Oliver Stone, Putin, Femen i Ogniem i Mieczem czyli „Ukraina w Ogniu 2.0”.


Z czym kojarzy się miasto Płoskirów? Wielbiciele Henryka Sienkiewicza wiedzą, że w II tomie „Ogniem i Mieczem” pan Zagłoba wysłany przez pana Wołodyjowskiego po konie dla ekipy wiozącej Helenę Kurcewiczównę – zobaczył na rynku w Płoskirowie Bohuna – i uciekł. Zagłoba, Wołodyjowski  i Helena Kurcewiczówna oraz  Rzędzian jechali „ode Kahamlika” (dzisiaj na wschodnim brzegu Dniepru) przez Latyczów i Płoskirów na Lwów.

Tę podróż opisał Henryk Sienkiewicz bardzo dokładnie a bardzo niedokładnie sfilmował pan Hoffman reżyser i absolwent Wszechrosyjskiego Państwowego Instytutu Kinematografii w Moskwie rocznik 1955.
Film „Ogniem i mieczem” nie miał dystrybucji na Zachodzie ale jednak jacyś ważni ludzie jednak go oglądali.

Oto do swojego kolejnego filmu, tym razem telewizyjnego dokumentu pt. „Ukraine in fire” (Ukraina w Ogniu) krótkie sceny historyczne z  „Ogniem i mieczem” wykorzystał światowej sławy reżyser filmów „zaangażowanych politycznie” – pan Oliver Stone, syn pani Jaqueline Goddet  „Francuzki katoliczki niepraktykującej” oraz pana Luisa Silversteina – Stone’a „niepraktykującego Żyda”, weteran wojny wietnamskiej i laureat kilku Oscarów  oraz przyjaciel takich osobowości politycznych jak Hugo Chavez.

Oliver Stone, twórca filmów kultowych  jak „Wall Street” z Michalem Douglasem (1987)  czy „Platoon” (1986) z Wilemem Dafoe i Charlie Sheenem zajmuje się ostatnio kręceniem dokumentalnych filmów telewizyjnych, poruszających tzw. tematy krytyczne wobec szeroko pojętej  polityki amerykańskiej w XX w. i współcześnie, zwłaszcza w Ameryce Południowej i na Karaibach. Ze szczególnym uwzględnieniem pojawienia się takich zjawisk politycznych jak komunistyczni przywódcy w tych państwach i ich koncepcje i praktyka polityczna.

Od  roku 2012  jego zainteresowania skierowały się na Europę Centralną i Wschodnią. Początek był skromny: Oliver Stone był odpytywany w filmie dokumentalnym Borysa Małagurskiego pt. „The Weight of Chains 2” (Ciężar łańcuchów 2), poświęconym przemianom gospodarczym dokonanym wedle recepty Hayeka, von Misesa i Chicago Boys w państwach powstałych po zdemolowanej Jugosławii.  Pan Magurski w swoim filmie zwrócił szczególną uwagę na finansowaną przez amerykańską NGO pod nazwą National Endowment for Democracy – serbską organizację pozarządową o nazwie Otpor!  I jej rolę w obaleniu prezydenta Miloszewicza.

Nie jest wykluczone, że dzieło pana Magurskiego z roku 2014 spodobało się panu Stone  i po zakończeniu filmu pt. „Mi Amigo Hugo” (pośmiertnie laurka dla Hugo Chaveza) pojechał on do Moskwy i  przeprowadził wielogodzinne  wywiady z Wiktorem Janukowyczem – ex-prezydentem Ukrainy i Władimirem  Putinem – prezydentem Rosji  na temat wydarzeń na Majdanie 2 i generalnie o Ukrainie. Sytuacja była bardzo rozwojowa i film był kręcony całe 2 lata. Pod tytułem „Ukraine on Fire” (Ukraina w Ogniu) został zaprezentowany w roku 2016.

I się porobiło. Reżyserem filmu  był urodzony w 1968 r. koło Dniepropietrowska w ZSRR pan Oleg Łopatonok, specjalista od „odmładzania” technicznego  starych sowieckich filmów, obecnie działający w USA a scenariusz napisała  pani Vanessa Dean.  Oliver Stone był producentem tego filmu i przeprowadził wywiady z dwoma najważniejszymi politykami zaangażowanymi w konflikt na Ukrainie  Film trwa 95 minut 46 sekund, z czego niewielka ale bardzo znacząca część to tzw. tło historyczne, które dotyka Polaków bezpośrednio.

Film nie był pokazywany i omawiany w Polsce. Natomiast w 2015 r., kiedy od dawna Oliver Stone udzielał wywiadów na temat kręcenia filmu o Majdanie, Telewizja Republika wyprodukowała film  pod tytułem „Ukraina w Ogniu. Życie na linii frontu” jako reportaż panów Wojciecha Muchy i Marcina Fąfary z ich podróży po okolicach Ługańska w tzw. strefie przyfrontowej.

„Ukraina w ogniu” Olivera Stone’a  ma znacznie większe ambicje niż prosty reportaż filmowy lecz przedstawia sytuację na Ukrainie na tle dawnej i XX-wicznej historii regionu oraz skupia się na roli niektórych prominentnych polityków demokratycznych USA a ambasady USA w Kijowie w szczególności  oraz na nazistowskich korzeniach Prawego Sektora.

Film ten ma dla nas dwie wiadomości: złą i dobrą.

Zła jest taka, że światowej sławy reżyser i producent Oliver Stone wykorzystując migawki  z fabularnego filmu „Ogniem i Mieczem” Jerzego Hoffmana nie wspomina ani słowem o tym, że znaczna część obecnej Ukrainy przez wieki była legalną częścią Rzeczpospolitej. W 2:56 minucie filmu dowiadujemy się, że historycznie była to „pograniczna strefa, w której Wschód spotyka się z Zachodem”, a jest to wizualizowane postaciami Mongołów i Turków a w minucie 3:02 mamy obraz współczesnej flagi Ukrainy z informacją, że „…to jest flaga Ukrainy. Kolor niebieski symbolizuje niebo a żółty pola pszeniczne…” i zaraz potem fragment filmu, na którym pszenica jest koszona przez osobników w sowieckich mundurach z II WW. Koszą też zresztą babeczki, czyli to historia z kołchozami w  tle.

Potem mamy brytyjskich  żołnierzy z wojny krymskiej, przemawiającego Hitlera i znamienne słowa narratora :”..Ukraina to nagroda (łup), którą wielu chciało zyskać i wiele krwi zostało przelanej ..”. W 3:18 minucie filmu już pikują samoloty z krzyżami na skrzydłach i bombardują a żołnierze Wehrmachtu wędrują na tle płonącej drewnianej wioski. To trochę krępujące, ale wielki reżyser, korzystający jak widać bez ograniczeń z rosyjskich/sowieckich archiwów filmowych z II WW – pokazuje sceny z pacyfikacji białoruskiej wioski aby przedstawić „cierpienia ludu ukraińskiego”. Te zdjęcia były przez lata publikowane we wszystkich filmach dokumentalnych o operacji „Barbarossa” i II WW na froncie wschodnim, więc trudno się pomylić.

Najlepsza jest jednak 3:25 minuta filmu, w której zaprezentowana jest absolutnie kuriozalna „mapa historyczna Europy” mająca pokazać „schemat politycznego zniewalania Ukrainy”. Oto mamy „Polish –Lithuanian Commonwealth” z zachodnią granicą na Odrze i Nysie w roku 1609 a graniczący  na wschodzie (bardzo daleko na wschodzie) z „Russian Empire”, na południowym zachodzie z „Austrian Empire” z datą 1609 a na Odrze regularnie to nasze „Polisz-Lituenian Komonwels” graniczy z „French Empire” ale z nieznanych przyczyn z datą -1812(!!!).  Dołem lecą zarysy granicy Rumunii, Bułgarii – bez podania nazwy a zaznaczona na jasno- i ciemnozielono Ukraina i to „..przez Ukrainę przebiegała droga z zachodnich państw, kiedy one próbowały podbić Wschód w I i II wojnie światowej…”.

Do tego trzy czerwone strzałki z zachodu na wschód wychodzące , a jakże, z „French Empire” (1812), „Polish-Lithuanian Commonwealth”(1609) i „Austrian Empire” –z bliżej nieznanych powodów w roku 1809.  Ta poglądowa lekcja historyczna trwa całe 5 sekund i pokazuje rzeczy, których nie wymyśliłby najbardziej pijany nauczyciel historii w żartach dla uczniów  szkoły podstawowej.
W 3:40 minucie znowu mamy obrazy  z pacyfikowanej wsi białoruskiej z informacją, że „za każdym razem  ludność ukraińska bardzo cierpiała..”. Obraz ten kłóci się radykalnie z późniejszymi kronikami z czasów IIWW z 1941 r. i witania „niemieckich wyzwolicieli przez ukraińskich patriotów”. Dobrze ubrani i odżywieni, wyluzowani i entuzjastyczni.

Na mapie pana Stone’a nie ma, jak łatwo zauważyć ani „German Empire”, ani „Prussian Empire” ani nawet „Germany”, więc  w zasadzie nie wiadomo, jak dochodzi do tak ważnych dla Ukrainy wydarzeń jak pakt niemiecko-austriacko-ukraiński w Brześciu Litewskim pod koniec I WW.

A co do moralności w polityce to reżyser Stone w 4:01 minucie rzuca takie przemyślenie na temat sytuacji „bytu Ukraina” w połowie XVII w.: „…Otoczonej potężnymi sąsiadami Ukrainie do przeżycia potrzebne było wiele chytrości i zdolności zmiany pozycji..”  W tym kontekście w minucie 4:15 filmu pada ważne stwierdzenie z dziedziny prawa państwowego, albowiem reżyser Stone informuje widzów , iż „…w połowie XVII wieku ukraiński lider Bogdan Chmielnicki zerwał pokojowe porozumienie z Polską i wstąpił w sojusz ze znacznie silniejszą Rosją…”  Czyli Ukraina jako państwo odrębne od Rzeczpospolitej istniała już od dawna, tylko my tego nie zauważyliśmy, podobnie jak Henryk Sienkiewicz.

Wszystkie te porażające treści są „dokumentowane” fragmentem filmu pana Jerzego Hoffmana „Ogniem i Mieczem” (4:08-4:25 min)  zaczynając od półnagich Zaporożców walących w wielkie bębny, Sicz Zaporoską maszerującą w ataku pod Zbarażem (bez pokazywania Zbaraża) a kończąc na Bohdanie Chmielnickim na koniu. Zabrakło reżyserowi taśmy aby pokazać polską husarię czy polskich senatorów nie mówiąc o Królu Rzeczpospolitej, do której ziemie „pana Chmielnickiego, lidera Ukrainy” – należały wtedy wedle praw ludzkich i Boskich.

No ale. Pan Oliver Stone interesuje się w swoich filmach głównie ludzką krzywdą i rolą, jaką w zadawaniu krzywdy ludziom pełni CIA z USA albo inna jakaś diaboliczna agenda amerykańska. Ten film nie różni się od innych i mamy w nim bardzo szczegółowe śledztwo dziennikarskie na temat „spisku wokół Majdanu”.

Więc nie mogło w nim zabraknąć i pani Victorii Nuland i ambasadora USA pana Pyatta w Kijowie i ich niecnych spisków. Jest opowieść o próbie zamordowania prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza i jego ucieczce z kraju z pomocą pana prezydenta Putina oraz bardzo szczegółowy wykład na temat tzw. organizacji pozarządowych, szkolonych schematycznie przez amerykańskie służby „do robienia przewrotów”.  Pokazywane jest podobieństwo symboliki, plakaty, rytualne zachowania protestujących – w różnych „kwiatowych rewolucjach”. Np. zaciśnięta pięść albo skaczący manifestanci krzyczący np. „kto nie skacze, ten Moskal”. To mi od razu przypomniało pana Giertycha.

Aby ostatecznie moralnie przygwoździć ówczesne władze USA ( m.in. wiceprezydenta Bidena i senatora McCaina, zamieszanych w sprawy Majdanu), reżyser Stone wykorzystał obficie zachowane w Moskwie albo gdzieś indziej kroniki filmowe z lat II WW. I pokazał obecną fascynację „ukraińskich demokratów” Stepanem Banderą na tle kronik filmowych pokazujących nie tylko serdeczne powitanie Wehrmachtu chlebem i solą przez „ukraińskich patriotów” ale też pogrom Żydów we Lwowie w 1941 oraz masakrę kilkudziesięciu tysięcy Żydów w święto Jom Kippur 29 września 1941 r. w Babim Jarze przez niemieckie Sonderkommando 4a z udziałem znacznie liczniejszej policji ukraińskiej. Pada liczba ponad 36 tysięcy ofiar.

Wywleczona została sprawa 80.000 ukraińskich ochotników do  dywizji SS (Hałyczyna, Roland) .

I dla nas najważniejsze: reżyser amerykański Oliver Stone rzucił oskarżenie wobec organizacji OUN UPA poparte bardzo drastycznymi zdjęciami z epoki – dokonania przez nią masakry na ludności polskiej na Wołyniu w roku 1943 i 1944 pod okiem władz niemieckich. Podobnie jak w przypadku masakry w Babim Jarze – liczna polskich Ofiar jest podana i wynosić ma ok. 36 tysięcy. Zdjęcia z odrąbanymi rękami (po obojczyk) i wyrąbanymi oczyma – kobiet , małych zmasakrowanych dzieci – są po prostu przerażające a reżyser Stone dodaje do tego mszę polową grecko –katolicką dla ukraińskich żołnierzy niemieckich służb pomocniczych, która jest bezczeszczona oznakami swastyk wokół ołtarza.

To jest ta jedyna dobra dla nas  wiadomość w związku z filmem  „Ukraine on Fire”. Że Polacy zaistnieli w historii Ukrainy choćby jako ofiary zbrodni OUN UPA, co było faktem, obecnie skrzętnie bagatelizowanym.

Podsumowanie filmu to wywody na temat historycznej przynależności Krymu (do Rosji) i publiczne wystąpienie prezydenta Poroszenki do swojej administracji/parlamentu ukraińskiego w sprawie zaprzestania płacenia emerytur i rent WSZYSTKIM mieszkańcom terenów Doniecka i Ługańska zajętych przez separatystów z rosyjskimi konwojami „z pomocą humanitarną” w tle.

W USA i na Taorminie taki film musiał wywołać silne emocje i wywołał. Tygodnik Newsweek nazwał ten film „orgią faktów alternatywnych” a pan prezydent Putin wyraźnie zadowolony z efektu poświęcił swój bezcenny czas i udzielił łącznie aż 20 godzin wywiadu osobistego panu reżyserowi Oliverowi Stone’owi , dzięki czemu mógł on nakręcić  kolejny serial dokumentalny z najwyższej półki politycznej pt. „The Putin Interviews” (Wywiady Władimira Putina). Całe 4 odcinki czyli około 4 godzin dialogów Olivera Stone i Władimira Putina. Premiera była kilka dni temu i już wybuchł skandal.

Pan Stone  wywiadem –rzeką z Władymirem Władymirowiczem   rozgrzał amerykańskie elity demokratyczne – do czerwoności. Cała kampania prezydencka w USA odbywała się pod hasłem „anty-putinowska Clinton przeciwko pro-putinowskiemu Trumpowi”. W grze są sankcje gospodarcze i inne poważne kwestie, jak pozycja Niemiec i Francji w UE.

Wracając do filmu „Ukraine on Fire”.  W tym filmie ani razu nie wspomina się o Rzeczpospolitej, o polskiej obecności na tych ziemiach od wieków. Oto owoce traktatów ryskich i „polityki jagiellońskiej” III RP. To gorzki śmiech historii, że z „fikcyjnego  niebytu” jakim były polskie Kresy dzisiaj tysiące Ukraińców wieją do „Polszy prokljatoj” i lobbują za szybkim przyznaniem polskiego obywatelstwa.

Polskie Kresy I Rzeczpospolitej dzisiaj w narracji politycznej i historycznej III RP występują jako „fikcyjny niebyt”. Czyli elity polityczne i ludzie odpowiedzialni za edukację udają, że tych Kresów nie było i nie ma. Więc co robić z miastem Płoskirów i miastem Latyczów, leżących „w stepie szerokim” gdzieś wedle rzeki Dniepr?
Bohdan Chmielinicki „był” a hetman Stanisław Lanckoroński, właściciel i obrońca Płoskirowa – „nie był”? Klemens Potocki, który sprowadził i osiedlił po wyzwoleniu Płoskirowa od Turków w XVIII – włościan Mazurów dla zagospodarowania ruin i zgliszcz – też „nie był”? „Nie było i nie ma” mazurskich wsi wokół Płoskirowa i parafii katolickich? A na wcale nie fikcyjnej stronie internetowej http://www.parafiaszaroweczka.eu/ polecam w szczególności galerię zdjęć: http://www.parafiaszaroweczka.eu/galerie/zakonczenie-misji#1

Polska rzymsko-katolicka parafia we wsi Szaróweczka na obrzeżach miasta Płoskirowa, dzisiaj Chmielnicki. To tę parafię i tych Potomków Obywateli Rzeczpospolitej Traktat Ryski skazał na niewyobrażalne prześladowania i cierpienia. A dzisiaj nadal są „fikcyjnym niebytem”, czyli, jak pisał Mackiewicz „nie wolno głośno mówić”.

Co zrobić z miastem Latyczów, przez które pan Zagłoba i pan Wołodyjowski mieli wieźć Helenę Kurcewiczownę do Lwowa?  Miasto królewskie lokowane w 1453 r. czyli za Kazimierza IV Jagiellończyka , drugie co wielkości po Kamieńcu Podolskim. Odbywały się w nim sądy grodzkie i ziemskie. Jan Potocki starosta kamieniecki wybudował tam zamek obronny otoczony fosą i murami z własnych funduszy. Sejm RP zatwierdził w 1598 r. zwrot „w ratach” kosztów budowy na kwotę 12. 000 złotych przez 50 lat. W 1606 wybudowany został również klasztor obronny dominikanów,  w którym znajdował się cudami słynący obraz Matki Boskiej Latyczkowskiej.  Obraz ten został podarowany dominikanom przez Papieża Klemensa XVIII w. wraz z błogosławieństwem o powodzenie misji. Obraz ten jak rzadko który dzielił losy Polaków. Już w 1647 r.  w obawie „liderem ukraińskim” Bohdanem Chmielnickim i jego wojskami  dominikanie wywieźli do Lwowa, gdzie pozostawał aż do roku 1772. Potem wędrował tu i tam aby  6  sierpnia 1946 r. doznać wraz z siostrami służkami – wygnania i znaleźć schronienie w Lublinie, gdzie pozostaje do dzisiaj. Ostatnio w kościele pw. Matki Boskiej Różańcowej.

Miasto Płoskirów (od 1954 r. nazwa:  Chmielnickij) przypomniało mi się podczas oglądania filmu „Ukraine on Fire”, kiedy podawane były informacje o instalowaniu tzw. organizacji pozarządowych i ich roli w przewrocie demokratycznym, że się tak wyrażę. W związku  z osobą Wiktora Janukowycza, znienawidzonego „za korupcję” byłego prezydenta Ukrainy, obecnie „na uchodźtwie”. I w związku ze słynną w swoim czasie organizacją pozarządową FEMEN, założoną 10 kwietnia 2008 r. przez trzy ukraińskie studentki w Kijowie, z czego aż 2 pochodziły z miasta Chmielnicki czyli z Płoskirowa. Były to panie Oksana Szaszko oraz Aleksandra Szewczenko. Założycielek FEMENU było 5, czyli ekipa z Płoskirowa stanowiła 40% .
Liderką grupy była pani Anna Hucoł urodzona w Murmańsku ZSRR w 1984 r. , która zanim postanowiła pomagać ludzkości poprzez prezentowanie nagiego biustu pracowała jako asystentka piosenkarki pop o pseudonimie Tina Karol, urodzonej w 1985 r. na Magadanie jako Tatiana Grygoriewna Lieberman. Jej ojciec Grigorij Lieberman wywodził się z okolic Czerniowiec a zdolna córka początkowo występowała jako chórzystka i solistka zespołu Ukraińskich Sił Zbrojnych a doszła nawet do występu na Eurowizji w 2006 r.
Pokazywanie przez FEMEN  nagich biustów i wianuszków z polnych kwiatów, mające być zapewne symbolem niewinności i bezbronności okazuje się zwodnicze w świetle faktów. I nie chodzi o powszechnie znane i opisane przez media europejskie ataki i bezczeszczenie ołtarza w katedrze Notre Dame czy kościoła Madeleine w Paryżu albo niszczenie Szopki Betlejemskiej w Watykanie.

W pewnym momencie panie zaczęły się „wypowiadać politycznie” i w zasadzie wyjaśniły się przyczyny tego, że ktoś musiał finansować te panie, bo one  zajmowały się swoją działalnością „na pełny etat”.

W mediach głównego nurtu nie było praktycznie informacji o tym, że panie z FEMEN tak się rozgrzały w czasie II Majdanu po stronie „właściwej strony”, że na dobry początek urządziły w Paryżu performans polegający na publicznym nasikaniu na duży portret Wiktora Janukowycza. To chyba jakaś ukraińska tradycja, bo podobno na głowy  polskich żołnierzy –jeńców wojennych zakopywanych żywcem,  rozgrzane wieśniaczki ukraińskie – sikały. Tak przynajmniej można przeczytać w „Czarnej Księdze Komunizmu”.
Dwa inne „incydenty” były raczej wstrząsające dla wizerunku Majdanu II  i zapewne zakończyły żywot polityczny FEMEN. Oto jedna z wcześniejszych frontmenek grupy pani Inna Szewczenko, urodzona w 1990 w Chersoniu córka oficera Armii Ukraińskiej w sierpniu 2012 r. dokonała przy pomocy piły elektrycznej ścięcia drewnianego krzyża katolickiego umieszonego w centrum Kijowa przy tzw. Pałacu Październikowym , dla upamiętnienia tysięcy ofiar NKWD mordowanych w tych kazamatach w okresie 1917-1941. Pomagały jej koleżanki, m.in. jedna ciągnęła za sznur, żeby krzyż powalić.

Pani Inna musiał się salwować ucieczką do Paryża, gdzie otrzymała natychmiast – azyl polityczny i już we wrześniu 2012 r. na drugą nóżkę – ścięła publicznie krzyż katolicki w Holandii na jakimś festiwalu organizacji pozarządowych czy muzycznych.

Jej miejsce zajęła pani Eugenia Krayzman, która miała bardzo mocne wejście 2 maja 2014 r. w Odessie, gdzie sfotografowała się dwukrotnie a zdjęcia wrzuciła do Internetu. Jedno zdjęcie przedstawia blondynkę w niebieskiej sukience na spacerze nadmorskim w Odessie a drugie przedstawia panią Krayzman Eugenię w dżinsach i t-shircie białym z logo FEMEN oraz w kurtce skórzanej z rączką prawą zaciśniętą w pięść – na tle tłumu ludzi przed Domem Związków Zawodowych i na tle jakichś płomieni. A 2 maja w Odessie miała masakra przeciwników Majdanu, którzy urządzili jakiś marsz ulicami Odessy.  Na temat 2 maja 2014 r. w Odessie  docent wiki pisze: ”…Wieczorem ukraińscy nacjonaliści i bojownicy Prawego Sektora obrzucali koktajlami Mołotowa budynek związków zawodowych, w którym zabarykadowali się aktywiści Antymajdanu, kontratakowani uprzednio przez kibiców. Spowodowało to wybuch pożaru. W trakcie walk i pożaru zginęło łącznie 48 osób, w tym 40 aktywistów…”.

Zdjęcie panny Eugenii Krayzman z Odessy z 2 maja 2014 r. sprzed Domu Związków Zawodowych pojawiło się na jej koncie na twitterze z następującym jej osobistym komentarzem :”…Odessa wpieriod!, Ukraina –wpieriod!!! My- jedinaja strana! Putin- idi na h….j!…”. ( Odessa, naprzód!, Ukraino –naprzód!, My jedno państwo, Putin coś tam, coś tam).

To zdjęcie zrobiło furorę na portalach niemieckich, francuskich i nawet włoskich ale chyba nie w takim sensie, jakiego oczekiwała pani Krayzman i jej patroni polityczni. Inne panie z FEMEN też zresztą były  widziane w towarzystwie aktywistów Prawego Sektora. Zrobiło się nieprzyjemnie.

Za kilka dni FEMEN był już w Kanadzie na Narodowym Marszu dla Życia z udziałem Prymasa Kanady i Arcybiskupa Quebec Geralda Kardynała Lacroix ISPX. Damy z gołymi cyckami rzuciły się do pulpitu, przy którym stał Prymas czy raczej na samego Prymasa. Zrobiło się istne pandemonium, bowiem na Marszu były całe rodziny, niejednokrotnie  z małymi dziećmi. Matki zasłaniały dzieciom oczy, małe dzieci płakały a wszystko filmowała telewizja, która , jak zauważył gorzko organizator Marszu – miała zapis cenzorski na pokazywanie Narodowego Marszu dla Życia. Tym razem Kanadyjczycy dowiedzieli się, że w Kanadzie organizowany jest Marsz dla Życia Nienarodzonych. Dzięki gołym cyckom z Ukrainy.

I nagle wszystko ucichło. W mediach nie ma FEMEN i Pussy Riot.  Ktoś wyłączył prąd i zgasił światło. Wśród finansujących przedsięwzięcie wymieniało się niemieckiego didżeja, kompozytora i producenta muzyki lżejszej niemieckiej czyli cięższej jak techno czy disco germano – niejakiego DJ Hell prywatnie banalny Helmuta Geiera oraz pani Beate Schober , urzędującej  na Ukrainie od lat. Występuje też „amerykański inwestor” na Ukrainie pan Jed Sunden, który zainwestował w media i stał się w dosłownie w kilka lat właścicielem mega-holdingu informacyjno-medialnego KP Media, które opylił ostatnio za jakieś 20 mln USD. Biorąc pod uwagę, że z USA przyjechał z podszewką w kieszeniach marynarki, to całkiem niezły wynik. Pan Sunden jest członkiem gminy żydowskiej w Kijowie lub w Dniepropietrowsku i znajomym rabina Bleicha (główny rabin Ukrainy) oraz bliźniaka Kliczko (mera Kijowa).  I ukraińskim celebrytą.

Jak widać, na Ukrainie różne szatany działają. Jedni chcą pamiętać Mykołę Lebiedzia, zabójcę ministra Pierackiego i pomysłodawcę masakry Wołyńskiej Polaków a inni chcą pamiętać Mykołę Lebiedzia jako współpracownika wywiadu amerykańskiego po wojnie, obywatela USA, który mógł się śmiać w oczy prokuratorom ścigającym zbrodniarzy wojennych w sprawach zbrodni na Polakach. Bo jakoby był becennym nabytkiem dla CIA i od 1947 r. organizował przerzuty agentów ukraińskich na tereny ZSRR i podległe. Jakoby, bo znikali bez wieści.

I pan Oliver Stone najbardziej się wnerwia o tego Mykolę Lebiedzia i jego zatrudnienie przez CIA. Czemu dał wyraz w filmie „Ukraine on Fire”.

A pan minister Gowin chce dawać szybko obywatelstwo polskie Ukraińcom. Może niech zacznie od dziewcząt z FEMEN, marniejących na emigracji w Paryżu i Pradze oraz dla potomków Mykoły Lebiedzia.  Jak szaleć, to szaleć.  A ziemię ukraińską będą dalej zgodnie uprawiać:  koncern Monsanto i mazurskie chłopy z Szaróweczki koło Płoskirowa. Oni obywatelstwa polskiego szybko nie zobaczą.

P.S. Pomódlmy się do Matki Boskiej Latyczowskiej o godny pochówek wszystkich Polaków zamordowanych na Kresach.

 

 

Pink Panther
20 czerwca 2017

 

Źródło:  bobry7.salon24.pl, 20.06.2017

 

  • Na zdjęciu tytułowym: Odessa, świętowanie wolności, 10.04.2016 za EUROUA.com / wybór zdjęć wg.pco

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.06.21.

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci