Bill Cosby zgwałcił Lecha Morawskiego!


O tym, że wszelkie demokratyczne konflikty są fikcją odgrywaną dla potrzeb gawiedzi przekonałem się ostatecznie pisząc ostatnią Baśń. Realnie liczy się tylko decyzja patrona i granice, które on wytyczył.

Nie może być inaczej, albowiem gdyby było inaczej PiS rozprawiłby się w mediami opozycji i z nią samą już rok temu.

Wczoraj zaś, w telewizorze, zobaczyłem jak Czuchnowski z GW, tymi swoimi usteczkami amphitriona, oznajmia publiczności, że problemem PiS jest brak elit. Chodziło mu o prawdziwe elity, a nie takie oszukane, aspirujące jakimi dysponuje Kaczyński i jego ludzie.

Przekaz Czuchowskiego adresowany był do zatrudnionych w korporacjach wieśniaków, to jest jasne. Ważne jest jednak to, w co on był wpleciony, a chodziło o tak zwaną sprawę prof. Morawskiego. Ja o profesorze Morawskim usłyszałem wczoraj i od razu wiedziałem, że jest to jedna z tych postaci, których bronić się nie da, a którą PiS wysunął na front swoich działań, bo ktoś zdecydował, że właśnie taki Morawski, facet konfliktujący wszystkich ze wszystkimi, będzie idealny na stanowisko sędziego-wzorcowego patrioty.

Jakby tego było mało pozostawiono Morawskiego samemu sobie w jego kłopotach. Nie dostał on żadnej osłony medialnej, a problemy, które zaczęły się od tego nieszczęsnego przemówienia w Oksfordzie, pogłębiały się z dnia na dzień, bo TVN z gazownią w bardzo brutalny sposób montowały przeciwko niemu różne kłamstwa. Mogę się mylić, ale z tego co wiem, TVP nie odpowiedziała na to w żaden sensowny sposób. Dlaczego?

Ponieważ misją PiS nie jest pokonanie wrogów, ale ich obłaskawienie i uzyskanie od nich patentu na bycie fajnym.

Równie dobrze król Julian mógłby obłaskawiać fossę madagaskarską. Tak samo by się to skończyło. No, ale wracajmy do tego wczorajszego programu o Morawskim.

Facet pojechał do Oksfordu i najwyraźniej nie zdając sobie sprawy gdzie jest, zaczął opowiadać o korupcji w sądach. Siedzi gość w instytucji, w której do niedawna zajęcia prowadził pan Brus, któremu Wolińska przygotowywała w tym czasie posiłek w domu, w instytucji, gdzie pracował Leszek Kołakowski i szereg innych komunistycznych agentów, siedzi w tym jądrze ciemności i imperialnej propagandy i opowiada jej twórcom i administratorom o konieczności walki w korupcją wśród polskich sędziów.

To jest coś naprawdę niesamowitego. TVN zaś pokazuje to w taki sposób, jakby profan z buszu wszedł na salony i próbował zadawać szyku.

Potem zaś cała ta plejada aspirujących ryjów, czyli zasłużonych, polskich profesorów prawa mówi jakie to jest okropne, że on tak szkaluje środowisko za granicą. A przecież w polskich sądach nie ma korupcji. I tu pokazuje się stosowna infografika, na której widać, że toczy się w Polsce tylko jedna sprawa przeciwko sędziemu. Następnie zaś przez cały program flekują Morawskiego, który jest, łagodnie rzecz ujmując, nieco dziwny.

To jest jeden z tych profesorów, którzy budzą kontrowersje, a to ze względu na to jak mniemam, że potrafią w czasie wykładu rzucić ciężkim słowem. Na dodatek Morawski powiedział kiedyś, że w Polsce są dwa narody – zdrajców i patriotów. Patrioci to PiS, a zdrajcy to reszta.

No więc, żeby mówić coś takiego trzeba mieć za sobą kilku zdecydowanych dziennikarzy, którzy nie zawahają się pokazać prawdy. I ja tu nie mówię o żadnych manipulacjach infografikami, które widziałem wczoraj, ale o prawdzie najprawdziwszej.

Pokazali wczoraj jak to Morawski spowodował wypadek na autostradzie wjeżdżając w tył jakiegoś vana. Kierowcy nic się nie stało na szczęście, obrażenia były lekkie, ale niestety bolesne. Morawski zaś twierdził, że to van zajechał mu drogę. I tak go przesłuchiwali na okoliczność tego wypadku, żeby pokazać, że wcale nie jest uczciwy, że kłamie i jego bezkompromisowość jest pozorowana.

Proszę Państwa, co w takiej sytuacji powinien zrobić prezes patriotycznej telewizji? Co on powinien zrobić widząc, że sędzia sądu najwyższego poddawany jest obróbce przez wrogie media, które łączą jego wypowiedź ze sprawą wypadku na drodze, w którym nikomu na szczęście nic się nie stało?

Otóż on powinien zlecić wyprodukowanie programu publicystycznego pod tytułem „Wypadki drogowe polskich polityków” i tam, w tym obficie zaprawionym infografiką programie, powinien pokazać jak Wujec przejeżdża na pasach niewinnego człowieka, a potem powinien pokazać tego sędziego, który go uniewinnia.

Jeśli w Polsce – jak twierdzi sędzie i profesor Lech Morawski – są dwa narody – zdrajców i patriotów, to patrioci powinni się określać w ten właśnie sposób wobec manipulacji zdrajców. Skoro tego nie robią, ich patriotyzm oraz pozycja, którą zajmują to kokieteria i nic więcej.

To Julian, Moryc i Mort podskakujący na wybiegu w nadziei, że bezmyślne człowieki rzucą im więcej popcornu. Cała zaś przebiegłość prezesa Kurskiego skupia się na tym, by najpierw wespół z TVN wziąć udział w dewastowaniu emocji widzów, a następnie powiedzieć, że co prawda znowu nas sfelkowali, znowu udręczyli, ale to my mamy rację.

My w sensie ciemny naród głosujący na PiS, bo jestem przekonany, że ani Morawski, ani Kurski, ani żaden z nich, włączając w to Ziobrę Zbigniewa, nigdy w życiu nie pomyślał o swoim wyborcy inaczej jak „ciemny naród”.

Ja to wręcz usłyszałem wprost wczoraj w tym programie, kiedy pokazali przebitkę z jakiegoś wystąpienia Morawskiego i on rzekł, że na sali zgromadzili się ludzie, którym bliskie są wartości republikańskie. Otóż najważniejszą wartością republikańską jest w mojej ocenie pogarda dla wyborcy, a wszystkie inne są tylko konsekwencją tej jednej. I nie ma doprawdy co zawracać sobie nimi głowy.

Na koniec w TVN24 pokazali jak Morawski rzekomo przeprasza za to, że wypowiedział w Oksfordzie słowo korupcja. To znaczy pokazali Morawskiego i wybili na ekranie tekst, z którego wynikało, że pan profesor mówiąc o korupcji miał na myśli coś zupełnie innego. Pokazali też panią prezes Trybunału Konstytucyjnego, która z uśmiechem rzekła, że skoro Morawski przeprosił, to nie ma o czym gadać.

I tak się to wszystko kończy – patrioci, zdrajcy, naród, republika, Polska – na koniec zaś ci sami co zwykle przepraszają tamtych, a my mamy mieć z tego satysfakcję taką, że jesteśmy moralnymi zwycięzcami, którzy polegli w walce z przeważającym wrogiem.

Po grillowaniu Morawskiego pokazali program o zamachach. One są ciągle pokazywane w telewizji, te programy o zamachach i ciągle występują w nich jacyś zidiociali eksperci, którzy mówią, że teraz po prostu będziemy musieli się przyzwyczaić do wybuchających bomb i do tego, że ktoś z naszych najbliższych może pewnego dnia nie wrócić z uczelni, bo dojdzie do nieszczęścia.

W żaden jednak sposób nie możemy tych zamachów kojarzyć z innym kolorem skóry przechodniów na ulicy, bo to jest rasizm. I tu dają przebitkę na jakąś dzielnicę składającą się z ceglanych domów i mówią, że to Belfast. Głos z offu zaś oznajmia, że w tym Belfaście oni są nauczeni uważać, bo w latach siedemdziesiątych wybuchały tu bomby i teraz patrzą czy czasem gdzieś w krzakach nie leży podejrzana teczka. Z arabami zaś „lubieją się” i przyjaźnią. I my mamy robić tam samo. Uważnie rozglądać się dookoła, to nas uchroni przed krwawą niedzielą.

Na sam zaś koniec dali Billa Cosby’ego. I rzeczywiście, można się było pośmiać. Cosby stanie przed sądem za to, że odurzał prochami i wykorzystywał kobiety. Niestety udowodniono mu tylko jeden taki przypadek, a chodziło o instruktorkę koszykówki. I pokazali najpierw Cosby’ego, a potem tę panią. Jeden rzut oka wystarczył, żeby się zorientować, że Cosby przed wykorzystaniem instruktorki musiałby jej dosypać do picia wiadro środków odurzających, bez żadnej pewności co do skutecznego ich działania. Równie dobrze Cosby mógłby próbować zgwałcić lamparcicę biegającą po sawannie. Tak to mniej więcej wyglądało. No, ale akurat tę panią wybrano, bo tylko w jej przypadku udało się zgromadzić dowody.

Cosby oczywiście zaprzecza i patrzy na nas z ekranu bezczelnie tym swoim kaprawym okiem. Potem zaś pokazują jego córkę, która mówi, że ojciec jest niewinny, bo padł ofiarą nagonki białych, którzy chcą z każdego czarnego mężczyzny robić gwałciciela, a wszystko po to, by ukryć własne ciemne sprawki. Jak wiemy bowiem to biali mężczyźni zawsze są gwałcicielami szlachetnych czarnych kobiet.

Pokazali to ledwie minutę po tym, jak powiedzieli, żeby nie zwracać uwagi na kolor skóry tych zamachowców, ale na dziwne przedmioty leżące w krzakach. Nie ma od tego ucieczki.

Kurski wczoraj 6 razy pokazał Nocną zmianę. Film wstrząsający, ale niestety już nieważny. To był strzał z zamokniętego kapiszona, czego ani PiS, ani nikt w ogóle nie chce zrozumieć. Morawski tłumaczy się, że korupcja to nie korupcja, Kurski demaskuje stokroć już zdemaskowanego Wałęsę, a Bill Cosby, stary dobry Bill Cosby, szykuje się do obrony przed sądem z zastosowaniem najlepszej metody – a bo to panie sędzio, dziecic z ekonomem dziewki na plantacji psowali. I co? Myślicie, że nie wygra? Oczywiście, że wygra, bo pani instruktor od koszykówki, baba jak brytan, okaże się być lesbijką. To na razie tyle.

Gabriel Maciejewski

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI, 6 czerwca 2017.

 

Zdjęcie główne: Sędzia TK Lech Morawski (PAP, Fot: Zoltan Mathe) / Wybór zdjęcia wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2 , 2017.06.08.

 

Avatar

Autor: Gabriel Maciejewski