Warszawskie Dzieci idziemy w bój………..


W rocznicę Powstania Warszawskiego przypominamy wywiad z panem Mieczysławem Madejskim, dowódcą plutonu „Topolnicki”, Batalionu „Zośka” przeprowadzony przez ks. Mariusza Sztabę, opublikowany w 2011 roku.
Na zakończenie wywiad wideo jakiego udzielił bohater Powstania telewizji „Nasz Nowy Jork”, opublikowanym 13 sierpnia 2016 na You Tube.

*
PW-44-foto-wgPomagając w okresie wakacyjnym w parafii św. Józefa w New Brunswick, stan NJ w USA, spotkałem niezwykle interesująca osobę – pana Mieczysława Madejskiego, żyjącego obecnie w Sea Cliff, stan New York. Urodzony 26 czerwca 1923 roku, w Warszawie, brał czynny udział w Powstaniu Warszawskim, będąc dowódcą plutonu „Topolnicki”, wchodzącego w skład Batalionu „Zośka”, zgrupowanie „Radosława”. Był trzykrotnie ranny w czasie powstania. Wyróżniony licznymi odznaczeniami, takimi jak: Krzyż Walecznych, Warszawski Krzyż Powstańczy, Odznaka Honorowa Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, Złota Odznaka Honorowa Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski w 20008 r. Pan Mieczysław jest członkiem wielu organizacji polonijnych. Zbliżająca się rocznica wybuchu Powstania jest dobrą okazją, by wysłuchać krótkiego świadectwa uczestnika tamtych dni.

 

Panie Mieczysławie, czym się pan zajmował przed wybuchem II wojny światowej?

Okres do dnia 1 września 1939 roku wspominam jako radosny i beztroski. Należałem do 21 drużyny harcerskiej, jeździłem na obozy, ogniska. Mieszkałem w Warszawie na ul. Puławskiej nr 18. W 1939 roku ukończyłem 4 klasy gimnazjum im. Mikołaja Reya w Warszawie. W czerwcu, zdałem egzamin na prawo jazdy, które odebrałem w dzień 16 urodzin.

Jak pan zapamiętał dzień ogłoszenia wybuch II wojny światowej?

Dnia 1 września 1939 roku, zacząłem rano ubierać się w nowy mundurek szkolny z czerwonymi wypustkami i czerwoną tarczą z nr 93 jako licealista, z zamiarem udania się do kościoła ss. Wizytek, który był kościołem naszego gimnazjum , a potem do szkoły. Słuchając w tym czasie radia usłyszałem słowa: “ NADCHODZI “ NADCHODZI”, a za chwilę dowiedziałem się, ze o świcie Niemcy napadli na Polskę . Zdjąłem więc mundurek, ubrałem się w mundur przysposobienia wojskowego i szkolna czapkę ( w czwartej klasie gimnazjum mięliśmy PW) i czekałem na rozkazy. Po południu tego dnia podano przez radio wiadomość, że młodzież taka jak ja, powinna udać się do najbliższego punktu OPL (obrony przeciw lotniczej ) aby włączyć się do pracy. Mieszkałem wtenczas z rodzicami na ul. Częstochowskiej nr 19, a najbliższy punkt spotkania był na rogu ul. Grojeckiej i Wawelskiej. Było to bardzo blisko mojego domu. Zastałem tam już kierownika punktu, oraz kilku chłopców moich rówieśników, dostałem maskę p-gaz. Kierownik punktu poinformował nas jakie mamy obowiązki: pomoc przy gaszeniu pożarów ,w czasie nalotu ponaglać ludzi aby schodzili do schronów, jednocześnie zaczęliśmy kopać na trawnikach rowy, które miały chronić przed spadającymi bombami. Takie były nasze obowiązki, aż do czasu kiedy zaczęło się oblężenie Warszawy.

Jak wyglądało życie w Warszawa w czasie okupacji do Powstania?

W momencie kiedy Warszawa została otoczona, warunki życia się pogorszyły. Dużo ludzi opuściło Warszawę udając się na wschód. Tak zrobili moi rodzice wraz z moimi dwoma młodszymi braćmi. Ja zostałem na swoim punkcie. Mięliśmy coraz więcej zajęć. Niemcy rzucali olbrzymią ilość małych bomb zapalających. Filtry zostały częściowo zbombardowane i uszkodzone a wiec był brak wody. Ja ponieważ umiałem jeździć samochodem, otrzymałem ciężarówkę z beczkami i woziłem wodę ze szpitala Dzieciątka Jezus z ul . Starynkiewicza gdzie była pompa głębinowa, do piekarni przejętej przez wojsko na ul Grójeckiej. Bardzo przygnębiająca była wiadomość o zawieszeniu broni czyli kapitulacji. Zaczęła się okupacja niemiecka. Zamknięto szkoły. Teoretycznie żywność była na kartki , a praktycznie prawie nic. Łapanki, wywózka do rzeszy na roboty publiczne, egzekucje. Gdy pijany żołnierz niemiecki potłukł się, zostało za to powieszonych 20 Polaków. To tylko jeden przykład bestialstwa i niesprawiedliwości tamtych czasów. W czasie okupacji, jak zostały zamknięte szkoły, powstało tajne nauczanie zwane kompletami. U dziewcząt pozorowano je nauczaniem krawiectwa , lub szydełkowania w razie rewizji . U chłopców było trochę gorzej, ale już w 19 roku uruchomiono szkoły zawodowe , zawodami potrzebnymi Niemcom, a wiec technika samochodowe, mechaniczne i inne, w których również po kryjomu były wykładane przedmioty humanistyczne aż do matury. W czasie wykładów wpadali inspektorzy, głownie volksdeutche i sprawdzali czego się uczymy.

Czym pan zajmował się w czasie okupacji?

Ja uczęszczałem początkowo do technikum samochodowo lotniczego na ul. Boboli, a po skończeniu w 1942 roku kiedy została otwarta politechnika pod nazwa Wyższa Szkoła Techniczna ( Herere Technishe Fachshule), zostałem przyjęty na wydział mechaniczny. W grudniu 39 roku związałem się z kolegami z harcerstwa, a o ile pamiętam w styczniu już złączyliśmy się z ZWZ ( związek walki zbrojnej ) i wtedy złożyłem przysięgę , przyjmując pseudonim “Marek” . Po złożeniu przysięgi zostałem włączony do tajnej podchorążówki. Wykłady odbywały się w bardzo maluch grupach od 4 do 5 osób. Dostawaliśmy dużo rożnych skryptów; nauka o rożnego rodzaju broni, materiałach wybuchowych. Ja zostałem saperem. Początkowo brałem udział w rożnych akcjach sabotażowych, takich jak: podpalanie zakładów produkujących na potrzeby wojska, podpalałem garaże feld żandarmerii na ul . Podchorążych; następnie wysadzanie pociągów – dwukrotnie wysadzaliśmy pociągi z zaopatrzeniem na wschód, a raz pociąg “urlaubzug “ na zachód z Niemcami udającymi się na urlop do rzeszy. Spotykaliśmy się na “melinach” studiując , czytając podziemna prasę, tzw. “gazetki” Akcje zbrojne praktycznie zaczęły się dla mnie dopiero w początku 1943 roku.

Dlaczego wybuchło Powstanie Warszawskie?

Jaka była ludność w czasie okupacji w Warszawie? Praktycznie starcy, kobiety, dzieci i młodzież mojego pokolenia “kolumbowie”. Mężczyźni w sile wieku byli albo w obozach jenieckich w Niemczech albo w Katyniu, Miednoje, Staszkowie i na Syberii. Pięć lat okupacji: praktycznie brak wszystkiego, elektryczność co drugi dzień tylko przez dwie godziny, lampy karbidowe, brak nafty, opalu, żywności…. Odbywał się więc szmugiel ze wsi. A w związku z tym, łapanki za szmugiel żywności, kara śmierci, a w najlepszym wypadku obóz koncentracyjny, getta dla żydów. Najmniejsza pomoc żydowi to niebezpieczeństwo. To kara śmierci na miejscu, za przechowanie żyda w jakimś domu. Wszyscy mieszkańcy rozstrzelani na podwórku domu, łącznie z niemowlętami. Niemcom brakowało ludzi do pracy, a więc ustawiczne łapanki na ulicy I wywózka do Niemiec. Często wychodząc z domu niewiadomo było, czy się powróci. Rok 1944, Niemcy w odwrocie. Widzimy jak urzędnicy niemieccy, rodziny z całym dobytkiem uciekają na zachód, często też i jakieś niemieckie oddziały w rozsypce, a poza tym wiadomości, że front Sowiecki zbliża się do Warszawy. Wzrasta terror. Niemcy za najmniejsze przewinienie wprowadzają zbiorowa odpowiedzialność: publiczne egzekucje na ulicach. Następuje wśród całego społeczeństwa bunt i chęć przeciwstawienia się i odwetu za pięć lat popełnianych zbrodni. Zanim uciekną trzeba im „zapłacić”, musi nastąpić cos jak w 1918 roku, czyli powstanie. Dnia 1 ‘go sierpnia o godzinie W, czyli 5 po południu wybuchł Powstanie. Gdyby ono nie wybuchło w tym momencie, to i tak cala ludność Warszawy, może kilka dni później zaczęłaby walkę z nienawidzonym okupantem. Kto żył wówczas w Warszawie wie, że Powstanie musiało wybuchnąć!

Jak wyglądało pańskie życie codzienne podczas powstania?

Ja zostałem “zmobilizowany” już kilka dni przed wybuchem Powstania. Nie pamiętam czy to 3 czy 4 dni przewoziliśmy cała bron, jak mięliśmy w magazynie w Zielonce pod Warszawą. W opuszczonym budynku Kolo Ogrodu Saskiego mięliśmy “melinę”. Na rozkaz który otrzymaliśmy rano 1’go sierpnia, cały mój pluton wraz z całym magazynem, oraz w ostatniej chwili zdobytym samochodem, udaliśmy się na ul. Mireckiego, do fabryki Telefukena, gdzie przybywały inne oddziały zgrupowania płk. Radosława.

Jak był pański udział jako dowódcy plutonu „Topolnicki w walkach w czasie Powstania?

Pierwszego dnia otrzymaliśmy (mój pluton) rozkaz uwolnienia oddziału na ul. Dzielnej. Nie wiedzieliśmy, ze to jest dowództwo Powstania. Bez żadnych własnych strat, dostaliśmy się do budynku, zlikwidowaliśmy Niemców którzy byli w bunkrze na końcu ulicy i który prawie przylegał do budynku. Następną akcją w której brał udział mój pluton, było uwolnienie 350 żydów z obozu “gęsiówka “, którzy mieli być prawdopodobnie rozstrzelani następnego dnia. Kolejną akcją było rozpoznanie sil niemieckich na “naftusi “ za cmentarzem powązkowskim, niestety związaliśmy się w walce z Niemcami, ja zostałem ranny w prawa nogę, straciliśmy obsługę rkm’u . Od tego momentu dowództwo plutonu przejął mój zastępca “Halinka”, a zastępcą został “Medyk”. Ja po rożnych perypetiach wróciłem do oddziału, ale już jako zwykły żołnierz, ponieważ miałem poważne trudności w poruszaniu się.

Czy powstanie musiało upaść i dlaczego?

Często zastanawiam się, czy Powstanie naprawdę musiało wybuchnąć. Były przecież olbrzymie straty w powstańcach, ludności cywilnej, zniszczone miasto. Ale po pięciu latach strasznego zniewolenia i w perspektywie dalszego mordowania, jak to działo się z żydami oraz w nadziei, że wojska radzieckie zbliżają się już do Pragi, Powstanie musiało nastąpić. Powstanie mogło się udać, gdyby nie polityka Stalina, który chciał skorzystać z tego, aby rękami Niemców zlikwidować cala młodzież i pozostałą jeszcze inteligencje. Zresztą Rząd Jedności Narodowej, ustanowiony przez komunistów 22 lipca 1944, także nawoływał Polaków do powstania przeciw Niemcom. Poza tym, jak się później okazało, Sowieci zabronili alianckim samolotom zaopatrującym powstańców na lądowanie i tankowanie samolotów, przez co samoloty musiały mięć paliwo na powrót. Generał Berling, który w pierwszym momencie przysłał przez Wisłę pomoc dla nas na Czerniaków, został ukarany i żadnej więcej pomocy nie otrzymaliśmy, po za ostrzałem artyleryjskim. No cóż, prawdziwych sprzymierzeńców, przyjaciół poznaje się w biedzie!

Jak nowa komunistyczna władza „podziękowała” panu za wierną służbę Ojczyźnie po zakończeniu wojny?

Nowa władza ludowa obawiała się niedobitków z Armii Krajowej, a specjalnie członków batalionów harcerskich. Ja zostałem aresztowany po raz pierwszy już w grudniu 1945 roku o godzinie 3 rano. Łomot do drzwi i w mróz zostałem przewieziony na Pragę na ul. Cyryla i Metodego. Rożnymi metodami, aż do wybicia zębów, próbowano najpierw dowiedzieć się coś o kolegach, a mieli już dosyć dokładne informacje. Próbowano na silę i pod groźbą zrobić ze mnie “kapusia”, ponieważ byłem już studentem Politechniki Warszawskiej. Nie mieli jednak szczęścia. Nie udało się im tp. Po 3 miesiącach więzienia z kryminalistami, wyszedłem na wolność. Po wyjściu z wiezienia wróciłem na uczelnie, ale wkrótce zostałem zaproszony do dziekana, gdzie oświadczono mi, że jest im bardzo przykro ale musze być skreślony z listy studentów. Koledzy powiedzieli mi: jedz do Lodzi. Zanim cię tam znajda, to zaliczysz semestr. Tak władza ludowa uczyła ludzi “kombinować “ czyli kłamać.

Dziś wielu historyków z wysokości swoich biurek neguje sens powstania warszawskiego. A co pan. jako uczestnik tamtych dni powie na te opinie?

Na temat sensu Powstania Warszawskiego napisałem wcześniej. Ludzie którzy przeżyli 5 lat okupacji, terroru i brutalnego traktowania , gdzie życie ludzkie w ogóle się nie liczyło – Niemiec mógł zwyczajnie zastrzelić każdego Polaka, jeżeli mu się to podobało. Trzeba było powiedzieć dosyć! Musiał być akt jakiegoś odwetu, czyli Powstanie musiało wybuchnąć. My, którzy tam żyliśmy o tym wiemy i tak czuliśmy. Nie wolno dziś tak łatwo ferować wyroków i mówić o nieodpowiedzialnych decyzjach i młodzieży z „gorącymi głowami”!

Czy ma pan jakiś związek z niezwykle ciekawym edukacyjnie Muzeum Powstania Warszawskiego?

Owszem. Każda moja wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego, którego jestem członkiem, jest dla mnie osobiście wspomnieniem młodości , czyli okresu, kiedy praktycznie z młodego chłopca stałem się odraza dorosłym człowiekiem. Najwięcej wspomnień mam nie tyle z ekspozycji samego Powstania, co z afiszy, obrazujących okupacje. Jest tam czerwona lista 100 zakładników do rozstrzelania, a na pierwszym miejscu mój przyjaciel i kolega z ławy szkolnej – Jerzyk Schile. Wszyscy niewinni ludzie zostali zabici. Moim zdaniem dzięki istnieniu Muzeum Powstania Warszawskiego, młodzi ludzie, którzy je odwiedzają, poznają cześć zakłamanej historii, którą Polacy byli karmieni przez 50 lat, tak samo jak zbrodnia katyńska.

Jaką lekturę o Powstaniu Warszawskim poleciłby pan współczesnej młodzieży?

Na temat  powstania jest olbrzymia ilość książek. Cześć z nich to „wymądrzanie się”, co by było  gdyby powstanie nie wybuchło albo czy było potrzebne. Ja czytałem bardzo dużo książek na ten temat i mam olbrzymią bibliotekę. Ale jest jedna książka,  która mnie  bardzo zafascynowała. To książka, która w sposób bardzo prosty opisuje stosunki w okupowanej Polsce. Autorem jest Polak wyznania mojżeszowego  dr Józef Kutrzeba. Książka nosi tytuł „The Contract. A Life for a Life” (Kontrakt. Życie za życie). Jest tłumaczona także na język polski. Autorowi jako 12 letniemu chłopcu udało się uciec z transportu z getta warszawskiego do Majdanka i dzięki rożnym ludziom trafił do księdza , dzięki któremu przeżył.  Książka ta odzwierciedla bardzo dobrze warunki życia w czasie okupacji terror , głód, karę śmierci za najmniejsza pomoc żydowi.

Pańskim zdaniem, czy współczesna polska młodzież, gdyby znalazła się w podobnej sytuacji, stanęłaby do walki o niepodległość i suwerenność Ojczyzny?

Ja wydostałem się z  PRL’u w 1969 roku.  Polskę  na dłuższy czas, to znaczy na 3 tygodnie,  odwiedziłem dopiero w 2004 roku, w 60 rocznice powstania. Od tego roku, aż do 65 rocznicy, przyjeżdżałem co roku . Jestem stale harcerzem, dlatego z radością obserwowałem jak harcerze z całej Polski, przyjeżdżali na rocznice powstania i jaki  szacunek mieli  dla nas  „staruszków powstańców”. myślę  ze ta młodzież nie wiem jaki to jest procent  młodzieży którzy maja na sztandarach BÓG i Ojczyzna na pewno stanęliby, aby bronić wolności swojej Ojczyzny. Na cmentarzu powązkowskim, w kwaterze Batalionu Zośka, w rocznicę Powstania zawsze spotykałem   harcerzy, którzy nie tylko pielęgnowali groby, ale z zaciekawieniem słuchali opowieści  i zadawali  masę pytań.

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszej owocnej pracy dla zachowania dobrego imienia Polski i nieskażonej historii naszego narodu.

Rozmawial ks. Mariusz Sztaba

 

Za: Nasz Nowy Jork, opublikowane 13 sierpnia 2016

*

Zobacz również: 1 Sierpnia Dzień Krwawy-Powstał Naród Warszawy…  

*

   , 2011.01.2011/ Akt. 2018.07.30.

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci