Ciekawa lipcowa historia sprzed 71 lat… i list „Jastrzębia” do włodawskiej UB-ojni 


8 lipca 1946 r. na podstawie zeznań aresztowanego dzień wcześniej Feliksa Prucnala „Grunwalda”, grupa operacyjna UB-WP aresztowała we wsi Lipniak [gm. Wola Wereszczyńska] kilku członków oddziału wraz z dowódcą oraz ludzi pomagającym partyzantom. „Jastrzębiowi” udało się uciec i dotrzeć do odległej o 1 km kolonii Jamniki [gm. Wola Wereszczyńska], gdzie kwaterujące tam oddziały: WiN – dowodzone pod nieobecność Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” przez jego brata Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego” i NZW – przez Stefana Brzuszka „Borutę”, powiadomione przez łącznika, właśnie szykowały się do odbicia zatrzymanych. Tak opisywał te wydarzenia szef WUBP w Lublinie Franciszek Piątkowski:

„W dniu 7-VII-1946 r. został zatrzymany przez P.U.B.P. Włodawa czł. org. „WiN” i łącznik sztabowy bandy „Orlisa” Prucnal Feliks ps. „Grunwald”, zamieszkały we wsi Szelibudy, Gm. Hańsk pow. Włodawa. Na podstawie zeznań zatrzymanego P.U.B.P. Włodawa wraz z W.P. 53 p.p. w sile 270 ludzi zorganizował operację, by na melinach i kryjówkach schwytać członków band „Orlisa”, „Grota”, i „Jastrzębia”. Operacja objęła wsie Zbójno, Lipniak, Olszowo, Ostrówek gm. Wola-Wreszczyńska i Włoskowola. W czasie operacji zatrzymano 9 podejrzanych, zatrzymano bandytę Osieleńca Czesława „Zagłobę”, który zbiegł przez niedopatrzenie prac. Bezpieczeństwa, Zapasę Jakuba. Żołnierze W.P. zatrzymali pięciu podejrzanych między którymi był prawdopodobnie dowódca bandy „Grot” [faktycznie zatrzymano Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”]. Prowadzony przez dwu żołnierzy „Grot” [faktycznie był to „Jastrząb”] wyraził prośbę obucia się na co dwaj żołnierze zgodzili się i w tym celu udali się do w pobliżu stojącej stodoły. „Grot” [„Jastrząb”] wykorzystując nieuwagę pilnujących go żołnierzy zbiegł”.

Po dotarciu dowódcy na miejsce postoju oddziału, partyzanci szybkim marszem przez bagna dotarli do szosy Sosnowica – Kołacze – Włodawa i w okolicach wsi Pieszowola [gm. Wołoskowola] ustawili zasadzkę, na którą niebawem wjechały 3 samochody ciężarowe wypełnione żołnierzami 53 pp WP i funkcjonariuszami UB, w sumie ok. 70 ludzi. Oddziały partyzanckie otworzyły ogień ponad samochodami i zmusiły załogę dwóch pierwszych do poddania się. Trzeci samochód zatrzymał się 100 m przed zasadzką, lecz jego załoga nie odważyła się przyjść kolegom z pomocą. Partyzanci zdobyli radiostację, całą amunicję, granaty i 7 rkm-ów Diektariewa. Niestety, nie udało się odbić aresztowanych, gdyż okazało się, że zaatakowano inną kolumnę wojska, a grupa z aresztowanymi odjechała do Włodawy dużo wcześniej. Żołnierze wskazali partyzantom, znajdujących się wśród nich trzech funkcjonariuszy UB – Jana Redesa (któremu w zamieszaniu udało się zbiec) oraz Stefana Pietrykowskiego i Jana Jakubowicza. Pomimo tego, że podziemie uznawało ubeków za członków organizacji zbrodniczej, podobnie jak wcześniej gestapo, i w większości przypadków likwidowało, tak samo jak i funkcjonariuszy NKWD, tym razem „Jastrząb” rozkazał uwolnić Jakubowicza i Pietrykowskiego, obawiając się zemsty na aresztowanych, gdyby zdecydował się na ich rozstrzelanie. Kolejnym argumentem, który skłonił „Jastrzębia” do uwolnienia ubeków był plan zaatakowania w najbliższym czasie siedziby włodawskiego PUBP i uwolnienia przetrzymywanych tam więźniów, a co za tym idzie racjonalna obawa, że po rozstrzelaniu zatrzymanych, w przypadku przyszłego ataku, świadomi swojego losu funkcjonariusze UB będą bronić się z ogromną determinacją, co może pociągnąć poważne straty wśród atakujących partyzantów. Biorąc to wszystko pod uwagę – jak zapisał „Żelazny” – zostali oni obaj po dobrym obiedzie zwolnieni, a „Jastrząb” wręczył im również list skierowany – jak można zakładać – do szefa PUBP we Włodawie kpt. Mikołaja Oleksy, w którym informował:

„Do Urzędu Bezpieczeństwa we Włodawie
Niniejszym zawiadamiam pana o tem że dwaj pracownicy UB Włodawa Pietrykowski Stefan i Jakubowicz Jan zostali przez mój oddział dziś schwytani. Dlatego jedynie, że wasza propaganda twierdzi że ludzi z walki Podziemnej pastwią się i torturują ludzi z U.B [,] Dlatego też zostają dwaj wymienieni zwolnieni na wolność ! Nam tortury Polaków są niepotrzebne. Do tej pory oddział Jastrzębia nikogo nie torturował i torturować nie będzie ! Zachowujcie się też po ludzku z naszemi ludźmi aresztowanemi [,] nie bijcie ich i nie katujcie ! Za złe będziemy odpłacać złem, za dobre – dobrem.
Dnia, 8.7.[19]46 r.
Cześć ! Jastrząb”

Spotkanie pod Pieszowolą warte jest tego, by zatrzymać się przy tym wątku dłużej. Mając w pamięci wcześniejsze zachowania wojska w stosunku do partyzantów, przejawiające się w unikaniu bratobójczej walki, nie dziwią zbytnio opisane wydarzenia, jednak w tym przypadku była to sytuacja wyjątkowa, gdyż zadziałało wówczas niepisane porozumienie zawarte między żołnierzami 53 pp WP a lokalnym podziemiem, o czym tak pisał, we wspomnianym wcześniej sprawozdaniu do Inspektoratu WiN Chełm z 28 maja 1946 r., komendant rejonu I WiN, krypt. „Władysław”, Jan Mazurek „Wrzos”:

„Tu [do Włodawy] przybyło 1600 piechoty, 4 samoloty, zwiad konny, – 53 pułk piech[oty] z Olsztyna do akcji przeciwko Ukraińcom. Uzbrojeni b[ardzo] dobrze, ckm, moździerze, działka p[rzeciw] panc[erne], polówki, samochody, etc. – jeszcze tu ma nadejść: część piechoty i lekkie czołgi. Żołnierze Polscy nie lubią komuny i mówią, że jak pójdą w lasy – to chcieliby żeby żołnierzy AK można było rozróżnić. Prosimy zachować maksymalną ostrożność zaś chłopców zamaskować. […] W akcji p[rzeciw]ko Ukraińcom idzie wojsko – Polacy dobrzy – proszę ostrzec chłopców przed starciami z nimi. Żołnierze ci wszędzie proszą o przestrzeżenie AK, aby byli znaczni gdy pójdą wyganiać Ukraińców z lasu. Jeden z podoficerów oświadczył, [z] 53 pp, że mają cichy zakaz walczyć p[rzeciw]ko polskiej partyzantce z AK i proszą by powiadomić AK, by unikało starć i spotkań.[…]”.

Na zakończenie tego wątku koniecznym jest wspomnieć, jaki rachunek wystawili komuniści żołnierzom 53. pp WP za ich stosunek do partyzantów, co jednocześnie doskonale ilustruje jakimi metodami utrwalali oni „władzę ludową”, nawet wśród sobie podporządkowanych oddziałów. W raporcie specjalnym sporządzonym przez Szefa WUBP Lublin Franciszka Piątkowskiego, a skierowanym do Departamentu III MBP, informowano:

„W dniu 8-VII-46 r. powracająca grupa oper. Wojska Polskiego 53 p.p. wraz z trzema prac. Bezpieczeństwa w sile 66 ludzi jadąca na trzech ciężarowych samochodach została zatrzymana na zasadzce przez bandytów. Zasadzkę założyli bandyci z bandy „Jastrzębia” niedaleko wsi Pieszowola Gm. Wołoskowola. Jadących zatrzymał jeden z bandytów wychodząc z krzaków z okrzykiem w stronę żołnierzy „Stać!” „nie strzelać”. Samochody z wojskiem zatrzymali się, bandyci dla postrachu wystrzelili serię z R.K.M. nad głowami wojska. Porucznik Turek z W.P. wystrzelił z pistoletu i wydał rozkaz żołnierzom „ognia”, lecz wojsko rozkazu nie usłuchało i bez oddania choćby jednego strzału i oporu pozwoliło się rozbroić bandzie. Bandyci zabrali żołnierzom 7 RKM „Diekterowa” wraz z amunicją, oraz 110 szt. granatów, radiostację i karabiny. Karabiny ręczne bandyci zwrócili żołnierzom, uwalniając ich. Bandyci zapytali żołnierzy kto wśród nich jest z Bezpieczeństwa, żołnierze wskazali prac. Bezp. Pietrykowskiego Stefana, Jakubowicza Jana i Redesa, których uprowadzono do lasu na zrabowanych wojsku samochodach w stronę Sosnowicy. Jeden z prac. Bezp. Redes zdołał zbiec wraz z bronią.[…] Po powyższym zajściu wyjechał dnia 9-VII-46 r. do Włodawy Vice-Prok[urator] Prok[uratury] Wojskowej, przedstawiciel Informacji Wojsk Polskich oraz Sąd Wojskowy. Sąd Wojskowy po szczegółowym rozpatrzeniu sprawy, ukarał winnych oficerów i żołnierzy 53 p.p. za oddanie broni bandytom, ucieczkę, oraz za brak chęci obrony, następującymi wyrokami: siedem wyroków śmierci, w tym czterech oficerów, jeden pięć lat więzienia, jedenaście wyroków po dziesięć lat więzienia. Oprócz tego dwudziestu czterech żołnierzy wysłano do karnej kompanii, a pozostałych biorących udział w ucieczce przeniesiono do innych jednostek WP”.

Tak wysokie, wydane w błyskawicznym tempie wyroki na oficerach i żołnierzach WP, potwierdzają tylko ogromne trudności komunistów w zniewalaniu Polski, połączone ze strachem i świadomością, że gdyby za ich plecami nie stała wielomilionowa Armia Czerwona i dywizje NKWD, ich władza nie przetrwałaby nawet tydzień…

 

Udostępnił Grzegorz Markus

Źródło: Podziemie Zbrojne 1944-1963. Zapomniani Bohaterowie , 29 lipca 2017.

  • Zdjęcie tytułowe: 1946 r. – od lewej: Stefan Kucharuk „Ryś”, Piotr Kwiatkowski „Dąbek”, Leon Taraszkiewicz „Jastrząb”. Fot. za: podziemiezbrojne.blox.pl / wybór wg.pco

 

 , 2017.07.30.
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci