Przemysł został zniszczony i rozgrabiony, teraz przyszedł czas na lasy.


Wariant „latynoski”

 

Reformy wprowadzone po 1989 r. głównie polegały na wysprzedaży majątku narodowego. Sprzedawano więc całe przedsiębiorstwa, nawet te dobrze prosperujące, ale najpierw doprowadzano je do bankructwa. Brutalną konsekwencją było pozbawienie środków do życia milionów ludzi. Taka wyprzedaż nie miała nic wspólnego ani z wolnym rynkiem, ani z ekonomią. To była zaplanowana grabież. Przedsiębiorstwa polskie, które były konkurencyjne dla zachodnich, były wykupywane przez kapitał obcy, i następnie były doprowadzane do bankructwa. Zniszczono stocznie i gospodarkę morską. 70 proc. banków w Polsce jest w rękach obcych. W ramach bitwy o handel polski uprzywilejowano hipermarkety, przeważnie niemieckie, co doprowadziło do likwidacji małych i średnich sklepów, a nawet dużych przedsiębiorstw mięsnych i przetwórczych. Była to druga bitwa o handel polski, pierwsza odbyła się w latach 40. i 50. Na tak przeprowadzonej prywatyzacji wzbogaciła się oligarchia gospodarcza, której rodowód wywodzi się z komunistycznej „nowej klasy”. Wielu z nich było po 1989 r. uczestnikami wielkich afer gospodarczych i przestępstw giełdowych, takich jak afera alkoholowa, benzynowa, papierosowa, drzewna, piwna, prywatyzacyjna, samochodowa i wielu innych. Do tego trzeba jeszcze dodać afery FOZZ i ART-B i wiele innych.

Pod hasłami urynkowienia i demokratyzacji Polska była krajem bezkarnej korupcji i zorganizowanej grabieży majątku narodowego, którym patronowali przedstawiciele najwyższych władz. Była to „epoka afer”, ale nikt nie został osądzony i ukarany (Oświadczenie Zarządu Głównego Stronnictwa Narodowego wydane w sprawie prób zatuszowania afery alkoholowej, 7. 06.1991).

29 stycznia 2015 r. sprzedano nawet Polskie Nagrania. Nabył je Warner Music Poland. Kolejno zmieniające się rządy wysprzedają wszystko, bo Polacy nie mogą nic posiadać.

W Polsce po 1989 r. przesądzającym wszakże na pokolenia skutkiem planu George Sorosa, którego wykonawcą był Leszek Balcerowicz, było stworzenie możliwości przeprowadzenia prywatyzacji majątku państwowego w formule latynoamerykańskiej w postaci wyprzedaży, aż do skali rozbioru gospodarczego, enklaw nowoczesności i rentowności zagranicznym korporacjom za 4,5 – 5% ich wartości odtworzeniowej, jak to oszacował Kazimierz Z. Poznański. „To, że w Azji Wschodniej kapitał pozostał własny a w Ameryce Łacińskiej właśnie trwa jego radykalna wyprzedaż na rzecz zagranicy, może sugerować, że przyjmując „latynoski” wariant, Polska zeszła być może na prawdziwe gospodarcze bezdroża. Ta „latynoska” ścieżka reform nie może być dla Polski optymalna, nawet gdyby przyjąć, że to jest przejściowa faza, w której społeczeństwo ma się nauczyć kapitalizmu od obcych. Trudno jest bowiem zrozumieć jak ma się ono nauczyć być kapitalistami bez własnego kapitału, czy to nie jest jak lekcja pływania bez wody. Wygląda, więc na to, że nie chodzi o jakąś fazę przejściową, ale raczej o bardzo trwałą sytuację. I jako taką trzeba też ją chyba dzisiaj oceniać” (K. Z. Poznański, Wielki przekręt. Klęska polskich reform, Warszawa 2004). Na czym polegały reformy w Ameryce Łacińskiej?

 

 

Ameryka Łacińska

 

Dzieci w slumsach. Fot. Krzysztof Gasiewicz / Interia.tv

Ciągle zmieniające się rządy, zamachy wojskowe, rządy dyktatorskie, wprowadziły w wielu państwach Ameryki Łacińskiej nędzę i ogromne zadłużenie. W 1991 roku długi państw Ameryki Łacińskiej (z wyłączeniem Karaibów) osiągnęły wartość 430 miliardów dolarów USA. W wielu przypadkach spłata odsetek od zaciągniętych pożyczek pochłania cały dochód narodowy. W obecnym czasie jest to największy problem tych państw. Panującym jest system oligarchiczny. Obok nielicznej grupy ludzi bardzo bogatych, żyje ogromna rzesza ludzi biednych, często znajdujących się poniżej progu ubóstwa.

Kwiat narodowy Brazylii – Heliconia żyje w lasach amazońskich. Foto za: swiat.blog.ekologia.pl

Koncerny międzynarodowe eksploatują bogactwa naturalne państw Ameryki Łacińskiej, i tak na przykład w 1952 roku w Boliwii doszło na tym tle do wzrostu napięć. Rządowe towarzystwo górnicze Corporation Minera Boliviana przejęło kopalnie cyny należące do trzech największych prywatnych towarzystw górniczych, takich jak Patino, Hodischild i Aramayo, a także kopalnie miedzi należące do American Smelting Co. Kopalnie cyny dawały 80 proc. krajowego i 20 proc. światowego wydobycia tego surowca. Nowym ministrem górnictwa został Juan Lechin. W odpowiedzi na to przedstawiciele wielkiego kapitału zorganizowali bojówki, które dokonywały aktów terroru wobec górników. Górnicy ogłosili stan wyjątkowy. Doszło do starć ulicznych w stolicy La Paz. Kiedy prezydent Gwatemali Jacobo Arbenz wprowadził w życie reformę rolną, która zagroziła pozycji amerykańskiej firmy US United Fruit Company, CIA wsparła działania jego emigracyjnych przeciwników. W efekcie w 1954 Arbenz został obalony.

Spalona część dżungli amazońskiej w Brazylii. Foto: jeomonster.org

 
Głównym źródłem dochodów państw Ameryki Łacińskiej jest eksport bogactw naturalnych. Zyski z takiego eksportu byłyby dużo większe, gdyby surowce sprzedawano w postaci przetworzonej. Robotnicy pracujący w koncernach zachodnich pracują dłużej, i są gorzej opłacani niż ludzie wykonujący podobne prace w państwach zachodnich. Niektóre zachodnie koncerny przeniosły produkcję do Ameryki Łacińskiej ze względu na tanią siłę roboczą i niskie koszty. W Brazylii, miasto Cubatao jest najbardziej zanieczyszczonym miastem na świecie. San Paulo, największe miasto Brazylii ma dzielnicę drapaczy chmur, natomiast w innych dzielnicach wielkie slumsy.

Wioska plemienia Satere. Foto: ekologia.pl

O Argentynie w czerwcu 2002 r. agencje informacyjne donosiły: „Najgorszy w historii kryzys ekonomiczny dotknął ludzi biednych do tego stopnia, że niektórzy zaczęli jeść żaby, szczury i koninę, powiedział burmistrz jednego z biednych przedmieść Buenos Aires. Każdego wieczoru armie żebraków rozszarpywały otwarte worki śmieci w centrum stolicy. Na przedmieściach znikły koty, a wielu ludzi, którzy zbierali butelki zabijało swoje konie, ich narzędzie pracy, i zjadało je. Dzieci przestały chodzić do szkoły, ponieważ to one ciągną teraz furmanki zamiast koni. Połowa z 36 mln Argentyńczyków żyje poniżej ubóstwa”.

Taka sama sytuacja jest w Rio de Janeiro w Brazylii. Międzynarodowe koncerny, głównie niemieckie, eksploatowały tropikalne lasy deszczowe Amazonii. Była to grabież na niesłychaną skalę.

W późnych latach 70. XX w. japońskie, zachodnioeuropejskie i amerykańskie banki – wszystkie powiązane z Komisją Trójstronną Zbigniewa Brzezińskiego, grupą Bilderberg i innymi elitarnymi grupami – pożyczyły ogromne sumy pieniędzy Brazylii i innym krajom Trzeciego Świata. Już wówczas wielu finansistów zdawało sobie sprawę, że spora część tych krajów nigdy nie zdoła spłacić długu. Kilka lat później Brazylia rzeczywiście zbankrutowała, zaś Komisja Trójstronna zaoferowała jej układ, polegający na tym, że Brazylia, w zamian za redukcję długu, zrzecze się praw do swych bogactw naturalnych. Brazylia, kraj bogaty w zasoby naturalne, została zmuszona do oddania swych zasobów drewna i minerałów.

W konsekwencji jej lasy tropikalne zostały zdziesiątkowane, zaś drewno poszło na zapłatę państwowego długu, natomiast kopalnie zaczęły prowadzić rabunkową gospodarkę brazylijskimi minerałami, złotem, kamieniami szlachetnymi i rudami metali szlachetnych. W ten sposób Brazylia jest utrzymywana w stanie ciągłego ubóstwa, a duży odsetek jej społeczeństwa mieszka w slumsach. Na obrzeżach Rio de Janeiro żyje ponad 2 mln. ludzi. Baraki, w których żyją ci nieszczęśliwcy nazywają się favelas. W stolicy Filipin Manili baraki takie nazywają się barong – barong, a w Carracas w Wenezueli ranchos. Przeważnie są to baraki budowane z byle czego, a więc z tektury, gliny, odpadów śmietnikowych, ale też są to ziemianki wydrążone w ziemi. Domy biedaków pozbawione są urządzeń sanitarnych i bieżącej wody. Sprzyja to roznoszeniu chorób zakaźnych, co przybiera często skalę epidemii. W tych slumsach zamieszkują ogromne rzesze dzieci, które są pozbawione podstawowej opieki lekarskiej, a z powodu braku żywności i niedoboru witamin w organizmie, nie uczą się.

Międzynarodowe giganty, takie jak Cargill, ADM i Bunge kontrolują dwie trzecie produkcji soi w Brazylii.

Oblicza się, że na terenie Amazonii żyje ok. 80 tys. Indian skazanych na zagładę. Takie bezwzględne i ahumanistyczne stanowisko prezentuje m.in. pułkownik Carlos Aloisio Weber, który powiedział: „Kiedy chce się coś zrobić w Amazonii, to nie pyta się nikogo o pozwolenie. Po prostu się robi – dodając – bez względu na to, czy zasiane ziarno przemieni kiedyś tę ziemię w pustynię, czy tubylcy pozbawieni jakiejkolwiek opieki lekarskiej wymrą jak muchy. Postęp musi się dokonać” (http://wieszwal.republika.pl/pliki/kraje04.htm).

Nieznane amazońskie plemię. Foto: gadzetomania.pl

W Puszczy Amazońskiej, która jest największą puszczą równikową Ziemi, żyje ponad 600 gatunków ptaków, setki tysięcy gatunków owadów i ponad 40 tys. gatunków roślin kwitnących. Amazonia spełnia szczególną rolę: reguluje klimat naszej planety, „pompując” wilgotne, gorące powietrze z tropików do półkuli północnej. Specjaliści uważają, że największą katastrofą ekologiczną, jaka rozpoczyna się na naszej planecie, jest postępująca zagłada lasów tropikalnych. Niszczenie puszcz tropikalnych skutkuje ogromną emisją gazów cieplarnianych do atmosfery, przyczyniając się do zmian klimatycznych. W ciągu ostatnich 40 lat wykarczowano 700 tys. km kw. Amazonii. Zazwyczaj wycinka Puszczy Amazońskiej odbywa się według tego samego schematu: Najpierw wycina się i pali lasy, w 80% przypadków nielegalnie. Następnie pojawia się hodowla bydła, a na koniec plantacje soi GMO opryskiwane groźnym środkiem chemicznym – glifosatem. W brazylijskiej Amazonii znika średnio rocznie 40 tysięcy kilometrów kwadratowych lasów wobec 20 tysięcy kilometrów kwadratowych nowych lasów.

Analiza strat związanych z wycinaniem lasów została przeprowadzona na zlecenie Komisji Europejskiej w studium The Economic of Ecosystems and Biodiversity (TEEB) kierowanym przez ekonomistę Deutsche Bank, Pavana Sukhdeva, w oparciu o bezpośrednie przeliczenie wartości ekonomicznej lasów. Raport wykazał, że związane z utratą lasów straty wynoszą 2000-5000 miliardów dolarów rocznie, czyli 7% światowego PKB. Ponadto koszt ten w nieproporcjonalnie wysokim stopniu ponoszą najubożsi, szczególnie mieszkający w tropikach i na co dzień uzależnieni od lasów (http://ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/49/niszczenie-lasow-tropikalnych).

 

 

PiS kontynuuje politykę leśną PO

 

Tak jest w Ameryce Łacińskiej, a co czeka Lasy Państwowe w Polsce? Niszczenie Polski odbywa się według tego samego scenariusza („latynoski”): najpierw niszczy się narodowy przemysł, potem wchodzą obce koncerny, następnie odbywa się grabież lasów, przejmuje się surowce naturalne, a na końcu zasoby wodne. W 2012 r. na polski rynek weszła spółka-Wark z izraelskiej grupy Tahal, która otworzyła swoją siedzibę w Warszawie. Prezes spółki Michael Reiss wyraził następująca opinię: „Prywatyzacja miejskich przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych jest w Polsce nieuchronna. Samorządy mają dzięki temu dodatkowe środki na innego rodzaju inwestycje”.

Lasy są jednym z najważniejszych naszych bogactw naturalnych. Leśnictwo zajmuje się problemami zarządzania lasami i ich eksploatacji. Powinny być właściwie pielęgnowane, by móc czerpać z ich bogactwa teraz i w przyszłości. Sekret polega na tym, by wycinać jedynie tyle drzew rocznie, ile w tym samym czasie osiągnie wiek wyciętych. Trzeba więc wycinkę starannie planować. Jedna z metod planowej wycinki jest wycięcie wszystkich drzew w określonych odstępach czasu, np. co 50 albo 100 lat. W czasie między wyrębami las powinien wrócić do stanu pierwotnego. Inną metodą jest tzw. wycinka selektywna polegająca na tym, że przeznacza się do wycięcia drzewa w określonym wieku i określonych rozmiarów. Młodsze i mniejsze drzewa maja wówczas czas dorosnąć, a w miejscach, w których rosły ścięte drzewa sadzi się nowe.

Lasy dostarczają nam żywności, drewna, zapewniają retencję, oczyszczają powietrze, produkują tlen, a wszystko to za darmo. Wycinane lasy, przestają świadczyć nam te usługi.

Lasy to obecnie jedne z niewielu naszych bogactw naturalnych, które nie zostały sprzedane. Długo ten stan nie trwał. Po grabieży i zniszczeniu polskiego przemysłu, i odpowiednim odczekaniu, wzięto się za polskie lasy. To było do przewidzenia.

Puszcza Kozienicka. Foto: Inter.

Od 2014 r. w Polsce temat Lasów Państwowych wraca co kilka miesięcy. Za każdym razem z przekazem, że oto rząd ma niecne zamiary i realizuje je w tajemnicy przed opinią publiczną. Za rządów PO i PSL ta retoryka otarła się o granicę absurdu – tygodnik „wSieci” odgrzał plotkę sprzed kilku lat, według której rząd PO chce sprzedać zarządzającą 7,6 mln hektarów polskich lasów jednostkę, by pieniądze przeznaczyć na odszkodowania dla Żydów za utracone w naszym kraju mienie.

Według znowelizowanej 24 stycznia 2014 r. ustawy, Lasy Państwowe mają przekazać do budżetu po 800 mln zł. Od 2016 r. Lasy rocznie będą przekazywać do państwowej kasy 2 proc. wartości sprzedanego drewna. Z wpłaty Lasów Państwowych 650 mln zł trafić miało na Narodowy Program Przebudowy Dróg Lokalnych, a pozostałe 150 mln zł przeznaczone jest na zmniejszenie deficytu budżetu państwa.

PiS rozpętało istną burzę. Pod hasłem „Brońmy Lasów Państwowych” w styczniu 2014 ruszyła akcja zbierania podpisów w obronie polskich lasów i ziemi. PiS domagało się również sejmowej debaty na temat przyszłości lasów i polskiej ziemi. Poseł PiS Jan Szyszko ocenił podczas konferencji prasowej w sejmie, że działania koalicji PO-PSL przyczyniają się do „destabilizacji Lasów Państwowych”.

Minister środowiska Jan Szyszko podczas konferencji pt. „Puszcza Białowieska – mity, fakty i przyszłość”. Warszawa, 12.03.2016. Foto: PAP/Jakub Kamiński. Za: PolskieRadio.pl

PiS, które było przeciwne nowelizacji ustawy o lasach twierdziło, że ta zmiana to pierwszy krok do prywatyzacji Lasów Państwowych. Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS przekonywał: „Plan wygląda w następujący sposób: doprowadzić Lasy Państwowe do bankructwa, później będzie restrukturyzacja, (…) po restrukturyzacji okaże się, że trzeba sprywatyzować, bo nie ma innego wyjścia, bo Lasy Państwowe są deficytowe.

A co robi PiS? Po dojściu do władzy w 2015 r. PiS kontynuuje politykę leśną PO.

Te dwie najbardziej wpływowe partie uprawiają politykę pozorów i sztucznych konfliktów, a w najistotniejszych sprawach dla Polski w niczym się nie różnią. Kiedy trzeba to uderzają razem. Te dwa ugrupowania są antyrosyjskie, proukraińskie, probanderowskie, są za aborcją, uprawami w Polsce GMO, gender, LGBT. Deklarują nowoczesność i postęp technologiczny, a ich działania i zaniechania degradują cywilizacyjnie, moralnie i materialnie nasz kraj, podporządkowując go jednocześnie interesom USA i Niemiec. PiS kupił sobie wyborców programem „500 plus”. Za poetą rzymskim Wergiliuszem można powtórzyć: „Timeo Danaos et Dona ferentes” (boję się Danaów, nawet gdy niosą dary).

16 grudnia 2016 r. tuż przed godziną 23.00, 236 posłów Prawa i Sprawiedliwości i Kukiz’15, zagłosowało za przyjęciem skandalicznego projektu nowelizacji ustawy o ochronie przyrody i ustawy o lasach. Twórcą skandalicznych ustaw jest minister środowiska Jan Szyszko, o których istnieniu rzekomo nic nie wie. Przyjęty projekt ustawy o ochronie przyrody znosi dotychczasową ochronę drzew i krzewów, co spowoduje niekontrolowaną, masową wycinkę drzew na terenie całego kraju (http://bialczynski.pl/2016/12/21/wolne-media-pierwszy-krok-demontazu-przyrody-zrobiony-przez-ministra-szyszke/).

 

 

Leśnicy z błogosławieństwem Ojca Dyrektora

 

13 maja 2017 r. pod hasłem „Jeszcze Polska nie zginęła – wieś” w Arenie Toruń przedstawiciele środowiska naukowego wraz z m.in. politykami i leśnikami dyskutowali nad wkładem Kościoła, łowiectwa i leśnictwa w rozwój polskiej wsi. Wnioski płynące z konferencji trafią do Ministerstwa Środowiska, stając się podstawą polityki rządu w tym zakresie. Obecnych na wiecu poparcia dla ministra środowiska było ponad 8 tys. osób.

O. Tadeusz Rydzyk na konferencji w Toruniu. W tle przemawia Jan Szyszko. Foto: Grzegorz Łakomski / WP.pl.

Jan Szyszko, minister środowiska, w swoim wystąpieniu tłumaczył: „Obrona polskiej wsi to także odkłamanie utopijnej koncepcji, w myśl której człowiek jest największym wrogiem zasobów przyrodniczych, a najwyższą formą ich ochrony jest niewycinanie drzew i niezabijanie zwierząt”. Minister właśnie odkłamał „utopijną koncepcję”: wycinaj drzewa i zabijaj zwierzęta. Dalej minister środowiska przedstawił swój punkt widzenia: „Tu chcemy pokazać, że Polska musi pokazać, że ma swoją misję do spełnienia w Europie, aby z Polski brano przykład: użytkuj właśnie zasoby przyrodnicze, a w ten sposób będziesz je chronił i będą one służyć człowiekowi”. Tematyka dotycząca Lasów Państwowych, które były głównym sponsorem, była poruszona tylko w trwającym 20 minut wystąpieniu ich szefa. Inne dotyczyły Kościoła, wsi i łowiectwa (https://wiadomosci.wp.pl/ujawniamy-kulisy-glosnej-konferencji-w-toruniu-zrzutka-dla-o-rydzyka-i-wzmocnienie-szyszki-6122707561351297a). „Użytkuj”, czyli wycinaj, tak można zinterpretować słowa ministra.

 

 

Skok na lasy, które są warte 300 mld zł.

 

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, powierzchnia lasów w Polsce wynosi nieco ponad 9 mln ha. W strukturze własnościowej dominują lasy pozostające w zarządzie Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe (PGL LP) i stanowią one 77,8 proc. leśnej powierzchni kraju. Jest to ponad 7 mln ha. Pozostałe lasy to głównie własność prywatna kilkuset tysięcy właścicieli. Zasoby drzewne Lasów Państwowych wynoszą ponad 1,8 mld m sześciennych. W Polsce jest 17 Regionalnych Dyrekcji Lasów Państwowych, a każdej z nich podlega po kilkadziesiąt nadleśnictw. Lasy Państwowe zarządzają potężnym majątkiem narodowym, szacowanym jedynie nagromadzonymi zasobami drzewnymi na poziomie prawie 300 mld zł. Lasy Państwowe są jednostką organizacyjną Skarbu Państwa. W tej formie funkcjonują od lat, co powoduje, że w zasadzie nie ma możliwości przejęcia polskich lasów przez podmioty prywatne, bo przecież zasadniczo nie można sprywatyzować państwa, ale tak naprawdę to tylko zapis w Konstytucji mógłby je ochronić.

Mapa: lokalizacja ośmiu bieszczadzkich nadleśnictw objętych raportem. Za: CrazyNauka.pl.

Jak podaje portal Drewno.pl, w 2017 r. Lasy Państwowe zamierzają sprzedać ponad 40,5 mln m sześc. drewna, czyli o 2 mln więcej niż w 2016 r. Prawdopodobnie z roku na rok ilość sprzedanego drewna będzie wzrastać. Główny przychód przedsiębiorstwa to sprzedaż drewna z wycinanych lasów, w 2016 przyniosło to aż 7 mld 432 mln zł, 88,6 proc. wszystkich przychodów.

W Europie ostatnią wielką puszczą (lasem), zbliżoną swą strukturą do lasów pierwotnych są pozostałe fragmenty Puszczy Białowiejskiej, która po polskiej stronie zajmuje 62 tys. hektarów. Puszcza Białowieska nie jest lasem szpilkowym, ale mieszanym. Świerk stanowi tam tylko 30 proc. drzew, i to on jest atakowany przez korniki. Korniki w Puszczy Białowiejskiej to tylko pretekst, bo wycinką objęto wszystkie lasy w Polsce. Jest to rabunek polskich lasów na niebywałą skalę. Poniżej niektóre przykłady znalezione w Internecie dotyczące wycinania lasów w Polsce.

Ponad sto dębów, w większości zdrowych, wycięto w ostatnim czasie w Puszczy Białowieskiej – alarmuje fundacja Dzika Polska. I dodaje: – To kolejny element barbarzyńskiej polityki. Nadleśnictwo Hajnówka tłumaczy jednak, że była to „zaplanowana wycinka sanitarno-selekcyjna”, a drzewa znajdowały się w wyłączonym drzewostanie nasiennym.

Opinia publiczna zajęta jest w ostatnich miesiącach planami wycinki Puszczy Białowieskiej, a tu coraz częściej, nadchodzą niepokojące informacje o nasileniu wycinki w Puszczy Kampinoskiej. Szczególnie intensywnie rąbią w okolicach Sierakowa i Izabelina.

Setki tysięcy drzew znikną z lasów Lubelszczyzny. Wycinane są nawet te drzewa, które mają ponad sto lat. Mimo protestów części zaniepokojonych mieszkańców, akcja będzie kontynuowana. Nadleśnictwa z województwa lubelskiego prowadzą wycinkę, bo taki obowiązek nakłada na nie plan, zatwierdzony przez Ministerstwo Środowiska. Leśnicy, którzy znaleźli się pod ostrzałem zapewniają, że więcej drzew przybywa niż znika.

W Bieszczadach i na Pogórzu Przemyskim również trwa intensywna wycinka drzew. Aby dostać się do trudno dostępnych fragmentów starego lasu, drwale zbudowali w kilku tylko nadleśnictwach aż 300 km leśnych „autostrad” – szerokich, zamkniętych dla zwyczajnych ludzi dróg, które pozwalają na jeszcze szybszy transport drewna. Znikają cenne drzewostany naszych polskich gór, pod piłami giną lasy turnickie. W Bieszczadach z budową nowych lub ulepszonych dróg związana jest intensyfikacja pozyskania drewna, obejmująca dzięki nowym drogom także rejony dotychczas niedostępne/trudno dostępne (http://www.crazynauka.pl/tracimy-bieszczadzkie-lasy-trwa-cicha-wycinka-puszczy-karpackiej/).

Jest to najbardziej szkodliwe dla śpiących zimą ciężarnych/rodzących danej zimy samic niedźwiedzi, ale też wilków i rysi z młodymi wiosną (kwiecień-czerwiec). W tej chwili nie jest rzadkością ścinka i zrywka drewna prowadzona w wyższych położeniach, ponieważ nowe drogi leśne są zimą odśnieżane. Dawniej wyższe położenia stanowiły zimą strefę spokoju. Obecny, oparty na modernizowanych drogach system wywozu drewna zakłada organizację składów drewna w głębi lasu, co generuje całodzienny, niekiedy trwający aż do późnego wieczora ruch pojazdów wywozowych. W 2015 r. powstał Raport WWF Polska i Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze, „Rozbudowa dróg leśnych i pozyskanie drewna w nadleśnictwach bieszczadzkich”.

Raport podaje, że w latach 2005-2014 w analizowanych nadleśnictwach – przypominamy, że obejmują one m.in. cenne bieszczadzkie lasy – wybudowano niemal 23 km nowych dróg, w tym 9 km dróg asfaltowych. Ponadto nieoficjalnie zamieniono aż 271 km wąskich dróg gruntowych w szerokie drogi z mijankami pozwalającymi na przejazd dwóch samochodów ciężarowych do transportu drewna. Z tego co najmniej 100 km wyasfaltowano! Odbyło się to półoficjalnie, pod nazwą „przebudowy” leśnych dróg. W najbliższych latach zanosi się na całkowitą likwidację lasów w Bieszczadach.

Ciśniańsko-Wetliński Park Krajobrazowy. Fot. CrazyNauka.pl

Trwa też wycinka starych, kilkusetletnich i kilkudziesięcioletnich dębów w Książańskim Parku Krajobrazowym w Wałbrzychu. Wycinka została zatwierdzone przez konserwatora zabytków i koordynowane przez Biuro Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego. Wcześniej za rządów PO-PSL wycięto duży świerkowy las w trójkącie Kozice-Krakus-Poniatów w Wałbrzychu. Obecnie w wałbrzyskich lasach w różnych miejscach trwa wycinka drzew.

Lasy w największej skali wycinane są w województwach północnych i zachodnich, w pasie od Ziemi Lubuskiej przez Pomorze po Warmię i Mazury. Nie wszędzie zasada zastępowania każdego metra kwadratowego wyciętego lasu młodnikami jest praktykowana (http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/113026,zobacz-jak-znikaja-lasy-w-polsce). Nawet jeśli zastępuje się wycięty las młodnikami, to las rośnie b. długo, w szczególności dąb. Na odtworzenie zasobów leśnych będzie trzeba czekać kilkadziesiąt lat. A co ze zwierzętami? Wycinając lasy podcinamy gałąź, na której siedzimy. Brońmy więc nasze lasy!

 

 

„W szczególnych przypadkach”

 

16 grudnia 2016 r. w resorcie Jana Szyszki przygotowany został zabójczy dla polskiej przyrody pakiet nowelizacji kluczowych ustaw. Po wejściu w życie proponowanych przepisów środowisku naturalnemu w Polsce grozi katastrofa, a dodatkowo nasz kraj może stracić miliardy euro z funduszy europejskich. Najważniejsze zmiany dotyczą likwidacji Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska wraz z Regionalnymi Dyrekcjami, instytucji, która od 2008 była kluczowym elementem systemu ochrony przyrody.

Robert Cyglicki, dyrektor Greenpeace Polska, komentował proponowane zmiany: Ten projekt to zamach na polską przyrodę. To także prosta droga do załamania inwestycji współfinansowanych przez Unię Europejską (http://www.greenpeace.org/poland/pl/wydarzenia/polska/Koniec-ochrony-polskiej-przyrody/).

W nowelizacji ustawy o ochronie przyrody wprowadzono istotną zmianę. Daje ona Lasom Państwowym możliwość wykonywania cięć w lasach – również w Puszczy Białowieskiej – pomimo sezonu lęgowego ptaków. Unijnym dokumentem, które reguluje ochronę gatunkową ptaków na obszarze Unii Europejskiej (UE) jest tzw. Dyrektywa Ptasia. Nowe polskie prawo jest niezgodne z art. 5 tej dyrektywy UE, która jasno wymaga od państw członkowskich UE, by chroniły wszystkie gatunki ptaków, a w szczególności zabraniały m.in.:

– umyślnego zabijania i chwytania ptaków;

– niszczenia i uszkadzania ptasich gniazd;

– zabierania jaj i płoszenia ptaków (zwłaszcza w okresie lęgowym)

(https://oko.press/masakra-ptakow-czyli-ukryte-zlo-lex-szyszko-oko-press-tlumaczy-pis-umozliwil-wycinke-okresie-legowym/).

Minister Jan Szyszko chce również pozwolić w „szczególnych przypadkach” na odstąpienie od ochrony gatunków lub siedlisk w ramach unijnej sieci Natura 2000. Zajmują one 20 proc. terytorium Polski (849 obszarów siedliskowych oraz 145 obszarów ptasich). Wśród nich są np. Puszcza Białowieska, Tatry, a jako tzw. gatunki priorytetowe wymienia się m.in. żubra, kozicę czy wilka, nadmorskie wydmy i wrzosowiska.

W grudniu 2014 r. koalicja PO-PSL zaproponowała projekt ustawy o zmianie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej dotyczący Lasów Państwowych, w którym między innymi proponowano: 2. Lasy stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym, z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie. Sejm – głosami Prawa i Sprawiedliwości – nie przyjął projektu ustawy o zmianie Konstytucji RP dotyczących Lasów Państwowych. Za zmianami głosowało 291 posłów, przeciwko było 150, 2 wstrzymało się od głosu. Bezwzględna większość wynosiła 296 głosów.

Tak jak w proponowanej ustawie w zapisie: „z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie” zostawiono sobie furtkę do prywatyzacji lasów, tak samo minister Szyszko w zapisie „w szczególnych przypadkach” zostawił sobie furtkę na odstąpienie od ochrony gatunków lub siedlisk w ramach unijnej sieci Natura 2000.

 

 

Polskie lasy na pokrycie wątpliwych roszczeń żydowskich

 

W 2015 r. prawicowe media donosiły o nocnej próbie zmiany prawa, podjętej w Sejmie, która miała umożliwić sprzedanie polskich lasów państwowych celem przeznaczenia pozyskanych w ten sposób środków na pokrycie bardzo wątpliwych roszczeń żydowskich. Informację potwierdził WikiLeaks. Strona WikiLeaks opublikowała tajny dokument – notatkę rozmowy ambasadora Victora Ashe z Bronisławem Komorowskim – ówczesnym Marszałkiem Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej – przeprowadzonej w 2009 roku. Oto notatka:

„Z perspektywy uchwalenia przepisów w sprawie odszkodowań za mienie prywatne skonfiskowane w II wojnie światowej i okresu komunistycznego, Komorowski wyraził obawę, że kryzys finansowy przedstawił „nowe okoliczności”. Niemniej jednak, Komorowski powiedział, że Premier Tusk jest zdeterminowany, aby zmusić nieprzejednanych ministrów, zwłaszcza ministerstwa rolnictwa i środowiska, aby przyczynić się do funduszu kompensacyjnego poprzez sprzedaż nieruchomości będących w posiadaniu rządu, w tym lasów. „Musimy szukać dodatkowych środków” z powodu spadku wartości nieruchomości. Komorowski powtórzył, że Tusk był zdeterminowany, aby ruszyć do przodu z legislacją. Komorowski zasugerował, że dziesięcioletni plan spłaty przewidywany w obecnym projekcie ustawy będzie „mechanizmem bezpieczeństwa”. Powiedział, że to absolutnie konieczne, aby rozpocząć proces, ale nie określił, kiedy przepisy zostaną wprowadzone w parlamencie.

Prezes Światowego Kongresu Żydów Ronald S. Lauder i przewodniczący Europejskiego Kongresu Żydów Moshe Kantor (po prawej) Foto: tvn24.pl.

Żydzi domagają się od Polski 65 miliardów dolarów za majątek pozostawiony przez zamordowanych przez Niemców Żydów polskich.

17 marca 2011 r. Radosław Sikorski w odpowiedzi Stuartowi Eizenstatowi, specjalnemu doradcy sekretarza stanu USA ds. Holocaustu, powiedział: „Polska już raz zapłaciła Stanom Zjednoczonym za majątki jej obywateli żydowskiego pochodzenia”. Nie krył tez poirytowania nagłą interwencją amerykańskich władz. W radiowej Trójce powiedział: „Jeśli Stany Zjednoczone chciały coś zrobić dla polskich Żydów, to dobrym momentem były lata 1943-44, kiedy większość z nich jeszcze żyła. Można było np. zbombardować tory wiodące do niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Jego zdaniem Stany nie powinny się wtrącać, bo już raz przyjęły od nas pieniądze za majątki Żydów” (http://www.se.pl/wiadomosci/polska/radosaw-sikorski-juz-raz-zapacilismy-za-zydowskie-majatki_176334.html).

16 lipca 1960 roku, Polska pod rządami Władysława Gomułki podpisała ze Stanami Zjednoczonymi układ, na mocy którego wypłaciła amerykańskiemu rządowi 40 mln dolarów. W zamian za to, amerykański rząd zobowiązał się do rozdysponowania tych pieniędzy wśród swoich obywateli o pochodzeniu żydowskim, których majątek został pozostawiony lub znacjonalizowany w Polsce po II wojnie światowej. W ten sposób całkowicie uregulowano i zaspokojono roszczenia amerykańskich obywateli pochodzenia żydowskiego.

 

W układzie tym rząd USA zobowiązał się nie popierać roszczeń obywateli USA do rządu polskiego z powyższych tytułów, a gdyby takowe były wobec Polski składane, będą przekazane rządowi USA (Interpelacja prof. Macieja Giertycha, 17 stycznia 2002 r.).

 

W 1997 r. Sejm RP przyjął ustawę na mocy której Polska zwraca od lat mienie gmin żydowskich. Na tej drodze te organizacje odzyskały już wiele budynków publicznych. Uregulowanie spraw mienia gmin nie spowodowało, że nacisk na zwrot majątków osób fizycznych zelżał. Temat ciągle wraca. Światowy Kongres Żydów cyklicznie wzywa nasz kraj do pełnego załatwienia sprawy. Mimo wspomnianej umowy z USA kolejne rządy z reguły nie odpowiadają ostro na te żądania i prezentują postawę, która obu stronom daje nadzieje na jej ostateczne rozwiązanie

(http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/amerykanscy-zydzi-chca-od-polski-zwrotu-230,198,0,1851078.html).

Przy oddawaniu mienia Żydom czy gminom żydowskim, trzeba brać pod uwagę fakt, że przed wojną spora część Żydów żyła w kompletnej biedzie, oraz to, że w czasie wojny duża część budynków została zniszczona, jak np. w Warszawie. Warszawę odbudowywał cały Naród. Żydzi mieszkali też na naszych Kresach (około milion), które Polska po 1945 r. utraciła. Zachodzi wiec pytanie: na jakiej podstawie Żydzi wyliczyli swój majątek utracony na kwotę 65 mld. dolarów? Duża przesada.

W dniach 10-12 września 2006 r. Prezydent RP Lech Kaczyński przebywał z oficjalną wizytą w Izraelu, a w dniach 17-19 z oficjalną wizytą w USA. Wizyty te poprzedziło brzemienne w swych skutkach dla Narodu Polskiego wydarzenie jakie miało miejsce w Sejmie RP w dniu 8 września 2006 r. (tuż przed wyjazdem Lecha Kaczyńskiego do Izraela), ale to zostało skutecznie przesłonięte przez zagraniczne wizyty Prezydenta. 18 września 2006 roku, w drugim dniu wizyty w Nowym Jorku, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński wziął udział w śniadaniu z przedstawicielami diaspory żydowskiej. Głównymi tematami spotkania były: niedawna wizyta prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Izraelu oraz kwestia zwrotu mienia. Prezydent RP zapewnił, że w Polsce nie ma najmniejszego zagrożenia antysemityzmem. Powiedział, że w przypadku zwrotu mienia występuje problem trudnej reprywatyzacji (http://zaprasza.net/a_y.php?article_id=11742). W latach 2005-2006 Sejm RP pracował nad projektem ustawy o zwrocie prywatnego mienia żydowskiego, ale prace utknęły w sejmowej komisji nadzwyczajnej.

W marcu 2008 r. podczas spotkania z przedstawicielami organizacji żydowskich w Nowym Jorku premier Donald Tusk powiedział: „Problem zwrotu prywatnego mienia żydowskiego w Polsce zostanie rozwiązany jeszcze w tym roku”.

W lipcu 2015 r., przed wyborami parlamentarnymi, w programie Ring TV spotkali się panowie Szewach Weiss i Grzegorz Braun. Szewach Weiss nazwał polityków PiS swoimi przyjaciółmi. To bardzo źle wróży Polsce i Polakom po najbliższych wyborach, gdy prawdopodobnie wygra PiS. To znaczy, że roszczenia żydowskie zaczną byś zaspakajane (https://wiernipolsce1.wordpress.com/2015/07/14/szewach-weiss-majatek-pozydowski-a-dlugi-pozydowskie/). I tak się dzieje. Za nasze lasy Żydzi otrzymają odszkodowanie, a my się obudzimy z ręką w nocniku. Nie potrafiliśmy obronić naszego przemysłu przed kradzieżą i zniszczeniem, nie potrafimy też obronić polskich lasów. A co będzie z polskimi zasobami wodnymi?

Kolejno zmieniające się rządy w Polsce tak bardzo martwią się o wypłacenie odszkodowań za prywatne mienie żydowskie, ale żaden rząd nie potrafił się upomnieć o odszkodowania od Niemiec za szkody i straty poniesione przez Polskę w czasie II wojny światowej. Polska w czasie wojny utraciła aż 38 proc. majątku narodowego. Łączna wartość szkód i strat poniesionych przez Skarb Państwa naszego kraju w latach wojny, w przeliczeniu na dzisiejszy kurs dolara wynosiłby gigantyczną kwotę 634 mld dolarów USA. Żydzi więc żądają 10 proc. tej kwoty. Prawo i Sprawiedliwość będzie się spieszyło z grabieżą naszych lasów, bo wie, że zbliżająca się wojna NATO-Rosja je zniszczy.

 

 

„Przedsiębiorstwo holokaust”

 

Al D’Amato, właśc. Alfonse Marcello „Al” D’Amato, ur. w 1937 r., jest amerykańskim politykiem i prawnikiem, przez 18 lat był senatorem Stanów Zjednoczonych ze stanu Nowy Jork, lider Partii Republikańskiej. Specjalizuje się w kwestiach obronności i transportu. Był przewodniczącym Narodowego Komitetu Senatorów Republikanów, przewodniczącym Komisji Bankowej Senatu Stanów Zjednoczonych oraz członkiem Prezydenckiej Komisji do Spraw Bezpieczeństwa Lotnictwa i Terroryzmu. Zajmował się mediacją w sprawach zbiorowych pozwów ofiar holokaustu przeciwko niemieckim i austriackim bankom.

W lutym 1983 r. D’Amato przebywał w Rzymie w związku z prowadzonym śledztwem, trop bułgarski, w sprawie zamachu na Papieża Jana Pawła II. Podczas swojego pięciodniowego pobytu, postarał się o informacje tak z Watykanu, z którym miał doskonałe kontakty, jak i z innych kompetentnych źródeł. Wśród tych, z którymi rozmawiał na temat zamachu wymienić można: sędziów Martellę i Iposimato, ministra spraw wewnętrznych Rognoniego i spraw zagranicznych Colombo, licznych obrońców i przewodniczącego komisji parlamentarnej do spraw tajnych służb. Natychmiast po powrocie do Stanów Zjednoczonych udał się na rozmowę do Białego Domu. Według Taubmana, rzymska podróż senatora była „wyjazdem służbowym, mającym później zaowocować w kraju („The New York Times”, 19 lutego 1983). Pokonawszy pierwsze przeszkody, senator nie troszczył się, jakie echa wywoła ona w Stanach Zjednoczonych. Jest faktem, że D’Amato ujawnił pewne sprawy, o których niewielu jego rodaków miało pojęcie. A spośród nich liczni, poznawszy prawdę, mogli pozostać zbulwersowani lub zgorszeni

Norman Finkelstein ur. 1953 r. jest amerykańskim historykiem i politologiem żydowskiego pochodzenia, od 2001 do 2007 jest profesorem DePaul University w Chicago, obecnie jest niezależnym uczonym. Specjalizuje się w dziedzinie konfliktu palestyńsko-izraelskiego oraz Holocaustu.

Norman Gary Finkelstein. Foto: Wikipedia.org

W swej książce „Przedsiębiorstwo holokaust” pisze, że Alfonse D’Amato, były senator z Nowego Jorku, zajmował się mediacją w sprawach zbiorowych pozwów ofiar holokaustu przeciwko niemieckim i austriackim bankom, licząc sobie po 350 dol. za godzinę, plus wydatki. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy tej działalności D’Amato zarobił 103 tys. dol. Wcześniej Wiesel publicznie wychwalał go za „wrażliwość wobec żydowskich cierpień”. Lawrence Eagleburger, sekretarz stanu w administracji prezydenta George’a Busha seniora, zarabiał rocznie 300 tys. dol. jako przewodniczący Międzynarodowej Komisji d/s Roszczeń Ubezpieczeniowych z Czasów Holokaustu (International Commission On Holocaust-Era Insurance Claims). Zdaniem Elana Steinberga ze Światowego Kongresu Żydów, „ile by nie zarabiał, to i tak jest to dla nas bardzo korzystne”. Wyróżnienie dla najbardziej przedsiębiorczego paskarza w holokaustowym biznesie należy się jednak niewątpliwie Kennethovi Bialkinowi. Ten od dawna prominentny przywódca Żydów amerykańskich kierował ADL i przewodniczył Konferencji Prezesów Głównych Amerykańskich Organizacji Żydowskich. Ostatnio, za ponoć „bardzo wysokie honorarium”, Bialkin reprezentuje firmę ubezpieczeniową „Generali” w negocjacjach, których stroną przeciwną jest komisja kierowana przez Eagleburgera.

„Przedsiębiorstwo holokaust” stało się w ostatnich latach ordynarnym procederem wyłudzania. Reprezentując jakoby wszystkich Żydów, tak żywych jak martwych, na terenie całej Europy występuje ono z roszczeniami wobec mienia utraconego przez Żydów w wyniku holokaustu. Słusznie ochrzczone mianem „ostatniego rozdziału holokaustu”, wyłudza pieniądze zarówno od poszczególnych państw europejskich, jak też od tych Żydów, którzy mają prawny tytuł do występowania z roszczeniami. Pierwszym obiektem ataku „przedsiębiorstwa holokaust” stała się Szwajcaria. Najpierw omówię tu postawione Szwajcarom zarzuty, a następnie zajmę się dowodami świadczącymi, że wiele z tych oskarżeń było kłamliwych i że bardziej stosują się one do tych, którzy je wysunęli, niż do tych, przeciwko którym zostały skierowane.

Z okazji 50 rocznicy zakończenia II wojny światowej prezydent Szwajcarii oficjalnie przeprosił w maju 1995 roku, za odmówienie Żydom schronienia podczas holokaustu. Mniej więcej w tym samym czasie ponownie rozgorzała dyskusja, dotycząca długo tlącej się kwestii żydowskich pieniędzy zdeponowanych przed lub w czasie wojny na kontach szwajcarskich banków. W szeroko komentowanym artykule izraelski dziennikarz zacytował dokument – jak się potem okazało, błędnie zinterpretowany – dowodzący, że w szwajcarskich bankach wciąż znajdują się żydowskie konta z czasów holokaustu, warte miliardy dolarów.

Światowy Kongres Żydów, który do czasu kampanii demaskującej Kurta Waldheima jako zbrodniarza wojennego był organizacją dogorywającą, skwapliwie wykorzystał nadarzającą się okazję do zademonstrowania siły. Od początku było wiadomo, że Szwajcaria będzie łatwym łupem. Któż bowiem sympatyzowałby z bogatymi szwajcarskimi bankierami w konfrontacji ze „znajdującymi się w potrzebie ofiarami holokaustu”. Co ważniejsze, szwajcarskie banki są bardzo podatne na gospodarcze naciski ze strony Stanów Zjednoczonych. Edgar Bronfman, prezes Światowego Kongresu Żydów i syn urzędnika Konferencji Roszczeniowej, oraz rabin Israel Singer, sekretarz generalny Światowego Kongresu Żydów i potentat na rynku nieruchomości, spotkali się ze szwajcarskimi bankierami pod koniec 1995 r. Bronfman, dziedzic fortuny koncernu alkoholowego Seagram (jego osobisty majątek szacuje się na 3 miliardy dol.), skromnie poinformował później senacką Komisję Bankowości, że na spotkaniu tym występował „w imieniu narodu żydowskiego”, a także „sześciu milionów tych, którzy już nie mogą mówić za siebie”. Z kolei szwajcarscy bankierzy oznajmili, że udało im się zlokalizować tylko 775 „uśpionych” kont z wkładami o łącznej wartości 32 mil dol., do których nikt nie rości sobie pretensji. Te właśnie kwotę zaproponowali jako podstawę negocjacji ze Światowym Kongresem Żydów. Ale ten odrzucił ją jako niewystarczającą.

W grudniu 1995 r. Bronfman sprzymierzył się z senatorem D’Amato, którego wyborcze notowania były wówczas bliskie zeru. Mając wybory do Senatu za pasem, D’Amato postanowił wykorzystać nadarzającą się okazję do poprawienia swych notowań wśród żydowskiego elektoratu, którego głosy mają kluczowe znaczenie i który hojnie dotuje polityków. Zanim Szwajcarzy ostatecznie zmiękli, Światowy Kongres Żydów, przy współpracy z rozmaitymi instytucjami zajmującymi się holokaustem (w tym waszyngtońskim Muzeum Holokaustu i Centrum Szymona Wiesenthala), zmobilizował cały amerykański establishment polityczny. Od prezydenta Clintona, który przy tej okazji pogodził się z D’Amato (trwały jeszcze wtedy przesłuchania w sprawie afery Whitewater), poprzez jedenaście federalnych urzędów, Izbę Reprezentantów i Senat, po stanowe i lokalne władze w całym kraju.

W ten sposób stworzono szeroki front nacisku i jedna po drugiej amerykańskie postaci życia publicznego dołączały do chóru potępiającego perfidnych Szwajcarów. Wykorzystując komisje bankowości Izby Reprezentantów i Senatu w charakterze odskoczni, „przedsiębiorstwo holokaust” urządziło bezwstydną kampanię oszczerstw. A ponieważ bezgranicznie łatwowierna prasa gotowa jest publikować pod wielkimi nagłówkami wszelkie, nawet najbardziej niedorzeczne historie związane z holokaustem, to nic nie mogło powstrzymać kampanii obrzucania Szwajcarów błotem.

Gregg Rickman, główny doradca prawny senatora D’Amato, wspomina z dumą, że szwajcarscy bankierzy zostali postawieni „pod pręgierzem opinii publicznej”. Rickman chwalił się: „To my ułożyliśmy program”. Złapaliśmy bankierów na pasek i to my byliśmy zarazem sędzią, ławą przysięgłych i katem”. Tom Bower, czołowy badacz antyszwajcarskiej kampanii, porównuje apel D’Amato o przeprowadzenie przesłuchań w Kongresie do „zawoalowanego wezwania do publicznego procesu lub sądu kapturowego”. Rolę „tuby” tej skierowanej przeciwko Szwajcarii machiny pełnił Elan Steinberg, dyrektor wykonawczy Światowego Kongresu Żydów. Jego głównym zadaniem było szerzenie dezinformacji (Norman Finkelstein, „Przedsiębiorstwo holokaust”, Oficyna Wydawnicza Volumen, Warszawa 2001).

 

 

Stanisław Bulza

  • Na zdjęciu tytułowym: Rządy premiera RP Beaty Szydło i premiera Izraela Benjamina Netanyahu po podpisaniu umowy o współpracy polsko-izraelskiej. Jerozolima, 22 listopada 2016. Fot. Gil Cohen-Magen / Inter  / wybór zdjęcia wg.pco.

 

Zobacz również czteroczęściowy artykuł:

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.06.10.
Avatar

Autor: Stanisław Bulza