Sabatejskie obozy zagłady


Wielokrotnie broniłem na łamach tego bloga państwa Izrael (zazwyczaj w jego konfliktach z ludami semickimi, UE oraz administracją Obamy), ale podłej i głupiej postawy izraelskich polityków (Netanjahu, Lapid, Livni…) oraz „historyków” (Zuroff) nie da się obronić i nie wolno bronić. To głupota i podłość w najczystszej postaci. Czyli coś, co zdarzyło się już 75 lat temu… 

Najważniejszą i najbardziej przemilczaną książką o Holokauście jest „The Scared and the Doomed: Th Jewish Establishment vs the Six Million” N.J. Nurembergera. Jej autor był prawicowym syjonistą, założycielem Canadian Jewish News i zarazem uczestnikiem prób ratowania europejskich Żydów w trakcie drugiej wojny światowej. Nuremberger oskarża przywódców społeczności żydowskiej w USA (głównie przedstawicieli liberalnego, progressywistycznego nurtu społecznego) oraz lewicowych syjonistów z Mandatu Palestyńskiego nie tylko o obojętność wobec Zagłady, ale również o sabotowanie prób ratowania Żydów dokonywanych przez prawicowych syjonistów spod znaku Żabotyńskiego oraz przez religijne organizacje żydowskie. Opisuje on m.in. jak z inicjatywy prominentnych przedstawicieli liberalnego establiszmentu ze Wschodniego Wybrzeża blokowano w amerykańskiej prasie ogłoszenia społeczne informujące Amerykanów o trwającym w Europie Holokauście, jak działacze Amerykańskiego Kongresu Żydów i Światowego Kongresu Żydów urządzali pikiety przed amerykańskimi siedzibami ortodoksyjnej organizacji Agudat oskarżając ją o to, że „pomaga Hitlerowi wysyłając jedzenie Żydom do gett w Polsce” (!), i prowadzili kampanię przeciwko „nielegalnej żydowskiej imigracji do Palestyny”. Gdy przedstawiciele prawicowego ruchu Irgun próbowali lobbować w administracji Roosevelta za akcjami mającymi utrudnić Niemcom wymordowanie europejskich Żydów, przedstawiciele liberalnych organizacji żydowskich publicznie ich szkalowali jako „współpracowników Hiltera”. Organizacja charytatywna Joint sabotowała wysiłki szwajcarskiego komitetu religijnych Żydów próbującego pomagać głodującej ludności w gettach. Doskonale przy tym sobie zdawano sprawę z tego, że Żydzi są mordowani na masową skalę. Dr. Nahum Goldmann, współtwórca Światowego Kongresu Żydów, na wewnętrznych naradach przyznawał, że prawdopodobnie wszyscy Żydzi w Europie, poza ZSRR i Wielką Brytanią zostaną zabici. Chaim Weizmann, brytyjski agent wpływu i późniejszy pierwszy prezydent Izraela, był oklaskiwany, gdy podczas konferencji w Szwajcarii na początku wojny mówił, że tylko 1-2 mln młodych żydowskich idealistów z Europy przetrwa a reszta Żydów „zniknie jak kurz”.

Nuremberger opisuje również niemieckie próby „sprzedania” Żydów z Węgier i Słowacji aliantom. Stał za nimi Adolf Eichmann, który prawdopodobnie miał zielone światło od Himmlera, szukającego prób porozumienia z USA i Wielką Brytanią. Alianci nie byli jednak tymi ofertami zainteresowani. Brytyjczycy aresztowali wysłanych do Palestyny na negocjacje przedstawicieli słowackiej i węgierskiej społeczności żydowskiej. Podkablował ich do MI5 późniejszy izraelski premier Mosze Szaret. Widać tutaj pewne podobieństwa ze storpedowaniem misji Jana Karskiego. Karski miał nadzieję, że zainteresuje prezydenta Roosevelta. FDR ostentacyjnie jednak olał sprawę i okazywał Karskiemu, że nie interesuje go los polskich Żydów. Przerywał naszemu kurierowi pytaniami w stylu: „Czy to prawda, że w Polsce jest wiele koni?”. Roosevelt doskonale wiedział o Holokauście a Zagłada do pewnego stopnia go nawet cieszyła. W 1944 r. powiedział przed spotkaniem z królem Arabii Saudyjskiej: „Co my możemy dać Arabom za ich ropę? Pewnie 6 mln europejskich Żydów”. W domyśle: 6 mln martwych Żydów.

Jedną z najmocniej zaangażowanych osób w blokowanie inicjatyw mających pomóc europejskim Żydom w trakcie wojny był reformowany rabin Stephen Wise, współtwórca Światowego Kongresu Żydów. Blokował on nawet wysyłanie paczek żywnościowych do gett w Polsce. W ciekawym świetle jego działalność opisał rabin Marvin Antelman, autor dwutomowego dzieła „To elimininate the opiate” poświęconego sabbatajczykom-frankistom, czyli zwolennikom fałszywego mesjasza z XVII w. Sabbataja Zevi i XVIII-wiecznego kontynuatora jego dzieła Jakuba Franka. Antelman wskazywał w swoich dziełach na sabbatajskie źródła judaizmu reformowanego czyli judaistycznego modernizmu. Dotarł też do relacji mówiących, że reformowany rabin Wise, był utajonym członkiem Komunistycznej Partii USA. Sekretarka Wise’a Helen Rawlinson opisała w swoich wspomnieniach „Stranger at the Party” swój romans z tym żydowskim przywódcą. Jest w tej książce scena, w której reformowany rabin Wise uprawia z nią seks na stole konferencyjnym w swoim biurze i w trakcie stosunku cytuje te fragmenty psalmów, które sabbatejczycy w XVII w. cytowali w trakcie swoich ceremonii opartych na magii seksualnej. Ta kobieta nie mogła czegoś takiego zmyślić – musiałaby posiadać ogromną wiedzę na temat tej niszowej żydowskiej herezji, by podać właściwe fragmenty psalmów podczas ceremonii.

 

Zarówno Sabbataj Zwi jak i Jakub Frank wierzyli w kabalistyczną doktrynę odnajdywania „iskier bożych” w brudach tego świata. Temu miały służyć m.in. orgiastyczne ceremonie magiczne, podczas których dochodziło też do aktów pedofilii oraz kazirodstwa, temu miały też służyć fałszywe konwersje sabbatajczyków na islam, katolicyzm (Jakub Frank widział w Matce Boskiej Częstochowskiej Szechinę czyli żeńską część boskiej emanacji) oraz oświeceniowy racjonalizm. Działalność sekty Franka z oczywistych względów nie podobała się tradycyjonalistycznym rabinom. Frank podsrywał ich więc do władz kościelnych i państwowych, że zabijają chrześcijańskie dzieci na mace. Jego marzeniem było zniszczenie tradycyjnego judaizmu i zastąpienie go sabbateizmem. Przewidywał, że może to się stać w przyszłości w sposób brutalny – pisał m.in., że kiedyś będą w Europie palić Żydami w piecach. Wskazywał też, że w Polsce dokona się zbawienie świata.

 

Dzieje wyznawców Franka po jego śmierci to słabo zbadany rozdział historii. Dość powiedzieć, że o frankistowskie koligacje podejrzewano i Adama Mickiewicza, i twórcę żydowskiego oświecenia Mojżesza Mendelssohna, czy też Mojżesza Hessa, mentora Karola Marksa (nie są znane żadne powiązania rodzinne między Mojżeszem Hessem a Rudolfem Hessem, urodzonym w Aleksandrii w Egipcie. Hess to popularne w Niemczech nazwisko, przyjmowane też przez Żydów.) Wyznawcy frankizmu często przyjmowali na cześć swego mistrza nazwisko: Frank lub jego wariacje. Nie sugeruje rzecz jasna, że frankistowskich przodków mieli: generalny gubernator Hans Frank, protektor Czech i Moraw „Krvave Pes” Karl-Hermann Frank, mający marranów w rodzinie po stronie zarówno ojca jak i matki gen. Francisco Franco czy niejaki Frankerberger, bankier który jakoby rzekomo płacił alimenty babce Hitlera, będącej wcześniej jego pokojówką. Wszak wśród ofiar Holokaustu byli też i ludzie o nazwisku „Frank”, np. Anna Frank, a gen. Franco uratował kilka tysięcy sefardyjskich Żydów.  Rabin Antelman był jednak przeświadczony o tym, że sabatejczycy-frankiści byli jedną z sił sprawczych Holokaustu. Według jego ustaleń Hitler został poczęty w Tish b’ Av – w tradycyjnym judaiźmie najczarniejszy dzień upadku Pierwszej i Drugiej Świątyni, a także zgniecenia powstania Bar Kochby. W Tish b’Av w 1941 r. Himmler dostał zgodę na przeprowadzenie „Ostatecznego Rozwiązania” a w ten dzień w 1942 r. dokonano wielkiej deportacji Żydów z Getta Warszawskiego.

 

Jak powiedziała prof. Barbara Engelking-Boni: śmierć w trakcie Holokaustu była dla Żydów wydarzeniem „mistycznym” i „spotkaniem z Najwyższym”. Śmierć w komorze gazowej, w płonącej stodole czy długie konanie z głodu w getcie „doświadczeniem mistycznym”? Zapachniało iście piekielnym swędem…

Historię Holokaustu znamy. Czy znają ją również w innych krajach? To zależy… W Izraelu początkowo Holokaust był przedmiotem wielkiego wstydu. Żydzi z Palestyny nie mogli zrozumieć jak ich europejscy ziomkowie mogli „tak łatwo dać się zabić”. Ocaleni spotykali się często z drwinami. „Skąd masz taką chujową koszulkę? Z Auchwitz?”. W Yad va Shem wycieczki szybko przemykały po salach z ekspozycją o Holokauście i zatrzymywały się na dłużej tylko w sali poświęconej powstaniu w Getcie Warszawskim. Wszystko się zmieniło po procesie Eichmanna, masowego mordercy ale i niewygodnego świadka wojennych prób handlowania żydowskimi zakładnikami. Holokaust zredefiniowano. Zaczęła dominować narracja mówiąca o tym, że był on szczytowym ekscesem antysemickiej kultury europejskiej. W tej wizji Holokaust był po prostu nieodłączną częścią cywilizacji złych gojów przed którymi Żydzi powinni się chronić. (Oczywiście nie każdy hołdował tej wizji. Spotkałem wielu Izraelczyków nie mających uprzedzeń wobec Europejczyków i Polaków. Co więcej, bardzo przyjaźnie do Polski nastawionych.) Holokaust nie był jednak prostym logicznym skutkiem „2 tysięcy lat europejskiego antysemityzmu”. Był skutkiem decyzji podjętych przez Hitlera i naród niemiecki, który wyniósł go do władzy. Oraz ludzi, którzy go zainspirowali pomysłem Zagłady: w tym Stowarzyszenia Aufbau łączącego rosyjskich czarnoseccinych emigrantów, Niemców Bałtyckich i volkistowskich mistyków (o tym stowarzyszeniu kiedyś szerzej napisze) oraz arabskich sojuszników Hitlera. Sama decyzja o „Ostatecznym Rozwiązaniu” miała zaś zarazem podtekst zarówno ideologiczny jak i ekonomiczny.

 

Do dominującej narracji o Holokauście nie pasują też przypadki kolaboracji Żydów z niemieckimi nazistami podczas wojny: policja żydowska w gettach, „Trzynastka” czyli „żydowskie Gestapo”Chaim Mordechaj Rutkowskiżydowscy szmalcownicy. No i nie pasowały też fakty mówiące o polskiej pomocy udzielanej mordowanym Żydom w sytuacji, w której odwrócili się od nich wszyscy możni tego świata…

Zupełnie kuriozalnym przypadkiem na to jak błędna jest dominująca w Izraelu narracja na temat Holokaustu jest sprawa o. Daniela Rufeisena. Ten polski Żyd zbiegł z getta w Wilnie i ukrywał się w Mirze udając Polaka. Zatrudnił się jako tłumacz na posterunku niemieckiej żandarmerii, skąd kradł broń i zaopatrywał w nią Żydów z mirskiego getta. Uprzedził też ich o dacie deportacji, ale jeden z żydowskich agentów Gestapo zadenuncjował go Niemcom. Rufeisen uciekł i ukrył się klasztorze, gdzie nawrócił się na katolicyzm. Po wojnie został mnichem. W 1959 r. udał się do Izraela i jako Żyd poprosił o obywatelstwo. Odmówiono mu go i walczył przez wiele lat w sądach o możliwość bycia obywatelem państwa Izrael. W końcu przyznano mu obywatelstwo wpisując w rubryce narodowość: katolik (!). Jako katolicki duchowny i zarazem żydowski niepodległościowiec totalnie nie pasował do oficjalnej narracji…

Konfrontacja naszej narracji historycznej z ich narracją była więc tylko kwestią czasu. Czy chodzi o osławione 65 mld USD, które według Stanisława Michalkiewicza mają nam zabrać „Eskimosi”? Ten wątek z pewnością się pojawi. Ale nie powinniśmy czekać z założonymi rękami aż coś takiego się stanie. Trzeba robić swoje: przebijać się wszędzie ze swoim przekazem. A jak jakaś organizacja zwróci się do nas z roszczeniami, to pogonić ich na drzewo. Nic im nie musimy dawać. Wszelkie roszczenia zostały już uregulowane pomiędzy rządem PRL a rządami państw zachodnich. Nie ma żadnej podstawy prawnej dla nowych roszczeń. Co nam zrobią? Izrael nie wyśle przecież wojska do Polski i nie wprowadzi sam przeciwko nam sankcji w ONZ (a jesteśmy niestałym członkiem RB ONZ, więc procedujemy tam sprawy dotyczące Izraela). Izrael praktycznie już nie ma znaczących sojuszników w Europie. Amerykanie nie wycofają zaś nagle stąd wojsk, nie zrezygnują ze sprzedawania nam broni ani gazu łupkowego. Czy Jareda Kushnera obchodzi temat Holokaustu? A może Sorosa? No cóż, Sorosa obchodzi, pisał przecież, że 1944 rok w okupowanym Budapeszcie (skąd Eichmann masowo wówczas deportował Żydów do Auschwitz) był najpiękniejszym czasem jego życia. Jedyne co nas może spotkać, to propagandowy atak – czyli nic nowego. Gross może napisze nową książkę, ale temat Holokaustu ogólnie się społeczeństwom Zachodu już przejadł. Kręcą nawet z niego ostrą bekę w internecie. (Choćby w tej i w tejpiosence.) O reakcjach na żydowską narrację islamizujących się społeczeństw europejskich już nawet nie wspomnę. W wielu krajach Azji, Afryki czy Ameryki Łacińskiej Hitler jest zaś czasem postrzegany jako bohater, który walczył przeciwko europejskim mocarstwom kolonialnym i Jankesom. U kogo może nam lobby roszczeniowe popsuć opinię? U europejskich i amerykańskich liberałów, u których już od dawna mamy ją zepsutą? A nawet jeśli nam spaprają opinię to, nie oznacza to, że będziemy płacić.

Czy Chorwacja coś płaci Żydom i Serbom za wymordowanie 800 tys. ludzi za czasów NDH? Nie a wielu Chorwatów gwiżdże sobie na narrację o tym Holokauście. Gwiżdże oczywiście na melodię piosenki „Jasenovac”.

Polska nie jest słaba dlatego, że pisze się o „polskich obozach” w paru gazetach. To określenie „polskie obozy” pojawia się dlatego, że Polska jest słaba. Jeśli stanie się silniejsza, nikt nie będzie takich rzeczy pisał.

 

Autor: 

Źródło:    foxmulder2.blogspot.com, 3 lutego 2018.

  • Zdjęcie tytułowe: Konferencja w Obersalzberg, maj 1939. Od lewej: Heinrich Himmler, Reinhard Heydrich, Karl Wolff, and Hermann Esser. Zdjęci ze zbiorów „Eva Braun collection”. Fot. za wikimedia.org

 

Przeczytaj więcej artykułów tego autora na naszym portalu  >  >  > TUTAJ.

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2018.02.05.