Antypolonizm na uniwersytecie w Madrycie. Ślamazarne działania służb dyplomatycznych RP.


Od red. PCO:

W internecie opublikowany jest list dwóch Polek, Magdaleny Wieszczek i Katarzyny Wieszczek, jeszcze do niedawna studiujących na hiszpańskim Comillas Pontifical University (Universidad Pontificia Comillas) a zawieszonych na 3 miesiące za przeciwstawienie się nazywanie Polski krajem faszystowskim.

Osoba, pracująca za historyka na tym uniwersytecie w ramach wolności uniwersyteckiej zaliczyła nas do faszystów a Niemcy i Francję do najbardziej zniszczonych i pokrzywdzonych krajów czasie II wojny światowej. Rozczulała się nad listem niemieckiego żołnierza – przemokniętego i zmarźniętego w okopach, tęskniącemu za domem i rodziną – uczestniczącego w realizacji niemieckiego planu Drang nach Osten. O holokauście pamiętała. I jeszcze jedno, wg niej II wojna św. rozpoczęła się ze wschodu jako, że były tam pogromy. Pewne jest jednak, że opisana przez studentki sytuacja miała miejsce wcześniej i osoba pisząca na nowo historię Polski i Europy nie korzystała z  przemówienia prezydenta Dudy w Kielcach w czasie ostatnich uroczystości. 

Słowiańska krew pań Magdaleny i Katarzyny wzburzyła się i zdecydowanie zareagowały przeciwko pisaniu fałszywie historii Polski. Swoje perypetie opisały w liście, który poniżej cytujemy, liczą na poparcie Rodaków. Myślę, że się nie zawiodą.

Zwróciły się do ambasady RP w Madrycie, gdzie jak to zazwyczaj bywa spotkały się z mało zdecydowaną pomocą. Pewnie Dziewczyny nie znają treści taśm z rozmów w warszawskim lokalu Sowa i Przyjaciele, gdzie minister spraw wewnętrznych przy ośmiorniczkach i przednich alkoholach określił status RP dość dosadnie.

Ale oddajmy głos skrzywdzonym studentkom.

Waldemar Glodek, PCO

    *    *    *

 

Studiujemy na prywatnym uniwersytecie katolickim Comillas w Madrycie (wymiana studencka z angielskiej uczelni – Uniwersytet Westminster – rok akademicki 2016/2017). Jesteśmy jedynymi Polkami wśród studentów zagranicznych.

Uniwersytet Comillas ewidentnie prowadzi proniemiecką politykę historyczną (zwłaszcza, że Niemcy, oprócz Amerykanów i Kanadyjczyków, stanowią największą liczbę zagranicznych studentów). Część kadry uniwersyteckiej wydziału Stosunki Międzynarodowe ma pochodzenie niemieckie lub edukację akademicką niemiecką, austriacką czy szwajcarską (to daje dużo do myślenia).

Podczas wykładów kilku profesorów, usłyszałyśmy w przekazach historycznych wiele nieścisłości – a raczej celowych niedopowiedzeń i zakłamań historycznych.

W grudniu 2016 napisałyśmy e-mail do jednej z profesor Heike Pintor Clary Pirzkall (z przedmiotu: Stosunki międzynarodowe z hiszpańskiej perspektywy) z prośbą o korektę wypowiedzi. Podczas wykładów słyszałyśmy wiele nieścisłości, ale największe oburzenie wywołała w nas wypowiedź, że Niemcy i Francja były najbardziej zniszczonymi krajami w czasie II wojny światowej, co jest bardzo obraźliwe i lekceważące dla prawdziwych ofiar wojny – np. Polaków (celowy brak historycznej uczciwości i dokładności, aby współczuć Niemcom i wybielić ich winy)

Pani Heike Pintor odpisała nam, że będzie miała to na uwadze podczas przyszłych wykładów. Niestety nie skorygowała swojej wypowiedzi publicznie na późniejszych wykładach. Dodatkowo w swojej odpowiedzi pani Heike Pintor napisała, że podczas wykładów skupiamy się na ewolucji idei Europy, w której Polska niestety nie była zaangażowana. To zdanie wyraźnie odzwierciedla inny problem. Pani Pintor często używała wyrażenia „Europa” w odniesieniu do „Unii Europejskiej”, pomimo faktu, że te dwa terminy nie są synonimem. Według sposobu myślenia pani Heike Pintor – Europejczycy to obywatele tych krajów, które należą do organizacji UE. Profesor Heike Pintor pomija celowo kraje spoza UE i ich obywateli, którzy historycznie, geograficznie i kulturowo należą do Europy.

Jest to pogardliwe, gdyż każdy kraj europejski odegrał i odgrywa swoją rolę w Europie, a takie stwierdzenie jest bardzo lekceważące.Przede wszystkim rola Polski w Europie była i jest ogromna. Byłyśmy zaskoczone tym, że pani profesor nie widzi różnicy między Europą a Unią Europejską. Ponowiłyśmy prośbę o korektę wypowiedzi, niestety to nie nastąpiło.
Napisałyśmy do pani prodziekan wydziału Stosunków Międzynarodowych pani Marí Pilar Martínez z prośbą o reakcję, po czym w lutym 2017 miałyśmy rozmowę, z profesorem José Manuel Saenz Rotko, który miał rzekomo rozmawiać z nami o historii. Przekonywał nas, że w kontekście planu Marshalla pani Heike miała rację – co jest absurdem-robienie z kata, najeźdźcy i okupanta największej ofiary. Profesor Rotko w istocie miał nas przede wszystkim zastraszyć, abyśmy dla ‘naszego dobra’ nie odzywały się, nie korygowały profesorów – dał nam do zrozumienia, że jesteśmy aroganckie, monopolizujemy lekcje (z naszą wizją historii), dodając złośliwe komentarze po co jesteśmy w Madrycie i na uniwersytecie, skoro wszystko wiemy itp.

Profesor Rotko nie skoncentrował się na błędach merytorycznych pani profesor Pintor, wspomnianych przez nas w pisemnej skardze, a wyłącznie na formie naszej skargi (poinformował nas, że forma pisemnej skargi jest niedopuszczalna na tym uniwersytecie – problemy rozwiązuje sięwyłącznie ustnie). Wiadomo- forma pisemna jest zawsze niewygodna, gdyż wszystkie wypowiedzi ustne można podważyć. Na wielokrotne prośby z naszej strony by wypowiedział się, czy popiera wypowiedzi profesor Heike Clara Pintor Pirzkall od razu tok rozmowy kierował na formę skargi. Także nie odpowiedział na nasze pytania dotyczące historii.

Wtedy po raz pierwszy skontaktowałyśmy się z ambasadą prosząc o wsparcie. Spotkałyśmy się z panem Piotrem Dolatą (I Radcą, Kierownikiem Wydziału Polityczno-Ekonomicznego) i panią Moniką Domańską-Szymczak (Radcą – Kierownikiem Referatu ds. Ekonomicznych, Rzecznikiem Prasowym). Pan Piotr poprosił o e-mail i numer kontaktowy do uniwersytetu, profesora Rotko (co dostarczyłyśmy) i obiecał pomoc (także wspominał o podobnej sytuacji, kiedy uniwersytet Comillas miał studentów z Litwy, uniwersytet litewski zerwał współpracę z Comillas). Niestety nie było żadnego obiecanego działania, natomiast pani Monika przysłała krótkiego maila, informując nas, że ambasada wyśle przyjaciela ambasady – księdza Marka Radkiewicza (zarazem wykładowcę teologii na Uniwersytecie Comillas), aby pomógł wyjaśnić zaistniałą sytuację.

Otrzymawszy e-mail, byłyśmy zszokowane, że ambasada posługuje się księdzem zamiast pracownikiem ambasady z wydziału politycznego w celu wyjaśnienia poważnej sprawy. Ponowiłyśmy prośby o konkretne i stanowcze działania –niestety bez rezultatu.

W międzyczasie inna profesor Almudena González del Valle Brenana zajęciach z przedmiotu: Historia Europy XX wieku także roztaczała niemiecką wizję historii. Nie wspomniała w ogóle o rozbiorach Polski – według niej Polska jest jedynie buforowym krajem, nie wspomniała o tragedii Polaków pod zaborami (zachwycała się polityką Bismarcka uwypuklając reformy socjalne), czy zignorowała nasze uwagi, że Niemcy dokonywali czystek etnicznych na Polakach. Tłumaczyła konieczność pierwszej wojny światowej z potrzeby szukania nowych ziem do zamieszkania (wyż demograficzny ) i rozszerzenia terytorium przez Niemcy –wojna według niej była czymś naturalnym i jedynym wyjściem. Winiła za pierwszą wojnę światową Serbów – nazwała ich terrorystami – broniłyśmy Serbów uwypuklając, że Gavrilo Princip chciał swym czynem zwrócić uwagę na okupację Bałkanów przez Austrię i wezwać do walki o wolność i niepodległość. Nazwałyśmy Niemcy barbarzyńcami, bo wywołali wojnę, co się pani profesor nie spodobało.

Almudena González uważała, że ofiarami pierwszej wojny światowej są Niemcy, niesprawiedliwie potraktowani przez traktat wersalski odnośnie odszkodowań i odnośnie utraty ziem, co przyczyniło się do drugiej wojny światowej. Powiedziałyśmy, że ziemie „utracone” przez Niemców, były ukradzione wcześniej innym krajom (np. Polakom, Francuzom), co też sie pani profesor nie spodobało. Potwierdziłyśmy, że ziemie te powróciły do prawowitych właścicieli.

Ten ciągły podziw dla Niemiec i ciągłe współczucie i litowanie się nad biednymi Niemcami spowodowało, że jedna ze studentek stwierdziła, że Niemcy byli przyzwyczajeni do wysokiego standardu życia (Imperium niemieckie było dobre i dobrze zarządzane – rozwój przemysłu itp.) i ten komfort Niemcom został odebrany przez niesprawiedliwy traktat wersalski, co przyczyniło się do drugiej wojny światowej. Odezwałyśmy się, że jeśli ktoś chce podtrzymać swój wysoki standard życia to powinien zacząć pracować uczciwie a nie planować wojny, mordy i kradzieże, żeby uzyskać to, czego pragnie.

Na zajęciach czytaliśmy wspomnienia z frontu biednego żołnierza niemieckiego, przemoczonego w okopach i błocie, tęskniącego za domem (wzruszające!) natomiast nigdy nie czytaliśmy wspomnień ofiar germanizacji i okupacji niemieckiej.

Profesor nazwała żołnierzy niemieckich „bohaterami wojennymi”, co jest absurdem.

Uznała też, że przyczyną wojen byl nacjonalizm (nacjonalizm jest zły – powtarzała wielokrotnie), z czym nie zgodziłyśmy się, ponieważ był to nazizm i szowinizm.
Podkreślała, że wojna (co dla niej oznacza wyłącznie holokaust Żydów) przyszła ze wschodu z pogromami Żydów – tym samym umniejszając zasługi niemieckie w holokauście żydowskim jak i w wywołaniu kolejnej wojny światowej.

Pani profesor także uznała Niemcy za ofiary drugiej wojny światowej (bombardowań – Berlin, Drezno, itp.) – reasumując, wszystko wskazuje na historyczną proniemiecką/i prożydowską wizję wydarzeń w Europie….

Najbardziej oburzyła nas jednak prezentacja o powstaniu totalitaryzmu w Europie. Profesor Almudena González usytuowała Polskę i rządy sanacji wśród faszystowskich Niemiec, Włoch, Austrii czy Hiszpanii! (Nie wspomniała nic o komunizmie jako systemie totalitarnym, co jest skandaliczne!)

Sądzimy, iż był to celowy zabieg umniejszenia win Niemców według retoryki występującej w zachodnich krajach: wszyscy byli nazistami (ot, taki był wtedy trend społeczny).
Zwróciłyśmy dwukrotnie i dobitnie uwagę podkreslając, że Polska nigdy nie była krajem faszystowskim i nie zgodziłyśmy sie na umieszczenie jej obok Niemców – morderców Polaków.
Pani Almudena González del Valle Brena oburzyła się naszym zachowaniem, bo przerwałyśmy jej wykład i nie zgodziłyśmy się z jej wizją historyczną. Jedna ze studentek stwierdziła, że jak nam się nie podoba wykład to mamy wyjść. (przypuszczamy, że to Niemka lub Amerykanka) – cóż, prawda jest zawsze niewygodna i wyrażanie odmiennych opinii nigdy się nie podoba. Po zajęciach podeszłyśmy do profesor Almudeny González z zapytaniem o sprostowanie wykładu i z naszymi argumentami. Niestety powiedziała, że Polska była faszystowska, bo były w Polsce pogromy i obozy (o co się bardzo oburzyłyśmy i wyszłyśmy).

Pani Almudena napisała skargę na nas, aby wszczęto przeciwko nam procedurę dyscyplinarną, natomiast my napisałyśmy nasze oświadczenie z przebiegu wydarzeń i wyraziłyśmy niezadowolenie z powodu celowego fałszowania historii.

Oto jej wersja zdarzeń i tłumaczenie fragmentów poniżej:

„W klasie dzisiaj, 27 lutego 2017 roku o europejskiej historii 20 wieku, miałam nieprzyjemny i bolesny spór z Katarzyną i Magdaleną Wieszczek – studentkami.

Problemem/tematem poruszanym był faszyzm w latach międzywojennych w Europie. Wyjaśniając powstanie faszyzmu we Włoszech i Niemczech, wyjaśniłam, że faszystowskie ruchy w tych latach proponowały atrakcyjną ideologię w wielu krajach europejskich, nie tylko we Włoszech i Niemczech. Konkretnie, zwróciłem się do mojego slajdu prezentacji (załączam poniżej). Ten slajd ukazuje większości innych krajów, gdzie wystąpiły ruchy faszystowskie (Węgry, Bułgaria …)

W tym momencie uczniowie (Magdalena i Katarzyna Wieszczek) skomentowały, że w Polsce nie było faszyzmu a ja mówię, że to państwo faszystowskie (..) (Polska jest na liście!)

Gdy lekcja się skończyła, studentki podeszły i zaczęły podawać informacje ze swojego punktu widzenia. Słuchałam i powiedziałem, że nie mówię w jakikolwiek sposób, że Polska była państwem faszystowskim ale, że były ruchy faszystowskie (…)„

Reasumując: Po pierwsze prezentacja jest o powstaniu totalitaryzmów w Europie (tytuł i treść prezentacji), po drugie Polska jest umieszczona wśród faszystów, po trzecie sanacja była rządem polskim (nie mieliśmy rządu faszystowskiego!) a nie ruchem politycznym i sanacja w ogóle nie była faszystowska, więc to jest stek bzdur.

Zwróciłyśmy się ponownie do ambasady z prośbą o konkretną i stanowczą reakcję. Pani Ambasador zadzwoniła do pani prodziekan (od wymiany studentów) Marí Pilar Martínez, ale ostatecznie pani ambasador zgodziła się na wielorakość interpretacji faktów historycznych w imieniu tzw.wolności katedry (wielorakości interpretacji), tym samym pani Ambasador pomogła uniwersytetowi zatuszować całą sprawę, ewidentnie nam nie pomagając.

Obie panie (pani ambasador i pani prodziekan) powołały sie na artykuł konstytucji hiszpańskiej 20.1.c., który uznaje i chroni prawo do wolności katedry jako formy prawa do wolności wyrażania myśli – wyrażania wolności ideologicznej oraz prawa do swobodnego rozpowszechniania myśli i opinii przez nauczycieli w wykonywaniu swoich funkcji zawodowych.

Rozumiemy wolność wyrażania myśli, ale nie zgadzamy się na fałszowanie historii i zniesławianie naszego kraju. Tolerancja także wersji historycznych chyba ma swoje granice!
Szacunek Polsce i Polakom się należy! To prawo hiszpańskie jest wygodne dla faszystów niemieckich czy hiszpańskich w wybielaniu swoich win i szkalowaniu Polaków i promowaniu nowej proniemieckiej historii.

Jest w Polsce prawo chroniące Polaków przed szkalowaniem, ale nikomu z władz polskich (ambasad) nie chce się z niego korzystać, by walczyć o dobre imię Polski (najważniejsze jest stanowisko i pieniądze!). Także jest demokracja i wolność słowa (ale tylko dopóki wszystko jest zgodne z retoryką niemiecką!)

W imię „poprawności politycznej”, dobrych stosunków, pani ambasador wolała poświęcić dobre imię Polski, Polaków, dobro nas – studentek, pozwoliła na bezkarne i bezczelne fałszowanie historii. Ustalono (pani prodziekan Uniwersytetu Comillas, pani ambasador RP a także reprezentanci Uniwersytetu Westminster) wspólną wersję zdarzeń, że wykład był o systemach autorytarnych, co nie jest prawdą (tytuł, treść wykładów, ani list ze skargą pani Almudeny (jak wyżej w cytacie), na to ewidentnie nie wskazują).

Podczas ponownego spotkania – tym razem z panią prodziekan wydziału Aną García-Mina, profesor historyk Emilio Sáenz-Francés San Baldomero sugerował, że o wszystkim mamy zapomnieć, wszystko zacząć od nowa, mamy uważać na swoje zachowanie – tzn. nie odzywać się, na koniec szyderczo dodając, że Polska była krajem faszystowskim! Wyszłyśmy natychmiast ze spotkania. Napisałyśmy maila do profesora Emilio Sáenz (20-go marca 2017) , aby wyjaśnił dlaczego użył takiego terminu wobec Polski, niestety nie było żadnej reakcji z jego strony (nigdy nie podał jakichkolwiek argumentów historycznych).

Podobnie ze strony uniwersytetu nie było obiecanego wcześniej (podczas rozmowy) raportu historyków z analizą naszych listów i wypowiedzi profesorów! Brak odpowiedzi na maile, świadczy o ignorancji, arogancji, braku wiedzy i o braku szacunku. Pani prodziekan wydziału Ana García-Mina także stwierdziła, że nie zależy jej na dwóch Polkach na uniwersytecie.
Nasz list do profesora historyka Emilio Sáenz-Francés San Baldomero poniżej:

Piszemy ten e-mail, ponieważ byłyśmy urażone przez Pana oświadczenie i zachowanie, które słyszałyśmy we wtorek – 14 marca 2017 podczas spotkania.

Zdajemy sobie sprawę z potrzeby obrony wizerunku Uniwersytetu Comillas i kolegów z uczelni, jednak istnieją pewne granice.

Z jednej strony powiedział Pan, że nie było celowego zamiaru ze strony uczelni i profesorów obrazić nas czy naród polski, z drugiej strony, Pan stwierdził celowo, że Polska była państwem faszystowskim, co jest poważna obrazą i dlatego wyszłyśmy ze spotkania!

Podczas rozmowy Pan nie podał żadnych historycznych kontrargumentów do naszych argumentów z poprzednich e-maili (gdzie przedstawiłyśmy wiele argumentów, nie tylko dotyczących jednego slajdu prezentacji).

Pana oświadczenie, że Polska była państwem faszystowskim ukazuje niestety brak wiedzy na ten temat, brak szacunku, arogancję.
Polska nigdy nie była faszystowska – to jest jasne jak ABC.

Byłyśmy na spotkaniu z Panem nie w celu obrony naszego kraju, ale w obronie prawdy historycznej, co jest ważne i kluczowe.
Jeśli Pan się odważył oświadczyć, że Polska była państwem faszystowskim, prosimy o podanie argumentów i bibliografii.
Będziemy wdzięczne, jeśli Pan prześle obiecany raport z analizy historycznej odnośnie wszystkich spornych kwestii zawartych w mailach.
Nie przyszłyśmy na uniwersytet (za edukację płacimy!), by nas obrażano w jakikolwiek sposób przez fałszywe oświadczenia.

Z poważaniem,
Magdalena Wieszczek & Katarzyna Wieszczek

Oczywiście, gdyby ambasada odpowiednio zareagowała już wcześniej i potępiła szkalowanie, zniesławianie Polski, takiej sytuacji by nie było. Nikt nie śmiałby szydzić z Polski, ani ją znieważać. A my mogłybyśmy komfortowo uczestniczyć w wykładach będąc dumnymi z pochodzenia polskiego.

Przyjeżdżając na uniwersytet w 2016 roku, powinniśmy uniknąć takich sytuacji, że słyszymy o faszystowskiej Polsce, polskich pogromach i obozach i o bohaterach wojennych Niemcach i największych ofiarach wojen – Niemcach. Obowiązkiem ambasady było przez lata sprostować wiele nieścisłości historycznych spowodowanych Jałtą i propagandą antypolską i zadbać o dobre imię Polski. Obowiązkiem pani ambasador było nam pomóc i zadbać o nasz komfort na zajęciach, co się nie stało. Poza tym nie po to zapłaciliśmy za studia, aby słuchać oszczerstw o Polsce i Polakach, czy bajek o dobrych Niemcach i nie po to by czuć się źle.

Szokuje nas obrót sprawy, uległość ambasady wobec fałszowania historii i szkalowania Polaków, ignorancja oraz arogancja w stosunku do nas. Niestety, tak jak przypuszczałyśmy ambasada spełnia jedynie funkcje dekoracyjne i nie reprezentuje interesów Polski i Polaków, ogranicza się jedynie do piastowania dobrze płatnych stanowisk za pieniądze polskich podatników.

Wstyd i hańba dla rządu Polski, MSZ, ambasadorów, którzy rzekomo reprezentują interesy Polski, a tak naprawdę nie dbają o prawdę historyczną i dobre imię Polski, wręcz dają przyzwolenie na szkalowanie Polski i traktowanie jej jak popychadła narodów!

Przede wszystkim brak przyznania Polakom statusu ofiary totalitaryzmów – planowanego i systematycznego ludobójstwa na ludności polskiej przez Niemców, Rosjan, brak żądań odszkodowań wojennych od okupantów Polski i morderców Polaków, brak żądań odzyskania skradzionego mienia (dzieł sztuki!), powoduje bezkarność, zwłaszcza Niemców i dlatego takie wykłady na uniwersytetach pewnie są normą.

My chciałyśmy tylko przeprosin (słowo nieobecne w języku krajów zachodnich), usunięcia z prezentacji Polski umiejscowionej obok faszystów Niemców, co okazało się bardzo trudnym zadaniem do wykonania dla ambasady! Ambasada obiecała także zorganizować wykład o Polsce, którego jednak nie będzie!?

Po tych wszystkich wydarzeniach stwierdziłyśmy, że nie jesteśmy w stanie uczęszczać na zajęcia w instytucji, w której szkalowanie Polaków jest w porządku i normą. Nie pozwala nam na to honor i pamięć o naszych bliskich, jak również obecnie nasze samopoczucie (wyczerpanie psychiczne), gdzie to my byłyśmy atakowane, ‘przesłuchiwane’, bo broniłyśmy Polski a nie profesorowie, którzy wykładają proniemiecką historię.

Jesteśmy na zwolnieniu lekarskim od 27 marca 2017, nie przystąpiłyśmy do egzaminów.

Tymczasem 23-go marca 2017 dostałyśmy maila od Uniwersytetu Westminster, który sugerował, że mamy problemy behawioralne (no tak – mówimy prawdę), zakłócamy zajęcia, podważamy słowa profesorów. Doradzano nam przygotowywanie się do egzaminów i siedzenie cicho. Chcemy zaznaczyć, że nigdy nie miałyśmy problemów z nauką (sobresaliente/ bardzo dobry – wybitny i notable / dobry – oceny z pierwszego semestru).

Natomiast Uniwersytet Comillas, 31 marca 2017 wysłał nam następującego maila, że nie mamy szacunku do profesorów i kolegów (zdecydowanie mamy inne zdanie, które zaczęłyśmy wyrażać, zawsze zgłaszając się), że używamy wypowiedzi agresywnych, obraźliwych, oszczerczych! Te cechy ponoć wykazał ostatni e-mail do profesora Emilio Sáenza i z tego powodu dyscyplinarnie wydalono nas z uczelni (na 3 miesiące, czyli do końca kursu). Wniosek nasuwa się sam, że Polaków można bezkarnie obrażać, nazywać faszystami, a jak protestują, to trzeba ich w jakiś sposób ukarać/uciszyć/ zlikwidować.

Cenną uwagą jest to, że dostarczyłyśmy zwolnienie lekarskie zanim nas wydalono z uczelni (według prawa nie wolno zwalniać osób na zwolnieniu lekarskim). Obecnie nie wiemy nawet jaki jest nasz status? Nie wiemy co mamy robić dalej? Przede wszystkim ambasada nas zawiodła.

Prosimy o działanie w naszej sprawie i jeśli Państwo mają jakiekolwiek pytania np. odnośnie kontaktu do konkretnych osób z Uniwersytetu Comillas, prosimy o kontakt. Byłybyśmy wdzięczne za wyrażenie zaniepokojenia edukacją (e-mail/ list) w Uniwersytecie Comillas i sposobem potraktowania nas. Mamy nadzieję, że jest prawo, które pozwoli podważyć ustawę o tzw. wolności katedry, która pozwala na bezkarne głoszenie proniemieckiej historii kłamliwych treści i na obrażanie Polaków.

Dziękujemy za wszelką pomoc.
Z poważaniem:
Katarzyna Wieszczek i Magdalena Wieszczek

Tel. kontaktowy 0048 694242149

  • List otrzymaliśmy 31 maja 2017 / Red. PCO

*    *    *

Rev. Julio Luis Martínez, SJ – Rektor Comillas Pontifical University w Madrycie. Fot. zrzut ekranu uniwersytetu.

 

Dla ułatwienia osobom chcących wyrazić swoje niezadowolenie, wystąpić przeciwko zniekształcania historii, obrony dobrego imienia Polski, wesprzeć w boju dzielne Rodaczki i napisać kilka słów lub zadzwonić dla ułatwienia podajemy namiary:

 

Rev. Julio Luis Martinez, SJ
Rector of the Comillas Pontifical University
C. Alberto Aguilera 23
Madrid – 28015
Tel.: (+34) 91 542 28 00
email: [email protected]

Info za: comillas.edu.

 

  • Tytułowe zdjęcie: Jezuicki Uniwersytet w Madrycie (Universidad Pontificia Comillas). Fot. za Wikimedia Commons – CC.-BY-SA-3.0-ES.
Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.05.31.
Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane