Jedzie, jedzie na kaszance…


Polska Fundacja Narodowa nie kojarzyła mi się do wczoraj z niczym. Coś tam kiedyś pisałem, w dawnych czasach o jakiejś kampanii, ale kto by o tym pamiętał. Wczoraj zaś przeczytałem, że premier Morawiecki zdenerwował się na fundację, bo ta nie realizuje celów statutowych. Zanim je omówię, wspomnę tylko, że fundację tworzy 17 spółek skarbu państwa, a na sam rozruch instytucja ta otrzymała 97 milionów złotych. 97 milionów złotych!!!!!! Ludzie, to można było przecież przez tę fundację sfinansować ratowanie Mackiewicza i zrobić taką promocję Polski na świecie, że ziemia by zadrżała. Przekupić 6 wiosek Szerpów i wysłać ich w góry, kupić, bo po jaką cholerę wynajmować, najlepszy sprzęt jaki istnieje i wlecieć tym na górę, nie czekać dwa dni na te cholerne helikoptery i nie znosić fochów pakistańskich trepów. Dlaczego nikt o tym nie pomyślał? Jak to dlaczego, zajrzyjcie na stronę fundacji, zobaczcie kto jest w zarządzie i sprawa będzie jasna. Ja oczywiście trochę żartuję, ale skoro są pieniądze na promocje Polski, to ja rozumiem, że one mogą być także wykorzystywane w takich sytuacjach. Dlaczego nikt o tym nie pomyślał, że spytam retorycznie raz jeszcze.

W zarządzie fundacji jest, co łatwo zauważyć, Maciej Świrski. Jak wiecie, ja nie powierzyłbym temu człowiekowi dziecięcego rowerka i nie oddałbym pod jego opiekę sparszywiałego kundla, a co dopiero mówić o 97 milionach na początek działalności i o promocji Polski. Myślę, że w tym akurat przypadku, Mateusz Morawiecki ma rację irytując się z powodu działań fundacji. Tam bowiem nie ma mowy o żadnych działaniach. To jest gromada pozorantów, którzy nie mając pojęcia ani o promocji, ani o sukcesie próbują jakoś zagospodarować publiczne pieniądze. Nie mówię, że kradną, oni je po prostu próbują zagospodarować tak, jak im podpowiada ich własny rozum. No to teraz popatrzmy na ten potencjał intelektualny, który ujawnia się na stronach fundacji.

W zakładce „O fundacji” czytamy:

Dla nas Polaków nie ma rzeczy niemożliwych – tak jest od zawsze. Chcemy pokazać naszą solidarność, wrażliwość, gościnność, przedsiębiorczość, kreatywność, pracowitość i determinację.

Ta…determinacji nam nie brakuje. Ja na przykład pamiętam, jak mnie Józef Orzeł chciał ubrać we wspólne występy ze Świrskim, byłem tak zdeterminowany, że wolałem w ogóle nie występować w telewizji niezależnej niż pokazywać się tam w towarzystwie tego pana. Z tym „nie ma rzeczy niemożliwych” bym jednak nie przesadzał. Przeglądając strony fundacji wyraźnie widać tam pewne przyrodzone ograniczenia, a i granice możliwości są dość wyraźnie zaznaczone.

Definicja misji jest tego najlepszym przykładem:

Pragniemy promować nasze sukcesy w nauce, bogatą kulturę, wspaniałą historię i niepowtarzalną przyrodę. Taką misję ma Polska Fundacja Narodowa.

Jeśli zastanawiacie się o jakich sukcesach w nauce mowa, wkrótce się przekonacie. Mnie zaś najbardziej ciekawi ta niepowtarzalna przyroda. Nigdy nie zapomnę jak Maciej Świrski, który w czasach rządów PO, nudził się wyraźnie i bez przerwy za kogoś się przebierał, a to za działacza Solidarności z magnetofonem i siwą brodą, a to za dyrektora radzieckiej psychuszki, wymyślił, że napisze książkę o Polakach biorących udział w wojnie zimowej po stronie ZSRR. Tak to chyba miało wyglądać. Miała to być książka o tych siłą wcielonych do armii czerwonej ludziach ze wschodnich ziem Rzeczpospolitej. Napisał wtedy na swoim blogu, że musi jechać do Finlandii, żeby poczuć atmosferę tej wojny, musi zobaczyć ten las, z którego snajperzy strzelali do radzieckich kolumn. Zasugerowałem wtedy, że może wejść do dowolnego lasu w Polsce i będzie miał ten sam klimat, a oszczędzi na biletach i nie zmarznie tak jak w Finlandii. I to tyle w kwestii niepowtarzalności polskiej przyrody.

Pora zdradzić jakie to sukcesy w nauce będzie promować fundacja. Oto stosowny cytat:

Polska to kraj ludzi o wielkiej wiedzy i umiejętnościach – słynnego astronoma Mikołaja Kopernika, inżyniera Ernesta Malinowskiego budującego koleje w Andach czy odkrywczyni nowych pierwiastków Marii Skłodowskiej-Curie. Ojczyzna wynalazców radiotelegrafu, kamer czy nawet wycieraczek do samochodu.

Nie przygotowany na te informacje świat może zastygnąć w stuporze. Nie dość, że mamy tu jakąś odkrywczynię pierwiastków, to jeszcze wystrugaliśmy kamery i sami zrobiliśmy wycieraczki do samochodu. Ciekawe co z wycieraczkami do autobusów….Może wynaleźli je Węgrzy? Oni też z pewnością mają jakieś osiągnięcia.

Teraz najlepsze:

Polska to kraj dzielnych ludzi, którzy jak król Jan III Sobieski, Tadeusz Kościuszko, Kazimierz Pułaski, Józef Bem czy lotnicy z Dywizjonu 303 walczyli w imię wolności innych narodów. W czasie II wojny światowej Polacy stworzyli największą podziemną armię walczącą z hitlerowskimi Niemcami. Podczas zimnej wojny odważnie rzucili wyzwanie komunizmowi, powołując niezależny związek zawodowy „Solidarność”.

Od tego nie uwolnimy się nigdy. Siódma dekada od wojny już mija, a ta śpiewka jest ciągle aktualna. Nie jest skuteczna, ale jest aktualna, bo za 97 baniek na rozruch nie można niestety wymyślić nic ciekawszego. I ta wolność innych narodów i to wyzwanie rzucone komunizmowi przez związek zawodowy.

Końcówka jest już raczej przewidywalna:

Polska to ojczyzna ludzi kultury – kompozytora Fryderyka Chopina, pianistów Artura Rubinsteina czy Ignacego Paderewskiego. To także kraj ojczysty wielkiego papieża, świętego Jana Pawła II.

No i Macieja Świrskiego, rzecz jasna, o którym tu najwyraźniej zapomniano. W zakładce „zarząd fundacji”, widzimy fotografie całego zarządu, która mnie kojarzy się ze strzelnicą w wesołym miasteczku. Jest tam także zdjęcie Macieja Świrskiego, które – sam nie wiem dlaczego – przypomina mi pewien fragment prozy Leopolda Tyrmanda, Polaka równie wybitnego jak Artur Rubinstein. Napisał on o pewnym swoim znajomym tak – stary ubek o wyglądzie dobrotliwego pediatry. Niech Maciej Świrski nie bierze jednak tych słów do siebie, bo są one jedynie luźnym skojarzeniem, wariacją na temat kreowania wizerunków. Nie będę cytował całej charakterystyki zamieszczonej pod zdjęciem. Wystarczy ten fragment:

Jest jednym z pomysłodawców odnowienia tradycji Misterium Męki Pańskiej w Górze Kalwarii

Strach pomyśleć kim są pozostali pomysłodawcy. Zastanawiam się też ile wezmą statyści za odegranie tego misterium męki. Rozumiem, że mniej niż 97 baniek.

Plany fundacji kreślone są na bogato. Ma powstać, między innymi film o rodzinie Ulmów a także film o rotmistrzu Pileckim. Nie wiem, który to już z kolei. A widzimy przecież, że każdy następny jest jeszcze gorszy niż ten poprzedni, albowiem kiedy przychodzi do dzielenia kasy, wszyscy orientują się, że Pilecki to tak znakomity pretekst do jumy, że nie ma sensu oszczędzać. Wystarczy pokazać jak cierpiał i załatwione. Cierpienia zaś maluję się na twarzy jakimiś kosmetykami, obrzęki się dokleja z plasteliny, a wycie symuluje sam aktor. No i sprawa załatwiona. Gorzej z tą rodziną Ulmów. Ja już któryś rok z rzędu słyszę, że ma powstać taki film, a Polska Fundacja Narodowa zadeklarowała, że zaangażuje do jego produkcji samego Mela Gibsona. No jasne, jak ktoś dostaje 97 baniek na rozruch to może snuć takie plany. Nic z nich jednak nie wyjdzie. Tego jestem pewien, bo Fundacja nie ma żadnych narzędzi, by w ogóle przeprowadzić jakąkolwiek rozmowę z Gibsonem. Bo niby co ma się stać? Świrski do niego zadzwoni i powie – hello Mel, how are you – a potem umówią się na omówienie szczegółów? Gdzie? W tym lesie w Finlandii. Przecież spotkanie z Gibsonem musiałby być filmowane, żeby cała Fundacja mogła otrąbić sukces. Na to zaś nie zgodzi się Gibson i właściwie jest po sprawie.

Omówiliśmy plany, teraz kolej na realizację. Kochani, „pęc” można od śmiechu. Fundacja zrealizowała do tej pory cztery projekty. Zorganizowała piknik wojskowy z jakimiś patriotycznymi nudziarstwami, dla amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Polsce, uruchomiła jakiś program pilotażowy dla sportowców i wysłała, a może dopiero wyślę w rejs dookoła świata żaglówkę pomalowaną na biało czerwono z Kusznierewiczem na pokładzie. I to by było na tyle. Mam nadzieje, że Morawiecki to rozpędzi na cztery wiatry. Aha, byłbym zapomniał, wydali jeszcze śpiewnik z piosenkami patriotycznymi. To jest oferta dla idiotów, bardzo przepraszam, ale nie zamierzam nawet udawać, że sądzę inaczej. Oferta dla idiotów i uspokajanie sumienia, a także wyraźna niechęć do ryzyka, bo przecież wiadomo, że i tak nikt Polski nie lubi, a żadna promocja nie ma sensu. Za źle zaś zrobioną można oberwać po łbie, a po co? Śpiewnik patriotyczny….ja pierniczę….jedzie, jedzie na kaszance, siwy strzelca strój….

Patrzę na to wszystko i przypomina mi się scena z filmu „O jeden most za daleko”. Początek operacji Market Garden, setki samolotów startują z francuskich lotnisk i lecą nad Holandię. Na taras swojej willi wychodzi niemiecki generał i patrzy w niebo. Nie żeby się zaraz denerwował tymi setkami maszyn nad jego głową. Patrzy w niebo i mówi – żeby choć raz mieć takie możliwości. No więc ja to też powtórzę, żebyśmy tutaj, choć raz mieli takie możliwości jak ma Świrski. Nawet nie myślcie o tym co bym zrobił…

Nie mamy ich. Musimy więc radzić sobie inaczej. Dziś zacznie się nowa promocja. Musimy całkowicie przebudować ofertę naszej księgarni i zmienić drastycznie politykę wydawniczą. Rynek nie istnieje, trzeba to sobie powiedzieć jasno. Ktoś może na jego miejscu lekką ręką położyć 97 baniek, które pójdą na rozkurz, na śpiewniki i pikniki. My tak zrobić nie możemy. Mozolnie, raz za razem, musimy strzelać do tych ruskich, co jadą w kolumnie, po drodze wśród sosnowego lasu. Zaczynam promocje nowych tytułów. Obniżki będą drastyczne. Nie mam wyjścia. Ceny zmienią się w ciągu dnia. Muszę też skończyć swoje książki, więc praktycznie się wyłączam z życia blogowego. Nie dam rady inaczej. Muszę zrobić mnóstwo rzeczy, żeby to wszystko uratować. Żeby choć raz mieć takie możliwości…

Przypominam, że na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl trwa promocja książek i czasopism. Baśń czeska i amerykańska po 10 zł, Baśń III po 15, tak samo Łowcy księży oraz Straż przednia. Nawigatory także po 10, ale ubywa ich w zastraszającym tempie, więc trzeba się spieszyć. Na tej samej stronie dostępny już jest nowy komiks Tomka Bereźnickiego zatytułowany „Kościuszko. Cena wolności”.

Gabriel Maciejewski

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI, 1 lutego 2018.

 

  • Ilustracja tytułowa Inter.  / Wybór zdjęcia wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2 , 2018.02.03.
Avatar

Autor: Gabriel Maciejewski