Święte prawo własności ukradzionej


 

Święte prawo własności ukradzionej czyli jak to się robi w Warszawie, Krakowie , Wrocławiu….

Najpierw w niewyjaśnionych okolicznościach ginie księga wieczysta nieruchomości, albo nieznany sprawca wycina z niej odpowiednie kartki. Wprawdzie trudno wyobrazić sobie jak można wynieść księgę z Hipoteki, albo jak można w obecności urzędników operować żyletką, ale nie takie cuda jak wiemy się zdarzały.

Potem pojawiają się kolejne ekipy legitymujące się dokumentami pośrednimi, czasami tak nieudolnie sfałszowanymi, że budzi to wręcz zażenowanie sądu. Są to na ogół notarialne oświadczenia świadków dawno już nie żyjących. Czasami zdarza się oświadczenie czy testament podpisany kilka lat temu przez osoby, które jak się okazuje zginęły w czasie II wojny światowej. Sąd dobrotliwie pochyla się nad dokumentami, nie karci ewidentnych kłamców i fałszerzy, nie dziwi się, że te same osoby zeznają w wielu sprawach. Wreszcie którejś ekipie udaje się przekonać sąd do swoich racji ( łatwo sobie wyobrazić w jaki sposób ), nieruchomość zostaje szybko wydana rzekomemu właścicielowi i natychmiast sprzedana- często za grosze. Nabywcę ( podstawionego czy faktycznego) chroni rękojmia księgi wieczystej, którą zakłada się w ekspresowym tempie.

Problemy wyrzucanych na bruk lokatorów nikogo nie obchodzą, a jeżeli nawet znajdzie się właściciel prawdziwy może tylko dochodzić swych praw do odszkodowania, które zapłaci budżet państwa, czyli my wszyscy drodzy podatnicy. I tak się kręci ten wyśmienity biznes.

Osobnym problemem jest wykupywanie przez wyspecjalizowane gangi pośredników, za grosze, roszczeń od starych ludzi, których nie stać na kosztowne procesy. Aby nie być gołosłowną:

Przykład I

Irena i Mirosław Krzeszewscy ( daleka nie dziedzicząca rodzina) na podstawie sfałszowanego testamentu przejęli majątek po Florentynie Krzeszewskiej w tym kamienicę przy ulicy Tykocińskiej 40 na Targówku w Warszawie. Za udowodnione ( przy niemałym udziale lokatorów tej kamienicy i całkowitej bierności sądów) fałszerstwo zostali skazani prawomocnym wyrokiem. Nie przeszkodziło im to w sprzedaży nieruchomości nabywcom „ w dobrej wierze”, których chroni obowiązujące w Polsce prawo. Wśród tych nabywców jest córka i zięć fałszerzy oraz firma deweloperska, która proponuje teraz lokatorom wykup mieszkań zza ogromne sumy lub eksmisję. Fałszerze dostali również odszkodowanie od Skarbu Państwa za wykupione przez lokatorów lokale i nadal pobierają od lokatorów czynsze. Panu Adamowi Kozłowskiemu, który odmawia płacenia oszustom grożą sankcje prawne.

Przykład II

Kamienica przy ulicy Noakowskiego 16 należała przed wojną do rodzin Oppenheimerów i Regirerów. W 1946 roku niejaki Leon K. przeświadczony, że prawowici właściciele nieruchomości nie żyją fałszując pełnomocnictwa sprzedał kamienicę Romanowi K. Maria Oppenheimer po powrocie do kraju w 1947 roku zgłosiła sprawę do prokuratury. W 1948 roku Leon K. został skazany za fałszerstwo na cztery lata więzienia, natomiast sprawa o unieważnienie wpisu do księgi wieczystej została zawieszona w 1953 roku. W 1997 Urząd Mieszkalnictwa wydał nieruchomość Romanowi K. Roman K. zmarł w 1999 roku, a jego spadkobiercy sprzedali kamienicę w 2007 roku spółce FC SPV Noakowskiego, którą chroni rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych. Spółka podniosła pięciokrotnie czynsz lokatorom nie przeprowadzając koniecznych remontów. Lokatorzy założyli stowarzyszenie Szesnastka i oddali sprawę do prokuratury.

Udowodnienie nabycia nieruchomości w złej wierze, czyli w pełnej świadomości, że sprzedający jest oszustem nie jest sprawą łatwą. Większość właścicieli nieruchomości nie zdaje sobie sprawy, że jeżeli ktoś fałszując pełnomocnictwa sprzeda ich dom lub działkę osobie trzeciej, która oczywiście stwierdzi, że kupowała w dobrej wierze, mogą swą nieruchomość stracić.

Osobnym problemem jest wykupywanie za grosze roszczeń od starych ludzi, których nie stać na kosztowne procesy.

Ponurym akcentem w tej sprawie jest orzeczenie Sądu Najwyższego, który zadecydował, że pałac w Otwocku nie wróci do prawowitych właścicieli, czyli do rodziny Jezierskich. Jeżeli komuś nadal wydaje się, że pałace powinny być własnością nas wszystkich, czyli ludu pracującego miast i wsi, niech uświadomi sobie, że my podatnicy ten pałac utrzymywaliśmy i utrzymujemy, a korzystał z niego w naszym imieniu na przykład Kiszczak, który tam właśnie urządził kiedyś balangę z okazji ślubu swojej córki. „Państwo działa jak paser”- powiedział słusznie adwokat Jezierskich. Zgodnie ze świętym prawem własności- ukradzionej.

Udowodnienie nabycia nieruchomości w złej wierze, czyli w pełnej świadomości, że sprzedający jest oszustem nie jest sprawą łatwą. Większość właścicieli nieruchomości nie zdaje sobie sprawy, że jeżeli ktoś fałszując pełnomocnictwa sprzeda ich dom lub działkę osobie trzeciej, która oczywiście stwierdzi, że kupowała w dobrej wierze, mogą swą nieruchomość stracić.

Izabela Brodacka Falzman

Źródło:  naszeblogi.com , 12 stycznia 2009.

Zdjęcie tytulowe:  Pałac Bielińskich – Otwock Wielki (Stary), własność rodziny Jezierskich. Fot. Ryszard za dab-1.flog.pl, maj 2015 / wybór zdjęcia wg.pco

Przeczytaj również:  Zło demoniczne i banalne Izabeli Brodackiej Falzman.

, 2018.08.04

Izabela Brodacka Falzmann

Autor: Izabela Brodacka Falzmann