Polski pakiet tożsamościowy


Umarł reżyser Antoni Krauze, człowiek dobry i pogodny. Takim go zapamiętałem, widząc dwa razy w życiu jedynie, w czasie spotkań w Klubie Ronina, starszy pan, który się pogodnie uśmiechał. Teraz zmarł, a ostatnim jego filmem był „Smoleńsk”. Wszyscy pamiętamy co się działo wokół tego obrazu i nikomu nie trzeba tłumaczyć o co chodzi. Nikomu z wyjątkiem Jerzego Zelnika, który – gdzieś mi to umknęło w powodzi newsów – rzekł, że film ten zabił Antoniego Krauze. Nagonka na niego samego, zbieranie pieniędzy, a potem komentarze dotyczące jakości obrazu, wszystko to spowodowało, że reżyser nie wytrzymał napięcia i zmarł. Nie wiem kurczę gdzie jest ten materiał z Zelnikiem, bo pod nim był komentarz Kurskiego, którego też dokładnie nie przytoczę, ale nawet to co przytoczę stawia włosy na głowie. Napisał Kurski, że Krauze współtworzył polski pakiet tożsamościowy, albo coś podobnego. W żadnym razie nie chodziło o to, że Krauze tworzył polską kulturę, wzbogacał ją, czy też może drążył twórczo trudne i niewygodne tematy. Nie, on współtworzył ten pakiet tożsamościowy, czy też może coś innego tożsamościowego. Nie jest to istotne, Kurski ujął to w ten sposób, że wiemy iż mamy pewien kanon do którego należą jakości definiujące Polaka, a wszystko co jest poza tym kanonem to mierzwa, a być może też zdrada. No to ja teraz też coś powiem, macie przedsmak tego co się będzie działo po śmierci Jarosława, czyli przedsmak załgania w skali o jakiej Wam się nie śniło, finansowanego z pieniędzy podatników. Oni już to szykują. Pierwszym zaś przyjętym w poczet Polaków właściwie definiujących ów pakiet czy też kanon będzie Jonny Daniels. Tego możecie być pewni, ale nie łudźcie się, że ktoś z Was się załapie. Powiem teraz coś jeszcze – panowie Zelnik i Kurski muszą się trochę opamiętać. Film Smoleńsk jest filmem złym, szkodliwym, deprawującym i degradującym nas wszystkich. Rola zaś w tworzeniu tego obrazu jaką odegrali Pawlicki z młodym Łysiakiem jest potworna. Nie będę tu stawiał zarzutów, ale jeśli ktoś pamięta ten wywiad, którego Antoni Krauze udzielił Gazecie Prawnej, a potem jego wystąpienie w Klubie Ronina i błaganie widoczne w jego oczach, ten łatwo się zorientuje o co chodzi. Nas te numery nie biorą. Nie rusza nas pakietowa sprzedaż polskości i nie przekonuje nas to co mówi, robi, pisze i wypierduje z siebie prezes Kurski. Kanon ustalany przez tego pana jest z istoty dla nas tutaj nieważny. Nie jesteśmy bowiem pańszczyźnianym chłopstwem, które za możliwość wzięcia kredytu u Żyda, rezygnuje z przywileju całowania księdza dobrodzieja w rękę. I niech to sobie panowie Kurski, Zelnik i reszta zapamiętają i dobrze zakarbują. A swoje pakiety polskości czy też kanony, niech sobie wsadzą w Koronę królów, albo w jeszcze jakieś inne, ciekawsze miejsce.

Skoro tak dobrze nam idzie, gadajmy dalej – chamy nie będą nam mówić co jest a co nie jest kanonem polskości. To jest oczywiste i mowy nie ma byśmy na to przystali. Do czego służy taki kanon? Do ograniczenia spectrum. Chodzi o to, by zawęzić pole widzenia, które i tak już jest niemożliwe wąskie. Historię bowiem własnego kraju oglądamy poprzez szparę w wygódce. Nawet nie przez dziurkę od klucza. Kurski zaś wmawia nam, że ta szpara to pełnometrażowy film panoramiczny, na który musimy wydać 250 milionów złotych. Do czego może służyć ograniczenie poznania w takim kraju jak nasz? No przecież nie do tego, byśmy wszyscy wyruszyli na podbój świata wyposażeni w Manifest Destiny czy inne jakieś oszustwo. Służy ono temu, byśmy siedzieli tu na miejscu i nie przeszkadzali mądrzejszym. Służy temu, by wybrani przez zarząd, czy też może jakiś inny sanhedryn ludzie tłumaczyli nam dlaczego Piłsudski jest lepszy od Dmowskiego czy też na odwrót, brali za to pieniądze i spali jeszcze spokojniej niż my. Służy deprawacji po prostu. I żeby się o tym przekonać nie trzeba zbyt wiele myśleć, wystarczy spojrzeć na Kurskiego. On ma tę deprawację wypisaną na twarzy. Najlepiej by było gdyby zaczął nosić maskę. Dla niego najlepiej, bo nam jest obojętne co będzie nosił Kurski.

Skąd się biorą takie pomysły? To jest socjalizm w czystej postaci. To jest wierzchołek struktury heretyckiej, które za pozory wolności, będące w istocie ciężką pracą ponad siły bez wynagrodzenia, z kredytem na karku, proponuje najtańszą rozrywkę i najtańszą doktrynę nie wyjaśniającą niczego poza koniecznością tejże pracy ponad wymiary i siły. Od komunizmu różniącej się tylko tym, że nadzorca jest elegantszy i bardziej aspirujący, a także nie jest jawnym bezbożnikiem. Tak przynajmniej opowiada. No i że gada o polskości i patriotyzmie, który jest oczywiście tożsamy z wolnością i pracą dla każdego.

Ktoś powie, że za daleko zaszedłem. Że nie można biednego Antoniego Krauzego mieszać do takich spraw. Jak nie można, jak trzeba. Zróbcie taki eksperyment – włączcie w google opcje grafika i na osobnym dokumencie skopiujcie sobie po kolei fotografie uśmiechniętego Pawlickiego, uśmiechniętego Tomasza Łysiaka, uśmiechniętego Kurskiego (on może być na początku), uśmiechniętego Zelnika, a na koniec wstawcie czarno białe zdjęcie uśmiechniętego Antoniego Krauze. Efekt zwali Was z nóg i już nie będziecie potrzebowali żadnych dodatkowych wyjaśnień.

Powiem więcej, kiedy zobaczycie ich wszystkich, bez Krauzego rzecz jasna, gdzieś w plenerze, będziecie gotowi gołymi rękami rwać bruk z ulicy i ciskań nim w te puste, oczadziałe łby. No więc jeszcze raz – Pawlicki, Kurski, Łysiak i Zelnik, wszyscy uśmiechnięci.

Nie będziemy oglądać filmu Smoleńsk i nie będziemy korzystać z żadnych pakietów tożsamościowych, niech sobie to wszyscy wybiją z głowy. Teraz powiem słów kilka na temat pomnika smoleńskiego, o którym pisała eska. Pomnik ten, na którym wzmocni się wiele karier, jest idiotyczny w formie. Trzeba to napisać wprost. Żadne otoczenie mu nie pomoże. Nie można bowiem powstrzymać ludzi od wchodzenia na schody i robienia tam głupich rzeczy. Być może dzieło zaplanowane jest tak, że stanie przy nim warta honorowa, żeby nie doszło do profanacji, ale wtedy trzeba będzie do tego wybrać żołnierzy kurdupli, bo jak staną normalni, skala monumentu zdemaskuje intencje. Nie wiadomo też, czy opozycja nie zechce postawić w nocy na tych schodach gipsowego Geremka, który nie wiadomo – schodzi z nich czy na nie wchodzi? Powiem więc jeszcze raz na koniec co myślę o pomnikach. Ludzie – musicie zatrudnić artystę, kapujecie? Artystę, nie durnia, nie bałwana, nie kolegę z klasy, nie narzeczonego kuzynki prezydentowej Kaczyńskiej. Musicie zatrudnić artystę i mu zapłacić. Ktoś może powiedzieć, że nie ma takiego artysty, który w oszczędnej lapidarnej formie wyraziłby prawdę o tej tragedii. Na pewno jest, trzeba go tylko znaleźć. Opowiem taką anegdotę, być może już ją kiedyś opowiadałem, ale nie szkodzi. Oto ktoś położył przed Salwadorem Dali kawałek aluminiowej folii. Gładkiej i połyskującej, takiej co to się w nią kanapki dla dzieci zawija, żeby miały na przerwie co jeść, folii oderwanej z wałka. Salwador popatrzył na tę folię zrobił palcami obydwu rąk jeden ruch i na powierzchni ukazała się ludzka twarz, prawdziwa, wyrazista ludzka twarz. Artyści istnieją, naprawdę. Problem polega na tym, że oni są poza pakietami i kanonami, o których myślą Kurski, Pawlicki, Łysiak, Zelnik i reszta bandy.

Przypominam, że na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl trwa promocja książek i czasopism. Baśń czeska i amerykańska po 10 zł, Baśń III po 15, tak samo Łowcy księży oraz Straż przednia. Nawigatory także po 10, ale ubywa ich w zastraszającym tempie, więc trzeba się spieszyć. Budowa jachtów po 35, Berecci, Irlandzki majdan i Kroniki klasztoru w Zasławiu po 10. Sanctum regnum po 30 zł. Na tej samej stronie dostępny już jest nowy komiks Tomka Bereźnickiego zatytułowany „Kościuszko. Cena wolności”. W sprzedaży jest już także książka „Czerwiec polski” zwana tu książką o pluskwach

Gabriel Maciejewski

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI,  17 lutego 2018.

 

  • Ilustracja tytułowa: Jacek Kurski, prezes TVP i Jarosław Kaczyński. Fot. Wojciech  Ziemek, newspix.pl.  / Wybór zdjęcia wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2 , 2018.02.20.
Avatar

Autor: Gabriel Maciejewski