Dowartościowywanie przez prezydenta wrogów obozu patriotycznego


Hołubienie przez A. Dudę prezesa sorosowskiej Fundacji Batorego

Żydowski miliarder z USA George Soros jest powszechnie znany jako wróg chrześcijaństwa i państw narodowych. Premier Węgier Viktor Orbán, który przez wiele lat z bliska obserwował katastrofalne oddziaływania Sorosa i jego fundacji na Węgrzech od dawna prowadzi z nim bezkompromisową walkę. Jako pierwszy powstrzymał najazd muzułmanów na Węgry, bardzo mocno wspierany przez Sorosa. Przeprowadził rewizje w lokalach organizacji sponsorowanych na Węgrzech przez Sorosa. A dziś, pomimo protestów luminarzy UE dąży do zlikwidowania sorosowskiej uczelni na Węgrzech, uczelni kształcącej przyszłych wrogów idei narodowych i chrześcijaństwa. Tak robi wielki patriota węgierski, traktujący interesy narodowe jako rzecz najważniejszą. A co robi polski prezydent Andrzej Duda Wyraźnie hołubi Aleksandra Smolara, prezesa głównej sorosowskiej fundacji w Polsce – Fundacji Batorego. Pomimo tego, że Smolar nie jest historykiem, lecz socjologiem, został zaproszony na spotkanie prezydenta Dudy z historykami. A tam tylko bruździł, występując przeciw lansowanej przez PiS tak potrzebnej polskiej polityce historycznej. (Pisałem o tym już szerzej na blogu, wyrażając mocne zdziwienie zaproszeniem Smolara na spotkanie prezydenta z historykami). Ciekawe, że prezydent Duda, mocno akcentujący na co dzień swą religijność, tak hołubi zdecydowanego wroga Kościoła katolickiego Aleksandra Smolara. Przypomnę tu, co pisałem na temat tych smolarowych antykościelnych fobii w książce ‘Czerwone Dynastie” (Warszawa 2014,ss.102-103 ) : „Konsekwentnie (Smolar- JRN) reprezentował bardzo krytyczne poglądy na temat Kościoła katolickiego. Już we wrześniu 1989 r. zaatakował Kościół katolicki w Polsce na łamach „Le Quotidien de Paris”, zarzucając mu rzekomą zupełną „niewrażliwość” na sprawy martyrologii polskich Żydów”. Samego Prymasa Polski Józefa Glempa Smolar oskarżył tam o to, że jakoby „chce poprzeć prądy nacjonalistyczne i tradycjonalistyczne”. W artykule „Polska Kwaśniewskiego” („Tygodnik Powszechny” z 7 stycznia 1996) Smolar znów zaakcentował rzekome zagrożenia ze strony Kościoła w Polsce, pisząc: „(…) głos na Kwaśniewskiego, to był również głos przeciwko próbom nowej ortodoksji w życiu publicznym, glos protestu przeciwko paternalizmowi Kościoła katolickiego i traktowaniu połowy Polski jako pogan” (…)
Smolar nadal postrzega Kościół katolicki w Polsce w ciemnych barwach, jako rzekomą przeszkodę w rozwoju Polski. Świadczyła o tym choćby jego postawa w czasie prowadzonej przez niego w listopadzie 2012 r. debaty „Kościół wobec polskich problemów” ws Fundacji Batorego. Według artykułu Macieja Marosza i Dominiki Marosz: „Antyklerykałowie rozliczali Kościół” ( Niezależna.pl z 30 listopada 2012 ): „Aleksander Smolar obwinił tę instytucję (Kościół- JRN) o niszczenie demokracji przez opowiadanie się jej po stronie twórców „religii smoleńskiej”. Odsłony tego gorszącego widowiska obserwowaliśmy w ostatnim czasie często. Kościół , popierając coraz bardziej prawicę, stracił obiektywizm – stwierdził gospodarz debaty.- Prezentuje daleko niedemokratyczną, prawicową interpretacje losów Polski. Staje się składnikiem skrajnych sił – krytykował Smolar”. Smolar zwykł szczególnie ostro krytykować Radio Maryja (…)”.
Czytając niektóre wypowiedzi Smolara można być zaszokowany ogromną pychą, z jaką wystawiał on pogardliwe cenzurki czołowym prawicowym politykom, z Jarosławem Kaczyńskim na czele. Np. w wywiadzie dla „Faktu” z września 2010 r. Smolar powiedział m.in.: „Wydaje mi się, że minął czas współczucia dla tego człowieka (J. Kaczyńskiego- JRN), bo naraża on na szwank ważne interesy państwa i polskiej demokracji. Nawet największy dramat osobisty nie może tego usprawiedliwiać (…)”. 11 kwietnia 2011 r. Smolar powiedział w Radiu Zet o Kaczyńskim:. „Ja widziałem raczej mściciela, nie widziałem człowieka, nie widziałem zupełnie człowieka cierpiącego, tylko człowieka mściciela, który się chce zemścić, i który chce dla siebie i dla brata miejsce w historii zagwarantować”. .Jednym z przykładów szczególnie agresywnych napaści A. Smolara na Jarosława Kaczyńskiego była jego wypowiedź z grudnia 2012 r. na antenie Radia ZET. Powiedział tam m.in.: „Kaczyński się ośmiesza, a dla polityka nie ma nic gorszego niż śmiech. Tak kończy się kariera Jarosława Kaczyńskiego (…) On nie jest w stanie się kontrolować. Napędza go nienawiść”. (Cyt. za Aleksander Smolar o Jarosławie Kaczyńskim: Napędza go Nienawiść, jego kariera się Kończy, Superexpress z 17 grudnia 2012 ). W innej wypowiedzi z tego samego okresu -dla Radia ZET Smolar przekonywał, że Kaczyński jest „nieprzewidywalny, niekontrolowany, nieobliczalny (…) i po prostu niebezpieczny dla Polski”.(Cyt za: Kaczyński jest niebezpieczny dla Polski, „Superexpress” z 15 marca 2011 ). Dodajmy, że A. Smolar jest wciąż zajadłym wrogiem lustracji. Już 4-5 września 1993 r. zaatakował Jana Olszewskiego i Antoniego Macierewicza za „brutalność, irracjonalizm podjętej próby uśmiercenia polskich elit za pomocą akt Służby Bezpieczeństwa”. Myślę, że pod apelami Smolara na rzecz internacjonalistycznej „ograniczonej suwerenności” Polski w UE mogłaby podpisać się oburącz para jego rodziców: Hersza Smolara i Walentyny Najdus, zajadłych działaczy KPP, partii zdrady narodowej.
Także w tym roku Smolar kontynuował napaści na PiS i J. Kaczyńskiego. W wywiadzie z 11 stycznia 2017 r. powiedział: „Kaczyński postawił na drastyczne zaostrzenie konfliktu. Niewykluczone jest użycie przez władze przemocy. A to oznacza, że także sama opozycja nie będzie mogła pozostać milcząca”.
Grupa konfrontacyjnie nastawionej młodzieży, z czasem nazwana komandosami; od lewej: Jan Kofman, Barbara Skowrońska. Stoją: Irena Grudzińska, Jan Lityński i Adam Michnik. Siedzą: Jan Gross i Aleksander Smolar. Zdjęcie za rp.pl / ŻIH
Zdumiewa fakt, że prezydent Duda uznał Aleksandra Smolara, tak stronniczego przeciwnika Kościoła i rządów Dobrej Zmiany oraz niebywale skrajnego potwarcy w stosunku do J. Kaczyńskiego jako partnera godnego zaproszenia na swoje spotkanie z historykami. A przecież tak tendencyjnego wroga polskich przemian należałoby konsekwentnie ignorować. Być może chodziło tylko o kolejną próbę przymilania sie prezydenta Dudy do czołowych lemingów. W każdym razie zaproszenie socjologa Smolara, „pogromcy” J. Kaczyńskiego na spotkanie historyków, pomimo, że historykiem nigdy nie był, stanowiło aż nadto nielojalny gest wobec prezesa PiS.

Prezenty prezydenta A. Dudy dla orkiestry J. Owsiaka

31 stycznia 2016 r. pisałem na tym blogu: „Prawdziwym niczym nieuzasadnionym zgrzytem, powszechnie krytykowanym w kręgach patriotycznych było podarowanie przez prezydenta Dudę nart dla tzw. Świątecznej Orkiestry J. Owsiaka. Aż nadto znana jest antypatriotyczna i antyreligijna postawa Jerzego Owsiaka, jego ukochanie dla lewactwa i antywartości, a zarazem głęboka zajadła niechęć do prawicy, w tym do PiS-u. (Por. moje „Czerwone dynastie”, Warszawa , t. 3). Pytanie, kto doradził Panu Prezydentowi ten prezent dla organizacji symbolizowanej przez człowieka, jakże wrogiemu zasadom, którymi kierują się nowe władze? Czas najwyższy skończyć z wieloletnim niczym nieuzasadnionym uprzywilejowaniem Orkiestry Owsiaka kosztem Caritasu, etc.” Ostro skrytykował gest prezydenta A. Dudy z nartami dla Owsiaka znany publicysta Łukasz Warzecha, pisząc: „Tu dochodzimy do sprawy zasadniczej, zahaczającej o sferę metapolityczną: Jerzy Owsiak nie jest pierwszym lepszym działaczem dobroczynnym, a WOŚP nie jest pierwszą lepszą imprezą tego typu. Owsiak jest jednym z najważniejszych żołnierzy w wojnie kulturowej o tożsamość państwa, a jego impreza była przez lata używana do obłudnego wspierania głoszonych przez niego w istocie politycznych tez. Owsiaka nie da się oddzielić od WOŚP, a WOŚP – od Przystanku Woodstock, imprezy o całkowicie już jednoznacznym politycznym wymiarze. (…) Prezydent powinien rozumieć, że przekazując swoje narty na WOŚP, nie wykonuje jedynie zwykłego gestu wsparcia jednej z wielu organizacji, ale popełnia zasadniczy błąd: swoim autorytetem wspiera moralny szantaż, od lat uprawiany przez koryfeuszy III RP – systemu, z którym nowa władza miała walczyć”. (Por. L. Warzecha: „Narty dla Owsiaka, czyli błąd prezydenta, wPolityce.pl, 7 stycznia 2016). Krytyki wręczenia przez prezydenta A. Dudę nart dla Owsiaka nie zmieniły stanowiska prezydenta. W grudniu 2016 r. podarował dla orkiestry Owsiaka zdjęcie swojej żony.
Prezydent Andrzej Duda przekazał swoje narty zjazdowe na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Fot.za: wPolityce.pl

Teraz przypomnę. Jerzy Owsiak, syn zajadłego ateisty, pułkownika milicji, sam niejednokrotnie dawał wyraz antykościelnym fobiom. Już na początku lat 90-tych Owsiak ogłaszał hymnem w programie „Róbta, co chceta” antyklerykalną piosenkę „Hipisówka” zespołu „Kobranocka” (Wg. P. Lisiewicz: Seks zamiast armat, „Gazeta Polska” z 3 stycznia 2007 r.) Piosenka w obrzydliwy sposób lżyła Kościół, wiarę i duchownych. Dość zacytować choćby taki oto fragment:

„Modlitw szept w usta wbiegł

O stosunkach, o stosunkach przerywanych
Głupi pech i lęk klech
Na głupotę, na durnotę przekuwany
Wiara w cud, mrowie złud
Które ty opłacasz swoja mrówczą pracą
Dokąd pójść, zewsząd gnój
Zwykły gnój, za który nigdy nie zapłacą”.
(Por. P. Lisiewicz: Ten który zniszczył bunt, „Nowe Państwo”, nr 1 z 2013 r.)

Wyszydzanie w piosence „lęku klech… na głupotę przekuwanego, wiary w cud” nijak nie przeszkadzało Owsiakowi. Co więcej, zalecał bluźnierczą piosenkę na hymn! Propagowanie antykościelnej „Hipisówki” nie było czymś odosobnionym. Jak wspominał Grzegorz Wierzchołowski : „Na pierwszej edycji Przystanku w 1995 r. gromkie brawa wśród części publiczności zebrał na przykład lewacki zespół „Hurt”, śpiewając m.in.: „Zdejmij ten krzyż, on przeszkadza ci, zdejmij ten krzyż, wyrzuć go za drzwi”. (Por. G. Wierzchołowski : „Przystanek Postęp.” „Gazeta Polska” 29 sierpnia 2007 r.) W wywiadzie dla czasopisma „Zdrowie” Owsiak wprost wyszydzał wiarę w cudowne powstanie człowieka, mówiąc m.in. „Ludzie za granicą mnie pytają: „Czy naprawdę u was myślą, że człowiek powstał wyłącznie w sposób cudowny?” Co ja mam odpowiadać? Jak głupoty opowiada ktoś w autobusie, można się odwrócić. Ale kiedy to mówią politycy – trzeba reagować”. (Cyt. za postkomunistycznym „Przeglądem” z 14 stycznia 2007 ). Szokujący był fakt, że Owsiak jakoś szczególnie nietolerancyjny był wobec Kościoła katolickiego, podczas gdy równocześnie był bardzo łaskawy wobec innych wyznań, a w szczególności wobec sekty Hare Kriszna. (Por. szerzej wywiad A. Mikołajczyk z socjologiem prof. Jackiem Kurzępą, „OZON”, 2 sierpnia 2008). Na tle nader życzliwego stosunku Owsiaka do Hare Kriszny tym, bardziej szokujący był jego bardzo niechętny stosunek do „Przystanku Jezus” W 2003 r. doszło do usunięcia przez Owsiaka „Przystanku Jezus” i duchownych z Przystanku Woodstock. (Por. szerzej komentarz Stanisława Michalkiewicza: „Nie będzie Jezus pluł nam w twarz:, „Nasza Polska” z 22 lipca 2003.). I taki nienawistny stosunek Owsiaka do Kościoła i wiary jakoś nie przeszkadzał prezydentowi A. Dudzie, skądinąd tak mocno akcentującemu swą religijność, w honorowaniu kolejnymi prezentami Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dziwne.

Przypomnijmy, że Owsiak niejednokrotnie pozwalał sobie na publiczne ujawnianie fobii wobec swego narodu. Np. w 2000 r. Owsiak w wywiadzie dla tropiącego „nacjonalizm” i „antysemityzm” antyfaszystowskiego czasopisma „Nigdy więcej” powiedział : „Polacy są straszliwymi rasistami. Szowinizm narodowy jest obecny w Polsce i nie jest to wcale marginalne zjawisko” (…) Polacy lubią być rasistami, chcą polepszyć przez to swój wizerunek, swoją własną wartość. (Duży udział w tym ma Kościół, który nie rozumiejąc pewnych rzeczy, stawia kropkę nad i. (…) Jesteśmy bardzo nietolerancyjni wobec osób innej wiar”. Wrodzony prymitywizm i nieokrzesanie częstokroć popychały Owsiaka do otwartego wypowiadania jakichś obrzydliwych opinii o Polsce. Np. 8 czerwca 2001 r. w Żarach Owsiak wypowiedział słowa: „W Polsce, tym pieprzonym kraju, zawsze będą narkotyki”.(Podkr. – JRN. Wg. MZM: Polska to „pip….kraj”, „Nasza Polska z 19 czerwca 2001.) O Owsiaka pogardzie dla Polski zob. szerzej J. R. Nowak : „Czerwone dynastie”, Warszawa 2014,ss.194-195). Czy to też nie przeszkadzało aż nadto wyrozumiałemu wobec antyPolaków prezydentowi A. Dudzie?

Rozzuchwalony wsparciem prezydenta A. Dudy dla jego orkiestry mały człowieczek Owsiak wielokrotnie pozwalał sobie na pouczanie prezydenta RP, co ma robić w różnych sprawach. 14 kwietnia 2017 r. Owsiak ostro skrytykował prezydenta Dudę za podpisanie ustawy o tzw. sieci szpitali, mówiąc : „Nie jest Pan „ludzkim panem”. 18 marca 2017 r. Owsiak pouczał prezydenta w liście do jego żony Agaty Kornhauser – Duda: „Obserwujemy trzęsienie ziemi w polskiej armii. Niech pani porozmawia o tym z mężem”. A cóż to za poufałość z żoną prezydenta ze strony samokreującego się na eksperta od stanu polskiej armii niedouczonego Owsiaka. Wcześniej 10 stycznia 2017 r. w rozmowie z „Faktem” Owsiak przekonywał, że byłoby lepiej, gdyby prezydent każdą ustawę konsultował z żoną, która mogłaby ją wcześniej przeczytać ze zrozumieniem i wyjaśnić mężowi, o co w niej chodzi. Po prostu bezczelność!

Gry i zabawy Jerzego Owsiaka. Przystank Woodstock. Fot. za: kontrowersje-yt.

Warto przypomnieć, że Owsiak wielokrotnie publicznie dawał wyraz swej niechęci do PiS, Kaczyńskich i Macierewicza. Już na przystanku Woodstock w 2006 r. Owsiak krzyczał ze sceny o wk……. go Romku i dwóch fanatykach, którzy rządzą Polską”. (Wg. G. Wierzchołowski :Przystanek Postęp, „Gazeta Polska” z 29 sierpnia 2007 r. Wywiad udzielony za rządu J. Kaczyńskiego w maju 2007 r. wymownie zatytułował: „W Polsce przyszły podłe czasy” („Rzeczpospolita” z 18 maja 2007 r. ). W październiku 2013 r. Owsiak wystąpił z niebywale ostrym i chamskim atakiem na Antoniego Macierewicza w programie „Fakty po Faktach” w TVN 24. Powiedział tam m.in.: „Nie mogę słuchać tej trucizny nienawiści, która jest z tych komunikatów pana Macierewicza i jego ekip[y (…) Tak się w tym zakręciliśmy, ze kiedy dzisiaj 50 dzieci robiło masaż serca (…) to ta wiadomość została przykryta totalnym pier….em, które od iluś miesięcy sączy się z chorych głów i wschodzi w nas, zatruwa wszystkich Polaków”. I taka nienawiść Owsiaka do przywódców PiS jakoś nie przeszkadza prezydentowi A. Dudzie w uhonorowywaniu darami jego orkiestry zamiast zajęcia sie promocją dużo mniej popularyzowanego katolickiego Caritasu.

Prezydent Duda pojechał do Izraela wręczyć Orła Białego byłemu ambasadorowi Izraela w Polsce roszczeniowcowi prof. S. Waissowi – 2017. Fot. Inter.
Zachowanie prezydenta Dudy wobec takich przeciwników Kościoła katolickiego jak A. Smolar czy J. Owsiak budzi dość uzasadnione wątpliwości co do siły przekonań religijnych pana prezydenta. Dodajmy do tego bardzo ciepłe spotkanie prezydenta Dudy z ordynarnym wrogiem chrześcijaństwa z USA – prezesem Ligi Przeciw Zniesławieniom Abrahamem Foxmanem, dziwny brak reakcji na plugawe bluźniercze przedstawienie „Klątwy” w Warszawie. Równocześnie z tym prezydent Duda nie dał żadnej odpowiedzi na skierowany do niego w marcu 2017 r. list otwarty b. europosła Witolda Tomczaka w sprawie nękania go od 11 lat przez prokuraturę za zrzucenie głazu z popiersia Jana Pawła II na prowokacyjnej rzeźbie cudzoziemskiego rzeźbiarza. Jakiś dziwny brak wrażliwości prezydenta Dudy na konkretne realne problemy w sprawach religii. Inna kwestia. Jak ujawnił prezydencki minister Andrzej Dera: „W całym sezonie 7 razy prezydent był na nartach”. A może zamiast aż tylu wypoczynkowych wypadów na narty prezydent Duda nieco więcej poczytałby, by nie popełniać z ignorancji takich błędów jak uhonorowywanie skrajnego oszusta i roszczeniowca wobec Polski S. Weissa i antypolskiego renegata J. Karskiego, dziwnej postawy wobec takich przeciwników Kościoła katolickiego i Narodu jak A. Smolar i J. Owsiak. Opisane wyżej przykłady stosunku do Smolara i Owsiaka wyraźnie pokazują umizgi prezydenta A. Dudy do środowiska lemingów, próby przypochlebiania się ich elektoratowi. Tyle, że umizgi te są dokonywane wbrew poglądom tak licznych patriotycznych środowisk, które wybrały go wiele miesięcy temu na prezydenta RP.
Prof. Jerzy Robert Nowak
  • Zdjęcie tytułowe: Działacze żydowscy w USA „zadowoleni ze spotkania z prezydentem Dudą”, obok Prezydenta RP Abraham Foxman – Nowy Jork, 19.09.2016 r. (fot. Jacek Turczyk)
    za: Inter Wybór zdjęć wg.pco
*     *    *    *

Udział prezydenta A. Dudy w pogrzebie A. Wajdy – specjalisty od plugawienia i fałszowania historii Polski

Szczerze zdumiało mnie uczestnictwo prezydenta A. Dudy w pogrzebie Andrzeja Wajdy. Chodzi nie tylko o to, że Wajda był jadowitym przeciwnikiem rządów Dobrej Zmiany, ale także o to, że przez dziesięciolecia bez wahania plugawił historię Polski w imię swoistego masochizmu narodowego. O ileż mądrzejszy od prezydenta A. Dudy okazał się w sprawie zachowania po śmierci Wajdy Jarosław Kaczyński. Kiedy posłowie przyjmowali uchwałę, w której Sejm uczcił pamięć zmarłego reżysera Andrzeja Wajdy, prezes PiS, Jarosław Kaczyński wstał i… ostentacyjnie opuścił salę posiedzeń!
W pożegnalnej mszy świętej wzięli udział m. in. obecny prezydent Andrzej Duda, były prezydent Bronisław Komorowski oraz artyści i aktorzy: Krystyna Janda, Daniel Olbrychski, Robert Więckiewicz i Stanisław Tym. Foto za: plotek.pl
Jako jeden z pierwszych poznał się na wymowie twórczości Andrzeja Wajdy nieoceniony Stefan Kisielewski („Kisiel”). W swych „Dziennikach” zapisał pod datą 13 grudnia 1969 r.: „W kinie widziałem po raz pierwszy „Lotną” Wajdy. To ostatnie oburzyło mnie okropnie, choćby jako żołnierza Kampanii wrześniowej. Jak można było na tle narodowego dramatu wykoncypować tak niesmaczną bzdurę, istną antologię stereotypów z Mniszkówny rodem, to już tajemnica tego reżysera (Wajdy), który nie wiedząc o tym lubuje się w karykaturowaniu polskości (…)”. (Podkr. -JRN) Por. S. Kisielewski : „Dzienniki”, Warszawa 1996, s.311).
 

Antypolskie fałsze w filmach Wajdy

 
Andrzej Wajda był niewątpliwie największym reżyserem powojennego polskiego kina, słynnym z malarskości jego filmów. Stworzył kilka prawdziwie wielkich filmów, choćby „Ziemię Obiecaną”, „Człowiek z marmuru”, „Bez znieczulenia” i „Wesele” oraz wybitnych filmów takich jak „Człowiek z żelaza” czy „Korczak”. A jednak zbyt liczne filmy Wajdy, nawet prawdziwie dobre artystycznie, tak jak „Popiół i diament” były przesiąknięte koniunkturalizmem politycznym. Wajda był bowiem zawsze typem karierowicza, gotowego mnożyć fałsze w swoich filmach dla przyspieszenia osobistej kariery. Sam Wajda po latach wyznawał w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z 2-3 marca 1996 r., że połowy filmów chętnie by się pozbył ze swego dorobku twórczego. Myślę, że jeszcze gorszy był bilans „dokonań” Wajdy po 1989 r.
 

Debiut Wajdy, skażony podłymi fałszami -„Pokolenie”

Już pierwszy film Wajdy „Pokolenie” wyprodukowany w 1955 r. był wyrazem niebywałego skundlenia i lizusostwa Wajdy wobec komunizmu. Przyznawał to nawet tak zaprzyjaźniony z Wajdą Adam Michnik, pisząc w bardzo skądinąd panegirycznym wobec Wajdy tekście o „Pokoleniu”: „Zaczynał (Wajda- JRN) tyleż typowo, co paskudnie. „Pokolenie”, film, według powieści Bogdana Czeszko, nie różni się niczym od reszty produkcji artystycznej socrealizmu: historyczne kłamstwo i bolszewicki moralizm, sentymentalizm i artystyczna tandeta. Film przedstawia wyjątkowo wprost zakłamany obraz okupacji i antyhitlerowskiego ruchu oporu. Polak- fabrykant, współpracuje z AK i kolaboruje na potęgę z Niemcami. Armia Krajowa to jakieś paskudne typy, które wzbudzają odrazę i powtarzają o staniu z bronią u nogi. Religia, to opium dla mas, odwodzące od walki o wyzwolenie. Jedynymi sprawiedliwymi są naturalnie komuniści”.(Podkr.-JRN. Cyt. za szkicem A. Michnika :Popiół ułan polonez, „Magazyn Gazety Wyborczej” z13 maja 1994 r.)

Złamanie przez Wajdę przysięgi, złożonej w AK

Wśród łajdactw popełnionych przez Wajdę przy reżyserowaniu służalczego filmu komunistycznego „Pokolenie” najpodlejsze wydaje się złamanie przysięgi złożonej w AK 13 lat wcześniej – w 1942 r. Szkalowanie AK, Narodu i Kościoła było niezwykle ordynarnym przejawem wiarołomstwa Wajdy w kontekście tej przysięgi. Jak przyznawał sam Wajda tekst tej przysięgi był bardzo jednoznaczny i zobowiązujący do realizacji ideałów patriotycznych. Brzmiał on jak następuje: „W obliczu Boga Wszechmogącego, Najświętszej Marii, Królowej Korony Polskiej, kładę rękę na ten święty krzyż, znak męki i zbawienia, i przysięgam, że będę wiernie i nieugięcie stać na straży honoru Polski i o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć będę zawsze i ze wszystkich sił moich, aż do ofiary z mojego życia. Wszystkim nakazom będę posłuszny, a tajemnicy niezłomnie dokonam, cokolwiek by mnie spotkać miało”. (Cyt. za: „Gazetą Wyborczą” z 7-8 czerwca 1997 r.)
Realizując swój filmowy paszkwil Wajda faktycznie złamał wspomniana przysięgę i zarazem popełnił jaskrawą targowicką zdradę Narodu, któremu wcześniej zobowiązał się służyć. Okazał się człowiekiem bez honoru. Tłumaczył się z tego dość dziwacznie : „Gdy dziś czytam te słowa, włosy mi się jeżą na głowie, jak mogłem wziąć takie zobowiązania na siebie, ale równocześnie jest w tym coś pięknego, wspaniałego i do dziś pamiętam krzyż, pamiętam mieszkanie, w którym ta przysięga się odbyła”.
(Por. tamże). W kontekście złamania przez Wajdę przysięgi z AK trzeba dodać, że było
To tylko pierwsze z wielu kłamstw i oszczerstw przeciw Narodowi, które popełnił Wajda w następnych latach, choćby w osławionej „Lotnej”. Jakże prawdziwe w odniesieniu do tych nikczemnych działań Wajdy wydają sie stwierdzeniaGeorge’a Orwella w jego tekście, piętnującym kłamstwa brytyjskiej prasy w 1944 r. o Powstaniu Warszawskim. Liczni brytyjscy dziennikarze, a nawet intelektualiści, przekupieni przez ambasadę sowiecką, atakowali Powstanie Warszawskie jako rzekomą szkodliwą antysowiecką ruchawkę. Oburzony Orwell zaatakował ich antypowstańcze kłamstwa, pisząc m.in.: „Oto moje przesłanie dla lewicowych dziennikarzy i do intelektualistów- generalnie. Pamiętajcie, że zawsze płaci się za nieuczciwość i tchórzostwo. Nie myślcie, że przez całe lata będziecie liżącymi buty propagandystami sowieckiego reżimu, a potem nagle powrócicie do duchowej przyzwoitości. Gdy się raz stało kurwą, jest się zawsze kurwą. (Podkr.-JRN). Cyt. za: R. Umiastowski : „Poland, Russia and Great Britain 1941 -1945. A Study of Evidence, London 1946 . Por. również G. Orwell : „I ślepy by dostrzegł. Wybór esejów i felietonów, tłum. Bartłomiej Zborski), Kraków 1990, s. 150) i J. R. Nowak :„Myśli o Polsce i Polakach”, Katowice 1994,s .254).Myślę, że to ostatnie podkreślone przez mnie zdanie w pełni można odnieść do Wajdy, przypominając choćby tak kurewsko zakłamany jeden z ostatnich jego filmów – panegiryk na cześć L. Wałęsy.

Bajdy pana Wajdy” w antypolskiej „Lotnej”

Niewiele lepsze były, kilka z późniejszych filmów Wajdy na czele z osławioną „Lotną”.
Służąc PRL-owskiej kampanii obrzydzania historii Drugiej Rzeczpospolitej, Wajda ośmieszył jako wyraz skrajnej głupoty polskiej w filmie „Lotna” rzekomą szarżę polskich ułanów na niemieckie czołgi. Ani przez chwilę nie troszczył się przy tym, o taki „drobiazg”, iż nigdy w rzeczywistości nie doszło do takiej wymyślonej przez niego szarży. Ani o to, że powielał w ten sposób tylko fałsze dawnej propagandy nazistowskiej, próbującej banialukami o rzekomej szarży ośmieszyć polski opór w świecie.
Bardzo ostro napiętnował „Lotną” słynny krytyk i eseista Andrzej Kijowski. W tekście: Jak powstaje szmira, „Przegląd Kulturalny” , nr 44 z 1959 r., Kijowski pisał: „W tym filmie wszystko jest tak głupie i fałszywe, tak potworne w swej ślepocie artystycznej, tak sprzeczne z nastrojami i współczesną kulturą polskiego społeczeństwa”. Ostro atakował wymowę „Lotnej” wybitny poeta i prozaik patriotyczny Jerzy Narbutt. Jak akcentowała Julia M. Jaskólska: „Jerzy Narbutt we felietonie „Bajdy pana Wajdy” przypomniał, że ta znana absurdalna scena z „Lotnej” (szarży polskich ułanów na czołgi- JRN), to powtórka z Goebbelsa, który, chcąc w opinii światowej ośmieszyć Polskę i Polaków, pierwszy puścił w obieg owe kłamstwo. „Czy pan Wajda musiał być tym drugim, który postanowił goebbelsowską fikcję kolportować dalej, wiedząc przecież, że niczego podobnego w Kampanii Wrześniowej nie było i być nie mogło, gdyż kawaleria polska nie składała się z idiotów?”- pytał Narbutt”. (Por. J. M. Jaskólska: Bajdy pana Wajdy – reaktywacja?, „Nasza Polska” z 8 grudnia 2009 r.)
Sam Wajda, w poczuciu bezgranicznej buty, wyraźnie nie przejął się krytykami jego ordynarnych fałszów historii w „Lotnej”. Złe krytyki tłumaczył tym, że: „Na atakowaniu tego filmu skonsolidował się polski nacjonalizm”. (Por. Gry i zabobony. Mówi Andrzej Wajda. Spisał Marek Sadowski, „Rzeczpospolita” 13-14 kwietnia 1991 r.)

Popiół i diament” jako „Gówno i zamęt”

Szkody wyrządzane obrazowi historii narodowej Polski przez tak głośne filmy polskiej szkoły filmowej jak „Popiół i diament”, Kanał” czy „Popioły” Wajdy były tym większe, im wyższy był ich poziom artystyczny. Ułatwiało to zauroczenie widzów i nieświadome przejmowanie ich przesłania, częstokroć całkowicie sprzecznego z prawdą historyczną Wiele osób przyciągał pięknem swej wizji artystycznej „Popiół i diament”, co na ogół powodowało przymykanie oczu na kryjące się w tym filmie . wyjątkowo wyrafinowane zafałszowanie obrazu antykomunistycznego podziemia wraz z końcową sceną, każącą umrzeć Maćkowi Chełmickiemu na śmietniku -los przeciwników tzw. władzy ludowej). Film Wajdy szedł tu w ślad za swym kłamliwym pierwowzorem – napisaną na zamówienie Jakuba Bermana książką Jerzego Andrzejewskiego o tym samym tytule. Słynna pisarka Maria Dąbrowska już w lipcu 1948 r. pisała o „Popiole i diamencie”, że jest „paszkwil, na młodzież polską”, na Polskę w ogóle, nazywany powszechnie „Gówno i zamęt”(…) Breza mówił o entuzjazmie, jaki wzbudził Andrzejewski u czytelników – wszystko nieprawda; wzbudził entuzjazm tylko u ludzi rządu, i to nie wszystkich, i u komunistów- i to nie wszystkich. (Por. M. Dąbrowska: „Dzienniki powojenne 1945-1948”, Warszawa 1996.,t.1,s.260). Wiele lat później również Sławomir Mrożek bardzo ostro zdemaskował prokomunistyczne fałsze w powieści Andrzejewskiego, pisząc: „W tej/ książce Armia Czerwona przesuwa się przez ziemie polskie dyskretnie krokiem elfów, czyli leśnych duchów (…) Według tej książki Polska w 1945 składała się tylko z durniów, oszustów, morderców, błaznów zdegenerowanych inteligentów (…), czyli przedstawicieli i obrońców Starego (…) oraz ze szlachetnych, mądrych komunistów, czyli przedstawicieli Nowego”. (Por. S. Mrożek : „Popiół i diament”, paryska „Kultura” nr 1-2 z 1983 r.). Wiele laty później słynny reporter Krzysztof Kąkolewski nazwał książkę Andrzejewskiego „oszczerczą i wyjątkowo nienawistną wobec Polski”. (Por. K. Kąkolewski : Generałowie giną w czasie pokoju (85), „Nasza Polska” 22 marca 2000).
Kłamstwa Andrzejewskiego w „Popiole i diamencie” nie przeszkodziły Wajdzie w służalczym sięgnięciu po ekranizację tak skrajnie prokomunistycznej powieści. Andrzejewskiego. Przypomnijmy, co Dąbrowska pisała o tej ekranizacji. Stwierdziła m.in.,: „Od strony techniki filmowej, kompozycji i gry aktorów – świetne. Potwierdza na nowo, że w filmie jesteśmy partnerem o znaczeniu nie już europejskim, ale światowym”. Od strony treści – przereklamowane. Nie podoba mi się to, co nie podobało się w powieści. Jak powieść, film jest zafałszowany – znowu te same schematy: eks-hrabiowe, eks-ziemianie jako jedyni wrogowie sytuacji, jaka się w 1945 r. wytworzyła. Ten sam, co zawsze dotąd brak zróżnicowania, du bien discernement. Wrogość do roku 1945 i następnych była rzeczą bardzo zróżnicowaną – a istniała przede wszystkim w masach. Jej symbolem może być ten chłop z Kieleckiego, przypadkiem zgarnięty przez rosyjskie wywozy i który po powrocie z sześcioletniego zesłania, zabił w swej chałupie okna od wschodu na znak, że nie chce nawet patrzeć w tę stronę (…)”.(Por. M. Dąbrowska: „Dzienniki… op. cit., t. 3, s. 336 ). Ekranizacja „Popiołu i diamentu” przez Wajdę jeszcze mocniej utrwaliła, i to w wyobraźni milionów widzów szkodliwe proreżimowe kłamstwa Andrzejewskiego.
 

Antypolska wymowa filmu Wajdy „Popioły”

Były naczelny redaktor „Wprost” Marek Król komentował: „Nikt tak konsekwentnie nie zwalczał w tamtych czasach popieranego przez partię i rząd zjawiska wajdalizmu jak twórca tego zapomnianego określenia – Antoni Słonimski. Co było istotą wajdalizmu, wyjaśnia następny cytat z felietonu Słonimskiego. „Niechęć swoją do romantycznych kart naszej historii wyraził już Wajda w «Popiołach» Żeromskiego. Już nam pokazał, że napoleonidzi, którzy nieśli do Polski sztandary wolności i hasła rewolucji francuskiej, to były żałosne łachudry, kondotierzy spraw przegranych, niepochowane trupy ziemi jałowej”. Mijały lata i wydawać by się mogło, że wajdalizm rósł w siłę. Wizja Polski jako brzydkiej panny na arenie międzynarodowej, niezbyt lubianego członka rodziny europejskiej, zdominowała, wydawało się, serca i umysły Polaków”. (Por. M. Król : Nie polezie orzeł w GWna,wprost.pl.19 kwietnia 2010 )..
Atakujące polskie „rzucania się” w historii filmy Wajdy w pierwszym dziesięcioleciu po 1956 r. wyraźnie wpasowywały się jako wsparcie głównego hasła komunistycznego przywódcy W. Gomułki z 1956 r.: „Tylko spokój może nas uratować”, ostrzegały, że polskie bunty były wyłącznie bezsensowne i kosztowne Prawdziwy masochizm narodowy, zajadła wręcz niechęć do polskiej historii przebijały z kolejnych filmów A. Wajdy. Zafałszowując wymowę powieści „Popioły” Stefana Żeromskiego przedstawił w swej ekranizacji tej książki niebywale ponury obraz niepodległościowych walk polskich w dobie napoleońskiej. Jego filmowe „Popioły” kończyły się sekwencją okaleczonych i pół – ślepych polskich żołnierzy wracających spod Moskwy. Zaginęła w tym filmie prawda o nadziejach epoki, prawda o tym, że właśnie w dobie Napoleona po tylu wcześniejszych klęskach armia polska wkraczała triumfalnie do stoilic zaborców, prawda, że u boku francuskiego sojusznika. Prawda o „roku owym” i znaczeniu ówczesnego powrotu naszego kraju na mapę Europy, dzięki czemu mogło powstać nawet późniejsze polskie Królestwo Kongresowe. Jak wielkie były ówczesne polskie nadzieje najlepiej świadczy powstały w owych latach tak piękny i dziarski mazurek Dąbrowskiego. Jerzy Narbutt pisał w swych „Bajdach pana Wajdy” o zafałszowaniach historii Polski w „Popiołach: „A co tymczasem robi Wajda w swych filmowych „Popiołach”? Tworzy film w konwencji realistycznej, a jednocześnie gwiżdże sobie na dokonane przez nowszą historiografię ustalenie, iż na San Domingo to Francuzi, a nie Polacy, dokonali rzezi na tubylcach. (Przeciwnie, Polacy odmówili wykonania niemoralnego rozkazu, co po pewnym czasie wytworzyło tam zwyczaj noszenia czapek o kroju rogatywki – taki symbol wdzięczności rdzennych mieszkańców za postawę Polaków sprzed lat). Żeromski mógł podać w swym dziele fałszywą wersję wydarzenia, bo do tego sprostowania historycznego doszło dopiero po jego śmierci – ale Wajdy nic nie tłumaczy z jego nieuctwa”. Dodajmy do tego końcowy uogólniający komentarz J. Narbutta o filmach Wajdy: Wajda dość szybko zauważył, że zarówno wśród cmokierów krajowych, jak i w międzynarodowym lobby antypolskim można zyskać uznanie, kpiąc z Polaków oraz ich ethosu. Trudno nie powinszować sprytu, choć nie sposób gratulować wyboru”.
Z kolei w filmach „Samson” i „Krajobraz po bitwie” Wajda atakował rzekomy polski „antysemityzm”, mocno przyczyniając się do upowszechniania kłamstw na ten temat w świecie. Pisano, że w tym ostatnim filmie roiło się od „niesfornej polskiej mierzwy, rzeczników Polski biskupio – pułkownikowskiej”. Wrogowie polskiego patriotyzmu z tym większą werwą chwalili Wajdę właśnie za ośmieszanie i „karykaturowanie polskości”. Nikczemny antypolski paszkwilant Zygmunt Kałużyński perorował w 1963 roku: „Film polski(…) zabrał się do obdzierania ze skóry głównego mitu narodowego o patriotycznym poświęceniu. Film nasz zachował się tutaj wyjątkowo bezkompromisowo, brutalnie i nawet nie bez masochistycznego nihilizmu. W „Kanale” wszyscy co do jednego ginęli głupio i bez potrzeby”. Faktycznie Wajda był zawsze pełen pogardy dla Polski i polskości. W postkomunistycznym „Przeglądzie cytowano wypowiedź Wajdy na temat Polaków : „ Albo Niemcy, albo Sowieci, albo carat, zawsze ktoś i coś Polaków tłumaczy. Polacy nie chcą przyznać się do własnej nieudolności, do braku inicjatywy, do głupoty”. (Cyt. za „Przeglad” z 13 stycznia 2008 r.)
Wajda, tak wsławiony później za swe prosolidarnościowe filmy „Człowiek z marmuru” i „Człowiek z żelaza”, wcześniej przez całe dziesięciolecia był wzorem skrajnego koniunkturalisty. Piotr Łopuszański pisał w tekście „Twarze artysty” („Tygodnik Solidarność” z 22 grudnia 2009 r.) o Wajdzie: „Był kameleonem, który dostosowuje się do sytuacji, (podkr.- JRN). Gdy w latach 60. modny stał sie temat żydowski nakręcił „Samsona”, po latach, gdy znowu przyjdzie moda, jeszcze „Korczaka”(…). Za Gierka brylował na salonach władzy, dostał nagrodę państwową, później oddał hołd honorowemu górnikowi PRL, Jarosławowi Iwaszkiewiczowi i zrealizował „Panny z wilka”. Gdy było modne kino moralnego niepokoju, nakręcił utrzymany w tej konwencji film „Bez znieczulenia”.(…) Gdy w połowie lat 70. powstały organizacje opozycyjne wobec władzy, które wystosowywały listy protestacyjne, Wajda po cichu sympatyzował z nimi, lecz nigdy listu otwartego do władz nie podpisał – nawet w sprawie skandalicznych zmian w konstytucji. Za to dostawał paszport i liczne nagrody od władz PRL”. Jak przypomniał Bronisław Wildstein w odniesieniu do zachowania się Wajdy po puczu Jaruzelskiego w grudniu 1981 r.; „Bardzo pryncypialny Jacek Kaczmarski napisał wtedy piosenkę pełną pretensji, że artysta milczy za granicą na temat stanu wojennego. To wciąż refleks jego reputacji gracza i ugodowca”. (Por. B. Wildstein : O Wajdzie raz jeszcze, „ w Sieci” 127-23 października 2016 ).
 
Andrzej Horubala przypomniał za „Małą Apokalipsą” T. Konwickiego charakterystykę Wajdy jako skrajnego kameleona, podaną w tej głośnej niegdyś książce: „Wyznaje w „Małej Apokalipsie”
reżyser Władysław Bułat, będący oczywistą karykaturą Andrzeja Wajdy : „Polskę zgwałcono (…) Ja także zostałem zgwałcony. Ruchają mnie bydlaki, a ja się poddaję i nie poddaję zarazem, pojękując z cicha i gryzę ,gdzie mogę. Jestem gwałcony i nie ukrywam tego, że mnie gwałcą (…) Zgorzkniały (Bułat-JRN) zwierza sie idącemu ku samobójstwu narratorowi: „Popatrz zacząłem od filmu, który szkalował AK, czyli środowisko, z którego wyszedłem, następnie skręciłem obraz gloryfikujący to nieszczęsne AK. (…) Mój życiorys artystyczny to curriculum vitae poputczyka (…) Ja na kolorowo zrealizowałem linię partii, razem z nią kulałem od błędu do błędu”.(Cyt. za A. Horubala: Wajda jak PRL, „Do Rzeczy” 1 maja 2013 r.)

Jak filmy Wajdy były wykorzystywane za granicą dla kształtowania antypolskich wizji

Eksportowane bardzo często za granicę filmy Wajdy faktycznie przynosiły wielką szkodę wizerunkowi Polski i Polaków. Utrwalały fałszywy wizerunek Polaków jako szaleńców, rzucających się z lancami na czołgi (przejęty po propagandzie Goebbelsa obraz polskich ułanów w „Lotnej), i zajadłych antysemitów („Samson”, „Krajobraz po bitwie”, „Wielki tydzień” „
,etc.). A oto kilka próbek z zagranicznych recenzji filmów Wajdy – fragmenty z kilku recenzji węgierskich:

– Z recenzji Istvána Csika z filmu „Samson” A. Wajdy w czasopiśmie „Film, színház muzsika” z 2 listopada 1963 r. : „Nowy film Andrzeja Wajdy „Samson”. Młody, pełen zapału do działań Jakub wyrusza uczyć się na uniwersytecie i kończy dzień w więzieniu. Upokarzają go, łamią, doprowadzają poprzez nagonkę do zabójstwa, tylko dlatego, że jest Żydem. W jego losie A. Wajda wyraził los milionów. Jakub jest tylko jednym spośród wielu. Jasno widzi, że antysemityzm nie jest wynalazkiem niemieckim, nie jest przywilejem Hitlera. (Podkr.- JRN). (…) Tragedia Jakuba nie zaczęła się od wybuchu wojny; jego los był już dawno przesądzony. Nacjonalistyczna, półfaszystowska Polska równie mocno groziła jego egzystencji jak rzesza hitlerowska, tylko jej metody były bardziej początkujące (…) Niemcy tylko kontynuowali podstępnie nieludzkie dzieło swych polskich poprzedników, doprowadzili do urzeczywistnienia ich marzeń z otwartym okrucieństwem”. (Podkr.- JRN).

– Z recenzji Istvána Nemeskürtiego (od 1972 r, jednego z szefów kinematografii węgierskiej) na temat filmu „Lotna” Wajdy: „Film ten na przekór mylnym interpelacjom, nie jest niczym innym niż dowodem daremności i bezmyślności polskiej nacjonalistycznej pychy. Historia wypowiedziała swój wyrok nad tym nacjonalizmem. Jest tylko rzeczą tragiczną, że wykonanie wyroku powierzyła niemieckiej armii”.
– Z recenzji I. Nemeskürtiego z filmu Wajdy „Popiół i diament”: „Tam krząta się, tam oddycha cała Polska, nie tylko dawna, podeptana przez niemieckie buty, ale również i elegancka, tańcząca mazurka w stylu Piłsudskiego, której zmarłych ponowne wskrzeszenie byłoby prawie tak samo niebezpieczne, jak zwycięstwo faszyzmu”. (Obie recenzje cytuję za książką Nemeskürtiego: „A filmművészet nagykorúsága” (Dojrzałość sztuki filmowej), Budapest 1966,ss. 526, 531-532). Oto, jaki obraz Polski kreowały zagranicą filmy A. Wajdy, nawet w tak przyjaznych nam Węgrzech. Można sobie tym bardziej wyobrazić jakie efekty wywoływały te same filmy Wajdy w dużo mniej dla nas sympatycznych środowiskach Niemiec, Izraela, USA czy nawet Francji.
Prof. Jerzy Robert Nowak

Blog autorski prof. Jerzego Roberta Nowaka   >    >    >  TUTAJ .

Więcej artykułów prof. Jerzego Roberta Nowaka na naszym portalu> > > TUTAJ .

Zainteresowanych nabyciem ksiażek prof. Jerzego Roberta Nowaka prosimy o telefoniczne skontaktowanie się z numerami: (+48) 603-199-036 lub (+48) 608-854-215.

 

Apel o wsparcie Jerzego Roberta Nowaka …..

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.06.23.
Jerzy Robert Nowak

Autor: Jerzy Robert Nowak