Czy polityka zagraniczna Polski jest prowadzona w interesie narodowym? (Część I.)


„Polsko! lecz ciebie błyskotkami łudzą!
   Pawiem narodów byłaś i papugą;
A teraz jesteś służebnicą cudzą —
   Choć wiem, że słowa te nie zadrżą długo
W sercu — gdzie nie trwa myśl nawet godziny:
— bom smutny — i sam pełen winy!”
(Juliusz Słowacki, „Grób Agamemnona”.)

 

 

Polityczna burza wokół zamachu na rosyjskiego agenta

 

4 marca 2018 r., w brytyjskim Salisbury w centrum handlowym, nastąpił atak bronią chemiczną na byłego rosyjskiego agenta wywiadu Siergieja Skripala i jego córkę Julię. Znajdują się w szpitalu w ciężkim stanie. Premier Theresa May powiedziała, ze winę za ten „zuchwały atak” ponosi Rosja. Siergiej Skripal był byłym rosyjskim oficer wywiadu wojskowego, który działał jako podwójny agent brytyjskich służb wywiadowczych w latach 1990. i na początku XXI wieku. W grudniu 2004 r. został aresztowany przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa Rosji (FSB), a następnie osądzony, skazany za zdradę stanu i skazany na 13 lat więzienia. Osiedlił się w Wielkiej Brytanii w 2010 roku po wymianie dziesięciu rosyjskich agentów aresztowanych w Stanach Zjednoczonych.

Jak zaznacza brytyjski „The Sunday Times”, w związku ze sprawą Skripala podczas zaplanowanego na lipiec szczytu NATO może zostać poruszona kwestia wzmocnienia środków mających na celu powstrzymanie rosyjskiej agresji (http://www.tvn24.pl).

Siergiej Skripal w dniu skazania w Rosji w sierpniu 2006 r. Foto: Photo ITAR-TASS / Press Service of Moscow District Military Court/. Za: tvn24.pl.

W stosunkach pomiędzy Wielką Brytanią a Rosją to nie jest pierwszy kryzys, ale obecnie sprawa zamachu na Skripala stanęła na ostrzu noża. Anglia chce ostatecznego rozstrzygnięcia. Polscy politycy zachowali się tak, jakby ten zamach przeprowadzony był w Polsce. Sytuacja ta dobitnie pokazała, jak przepojeni nienawiścią do Rosji są tzw. elity.

26 marca 2018 r. Jacek Czaputowicz, minister spraw zagranicznych, poinformował, że „w tym trudnym momencie dla Wielkiej Brytanii okazanie solidarności w postaci wydalenia dyplomatów jest właściwą odpowiedzią na nieprzyjazne, agresywne działania Rosji”. Rosjanie mają opuścić nasz kraj najpóźniej do północy 3 kwietnia. Termin opuszczenia Polski przez czterech dyplomatów rosyjskich ustalono na 3 kwietnia do godz. 24:00. Notę z czterema nazwiskami i terminem przekazano ambasadorowi Rosji – przekazał szef MSZ. W ocenie Czaputowicza, Wielka Brytania stała się celem „bezprecedensowego ataku jakim było pierwsze w historii powojennej Europy celowe użycie broni chemicznej przeciwko grupie cywilów na obszarze Europy”.

Minister Jacek Czaputowicz zapomniał, albo nie wiedział, że w 1999 r. podczas agresji na Serbię, kiedy bomby NATO zostały celowo zrzucone na zakłady przetwórstwa spożywczego i wytwórnie aut, rafinerie i transformatorownie, wyzwoliły duże ilości trwałych chemicznych związków, których Amerykanie nie tolerowaliby w najmniejszych ilościach na swoim podwórku. Te trucizny, włącznie z dwufenylami polichlorkowymi, rtęcią i monomerem chlorku winylu dostały się nie tylko do Dunaju, ale też do gruntu i powietrza tego przeważnie rolniczego kraju w sercu Europy zamieszkałego przez 10 milionów mieszkańców. Dwufenyle polichlorkowe i ich trujące pochodne dioksyny powodują raka i inne schorzenia (http://www.zb.eco.pl/zb/154/military.htm). Podczas bombardowania Serbii przez NATO używano amunicji ze zubożonym uranem, zatruwającej na wiele, wiele lat glebę i wodę. Zubożonym uranem zbombardowano 113 miejsc.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Źródło: Newspix.pl / ABACA. Foto: wprost.pl

Oprócz Polski również i Francja oraz Niemcy wydalą 4 dyplomatów, Litwa i Czechy wyrzucą po 3, Holandia 2, Łotwa i Estonia po jednym. Łącznie 14 państw członkowskich Unii Europejskiej zdecydowało się na wydalenie rosyjskich dyplomatów. USA zapowiedziało wydalenie 60 dyplomatów, oraz zamknięcie rosyjskiego konsulatu generalnego w Seattle. Wielka Brytania ma wydalić 23 rosyjskich dyplomatów, rozważyć nowe przepisy dotyczące zwalczania szpiegostwa i spojrzeć na sankcje w ramach szerokiej odpowiedzi na atak chemiczny na agenta w Salisbury, powiedziała Theresa May parlamentowi. Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO zapowiedział, że zrobione zostanie znacznie więcej i poinformował, że organizacja wycofała akredytację siedmiu pracowników rosyjskich w NATO.

 

 

Polska „służebnicą cudzą”

 

Czy polityka zagraniczna uprawiana przez tzw. elity jest w interesie narodowym? Czy może jest to polityka służąca obcym interesom, nie mająca nic wspólnego z interesem narodowym. Niezależnie kto rządzi PO/PSL czy PiS polityka zagraniczna nie jest robiona w interesie narodowym. Stąd prosty wniosek: Polska jest „służebnicą cudzą”. Nie tylko nie wstaliśmy z kolan, ale położono nas na brzuchu, i związano ręce z tyłu. Odnosi się wrażenie, że jakieś obce państwo przejęło Polskę i realizuje swoje cele polityczne.

MSZ w obecnym kształcie zbudował Bronisław Geremek (minister spraw zagranicznych w latach 1997–2000), który dokonał depolonizacji urzędu. Minister MSZ Jacek Czaputowicz kontynuuje jego politykę. Polityka MSZ jest antynarodowa. Nie sprowadza się Polaków z Kazachstanu, ale sprowadza się do Polski Ukraińców i Żydów. Zmuszono ekonomiczne do wyjazdu za chlebem około 3 mln Polaków, a na ich miejsce sprowadza się Ukraińców. Jest to niebywały skandal!

Od dawna już wiadomo, że USA i NATO dążą do wojny z Rosją. Szukają tylko pretekstu. Mówiono już wcześniej, że CIA może zrobić jakąś prowokację w Kaliningradzie, by wciągnąć Rosję do wojny. Obecnie tym pretekstem jest rzekomy zamach na byłego rosyjskiego szpiega. O co w tym wszystkim chodzi? Głównie chodzi o zawłaszczenie potężnych rosyjskich bogactw zasobów naturalnych (część II. „Europa koncentrycznych kręgów”).

 

 

Interes Narodowy

 

Kategorię interesu narodowego należy ściśle wiązać ze sferą polityki. Interes narodowy jest priorytetem polityki zewnętrznej prowadzonej przez państwo. Z jednej strony, ma on charakter postulatywny, tzn. umożliwia przedstawienie państwu (jego przedstawicielom) własnego stanowiska co do celów i wartości, jakie mają dla niego żywotne znaczenie, stąd mówi się o żywotnych interesach (vital interests). Z drugiej strony, stanowi on ramowy szkielet dla działań w zakresie realizacji określonych żywotnych interesów. Wyrazicielem interesu narodowego mogą być przedstawiciele państwa, jego organy, jak i samo społeczeństwo.

W przypadku interesu narodowego zakłada się świadomość priorytetowych celów, chęć ich realizacji, jak i ich manifestację wewnątrz państwa oraz w stosunkach między innymi państwami. K. Żukrowska pisze, że pojęcie to w przeszłości oznaczało definiowanie interesu narodowego w zgodzie z autonomicznymi celami danego kraju. Obecnie w warunkach umiędzynarodowienia gospodarki i występowania silnych więzi współzależności nie można decydować autonomicznie o interesie danego kraju. Rozmyły się bowiem granice między danym państwem a jego otoczeniem międzynarodowym […] W tym kontekście interesem każdego kraju staje się pogłębienie tych współzależności, które stają się samoczynnie gwarantem bezpieczeństwa pozamilitarnego danego kraju. Na interes narodowy składają się – w tych ujęciach – takie pojęcia, jak przetrwanie, bezpieczeństwo i tożsamość. Wynika z tego, że bezpieczeństwo jest jednym z głównych elementów interesu narodowego. R. Kuźniar analizując ogólne pojęcie bezpieczeństwa, zwraca uwagę na różnicę między racją stanu a interesem narodowym, ale nie dokonuje klarownej demarkacji między tymi dwoma pojęciami. Pisze, iż można zatem powiedzieć, że bezpieczeństwo jest nieodłącznie związane z żywotnymi (ważnymi dla życia) interesami narodowymi (Klaudia Kałążna, Remigiusz Rosicki, „O interesie narodowym i racji stanu – rozważania teoretyczne, Poznań. Wydanie internetowe).

Nie do przyjęcia jest pogląd uwzględniający wyższość interesu państwa nad innymi interesami i normami moralnymi i prawnymi.

J. Pietraś dzieli pojęcie racji stanu na trzy grupy: uwzględniające bezwzględną wyższość interesu państwa nad innymi interesami i normami, uwzględniające względną wyższość interesu państwa nad innymi interesami i normami oraz uwzględniające autonomię interesu państwa nad normami moralnymi i prawnymi.

Jest to fałszywy pogląd, gdyż państwo musi być moralne. Państwo nie może też być ponad Narodem, i nie może działać w oderwaniu od Narodu, gdyż władza zwierzchnia należy do Narodu. Mówi o tym Konstytucja RP:

Art.1. Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Art. 4. 1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu. 2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio. Czy tak jest w rzeczywistości? Partie, które wygrywają wybory, zaraz o tym zapominają.

Ku przypomnieniu: Władza komunistyczna niejako z definicji była władzą charyzmatyczną i jako taka się narodziła. Wykluczało to z góry nie tylko rezygnację z władzy, czy choćby podzielenie się nią z kimkolwiek, ale nawet możliwość założenia jakichkolwiek zewnętrznych ograniczeń na sposób jej sprawowania. W imię idei i misji, której władza komunistyczna była jedynym strażnikiem, może ona domagać się od społeczeństwa wszelkich wyrzeczeń i stosować dowolne metody. Władza komunistyczna była ponad narodem. Czy się coś zmieniło? Nie! Władza nadal jest ponad Narodem.

Poniżej przedstawiam kilka przykładów działań podejmowanych przez tzw. elity bez rozpoznania zaistniałej sytuacji, a między innymi udzielenie poparcia w ciemno agresji NATO na Serbię, oraz wzięcie udziału w agresji na Irak, jak piszę poniżej, to również w ciemno.

 

 

Agresja NATO na Serbię

 

O tym trzeba pamiętać. Czy poparcie agresji NATO na Serbię przez Polskę, oraz potępienie Serbów było moralne, i było w interesie Polski? Jesteśmy Słowianami, więc związki z państwami słowiańskimi powinny być nam najbliższe niż z Anglosasami. Polski rząd wiosną 1999 r. poparł oficjalnie agresję NATO na Serbię, czyli na Słowian. Ataki powietrzne trwały 78 dni, rozpoczęły się 24 marca a zakończyły 20 czerwca 1999 roku. W skład Federalnej Republiki Jugosławii (SRJ), której Serbia była częścią, wchodziły także Czarnogóra i Kosowo.

Wystawa ze zdjęciami ofiar wojny pod parlamentem. Na transparencie napis „1998-1999 ofiary agresji UÇK-NATO, Fot. Andrzej Hładij / Defence24.pl. Za: defence24.pl

W 1999 r. albańsko-serbskie starcia w Kosowie stały się pretekstem do ingerencji UE w sprawy wewnętrzne Serbii z pominięciem ONZ i Rady Bezpieczeństwa, która jest organem decydującym o podjęciu decyzji w sprawie sporu między członkami ONZ. Państwa mocarstwowe w przeszłości często ignorowały decyzje Rady Bezpieczeństwa. Sztab NATO, który podjął decyzję o bombardowaniu Serbii, zerwał zawarte w 1997 r. porozumienie z Rosją. Mówiło one, że żadna ze stron nie użyje siły zbrojnej w Europie. Rosja przeżywała głęboki kryzys gospodarczy, oraz miała dość wysokie zadłużenie w bankach europejskich. Operacja, której nadano kryptonim Operacja Allied Force została przeprowadzona przez NATO między 24 marca a 20 czerwca 1999 r.

Już 8 marca 1998 r. ówczesna sekretarz stanu USA Madelaine Albright oraz ówczesny minister spraw zagranicznych Niemiec Klaus Kinkel wzywali do podjęcia działań przeciw „reżimowi w Belgradzie”.

Po bombardowaniu Serbii przez NATO. Foto: zygumntbalas.neon24.pl

W dniu agresji NATO na Serbię w Rosji przebywał przewodniczący Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Rosja potrzebowała nowych kredytów, więc prawdopodobnie by wyciszyć Rosję, Zachód posłużył się szantażem.

Pretekstem do agresji było oskarżenie Serbów o prowadzenie w Kosowie czystek etnicznych. Propaganda niemiecka zaszokowała cały świat doniesieniami o dokonanych przez Serbów masowych mordach na Albańczykach. Jednak tego nigdy nie udowodniono. Raczej to Albańczycy mordowali Serbów. W Kosowie Albańczycy zburzyli wszystkie zabytkowe cerkwie. 

Trzon wydzielonych do prowadzenia operacji sił członków NATO stanowiło 350 do 400 samolotów różnego zastosowania, z czego najwięcej zapewniły Stany Zjednoczone. W operacji bombardowania wzięło też udział 14 niemieckich samolotów Tornado. W czasie agresji NATO na Serbię na granicy chorwackiej stały gotowe do wjazdu na terytorium Jugosławii niemieckie wojskowe wozy transportowe oznakowane czarnymi krzyżami.

Podczas bombardowań używano amunicji ze zubożonym uranem, zatruwającej na wiele, wiele lat glebę i wodę. Zubożonym uranem zbombardowano 113 miejsc. Według profesora Slobodana Čarkicia, prezesa Stowarzyszenia do Walki z Rakiem, tylko na południu Serbii (bez Kosowa i Metochii) zrzucono 15 ton uranu, a na samą południową prowincję prawie 100 ton. W Serbii po roku 1999 wzrosła o 40 proc. liczba zachorowań na raka w porównaniu z okresem sprzed bombardowań.Na Serbię zrzucono również 1100 bomb kasetowych, rozpryskujących się na małe ładunki, których duży procent nie wybucha i jest szczególnym zagrożeniem dla dzieci przez wiele lat. Osiem razy zrzucono bomby grafitowe, niszczące system energetyczny, pozbawiając w ten sposób prądu setki tysięcy mieszkańców Serbii (http://www.przegladprawoslawny.pl/articles.php?id_n=2012&id=9). Była to zbrodnia na narodzie serbskim.

Żołnierze z Wielonarodowej Brygady Zachód (stacjonujący od 1999 r. w Kosowie) otrzymali podręcznik, w którym wśród złotych reguł wymieniono: trzymanie się z dala od czołgów, pojazdów i budynków trafionych pociskami lub rakietami ze zubożonym uranem; noszenie maski ochronnej w przypadku wykonywania obowiązków w odległości mniejszej niż 500 metrów od ww. obiektów, ponieważ wdychanie nierozpuszczalnych cząsteczek zubożonego uranu może wywołać długoterminowe problemy zdrowotne, z nowotworami i deformacjami noworodków włącznie. Podręcznik pt. Zubożony Uran – Informacje i Instrukcje podpisał w dniu 22 listopada 1999 r. pułkownik Osvaldo Bizzari (http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=638).

Obecnie już wiadomo, że bombardowania Jugosławii przez NATO były kulminacją nielegalnej interwencji militarnej, która rozpoczęła się w połowie lat 90-tych, gdy Niemcy i USA zaczęły zbroić i szkolić KLA – Kosovo Liberation Army.

Była to albańska organizacja paramilitarna , która dążyła do oddzielenia Kosowa od Federalnej Republiki Jugosławii (FRJ) i Serbii w latach 90. XX w. i ewentualnego przyłączenia do Albanii. Celowo rozpoczęto eskalacje konfliktów etnicznych, by sztucznie stworzyć potrzebę interwencji. Senator Joe Lieberman oświadczył, że „Stany Zjednoczone i Armia Wyzwolenia Kosowa reprezentują te same ludzkie wartości i zasady … Walka o KLA to walka o prawa człowieka i wartości amerykańskie” (http://www.revolutionarydemocracy.org/rdv8n2/kla.htm).

Kiedy państwa NATO ogłosiły swoje zamiary bombardowania Jugosławii, Serbowie tłumaczyli to jako pomoc dla bojowników KLA i byli przerażeni tym, co stanie się z tubylczymi Serbami w Kosowie (250 tysięcy). Okazało się, że Serbowie mieli rację i mieli powody do strachu. W czerwcu 2000 roku członkowie brytyjskiego parlamentu i komisja parlamentarna obu partii uznały, że bombardowanie Jugosławii było nielegalnym aktem agresji wobec suwerennego państwa. Każda zrzucona bomba była przestępstwem!

W rozmowach, jakie odbyły się wówczas pod Paryżem, obie strony konfliktu wyrażały zgodę na autonomię lub nawet niepodległość Kosowa. Jednak istotnym warunkiem postawionym Serbii przez dowództwo NATO było wprowadzenie do Kosowa wojsk NATO, których celem miało być rozgraniczenie stron konfliktu. Serbia się nie zgodziła. Uchyl drzwi, a już ich nie zamkniesz, jak mówi stare przysłowie. Jest raczej pewne, że UE pragnie zabezpieczyć swoje interesy na Bałkanach, i dąży do zbudowania na terytorium Serbii bazy wojskowe.

Wspomniany wyżej Klaus Kinkel w 1997 r. z okazji czterdziestej rocznicy traktatu rzymskiego powiedział, że „Przez wieki polityka zagraniczna oznaczała w Europie przymierza i antyprzymierza wielkich mocarstw, wojny i pokój. Idea integracji europejskiej umożliwiła nam po raz pierwszy zerwanie z tą piekielną spiralą”. Oczywiście, dzisiaj jest już tylko jeden sojusz i jedno przymierze, w którym Niemcy odgrywają decydującą rolę.

Hańba! Ówczesny minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek przedstawiając stanowisko Sejmowi RP 8 kwietnia 1999 r. powielał narrację o „czystkach etnicznych”, „zbrodniach na obywatelach własnego państwa” i „odrzucaniu kompromisu” przez władze Jugosławii. Nie potrafił w jasny sposób odpowiedzieć na gruncie jakich przepisów prawa międzynarodowego broni się decyzja o ataku militarnym na suwerenne państwo. Snuł jedynie niejasne ideologiczne rozważania o prawach człowieka, które miały być w tym przypadku, według jego arbitralnej opinii, ważniejsze od suwerenności państw. W Polsce podjęto wielką ofensywę propagandową i kampanię szkalowania Serbów. Czyniły to w duchu jedności wszystkie istotne siły polityczne, jak i media z każdej strony.

Zbombardowany most. Foto: niskevesti.rs

Natomiast Javier Solana, ówczesny szef dyplomacji UE powiedział: „Faktem jest, że mniejszości, a w szczególności mniejszość serbska, nie były dobrze chronione w Kosowie. To fakt, i z powodu tego faktu powinniśmy wiedzieć, jak poprawić sytuację”.

17 lutego 2008 r. premier Kosowa Hashim Thaci odczytał w parlamencie tekst deklaracji niepodległości, ogłaszając Kosowo „niepodległym, suwerennym i demokratycznym państwem”. Oderwanie Kosowa od Serbii stało się faktem. Niemcy zacierają ręce. Na oczach całej Europy nastąpił rozbiór Serbii i powstało drugie państwo albańskie. Niemcy były pierwszym państwem, które uznało ten nowy twór.

Tak jak szerzone kłamstwo o czystkach etnicznych rzekomo popełnionych przez Serbów stało się przyczyną bombardowania Serbii, a następnie oderwanie Kosowa od Serbii, tak szerzone kłamstwo o irackiej broni atomowej i bakteriologicznej stało się przyczyną agresji państw sprzymierzonych na Irak.

 

 

Szerzone kłamstwo stało się przyczyną agresji na Irak

 

M1A1 z US Marine Corps w Iraku, 2003 r. Foto: pl.wikipedia.org

Czy udział Polski w agresji na Irak był w interesie Polski? 20 marca 2003 r. siły międzynarodowe, głównie USA i Wielka Brytania, Australii, Danii i Polski dokonały agresji na Irak. Pretekstem miało być rzekome posiadanie przez Irak broni atomowej i bakteriologicznej, której w ogóle tam nie znaleziono. Propaganda amerykańska zaszokowała cały świat doniesieniami o potężnych magazynach broni bakteriologicznej i broni atomowej. Żadnej jednak broni masowej zagłady tam nie znaleziono. Natomiast prawda była inna. Irak został najechany, gdyż Saddam Husajn nie akceptował polityki Izraela dążącej do kontroli krajów Bliskiego Wschodu z Irakiem włącznie. Agresję na Irak rozpoczął syn poprzedniego prezydenta, prezydent USA George’a W. Busha. Ojciec i syn są aktywni w Bohemian Grove. Aż od czterech ostatnich pokoleń Bushowie biorą udział również w okultystycznym stowarzyszenia Czaszka i Piszczele. 21 marca 2006 roku prestiżowy brytyjski magazyn medyczny „Lancet” opublikował szacunkową liczbę ofiar po stronie irackiej, od marca 2003 do czerwca 2006 ma ona wynosić ok. 655 tys. osób, w większości cywilów.

Brytyjscy żołnierze w Iraku. Foto: pl.wikipedia.org

Po ogłoszeniu zakończenia działań wojennych w Iraku rodziły się pytania co do istnienia irackiej broni masowej zagłady, co było przyczyną inwazji na Irak, a której do tej pory nigdy nie odnaleziono. Zapowiadała się nowa afera, której pierwszą ofiarą padł ówczesny dyrektor CIA, George J. Tenet. Zrezygnował on ze swego stanowiska 3 czerwca 2004 roku, lecz sprawował je jeszcze do 11 lipca 2004 roku oświadczając, że powodem jego rezygnacji są problemy personalne. Rezygnacja Teneta i jego zastępcy ds. operacyjnych, Jamesa Pavitta, była wynikiem krytyki amerykańskich polityków i społeczności co do braku jakichkolwiek rzetelnych informacji wywiadowczych dotyczących zamiarów siatek terrorystycznych i ataków terrorystycznych z 11 września 2001 roku na World Trade Center i Pentagon. Dochodzą do tego spekulacje niedokładnego rozeznania co do irackiej broni masowej zagłady, która wydawała się tak groźna dla całego świata. Na podstawie informacji dostarczonych przez amerykański wywiad CIA (i nie tylko), administracja Busha usprawiedliwiła inwazję na Irak. Jak już dziś wiadomo, informacje CIA były fałszywe.

Iraccy urzędnicy znaleźli trzy masowe groby zawierające ciała około 1000 osób. Uważają, że ich egzekucje wykonali amerykańscy żołnierze podczas okupacji kraju. Foto: alexjones.pl

W Iraku zginęło 22 polskich żołnierzy. Polska nie wyniosła żadnych korzyści gospodarczych z irackiej misji. Co ciekawe, to w PRL polskie firmy prowadziły dość duże inwestycje w Iraku. Polska posiadało dość dobrze rozwinięty przemysł budowy cukrowni, głównie świdnicki ŚFUP, który po 1989 r. został zniszczony. Wielu pracowników i inżynierów wspomina lata 70. i 80. XX w. głównie przez pryzmat tych inwestycji.

 

 

Deklaracja niepodległości Krymu

 

Rola Waszyngtonu w kryzysie ukraińskim może mieć ogromne konsekwencje dla całego świata. Według Johna Pilgera, publicysty „The Guardian”, Stany Zjednoczone dążą do wojny z Rosją. „Po raz pierwszy od czasów Reagana USA prą do światowego konfliktu. Ukraina, ostatni bufor przed Rosją, jest rozdzierana przez faszystowskie siły wspierane przez USA i UE”. Jak pisze publicysta, po zaplanowanym zamachu stanu w lutym przeciwko demokratycznie wybranemu rządowi w Kijowie, Waszyngton chciał przejąć bazę marynarki Rosji w Sewastopolu. Nie udało się. Rosjanie obronili się (http://wiadomosci.onet.pl/swiat/the-guardian-usa-daza-do-wojny-z-rosja/qfhp7d).

Krym nazywano w starożytności Taurus Chersonesus (Taurica) od pierwszych mieszkańców Taurów. W czasie wędrówek ludów osiedlili się na Krymie Gotowie i Chazarowie. W XIII w. zajęli go Tatarzy, którzy w niedługim czasie musieli uznać zwierzchnictwo tureckie. Rosjanie wtargnęli na Krym w 1736 r., a w 1774 r. Turcja ogłosiła niezawisłość Krymu. W 1783 r. zajęła go Rosja. W latach 1854-1856 toczyła się między Rosją a Turcją wojna krymska.

Krym. Foto: dobra-rada.pl

Przed II wojną światową mieszkali na Krymie w Karasubasar, obecnie Biełogorsk, Krymczacy, czyli stataryzowani Żydzi. Wywodzą się oni ze środowisk żydowskiej diaspory zamieszkującej Krym oraz z ludów żyjących nad Morzem Czarnym, które przyjęły judaizm (np. Chazarowie). Od XIII ulegali silnej tataryzacji, zachowali jednak własną religię i nazywani byli dla odróżnienia od Karaimów „Żydami z pejsami”.

Obecnie Krym zamieszkuje około 2,4 mln ludzi. Większość ludności (60,40%) stanowią Rosjanie. Oprócz nich żyją tu Ukraińcy (24,01%) i Tatarzy krymscy (10,21%).

W 1954 r. Krym został przekazany z Rosyjskiej FSRR do Ukraińskiej FSRR (w ramach porządku komunistycznego ZSRR) z okazji trzechsetnej rocznicy ugody perejasławskiej, która zjednoczyła Ukrainę z Rosją. Niemal cały obszar półwyspu wchodził w skład Republiki Autonomicznej Krymu; jedynie miasto wydzielone Sewastopol wchodzi bezpośrednio w skład Ukrainy, podlegając władzom centralnym w Kijowie.

W grudnie 1994 r. w Budapeszcie USA, Wielka Brytania i Rosja podpisały Memorandum budapeszteńskie, które było porozumieniem międzynarodowym niemającym statusu traktatu, na mocy którego USA, Wielka Brytania i Rosja zobowiązały się do respektowania suwerenności i integralności Ukrainy, oraz powstrzymania się od wszelkich gróźb użycia siły przeciwko jej niepodległości i integralności terytorialnej, a Ukraina zobowiązała się do przekazania strategicznej broni nuklearnej Rosji i przystąpienia do układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.

Krym tak jak i Kosowo jest strategicznym obszarem. Dlatego na Krymie znajduje się 70% Rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Jest to też smaczny kąsek dla Amerykanów. Stąd tak wielkie poruszenie w gronie państw zachodnich i USA w sprawie referendum na Krymie. Na Krymie wojska w nie oznakowanych mundurach jak do tej pory nie użyły broni. Nie padł ani jeden strzał. Rosja zabezpiecza swoje interesy na Krymie pokojowo.

Parlament Autonomicznej Republiki Krymu ogłosił zamiar przeprowadzenia 16 marca 2014 regionalnego referendum (nieuznawanego przez władze Ukrainy) w sprawie poszerzenia autonomii Krymu. 11 marca br. parlament ten uchwalił deklarację niepodległości, która zostanie ogłoszona, jeśli mieszkańcy półwyspu w zaplanowanym na niedzielę referendum opowiedzą się za przyłączeniem Autonomii do Rosji.

Władimir Putin podpisał na Kremlu traktat o przyjęciu Krymu i Sewastopola do Federacji Rosyjskiej. Foto: EPA/SERGEI ILNITSKY. Za: radiozagranica.pl

Po oderwaniu się Krymu od Ukrainy media w Polsce rozpętały dziką ofensywę propagandową i kampanię szkalowania Rosjan, taką samą jak wobec Serbów po agresji NATO. Dużym zagrożeniem dla Rosjan, po upadku komunizmu, jest zasianie w nich pesymizmu, poczucia winy oraz niższości. Na Rosjanach jest wywierana duża presja psychologiczna. Narodowi, który dał światu Mendelejewa, Łomonosowa, Ciołkowskiego, Czajkowskiego, Strawińskiego, Dostojewskiego, Tołstoja i wielu innych uczonych, pisarzy i artystów, obecnie wmawia się, że ich rola w kulturze europejskiej nie była twórcza. Utrzymuje się ich w przekonaniu, że to ostatecznie USA wygrało batalię o wyścig zbrojeń, o kosmos, więc wszelkie zdobycze techniczne, naukowe, i inne pochodzą z USA. Takiej samej psychologicznej presji zostały poddane narody słowiańskie. Polakom zarzuca się udział w mordowaniu Żydów.

USA, Kanada, Francja, Niemcy, Włochy, Japonia i Wielka Brytania nie będą uznawać wyników referendum na Krymie 16 marca 2014 r. „Siódemka” państw wystosowała w tej sprawie oficjalne oświadczenie: „Jakiekolwiek referendum nie będzie mieć żadnej siły prawnej. Biorąc pod uwagę nieprzygotowanie tego procesu oraz obecność rosyjskich wojsk, będzie to głęboko szkodliwa procedura, pozbawiona także siły moralnej”. Z tą siłą moralną u państw zachodnich i USA w przeszłości różnie bywało, by wspomnieć agresję na Irak.

Po uchwaleniu deklaracji niepodległości Krymu odezwał się Radosław Sikorski, który powiedział: „Polska nie uznaje deklaracji niepodległości Krymu”. Tego samego dnia B. Komorowski złożył następującą deklarację: „Polska nie uzna odłączenia Krymu od Ukrainy. Nie uznamy faktów dokonanych ani też zmian terytorialnych dokonanych z pogwałceniem prawa międzynarodowego, takich jak odłączenie Krymu od Ukrainy”. Czy rząd Polski występuje w interesie Polski, czy może w interesie USA?

 

 

Wspólne Przesłania do Narodów Polski i Rosji, podpisane przez abpa Michalika i patriarchę Cyryla.

 

Polską Rację Stanu musi określać katolicyzm i to jest największy polski rozum i najgłębsza polityka na dziś i na zawsze, tym bardziej, że jesteśmy w pogańskiej Unii Europejskiej. Przyjęcie tej prawdy musi się stać głównym celem całego narodu w budowaniu nowej rzeczywistości. Nic jej nie zastąpi, co więcej, inne wygłaszane poglądy, bez powyższej prawdy, fałszują rzeczywistość, i prowadzą do nowej niewoli. Bo bez prawd świętej naszej wiary wolność oznaczać będzie niewolę. Naród nie obroni się przed szalonymi pokusami, jeżeli nie będzie się kierował zasadami wiary – co złe, co dobre. Mamy własną wolę, ale mamy również wiarę wzniosłą, za którą ginęli nasi przodkowie, wiarę dla każdego przystępną, która nami rządzić powinna, a nie my nią.

Kościół katolicki dążył w porozumieniu z rosyjską Cerkwią prawosławną naprawić nastrój wzajemnej nienawiści obu narodów. Problem ten w łonie hierarchów jest dość zróżnicowany, skoro doszło ostatnio w episkopacie do tajnego głosowania nad kwestią wspólnego polsko-rosyjskiego pojednania. Pewne jest jedno: „cały episkopat w tajnym anonimowym głosowaniu, opowiedział się za podpisaniem wspólnego polsko-rosyjskiego przesłania”. Ujawnił to w wywiadzie, przewodniczący episkopatu, abp Józef Michalik.

Patriarcha Moskwy i całej Rusi Cyryl I. i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik podpisują przesłanie wzywające do pojednania obu narodów Polski i Rosji, na Zamku Królewskim w Warszawie. Foto: gosc.pl

17 sierpnia 2012 r. w Warszawie, patriarcha Moskwy Cyryl i przewodniczący episkopatu abp Józef Michalik, podpisali polsko-rosyjskie przesłanie do obu narodów o porozumienie i pojednanie. Wcześniej Przewodniczący Episkopatu, abp Józef Michalik w wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej (KAI), powiedział, że „jest absolutnie przekonany, że takie przesłanie należy podpisać”. Poniżej najważniejsze punkty przesłania:

W poczuciu odpowiedzialności za teraźniejszość i przyszłość naszych Kościołów i narodów oraz kierując się pasterską troską, w imieniu Kościoła Katolickiego w Polsce i Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, zwracamy się ze słowem pojednania do wiernych naszych Kościołów, do naszych narodów i do wszystkich ludzi dobrej woli. Wyznając prawdę, że „Jezus Chrystus jest naszym pokojem i pojednaniem” (por. Ef 2,14; Rz 5,11), i mając świadomość powołania powierzonego nam w duchu Chrystusowej Ewangelii, pragniemy wnieść swój wkład w dzieło zbliżenia naszych Kościołów i pojednania naszych narodów”.

Dalej: „Apelujemy do naszych wiernych, aby prosili o wybaczenie krzywd, niesprawiedliwości i wszelkiego zła wyrządzonego sobie nawzajem. Jesteśmy przekonani, że jest to pierwszy i najważniejszy krok do odbudowania wzajemnego zaufania, bez którego nie ma trwałej ludzkiej wspólnoty ani pełnego pojednania.

Przebaczenie nie oznacza oczywiście zapomnienia. Pamięć stanowi bowiem istotną część naszej tożsamości. Jesteśmy ją także winni ofiarom przeszłości, które zostały zamęczone i oddały swoje życie za wierność Bogu i ziemskiej ojczyźnie. Przebaczyć oznacza jednak wyrzec się zemsty i nienawiści, uczestniczyć w budowaniu zgody i braterstwa pomiędzy ludźmi, naszymi narodami i krajami, co stanowi podstawę pokojowej przyszłości”.

 

 

Totalna krytyka

 

Zaraz po podpisaniu porozumienia, ludzie związani z PiS podjęli na nie atak. Pojawili się też duchowni, którzy zapowiedzieli, że nie odczytają tekstu przesłania w kościele w dniu nakazanym przez episkopat (niedziela 9.IX.12). Ponoć byli tacy, co podczas tego czytania wychodzili z kościołów. Abp Józef Michalik odniósł się również do głosów krytycznych wobec tego aktu, choć bez wskazywania osób czy środowisk społeczno-politycznych. Tymczasem wiadomo – o czym wspomina m.in. „Rzeczpospolita”, że krytycznie o planowanym porozumieniu dwóch kościołów – wypowiada się Anna Fotyga, była minister spraw zagranicznych w rządzie PiS. Była minister napisała, pytając w tekście na portalu wpolityce.pl: „Komu służy to pojednanie? Dlaczego, choć to ważne wydarzenie, nikt nie zabiera głosu? Milczą historycy, religioznawcy, milczy laikat. Ta cisza jest przerażająca, dźwięczy mi w uszach”. Tekst byłej minister Anny Fotygi widnieje pod apelem o niepodpisywanie polsko-rosyjskiego orędzia, jaki do przewodniczącego episkopatu abp. Józefa Michalika, skierowała prezes krajowego zarządu Stowarzyszenia Blogmedia24 z siedzibą w Olsztynie, Elżbieta Schmidt. Apel wskazuje m.in., że dzisiejszy stan stosunków polsko-rosyjskich „nie spełnia warunków pojednania”. Jego treść zamieszczona na portalu niezależna.pl, dotychczas podpisało zaledwie 81 osób

(http://www.wiadomosci24.pl/artykul/pojednanie_kosciola_katolickiego_i_cerkwi_prawoslawnej_wywoluje_krytyke_239397.html).

Najdalej posunęła się „Gazeta Polska” pisząc wyprzedzająco (1.VIII.12), że „rzeczywisty wymiar tego ‘pojednania’ uwidacznia się również w fakcie, że po jednej stronie sygnatariuszy znajdujemy agenta KGB Michajłowa, z drugiej zaś hierarchę, który – jak wynika z akt przechowywanych w IPN – zarejestrowany został jako tajny współpracownik SB o pseudonimie Zefir” (http://www.gazetapolska.pl/21276-cerkiew-narzedzie-w-rekach-putina).

Jak sugeruje „Polityka” (19-25.IX.12), powołując się na anonimowego informatora, ktoś zasugerował abp. Michalikowi, że tekst ten „nie mógł zostać opublikowany bez aprobaty Jarosława Kaczyńskiego”. Wraca wspomnienie o tym, jak Kaczyńscy potraktowali abp. Wielgusa. Z jednej strony episkopat próbuje przełamać wielowiekowe niechęci, a z drugiej pogrobowcy obozu sanacyjnego podtrzymują nadal powstańczą mentalność „hajże na Moskala!” (Prof. Maciej Giertych, „Opoka w Kraju”, nr 80 (101), grudzień 2012).

 

 

Katolicyzm to miłość i dialog

 

O wartości danego narodu świadczy osiągnięty przez niego stopień samowiedzy i uświadomienia narodowego, lecz co najważniejsze to uświadomienie w najczulszym organie narodu, kim jest jego elita polityczna? Czy pochodzi z narodu? Czy może jest mu obca? Naród również musi sobie wreszcie uświadomić, że posiada wroga, który go od wewnątrz niszczy, a jest nim masoneria. Żywioł rozkładu i zagłady.

Kościół Katolicki od początku dziejów Polski, był i jest ściśle związany z narodem. Dlatego właśnie Kościół Katolicki w Polsce i Rosyjska Cerkiew Prawosławna podjęli inicjatywę pojednania dwóch narodów. Naród powinien to uszanować i wdrażać w życie. Bo katolicyzm to miłość i dialog. Nie ma w nim miejsca na nienawiść. Po to mamy rozum i język, żeby rozmawiać. Trzeba rozmawiać z Rosją za wszelka cenę, bo tu chodzi o byt Narodu Polskiego! Tu chodzi o dalsze trwanie Narodu Polskiego.

Idea narodową jest prymat etyki i moralności nad polityką. Oznacza to, że musimy nauczyć się myśleć po katolicku i stać na stanowisku prymatu etyki i moralności nad polityką.

Na temat władzy, która podejmuje działania sprzeczne z porządkiem moralnym w „Katechizmie Kościoła Katolickiego” w rozdziale drugim „Wspólnota ludzka” w artykule drugim „Uczestnictwo w życiu społecznym” pisze:

„Władza jest sprawowana w sposób prawowity tylko wtedy, gdy troszczy się o dobro wspólne danej społeczności i jeśli do jego osiągnięcia używa środków moralnie dozwolonych. Jeśli sprawujący władzę ustanawiają niesprawiedliwe prawa lub podejmują działania sprzeczne z porządkiem moralnym, to rozporządzenia te nie obowiązują w sumieniu. Wtedy władza przestaje być władzą, a zaczyna się bezprawie”.

Głównym argumentem, jaki podnoszono w Polsce przeciwko Rosji, było to, że Rosjanie wymordowali w Katyniu polską elitę, i za popełnioną zbrodnią nie przeprosili Polaków. Jest to kłamstwo. Rosjanie już dawno temu przeprosili Polaków za mord katyński. Uczynił to w 1993 r. na cmentarzu Powązkowskim, przed krzyżem katyńskim, ówczesny prezydent Rosji Borys Jelcyn. Wypowiedział wtedy wielce znamienne słowo prastitie (przebaczcie) i bardzo wzruszony uronił łzę. Działo się to w obecności wielu ludzi, dziennikarzy, fotoreporterów i kamer telewizyjnych. Argument ten upadł, więc obecnie nowym argumentem wysuwanym przeciwko Rosji jest zajęcie przez nią Krymu.

 

 

Rosja chce rozmawiać

 

9 listopada 2016 r. Władimir Putin zwracając się do nowego ambasadora Polski w Rosji, Włodzimierza Marciniaka, powiedział: Wiemy, że stan stosunków rosyjsko-polskich trudno uznać dziś za zadowalający. Uważamy jednak, że przywrócenie dialogu politycznego jest możliwe na podstawie wzajemnego szacunku i pragmatyzmu. Ze swojej strony jesteśmy gotowi zrobić wszystko, by osiągnąć ten cel (http://polmedia.pl/putin-chce-odnowy-stosunkow-z-polska/). Niestety, rząd RP nie chce tych rozmów. Wymyśla się dziesiątki bzdurnych powodów, w ten sposób ogłupiając Polaków, by nie doszło do rozmów z Rosją.

I tak na przykład 8 stycznia 2017 r. rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz w TVP Info powiedział: „Wojska sojusznicze na polskich granicach, zwłaszcza od strony wschodniej – wiemy przecież, co dzieje się na Ukrainie; mamy do czynienia z ciągłym prezentowaniem agresji w stosunku do wszystkich państw NATO, mam na myśli przechwytywanie samolotów chociażby nad Bałtykiem przez siły rosyjskie – spowodują, że bezpieczeństwo zostanie wzmocnione i będziemy mogli doprowadzić do skutecznego odstraszania potencjalnego agresora” (http://www.defence24.pl/14-stycznia-spotkania-z-zolnierzami-i-powitanie-amerykanow). Misiewicz powtórzył od lat szerzone poglądy w tej sprawie.

Prawda jest taka, że gdyby Polska miała dobre stosunki gospodarcze z Rosją, to nie byłoby bezrobocia i mielibyśmy polski przemysł. Rosyjski rynek jest duży i chłonny. Dlaczego Niemcy, którzy w czasie II wojny światowej bestialsko wymordowali miliony Rosjan, obecnie mają z nimi dość dobre stosunki gospodarcze. Prawie dwie trzecie niemieckich firm obecnych na rynku rosyjskim liczy, mimo nadal obowiązujących sankcji ekonomicznych, na wzrost obrotów handlowych z Rosją w 2017 roku – podały Komisja Wschodnia Niemieckiej Gospodarki i Niemiecko-Rosyjska Izba Handlu. 63 proc. firm niemieckich oczekuje pozytywnego rozwoju relacji gospodarczych z Rosją – zwiększenia zarówno obrotów handlowych, jak i inwestycji. 40 proc. niemieckich firm deklaruje gotowość zatrudnienia nowych pracowników w Rosji. Jedna trzecia zamierza inwestować w Rosji w ciągu najbliższego roku. W 2016 roku inwestycje niemieckie w Rosji wyniosły prawie 2 mld euro (http://biznes.onet.pl/wiadomosci/ue/niemieckie-firmy-licza-na-ozywienie-handlu-z-rosja/s9w9lb). Przez nienawiść tzw. elit do Rosji, młodzi Polacy muszą pracować na Zachodzie.

Cdn.

 

Stanisław Bulza

 

Zdjęcie strona tytułowa:  Szef MSZ Jacek Czaputowicz. Fot. East News / se.pl.

 

Stanisław Bulza na Facebooku … .

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2018.03.30.

Avatar

Autor: Stanisław Bulza