Bilans grabieży. Co Sowieci wywieźli z Ziem Odzyskanych?


Setki tysięcy ton węgla. Dziesiątki tysięcy ton gotowych wyrobów. Całe fabryki rozebrane i wywiezione na wschód. „Wyzwoliciele” Polski zagarniali wszystko, co tylko wpadło im w ręce.
(…)

Pod koniec stycznia 1945 roku ówczesny najwyższy organ władzy w ZSRS, Państwowy Komitet Obrony, wysłał na zdobyte ziemie zespół ekspertów mających zinwentaryzować największe zakłady i kopalnie Górnego Śląska, Zagłębia Dąbrowskiego i Częstochowy.

(…)

Fabrykę w Blachowni doszczętnie rozebrano w ciągu czterech miesięcy. Prace trwały tam do września 1945 roku i zaangażowano w nie prawie 8 tysięcy robotników. Aby przewieźć całe wyposażenie zakładu, potrzeba było około 10 tysięcy wagonów.

Z zakładów paliw syntetycznych w Zdzieszowicach wywieziono 1714 wagonów urządzeń. Na jeszcze większą skalę przebiegał demontaż fabryki w Policach. Do 1 listopada 1946 roku wywieziono stamtąd prawie 14 tysięcy wagonów różnorakich urządzeń.

Polacy w żaden sposób nie byli w stanie przeciwstawić się demontażom na Śląsku. Naszym robotnikom udawało się czasem, dzięki różnym podstępom, uratować przed wywózką cenniejsze maszyny, ale były to przypadki nieliczne.

(…) działalność regulował rozkaz wydany przez zastępcę ludowego komisarza obrony, generała pułkownika Nikołaja Bułganina. Rozkaz ten określał także pojęcie „zdobyczy wojennych”. I tak, cytując za profesorem Musiałem, w ich skład wchodziły: „zakłady, majątki ziemskie, dwory, magazyny, spichlerze, sklepy z wszelkim asortymentem, maszyny rolnicze, artykuły spożywcze, paliwo, pasza, bydło, porzucony sprzęt gospodarstwa domowego i inne przedmioty, które nasze wojska zdobyły w miastach, wsiach i centrach przemysłowych znajdujących się na terytorium nieprzyjaciela”[…].

Sowieckie jednostki demontażowe wywiozły szereg maszyn i urządzeń przemysłowych z zakładów Gdańska, Sopotu, Elbląga, szeregu mniejszych miasteczek, jak również i z przedwojennej polskiej Gdyni. Decyzją Państwowego Komitetu Obrony z dnia 10 maja 1945 roku 70% majątku stoczniowego miało należeć do ZSRS. 

Stocznie Danziger Werft AG i Schichau-Werft Danzig zostały przejęte przez Polaków dopiero 26 lipca 1945 roku, niemal cztery miesiące po opuszczeniu Gdańska przez Niemców. Zakłady przekazano stronie polskiej w opłakanym stanie. W przypadku stoczni Schichau były to właściwie puste, pozbawione szyb okiennych hale.

Sowieci niczym nie gardzili.

(…)

Przeczytaj cały artykuł … tutaj..


Autor: Dariusz Kaliński

– Specjalista od II wojny światowej i działań sił specjalnych, a także jeden z najpoczytniejszych w polskim internecie autorów z tej dziedziny. Od 2014 roku stały publicysta „Ciekawostek historycznych.pl”. W 2017 roku opublikował bestsellerową „Czerwoną zarazę”, a w sierpniu 2018 roku na księgarskie półki trafił „Bilans krzywd”.

 

Źródło: twojahistoria.pl , 20.02.2018

  • Ilustracja tytułowa: Fragment okładki „Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski”, Dariusz Kaliński.

Od redakcji PCO:

Później Sowieci grabili nas systematycznie do czasu powrotu ich wojsk do ZSRR. Wydawało się wtedy, że teraz już będziemy tym co pozostało, co zbudowaliśmy przez lata powojennej okupacji sami się gospodarzyć. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Pozostała po Sowietach agentura, wzmocniona nowymi zaciągami bezwzględnie nas skolonizowała. / wg.pco

 

, 2018.08.26.

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci