Nadzieja oślepia, ale jak tu bez niej żyć?


W 1997 roku w Centrum Parafialnym na Banbury w San Francisco, za przyzwoleniem ówczesnego proboszcza Polskiej Misji Pastoralnej św. Wojciecha – ks. Stanisława, mogliśmy zobaczyć publicznie film NOCNA ZMIANA wyreżyserowany przez Jacka Kurskiego.

Czujność szwagra sprawiła, że pomimo jego obojętności do spraw politycznych, pomyślał o kuzynie za oceanem i nagrał film-dokument z TVP, po czym niezwłocznie przesłał go do mnie do San Francisco. Byłem tym szczęśliwcem, który jako pierwszy wśród polonijnej braci posiadał w swoich zbiorach to unikalne w tamtym czasie video.

Propozycja wyświetlenia filmu została przyjęta, termin został podany do publicznej wiadomości. Sama projekcja nie wzbudziła zbyt wielkiego zainteresowania, zebrało się kilkanaście osób zainteresowanych wydarzeniami w Polsce. Po filmie temat został spontanicznie krótko przedyskutowany i rozeszliśmy się do domów.

Po projekcji “Nocnej zmiany” wśród Polonii nastąpiło jakieś dziwne poruszenie. Rozpoczęła się nagonka na ks. Stanisława, pomawianie i oczernianie na wszystkie sposoby, ploty, donosy pisane do przełożonych zakonnych, nie pomijając na miejscu Arcybiskupa San Francisco. Podli ludzie trafiają się wszędzie, w parafiach również.

Po latach, kiedy ogląda się filmową relację z operacji obalenia rządu Jana Olszewskiego przez byłe peerelowskie służby obraz nie wzbudza już tyle emocji co wtedy. Projekcje powtarzaliśmy w różnych miejscach wiele razy. Późniejsze lata odkryły wiele tajemnic, aczkolwiek nie wszystkie, to jednak dokumenty udostępnione przez IPN, wiele publikacji  historyków i lustratorów pozwalają na wyciągnięcie ważnego wniosku. Wniosku, którego dzisiejsi sztandarowi politycy nad Wisłą unikają. Mianowicie oceny, że przez wszystkie lata, od okrągłego stołu po dzień dzisiejszy naszym życiem zawiaduje agentura.

Na różnych etapach, jedne agentury były na górze inne na dole, jednak nigdy w tym czasie Polska nie została z nich oczyszczona. Nie powstały nowe nieuzależnione polskie służby zarówno specjalne jak i służby zagraniczne. Dotyczy to każdej dziedziny życia gospodarczego, politycznego i społecznego. Aczkolwiek przy okazji rocznicy obalenia rządu Olszewskiego wielu entuzjastów przypisuje tej grupie pewne sukcesy, to jednak jedynym spadkobiercą wniosku Korwina-Mike byli magdalenkowi koalicjanci. Polska nie była wolna wtedy i nadal jest rządzona jak trzecioświatowa kolonia. Zmieniły się jedynie miejsca skąd płyną dyrektywy.

Mozna zastanawiać się dlaczego tak się stało? Wszak Antoni Macierewicz bardzo energicznie zabrał się do dzieła. Są tacy co oceniają, że lustrację spaprano i dlatego nadal jest jak jest. Obojętnie z której strony nie zajdziemy do tego zagadnienia to jak szydło z worka wychodzi stara prawda, że bez walki nie uzyska się wolności.

Bo wolność krzyżami się mierzy,
historia ten jeden ma błąd
.
Czerwone maki na Monte Cassino, Feliks Konarski

Popatrzmy z innego punktu na to co przyniosły wydarzenia ostatnich dziesięcioleci. Czy mogło być inaczej? Czy zmontowany w Magdalence układ był w stanie budować niezleżność naszego kraju? Może i byli wśród sygantariuszy tych kolaboranckich porozumień, tacy którym tak to się wydawało. Może i myśleli, że oszukają służby budowane przez wschodniego okupanta przez dziesiątki lat wchodząc w układy z jego przeciwnikami? Aczkolwiek można z perspektywy czasu takie zachowanie srogo oceniać to jednak wtedy ogólnie dużo nadziei z porozumieniem wiązano. Brawurowo atakowano tych co mieli bardziej sceptyczne spojrzenie na pookrągłostołową przyszłość. Tak samo ostro wtedy jak i dzisiaj, aczkolwiek teraz bywają dostojnicy co zauważają mankamenty ale ideę pojednania dopilnowują pieczołowicie.

Porozumienie służb od wschodu do zachodu i zawieszenie broni na jakiś czas pozwoliło na zaistnienie w Polsce przypadku z powołaniem rzadu Jana Olszewskiego. Nie wiemy z jakiego klucza pan Mecenas powybierał asów do swojej talii, nie mniej jego adwokackie doświadczenie okazało się na tyle skuteczne, że taki rząd w ogóle powstał.

Donald-Tusk-Nocna-ZmianaAczkolwiek słaba to była koalicja, to jednak ekipa premiera Olszewskiego na poważnie zabrała się do porządkowania kraju. Podstawowe ruchy wykonano. Zabrano się za agenturę w administracji państwowej i wyprowadzanie wojsk Armii Czerwonej z terytorium Polski. Okazało się, że agentura dała sobie radę ze stawianymi jej przeszkodami. Oddziały sowieckie, które zawędrowały w głąb Polski w czasie pogoni za Niemcami i pozostały na obszarze Polski w ramach z wyzwalania nas z okupacji niemieckiej, zostały  ostatecznie odesłane do Rosji. Pozostawiły swoją agenturę, która z pereelowską połączyły się (a raczej w tej symbiozie były nieprzerwanie od Lenino) i przy udziale służb innych nowych sojuszników naszych przemian, którzy w między czasie skutecznie zainstalowali się nad Wisła, rozpoczęli marsz do kapitalizmu z pierwszym jego punktem “prywatyzacją.”

Trzeba przyznać, że kolejnie powoływane rządy z wielkim zaangażowaniem przestrzegały idei pozbawiania Polaków  wszystkiego, od tego co jeszcze po wojnie pozostało, do tego co wysiłkiem „inteligencji pracującej, klasy robotniczej i chłopstwa” wypracowano przez pół wieku. I trzeba przyznać, że ten fortel przeprowadzono doskonale. Na tyle doskonale, że jeszcze znaleźli czas aby po drodze obdzielić się obficie medalami, krzyżami i wszelkiego rodzaju premiami zarówno w gotówce jak i w naturze. I tak prysła nadzieja o Wolnej Polsce.

Bywa, że nadzieja oślepia, ale jak tu bez niej żyć?

  • Zdjęcie tytułowe: Solidarni. Kaczyński, Mazowiecki, Tusk. Fot. za: komitetnarodowy.pl

 

Waldemar Glodek
www.polishclub.org

 

Przeczytaj więcej w rocznicę >Nocnej zmiany<:

, 2012.06.04 / akt. 2017.06.05

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek