Europa, która nie potrafi się zmierzyć z kryzysem imigracyjnym, popełnia samobójstwo


W sytuacji kiedy kryzys imigracyjny w Europie wchodzi w nową fazę, staje się jasne, że europejscy przywódcy nie mają ani woli, ani pragnienia do obrony własnej cywilizacji.

W niedzielę kanclerz Angela Merkel powiedziała, że nie akceptuje wyznaczenia maksimum liczby uchodźców przybywających do tego kraju. „W kwestii górnej granicy moje stanowisko jest jasne”, powiedziała Merkel. – “Nie akceptuję jej.”

Pomijając konsekwencje wyborcze, jakie może przynieść oświadczenie Merkel, które jest sprzeczne ze stanowiskiem wieloletniego partnera koalicyjnego, na dwa miesiące przed wyborami federalnymi, doskonale odzwierciedla odmowę europejskich liderów, aby stawić czoła kryzysowi imigracyjnemu. Odmowa ta uosabia powolne samobójstwo europejskiej cywilizacji.

Prezydent Trump w swoim warszawskim przemówieniu sprowokował przewidywalne oskarżenia o rasizm i ksenofobię ze strony mediów głównego nurtu, zaniepokojonymi faktem, że nawet termin „zachodnia cywilizacja” może być sygnałem alarmowym jeżeli chodzi o prawicowych nacjonalistów. W tej krytyce kryje się wątpliwe przekonanie, że zachodnie wartości nie są tak naprawdę zachodnie, i że ludzie wszystkich kultur i religii pragną mniej więcej tego samego.

Krytycy Trumpa twierdzą, że grał on na obawie Europejczyków, że imigranci muzułmańscy nie przyjmą zachodnich wartości i nie przystosują się do społeczeństwa europejskiego, a zatem będą stwarzać bezpośrednie zagrożenie dla zachodniej cywilizacji.  Istnieje jeszcze inna grupa, którą Trump bez wątpienia miał na myśli, a która również odrzuca zachodnią cywilizację i nie dba o obronę lub zachowanie jej – a tworzą ją europejskie elity.

 

Europejskie elity odmawiają obrony kobiet

Bez dzielenia włosa na czworo co rozumiemy przez „cywilizację zachodnią”, należy przyjąć co najmniej takie rzeczy jak wolność słowa i wyznania, równe prawa dla obu płci i demokratyczne rządy prawa. Można łatwo stwierdzić, że są to elementy zachodniej cywilizacji, w których większość ludzi w większości krajów muzułmańskich nie ma udziału. Ale odłóżmy na razie to na bok i zadajmy sobie pytanie: czy europejscy przywódcy polityczni wierzą w nie? Czy ich polityka odzwierciedla pragnienie obrony i zachowania tych zasad?

Coraz częściej odpowiedź brzmi nie. Weźmy na przykład prawa kobiet. W Europie i w Ameryce od dziesięcioleci równość obydwu płci została uznana za oczywisty fakt. Europa jest nawet bardziej wojowniczo nastawiona do tej kwestii  niż Ameryka. Dla Europejczyków samo pojęcie gospodyni domowej jest wsteczne i opresyjne.  Od matek oczekuje się, że będą pracować i wysyłać swoje dzieci do ośrodków państwowej opieki nad dzieckiem, dzięki czemu nie muszą rezygnować z pracy zawodowej. Jest to oficjalna polityka UE, którą zajmuja się całe komisje, których celem jest zapewnienie większej liczbie kobiet możliwość zatrudnienia.

Dla muzułmańskich imigrantów w Europie, którzy wywodzą się ze społeczeństw, w których kobiety są na ogół podporządkowane mężczyznom, jest to wstrząs. Jednak przez długi czas Europa nalegała, aby nowicjusze przyjęli zachodnie postawy dotyczące praw kobiet i wolności seksualnej. Jak zauważył Christopher Caldwell, był to jedyny nienegocjowalny warunek, jaki Europejczycy stawiali imigrantom. Europejska klasa rządząca była sklonna przymykać oko na wolność słowa i wypowiedzi i okreslała jako faszystę, każdego, kto obawiał się Islamiu i terroryzmu, ale w sprawach feminizmu nie było miejsca na negocjacje: „To jest test papierek lakmusowy na asymilację – a nawet na przynależność do wspólnoty narodowej. Jest to jedyny obszar, w którym Europejczycy zachowują zarówno głębokie podejrzenia co do sposobu postepowania muzułmanów, jak i zaufania do własnych instytucji, które same nie mają żadnych wątpliwości „.

Przynajmniej tak było kiedyś. Caldwell napisał te slowa w 2009 r., na długo przed kryzysem imigracyjnym, co zbiegło się ze wzrostem napaści na tle seksualnym popełnianymi głównie przez muzułmanów. Masowe molestowanie seksualne kobiet w Kolonii i innych niemieckich miastach w czasie świętowania Nowego Roku stało się główną sensacją przedstawianą w gazetach – nie tylko ze względu na bezczelność tych ataków, ale także dlatego, że władze niemieckie próbowały te wydarzenia przemilczać. Dopiero po tym, jak plotki i relacje naocznych świadków zaczęły pojawiać się w mediach społecznościowych, władze ujawniły, co się naprawdę stało.

Najbardziej szokującym przypadkiem tego rodzaju wydarzeń jest historia wykorzystywania seksualnego dzieci,  który po raz pierwszy ujawniono w 2010 roku w Rotheram w Anglii. Niezależne śledztwo wykazało w 2014 r., że Brytyjczycy pochodzenia pakistańskiego zmusili co najmniej 1400 nieletnich dziewcząt do współżycia seksualnego w ciągu ostatnich 16 lat. Dziewczynki, niektóre w wieku 12 lat, były uprowadzane, gwałcone, torturowane i zmuszane do prostytucji. Jeszcze bardziej szokujące niż szczegóły dotyczące tego skandalu seksualnego jest to, jak długo to trwało: policjanci i urzędnicy miejscy wiedzieli co się dzieje, ale nie podjęli żadnego działania, obawiając się oskarżenia o rasizm.

Można by pomyśleć, że to wystarczy, aby rząd podjął działania i ochraniał kobiety i dziewczęta, które są ofiarami tych meżczyzn, ale się mylicie. Dwa lata po śledztwie dochodzenie Daily Express wykazało, że nic się nie zmieniło; wykorzystywanie seksualne wciąż trwa „na skalę przemysłową”.

Sprawa Rotherham poprzedzała kryzys imigracyjny, ale istnieją oznaki, że w miarę napływu imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej ​​problem ten będzie narastał.

W ubiegłym tygodniu Cheryl Benard, która spędziła wiele lat wśród uchodźców na całym świecie, napisała o rosnącej liczbie występowania napaści seksualnych popełnianych przez uchodźców wobec lokalnych kobiet. Zdecydowana większość takich napaści była popełniana przez młodych afgańskich mężczyzn, czasem nawet przy dziennym świetle. W niektórych przypadkach przechodnie interweniowali w celu zapobiegania gwałceniu kobiet przez wielu napastników. Podobnie jak w przypadku Rotherham i Kolonii fakty występowania takich napaści budziły niepokój, ale równie niepokojąca była reakcja mediów i urzędników panstwowych. Benard pisze np.:

„Zajęło to trochę czasu, aby sprawy ujawnić, ponieważ do niedawna media zachodnioeuropejskie celowo powstrzymały się od identyfikowania statusu uchodźcy lub azylanta lub  jego kraju pochodzenia. Dopiero kiedy sytuacja stała się tak dramatyczna, że nie można bylo jej dalej ukrywać, konieczna była zmiana takiej polityki. W tym momencie stało się jasne, że władze wiedziały o wszystkim, ale ze względów politycznych przemilczały informacje o skali napaści na tle seksualnym przez imigrantów.”

 

Kryzys imigracyjny ujawnia moralne wyczerpanie Europy

Niezdolność lub niechęć muzułmańskich imigrantów do dostosowania się do obyczajów seksualnych Europy jest oczywiście tylko jednym z problemów, jakie kryzys imigracyjny przyniósł na kontynent.  Zastanawiająca jest reakcja europejskich elit, aby ignorować lub zaprzeczać istnieniu tego rodzaju problemów, która mówi wiele o ich „przywiązaniu” do zachodniej cywilizacji.

W swojej nowej książce pt. „Dziwna śmierć Europy”, brytyjski dziennikarz Douglas Murray dokumentuje swoje podróże po Europie w związku z kryzysem imigracyjnym i stwierdza, że Europa jest tak moralnie wyczerpana, że odrzuca własne prawo do istnienia. „Europa dzisiaj ma niewielkie pragnienie, aby odtworzyć siebie, walczyć o siebie, a nawet przedstawić własne argumenty”, pisze Murray. „Rządzący Europą zdają się przekonywać, że nie ma znaczenia, czy ludzie i kultura Europy zostaną utracone dla świata”.

Według Murray’a kryzys imigracyjny doskonale ukazuje to wyczerpanie. W pewnym sensie jest to przypadek konkurencyjności moralnych standardów: chęć bycia moralnym wobec reszty świata walczy przeciwko chęci bycia sprawiedliwym wobec ludzi Europy. Coraz częściej cnota moralności zwycięża nad sprawiedliwością, ponieważ błędne zobowiązanie wobec takich pustych pojęć jak „szacunek”, „tolerancja” i „różnorodnośc” wyparło głębokie korzenie europejskiej cywilizacji. Murray mowi, że europejskie wartości „stały się tak szerokie, że stały się bez znaczenia płytkie”.

Wraz z pogłębianiem się kryzysu stało się jasne, że przywódcy Europy są teraz tak ambiwalentni w stosunku do przetrwania własnej cywilizacji, że nie potrafią mówić o złych rzeczach, które nadeszły i będą narastać przy masowej migracji.

John Daniel Davidson
Senior korespondent
TheFederalist.com

 

(Z angielskiego tłumaczył Jan Saski)

Materiał nadesłany: Hans Rutecky , 4 sierpnia 2017.

 

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.08.04.

Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane