Jastrząb polityki zagranicznej USA. (Część III.)


Od red. PCO:
26 maja w wieku 89 lat zmarł Zbigniew Brzeziński o którym jest poniższy artykuł napisany przez Stanisława Bulzę jeszcze przed śmiercią Z. Brzezińskiego. Wg/pco

 

Przeczytaj:      Część I.     Część II.

 

 

 

„Wielka szachownica”

 

Decydująca o kształcie podziałów Europy po wojnie była konferencja w Jałcie, która odbyła się w dniach 4-11 lutego 1945 r. Konferencja ta podzieliła Europę na dwie części: wolnego społeczeństwa świata zachodniego i blok państw komunistycznych. Za symboliczny koniec Jałty uznaje się nie „Solidarność”, lecz upadek muru berlińskiego, który nastąpił w nocy z 9 na 10 listopada oraz zjednoczenie Niemiec 3 października 1990 r. Upadł stary porządek i zaraz powstał nowy porządek europejski pod szyldem UE, i pod przewodnictwem Niemiec (IV Rzesza).

W 1997 r. Z. Brzeziński napisał książkę „Wielka szachownica” (ang. „The Grand Chessboard: American Primacy and Its Geostrategic Imperatives”), w której wyłożył swoją koncepcję geopolityczną. Według niego, centralnym punktem globu, na którym rozegra się surowcowa i polityczna bitwa jest obszar Eurazji, gdzie wytwarza się 60 proc. światowego PKB, i obszar ten posiada trzy czwarte światowych zasobów surowców energetycznych. Eurazja stanowi wrota do Afryki i Australii. Rozciąga się od Lizbony do Władywostoku. USA są jedynym globalnym hegemonem. Do aktywnych graczy Brzeziński zalicza Francję, Niemcy, Rosję, Chiny i Indie. W swojej książce Niemcom daje główną rolę w Europie: „Na mapie Europy obszar szczególnych interesów niemieckich ma kształt owalu; na zachodzie obejmuje oczywiście Francję, na wschodzie zaś od niedawna wyemancypowane państwa postkomunistyczne Europy Środkowej, republiki bałtyckie, Ukrainę, Białoruś, a nawet częściowo Rosję”.

Brzeziński wierząc, że Niemcy przewodząc Europie nie będą dążyły do realizowania własnych interesów narodowych wykazuje się wielką naiwnością. Pisze: „Niemcy dążą do zjednoczenia Europy, gdyż widzą w tym odkupienie swoich narodowych win, a bliskie związki z Ameryką jednocześnie są dla nich głównym sposobem zapewnienia sobie bezpieczeństwa”. Dalej: „Odkupiając się dzięki Europie, Niemcy odzyskują wielkość, a jednocześnie otrzymują do spełnienia misję, która nie będzie automatycznie budzić zakorzenionych resentymentów i lęków przed niemieckim nacjonalizmem. Gdyby Niemcy dążyły do realizowania własnych interesów narodowych, łączyłoby się z tym ryzyko zrażenia innych Europejczyków, jeśli działają na rzecz wspólnych interesów europejskich zyskują poparcie i szacunek”. Trudno jest przypuścić, by dążenie Niemiec do politycznego, militarnego i gospodarczego zdominowania Europy przestało być podstawowym celem ich polityki. Jeżeli byłoby inaczej Niemcy przestałyby być historycznymi Niemcami. W polityce nie ma sentymentów.

Polska na szachownicy jest tylko pionkiem, i Brzeziński daje jej taką rolę:

„Poprzez Polskę wpływy Niemiec mogą promieniować na północ, na państwa bałtyckie, oraz na wschód, na Ukrainę i Białoruś”. Dalej: „Zgoda mieszkańców Europy Środkowej na przywództwo Niemiec – a mniejsze państwa tego regionu zaakceptowały te sytuację właściwie bez oporów – przyszła tym łatwiej, że Niemcy bardzo wyraźnie poparły ideę rozszerzenia kluczowych instytucji europejskich na wschód”.

 

 

Majdan 2004 i 2013

 

Manifestacja na placu Niepodległości, 2004. Foto: Wikipedia.org

21 listopada 2004 roku wybuchła pomarańczowa rewolucja. Juszczenko wyprowadził na Plac Niepodległości (Majdan Nezależnosty) w Kijowie tłumy ludzi, którzy zaczęli się gromadzić już kilka dni wcześniej. Centrum Kijowa stało się areną potyczek politycznych. Przemawiali liderzy partii politycznych, występowały zespoły muzyczne, pojawiali się także polscy politycy Aleksander Kwaśniewski, Lech Wałęsa, Lech Kaczyński, Bronisław Komorowski, ówczesny marszałek Sejmu RP Józef Oleksy.

Następny Majdan rozpoczął się 21 listopada 2013 demonstracją przeciwko odłożeniu przez prezydenta Wiktora Janukowicza podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE.

Manifestacja na placu Niepodległości, 2013. Foto: Wikipedia.org

1 grudnia 2013 r. prezes PiS, Jarosław Kaczyński, wystąpił w Kijowie na Majdanie obok Oleha Tiahnyboka, ukraińskiego nacjonalisty, i pozdrawiał demonstrantów okrzykiem „Sława Ukrajini! Herojam Sława!” („Chwała Ukrainie! Chwała bohaterom!”). Szef PiS zapewnił na demonstracji w, że Polska zawsze będzie wspierać sprawę integracji europejskiej Ukrainy.

22 lutego 2014 r. Jacek Saryusz-Wolski, europoseł z PO (obecnie PiS) będąc na Majdanie, przemawiając po Julii Tymoszenko, powiedział: „Waszą odwagą i postawą wyrąbaliście sobie drogę do Europy. Apelował też o pokojowe budowanie demokratycznej Ukrainy”.

Rzeczywiście, poprzez Polskę wpływy Niemiec promieniują na Europę Środkowo-Wschodnią. Teraz do połknięcia przez Niemców została już tylko Białoruś. Oczywiście, gra się Polską.

 

 

George Soros sponsorował siły, które wywołały niepokoje społeczne na Ukrainie

 

Soros and McCain. Photo Syrian Free Press, 7 May, 2014

Już w 2011 r. na Ukrainie ostrzegano, że George Soros szykuje na Ukrainie drugą Libię. O tym, że na Ukrainie może dojść do realizacji scenariusza znanego choćby z Libii mówiono od dawna. W kwietniu 2011 r. przewodniczący frakcji Partii Regionów Ołeksandr Jefromow ostrzegał przed kamerami telewizyjnymi, ze finansista George Soros sponsoruje siły, które miałyby wywołać niepokoje społeczne. Polityk nazwał wtedy potencjalne zagrożenie dla Ukrainy „scenariuszem libijskim”. Soros urodził się w Budapeszcie, w rodzinie żydowskiej.

O finansowaniu Pomarańczowej rewolucji w 2004 r. pisał brytyjski „Guardian”, który twierdził, że za finansowaniem opozycji stał Depatment Stanu USA, instytutu National Democratic Instytute for International Affairs, Internationl Republican Instytut (finansowane przez rząd USA), Fredom Mouse i właśnie Open Society Instytute założone przez George’a Sorosa (http://niezłomni.com).

W kwietniu 2014 r. w rozmowie z CNN Zbigniew Brzeziński przekonywał, że „Ukraina musi zbrojnie wystąpić przeciwko Rosji. Zdaniem doradcy byłego prezydenta USA, władze w Kijowie nie mają już innego wyjścia. – Tylko wtedy Ukraina może liczyć na pomoc Zachodu”.

Natomiast George Soros w maju 2014 r. powiedział Fareedowi Zakaria z CNN, że jest odpowiedzialny za stworzenie w Ukrainie fundacji, która ostatecznie przyczyniła się do obalenia wybranego w wyborach przywódcy państwa i instalacji starannie dobranej przez Departament Stanu USA junty

(http://www.prisonplanet.pl/polityka/soros_przyznal_sie,p672012007).

Zakaria spytał Sorosa: „Najpierw o Ukrainie. Jedną z rzeczy, którą wiele osób o tobie wie jest to, iż w trakcie rewolucji w 1989 r. finansowałeś wiele działań dysydenckich, grup społeczeństwa obywatelskiego w Europie Wschodniej, Polsce, i w Republice Czeskiej. Robisz podobne rzeczy na Ukrainie?”.

Soros odpowiedział: „Cóż, założyłem fundację na Ukrainie zanim Ukraina uniezależniła się od Rosji. Działa ona od tego czasu i odegrała ważną rolę w obecnych wydarzeniach”.

Jest dobrze znanym faktem, choć zakazanym by wspominać o nim w mediach, że Soros współpracował ściśle z USAID, National Endowment for Democracy NED (obecnie wykonujący pracę wcześniej przypisaną CIA), Międzynarodowym Instytutem Republikańskim, Narodowym Demokratycznym Instytutem Spraw Międzynarodowych, Freedom House i Instytutem Alberta Einsteina w inicjacji serii kolorowych rewolucji w Europie Wschodniej i Azji Środkowej zaraz po zaaranżowanym upadku Związku Radzieckiego.

Z kolei William F. Jasper pisał: „Wielu uczestników w Kijowskiej demonstracji „EuroMaidan” było członkami finansowanych przez Sorosa organizacji pozarządowych i/lub byli szkoleni przez te same organizacje pozarządowe podczas wielu warsztatów i konferencji sponsorowanych przez Międzynarodową Fundację Odrodzenia (IRF) Sorosa, i jego różnych instytucjach społeczeństwa otwartego i fundacjach. IRF, założona i finansowana przez Sorosa, szczyci się tym, iż dała „więcej niż ktokolwiek inny” na „demokratyczną transformację” Ukrainy” (http://www.prisonplanet.pl/polityka/soros_przyznal_sie,p672012007).

Kto pcha Ukrainę do wojny z Rosją, czyli Słowian stawia przeciwko Słowianom. Odpowiedź jest prosta. Do tej wojny pchają Słowian Anglosasi, by przy ich pomocy Słowianie się nawzajem pozabijali. Nie przykładem będzie Jugosławia.

W 1991 r. Jugosławia w wyniku krwawej wojny domowej rozpadła się na szereg niezależnych od siebie państw. W stosunku do Bałkanów proces rozpadu większej organizacji państwowej na mniejsze jednostki określany jest przez architektów UE mianem bałkanizacji. Polityka niemiecka na Bałkanach doprowadziła do wielkiego dramatu Słowian, którzy walczyli przeciwko sobie.

 

 

Ustępstwa Francji i Anglii wobec Niemiec w 1929 r.

 

Aristide Briand. Fot. Wikipedia.org

Zbigniew Brzeziński nie jest jedynym politykiem, który wspierał niemieckie przewodnictwo w UE. Już przed II wojną światową, w 1929 r., Aristide Briand (1861-1932), minister spraw zagranicznych Francji, a następnie premier, w Niemcach widział siłę zdolną przewodzić Europie.

W 1923 r. hr. Coudenhove-Kalergi oficjalnie ogłosił stworzenie ruchu paneuropejskiego, który miał zmierzać do ściślejszego związku polityczno-gospodarczego państw europejskich na wzór Stanów Zjednoczonych Ameryki Płn. W 1925 Coudenhove-Kalergi założył we Wiedniu Unię, która zakładała swoje biura w szeregu państw europejskich.

Aristide Brand, minister spraw zagranicznych Francji, w 1929 wprowadza program Unii w sferę oficjalnej polityki. Jego program zakładał utworzenie federacji 27 państw europejskich. W tym projekcie ujawnił się silny prąd Branda do nawiązania Francji i Niemiec bliższych stosunków politycznych i gospodarczych. Wziął się stąd, że to właśnie w Niemcach Brand widział siłę zdolną przewodzić Europie. Wówczas dla wielu „Europejczyków” symbolem jedności i solidarności Europy było święte cesarstwo rzymskie narodu niemieckiego.

Niedawno opublikowane dokumenty pokazują, że Neville Chamberlain (z lewej) próbował dojść do porozumienia z Adolfem Hitlerem (z prawej), w jaki sposób Naziści mogą wyglądać bardziej sympatycznie na Brytyjczyków. Foto: DailyNews.co.uk

Etapami ustępstw wobec Niemiec było zawarcie paktu Kelloga w Paryżu w 1929 r. (wówczas premierem Francji był Brand), przyjęcie planu amerykańskiego finansisty Owena Younga na konferencji w Hadze w 1929 r., oraz przedterminowa ewakuacja Nadrenii w 1930 r.

Premier Neville Chamberlain przybywa na lotnisko Heston po powrocie z Monachium po rozmowach z Adolfem Hitlerem w 1938 roku. Foto: DailyMail.co.uk

Traktat Wersalski ustanowił w myśl artykułu 233 Komisję Reparacyjną dla ustalenia i nadzoru odszkodowań, które Niemcy miały płacić na poczet reperacji. Plan Owena Younga zakładał rozłożenie niemieckich spłat na 59 rocznych rat aż do końca 1988 r. Jedno z postanowień konferencji w Hadze w 1929 r. likwidowało międzynarodowe instytucje kontroli finansowej niemieckich banków.

Édouard Daladier (w środku) z Joachimem von Ribbentropem podczas konferencji monachijskiej w 1938. Foto: Wikipedia.org

Już w 1924 r. powołana przez Komisję Reparacyjną Międzynarodowa Komisja Rzeczoznawców pod przewodnictwem amerykańskiego finansisty i polityka Charlesa Damesa postulowała zniesienie sankcji jaka konieczny warunek „dla obmyślenia środków zrównoważenia budżetu niemieckiego i stabilizacji niemieckiej waluty”.

Ustępstwa Francji wobec Niemiec wywołały w Niemczech gwałtowny wzrost nacjonalizmu, i stały się przyczyną dojścia Hitlera do władzy w 1933 r. Ustępliwość lub ugodowość Francji i Anglii doprowadziła do tego, że Niemcy dość szybko pogwałciły postanowienia Traktatu Wersalskiego. Pierwszymi działaniami były remilitaryzacja i przywrócenia poboru do wojska. W 1936 r. Hitler wprowadził do Nadrenii wojsko przy biernej postawie Francji. Traktat Wersalski zabraniał Niemcom utrzymywanie wojska w Nadrenii. Następnie w 1938 r. Niemcy dokonały aneksji Austrii i zgłosiły pretensje do terytoriów czeskich w Sudetach.

Od lewej: Neville Chamberlain, Édouard Daladier, Adolf Hitler i Benito Mussolini – sygnatariusze układu monachijskiego. Z prawej Galeazzo Ciano, 29 września 1938. Foto: Bundesarchiv, Bild 183-R69173 / CC-BY-SA 3.0. Za: Wikipedia.org

W dniach 29-30 września 1938 r. w Monachium został zawarty Układ monachijski (dyktat monachijski) – porozumienie zawarte na konferencji dotyczące przyłączenia części terytoriów Czechosłowacji do Rzeszy Niemieckiej. Został zawarty pomiędzy Niemcami, Włochami, Wielką Brytanią i Francją, przy nieobecności Czechosłowacji, pomimo że jej terytorium państwowe i suwerenność były przedmiotem konferencji. Ze strony Wielkiej Brytanii Układ podpisał premier Neville Chamberlain, a ze strony Francji premier Édouard Daladier (1884-1970). Wcześniej, 20 lutego 1938 r. Anthony Eden, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, ustąpił ze stanowiska. Premierowi Chamberlainowi nie podobał się krytyczny stosunek Edena do uległości Anglii wobec Niemiec.

 

 

Utworzenie EWWS

 

Tak jak i przed II wojną, tak i po niej, głównym motywem powstania Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali była sprawa odbudowy potencjału przemysłowego Niemiec Zachodnich w związku z przewidywaną rolą RFN w zachodnioeuropejskim systemie militarnym i strategią NATO.

Projekt utworzenia Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali (EWWS) zgłoszony został przez francuskiego ministra spraw zagranicznych Roberta Schumana 9 maja 1950 r. na podstawie projektów ponadnarodowych ugrupowań dla poszczególnych dziedzin gospodarki narodowej państw zachodnioeuropejskich, lansowanych przez różne siły polityczne zmierzające do utworzenia federacji Zachodniej. Rokowania przedstawicieli 6 państw: Belgii, Holandii, Francji, Luksemburga, RFN i Włoch w sprawie utworzenia EWWS rozpoczęły się w czerwcu 1950 r. i zakończyły 18 kwietnia 1951 r.

USA i Wielka Brytania dążyły do zniesienia w RFN ograniczeń w produkcji stali nałożonych na Niemcy po II wojnie światowej. Francja natomiast, postulując utworzenie EWWS, dążyła do tego, aby RFN, będąc pełnoprawnym członkiem Wspólnoty, była jednak poddana, w zakresie produkcji stali i węgla, kontroli organu międzynarodowego, niezależnego od instrukcji poszczególnych państw, czyli również RFN.

Robert Schuman, w latach 50. XX w. francuski minister spraw zagranicznych, z całym przekonaniem głosił, że podział Europy na małe państwa jest „anachronizmem, nonsensem, herezją”, i ani razu nie wymienił słowa „federacja”. Wspomniał jedynie o „europejskiej konstrukcji” (Thomas Hugh, „Europa”, Prószyński i S-ka. Warszawa 1998). Natomiast inspirator Stanów Zjednoczonych Europy, pierwszy przewodniczący tej organizacji, Jean Monnet (1888-1979) nie krył się ze swoimi dążnościami i w książce napisanej w latach 80. XX w. powiedział, że „na zawsze porzucamy owo uporczywe dążenie do zachowania suwerenności państwa narodowego”. Gen. de Gaulle nazywał go „inspiratorem”. Jean Monnet był wspomagany przez innego masona, pochodzącego z Polski Żyda Józefa Retingera. Jean Monnet zorganizował Generalny Komisariat Planowania, który stał bazą powstania pierwszych instytucji EWG. Jednocześnie powołano ponadnarodowy rząd o nazwie Wysoka Władza.

 

 

Urojone zagrożenie

 

Zbigniew Brzeziński stwierdził: „W miarę jak Ameryka coraz bardziej staje się społeczeństwem wielokulturowym, może mieć coraz większe trudności z wypracowaniem konsensusu w sprawie polityki zagranicznej, chyba że stanie w obliczu wielkiego zagrożenia z zewnątrz”. Tak wytworzono wśród Amerykanów poczucie strachu przed zagrożeniem ze strony ZSRR. Oczywiście, Zbigniew Brzeziński swoje nauki czerpał od samego reichsführer partii nazistowskiej Hermana Göringa, który na ten temat tak się wypowiadał: „Ludzi zawsze można podporządkować przywódcom. To łatwe. Jedynie, co trzeba zrobić, to wmówić im, że zostali zaatakowani”.

John Pilger, publicysta „The Guardian”. Foto: RT.com

Według Johna Pilgera, publicysty „The Guardian”, nazwa wroga Zachodu zmieniała się na przestrzeni lat. Wcześniej był to komunizm, teraz są to islamscy terroryści. Generalnie są to niezależne społeczeństwa zajmujące strategiczne, bądź bogate w złoża terytorium. Liderzy tych społeczeństw są przeważnie brutalnie usuwani. Pilger przytacza przykłady: Mohammad Mosaddegh – demokratycznie wybrany premier Iranu, Jacobo Arbenz Guzmán – prezydent Gwatemali, czy Salvador Allende – prezydent Chile. Wszyscy usunięci w wyniku zamachu stanu. Pilger oddaje, że liderzy wrogich reżimów są szkalowani w zachodnich mediach. Wcześniej Fidel Castro i Hugo Chavez, teraz Władimir Putin (http://wiadomosci.onet.pl/swiat/the-guardian-usa-daza-do-wojny-z-rosja/qfhp7d).

Prezydent Komorowski odznaczył George Sorosa Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi RP. Warszawa, 12.11.2012 Fot. Inter.

Po 1989 r. Polska znalazła się w orbicie wpływów polityki USA, bo to właśnie w 1989 r. Stany Zjednoczone stały za projektem przejęcia wpływów w pokomunistycznej Europie Środkowo-Wschodniej poprzez jej gospodarcze uzależnienie, a Soros był tu głównym ich aktorem. Nie mamy własnej polityki zagranicznej, bo rząd RP realizuje instrukcje z Waszyngtonu. Przyjęto więc amerykańską doktrynę o zagrożeniu, i również dla Polski, po upadku ZSRR, głównym wrogiem jest Władimir Putin. Ogłupiono Polaków, mówiąc, że Polska stanęła w obliczu wielkiego zagrożenia ze strony Rosji. To nie Rosja jest zagrożeniem dla Europy, to Stany Zjednoczone są realnym zagrożeniem dla Rosji.

 

 

„The Guardian”: „Stany Zjednoczone dążą do wojny z Rosją”

 

Rola Waszyngtonu w kryzysie ukraińskim może mieć ogromne konsekwencje dla całego świata. Według Johna Pilgera, publicysty „The Guardian”, Stany Zjednoczone dążą do wojny z Rosją. „Po raz pierwszy od czasów Reagana USA prą do światowego konfliktu. Ukraina, ostatni bufor przed Rosją, jest rozdzierana przez faszystowskie siły wspierane przez USA i UE”. Jak pisze publicysta, po zaplanowanym zamachu stanu w lutym przeciwko demokratycznie wybranemu rządowi w Kijowie, Waszyngton chciał przejąć bazę marynarki Rosji w Sewastopolu. Nie udało się. Rosjanie obronili się. „Militarne okrążenie NATO doznało przyspieszenia wraz z atakami kierowanymi przez USA i sojuszników na Rosjan na Ukrainie. Jeśli Putin da się sprowokować i pójdzie im z pomocą, będzie to uzasadniało prowadzoną przez NATO partyzancką wojnę, która może rozlać się także w samej Rosji” – pisze „The Guardian” (http://wiadomosci.onet.pl/swiat/the-guardian-usa-daza-do-wojny-z-rosja/qfhp7d).

W marcu 2016 r. John Pilger w przemówieniu wygłoszonym na Uniwersytecie w Sydney, podczas amerykańskich wyborów prezydenckich, powiedział, że Donald Trump jest mniej niebezpieczny, jako potencjalny prezydent Stanów USA, niż Hillary Clinton.

 

 

„Ojciec chrzestny” polskiej polityki zagranicznej

 

Jan Nowak-Jeziorański ze Zbigniewem Brzezińskim. Fot. za: jezioranski.org

Po 1989 r. Brzeziński wykreował się na „ojca chrzestnego” polskiej polityki zagranicznej. To właśnie on uprawia międzynarodowe awanturnictwo grając Polską przeciwko Rosji, aby ją sprowadzić do granic Księstwa Moskiewskiego. Trzeba wiedzieć, że Brzeziński występuje nie w interesie Polski, lecz USA. Polska popierała więc terrorystów czeczeńskich w wojnie z Rosją, Gruzję w wojnie z Rosją, Pomarańczową Rewolucję na Ukrainie, której celem było wyrwanie Ukrainy z pod wpływów Rosji. Od dłuższego już czasu gra się Polakami na Białorusi, a obecnie po raz drugi Ukrainą przeciw Rosji.

Udzielenie poparcia przez wszystkich polskich polityków, w tym Kwaśniewskiego, Wałęsy, Tuska i Kaczyńskich, dla „pomarańczowej rewolucji” na Ukrainie, okazało się kompromitacją polskiej polityki, gdyż w wyborach prezydenckich w styczniu 2010 roku obóz „pomarańczowych” przegrał. Chociaż uczestniczący w ukraińskich wydarzeniach tzw. politycy polscy w oczywisty sposób utożsamiani byli z Polską, to w rzeczywistości realizowali interesy USA.

Natomiast na cześć Dżochara Dudajewa, wahabity, jednego z liderów separatystów czeczeńskich, który zginął 23 kwietnia 1996 roku, w Warszawie jego imieniem nazwano największe rondo. Dżochar Dudajew (1944-1996), czerwony generał, został wybrany na prezydenta Czeczeno-Inguszeti 27 października 1991 roku przez partię „Islamska Droga”. Ogólnonarodowy Kongres Czeczeński poparli wszyscy mułowie, którzy zażądali oparcia sądownictwa na prawie koranicznym, szariacie. Obejmując urząd prezydenta Dudajew złożył przysięgę na Koran. Od samego początku swoich rządów odwoływał się do uczuć panislamskich. Odpowiedzią na wprowadzenie stanu wojennego przez B. Jelcyna było ogłoszenie przez Dudajewa świętej wojny z Rosją, „ghazawatu” (dżihad). Dudajew nie zawahał się wezwać wszystkich muzułmanów do przerwania dostaw ropy naftowej do Rosji. Zginął w 1996 r.

Jego imieniem nazwano rondo w Warszawie na skrzyżowaniu Alei Jerozolimskich i ulicy Popularnej. Nazwa przeforsowana została w 2005 roku w Radzie Warszawy przez klub PiS. SLD chciał nadać rondu nazwę Dzieci Biesłanu, ale nazwa ta przepadała w głosowaniu.

W czasie marcowej (2016) wizyty w USA prezydent Andrzej Duda spotkał się z prof. Zbigniewem Brzezinskim. Fot. Inter.

Brzeziński był przeciwko Rosji w pierwszej wojnie czeczeńskiej i utworzył komitet amerykański na rzecz pokoju w Czeczenii. Był wybitnie krytyczny wobec administracji Clintona za wahania wobec interwencji przeciwko Serbii w jugosłowiańskiej wojnie domowej. W 1999 r. popierał bombardowanie Serbii przez NATO.

Dżochar Dudajew został wybrany na prezydenta Czeczeno-Inguszeti 27 października 1991 roku przez partię „Islamska Droga” po to, by zaprowadził republikę teokratyczną. Ogólnonarodowy Kongres Czeczeński poparli wszyscy mułowie, którzy zażądali oparcia sądownictwa na prawie koranicznym, szariacie. Obejmując urząd prezydenta Dudajew złożył przysięgę na Koran. Od samego początku swoich rządów odwoływał się do uczuć pan islamskich. Odpowiedzią na wprowadzenie stanu wojennego przez B. Jelcyna było ogłoszenie przez Dudajewa świętej wojny z Rosją, „ghazawatu”. Dudajew nie zawahał się wezwać wszystkich muzułmanów do przerwania dostaw ropy naftowej do Rosji. Z inicjatywy Dudajewa lub Z. Brzezińskiego utworzono Konfederację Narodów Kaukazu, która potem przyjęła nazwę Konfederacji Północnego Kaukazu. Była to namiastka państwa, w skład którego wchodzą: Adygea, Kabardyno-Bałkaria, Karaczejewo-Czerkiesja, Północna Osetia, Dagestan oraz Czeczeno-Inguszetia. Formacja ta poparła we wrześniu 1992 roku muzułmańską Abchazję w jej konflikcie z chrześcijańską Rosją i Gruzją.

 

 

Zwolennik budowy tarczy antyrakietowej w Polsce

 

Tarcza antyrakietowa NATO. Foto: wiadomosci.wp.pl

Zbigniew Brzeziński jest zwolennikiem budowy w Polsce elementów tzw. tarczy antyrakietowej, czyli bazy antyrakiet, stwierdzając, że: „umieszczenie amerykańskiej tarczy w Polsce wzmacnia jej sojusz z USA”. Brzeziński krytykował administrację George’a Busha za uległość w sprawie tarczy wobec Rosji. Wyrazem tej krytyki było twierdzenie, że: „Putin od roku pluje w twarz Stanom Zjednoczonym, a w odpowiedzi dostaje zaproszenie na rodzinne spotkanie”. Tarcza antyrakietowa nie jest w interesie Polski, lecz w interesie USA.

Ambasador USA w Polsce Paul W. Jones, wicesekretarz obrony USA Robert Work, Antoni Macierewicz, Witold Waszczykowski oraz poseł PiS Michał Jach na uroczystości rozpoczęcia budowy w Redzikowie (PAP). Foto: wiadomosci.wp.pl

 

 

Brzeziński pouczał papieża Benedykta XVI

 

Benedykt XVI w maju 2007 roku. Foto: wikipedia.org

Brzeziński pod koniec pontyfikatu Jana Pawła II stawiał nowemu papieżowi, którym w 2005 r. został Benedykt XVI „zadanie” dla jego pontyfikatu, celem dogmatycznego rozmycia Kościoła katolickiego. W 2003 roku w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej powiedział: „Co do takich kwestii wywołujących krytykę, jak kapłaństwo kobiet czy kontrola urodzeń, jest to sprawa do rozwiązania w następnym pontyfikacie. Sądzę, że w następnej fazie, kiedy spoistość Kościoła nie będzie głównym zagrożeniem, te problemy prawdopodobnie znajdą się na porządku dnia. Być może przyszły papież będzie mógł być wtedy bardziej elastyczny”.

 

 

Jeden z jeźdźców Apokalipsy?

 

W książce „Wielka szachownica” pisze: „Z pewnością Rosji i Chinom trudno ścierpieć hegemonię Ameryki. Na początku 1996 roku wspólnie stwierdziły to otwarcie podczas wizyty rosyjskiego prezydenta Borysa Jelcyna w Pekinie. Ponadto państwa te posiadają arsenały nuklearne, które mogłyby zagrozić strategicznym celom Stanów Zjednoczonych. Ale brutalna prawda jest taka, że obecnie i najbliższej przyszłości, chociaż Rosja i Chiny mogą rozpocząć samobójcza wojnę jądrową, żadne z nich nie jest w stanie jej wygrać. Nie potrafią przerzucić wojsk na dalekie odległości, by realizować swoje cele polityczne, i są zacofane technologicznie w porównaniu z Ameryką, toteż brak im środków, aby zdobyć dominujący wpływ na sprawy świata”.

Webster GriffinTarpley występujący w 2005 roku na konferencji Oś dla Pokoju. Fot. wikipedia.org

Można zacząć się bać. Historyk Webster Tarpley w „Człowiek stojący za Barackiem Obamą” przedstawia swoje hipotezy rozwoju wydarzeń światowych, po objęciu urzędu prezydenta USA, przez Baracka Obamę. Webster Tarpley twierdzi, że Barack Obama jest marionetką Komisji Trójstronnej, a dokładniej Zbigniewa Brzezińskiego oraz elit finansowych z możliwie najgorszych kręgów, takich jak David Rockefeller i Georg Soros. Jest to klika bankierów, która przewodziła administracji Cartera. Nie jest to grupa prawicowa, nie neokonserwatywna, ale lewicowa, która obiecuje nadzieję i zmiany, ale w rzeczywistości reprezentuje politykę będąca jakościowo gorszą, jeszcze bardziej destrukcyjną. Groziła ona nie tylko wojną na Bliskim Wchodzie, lecz wojnami na większa skalę. Gdyż Brzeziński twierdzi, że centrum władzy światowej, to nie Iran, lecz Moskwa i Pekin! Dlatego Brzeziński jest zdeterminowany, by w zasadzie zmiażdżyć Rosję i Chiny w nadchodzącym czasie, aby umożliwić dalszą dominację amerykańsko-brytyjską przez następne 100 lat. Projekt ten jest bardzo zuchwały i bardzo niebezpieczny. Projekt ten to ekstremalna surowość, dzika redukcja standardu życia, nędza i zubożenie Amerykanów. Według Brzezińskiego, nie może być dominacji amerykańsko-brytyjskiej, gdy występują na scenie polityki światowej trzy wielkie mocarstwa: USA, Rosja i Chiny. Celem polityki amerykańskiej jest wplątanie Rosji w krwawy konflikt podobny do Afganistanu.

 

 

„Mit giedroyciowski”

 

W 1974 na łamach „Kultury” Jerzy Giedroyc (1906-2000) sformułował, wraz z Juliuszem Mieroszewskim, koncepcję, iż suwerenność Ukrainy, Litwy i Białorusi jest czynnikiem sprzyjającym niepodległości Rzeczypospolitej, natomiast zdominowanie tych krajów przez Rosję otwiera drogę do zniewolenia także Polski.

Wielkanoc 1963 w Maisons-Laffitte. Od lewej Zbigniew Brzeziński, Jerzy Giedroyc, ks. Józef Sadzik. Foto Instytut Literacki. Za: polskieradio.pl

Marszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz podczas wizyty w Wilnie w marcu 2015 r. skrytykował Waldemara Tomaszewskiego, lidera Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, za przypięcie wstęgi gieorgijewskiej. Marszałek Borusewicz przyznał też, że cała elita III RP odwoływała się do myśli Jerzego Giedroycia i Juliusza Mieroszewskiego. Podczas spotkania z Polskim Klubem Dyskusyjnym w Wilnie powiedział: Cała polska elita, która obejmowała władzę w 1989 roku, a była to antykomunistyczna opozycja, była w dużej mierze wychowana na paryskiej „Kulturze”. Na Giedroyciu i Mieroszewskim, dla których wsparcie niepodległości Litwy, Ukrainy i Białorusi było taką żelazną zasadą”.

Jerzy Giedroyc, guru opozycji antykomunistycznej i współcześnie „autorytet” tzw. „polskich elit”, po wprowadzeniu w Polsce 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego w rozmowie z Krzysztofem Kozłowskim, wówczas zastępcę redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego” złożył znaczącą i szokującą wypowiedź. Krzysztofa Kozłowskiego stan wojenny zastał we Francji, gdzie odwiedził Jerzego Giedroyca. W rozmowie Giedroyc powiedział zdecydowanie „Jeżeli to nie spłynie krwią to nie pozostanie nic. Chcę Polaków przy broni. Nie można obalać stanu za dwa grosze i dwie krople krwi. To musi więcej kosztować. Jeżeli to krwią nie spłynie to nie pozostanie nic. To wszystko zgnije na parę pokoleń (Onet, „Odtajniono akta o sytuacji w Polsce z 1981 roku. Polska, NATO, Stan wojenny”, dn. 13 grudnia 2011r.). Krwawą rewolucję mieli przeprowadzić jego uczniowie. Czy Z. Brzeziński podzielał pogląd Giedroyca?

Koncepcje Jerzego Giedroycia i ich wdrażanie w polityce polskiej po 1989 skrytykował na konferencji naukowej zorganizowanej 10 lipca 2008 w Warszawie przez IPN Czesław Partacz, określając je jako ahistoryczne i antypolskie.

Natomiast według Bogumiła Grotta „mit giedroyciowski”, „prowadził nie tylko do przemilczeń, ale i prostego zakłamania”, jak w przypadku odsuwania na margines sprawy masowych mordów ludności polskiej na Wołyniu i Małopolsce wschodniej dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów” (Wikipedia).

Głównym argumentem, jaki podnosiło się ciągle w Polsce przeciwko Rosji, jest to, że Rosjanie wymordowali w Katyniu polską elitę, i za popełnioną zbrodnią nie przeprosili Polaków. Jest to kłamstwo. Rosjanie już dawno temu przeprosili Polaków za mord katyński. Uczynił to w 1993 r. na cmentarzu Powązkowskim, przed krzyżem katyńskim, ówczesny prezydent Rosji Borys Jelcyn. Wypowiedział wtedy wielce znamienne słowo prastitie (przebaczcie) i bardzo wzruszony uronił łzę. Działo się to w obecności wielu ludzi, dziennikarzy, fotoreporterów i kamer telewizyjnych.

Obecnie nie wspomina się już Katynia, gdyż masoneria ma nowe argumenty przeciwko Rosji, a są nimi: katastrofa samolotu Tupolew Tu-154M Lux nr boczny 101, oraz oderwanie się Krymu od Ukrainy. Oczywiście, katastrofy samolotu nie nazywa się katastrofą, lecz zamachem dokonanym przez Rosjan,

Ku przypomnieniu: Polski rząd wiosną 1999 r. poparł oficjalnie atak NATO na Serbię, czyli na Słowian. Ówczesny minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek przedstawiając to stanowisko Sejmowi RP 8 kwietnia 1999 r. powielał narrację o „czystkach etnicznych”, „zbrodniach na obywatelach własnego państwa” i „odrzucaniu kompromisu” przez władze Jugosławii. Nie potrafił w jasny sposób odpowiedzieć na gruncie jakich przepisów prawa międzynarodowego broni się decyzja o ataku militarnym na suwerenne państwo. Snuł jedynie niejasne ideologiczne rozważania o prawach człowieka, które miały być w tym przypadku, według jego arbitralnej opinii, ważniejsze od suwerenności państw. W Polsce podjęto wielką ofensywę propagandową i kampanię szkalowania Serbów. Czyniły to w duchu jedności wszystkie istotne siły polityczne, jak i media z każdej strony.

Po oderwaniu się Krymu od Ukrainy media w Polsce rozpętały dziką ofensywę propagandową i kampanię szkalowania Rosjan, taką samą jak wobec Serbów po agresji NATO.

 

 

Brzeziński o Ukrainie

 

O Ukrainie Zbigniew Brzeziński w swej książce„Wielka szachownica” pisał:

„Ukraina wraz z Azerbejdżanem, Turcją, Iranem i Koreą Południową jest sworznią geopolityczną. Swoją pozycję na euroazjatyckiej szachownicy zawdzięcza wpływowi jaki może wywrzeć na Rosję, przez drastyczne zmniejszenie jej opcji strategicznych. Bez niej, Rosja przestaje być imperium euroazjatyckim, choć wciąż może utrzymać status imperialny, choć już jedynie jako imperium azjatyckie. Suwerenna Ukraina ma również pośredni wpływ na działania Rosji, zachęcając swoją postawą do bardziej nieprzejednanego stanowiska wobec Moskwy. Potwierdza to choćby przykład Uzbekistanu”.

Rosjanom należy komplikować życie, jak się da, ale zarazem pokazywać im opcję wyjścia z kryzysu. A w dyskrecji uświadomić im, że poniosą bardzo poważne konsekwencje, jeśli zdecydują się na agresję również na wschodzie Ukrainy – mówił w telewizji CNN Zbigniew Brzeziński, były doradca prezydenta Jimmy’ego Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego.

Fareed Zakaria: Co zrobić, żeby powstrzymać Putina przed interwencją już nie tylko na Krymie, ale także na wschodzie Ukrainy?

Zbigniew Brzeziński (2 marca 20014 r. w niedzielnej audycji CNN pt. „Fareed Zakaria GPS”):

„To byłoby znacznie poważniejsze, bo Putin faktycznie przyznał sobie prawo do interwencji wojskowej również na wschodzie Ukrainy. Krym może być tylko początkiem większej gry. Być może na wschodzie Ukrainy – gdzie ludzie mówiący po rosyjsku stanowią znaczny odsetek obywateli, a niektórzy patrzą w stronę Moskwy – nagle dojdzie do zamieszek sprowokowanych przez Moskwę i wtedy wejdą rosyjskie wojska. Takiemu scenariuszowi musimy teraz zapobiec. Musimy ogłosić publicznie, że zapraszamy Rosję do pomocy w międzynarodowych wysiłkach zmierzających do ustabilizowania sytuacji na Ukrainie i gospodarki ukraińskiej. Ale prywatnie – to znaczy za kulisami – musimy bardzo wyraźnie ostrzec Rosję, jakie będą konsekwencje ataku na Ukrainę. A te konsekwencje muszą być bardzo poważne.”

Na pytanie: Co powinno zrobić NATO? Ukraina uczestniczy w tzw. Partnerstwie dla Pokoju z Sojuszem. Czy powinniśmy dać jej jakieś gwarancje bezpieczeństwa albo zasugerować, że NATO mogłoby militarnie pomóc Ukrainie?

„- Po pierwsze, powinniśmy formalnie uznać nowy rząd Ukrainy, który powstał z woli narodu ukraińskiego. Niektóre kraje są do tego gotowe i Stany Zjednoczone powinny być wśród nich. Legalny rząd Ukrainy jest w Kijowie, a rosyjskie mieszanie się jest aktem wrogim.

Po drugie, NATO powinno nieformalnie przygotować plany posłania żołnierzy do Europy Środkowej, dając do zrozumienia, że zareagujemy, gdyby wojna się rozszerzyła. W ten sposób uświadomimy Rosji, że nie pozostaniemy całkowicie pasywni – choć preferujemy pokojowe rozwiązanie z udziałem Rosjan. Tę drogę musimy zostawić im otwartą. NATO może zaprosić Rosję na konsultacje – co zresztą już się zdarzało – i wspólnie przedyskutować, co zrobić, żeby sytuacja nie wymknęła się spod kontroli. Krótko mówiąc, na wielu poziomach należy Rosjanom komplikować życie, ale pokazywać im opcję wyjścia z kryzysu. A w dyskrecji uświadomić im, że poniosą bardzo poważne konsekwencje, jeśli zdecydują się na agresję.”

(http://wyborcza.pl/1,75477,15553214,Brzezinski__Nagle_dochodzi_do_zamieszek_i_wchodza.html#ixzz2vM5da2Q6).

 

 

Zbigniew Brzeziński: Ukraińcy powinni walczyć

 

Zbigniew Brzeziński (1928-2017). Fot. AP/FT

Przyszłość Ukrainy zależy w dużym stopniu od samych Ukraińców – powiedział Zbigniew Brzeziński w wywiadzie dla telewizji CNN. Według Brzezińskiego, Ukraińcy uzyskają znaczącą pomoc Zachodu tylko wtedy, jeśli zbrojnie przeciwstawią się Rosji.

Brzeziński powiedział, że jeśli Ukraińcy nie będą walczyć z Rosją – jak to miało miejsce na Krymie – to Zachód nie udzieli im zbyt dużej pomocy. – Gdy zdecydują się na opór, to prawdopodobnie będą przegrywać krok po kroku. Jeśli jednak ten opór się utrzyma, to Zachód, czy tego chce czy nie, będzie pod rosnącą presją opinii publicznej, by pomóc Ukraińcom – zaznaczył.

Brzeziński dodał, że pomoc USA i Zachodu nie musi polegać na wysłaniu na Ukrainę wojsk, ale uzbrojenia. – Szczerze mówiąc taki scenariusz może być konieczny i nie powinniśmy się tego bać – mówił Brzeziński. Dodał, że jeśli Ukraińcy będą wiedzieć, iż Ameryka im pomoże, to wzrośnie prawdopodobieństwo ich zbrojnego oporu. To z kolei sprawi, że Rosjanie dwa razy pomyślą, zanim podejmą decyzję o inwazji (http://wiadomosci.wp.pl/zbigniew-brzezinski-ukraincy-powinni-walczyc-6031286448755841a).

 

Przeczytaj:   CZĘŚĆ IV.

 

Stanisław Bulza

  • Na zdjęciu tytułowym: Henry Kissinger, Zbigniew Brzezinski i Madeleine Albright.
    Fot. za stormfront.org 
    .

 

Zobacz również czteroczęściowy artykuł:

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.05.31.
Avatar

Autor: Stanisław Bulza