Pożegnanie Profesora Jerzego Krzyżanowskiego


 7 października 2017 r. zmarł w Columbus, Ohio Prof. Jerzy Krzyżanowski.

Prof. Krzyżanowski urodził się w Lublinie, 10 grudnia 1922 roku. W roku 1957 Prof. Jerzy Krzyżanowski przyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie wykładał Historię Literatury Polskiej na University of Berkley, University of Michigan, University of Colorado , University of Kansas i Ohio State University.

Prof. Jerzy Krzyżanowski kontynuował prace swego ojca Prof. Juliana Krzyżanowskiego znanego w całej Polsce historyka literatury polskiej.

Aczkolwiek dzisiejsze spotkanie jest poświęcone nam dobrze znajomej osobie Jerzego Krzyżanowskiego, chciałbym przy okazji wspomnieć kilkoro jego rówieśników, także Polaków, którzy zmarli w Columbus, Ohio w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Byli oni także znajomymi Prof. Jerzego Krzyżanowskiego.

* Dr. Stefan Ehrlich, Polak żydowskiego pochodzenia, którego rodzinę wymordowali Niemcy we Lwowie. Wyemigrował z Polski do Izraela, a z Izraela do Columbus. Pracował w Chemical Abstacts.

* Maria Ehrlich, żona Stefana, która w czasie wojny uratowała od zagłady 5 żydowskich kobiet we Lwowie. Religijna, Prawosławna, po wyjeździe do Izraela miała trudności z przystosowaniem się, ponieważ upierała się przy swym chrześcijańskim wyznaniu religijnym. Zmarła na kilka lat przed śmiercia męża, Stefana.

* Pani Lucienne Filkensztain, Francuska z urodzenia, Polka z wyboru, wywieziona na Sybir przez Sowietów, uratowana przez Armię Andersa. Przyjechała do Columbus z córką, która wyszła za mąż za dr. Władysława Metanomskiego.

* Dr. Władysław Metanomski, syn właściciela kina we Lwowie, także wywieziony na Syberie przez Sowietów. Później żołnierz Armii Andersa, który walczył z Niemcami pod Monte Cassino. Dr. Metanomski był pochodzenia żydowskiego i jak mi sam powiedział w czasie ostatniego spotkania przed śmiercią, był jednym z tysiąca Polaków pochodzenia żydowskiego, uratowanych przez gen. Andersa, którzy nie zdezerterowali z armii Andersa w Palestynie. ( Wedle słów Władysława Metanomskiego z 4 tys Polaków żydowskiego pochodzenia, których wyprowadził Gen. Anders z ZSRR, w Palestynie zdezerterowało 3 tysiące ).

* Helena Metanomska z domu Filkesztain, ożeniona z Władysławem Metanomskim. Ukończyła gimnazjum dla polskich dzieci zorganizowane przez Armie Andersa w Palestynie.

* Edward Czerwiński, członek AK w czasie wojny, później, po wojnie, pilot w Ludowej Armii Polskiej, inżynier w specjalności Wodociągowo Kanalizacyjnej.

Chciałbym także podziękować Józefie i Grzegorzowi Cewe za wysiłki w utrzymaniu ciągłości polskich tradycji, przez okresowe obiady w ich domu, gdzie również gościł Prof. Jerzy Krzyżanowski i inni Polacy, wymienieni powyżej. Państwo Cewe także odwiedzali Profesora w czasie jego choroby i byli ostatnimi, którzy Profesora widzieli, przed jego śmiercią. Wyrazy uznania należą się także synowi Profesora, Krzysztofowi Krzyżanowskiemu, który opiekował się Profesorem przez kilka lat i dotrzymał przyrzeczenia, jakie dal swojej mamie, że jego ojciec umrze we własnym łóżku, a nie w domu opieki lub szpitalu.

Profesor Krzyżanowski był pierwszym Polakiem, jakiego spotkałem w Columbus, w kilka dni po przyjeździe, który przetłumaczył moje i mej żony dokumenty. Przez wiele lat spotykałem Profesora bądź to u Państwa Cewe, bądź na wspólnych z Profesorem niedzielnych obiadach, w czasie których Profesor opowiadał o swych przeżyciach wojennych albo o swoim pobycie w Obozie Internowaniach w ZSRR w latach 1944-1947, w Ostaszkowie i Riazaniu.

Profesor opublikował wiele artykułów i książek dotyczących historii polskiej literatury i stał się ekspertem od książek Sienkiewicza, zwłaszcza trylogii, do której angielskiego przekładu dopisał wstęp. Co do swych wojennych przygód, to opisał je doskonale w formie beletrystycznej pod tytułem „U Szarugi”. W czasie wojny Jerzy Krzyżanowski, jako członek AK, brał udział w ochronie operacji „Most” służącej dla przerzutów broni i kurierów z Anglii do Polski pod okupacją niemiecką. Ta operacja miała miejsce na terenie Lubelszczyzny.

 

Dlaczego jest warto wspominać umarłych

Prof. Jerzy Krzyżanowski, był ostatnią stratą, jaką poniosło środowisko Polonii w Columbus, ale także na całym świecie. Profesor niestrudzenie publikował swoje opinie i wspomnienia o czasach dla nas już odległych. Z jego śmiercią nie mamy już osoby do której można było zwrócić się, aby powiedział jak to naprawdę było, bo widział to na własne oczy. Wspomnienia i fakty, które są ważne dla wszystkich Polaków, zarówno w Polsce jak i na emigracji są ostatnio przekręcane przez prasę zachodnią a nawet polską, dla własnych politycznych celów. Będąc często w Polsce zauważam, że ludzie są tak przejęci zdarzeniami dnia dzisiejszego, że nie chcą mówić o stosunkowo niedawnej historii. Przykładowo, moja własna siostrzenica, którą wysłałem chyba 20 lat temu do liceum Wellington w Columbus, aby nauczyła się anielskiego, była znudzona moim opowiadaniem o czasach stalinowskich. Dzisiaj moja siostrzenica jest „Europejką” chociaż wróciła po kilku latach do Warszawy z mężem bankierem i dwojgiem synów. Jeden urodzony w Bostonie a drugi w Londynie.

 

Ciekawy wypadek z rejsu na statku QM2.

Dwa miesiące temu wracałem z żoną, amerykanką, z Southampton, Anglia do NY. Ponieważ moja żona źle się poczuła, kelnerka w restauracji, która okazała się Polką, zasugerowała abyśmy skorzystali z opinii pokładowego lekarza, który jest Polakiem. Kiedyśmy się udali do jego gabinetu, lekarz na pytanie mojej żony, czy jest Polakiem powiedział, że nie jest, jako, że jego pochodzenie jest skomplikowane. Po części jest Rosjaninem, a po części Holendrem. Na moje pytanie, po angielsku, gdzie skończył studia medyczne? Powiedział, że w Holandii. Następnego dnia, w czasie obiadu zapytaliśmy polską kelnerkę, dlaczego mówiła, że lekarz jest Polakiem, kiedy się tego zapiera. Była zdumiona, że jej znajomy lekarz codziennie rozmawia z nią po polsku, studia skończył w Łodzi i kupił sobie nowy apartament w Łodzi, na ul Piotrkowskiej w t.zw. Manufakturze. Wniosek, jaki mogę z tego wyciągnąć, że młody lekarz uważał, że dla celów jego zawodowej reputacji, w stosunku do Amerykanów i Brytyjczyków, lepiej jest udawać Rosjanina, lub Holendra niż Polaka.

No cóż, niewiele mogę powiedzieć o tym co działo się w czasie wojny, a jeszcze mniej w czasie Solidarności, niemniej kilka lat temu wydałem drukiem dziennik mojego ojca, spisywany w okresie 1939-1945, Franciszka Czekajewskiego w którym opisuje okupacje niemiecką w Częstochowie. Zainteresowani, mogą go także przeczytać na mojej stronie internetowej, www.czekajewski.com. Tam mój ojciec boleje nad losem Żydów Częstochowskich, których deportowano do Auschwitz lub do innego obozu zagłady, zadaje kłam, że Polacy pomagali Niemcom w Holocauście, lub nawet byli jemu obojętni. Ta sama opinię miał Prof. Jerzy Krzyżanowski, który był naocznym świadkiem eksterminacji Żydów lubelskich w Majdanku. Profesor pisze o tym w swojej książce, wydanej w roku 2004 w Lublinie, pod tytułem „U Szarugi”.

Dziękuję wszystkim zgromadzonym tutaj, którzy swoją obecnością złożyli hołd i szacunek dla Prof. Jerzego Krzyżanowskiego, który zasłużył się dla sprawy polskiej, zarówno jako Żołnierz AK ale i naukowiec kontynuujący pracę swego ojca Prof. Juliusza Krzyżanowskiego, wybitnego historyka literatury polskiej.

Jan Czekajewski
Columbus, Ohio
5 listopada 2017.

 

  , 2017.11.20.

Avatar

Autor: Jan Czekajewski