Czy nienawiść republikańskich elit do Trumpa może okazać się partyjnym harakiri w 2018


W przyszłym tygodniu, po wakacyjnej przerwie Kongres Stanów Zjednoczonych wraca do pracy. Senator John McCain, rozsypujący się z wolna republikański lider z Arizony, wypoczęty, napompowany nową porcją energii zakończył kanikułę apelem wzywającym Kongres aby niezwłocznie po powrocie do Waszyngtonu zaopiekował się Prezydentem. Jego zdaniem prezydent Donald Trump, ze względu na to, że nie ma doświadczenia w działalności na państwowych stołkach, błędnie informowany przez swoich ludzi staje się impulsywny w swoich wystąpieniach i zachowaniu – pisze na łamach The Washington Post sen. McCain.

Przypomnę, że sen. John McCain w 2008 roku startował na prezydenta USA i miał zastąpić na tym fotelu młodszego Busha, z którym wcześniej przegrał republikańską nominację. Kiedy taką nominację uzyskał i stanął w szranki z Barakiem Obamą przegrał zdecydowanie i na tym poprzestał dalszych zmagań o prezydenturę. W walce o nominację na republikańskiego kandydata w ostatniej elekcji wspierał mocno frakcję jastrzębi. Agresja, a wręcz często nienawiść do Donalda Trampa przejawiała się u sen. McCain od początku pojawienia się aktualnego prezydenta Stanów na politycznym ringu prezydenckiej elekcji 2016. O zmaganiach Donalda Trumpa i powodach wsparcia jego kandydatury przez niezależnych Amerykanów pisałem wtedy w artykule „Donald Trump bryluje w wyścigu o Biały Dom. Kompletne zaskoczenie republikańskiego establishmentu.”

W swoim ostatnim artykule senator McCain podkreśla, że ….Musimy respektować jego władzę i konstytucyjne obowiązki. Musimy, jeśli to możliwe, współpracować z nim. .. Ale nie jesteśmy jego podwładnymi, my odpowiadamy przed amerykańskim społeczeństwem. Pamiętając o naszej odpowiedzialności musimy wykonując starannie naszą powinność kontrolować jego zarządzanie. Będąc członkami Kongresu musimy doceniać naszą tożsamość ponad partyjnymi zależnościami….

McCain kiedy tylko mógł to przeszkadzał Trampowi na drodze do prezydentury. Po zwycięstwie również, od pierwszych dni przez te pierwsze kilka miesięcy w Białym Domu. Znamienne, że człowiek pochodzący z tak patriotycznej rodziny (dziadek i ojciec obaj byli admirałami US Navy, skąd  Senator odszedł w stopniu kapitana) po zwycięskich dla Republikanów wyborach, zdecydowana przewaga w Kongresie zarówno w reprezentantach, jak i senatorach, nie potrafi przyhamować i pomóc w realizacji planów które pozwoliły zdystansować Demokratów. Skąd to się bierze?

Silna koalicja przeciwko Trumpowi utrudnia mu realizację obietnic wyborczych. W tym gronie jest marszałek Izby Reprezentantów kongresmen Paul Ryan, który mimo że jest Republikaninem wcale nie wspiera Prezydenta, a często montuje przeciwko niemu koalicje. Takie zachowania bacznie obserwowane przez Amerykanów mogą być pomocne Demokratom w odzyskaniu strat ilościowych poniesionych w ostatnich wyborach. Taka próba będzie już w przyszłym roku.

Zdeterminowanie Trumpa w działaniu jest jednak tak duże, że punkt po punkcie stara się realizować wcześniej zapowiedziane zmiany. Przy każdej możliwej okazji zaznacza obstrukcyjną działalność Kongresu i wielu z polityków wymienia wręcz z nazwiska; czego oczywiście politycy bardzo nie lubią. Aktualnie doszedł mu kataklizm w Teksasie i Luizjanie, Harvey – największy w historii huragan i bezkresne powodzie. Tragedie setek tysięcy ludzi pozbawionych nie tylko dachu nad głową, ale często całego dobytku. Wiele ofiar śmiertelnych. Prezydent podjął natychmiastowe działanie, osobiście udał się na miejsce tragedii już drugi raz. Wrogie Prezydentowi media skupiły się na pomiarze wysokości obcasów pantofli Pierwszej Damy, w których szła do samolotu w drodze do Teksasu.

Sprawa określenia maksymalnej ilości kadencji jest coraz częściej prezentowana. Czy jednak kongresmeni i senatorowie, profesjonalni politycy zechcą sami siebie pozbawić intratnej „służby” z której nikt w zasadzie ich nie rozlicza jeżeli są politycznie poprawni?

 

 

 

Waldemar Glodek
Polish Club Online
2 września 2017.

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2

, 2017.09.03

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek