niemiec

 

Henryk Pająk w książce „Bestie końca czasu” cytuje Johna Colemana [1]: „Komitet 300” rozkazał Klubowi Rzymskiemu zniszczenie Kościoła katolickiego oraz przygotowanie warunków do interwencji sowieckiej w Polsce. Solidarność była tworem Zbigniewa Brzezińskiego z Komitetu 300. To Brzeziński wybrał nazwę tego „związku zawodowego”, wytypował jego organizatorów i przywódców. Nigdy „Solidarność” Brzezińskiego i jego kumpli z Klubu Rzymskiego nie była „ruchem pracy”. Była to masowa, populistyczna organizacja stworzona po to, aby wywołać zmiany w bloku sowieckim, absolutnie konieczne do kontynuowania budowy Jednego Rządu Światowego”.

Jerzy Holzer pisze, że nazwę związku „Solidarność” na zjeździe w Gdańsku zaproponował Karol Modzelewski. 17 września 1980 r. do Gdańska zjechali się przedstawiciele Międzyzakładowych Komitetów Założycielskich, Międzyzakładowych Komitetów Robotniczych i Międzyzakładowych Komisji Robotniczych z całego kraju. Zapadły tam wówczas decyzje o utworzeniu jednego związku. Przyjęto propozycję Modzelewskiego, aby nosił on nazwę Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” (Jerzy Holzer, Solidarność 1980-1981, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984). Nazwę dla „związku zawodowego” wybrał Z. Brzeziński, i następnie K. Modzelewski zaproponował ją na zjeździe w Gdańsku.

Celem polityki amerykańskiej nie była wolna, niepodległa Polska, lecz zjednoczenie Niemiec. Z. Brzeziński w książce „Wielka szachownica” o zjednoczeniu Niemiec pisze:

„Jednakże zjednoczenie Niemiec zmieniło rzeczywiste parametry polityki europejskiej. Była to porażka geopolityczna Rosji, a zarazem Francji. Zjednoczone Niemcy nie tylko przestały podporządkowywać się Francji pod względem politycznym, lecz automatycznie wyrosły na niekwestionowaną główną potęgę Europy Zachodniej, a nawet częściowo mocarstwo światowe, zwłaszcza dzięki swoim ogromnym wkładom finansowym, które przekazują kluczowym instytucjom międzynarodowym. Te nowe warunki doprowadziły do pewnych zgrzytów w stosunkach francusko-niemieckich, ponieważ Niemcy zaczęły wyrażać i otwarcie propagować swoja własna wizję przyszłej Europy, w której byłyby partnerem Francji, nie zaś jej protegowanym”.

Niepowodzeniem zakończyła się natomiast polityka Brzezińskeigo wobec Iranu, w tym próba odbicia zakładników przetrzymywanych przez tamtejszych rewolucjonistów w ambasadzie USA w Teheranie. Był wybitnie krytyczny wobec administracji Clintona za wahania wobec interwencji przeciwko Serbii w jugosłowiańskiej wojnie domowej.

[1] John Coleman (ur. 1935) jest autorem i analitykiem spraw świata. Jest byłym brytyjskim oficerem MI6. Napisał kilka książek i liczne prace w tym analizę struktury władzy na świecie. Pisarz twierdzi, iż mając dostęp do poufnych danych odkrył istnienie siatki, pod której kontrolą znajduje się cały świat. Ludzie ci, dysponujący ogromnymi majątkami, wpływają na historię i życie codzienne. Jeden z ich planów zakłada redukcję liczby ludności i utworzenie jednego ogólnoświatowego państwa. Twierdzi on, że stosunkowo niewielka grupa ludzi działa w komitecie, który nazywa się „Komitet 300” i stanowi światowy rząd. Napisał i wydał książkę „Hierarcha konspiratorów: Komitet Trzystu”.

 

Przeczytaj:   CZĘŚĆ III.

 

Stanisław Bulza

  • Na zdjęciu tytułowym: Washington, 17.01.1981 – Prezydent Jimmy Carter udekorował Zbigniewa Brzezińskiego, swojego doradcę do spraw bezpieczeństwa Medalem Wolności (Medal of Freedom). Fot. za: abcnews.com .

 

Zobacz również czteroczęściowy artykuł:

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.05.28.
Avatar

Autor: Stanisław Bulza