Polska w punkcie krytycznym. Rozkład życia politycznego w Polsce (cz. 1 i 2.)


Niniejszy numer zawiera zestaw publikacji, których celem jest ograniczenie zamieszania (niezrozumienia, zagubienia), które charakteryzuje obecnie zarówno rządzące kręgi polityczne, jak też środowiska patriotyczne w Polsce. Kilka znanych, pozornie zaskakujących, wydarzeń zaburzyły z trudem budowaną legendę pomyślnego rozwoju społeczno-gospodarczego Polski.

 

Upiory wyszły z mroku.

Nieprzypadkowo koncentrujemy się na dwóch fragmentach życia społeczno-gospodarczego w Polsce – na rządzących kręgach politycznych i na środowiskach patriotycznych – ponieważ to między nimi narasta obecnie silny konflikt polityczny, a ponadto zdają się one coraz bardziej świadome własnych ograniczeń i bezsilności.

Najbardziej widocznym przejawem narastającego w Polsce konfliktu jest zaprzestanie gry pozorów, z jaką mieliśmy do czynienia dotychczas. Z jednej strony polegała ona na prezentowaniu pozytywnego wizerunku władzy, jako zainteresowanej rozwojem Polski i działającej w interesie narodowym. Ostatnim akordem w tej grze była tzw. Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju Mateusza Morawieckiego, która szybko okazała się czystym blefem propagandowym. Z drugiej strony, zaprzestanie gry pozorów polegało na uznaniu bezskuteczności kierowania pod adresem rządzących kręgów gospodarczych jakichkolwiek żądań i postulatów. To poważny przełom, bowiem dotychczas istniał obciążony pokaźnym ładunkiem naiwności „jednostronny dialog” środowisk narodowych z jawnie ignorującą te środowiska władzą polityczną. Zaowocowało to wydzieleniem dwóch nurtów narodowych: koniunkturalnego i opozycyjnego. Znaczna część dotychczas wpływowych środowisk narodowych przyjęła postawy oportunistyczne i zachowawcze, co skazuje je na stopniową, lecz nieuchronną marginalizację. Nurt opozycyjny jest zjawiskiem stosunkowo nowym i uznanym przez rządzące kręgi polityczne za najbardziej dla nich niebezpieczny.

Polskość jest strategicznym wymogiem zachowania ciągłości życia narodowego, a nie elementem gry politycznej. Dlatego powinno być oczywiste, że gra polityczna wokół polskości jest przykładem szkodliwej i niebezpiecznej zabawy.

Redakcja EEM

 

  *     *     *

 

Rozkład życia politycznego w Polsce (cz.1)


Ewolucja sytuacji politycznej w Polsce dokonuje się w określonym kierunku. Wyznacza go długofalowy i nasilający się obecnie rozkład systemu politycznego. Rozkład ten obejmuje wszystkie symptomy degradacji systemu politycznego: nieefektywność, dysfunkcjonalność systemu prawnego, marnotrawstwo i korupcję, a zwłaszcza głęboką demoralizację warstwy politycznej. To pozwala wyjaśnić widoczne jaskrawo przypadki sprzecznych z interesem narodowym zachowań kręgów władzy, w takiej sytuacji całkowicie niezdolnej i niechętnej do sprawowania funkcji politycznych. 

Rozkład systemu politycznego w Polsce zdecydowanie wyprzedza rozkładowe tendencje w społeczeństwie polskim (nad czym często ubolewamy), co nie tylko powoduje ostre konflikty, lecz ustawia rządzące kręgi polityczne na pozycji przegranych. Wyjaśnimy to przy innej okazji.

Nas przede wszystkim interesują czynniki i mechanizm rozkładu systemu politycznego, bez których rozpoznania dociekania muszą okazać się jałowe. Tym niemniej, warto poświęcić nieco uwagi również zewnętrznym przejawom wspomnianego rozkładu. W maju 2015 roku na łamach „Polityki Polskiej” opublikowaliśmy pierwszą część tekstu „Rozkład systemu politycznego w Polsce”, w którym można znaleźć szersze omówienie problemu. Podstawowe stwierdzenia można byłoby uznać za banalne, gdyby zostały powszechnie uznane: „Podstawową przyczyną narastającej przez lata degeneracji formacji politycznej w Polsce jest jej nikły związek z polską racją stanu i interesem narodowym, a w konsekwencji – oderwanie od społeczeństwa. Nie jest to zjawisko nowe, lecz raczej pogłębienie procesu rozkładu Polski w latach okupacji sowieckiej”.

Zwróciliśmy wtedy uwagę na trzy ważne kwestie. Najpierw na złudzenie polityczne (ciągle żywe), iż możliwe jest zdobywanie w nieskończoność popularności politycznej dzięki technikom medialnym, stosowanym równolegle z destrukcją świadomości społecznej (ogłupianiem społeczeństwa). Złudzenie to powoduje fascynacje grą polityczną, lecz przede wszystkim jest silnym czynnikiem demoralizacji władzy, wcielającej się tym sposobem w rolę szulera. Dalej, wskazaliśmy, że mechanizm polityczny w Polsce jest mechanizmem braku odpowiedzialności politycznej. „Kluczowym elementem tego mechanizmu była „strategia prywatyzacji”, którą uznawano za nadrzędny cel strategiczny do czasu włączenia Polski do Unii Europejskiej. Oznacza to, że system polityczny, który gwarantowałby pozytywne działanie sprzężenia zwrotnego między władzą i społeczeństwem nie został zbudowany (z wyjątkiem medialnej gry z publicznością). W dłuższej perspektywie brak takiego sprzężenia zawsze kończy się katastrofą dla obydwu stron. I tak się w końcu stało”. I wreszcie powiązaliśmy kwestię rozkładu mechanizmu politycznego ze sprawą utraty suwerenności narodowej, co jest zagadnieniem najsłabiej widocznym w dyskusjach o obecnej sytuacji w Polsce. W szczególności, pomijany jest niemal zupełnie aspekt ekonomiczny braku suwerenności narodowej, gdy tymczasem okazuje się on decydujący. Nie trzeba wyjaśniać, że jest on także ze strony rządzących kręgów politycznych elementem gry politycznej m.in. pod hasłem „repolonizacji”.

Pięta achillesowa władzy

Co do słabości rządzących kręgów politycznych w Polsce jeden punkt jest bezsporny: odpowiedzialność za tzw. prywatyzację, czyli współudział w przestępczym przejęciu polskiego majątku narodowego przez zagraniczne grupy interesów (skrywające się za tymi kręgami i wystawiających je na atak opinii publicznej). Stopniowo rozwiewały się iluzje, jakoby tzw. prywatyzacja była strategią gospodarczą, która ma uzasadnienie ekonomiczne, a może nawet społeczne. Proces ten trwał zbyt długo (blisko trzydzieści lat), co skłania do refleksji nad świadomością ekonomiczną polskiego społeczeństwa, a także świadomością zafascynowanych wolnym rynkiem środowisk patriotycznych.

Od 1990 roku odpowiedzialność za tzw. prywatyzację stanowiła dla kręgów rządzących ciężki orzech do zgryzienia, lecz dysponowały one mocną zagraniczną polisą ubezpieczeniową. Na polisę składało się przede wszystkim wsparcie doktrynalne, finansowe ,polityczne i propagandowe wspomnianych zagranicznych grup interesów (do nich jeszcze wrócimy, aby traktować je bardziej konkretnie). Jednak od 2009 roku wsparcie to stawało się coraz bardziej iluzoryczne, zaś wymagania zagranicznych grup interesów niewspółmiernie rosły. Kilka wydarzeń, o których piszemy dalej, doszczętnie zniszczyło fałszywy wizerunek polityki prywatyzacyjnej, zmuszając rządzące kręgi polityczne do „dzikiej prywatyzacji” w konspiracji przez społeczeństwem, co się dzieje dotychczas. Przykład „dzikiej prywatyzacji” bogatych złóż węgla koksującego (z kopalni „Krupiński”), przeprowadzanej ściśle wedle schematu Donalda Tuska unikania odpowiedzialności (zastosowanego perfekcyjnie do likwidacji polskiego przemysłu okrętowego) jest dostatecznie wymowny, aby pozbyć się resztek wątpliwości. Polityka prywatyzacyjna w duchu świetlanej przyszłości z konieczności ustąpiła miejsca polityce prywatyzacyjnej w duchu bezwarunkowej zgody na brak suwerenności narodowej.

Tzw. prywatyzacja, to dla rządzących kręgów politycznych najbardziej niewygodny „trup w szafie”: cuchnący, lecz żywotny. Czy zatem zgrupowani w tych kręgach politycy, nadal kontynuujący pokątnie grabież polskiego majątku narodowego, mogą mienić się polskimi patriotami? Mogą, lecz na taką patriotyczną autopromocję dzisiaj nabierają się tylko patentowani głupcy, których na szczęście będzie coraz mniej („głupcy umierają”). Jeśli ponadto tacy politycy przypisują sobie prawo ustalenia kryteriów patriotyzmu, taka farsa budzi obrzydzenie.

Co w tych warunkach ma robić pokaźna część środowisk patriotycznych, która zachowuje się oportunistycznie? Zasłaniać się miłosierdziem bliźniego? Uciekać w bezpieczne rejony odległej historii Polski? Bagatelizować grabież polskich zasobów naturalnych? Czy może przyjąć za wzór postawę Kubusia Fatalisty? Żaden z tych i podobnych wariantów nie daje szans powodzenia.

Niepowodzenia kręgów politycznych

Niepowodzenia rządzących kręgów politycznych w Polsce są naturalną konsekwencją rozkładu systemu politycznego. Tzw. prywatyzacja została narzucona Polsce przez zagraniczne grupy interesów; podobnie było z całym bagażem umiejętności, wiedzy i zachowań tych kręgów. Ich umiejętności zredukowane do naśladownictwa i posłuszeństwa, zaś wiedza – do niewyrafinowanej, prymitywnej postaci neoliberalizmu. Niektórym Czytelnikom opinia ta może wydawać się krzywdząca, gdyż zapewne nie znają treści bulwersujących stenogramów z posiedzeń Sejmu RP z lat 1989-2018. Ujawniają one bezdenną mizerię i demoralizację rządzących kręgów politycznych.

Sytuacja jest nadzwyczaj klarowna: niepowodzenia rządzących polityków są realne, zaś ich sukcesy – pomijając zapisy na zagranicznych kontach depozytowych – wirtualne. Niepowodzenia są groźne dla nich głównie dlatego, że stawiają rządzących polityków między „młotem a kowadłem”. Wywołują widoczne niezadowolenie zagranicznych grup interesu, zaś posłuszne wykonywanie płynących z ich strony zaleceń pogrąża polityków w oczach społeczeństwa (łatwo to uzmysłowić dzięki ustawie 447). Wspomniane grupy interesów szukają zatem lepszych i mniej zużytych wykonawców zaleceń (co nie wróży obecnym politykom nic dobrego), skracają nadmiernie rozbudowane i kosztowne łańcuchy zależności . Z pewnością dzisiejsi politycy nie mogą liczyć na zrozumienie i współczucie społeczeństwa, raczej są kandydatami na kozłów ofiarnych.

Stają się bezproduktywni nie tylko dla narodu, lecz również dla swych mocodawców; taki ich pieski los. Lecz im większe dzisiaj jest ich upokorzenie, tym większe również zadęcie. O czym sami chyba najlepiej wiedzą (przynajmniej ci bardziej spostrzegawczy).

 

Prof. dr hab. Artur Śliwiński
*     *     *

Rozkład życia politycznego w Polsce (cz.2)

Kieruje nami pragnienie rzetelnego wyjaśnienia przyczyn narastającego w Polsce konfliktu politycznego między rządzącymi kręgami politycznymi i silami narodowymi. Już takie określenie konfliktu zwraca uwagę na ważną zmianę, która dokonała się w Polsce w kilku ostatnich latach i nie pozostała bez echa. Chodzi o sformułowanie „siły narodowe” wywołujące w kręgach politycznych mieszankę niedowierzania, dezorientacji, rozdrażnienia i lęku. 

Byłoby błędem traktowanie sygnalizowanego konfliktu jako sprawy czysto wewnętrznej, pozostającej bez związku z erupcjami politycznymi, które widać w przestrzeni globalnej. Polonocentryzm cechujący wiele analiz i dyskusji o wydarzeniach zachodzących w Polsce zamazuje znaczenie faktu, że Polska jest krajem niesuwerennym, a zarazem znajduje się na długiej liście krajów w większym lub mniejszym stopniu podległych władzy oligarchii światowej. Bliższe określenie charakteru tej podległości nie jest zatem bez znaczenia dla zrozumienia przemian zachodzących w Polsce, chociaż z braku dostatecznej wiedzy o kulisach funkcjonowania oligarchii światowej zmuszeni jesteśmy do szczególnej ostrożności. Tutaj musimy z konieczności ograniczyć się do wyrażenia dwóch trudnych do podważenia opinii.

Po pierwsze, iż Polska nie jest przedmiotem szczególnego zainteresowania oligarchii światowej oraz wykonujących dla niej funkcje pomocnicze rządów i instytucji międzynarodowych. Pozwoli to na dostrzeżenie fenomenu, jakim jest stosowanie wobec większości krajów standardowych metod wywierania presji politycznej, ekonomicznej i finansowej. Jako najbardziej jaskrawe przykłady służyć może stosowanie standardowego pakietu zaleceń MFW, interwencje uzasadniane obroną demokracji, interwencje w sprawy wewnętrzne czy walka z nacjonalizmem i szermowanie zarzutem antysemityzmu.

Druga opinia wymaga szerszego komentarza. Chodzi bowiem o słabe dopasowanie stosowanych metod presji politycznej, ekonomicznej i finansowej do specyficznych warunków danego kraju (zwłaszcza gospodarki, kultury, historii oraz religii). Ten oczywisty mankament „słonia w składzie porcelany” jest rekompensowany bezwzględnym dyktatem. Pod tym kątem należy widzieć przeszłą i obecną politykę Stanów Zjednoczonych, będącą głównym narzędziem oligarchii światowej, a także szokujące wybryki amerykańskiego korpusu dyplomatycznego w Polsce.

Wobec rządzących w Polsce kręgów politycznych mamy jasne stanowisko. Są one działającą od trzydziestu lat ekspozyturą wpływów zagranicznych; czasem nieskuteczną albo krnąbrną, ale znającą w tym zakresie granice tolerancji. Nie jest to bynajmniej wyjątek na mapie świata.

Główny problem polega na tym, że owe kręgi polityczne – stanowiące mozaikę partii politycznych, mediów i organizacji pozarządowych – nie są zdolne do samorzutnego przestawienia na nowe tory, na których porusza się dzisiaj amerykański parowóz. Z tego punktu widzenia konflikty polityczne w Stanach Zjednoczonych mają zasadnicze znaczenie. Rządzące w Polsce kręgi polityczne zostały uformowane i powiązane z układem określanym enigmatycznie „Deep state”. Układ ten okazał się pod wieloma względami nieefektywny, toteż nowy układ budowany na prezydenturze Donalda Trumpa, przystąpił do … redukcji kosztów związanych z jego funkcjonowaniem, a jednocześnie do budowy bardziej efektywnej sieci stosunków międzynarodowych. Co z tego wyjdzie? – nie wiadomo. Nie mamy tutaj miejsca, aby nad tym się rozwodzić, lecz musimy mocno podkreślić, że nie chodzi o uwolnienie zależnych krajów od dyktatu oligarchii światowej, lecz przeciwnie – o zachowanie i w miarę możliwości umocnienie dotychczasowych wpływów. Toteż iluzje „historycznej przyjaźni” lub „strategicznego sojuszu” nie mają żadnego sensu. Stawia to kręgi polityczne w Polsce w pozycji poziomej.

Dla jednych ludzi odrodzenie sił narodowych jest przedmiotem obaw, dla innych przedmiotem fascynacji. Sprzeciwiliśmy się idealizacji sił narodowych w Polsce, wprowadzając w tekście „Polska w punkcie krytycznym” rozróżnienie dwóch nurtów składających się na te siły: oportunistycznego i opozycyjnego. Niezbyt odpowiada to znanemu podziałowi na nurt kontr-systemowy (opozycyjny w ramach systemu) i antysystemowy, ponieważ wspomniany nurt oportunistyczny w Polsce jest szczególną mutacją nurtu kontr-systemowego usiłującego pogodzić wartości narodowe z korzyściami płynącymi od rządzących kręgów politycznych. Prawo i Sprawiedliwość, strojąc się w szaty patriotyczne, zdecydowanie ułatwiło taką metamorfozę. Natomiast narodowy nurt opozycyjny wyraża tendencje zarówno kontr-systemowe, jak też antysystemowe.

W ostatnich kilku miesiącach dokonał się znamienny zwrot. Pod silnym naciskiem zewnętrznym, Prawo i Sprawiedliwość otwarcie i ostro wystąpiło przeciwko narodowemu nurtowi opozycyjnemu, w ten sposób wracając poprzednie pozycje anty-narodowe.

To jest początek wielkiego dramatu. Wspomniany zwrot uderza przede wszystkim w tych polityków rządzącego układu, którzy w Prawie i Sprawiedliwości tworzyli nieformalną frakcję patriotyczną. Ich zachowanie warto zatem uważnie obserwować, gdyż znajdują się na ogół w sytuacji krytycznej. Stają przed klasycznym wyborem: utrata korzyści finansowych lub godności. Uderza równie silnie w narodowy nurt oportunistyczny, który znajduje się w pozycji najgorszej z możliwych: traci rację bytu. Staje on przed ryzykiem, że zostanie wykorzystany w walce z narodowym nurtem opozycyjnym, o czym świadczą pierwsze sygnały (to wypowiedzi i zachowania polityków rządowych popularyzowane w narodowo-oportunistycznych mediach). W tej sytuacji grozi mu zarówno utrata korzyści finansowych, jak również godności.

Zapowiada się ostra konfrontacja między rządzącymi kręgami politycznymi, już dzisiaj sięgającymi po legalne i nielegalne środki do rozprawienia się z narodowym nurtem opozycyjnym. Istotą tej konfrontacji nie jest jednak dychotomia poglądów politycznych, lecz ostre starcie między siłą pieniądza i siłą prawdy. W końcu prawda zwycięży.

 

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

 

Za: Europejski Monitor Ekonomiczny – Европейский Экономический Moнитop – European Economic Monitor , 201-06-14

 

  • Ilustracja tytułowa: Krzyż na szczycie Giewontu, 2008. fot. inter.

Więcej artykułów  prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu  >   >   >   TUTAJ  .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-22018.06.25.

Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński